Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Królewska córka ma niezwykły talent – układa rymowanki ośmieszające konkurentów do swojej ręki. Gdy kolejny utwór okazuje się zbyt trafny i do jednego z adoratorów na stałe przylega przezwisko „Drozdobrody”, król ma dość ostrego języka córki. Postawia wydać ją za najmniej odpowiedniego kandydata. Księżniczka będzie musiała wykazać się wieloma umiejętnościami, żeby wydostać się z tarapatów.Nie tylko u Szekspira poskramia się złośnice.Bracia Jacob i Wilhelm Grimmowie byli XIX-wiecznymi niemieckimi naukowcami, autorami m.in. Słownika niemieckiego, jednak ich najbardziej znanym dziełem jest zbiór baśni, legend i podań ludowych. Choć od pierwszego wydania minęło już ponad 200 lat, baśnie braci Grimm wciąż bawią, straszą i inspirują kolejne pokolenia czytelników.

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 1 из 2

Jacob i Wilhelm Grimm Król Drozdobrody

Pewien król miał córkę nadzwyczajnej urody, ale tak dumną i zarozumiałą, że żaden konkurent1 nie trafiał jej do gustu. Odpalała2 jednego po drugim i jeszcze kpiła sobie z każdego.

Pewnego razu, kazał król urządzić wielki festyn i zaprosił na tę uroczystość z bliska i z daleka mężczyzn, pragnących się ożenić. Zostali oni uporządkowani według godności i stanu; naprzód stali królowie, potem książęta, hrabiowie i rycerze, a w końcu szlachta.

Teraz wzdłuż tych szeregów poprowadzono córę królewską, ale każdemu miała coś do zarzucenia.

O jednym rycerzu ozwała się3 w ten sposób: „Ten za gruby troszeczkę, przypomina mi beczkę”; Drugi wydał jej się za długi: „Długi chwiejnym bywa, za często się kiwa”; Trzeci był za krótki: „Krótki a gruby nie doda chluby”. Czwarty za blady: „Temu do śmierci brak tylko ćwierci”. Piąty za czerwony: „Ten czerwoniutki jak krasnoludki”. Szósty był nie dość prosty: „Ach jakże krzywy, kosztur4 prawdziwy”. I tak każdemu miała coś do zarzucenia. Nade wszystko jednak żartowała sobie z pewnego króla, który stał na samym przodzie i miał podbródek nieco zbyt wydatny.

– Ach – zawołała – u tego broda ma czub, jak drozda dziób.

Ucieszne to porównanie obiegło wszystkich dokoła i odtąd z owym królem zrósł się przydomek „Drozdobrody”.

Ale stary król, spostrzegłszy, że córka wszystkich sobie lekceważy i ze wszystkich zebranych tam konkurentów jawnie szydzi, wpadł w złość i poprzysiągł, że wyda ją za pierwszego lepszego żebraka, który stanie przed jego drzwiami.

W kilka dni potem zaczął pewien muzykant śpiewać pod oknami, żeby sobie zarobić na kawałek chleba. Gdy król go usłyszał rzecze:

– Wprowadźcie go tutaj!

Grajek wszedł w swoim brudnym ubraniu, zaśpiewał przed królem i jego córką i poprosił o skromny datek.

A na to król:

– Twój śpiew bardzo mi się podobał i to tak dalece, że chcę ci dać swoją córkę za żonę.

Królewna przestraszyła się, ale król oświadczył:

– Przysięgłem wydać cię za pierwszego żebraka, który zwróci się do mnie o jałmużnę i słowa mego dotrzymam.

Nie pomogły żadne wykręty, sprowadzono księdza i królewna musiała niezwłocznie wziąć ślub z grajkiem.

Gdy się to stało, król rzekł:

– Teraz nie wypada, żebyś ty, jako żona żebraka, pozostawała nadal w moim pałacu; możesz więc sobie odejść ze swym mężem.

Grajek wyprowadził ją z pałacu pod rękę i musiała z nim odejść piechotą.

Gdy przybyli do wielkiego lasu, pani grajkowa zapytała:

– Czyjaż to puszcza tak pełna kras5? – Drozdobrodego króla to las. Nie było gardzić, byłby twój… – Ach, Boże mój! – O jak wspaniałe miałabym gody6, Gdyby był moim król Drozdobrody.

Następnie przyszli na łąkę, a ona znów rzecze:

– Czyjeż te łąki, zielony łan? – Król Drozdobrody tej łąki pan. Nie było gardzić, byłby twój, – Ach, Boże mój! – O jak wspaniałe miałabym gody, Gdyby był moim król Drozdobrody.

W końcu przyszli do dużego miasta pyta królewna.

– Czyjże ten piękny wielki gród? – Drozdobrodego króla to lud. Nie było gardzić, byłby twój. – Ach Boże mój! – O jak wspaniałe miałabym gody, Gdyby był moim król Drozdobrody.

– Tak, ale mi się to wcale nie podoba – rzekł grajek – że ciągle wzdychasz do innego męża. Czy nie jestem dość dobrym dla ciebie?

Przyszli nareszcie do maleńkiej chatki, a ona pyta:

– Czyja to chatka uboga tak, Czy w niej prócz nędzy wszystkiego brak?

A grajek na to:

– To mój i twój dom, w którym mieszkać mamy razem.

Musiała się schylić, żeby wejść przez drzwi niskie.

– Gdzie służba? – spytała córka królewska.

– Co? służba? – odparł żebrak. – Musisz sama wykonywać to, co byś pragnęła, żeby ci robili inni. Roznieć ogień i nastaw wodę, bo musisz mi jeść przygotować. Jestem bardzo zmęczony.

A córka królewska nie miała pojęcia o rozpaleniu ognia ani o gotowaniu i grajek musiał sam dobrze się narobić. Gdy młodzi małżonkowie spożyli skromną wieczerzę, poszli spać, ale już raniutko mąż kazał żonie wstać i zabrać się do roboty przy gospodarstwie.

Przez kilka dni żyli w ten sposób, biedując, aż w końcu przejedli wszystko.

Wtedy mąż rzecze:

–– Kobieto, tak dłużej być nie może, żebyśmy żyli w próżniactwie i nic nie zarabiali. Ty zajmiesz się wyplataniem koszów.

Zgodziła się, ale twarde patyki pokrwawiły jej delikatne ręce.

– Widzę, że ci to nie idzie – rzekł mąż. Weź się do kądzieli7, może to potrafisz lepiej.

Usiadła i zaczęła prząść, ale cienkie nici poprzecinały jej delikatne palce, aż krew z nich wystąpiła.

– Sama widzisz – rzekł mąż – iż nie nadajesz się do żadnej pracy. Zły interes zrobiłem na tobie. Spróbuję teraz handlu garnkami i naczyniami z gliny. Siądziesz na targu i będziemy towaru pilnować.

– Ach – pomyślała sobie – jeżeli na targ przyjdą ludzie z państwa mojego ojca i spostrzegą, że ja tam siedzę i handluję garnkami, jakże sobie kpić ze mnie będą.

Ale nic nie pomogło, musiała się poddać, o ile nie chciała z głodu umrzeć. Za pierwszym razem poszło dobrze, mężczyźni kupowali u niej, bo była ładna i płacili, ile zażądała; byli nawet tacy, co dawali jej pieniądze i towaru wcale nie brali.

Teraz więc żyli z zarobku, ile go starczyło, a potem znów mąż zgromadził masę nowych naczyń. Żona rozstawiła w jednym z rogów rynku swój towar i rozpoczęła handel. Aż oto zjawił się nagle pijany huzar i wpadł prosto na garnki, że tylko skorupy zostały. Ona zaczęła płakać i nie wiedziała, co począć ze strachu.

– Ach na co mi to przyszło, zawołała. Ach co też mój mąż powie!

Pobiegła do domu i opowiedziała o nieszczęściu, jakie ją spotkało.

– A któż siada na rogu placu z kuchennymi naczyniami? – rzekł mąż. Przestań płakać. Widzę, że nie jesteś zdatna do żadnej roboty. Toteż byłem w zamku naszego króla, pytając go, czy nie potrzebuje dziewki8 do kuchni i przyrzekł, że cię przyjmie. Za to dostaniesz całkowity posiłek dzienny.

I oto córka królewska zeszła na pomywaczkę, musiała wysługiwać się kucharzowi i spełniać najordynarniejsze9 roboty. W każdej z bocznych kieszeni miała garnuszek i przynosiła do domu resztki jedzenia i żywili się tym oboje.

Pewnego razu miało się odbyć wesele królewskiego syna. Biedna kobieta weszła na górę i stanęła przy drzwiach, żeby się przyjrzeć uroczystości. Gdy zapalono światło i goście zaczęli wchodzić, a wszystko tchnęło zbytkiem i okazałością, wtedy ze ściśniętym sercem pomyślała o swym własnym losie i przeklinała swoją dumę i zarozumiałość, dzięki którym została tak poniżoną i tak wielkiej zaznała nędzy. Z wykwintnych potraw, które tam wnoszono, służba rzucała jej kiedy niekiedy jakiś odpadek, a ona wkładała go do swoich garnuszków dla odniesienia do domu.

Aż oto wystąpił syn króla ubrany w jedwabie i aksamity, na szyi miał złoty łańcuch, a gdy ujrzał w drzwiach piękną kobietę, porwał ją szybko za rękę i chciał z nią tańczyć, ale ona opierała się przestraszona, spostrzegła bowiem, że to był król Drozdobrody, który starał się o nią, i którego ona odrzuciła z szyderstwem. Opór jej nie przydał się na nic, Drozdobrody wciągnął ją do sali, garnki wypadały jej z kieszeni, zupa się wylała, a reszta jedzenia znalazła się na ziemi.

Страница 1 из 2

Назад12Далее

Вам также может понравиться

Страница 1 из 11

Назад1211Далее