Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Ciesz się klasyką! Miłego czytania!
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение12+
Читать онлайн
Страница 2 из 5Tymczasem ten był dzisiaj szczególnie zamyślony; najlepszą grę marnował, aż go doktór posyłał do wszystkich diabłów. Więc raz miał niby szlemik w pikach; licytując, powiedział na piki doktora od razu dwa piki; okazało się, że ma tylko trzeciego waleta: leżeli bez jednej. Doktór huczał jak organ, ale Fulgenty był niepoprawny. Miał szlem bez atu, wskutek roztargnienia nie dał przejścia partnerowi – i przepadł bez ośmiu.
Pomimo gniewu doktora, Fulgenty uśmiechał się dobrodusznie, jakby zajęty był zupełnie innymi sprawami. Miewał on takie zagapienia, do czego nawykliśmy, przypisując je natchnieniu szczególnego rodzaju: Fulgenty bowiem układał szarady, zagadki, rebusy, co uważał za bardzo wysoką sztukę; że nas to czasami bawiło wybornie, nikt nie drwił z tej niewinnej manii naszego przyjaciela.
W momentach zagapienia jego oczy blado-niebieskie, zazwyczaj nieco rozpierzchłe – były wyjątkowo rozwiane, prawie wodnisto-powietrzne. Fulgenty nie był piękny; rysy miał dość nieprawidłowe, tak szczególnie złożone, jakby jeden od drugiego uciekał, i to był normalny stan jego fizjonomii; chwilami jednak w momentach bardzo rzadkich i przemijających – wszystkie rozpierzchłe rysy łączyły się w jedną, skondensowaną całość, pełną niesłychanej energii; miał w sobie coś rozkazującego i był w takich chwilach piękny. Ale taka kondensacja wiązała się u niego z pewnym osłupieniem, niejako bezwładem myśli i woli; był to po prostu jakby tężec psychiczny, zesztywnienie jaźni, połączone z chwilową utratą mowy.
Po niejakim czasie (zazwyczaj po 10-15 minutach) wracał do przytomności, wyczerpany, znużony – a przy tym usposobiony lirycznie i sentymentalnie, skłonny do wyznań i zwierzeń, opowiadał wtedy o swoich rodzicach, o swoich latach dziecinnych, o jakiejś pannie Wandzie, w której się kochał – „jedyny raz w życiu”.
I dziś, pod wpływem wina, a może też i innych – nieznanych nam czynników – Fulgenty dziwnie się rozmarzył – i coraz większe bąki strzelał w wincie.
– Ależ pan gra, jak cap! Cóż do licha? Pewno panu jakieś szarady i rebusy w głowie siedzą… i już pan nie rozróżnia asa od siódemki!
– I jakby pan zgadł – odrzekł najspokojniej w świecie Fulgenty – wymyśliłem nadzwyczajne zagadki.
– No to mów – wtrąciłem, przewidując, że wint dziś się nie uda.
– Dobrze, ale daj-no atramentu, to wam napiszę całą rzecz.
Zaraz podałem mu przybory do pisania, on zaś – patrząc swoim wodnistym okiem dokoła i blado się uśmiechając – mówił do nas.
– Słuchajcie szarady. Pierwsze jest i drugietrzecie ma twarz, ten, co się naraz ujrzy pierwsze drugie trzecie.
Ale nikt nie mógł odgadnąć tej niesłychanej enigmy8.
– No, gadaj od razu, Fulgenty, co to znaczy, bo tu nikt nie jest taki mądry.
– Otóż to – z dumą rzekł Trzon. – Więc wam powiem: Zły jest i siną ma twarz (z gniewu) ten, co się naraz ujrzy z łysiną.
– Brawo, brawo! – wołaliśmy wszyscy, a zwłaszcza Szymon, który był wielbicielem zagadek Fulgentego.
– Ale to nie wszystko. Jeszcze drugą wymyśliłem zagadkę. Masz tu jedenaście liter: a, a, a, c, e, k, n, s, s, w, z; ułóż z tego imię rzeki w Ameryce. Potem odrzuć jedną literę – i ułóż nazwę kwiatka. No, kto odpowie?
– Dobrze, otóż rzeka zowie się Saskaczewan, a jeżeli odrzucisz w – pozostanie dziesięć liter i z nich się zrobi Sasaneczka.
– Cudownie! – wołał doktór – że też panu, panie Fulgenty, przychodzą do głowy takie mądre historie!
– Ba, ba! – mówił ten jakby w tryumfie i pisał na papierze: Saskaczewan… skacze wan… (tu coś mruczał, jakby skacze wanda – zaśmiał się cichym kocim śmiechem)… kacze… czeka… czeka… wan… wanda… czeka wanda… (zamyślił się nagle). Cha, cha, cha! przypomniałem sobie, jaki nadzwyczajny rebus kiedyś ułożyłem… Opowiem wam o tym… Ale to jeszcze muszę wam pokazać, bo właśnie dziś odebrałem z naprawy ten nóż, stary puginał bośniacki, który kupiłem dawno, dawno temu… Dziś właśnie mija dwadzieścia trzy lata z górą…
To mówiąc, wyjął z płaszcza, koło drzwi wiszącego na wieszadle – dość duży nóż z doskonałej stali angielskiej, z rękojeścią rogową, porysowaną w ornamenta i litery tureckie, używane wśród Serbów mahometan. Nóż był w mocno poblakłej pochwie z czerwonego safianu, oczywiście niemało lat liczącej; ostrze jednak było świeżo nawecowane9, błyszczało świetnie i przedmioty odbijały się w nim jak w lustrze.
Podziwialiśmy nóż, po czym oddaliśmy go Fulgentemu, który go z powrotem włożył do płaszcza.
– Ze dwa tygodnie temu, przeglądając stare rupiecie, znalazłem ten nóż w biurku, głęboko ukryty, i przypomniałem sobie dawne lata… – Po czym dodał ciszej: – starą historię… – I jeszcze ciszej, prawie szeptem: – czeka Wanda…
Naraz Fulgenty zamilkł. Oczy jego stały się ognisto niebieskie, rysy twarzy ześrodkowały się niby w posągu marmurowym. Z tym wyrazem niezłomnej energii i potężnej woli – Fulgenty nagle skołowaciał, zesztywniał, nieprzytomny runął na ziemię. Doktór za najwłaściwsze uważał puścić mu krew. Po dziesięciu-jedenastu minutach dopiero (była godzina 11 min. 28) zemdlony obudził się. Brom i szklanka wody selcerskiej z cytryną postawiły go na nogi.
Długi czas jeszcze był jakby nieswój – wreszcie przyszedł do siebie – i wpadł w nadzwyczajny zapał oratorski; mówił zaś tak, jakby to był dalszy ciąg jakiegoś opowiadania poprzedniego.
– Więc ten młody człowiek zjawił się nagle u panny Wandy… i chociaż nie odznaczał się niczym, ale powiem wam, że od pierwszej chwili poczułem do niego antypatię. Nie sądzę, aby Wanda miała dla niego więcej życzliwości niż dla mnie, ale był to zuchwalec, po prostu wszelkich delikatnych uczuć pozbawiony; gdy ja byłem dyskretny, pełny czci religijnej dla mojej pani, on nie miał dla niej, czułem to wyraźnie, najmniejszego szacunku; gdy ja milczałem, tłumiąc w sercu te wszystkie święte słowa, którymi dla niej przepoiłem się do głębi, on gadał wciąż, jak opętany, niesłychane głupstwa. Wanda śmiała się z niego oczywiście, jako z błazna, gdy ten plótł swoje trzy po trzy. W mojej obecności zachowywała się zupełnie inaczej: poważnie i milcząco, gdyż mówiłem z nią niewiele; głównie się opierałem na kontemplacji wewnętrznej. Jednakże tamten mnie niepokoił: był to skończony technik i dochody miał większe niż ja; nie pozwoliłbym sobie nigdy podejrzewać Wandę o interesowność, a jednakże, być może, stąd właśnie wypływała jego pewność siebie. Nie uważałem go za rywala poważnego, ale coś mnie przeciw niemu burzyło. Bądź jak bądź, moje uczucie – moje przysięgi – jej obietnice… Co prawda, przysiąg jej nie składałem, nawet nigdy jej nie powiedziałem, że ją kocham, ale po cóż to było mówić, gdy ona doskonale o tym wiedziała. Prawdziwa miłość obędzie się bez słów; owszem, każde słowo profanuje głębszą uczuciowość. Powiedziała mi wszystko, obiecała mi wszystko bez słów – i tylko umyślnie, dla przyzwoitości, jako dobrze wychowana panna, udawała wobec mnie zimną i obojętną. Teraz jednakże, gdy ten przeklęty młody człowiek się pokazał, w stosunkach naszych nastąpiła jakaś nieuchwytna zmiana. Postanowiłem dwie rzeczy: że na koniec miłość swoją opowiem Wandzie i że tamtego unicestwię… To was dziwi, bo żaden z was zapewne nigdy nie kochał w takim milczeniu i takim nabożeństwie – i tak głęboko, jak ja. Pomyślałem sobie, że go zgładzę, jako wcielenie trywialności, która mi szczęście chce zburzyć… Właściwie, sam nie wiem dlaczego… Miał on dla mnie jakiś dziwny uśmiech, ironiczny i przykry… Tak, tak – właśnie ten uśmiech, przy którym szczerzył swoje białe zęby – ten uśmiech chciałem unicestwić… A teraz druga sprawa: jak powiedzieć Wandzie, że ją kocham. Nie chciałem i nie mogłem w banalnych i brutalnych słowach wyrazić całej głębi mego uczucia. Gdyby to można było za pomocą sugestii magnetycznej obudzić w niej rozumienie stanu mego. Ale każde słowo – bezpośrednie, nagie – obrażałoby zarówno mnie, jak i ją. Chciałem jej to wypowiedzieć w sposób tajemniczy i delikatny. I oto, co wymyśliłem. Znałem jednego poetę, co nawet do „Kuriera Świątecznego” pisywał – i tak mu powiadam: – napisz mi wiersz nie długi, ale taki, co by wyrażał, jak kocham pewną damę – i wiem o jej uczuciu dla mnie, ale ona wobec mnie zawsze udaje zimną i obojętną. Napisz mi go tak, żeby go można było ułożyć w rebus; już ja ten rebus sam wyrysuję, bo chcę te swoje oświadczyny posłać jej w formie rebusu. Jeżeli serce jej jest dość przenikliwe i delikatne – odgadnie tajemnicę. Poeta, z przykrością muszę to wyznać, surowo ocenił moją metodę; powiedział, że kobiecie trzeba zawsze mówić wszystko prosto z mostu i brutalnie; kobieta – twierdził – lubi przemoc. Ale, oczywiście, nie chciałem go słuchać. Poeta długi czas się mozolił, bo to trzeba było, żeby był i wiersz czuły i trudny rebus. Na koniec jednak zrobił tę rzecz bardzo dowcipnie.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/1G5pTOxH","pageTitle":"Rebus (Lange Antoni) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Rebus». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Rebus». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Lange Antoni","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/1G5pTOxH#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"литература 19 века","item":"https://bookra.app/genre/5305"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Rebus","item":"https://bookra.app/books/1G5pTOxH"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/1G5pTOxH","url":"https://bookra.app/books/1G5pTOxH","name":"«Rebus». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Rebus». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/1G5pTOxH#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/1G5pTOxH#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/31a9e7cd-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/1G5pTOxH#work","name":"Rebus","url":"https://bookra.app/books/1G5pTOxH","description":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/31a9e7cd-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["литература 19 века","мифы / легенды / эпос"],"keywords":"рассказы","sameAs":["https://litres.ru/book/lange-antoni/rebus-23523042/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/1be5efc6-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba#person","name":"Lange Antoni","url":"https://bookra.app/author/1be5efc6-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"литература 19 века"},{"@type":"Thing","name":"мифы / легенды / эпос"},{"@type":"Thing","name":"рассказы"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/1G5pTOxH#edition","url":"https://bookra.app/books/1G5pTOxH","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/lange-antoni/rebus-23523042/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Rebus»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/1G5pTOxH","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":761877,"shortId":"1G5pTOxH","title":"Rebus","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/31a9e7cd-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Lange Antoni","authors":[{"id":"1be5efc6-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","displayName":"Lange Antoni","protectedUrl":"/author/1be5efc6-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5305,"title":"литература 19 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5305"},{"id":5299,"title":"мифы / легенды / эпос","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5299"}],"keywords":["рассказы"],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"12+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_761877","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_761877","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_761877","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_761877","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_761877","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_761877"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_761877","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_761877","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_761877","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_761877"},"guestReaderUrl":"/books/1G5pTOxH?page=2#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/1be5efc6-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","readersCount":0,"adultLabel":"12+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":2,"totalPages":5,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/1G5pTOxH#reader-content","nextPageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=3#reader-content","progressLabel":"Страница 2 из 5","sections":[{"id":"content0:29","kind":"paragraph","text":"Tymczasem ten był dzisiaj szczególnie zamyślony; najlepszą grę marnował, aż go doktór posyłał do wszystkich diabłów. Więc raz miał niby szlemik w pikach; licytując, powiedział na piki doktora od razu dwa piki; okazało się, że ma tylko trzeciego waleta: leżeli bez jednej. Doktór huczał jak organ, ale Fulgenty był niepoprawny. Miał szlem bez atu, wskutek roztargnienia nie dał przejścia partnerowi – i przepadł bez ośmiu."},{"id":"content0:30","kind":"paragraph","text":"Pomimo gniewu doktora, Fulgenty uśmiechał się dobrodusznie, jakby zajęty był zupełnie innymi sprawami. Miewał on takie zagapienia, do czego nawykliśmy, przypisując je natchnieniu szczególnego rodzaju: Fulgenty bowiem układał szarady, zagadki, rebusy, co uważał za bardzo wysoką sztukę; że nas to czasami bawiło wybornie, nikt nie drwił z tej niewinnej manii naszego przyjaciela."},{"id":"content0:31","kind":"paragraph","text":"W momentach zagapienia jego oczy blado-niebieskie, zazwyczaj nieco rozpierzchłe – były wyjątkowo rozwiane, prawie wodnisto-powietrzne. Fulgenty nie był piękny; rysy miał dość nieprawidłowe, tak szczególnie złożone, jakby jeden od drugiego uciekał, i to był normalny stan jego fizjonomii; chwilami jednak w momentach bardzo rzadkich i przemijających – wszystkie rozpierzchłe rysy łączyły się w jedną, skondensowaną całość, pełną niesłychanej energii; miał w sobie coś rozkazującego i był w takich chwilach piękny. Ale taka kondensacja wiązała się u niego z pewnym osłupieniem, niejako bezwładem myśli i woli; był to po prostu jakby tężec psychiczny, zesztywnienie jaźni, połączone z chwilową utratą mowy."},{"id":"content0:32","kind":"paragraph","text":"Po niejakim czasie (zazwyczaj po 10-15 minutach) wracał do przytomności, wyczerpany, znużony – a przy tym usposobiony lirycznie i sentymentalnie, skłonny do wyznań i zwierzeń, opowiadał wtedy o swoich rodzicach, o swoich latach dziecinnych, o jakiejś pannie Wandzie, w której się kochał – „jedyny raz w życiu”."},{"id":"content0:33","kind":"paragraph","text":"I dziś, pod wpływem wina, a może też i innych – nieznanych nam czynników – Fulgenty dziwnie się rozmarzył – i coraz większe bąki strzelał w wincie."},{"id":"content0:34","kind":"paragraph","text":"– Ależ pan gra, jak cap! Cóż do licha? Pewno panu jakieś szarady i rebusy w głowie siedzą… i już pan nie rozróżnia asa od siódemki!"},{"id":"content0:35","kind":"paragraph","text":"– I jakby pan zgadł – odrzekł najspokojniej w świecie Fulgenty – wymyśliłem nadzwyczajne zagadki."},{"id":"content0:36","kind":"paragraph","text":"– No to mów – wtrąciłem, przewidując, że wint dziś się nie uda."},{"id":"content0:37","kind":"paragraph","text":"– Dobrze, ale daj-no atramentu, to wam napiszę całą rzecz."},{"id":"content0:38","kind":"paragraph","text":"Zaraz podałem mu przybory do pisania, on zaś – patrząc swoim wodnistym okiem dokoła i blado się uśmiechając – mówił do nas."},{"id":"content0:39","kind":"paragraph","text":"– Słuchajcie szarady. Pierwsze jest i drugietrzecie ma twarz, ten, co się naraz ujrzy pierwsze drugie trzecie."},{"id":"content0:40","kind":"paragraph","text":"Ale nikt nie mógł odgadnąć tej niesłychanej enigmy8."},{"id":"content0:41","kind":"paragraph","text":"– No, gadaj od razu, Fulgenty, co to znaczy, bo tu nikt nie jest taki mądry."},{"id":"content0:42","kind":"paragraph","text":"– Otóż to – z dumą rzekł Trzon. – Więc wam powiem: Zły jest i siną ma twarz (z gniewu) ten, co się naraz ujrzy z łysiną."},{"id":"content0:43","kind":"paragraph","text":"– Brawo, brawo! – wołaliśmy wszyscy, a zwłaszcza Szymon, który był wielbicielem zagadek Fulgentego."},{"id":"content0:44","kind":"paragraph","text":"– Ale to nie wszystko. Jeszcze drugą wymyśliłem zagadkę. Masz tu jedenaście liter: a, a, a, c, e, k, n, s, s, w, z; ułóż z tego imię rzeki w Ameryce. Potem odrzuć jedną literę – i ułóż nazwę kwiatka. No, kto odpowie?"},{"id":"content0:45","kind":"paragraph","text":"– Nikt. Sam odpowiadaj."},{"id":"content0:46","kind":"paragraph","text":"– Dobrze, otóż rzeka zowie się Saskaczewan, a jeżeli odrzucisz w – pozostanie dziesięć liter i z nich się zrobi Sasaneczka."},{"id":"content0:47","kind":"paragraph","text":"– Cudownie! – wołał doktór – że też panu, panie Fulgenty, przychodzą do głowy takie mądre historie!"},{"id":"content0:48","kind":"paragraph","text":"– Ba, ba! – mówił ten jakby w tryumfie i pisał na papierze: Saskaczewan… skacze wan… (tu coś mruczał, jakby skacze wanda – zaśmiał się cichym kocim śmiechem)… kacze… czeka… czeka… wan… wanda… czeka wanda… (zamyślił się nagle). Cha, cha, cha! przypomniałem sobie, jaki nadzwyczajny rebus kiedyś ułożyłem… Opowiem wam o tym… Ale to jeszcze muszę wam pokazać, bo właśnie dziś odebrałem z naprawy ten nóż, stary puginał bośniacki, który kupiłem dawno, dawno temu… Dziś właśnie mija dwadzieścia trzy lata z górą…"},{"id":"content0:49","kind":"paragraph","text":"To mówiąc, wyjął z płaszcza, koło drzwi wiszącego na wieszadle – dość duży nóż z doskonałej stali angielskiej, z rękojeścią rogową, porysowaną w ornamenta i litery tureckie, używane wśród Serbów mahometan. Nóż był w mocno poblakłej pochwie z czerwonego safianu, oczywiście niemało lat liczącej; ostrze jednak było świeżo nawecowane9, błyszczało świetnie i przedmioty odbijały się w nim jak w lustrze."},{"id":"content0:50","kind":"paragraph","text":"Podziwialiśmy nóż, po czym oddaliśmy go Fulgentemu, który go z powrotem włożył do płaszcza."},{"id":"content0:51","kind":"paragraph","text":"– Ze dwa tygodnie temu, przeglądając stare rupiecie, znalazłem ten nóż w biurku, głęboko ukryty, i przypomniałem sobie dawne lata… – Po czym dodał ciszej: – starą historię… – I jeszcze ciszej, prawie szeptem: – czeka Wanda…"},{"id":"content0:52","kind":"paragraph","text":"Naraz Fulgenty zamilkł. Oczy jego stały się ognisto niebieskie, rysy twarzy ześrodkowały się niby w posągu marmurowym. Z tym wyrazem niezłomnej energii i potężnej woli – Fulgenty nagle skołowaciał, zesztywniał, nieprzytomny runął na ziemię. Doktór za najwłaściwsze uważał puścić mu krew. Po dziesięciu-jedenastu minutach dopiero (była godzina 11 min. 28) zemdlony obudził się. Brom i szklanka wody selcerskiej z cytryną postawiły go na nogi."},{"id":"content0:53","kind":"paragraph","text":"Długi czas jeszcze był jakby nieswój – wreszcie przyszedł do siebie – i wpadł w nadzwyczajny zapał oratorski; mówił zaś tak, jakby to był dalszy ciąg jakiegoś opowiadania poprzedniego."},{"id":"content0:54","kind":"paragraph","text":"– Więc ten młody człowiek zjawił się nagle u panny Wandy… i chociaż nie odznaczał się niczym, ale powiem wam, że od pierwszej chwili poczułem do niego antypatię. Nie sądzę, aby Wanda miała dla niego więcej życzliwości niż dla mnie, ale był to zuchwalec, po prostu wszelkich delikatnych uczuć pozbawiony; gdy ja byłem dyskretny, pełny czci religijnej dla mojej pani, on nie miał dla niej, czułem to wyraźnie, najmniejszego szacunku; gdy ja milczałem, tłumiąc w sercu te wszystkie święte słowa, którymi dla niej przepoiłem się do głębi, on gadał wciąż, jak opętany, niesłychane głupstwa. Wanda śmiała się z niego oczywiście, jako z błazna, gdy ten plótł swoje trzy po trzy. W mojej obecności zachowywała się zupełnie inaczej: poważnie i milcząco, gdyż mówiłem z nią niewiele; głównie się opierałem na kontemplacji wewnętrznej. Jednakże tamten mnie niepokoił: był to skończony technik i dochody miał większe niż ja; nie pozwoliłbym sobie nigdy podejrzewać Wandę o interesowność, a jednakże, być może, stąd właśnie wypływała jego pewność siebie. Nie uważałem go za rywala poważnego, ale coś mnie przeciw niemu burzyło. Bądź jak bądź, moje uczucie – moje przysięgi – jej obietnice… Co prawda, przysiąg jej nie składałem, nawet nigdy jej nie powiedziałem, że ją kocham, ale po cóż to było mówić, gdy ona doskonale o tym wiedziała. Prawdziwa miłość obędzie się bez słów; owszem, każde słowo profanuje głębszą uczuciowość. Powiedziała mi wszystko, obiecała mi wszystko bez słów – i tylko umyślnie, dla przyzwoitości, jako dobrze wychowana panna, udawała wobec mnie zimną i obojętną. Teraz jednakże, gdy ten przeklęty młody człowiek się pokazał, w stosunkach naszych nastąpiła jakaś nieuchwytna zmiana. Postanowiłem dwie rzeczy: że na koniec miłość swoją opowiem Wandzie i że tamtego unicestwię… To was dziwi, bo żaden z was zapewne nigdy nie kochał w takim milczeniu i takim nabożeństwie – i tak głęboko, jak ja. Pomyślałem sobie, że go zgładzę, jako wcielenie trywialności, która mi szczęście chce zburzyć… Właściwie, sam nie wiem dlaczego… Miał on dla mnie jakiś dziwny uśmiech, ironiczny i przykry… Tak, tak – właśnie ten uśmiech, przy którym szczerzył swoje białe zęby – ten uśmiech chciałem unicestwić… A teraz druga sprawa: jak powiedzieć Wandzie, że ją kocham. Nie chciałem i nie mogłem w banalnych i brutalnych słowach wyrazić całej głębi mego uczucia. Gdyby to można było za pomocą sugestii magnetycznej obudzić w niej rozumienie stanu mego. Ale każde słowo – bezpośrednie, nagie – obrażałoby zarówno mnie, jak i ją. Chciałem jej to wypowiedzieć w sposób tajemniczy i delikatny. I oto, co wymyśliłem. Znałem jednego poetę, co nawet do „Kuriera Świątecznego” pisywał – i tak mu powiadam: – napisz mi wiersz nie długi, ale taki, co by wyrażał, jak kocham pewną damę – i wiem o jej uczuciu dla mnie, ale ona wobec mnie zawsze udaje zimną i obojętną. Napisz mi go tak, żeby go można było ułożyć w rebus; już ja ten rebus sam wyrysuję, bo chcę te swoje oświadczyny posłać jej w formie rebusu. Jeżeli serce jej jest dość przenikliwe i delikatne – odgadnie tajemnicę. Poeta, z przykrością muszę to wyznać, surowo ocenił moją metodę; powiedział, że kobiecie trzeba zawsze mówić wszystko prosto z mostu i brutalnie; kobieta – twierdził – lubi przemoc. Ale, oczywiście, nie chciałem go słuchać. Poeta długi czas się mozolił, bo to trzeba było, żeby był i wiersz czuły i trudny rebus. Na koniec jednak zrobił tę rzecz bardzo dowcipnie."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Antoni Lange Rebus","page":1,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:5","label":"1","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:5","label":"2","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:5","label":"3","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:5","label":"4","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:5","label":"5","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:5","label":"6","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:5","label":"7","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:5","label":"8","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:5","label":"9","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:5","label":"10","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:5","label":"11","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:5","label":"12","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:5","label":"13","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:5","label":"14","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:5","label":"15","page":5,"pageUrl":"/books/1G5pTOxH?page=5#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":638722,"shortId":"1DVw6n2q","title":"Легенда о Смерти","authorLine":"Анатоль Ле Бра, Людмила Евгеньевна Торшина","primaryAuthorId":"cae2299e-d2fa-11e7-97e5-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c7a45789-f9bf-11ef-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1DVw6n2q"},{"idCatalog":664705,"shortId":"48eEo2PP","title":"Спустя девяносто лет","authorLine":"Ольга Новожилова, Милован Глишич","primaryAuthorId":"d86eaf8f-4159-11f0-8ce3-0cc47af30fe4","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/5ba44477-411e-11f0-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/48eEo2PP"},{"idCatalog":88652,"shortId":"1amPuNjO","title":"Легенды, заговоры и суеверия Ирландии","authorLine":"Франческа Сперанца Уайльд, Нина Ю. Живлова","primaryAuthorId":"74838101-4061-11e3-a5e7-002590591ea6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/5aa936d9-6cbb-11e3-b8d0-0025905a0812/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1amPuNjO"},{"idCatalog":625806,"shortId":"3cDUWvwy","title":"Юки-онна, или Записки о ёкаях","authorLine":"draft.Anna, Комильфо, Лафкадио Хирн, Валентина Сергеевна Сергеева","primaryAuthorId":"77698d37-5261-11ef-8ce3-0cc47af30fe4","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/7e07a7ef-d361-11ef-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3cDUWvwy"},{"idCatalog":623144,"shortId":"2beCdTG6","title":"Славянская мифология","authorLine":"Николай Иванович Костомаров","primaryAuthorId":"cbd15d04-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/23fce1db-ca1a-11ef-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2beCdTG6"},{"idCatalog":766271,"shortId":"0azLvktB","title":"Саламандра","authorLine":"Владимир Фёдорович Одоевский","primaryAuthorId":"7c74d735-121f-102b-9d2a-1f07c3bd69d8","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/f6d045f9-f65b-102d-b528-b4a213751508/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0azLvktB"},{"idCatalog":763266,"shortId":"4QVOwn7Y","title":"Tako rzecze Zaratustra","authorLine":"Фридрих Вильгельм Ницше","primaryAuthorId":"73b375c4-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/6caa4604-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4QVOwn7Y"},{"idCatalog":793418,"shortId":"4OKtJtUu","title":"Азальгеш","authorLine":"Павел Владимирович Засодимский","primaryAuthorId":"f8c79134-153c-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/fb371528-a79b-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4OKtJtUu"},{"idCatalog":762114,"shortId":"4fy645y0","title":"Liūdna pasaka","authorLine":"Jonas Biliūnas","primaryAuthorId":"19bb3358-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/3f7ee97f-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4fy645y0"},{"idCatalog":761260,"shortId":"0jvTLvm2","title":"Amy Foster","authorLine":"Джозеф Конрад","primaryAuthorId":"459c14b6-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/29ca3759-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0jvTLvm2"},{"idCatalog":761993,"shortId":"11CCacdb","title":"Małpa","authorLine":"Gabriela Zapolska","primaryAuthorId":"2543db6e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/36ca8ec7-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/11CCacdb"},{"idCatalog":762161,"shortId":"3ZcXAsY7","title":"Słowa cienkie i grube","authorLine":"Tadeusz Boy-Żeleński","primaryAuthorId":"215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/417e7708-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3ZcXAsY7"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":120,"totalPages":10,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}