Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Fred i Klara, rodzeństwo, dostają piękne prezenty gwiazdkowe. Wśród nich jest dziadek do orzechów – przyrząd to figurka człowieka, który miażdży orzechy szczękami. Prezent przypada Klarze, ale niebawem psuje się, więc dziewczynka zaczyna traktować go jak lalkę.Nagle zaczynają się dziać niespodziewane wydarzenia – pojawia się pułk myszy z Królem Myszy na czele, a zabawki ożywają. Przerażona Klara rzuca w walczących pantoflem i wszystko znika, a dziewczynka mdleje. Gdy budzi się, nikt nie chce wierzyć w to, co widziała…Dziadek do orzechów to powieść autorstaw E. T. A. Hoffmanna, która po raz pierwszy ukazała się w Berlinie w 1816 roku. Zainspirowała Piotra Czajkowskiego do napisania jednego z najsłynniejszych dzieł – baletu Dziadek do orzechów.

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 17 из 18

Nie wolno więc było Klarze mówić o tym, czym przepełnione było jej serce. Nie zapomina się przecież tak łatwo o podobnie wspaniałych rzeczach, jakie ona przeżyła.

Wyobraź sobie, mój drogi Czytelniku, że nawet jej braciszek Fred obracał się do niej plecami, gdy chciała mu opowiadać o czarodziejskim królestwie, w którym przeżyła tak szczęśliwe chwile. A nawet, zdaje się, że kilkakrotnie mruknął przez zęby: „Głupia gąska” – ale nie bardzo w to wierzę, gdyż w gruncie rzeczy Fred miał dobry charakter. Prawdą jest natomiast, że przestał wierzyć we wszystko, co mu opowiadała Klara, i podczas publicznej parady przeprosił swoich huzarów za wyrządzoną im krzywdę. Na miejsce zabranych odznaczeń przyczepił im o wiele wspanialsze kity z oskubanych piór gęsich i pozwolił im znowu trąbić marsz gwardyjski. Tak, Tak… My wiemy najlepiej, jak wyglądała odwaga huzarów, kiedy ohydne pociski zaczęły plamić ich czerwone mundury!

Nie wolno było Klarze mówić o swoich przygodach, ale wspomnienia niezwykłej krainy otaczały jej głowę jak gdyby czarodziejską, słodką melodią. Kiedy tylko pomyślała o tym, widziała wszystko dokładnie po raz wtóry; toteż zdarzało się często, że zamiast bawić się, jak to dawniej bywało, siedziała w kącie nieruchoma, milcząca i pogrążona w myślach.

Pewnego dnia sędzia naprawiał zegar w mieszkaniu radcy. Klara siedziała obok oszklonej szafy i patrzyła w zamyśleniu na Dziadka do Orzechów. Nagle wyrwało jej się zupełnie niechcący:

– O, mój drogi panie Droselmajer, gdyby pan żył naprawdę, nie postąpiłabym tak, jak księżniczka Pirlipata; nie wzgardziłabym panem za to, żeś przeze mnie i dla mnie przestał być młodym i przystojnym chłopcem!

W tej chwili ojciec chrzestny krzyknął:

– Cóż to znowu za bzdury!

Jednocześnie w pokoju nastąpił taki trzask i takie zamieszanie, że Klara zemdlała i spadła z krzesła na ziemię.

Kiedy przyszła do siebie, matka starała się doprowadzić ją do przytomności i mówiła:

– Kto to widział spadać z krzesła! Taka duża panna! Oto przyjechał siostrzeniec ojca chrzestnego. Bądź dla niego grzeczna i uprzejma!

Klara podniosła oczy. Czyżby to był jej Dziadek do Orzechów? Sędzia włożył swoją szklaną perukę oraz żółty surdut i, uśmiechając się bardzo przyjaźnie, trzymał za rękę młodzieńca niewielkiego wzrostu, lecz bardzo zgrabnego i przystojnego. Twarz jego była jak krew z mlekiem, ubrany był w piękny, jedwabny surdut bramowany złotem, białe jedwabne pończochy i zgrabne pantofelki; do żabotu wpięty miał śliczny bukiecik ze świeżych kwiatów. Włosy miał kunsztownie ufryzowane i upudrowane, a na plecach zwieszał się pięknie spleciony warkocz. Krótka szpada u boku błyszczała, jak gdyby była wysadzana drogimi kamieniami, a kapelusik pod pachą wyglądał jak z najlżejszego puchu.

Młodzieniec dał zaraz na wstępie dowody dobrego wychowania, przywiózł bowiem Klarze mnóstwo pięknych zabawek, przysmaki z marcypanu i zupełnie takie same lalki, jakie pogryzł Król Myszy. Fred dostał od niego prześliczny pałasz.

Po herbacie uprzejmy gość tłukł dla wszystkich orzechy, a umiał sobie poradzić nawet z najtwardszymi: prawą ręką wkładał je do ust, lewą pociągał za warkocz i trach! … łupina rozpadała się w kawałki.

Klara zaczerwieniła się po same uszy, kiedy po raz pierwszy ujrzała miłego młodzieńca, który tak bardzo przypominał Dziadka do Orzechów, a rumieńce jej stały się jeszcze żywsze, kiedy poprosił ją po jedzeniu, żeby zechciała podejść z nim do oszklonej szafy w bawialni.

– Bawcie się grzecznie, dzieci – powiedział sędzia. – Wszystkie moje zegary chodzą prawidłowo, nie obawiam się więc niczego.

Zaledwie dzieci znalazły się same, nagle – czyżby się Klarze zdawało? – młody Droselmajer ukląkł przed nią na jedno kolano i rzekł:

– O, najdroższa panno Klaro, uszczęśliwiony Dziadek do Orzechów, któremu uratowałaś życie, klęczy przed tobą. Powiedziałaś, że nie wzgardziłabyś mną jak zła księżniczka Pirlipata, gdybym w twojej służbie stracił urodę. W tej samej chwili przestałem być wstrętnym Dziadkiem do Orzechów i wróciłem do swej dawnej postaci. O, droga panno Klaro, zechciej mnie uszczęśliwić! Ofiaruj mi swoją rękę, daj mi dzielić z tobą koronę i państwo, panuj w raz ze mną w Marcypanowym Pałacu, bo jestem tam teraz królem!

Klara podniosła młodzieńca z ziemi i powiedziała cichym głosem:

– Drogi panie Droselmajer, pan jest dobry i łagodny, a w dodatku rządzi pan prześlicznym państwem, w którym mieszkają mili i weseli ludzie. Przyjmuję więc pana oświadczyny.

W ten sposób Klara została narzeczoną pana Droselmajera.

Po latach młodzieniec zajechał po nią, jak to się mówi, „złotą karetą zaprzężoną w srebrne konie”. Na weselu tańczyło dwadzieścia dwa tysiące figurek ozdobionych perłami i diamentami i Klara została królową krainy pełnej błyszczących lasów gwiazdkowych, przezroczystych pałaców marcypanowych, słowem, najpiękniejszych i najcudowniejszych rzeczy, które się widzi, jeśli się patrzeć umie.

Страница 17 из 18

Вам также может понравиться

Страница 1 из 11

Назад1211Далее