Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Ciesz się klasyką! Miłego czytania!
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 1 из 62Władysław Stanisław Reymont Chłopi, Część pierwsza – Jesień
I
– Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
– Na wieki wieków, moja Agato, a dokąd to wędrujecie, co?
– We świat, do ludzi, dobrodzieju kochany – w tyli świat! … – zakreśliła kijaszkiem łuk od wschodu do zachodu.
Ksiądz spojrzał bezwiednie w tę dal i rychło przywarł1 oczy, bo nad zachodem wisiało oślepiające słońce; a potem spytał ciszej, lękliwiej jakby…
– Wypędzili was Kłębowie, co? A może to ino niezgoda? … może…
Nie zaraz odrzekła, wyprostowała się nieco, powlekła ciężko starymi, wypełzłymi2 oczami po polach ojesieniałych, pustych i po dachach wsi zanurzonej w sadach.
– I… nie wypędzali… jakżeby… dobre są ludzie – krewniaki. Niezgody też nijakiej być nie było. Samam ino zmiarkowała, że trza mi w świat. Z cudzego woza to złaź choć i w pół morza.
Trza było… roboty już la mnie nie miały… na zimę idzie, to jakże – darmo mi to dadzą warzę3 abo i ten kąt do spania? …
A że rychtyk4 i ciołka odsadzili od maci… a i gąski, bo to już zimne nocki, trza zagnać pod strzechę, tom i zrobiła miejsce… jakże, bydlątek szkoda, Boże stworzenie też… A ludzie dobre, bo mię choć latem przytulą, kąta ani tej łyżki strawy nie żałują, że se człowiek kiej jaka gospodyni paraduje…
A na zimę we świat, po proszonym.
Niewiela mi potrza, to se u dobrych ludzi uproszę i do zwiesny5 z Panajezusową łaską przechyrlam, a jeszcze się coś niecoś grosza uścibi – to rychtyk la nich na przednówek6… krewniaki przeciech…
A już ta Jezusiczek przenajsłodszy biedoty opuścić nie opuści.
– Nie opuści, nie – zawołał gorąco i wstydliwie wsadził jej w garść złotówkę.
– Dobrodzieju nasz serdeczny, dobrodzieju!
Przypadła mu do kolan roztrzęsioną głową, a łzy jak groch posypały się po jej twarzy szarej i zradlonej7 jak te jesienne podorówki8.
– Idźcie z Bogiem, idźcie – szeptał zakłopotany podnosząc ją z ziemi.
Zebrała drżącymi rękami torby i kijaszek z jeżem9 na końcu, przeżegnała się i poszła szeroką, wyboistą drogą ku lasom; raz wraz tylko odwracała się ku wsi, ku polom, na których kopano kartofle, i na te dymy pastusich ognisk, co się snuły nisko nad ścierniskami – poglądała żałośnie, aż i zniknęła za przydrożnymi krzami.
A ksiądz usiadł z powrotem na kółkach od pługa, zażył tabaki i rozłożył brewiarz10, ale oczy ześlizgiwały mu się z czerwonych liter i leciały po ogromnych, w jesiennej zadumie pogrążonych ziemiach, to po bladym niebie błądziły lub zatrzymywały się na parobku, pochylonym nad pługiem.
– Walek… bruzda krzywa… te… – zawołał unosząc się nieco i chodził już oczami krok za krokiem za parą tłustych siwków, ciągnących pług ze skrzypem.
Zaczął znowu bezwiednie przebiegać czerwone litery brewiarza i poruszać ustami, ale co chwila gonił oczami siwki, to stadko wron, które ostrożnie, z wyciągniętymi dziobami podskakiwały w bruździe i raz wraz, za każdym świstem bata, za każdym nawrotem pługa, podrywały się ciężko, padały zaraz na zorane zagony i ostrzyły dzioby o twarde, zeschłe skiby.
– Walek! a śmignij no prawą po portkach, bo zostaje!
Uśmiechnął się, bo jakoż po bacie prawa już równo ciągnęła, a gdy konie doszły do drogi, uniósł się żywo, poklepał je przyjaźnie po karkach, aż wyciągały do niego nozdrza i przyjacielsko obwąchiwały twarz.
– Heeet–aa! – wołał śpiewnie Walek, wyciągnął błyszczący jakby ze srebra pług, uniósł go lekko, pociągnął konie lejcami, że zatoczyły krótki łuk, wraził krój błyszczący w rżysko, śmignął batem, konie pociągły z miejsca, aż zgrzytnęły orczyki – i orał dalej wielki łan ziemi, co pod prostym kątem spadał od drogi po pochyłości i niby długi wątek zgrzebnych skib rozciągał się aż ku wsi, leżącej nisko i jakby zatopionej w czerwonawych i żółtawych sadach.
Cicho było, ciepło i nieco sennie.
Słońce, chociaż to był już koniec września, przygrzewało jeszcze niezgorzej – wisiało w połowie drogi między południem a zachodem, nad lasami, że już krze i kamionki, i grusze po polach, a nawet zeschłe twarde skiby kładły za się cienie mocne i chłodne.
Cisza była na polach opustoszałych i upajająca słodkość w powietrzu, przymglonym kurzawą słoneczną; na wysokim, bladym błękicie leżały gdzieniegdzie bezładnie porozrzucane ogromne białe chmury niby zwały śniegów, nawiane przez wichry i postrzępione.
A pod nimi, jak okiem ogarnąć, leżały szare pola niby olbrzymia misa o modrych wrębach lasów – misa, przez którą, jak srebrne przędziwo rozbłysłe w słońcu, migotała się w skrętach rzeka spod olch i łozin nadbrzeżnych. Wzbierała w pośrodku wsi w ogromny podłużny staw i uciekała na północ wyrwą wśród pagórków; na dnie kotliny, dokoła stawu, leżała wieś i grała w słońcu jesiennymi barwami sadów – niby czerwono–żółta liszka, zwinięta na szarym liściu łopianu, od której do lasów wyciągało się długie, splątane nieco przędziwo zagonów, płachty pól szarych, sznury miedz pełnych kamionek i tarnin – tylko gdzieniegdzie w tej srebrnawej szarości rozlewały się strugi złota – łubiny żółciły się kwiatem pachnącym, to bielały omdlałe, wyschłe łożyska strumieni albo leżały piaszczyste senne drogi i nad nimi rzędy potężnych topoli z wolna wspinały się na wzgórza i pochylały ku lasom.
Ksiądz ocknął się z zapatrzenia, bo długi, żałosny ryk rozległ się gdzieś niedaleko, aż wrony poderwały się z krzykiem i skośnym rzutem leciały na kopaniska – a czarny migocący cień biegł za nimi dołem po rżyskach i podorówkach.
Przysłonił ręką oczy i patrzył pod słońce – drogą od lasów szła jakaś dziewczyna i ciągnęła za sobą na postronku dużą, czerwoną krowę; gdy przechodziła obok, pochwaliła Boga i chciała skręcić, aby księdza pocałować w rękę, ale krowa szarpnęła ją w bok i znowu ryczeć zaczęła.
– Na sprzedanie prowadzisz, co?
– Ni… ino do młynarzowego bysia… a stójże, zapowietrzona… Wściekłaś się czy co! – wołała zadyszana, usiłując powstrzymać, ale krowa ją pociągnęła, że już obie gnały w dyrdy, aż kurz je zakrył obłokiem.
A potem wlókł się ciężko po piaszczystej drodze Żyd szmaciarz11, pchał przed sobą taczki dobrze naładowane, bo raz wraz przysiadał i ciężko dyszał.
– Co tam słychać, Moszku?
– Co słychać? … Komu dobrze, to i dobrze słychać… Kartofle chwała Bogu obrodziły, żyto sypie, kapusta będzie. Kto ma kartofle, kto ma żyto, kto ma kapustę – temu dobrze słychać! – Pocałował księdza w rękaw, założył na kark pas od taczek i pchał dalej, lżej już, bo zaczynał się spadek łagodny.
A potem szedł środkiem drogi w kurzawie, bo zamiatał nogami, ślepy dziad prowadzony przez tłustego kundla na sznurku.
A potem leciał od lasu chłopak z butelką, ale ten ujrzawszy księdza przy drodze okrążył go z dala i biegł na przełaj pól do karczmy.
To znowu chłop z sąsiedniej wsi wiózł zboże do młyna albo Żydówka pędziła stado kupionych gęsi.
A każdy pochwalił Boga, zamienił słów parę i szedł w swoją drogę, odprowadzany życzliwym słowem i spojrzeniem księdza, któren, że już słońce było coraz niżej, powstał i krzyknął do Walka:
– Doórz do brzózek i do domu… na nic się konie zmachają.
I poszedł wolno miedzami, odmawiał półgłosem modlitwy i jasnym, pełnym kochania spojrzeniem ogarniał pola…
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/2Yp05a35","pageTitle":"Chłopi, Część pierwsza – Jesień (Reymont Stanisław Władysław) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Chłopi, Część pierwsza – Jesień». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Chłopi, Część pierwsza – Jesień». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Reymont Stanisław Władysław","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/2Yp05a35#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"литература 19 века","item":"https://bookra.app/genre/5305"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Chłopi, Część pierwsza – Jesień","item":"https://bookra.app/books/2Yp05a35"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/2Yp05a35","url":"https://bookra.app/books/2Yp05a35","name":"«Chłopi, Część pierwsza – Jesień». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Chłopi, Część pierwsza – Jesień». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/2Yp05a35#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/2Yp05a35#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/76fd7c6f-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/2Yp05a35#work","name":"Chłopi, Część pierwsza – Jesień","url":"https://bookra.app/books/2Yp05a35","description":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/76fd7c6f-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["литература 19 века","мифы / легенды / эпос"],"keywords":"повести","sameAs":["https://litres.ru/book/reymont-w-adys-aw-stanis-aw/chlopi-czesc-pierwsza-jesien-23549602/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/1e1603a6-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba#person","name":"Reymont Stanisław Władysław","url":"https://bookra.app/author/1e1603a6-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"литература 19 века"},{"@type":"Thing","name":"мифы / легенды / эпос"},{"@type":"Thing","name":"повести"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/2Yp05a35#edition","url":"https://bookra.app/books/2Yp05a35","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/reymont-w-adys-aw-stanis-aw/chlopi-czesc-pierwsza-jesien-23549602/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Chłopi, Część pierwsza – Jesień»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/2Yp05a35","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":763413,"shortId":"2Yp05a35","title":"Chłopi, Część pierwsza – Jesień","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/76fd7c6f-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Reymont Stanisław Władysław","authors":[{"id":"1e1603a6-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","displayName":"Reymont Stanisław Władysław","protectedUrl":"/author/1e1603a6-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5305,"title":"литература 19 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5305"},{"id":5299,"title":"мифы / легенды / эпос","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5299"}],"keywords":["повести"],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763413","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763413","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_763413","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_763413","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_763413","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763413"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_763413","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_763413","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_763413","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763413"},"guestReaderUrl":"/books/2Yp05a35#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/1e1603a6-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":1,"totalPages":62,"hasPrev":false,"hasNext":true,"prevPageUrl":null,"nextPageUrl":"/books/2Yp05a35?page=2#reader-content","progressLabel":"Страница 1 из 62","sections":[{"id":"content0:0","kind":"heading","text":"Władysław Stanisław Reymont Chłopi, Część pierwsza – Jesień"},{"id":"content0:1","kind":"paragraph","text":"Miriamowi"},{"id":"content0:2","kind":"paragraph","text":"(Zenonowi Przesmyckiemu)"},{"id":"content0:3","kind":"heading","text":"I"},{"id":"content0:4","kind":"paragraph","text":"– Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!"},{"id":"content0:5","kind":"paragraph","text":"– Na wieki wieków, moja Agato, a dokąd to wędrujecie, co?"},{"id":"content0:6","kind":"paragraph","text":"– We świat, do ludzi, dobrodzieju kochany – w tyli świat! … – zakreśliła kijaszkiem łuk od wschodu do zachodu."},{"id":"content0:7","kind":"paragraph","text":"Ksiądz spojrzał bezwiednie w tę dal i rychło przywarł1 oczy, bo nad zachodem wisiało oślepiające słońce; a potem spytał ciszej, lękliwiej jakby…"},{"id":"content0:8","kind":"paragraph","text":"– Wypędzili was Kłębowie, co? A może to ino niezgoda? … może…"},{"id":"content0:9","kind":"paragraph","text":"Nie zaraz odrzekła, wyprostowała się nieco, powlekła ciężko starymi, wypełzłymi2 oczami po polach ojesieniałych, pustych i po dachach wsi zanurzonej w sadach."},{"id":"content0:10","kind":"paragraph","text":"– I… nie wypędzali… jakżeby… dobre są ludzie – krewniaki. Niezgody też nijakiej być nie było. Samam ino zmiarkowała, że trza mi w świat. Z cudzego woza to złaź choć i w pół morza."},{"id":"content0:11","kind":"paragraph","text":"Trza było… roboty już la mnie nie miały… na zimę idzie, to jakże – darmo mi to dadzą warzę3 abo i ten kąt do spania? …"},{"id":"content0:12","kind":"paragraph","text":"A że rychtyk4 i ciołka odsadzili od maci… a i gąski, bo to już zimne nocki, trza zagnać pod strzechę, tom i zrobiła miejsce… jakże, bydlątek szkoda, Boże stworzenie też… A ludzie dobre, bo mię choć latem przytulą, kąta ani tej łyżki strawy nie żałują, że se człowiek kiej jaka gospodyni paraduje…"},{"id":"content0:13","kind":"paragraph","text":"A na zimę we świat, po proszonym."},{"id":"content0:14","kind":"paragraph","text":"Niewiela mi potrza, to se u dobrych ludzi uproszę i do zwiesny5 z Panajezusową łaską przechyrlam, a jeszcze się coś niecoś grosza uścibi – to rychtyk la nich na przednówek6… krewniaki przeciech…"},{"id":"content0:15","kind":"paragraph","text":"A już ta Jezusiczek przenajsłodszy biedoty opuścić nie opuści."},{"id":"content0:16","kind":"paragraph","text":"– Nie opuści, nie – zawołał gorąco i wstydliwie wsadził jej w garść złotówkę."},{"id":"content0:17","kind":"paragraph","text":"– Dobrodzieju nasz serdeczny, dobrodzieju!"},{"id":"content0:18","kind":"paragraph","text":"Przypadła mu do kolan roztrzęsioną głową, a łzy jak groch posypały się po jej twarzy szarej i zradlonej7 jak te jesienne podorówki8."},{"id":"content0:19","kind":"paragraph","text":"– Idźcie z Bogiem, idźcie – szeptał zakłopotany podnosząc ją z ziemi."},{"id":"content0:20","kind":"paragraph","text":"Zebrała drżącymi rękami torby i kijaszek z jeżem9 na końcu, przeżegnała się i poszła szeroką, wyboistą drogą ku lasom; raz wraz tylko odwracała się ku wsi, ku polom, na których kopano kartofle, i na te dymy pastusich ognisk, co się snuły nisko nad ścierniskami – poglądała żałośnie, aż i zniknęła za przydrożnymi krzami."},{"id":"content0:21","kind":"paragraph","text":"A ksiądz usiadł z powrotem na kółkach od pługa, zażył tabaki i rozłożył brewiarz10, ale oczy ześlizgiwały mu się z czerwonych liter i leciały po ogromnych, w jesiennej zadumie pogrążonych ziemiach, to po bladym niebie błądziły lub zatrzymywały się na parobku, pochylonym nad pługiem."},{"id":"content0:22","kind":"paragraph","text":"– Walek… bruzda krzywa… te… – zawołał unosząc się nieco i chodził już oczami krok za krokiem za parą tłustych siwków, ciągnących pług ze skrzypem."},{"id":"content0:23","kind":"paragraph","text":"Zaczął znowu bezwiednie przebiegać czerwone litery brewiarza i poruszać ustami, ale co chwila gonił oczami siwki, to stadko wron, które ostrożnie, z wyciągniętymi dziobami podskakiwały w bruździe i raz wraz, za każdym świstem bata, za każdym nawrotem pługa, podrywały się ciężko, padały zaraz na zorane zagony i ostrzyły dzioby o twarde, zeschłe skiby."},{"id":"content0:24","kind":"paragraph","text":"– Walek! a śmignij no prawą po portkach, bo zostaje!"},{"id":"content0:25","kind":"paragraph","text":"Uśmiechnął się, bo jakoż po bacie prawa już równo ciągnęła, a gdy konie doszły do drogi, uniósł się żywo, poklepał je przyjaźnie po karkach, aż wyciągały do niego nozdrza i przyjacielsko obwąchiwały twarz."},{"id":"content0:26","kind":"paragraph","text":"– Heeet–aa! – wołał śpiewnie Walek, wyciągnął błyszczący jakby ze srebra pług, uniósł go lekko, pociągnął konie lejcami, że zatoczyły krótki łuk, wraził krój błyszczący w rżysko, śmignął batem, konie pociągły z miejsca, aż zgrzytnęły orczyki – i orał dalej wielki łan ziemi, co pod prostym kątem spadał od drogi po pochyłości i niby długi wątek zgrzebnych skib rozciągał się aż ku wsi, leżącej nisko i jakby zatopionej w czerwonawych i żółtawych sadach."},{"id":"content0:27","kind":"paragraph","text":"Cicho było, ciepło i nieco sennie."},{"id":"content0:28","kind":"paragraph","text":"Słońce, chociaż to był już koniec września, przygrzewało jeszcze niezgorzej – wisiało w połowie drogi między południem a zachodem, nad lasami, że już krze i kamionki, i grusze po polach, a nawet zeschłe twarde skiby kładły za się cienie mocne i chłodne."},{"id":"content0:29","kind":"paragraph","text":"Cisza była na polach opustoszałych i upajająca słodkość w powietrzu, przymglonym kurzawą słoneczną; na wysokim, bladym błękicie leżały gdzieniegdzie bezładnie porozrzucane ogromne białe chmury niby zwały śniegów, nawiane przez wichry i postrzępione."},{"id":"content0:30","kind":"paragraph","text":"A pod nimi, jak okiem ogarnąć, leżały szare pola niby olbrzymia misa o modrych wrębach lasów – misa, przez którą, jak srebrne przędziwo rozbłysłe w słońcu, migotała się w skrętach rzeka spod olch i łozin nadbrzeżnych. Wzbierała w pośrodku wsi w ogromny podłużny staw i uciekała na północ wyrwą wśród pagórków; na dnie kotliny, dokoła stawu, leżała wieś i grała w słońcu jesiennymi barwami sadów – niby czerwono–żółta liszka, zwinięta na szarym liściu łopianu, od której do lasów wyciągało się długie, splątane nieco przędziwo zagonów, płachty pól szarych, sznury miedz pełnych kamionek i tarnin – tylko gdzieniegdzie w tej srebrnawej szarości rozlewały się strugi złota – łubiny żółciły się kwiatem pachnącym, to bielały omdlałe, wyschłe łożyska strumieni albo leżały piaszczyste senne drogi i nad nimi rzędy potężnych topoli z wolna wspinały się na wzgórza i pochylały ku lasom."},{"id":"content0:31","kind":"paragraph","text":"Ksiądz ocknął się z zapatrzenia, bo długi, żałosny ryk rozległ się gdzieś niedaleko, aż wrony poderwały się z krzykiem i skośnym rzutem leciały na kopaniska – a czarny migocący cień biegł za nimi dołem po rżyskach i podorówkach."},{"id":"content0:32","kind":"paragraph","text":"Przysłonił ręką oczy i patrzył pod słońce – drogą od lasów szła jakaś dziewczyna i ciągnęła za sobą na postronku dużą, czerwoną krowę; gdy przechodziła obok, pochwaliła Boga i chciała skręcić, aby księdza pocałować w rękę, ale krowa szarpnęła ją w bok i znowu ryczeć zaczęła."},{"id":"content0:33","kind":"paragraph","text":"– Na sprzedanie prowadzisz, co?"},{"id":"content0:34","kind":"paragraph","text":"– Ni… ino do młynarzowego bysia… a stójże, zapowietrzona… Wściekłaś się czy co! – wołała zadyszana, usiłując powstrzymać, ale krowa ją pociągnęła, że już obie gnały w dyrdy, aż kurz je zakrył obłokiem."},{"id":"content0:35","kind":"paragraph","text":"A potem wlókł się ciężko po piaszczystej drodze Żyd szmaciarz11, pchał przed sobą taczki dobrze naładowane, bo raz wraz przysiadał i ciężko dyszał."},{"id":"content0:36","kind":"paragraph","text":"– Co tam słychać, Moszku?"},{"id":"content0:37","kind":"paragraph","text":"– Co słychać? … Komu dobrze, to i dobrze słychać… Kartofle chwała Bogu obrodziły, żyto sypie, kapusta będzie. Kto ma kartofle, kto ma żyto, kto ma kapustę – temu dobrze słychać! – Pocałował księdza w rękaw, założył na kark pas od taczek i pchał dalej, lżej już, bo zaczynał się spadek łagodny."},{"id":"content0:38","kind":"paragraph","text":"A potem szedł środkiem drogi w kurzawie, bo zamiatał nogami, ślepy dziad prowadzony przez tłustego kundla na sznurku."},{"id":"content0:39","kind":"paragraph","text":"A potem leciał od lasu chłopak z butelką, ale ten ujrzawszy księdza przy drodze okrążył go z dala i biegł na przełaj pól do karczmy."},{"id":"content0:40","kind":"paragraph","text":"To znowu chłop z sąsiedniej wsi wiózł zboże do młyna albo Żydówka pędziła stado kupionych gęsi."},{"id":"content0:41","kind":"paragraph","text":"A każdy pochwalił Boga, zamienił słów parę i szedł w swoją drogę, odprowadzany życzliwym słowem i spojrzeniem księdza, któren, że już słońce było coraz niżej, powstał i krzyknął do Walka:"},{"id":"content0:42","kind":"paragraph","text":"– Doórz do brzózek i do domu… na nic się konie zmachają."},{"id":"content0:43","kind":"paragraph","text":"I poszedł wolno miedzami, odmawiał półgłosem modlitwy i jasnym, pełnym kochania spojrzeniem ogarniał pola…"}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Władysław Stanisław Reymont Chłopi, Część pierwsza – Jesień","page":1,"pageUrl":"/books/2Yp05a35#reader-content"},{"id":"content0:3:1","label":"I","page":1,"pageUrl":"/books/2Yp05a35#reader-content"},{"id":"content1:0:3","label":"II","page":3,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=3#reader-content"},{"id":"content2:0:8","label":"III","page":8,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=8#reader-content"},{"id":"content3:0:14","label":"IV","page":14,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=14#reader-content"},{"id":"content3:60:16","label":"—–","page":16,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=16#reader-content"},{"id":"content4:0:20","label":"V","page":20,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=20#reader-content"},{"id":"content4:62:21","label":"—–","page":21,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=21#reader-content"},{"id":"content5:0:26","label":"VI","page":26,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=26#reader-content"},{"id":"content5:12:27","label":"—–","page":27,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=27#reader-content"},{"id":"content6:0:30","label":"VII","page":30,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=30#reader-content"},{"id":"content6:202:34","label":"—–","page":34,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=34#reader-content"},{"id":"content7:0:35","label":"VIII","page":35,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=35#reader-content"},{"id":"content8:0:38","label":"IX","page":38,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=38#reader-content"},{"id":"content8:66:40","label":"—–","page":40,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=40#reader-content"},{"id":"content9:0:41","label":"X","page":41,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=41#reader-content"},{"id":"content10:0:47","label":"XI","page":47,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=47#reader-content"},{"id":"content10:319:55","label":"—–","page":55,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=55#reader-content"},{"id":"content11:0:55","label":"XII","page":55,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=55#reader-content"},{"id":"content11:298:60","label":"—–","page":60,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:60","label":"1","page":60,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:60","label":"2","page":60,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:60","label":"3","page":60,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:60","label":"4","page":60,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:60","label":"5","page":60,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:60","label":"6","page":60,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:60","label":"7","page":60,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:60","label":"8","page":60,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:61","label":"9","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:61","label":"10","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:61","label":"11","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:61","label":"12","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:61","label":"13","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:61","label":"14","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:61","label":"15","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:61","label":"16","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:61","label":"17","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:61","label":"18","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:61","label":"19","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:61","label":"20","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:61","label":"21","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:61","label":"22","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:61","label":"23","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:61","label":"24","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:61","label":"25","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:61","label":"26","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:61","label":"27","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:61","label":"28","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:61","label":"29","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:61","label":"30","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:61","label":"31","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:61","label":"32","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:61","label":"33","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:61","label":"34","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:61","label":"35","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:105:61","label":"36","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:108:61","label":"37","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:111:61","label":"38","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:114:61","label":"39","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:117:61","label":"40","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:120:61","label":"41","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:123:61","label":"42","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:126:61","label":"43","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:129:61","label":"44","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:132:61","label":"45","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:135:61","label":"46","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:138:61","label":"47","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:141:61","label":"48","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:144:61","label":"49","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:147:61","label":"50","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:150:61","label":"51","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:153:61","label":"52","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:156:61","label":"53","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:159:61","label":"54","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:162:61","label":"55","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:165:61","label":"56","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:168:61","label":"57","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:171:61","label":"58","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:174:61","label":"59","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:177:61","label":"60","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:180:61","label":"61","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:183:61","label":"62","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:186:61","label":"63","page":61,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:189:62","label":"64","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"},{"id":"contentnotes0:192:62","label":"65","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"},{"id":"contentnotes0:195:62","label":"66","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"},{"id":"contentnotes0:198:62","label":"67","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"},{"id":"contentnotes0:201:62","label":"68","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"},{"id":"contentnotes0:204:62","label":"69","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"},{"id":"contentnotes0:207:62","label":"70","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"},{"id":"contentnotes0:210:62","label":"71","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"},{"id":"contentnotes0:213:62","label":"72","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"},{"id":"contentnotes0:216:62","label":"73","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"},{"id":"contentnotes0:219:62","label":"74","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"},{"id":"contentnotes0:222:62","label":"75","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"},{"id":"contentnotes0:225:62","label":"76","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"},{"id":"contentnotes0:228:62","label":"77","page":62,"pageUrl":"/books/2Yp05a35?page=62#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":638722,"shortId":"1DVw6n2q","title":"Легенда о Смерти","authorLine":"Анатоль Ле Бра, Людмила Евгеньевна Торшина","primaryAuthorId":"cae2299e-d2fa-11e7-97e5-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c7a45789-f9bf-11ef-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1DVw6n2q"},{"idCatalog":664705,"shortId":"48eEo2PP","title":"Спустя девяносто лет","authorLine":"Ольга Новожилова, Милован Глишич","primaryAuthorId":"d86eaf8f-4159-11f0-8ce3-0cc47af30fe4","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/5ba44477-411e-11f0-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/48eEo2PP"},{"idCatalog":88652,"shortId":"1amPuNjO","title":"Легенды, заговоры и суеверия Ирландии","authorLine":"Франческа Сперанца Уайльд, Нина Ю. Живлова","primaryAuthorId":"74838101-4061-11e3-a5e7-002590591ea6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/5aa936d9-6cbb-11e3-b8d0-0025905a0812/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1amPuNjO"},{"idCatalog":625806,"shortId":"3cDUWvwy","title":"Юки-онна, или Записки о ёкаях","authorLine":"draft.Anna, Комильфо, Лафкадио Хирн, Валентина Сергеевна Сергеева","primaryAuthorId":"77698d37-5261-11ef-8ce3-0cc47af30fe4","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/7e07a7ef-d361-11ef-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3cDUWvwy"},{"idCatalog":623144,"shortId":"2beCdTG6","title":"Славянская мифология","authorLine":"Николай Иванович Костомаров","primaryAuthorId":"cbd15d04-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/23fce1db-ca1a-11ef-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2beCdTG6"},{"idCatalog":766271,"shortId":"0azLvktB","title":"Саламандра","authorLine":"Владимир Фёдорович Одоевский","primaryAuthorId":"7c74d735-121f-102b-9d2a-1f07c3bd69d8","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/f6d045f9-f65b-102d-b528-b4a213751508/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0azLvktB"},{"idCatalog":763266,"shortId":"4QVOwn7Y","title":"Tako rzecze Zaratustra","authorLine":"Фридрих Вильгельм Ницше","primaryAuthorId":"73b375c4-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/6caa4604-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4QVOwn7Y"},{"idCatalog":793418,"shortId":"4OKtJtUu","title":"Азальгеш","authorLine":"Павел Владимирович Засодимский","primaryAuthorId":"f8c79134-153c-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/fb371528-a79b-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4OKtJtUu"},{"idCatalog":762114,"shortId":"4fy645y0","title":"Liūdna pasaka","authorLine":"Jonas Biliūnas","primaryAuthorId":"19bb3358-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/3f7ee97f-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4fy645y0"},{"idCatalog":761260,"shortId":"0jvTLvm2","title":"Amy Foster","authorLine":"Джозеф Конрад","primaryAuthorId":"459c14b6-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/29ca3759-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0jvTLvm2"},{"idCatalog":761993,"shortId":"11CCacdb","title":"Małpa","authorLine":"Gabriela Zapolska","primaryAuthorId":"2543db6e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/36ca8ec7-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/11CCacdb"},{"idCatalog":762161,"shortId":"3ZcXAsY7","title":"Słowa cienkie i grube","authorLine":"Tadeusz Boy-Żeleński","primaryAuthorId":"215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/417e7708-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3ZcXAsY7"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":120,"totalPages":10,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}