Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Ciesz się klasyką! Miłego czytania!

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение12+

Читать онлайн

Страница 9 из 9

209

niewczesny – późny, spóźniony. [przypis edytorski]

Do tyłu

210

własną wolą – z własnej woli; własnowolnie. [przypis edytorski]

Do tyłu

211

przecz (daw.) – dlaczego. [przypis edytorski]

Do tyłu

212

dostatni – tu: dostateczny, wystarczający. [przypis edytorski]

Do tyłu

213

koniec się (…) dotoczy – koniec się dorzeźbi, dorobi. [przypis edytorski]

Do tyłu

214

snadź (daw.) – widocznie, prawdopodobnie. [przypis edytorski]

Do tyłu

215

podonczas (daw.) – wówczas. [przypis edytorski]

Do tyłu

216

przytomny (daw.) – obecny (przy tym, o czym mowa). [przypis edytorski]

Do tyłu

217

czyli – tu: konstrukcja z partykułą wzmacniającą -li; znaczenie: czy też. [przypis edytorski]

Do tyłu

218

na rękę – na pojedynek. [przypis edytorski]

Do tyłu

219

taras – nasyp ziemny. [przypis edytorski]

Do tyłu

220

miasto (daw.) – tu: w miejsce, zamiast. [przypis edytorski]

Do tyłu

221

podle (daw.) – obok. [przypis edytorski]

Do tyłu

222

wrychle (daw.) – wkrótce. [przypis edytorski]

Do tyłu

223

z uboczy (daw.) – z boku. [przypis edytorski]

Do tyłu

224

Epilog wydawcy – we wcześniejszej wersji utworu epilog brzmiał: „Jeżeli ktoś te dzieje odczytał cierpliwie,/ I nierad z nich do końca – czemu się nie dziwię:/ Bo splątawszy się w wątku, resztą we mgle toną,/ Porzucając ciekawość twą niedosyconą/ Wiedzże, iż co się stało dawno i tajemnie,/ Po tylu wielkich latach, nie może być ze mnie / Do gruntu dziś wyśledzić a na jaw wysadzić,/ A fałszem nie chcę uszu łatwowiernych zdradzić! / Więc za co księżna w polu zastąpiła męża,/ Przecz Litawor na Niemce imał się oręża:/ Nikt przyczyn dostatecznych a pewnych nie wyda,/ Bo nikt nie wiedział, oprócz starego Rymwida. / I ten niedługo zasię rozstał się z żywotem,/ A póki żył, nikomu nie powiedział o tem,/ Snać w przysiędze uwiązan albo w obietnicy. / Był jednak drugi człowiek, świadom tajemnicy:/ Giermek księżnej, naonczas we dworcu przytomny. / Ten, jako człowiek prostak, mniej w języku skromny,/ Co wiedział, co nie wiedział plótł tajemnie zrazu,/ Ale gdy strach ominął dawnego zakazu,/ (Bo zakazano było przed ludem rozplatać)/ Wieść tłumiona poczęła coraz szerzej latać;/ Przez tysiąc ust pędzona w nieśmiertelnym ruchu,/ Długie przepadłszy wieki, doszła nam do słuchu. / Ile w niej prawdy, niech każdy sam bada,/ A nie wyzwę na rękę, choć kto kłamstwo zada:/ Bo już nic zgoła swoją nie dostarczam głową,/ Co on giermek wyjawił, oddam słowo w słowo. / Giermek zaś tak powiadał: «Księżna sfrasowana,/ Iż nie mogła prośbami złamać gniewu pana,/ Sądziła go przekonać snadniej w innym czasie/ I kazała mnie posły zatrzymać w tarasie / Albo precz wygnać. Mnie się ten zamiar podoba:/ Wygnałem; ale grubo zbłądziliśmy oba! / Bo Komtur, odpowiedzią twardą rozgniewany,/ Szedł na miasto, gotując ognie i tarany. / Kiedym o tej nowinie uwiadomił panią,/ Znowu biegła do męża, ja z daleka za nią,/ Weszliśmy. Ciemno było w komnacie i głucho;/ Książę strudzony zasnął na oboje ucho. / Stanęła podle łoża, lecz nie śmiała budzić,/ Czy nie chcąc darmo prosić, czy sennego trudzić;/ Ale wrychle na obrót rzuciła się nowy:/ Zdjęła szablę, wiszącą książęciu u głowy,/ Pancerz kładzie, mężowski płaszcz na piersiach zwiesza / I cicho drzwi przymknąwszy, na ganek pośpiesza;/ Mnie srogo zakazała o niczem nie gadać. / Wraz i konia podano; a gdy miała wsiadać,/ Mniemałem, nie ujrzawszy miecza przy jej boku,/ Że go miała zapomnieć lub zgubić w pomroku:/ Biegam, szukam, powracam – a zamknione wrota. / Patrzę w okna – niestety, już za bramą rota. / I strach mię ścisnął, jakobym obrzucon zarzewiem;/ Myślę, pocę się, kręcę, co mam począć, nie wiem? / Wtem grzmot niemieckiej broni rozlega się w dali:/ Zrozumiałem, że w polu bitwę poczynali. / Wkrótce Litawor, czyli dosyć mając spania/ Czy zbudzony łoskotem, zerwał się z posłania. / Woła, klaszcze i woła: ja drżący ze strachu,/ Wsunąłem się na klęczkach w ciemny zakąt gmachu. / Widziałem, jako szukał oręża i zbroje,/ Kołatał we drzwi, skoczył na księżnej pokoje,/ Wrócił, wyłamał rygle, wyleciał na ganek. / Ja do okna (a już się zbierało na ranek):/ Książę spoziera wkoło i nadstawia uszy,/ I krzyczy; ale w zamku nie ma żywej duszy. / Potem na dół, jakoby nieprzytomny sobie,/ Skoczył, gdzie stały jego rumaki przy żłobie;/ Wyjechał na dziedziniec, wstrzymał się u wałów,/ Słuchał, z której zgiełk strony, gdzie ogień postrzałów:/ I zawróciwszy konia, lotem błyskawicy,/ Przez dziedziniec, most, wały, skoczył ku stolicy. / Jam oczmi stał, ciekawie oczekując końca:/ Alem niedługo czekał. Koło wschodu słońca/ Wraca Litawor, Rymwid i Grażynę z łęku/ Wysadziwszy, do gmachu dźwigali na ręku. / Strach wspomnieć! Kędy stąpią, krew strumieniem pryska,/ Bo pierś ciężko raniona i skonania bliska;/ Padła z łoża, to nogi ściskała książęce,/ To załamane k'niemu wyciągając ręce:/ »Przebacz mężu, to pierwsza i ostatnia zdrada! …«/ On, rzewnie płacząc, przy niej na kolana pada,/ Skonała… Wstał i odszedł, i rękami oczy / Zakrywszy, stał… ja wszystko widziałem z uboczy;/ A gdy z Rymwidem jęli kłaść na łoże ciało,/ Uciekłem… Wiecie wszyscy, co się potem stało»”. [przypis edytorski]

Do tyłu

Страница 9 из 9

Назад189Далее

Вам также может понравиться

Страница 1 из 11

Назад1211Далее