Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Główny bohater opowiadania Płomyk, Piotr Lipiecki, to chłop, który pracował dla Niemców przy wykopie ziemniaków.Gdy prace się zakończyły, chciał zabrać z baraku, w którym miał miejsce do spania, święty obrazek i ołowianą lampkę. Po drodze jednak poczuł, że zaczyna chorować. Po dotarciu do baraku uznał, że nie da rady ruszyć w drogę powrotną do rodzinnej wsi – położył się więc na swoim tapczanie, by odpocząć. Choroba jednak postępowała coraz bardziej, więc Piotr przeraził się, że zapewne niebawem umrze, a Niemcy pochowają go w obcej wierze i bez należytego szacunku. Zaczął się więc gorąco modlić…Henryk Sienkiewicz, jeden z najbardziej znanych polskich powieściopisarzy epoki pozytywizmu, jest również autorem nowel o tematyce historycznej, religijnej i podróżniczej. Za całokształt twórczości w 1905 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 1 из 2Henryk Sienkiewicz Płomyk
Gdy po wykopaniu ziemniaków wypłacono w końcu strudzonym najmitom należność za cały czas robót polnych, pobrali wszyscy na plecy przygotowane już poprzednio węzełki i ruszyli pod wieczór do najbliższej stacji kolejowej. Przyzostał1 tylko Wojciech Lipiecki, chłop spod Kościana, który przypadkiem przyłączył się wraz z kilku innymi do obieżysasów2 z Królestwa3 i razem z nimi pracował. Przyzostał on dlatego, że się w dzień podźwigał worem ziemniaków i czuł się jakiś słaby, a po wtóre i z tej jeszcze przyczyny, że chciał wstąpić do baraku, w którym ludzie przez cały czas koczowali, i zabrać stamtąd obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej i ołowianą lampkę. Sam je był zawiesił, jako chłop pobożny, w kącie nad swoim tapczanem, i oczywiście szkoda mu było świętych rzeczy, a to tym bardziej że Niemcy-lutrzy4 nie umieliby ich uszanować. Więc w tym zamiarze, po otrzymaniu zapłaty w kancelarii, powlókł się do baraku, wzniesionego na skraju przestronnego pola pod lasem, układając sobie w myśli po drodze, że się prześpi, wypocznie, a jutro skończy pakowanie i pociągnie za innymi.
Ale szło mu się jakoś dziwnie niesporo – i czuł, że ma nogi jak słomiane, że krzyże go bolą i że w piersiach ma jakby gwoździe, które kłują go przy każdym poruszeniu. Robiło mu się to gorąco, to zimno. Przed samym barakiem rozebrało już chłopa do szczętu. Tyle tylko że wszedł, ledwo-ledwo zapalił lampkę przed obrazem i zaraz gruchnął się jak długi na tapczan. Masz-że teraz! Dopieroż zląkł się, bo zrozumiał, że przyszła na niego ciężka choroba. I to tak nagle, i z taką siłą, jak latem przychodzi burza.
Od razu stracił moc w kościach. Chciał się przeżegnać i z trudem wielkim podniósł rękę do czoła, następnie zawlókł ją na piersi, ale do lewego ramienia ani rusz! I leżał tak czas jakiś, bezwładny jak pień. Jednakże, ponieważ przytomność nie opuściła go jeszcze, więc naprzód zdjęła go ogromna tęsknota i żal, że ludzie już odeszli i że został tak sam jak Łazarz5 na obczyźnie. Bo oto Bóg raczy wiedzieć, kiedy tu kto zajrzy teraz do tego baraku, a przez ten czas nikt mu i dzbanka z wodą nie poda. Co tu zaś przecie bywało zawsze gwaru pod wieczór – i ludzkich głosów, i rozmów, i narzekań, i sporów, i śmiechu, i śpiewania! A teraz cicho. Myszy jeno, które jesienią chronią się z pól przed chłodami do zabudowań, chrobocą wszędy i gryzą zawzięcie drzewo, a blisko wygasłego ogniska, w kupie grochowin, świerkają świerszcze polne. Spojrzy Lipiecki po tapczanach stojących pod ścianami jakby w nadziei, że może kto zaspał i został; spojrzy na drzwi, że może kto czego zapomniał i wróci, ale nie widać i nie słychać nic. Barak tylko wydaje mu się tak ogromny jak nigdy i w głębi całkiem zapełniony mrokiem, bo tylko ta jedna lampka przed obrazem go oświeca. Chłopu robi się jakoś dziwnie nieswojo i po prostu straszno. Żeby choć jedna ludzka dusza przy nim – żeby choć jedno polskie słowo ozwało się za ścianą – żeby choć jedno! Nic i nic! A niechże to Bóg broni chorować w takiej pustce – zaś jeszcze bardziej umierać bez księdza, spowiedzi i sakramentów! Przyszło mu na myśl, że gdyby tak umarł, to Prusaki pogrzebałyby go na luterskim cmentarzu, a może nawet zakopałyby go gdzie w polu pod borem jak zdechłe bydlę albo psa.
Brońże od tego, Matko jedyna, i ty, święta Barbaro, patronko dobrej śmierci! Lipieckiemu z niemocy, żałości i utrapienia wezbrały łzy w oczach. Podniósł wzrok ku płomykowi, który świecił pod obrazkiem, i jął mówić: „Pod Twoją obronę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko” – a modlił się ogromnie gorliwie, bo to jedno dobrze rozumiał, że jeżeli Ona go nie wspomoże, to będzie z nim źle. Ale już podczas modlitwy poczęło mu się tak mieszać w głowie, że nie mógł jej dokończyć. Pierwej brały go ciągoty i dreszcze, a teraz chwyciła go gorątwa taka, jakby mu kto rozpalonych węgli do głowy i do piersi nasypał. I widać, że coraz z nim było gorzej i coraz więcej tracił rozeznanie, gdyż nagle wydało mu się, że tapczany zaczęły chodzić jeden za drugim po izbie jak gęsi – i że z krokwi baraku zwiesiły się jakieś długie, do ziemi sięgające powrósła, oblepione rojami czarnych wielkich much. Przymknął oczy, żeby tego nie widzieć, gdyż było w tym coś tak wstrętnego, że aż skóra na nim ścierpła. Tyle zachował jednak jeszcze przytomności, że powiedział sobie, iż mu się to tylko tak przewiduje i że tego naprawdę nie ma. Jakoż gdy otworzył znów oczy, tapczany stały po dawnemu pod ścianami, żadne czarne powrósła nie zwieszały się z pułapu i płomyk lampki palił się nad nim spokojnie. Czuł się natomiast okrutnie chory i aż mu dziwno było, że to idzie tak prędko. Dość długo leżał bez ruchu, tylko wargi mu się trzęsły, bo od czasu do czasu brały go dreszcze. Potem jednak oblała go nowa fala żaru i powtórnie pomieszały mu się myśli. A że to w gorączce, tak jak w jasełkach, widzi się coraz to inne rzeczy, czasem straszne, a czasem miłe, więc przyszło na niego teraz widzenie błogie.
Takie zaś było wrażenie, że już nie starczyło Lipieckiemu rozeznania, żeby sobie powiedzieć, że to jest złuda, ale był pewien, że Matka Boska naprawdę cud uczyniła i kazała go przenieść aniołom w mig do Kościana. Idzie oto szerokim lipowym gościńcem od miasta ku swej sadybie… Jest jesień i pogoda cudna. Liście, jedne czerwone jak płomień, drugie żółte, spływają cicho z drzew na ziemię, bo nie ma żadnego wiatru. Na dachach domów złoci się słońce. Lipieckiemu czyni się jakoś rzewliwie na duszy i radość zalewa mu serce. Pamięta, że był chory, ale teraz czuje się zdrów i wraca do dom. Widać już jego chałupinę za wiśniowym sadkiem na prawo ode drogi. Tymczasem przechodzi wedle stawu, po którym mimo jesiennego chłodu bobrują z sieciami chłopaki, a na brzegu stoi starowina proboszcz i pilnuje połowu. Przychodzi do niego chłop, całuje go w rękę, a ksiądz, spojrzawszy mu na twarz, mówi: – Bójcie się Boga, Lipiecki, a wyście się gdzie tak wymizerowali?
– Dobrodzieju – odpowiada – choróbsko opadło mnie na Saksach, alem z pomocą bożą wyzdrowiał.
– Oj! – powiada – podziękujcie Matce Boskiej, bo śmierć na obczyźnie to zatrata nie tylko dla ciała, ale często i dla duszy.
– Prawda, prawda, prawda!
Tu wśród widzeń zasnął na dobre. Ale w godzinę albo i w dwie później drgnął nagle i zbudził się. Wydało mu się teraz, że przytomność całkiem mu wróciła. Tylko czoło miał zlane zimnym potem i poczęły mu ziębnąć ręce, nogi i nos. Ogarnęło go niewypowiedziane osłabienie. Usłyszał jakby dalekie dzwony, choć nawet myszy przestały chrobotać i była cisza zupełna. Pomyślał wtedy, że zaczyna konać.
Jeszcze raz chciał się przeżegnać – i nie mógł. Dalekie dzwony jęczały żałośniej i żałośniej. Lipiecki patrzył, leżąc na wznak, osłupiałymi oczyma w mrok, który w głębi izby gęstniał, czynił się coraz ciemniejszy i zdawał się toczyć jak chmura ode drzwi ku środkowi izby.
Jednak po chwili nieruchome już prawie źrenice chłopa rozszerzyły się z trwogi i twarz pobladła mu jak płótno, albowiem w baraku poczęło się dziać coś nadzwyczajnego i złowrogiego zarazem.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/4PviiyYb","pageTitle":"Płomyk (Генрик Сенкевич) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Płomyk». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Płomyk». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Генрик Сенкевич","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/4PviiyYb#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"мифы / легенды / эпос","item":"https://bookra.app/genre/5299"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Płomyk","item":"https://bookra.app/books/4PviiyYb"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/4PviiyYb","url":"https://bookra.app/books/4PviiyYb","name":"«Płomyk». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Płomyk». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/4PviiyYb#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/4PviiyYb#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/798160ea-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/4PviiyYb#work","name":"Płomyk","url":"https://bookra.app/books/4PviiyYb","description":"Główny bohater opowiadania Płomyk, Piotr Lipiecki, to chłop, który pracował dla Niemców przy wykopie ziemniaków.Gdy prace się zakończyły, chciał zabrać z baraku, w którym miał miejsce do spania, święty obrazek i ołowianą lampkę. Po drodze jednak poczuł, że zaczyna chorować. Po dotarciu do baraku uznał, że nie da rady ruszyć w drogę powrotną do rodzinnej wsi – położył się więc na swoim tapczanie, by odpocząć. Choroba jednak postępowała coraz bardziej, więc Piotr przeraził się, że zapewne niebawem umrze, a Niemcy pochowają go w obcej wierze i bez należytego szacunku. Zaczął się więc gorąco modlić…Henryk Sienkiewicz, jeden z najbardziej znanych polskich powieściopisarzy epoki pozytywizmu, jest również autorem nowel o tematyce historycznej, religijnej i podróżniczej. Za całokształt twórczości w 1905 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/798160ea-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["мифы / легенды / эпос"],"keywords":"повести","sameAs":["https://litres.ru/book/genrik-senkevich/plomyk-23550754/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/cd064c19-f26e-11ea-977d-0cc47a5f3f85#person","name":"Генрик Сенкевич","url":"https://bookra.app/author/cd064c19-f26e-11ea-977d-0cc47a5f3f85","sameAs":["https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A1%D0%B5%D0%BD%D0%BA%D0%B5%D0%B2%D0%B8%D1%87%2C_%D0%93%D0%B5%D0%BD%D1%80%D0%B8%D0%BA","https://www.wikidata.org/wiki/Q41502"]}],"about":[{"@type":"Thing","name":"мифы / легенды / эпос"},{"@type":"Thing","name":"повести"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/4PviiyYb#edition","url":"https://bookra.app/books/4PviiyYb","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/genrik-senkevich/plomyk-23550754/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Płomyk»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/4PviiyYb","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":763499,"shortId":"4PviiyYb","title":"Płomyk","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/798160ea-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Główny bohater opowiadania Płomyk, Piotr Lipiecki, to chłop, który pracował dla Niemców przy wykopie ziemniaków.Gdy prace się zakończyły, chciał zabrać z baraku, w którym miał miejsce do spania, święty obrazek i ołowianą lampkę. Po drodze jednak poczuł, że zaczyna chorować. Po dotarciu do baraku uznał, że nie da rady ruszyć w drogę powrotną do rodzinnej wsi – położył się więc na swoim tapczanie, by odpocząć. Choroba jednak postępowała coraz bardziej, więc Piotr przeraził się, że zapewne niebawem umrze, a Niemcy pochowają go w obcej wierze i bez należytego szacunku. Zaczął się więc gorąco modlić…Henryk Sienkiewicz, jeden z najbardziej znanych polskich powieściopisarzy epoki pozytywizmu, jest również autorem nowel o tematyce historycznej, religijnej i podróżniczej. Za całokształt twórczości w 1905 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Генрик Сенкевич","authors":[{"id":"cd064c19-f26e-11ea-977d-0cc47a5f3f85","displayName":"Генрик Сенкевич","protectedUrl":"/author/cd064c19-f26e-11ea-977d-0cc47a5f3f85","wikipediaUrl":"https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A1%D0%B5%D0%BD%D0%BA%D0%B5%D0%B2%D0%B8%D1%87%2C_%D0%93%D0%B5%D0%BD%D1%80%D0%B8%D0%BA","wikidataUrl":"https://www.wikidata.org/wiki/Q41502"}],"genres":[{"id":5299,"title":"мифы / легенды / эпос","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5299"}],"keywords":["повести"],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763499","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763499","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_763499","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_763499","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_763499","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763499"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_763499","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_763499","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_763499","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763499"},"guestReaderUrl":"/books/4PviiyYb#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/cd064c19-f26e-11ea-977d-0cc47a5f3f85","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":1,"totalPages":2,"hasPrev":false,"hasNext":true,"prevPageUrl":null,"nextPageUrl":"/books/4PviiyYb?page=2#reader-content","progressLabel":"Страница 1 из 2","sections":[{"id":"content0:0","kind":"heading","text":"Henryk Sienkiewicz Płomyk"},{"id":"content0:1","kind":"paragraph","text":"Gdy po wykopaniu ziemniaków wypłacono w końcu strudzonym najmitom należność za cały czas robót polnych, pobrali wszyscy na plecy przygotowane już poprzednio węzełki i ruszyli pod wieczór do najbliższej stacji kolejowej. Przyzostał1 tylko Wojciech Lipiecki, chłop spod Kościana, który przypadkiem przyłączył się wraz z kilku innymi do obieżysasów2 z Królestwa3 i razem z nimi pracował. Przyzostał on dlatego, że się w dzień podźwigał worem ziemniaków i czuł się jakiś słaby, a po wtóre i z tej jeszcze przyczyny, że chciał wstąpić do baraku, w którym ludzie przez cały czas koczowali, i zabrać stamtąd obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej i ołowianą lampkę. Sam je był zawiesił, jako chłop pobożny, w kącie nad swoim tapczanem, i oczywiście szkoda mu było świętych rzeczy, a to tym bardziej że Niemcy-lutrzy4 nie umieliby ich uszanować. Więc w tym zamiarze, po otrzymaniu zapłaty w kancelarii, powlókł się do baraku, wzniesionego na skraju przestronnego pola pod lasem, układając sobie w myśli po drodze, że się prześpi, wypocznie, a jutro skończy pakowanie i pociągnie za innymi."},{"id":"content0:2","kind":"paragraph","text":"Ale szło mu się jakoś dziwnie niesporo – i czuł, że ma nogi jak słomiane, że krzyże go bolą i że w piersiach ma jakby gwoździe, które kłują go przy każdym poruszeniu. Robiło mu się to gorąco, to zimno. Przed samym barakiem rozebrało już chłopa do szczętu. Tyle tylko że wszedł, ledwo-ledwo zapalił lampkę przed obrazem i zaraz gruchnął się jak długi na tapczan. Masz-że teraz! Dopieroż zląkł się, bo zrozumiał, że przyszła na niego ciężka choroba. I to tak nagle, i z taką siłą, jak latem przychodzi burza."},{"id":"content0:3","kind":"paragraph","text":"Od razu stracił moc w kościach. Chciał się przeżegnać i z trudem wielkim podniósł rękę do czoła, następnie zawlókł ją na piersi, ale do lewego ramienia ani rusz! I leżał tak czas jakiś, bezwładny jak pień. Jednakże, ponieważ przytomność nie opuściła go jeszcze, więc naprzód zdjęła go ogromna tęsknota i żal, że ludzie już odeszli i że został tak sam jak Łazarz5 na obczyźnie. Bo oto Bóg raczy wiedzieć, kiedy tu kto zajrzy teraz do tego baraku, a przez ten czas nikt mu i dzbanka z wodą nie poda. Co tu zaś przecie bywało zawsze gwaru pod wieczór – i ludzkich głosów, i rozmów, i narzekań, i sporów, i śmiechu, i śpiewania! A teraz cicho. Myszy jeno, które jesienią chronią się z pól przed chłodami do zabudowań, chrobocą wszędy i gryzą zawzięcie drzewo, a blisko wygasłego ogniska, w kupie grochowin, świerkają świerszcze polne. Spojrzy Lipiecki po tapczanach stojących pod ścianami jakby w nadziei, że może kto zaspał i został; spojrzy na drzwi, że może kto czego zapomniał i wróci, ale nie widać i nie słychać nic. Barak tylko wydaje mu się tak ogromny jak nigdy i w głębi całkiem zapełniony mrokiem, bo tylko ta jedna lampka przed obrazem go oświeca. Chłopu robi się jakoś dziwnie nieswojo i po prostu straszno. Żeby choć jedna ludzka dusza przy nim – żeby choć jedno polskie słowo ozwało się za ścianą – żeby choć jedno! Nic i nic! A niechże to Bóg broni chorować w takiej pustce – zaś jeszcze bardziej umierać bez księdza, spowiedzi i sakramentów! Przyszło mu na myśl, że gdyby tak umarł, to Prusaki pogrzebałyby go na luterskim cmentarzu, a może nawet zakopałyby go gdzie w polu pod borem jak zdechłe bydlę albo psa."},{"id":"content0:4","kind":"paragraph","text":"Brońże od tego, Matko jedyna, i ty, święta Barbaro, patronko dobrej śmierci! Lipieckiemu z niemocy, żałości i utrapienia wezbrały łzy w oczach. Podniósł wzrok ku płomykowi, który świecił pod obrazkiem, i jął mówić: „Pod Twoją obronę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko” – a modlił się ogromnie gorliwie, bo to jedno dobrze rozumiał, że jeżeli Ona go nie wspomoże, to będzie z nim źle. Ale już podczas modlitwy poczęło mu się tak mieszać w głowie, że nie mógł jej dokończyć. Pierwej brały go ciągoty i dreszcze, a teraz chwyciła go gorątwa taka, jakby mu kto rozpalonych węgli do głowy i do piersi nasypał. I widać, że coraz z nim było gorzej i coraz więcej tracił rozeznanie, gdyż nagle wydało mu się, że tapczany zaczęły chodzić jeden za drugim po izbie jak gęsi – i że z krokwi baraku zwiesiły się jakieś długie, do ziemi sięgające powrósła, oblepione rojami czarnych wielkich much. Przymknął oczy, żeby tego nie widzieć, gdyż było w tym coś tak wstrętnego, że aż skóra na nim ścierpła. Tyle zachował jednak jeszcze przytomności, że powiedział sobie, iż mu się to tylko tak przewiduje i że tego naprawdę nie ma. Jakoż gdy otworzył znów oczy, tapczany stały po dawnemu pod ścianami, żadne czarne powrósła nie zwieszały się z pułapu i płomyk lampki palił się nad nim spokojnie. Czuł się natomiast okrutnie chory i aż mu dziwno było, że to idzie tak prędko. Dość długo leżał bez ruchu, tylko wargi mu się trzęsły, bo od czasu do czasu brały go dreszcze. Potem jednak oblała go nowa fala żaru i powtórnie pomieszały mu się myśli. A że to w gorączce, tak jak w jasełkach, widzi się coraz to inne rzeczy, czasem straszne, a czasem miłe, więc przyszło na niego teraz widzenie błogie."},{"id":"content0:5","kind":"paragraph","text":"Takie zaś było wrażenie, że już nie starczyło Lipieckiemu rozeznania, żeby sobie powiedzieć, że to jest złuda, ale był pewien, że Matka Boska naprawdę cud uczyniła i kazała go przenieść aniołom w mig do Kościana. Idzie oto szerokim lipowym gościńcem od miasta ku swej sadybie… Jest jesień i pogoda cudna. Liście, jedne czerwone jak płomień, drugie żółte, spływają cicho z drzew na ziemię, bo nie ma żadnego wiatru. Na dachach domów złoci się słońce. Lipieckiemu czyni się jakoś rzewliwie na duszy i radość zalewa mu serce. Pamięta, że był chory, ale teraz czuje się zdrów i wraca do dom. Widać już jego chałupinę za wiśniowym sadkiem na prawo ode drogi. Tymczasem przechodzi wedle stawu, po którym mimo jesiennego chłodu bobrują z sieciami chłopaki, a na brzegu stoi starowina proboszcz i pilnuje połowu. Przychodzi do niego chłop, całuje go w rękę, a ksiądz, spojrzawszy mu na twarz, mówi: – Bójcie się Boga, Lipiecki, a wyście się gdzie tak wymizerowali?"},{"id":"content0:6","kind":"paragraph","text":"– Dobrodzieju – odpowiada – choróbsko opadło mnie na Saksach, alem z pomocą bożą wyzdrowiał."},{"id":"content0:7","kind":"paragraph","text":"A na to ksiądz:"},{"id":"content0:8","kind":"paragraph","text":"– Oj! – powiada – podziękujcie Matce Boskiej, bo śmierć na obczyźnie to zatrata nie tylko dla ciała, ale często i dla duszy."},{"id":"content0:9","kind":"paragraph","text":"– Prawda, prawda, prawda!"},{"id":"content0:10","kind":"paragraph","text":"Tu wśród widzeń zasnął na dobre. Ale w godzinę albo i w dwie później drgnął nagle i zbudził się. Wydało mu się teraz, że przytomność całkiem mu wróciła. Tylko czoło miał zlane zimnym potem i poczęły mu ziębnąć ręce, nogi i nos. Ogarnęło go niewypowiedziane osłabienie. Usłyszał jakby dalekie dzwony, choć nawet myszy przestały chrobotać i była cisza zupełna. Pomyślał wtedy, że zaczyna konać."},{"id":"content0:11","kind":"paragraph","text":"Jeszcze raz chciał się przeżegnać – i nie mógł. Dalekie dzwony jęczały żałośniej i żałośniej. Lipiecki patrzył, leżąc na wznak, osłupiałymi oczyma w mrok, który w głębi izby gęstniał, czynił się coraz ciemniejszy i zdawał się toczyć jak chmura ode drzwi ku środkowi izby."},{"id":"content0:12","kind":"paragraph","text":"Jednak po chwili nieruchome już prawie źrenice chłopa rozszerzyły się z trwogi i twarz pobladła mu jak płótno, albowiem w baraku poczęło się dziać coś nadzwyczajnego i złowrogiego zarazem."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Henryk Sienkiewicz Płomyk","page":1,"pageUrl":"/books/4PviiyYb#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:2","label":"1","page":2,"pageUrl":"/books/4PviiyYb?page=2#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:2","label":"2","page":2,"pageUrl":"/books/4PviiyYb?page=2#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:2","label":"3","page":2,"pageUrl":"/books/4PviiyYb?page=2#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:2","label":"4","page":2,"pageUrl":"/books/4PviiyYb?page=2#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:2","label":"5","page":2,"pageUrl":"/books/4PviiyYb?page=2#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":765584,"shortId":"1NfiStkg","title":"Легенды и мифы Древней Греции","authorLine":"Николай Альбертович Кун","primaryAuthorId":"3d18000a-2a83-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/cc35dfb7-b26e-11e3-b8fb-0025905a069a/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1NfiStkg"},{"idCatalog":761289,"shortId":"4232LuKZ","title":"Илиада","authorLine":"Гомер, Викентий Викентьевич Вересаев","primaryAuthorId":"f42e8550-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/2a2124c6-0958-11e4-824d-0025905a06ea/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4232LuKZ"},{"idCatalog":502737,"shortId":"0k6egglX","title":"Старшая Эдда","authorLine":"Эпосы, легенды и сказания, Михаил Иванович Стеблин-Каменский","primaryAuthorId":"6266f9a6-f3a7-102a-9d2a-1f07c3bd69d8","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/1b6ed6be-c971-11ed-903e-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0k6egglX"},{"idCatalog":432604,"shortId":"1h0UsVYw","title":"Славянские мифы. От Велеса и Мокоши до птицы Сирин и Ивана Купалы","authorLine":"Александра Леонидовна Баркова","primaryAuthorId":"92f294c2-b039-456c-8aec-fc04d71c657a","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/3e0c93ed-ff7a-4148-8f01-76834554c2d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1h0UsVYw"},{"idCatalog":599382,"shortId":"3wh5knyG","title":"Калевала","authorLine":"Владимир Яковлевич Петрухин, Леонид Петрович Бельский, Элиас Лённрот","primaryAuthorId":"fe6b6122-3801-11e2-9b9b-002590591ed2","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/dc0354b1-7d35-467f-bfa6-10ec6aa7e293/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3wh5knyG"},{"idCatalog":305143,"shortId":"0V4RZgrF","title":"Стерегущие золото грифы","authorLine":"Анастасия Перкова","primaryAuthorId":"6db41a9a-9cee-4aef-9555-ed9702de72bf","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c44f45e4-b1ec-4ec3-b837-f6e68703e325/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0V4RZgrF"},{"idCatalog":552263,"shortId":"4FkBX6Cn","title":"Японские легенды. Оборотень Кицунэ, ведьма Такияша, слово самурая, заклинания, месть и любовь","authorLine":"Ольга Дубицкая, Лоренца Тонани, Лопутин","primaryAuthorId":"96ffe6e5-85b1-102b-bf1a-9b9519be70f3","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/cb6409ed-da44-411d-9f86-0ee564a2de04/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4FkBX6Cn"},{"idCatalog":69894,"shortId":"2GfHPtLk","title":"Суеверия викторианской Англии","authorLine":"Екатерина Коути, Наталья Харса","primaryAuthorId":"ece5a90b-780b-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/0560b0bd-780c-11e1-aac2-5924aae99221/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2GfHPtLk"},{"idCatalog":473666,"shortId":"0BfWVR1U","title":"Ночь в номере 103","authorLine":"Алиса Аве","primaryAuthorId":"2ab5b2d7-5a1f-4660-8f06-faf047718f15","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/2b43aa39-7ce9-4737-8630-3c3aeb4350a9/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0BfWVR1U"},{"idCatalog":792013,"shortId":"1ZwKvyVT","title":"Басни","authorLine":"Лев Николаевич Толстой, Эзоп, М. Калинин","primaryAuthorId":"69f09542-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/ccc2718d-c527-5cdb-8b77-fdc2f13b4fa3/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1ZwKvyVT"},{"idCatalog":9484,"shortId":"3iCzIRNm","title":"Книга вымышленных существ","authorLine":"Хорхе Луис Борхес, Маргарита Герреро, Евгения Михайловна Лысенко","primaryAuthorId":"34b0a9d2-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/4a1c490e-4a51-11e5-87ef-0025905a06ea/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3iCzIRNm"},{"idCatalog":356365,"shortId":"0Czv4c6t","title":"Греческие и римские мифы. От Трои и Гомера до Пандоры и «Аватара»","authorLine":"Филипп Матышак, Нина Ю. Живлова","primaryAuthorId":"de663168-b411-11e2-ac71-002590591ea6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/a336cf86-e29f-11ea-965b-441ea152441c/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0Czv4c6t"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":611,"totalPages":51,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}