Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Ciesz się klasyką! Miłego czytania!

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 4 из 4

– Na przekór mnie, czy na przekór sobie? – dopytywał się Kiepas.

– I tobie, i sobie na przekór! – odpowiedział Gryz.

– A ja co widzę, to widzę! – zawołał Kiepas i dłonią w pierś się uderzył.

– Co widzisz? – spytał Gryz, w tę dłoń ukosem wpatrzony.

– A to właśnie widzę, że z diabłem konszachty masz – odparł Kiepas, wydłużając ku niemu szyję i łokcie w tył cofając.

– Poniechaj obelg, bo cię kiedyś w pysk lunę! – odrzekł Gryz i odwróciwszy się do niego tyłem, wszedł do chałupy.

Następnej nocy powtórzyło się to samo zjawisko.

O godzinie, którą Kiepas za umówioną uważał, Gryz z chaty się wyłonił. Postał chwilę małą i w stronę latarni się udał.

Zbliżywszy się do niej, znikł umiejętnie, przekazując opróżnione miejsce pośpiesznie zjawionemu kozłowi.

Kiepas czekał właśnie na tę chwilę i jednym susem kozła dosięgnąwszy, grzbiet jego wełnisty okraczył.

Opowiadał potem, że kozioł czarny, jak zwierz nie z tego świata, poniósł go w dalekie pola i lasy, których opis niezmiernie dziwił słuchaczy, jako zgoła niezgodny ze znanymi im naokół miejscowościami.

Tak czy owak, Kiepas konno na koźle niezły kawał drogi ujechał, nogami włócząc po ziemi, a kończyną własnego grzbietu kłócąc się dotkliwie ze grzbietem na przełaj skaczącego kozła.

Właśnie galopował zuchwale po jakichś jarach, których rozpoznać w biegu nie mógł, gdy nagle zoczył z dala idącego mu naprzeciw Gryza, i widokiem jego wykolejony, osiadł znienacka na ziemi, uczuwszy przesadnie wielką próżnię pomiędzy kolanami, które kozła z uwięzi ścisłej wypuściły.

Gryz ramiona w porę rozkrzyżował i kozła, który poskokami utratę zmysłów zdradzał, pochwycił i dłonią silną okiełznał.

Kiepas się z ziemi nie podnosił, upadek swój w rodzaj spoczynku trafnie przedzierzgając.

Gryz z kozłem zbliżył się do niego.

– Czemu chudobę mi dręczysz? – zapytał.

Kiepas na piasku pierwszą literę swego nazwiska kreślić zaczął, lecz nie dokończył.

– Czemu chudobę mi dręczysz? – powtórzył głośniej Gryz.

– Tylem ją udręczył, ile ona i mnie udręczyła – odpowiedział Kiepas, sapiąc mozolnie.

– Kto ci pozwolił kozła pod wierzch zażywać? – dąsał się Gryz i kozła pchnął przed same oczy siedzącego na ziemi Kiepasa, aby mu pokazać, jak zwierzę po jeździe wierzchowej wygląda.

Wyglądało opłakanie.

– Nie o koźlą skórę, jeno o własną ci chodzi – rzekł Kiepas, uśmiechając się chytrze. – Sam się tą jazdą zmęczyłeś, a kozła do oczu mi pchasz dla niepoznaki. Albo ja wiem, który z was – człek, a który – kozioł?

– Głupiś! – odrzekł Gryz.

– Zły jesteś, żem cię pod sobą kawał czasu miał i żem na twym karku kawał świata ujechał! – odparł zwycięsko Kiepas.

– Głupiś! – powtórzył Gryz.

– A może ci twą koźlą odmianę tak postrzępiłem i poniszczyłem, że ci się w nią teraz wystroić już niesporo – domyślał się Kiepas.

– Głupiś! – wrzasnął Gryz, natężając szyję, jakby ją chciał do cna wyżyłować.

Kiepas zamilkł na chwilę.

– A ja co myślę, to myślę – odezwał się po chwili milczenia i grudkę ziemi, w palcach wygniecionej, cisnął za siebie.

– Co myślisz? – spytał Gryz, głosem zawczasu zdławionym.

– A to myślę, że z diabłem konszachty masz – odparł Kiepas i powstał z ziemi stanowczo.

Gryz milcząc w pysk go lunął.

– Jeżeli jeszcze raz tę obelgę powtórzysz, w pysk cię lunę – rzekł, dłoń o grzbiet kozła pocierając.

– A przecież mnie już lunąłeś? – zauważył prawdomównie Kiepas.

– Tym razem na pogróżkę cię lunąłem, a drugim razem lunę cię na pokaranie twej gęby zuchwałej – wytłumaczył Gryz.

Pogróżki otrzymanej Kiepas się nie uląkł, ale obietnica kary niemile go dotknęła.

– Nie będę ci dokuczał, jeśli i ty mnie dokuczać nie będziesz – rzekł z nagłym wybuchem szczerości.

– Jakże ci to dokuczam? – spytał Gryz.

– Dokuczasz mi tylekroć, ilekroć w obecności mojej twierdzisz, że niby nie wiadomo, co za stworzenie na świat pod ludzką powłoką przychodzi. Mąci mi się w głowie od tych wyrazów, a ten zamęt dręczy mię więcej, niźli ja kozła twego udręczyć zdążyłem. Kozioł mię bowiem zrozumiał, a ja tych wyrazów zrozumieć nijak nie mogę.

Gryz obiecał, że nigdy wobec Kiepasa zdania tego nie wygłosi. I dotrzymał słowa. A i Kiepas słowa dotrzymał i nigdy mu już odtąd kozła nie okraczył.

1

zoczyć (daw.) – zauważyć. [przypis edytorski]

Do tyłu

2

bylina – roślina zielna. [przypis edytorski]

Do tyłu

3

przetrzebić – tu: przeszukać, przetrzepać. [przypis edytorski]

Do tyłu

4

nieochajnie (reg., z ukr.) – niechlujnie, niedbale. [przypis edytorski]

Do tyłu

5

szerść (daw., reg.) – dziś popr.: sierść. [przypis edytorski]

Do tyłu

6

zadawalniać (gw.) – dziś popr.: zadowalać. [przypis edytorski]

Do tyłu

Страница 4 из 4

Назад134Далее

Вам также может понравиться