Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Ciesz się klasyką! Miłego czytania!
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 3 из 4– Opuśćmy ziemię! Pierwszy to krok do nieba! I w mocy leży człowieka najsłabszego! Opuśćmy ziemię!
– Opuśćmy ziemię! – zawrzasnął tłum.
– Tak. Opuśćmy ziemię z jej nędzą, jej małością małpią, skłonnością robienia błazeństwami wszystkiego, co wielkie, święte, godne szacunku i czci. Obalmy przybytki hańby, powalmy Bastylie głupoty i żądz podziemnych, skrytych, bo podłych. Niech przepadną!
– Niech przepadną! – zahuczało wokoło.
– W gruzach niech legnie Sodoma!
– W gruzach niech legnie!
– Inaczej nie sięgniemy skrzydłami szczytu!
– Poginiemy marnie i potomność nie znajdzie na ziemi, ani niebie imion naszych, ani dzieł naszych.
– Precz z przybytkiem zbrodni!
Tłum wrzał, kołysał się jak lawa dyszącego wybuchem wulkanu. Na stół wyskoczył drugi mówca.
– Oto człowiek przez BOGA posłany – wrzeszczał. – Patrzcie na jego twarz! Czyż nie mówi o nim Pismo:
Powstanie pośród was prorok, a twarz jego jako księżyc czerwony od wichru jutra! A twarz jego miedziana od zórz dni, co idą… Mówię wam zaprawdę… Idźcie, gdziekolwiek powiedzie…!
– Nawet na szczyt! Nawet na śmierć! – wołał pierwszy głosiciel nowej, mocno apokryficznej ewangelii.
– Nawet na śmierć! – ryczał tłum.
– Do świątyni! Do świątyni!
– Obalmy przybytek hańby.
Wyznawca proroka, uniesiony szałem, cytujący fałszywie, choć z wiarą, wyrwał komuś stojącemu w pobliżu gruby, sękaty kij pielgrzymi, zamachnął się potężnie i cisnął, jakby maczugą w wielkie, weneckie lustro, wiszące na głównej ścianie salonu.
Rozprysnęło się na tysiąc kawałków.
Wulkan wybuchnął. Zawirowało, huk się uczynił ogromny, a na przedzie, siejąc zniszczenie, pijany entuzjazmem szedł wyznawca.
Daremnie sam mistrz wyciągał ręce, daremnie wołał.
– Niech przepada Sodoma! – wył tłum, nieuznający przenośni, a w powietrzu wirowały stoliki marmurowe, krzesła, obrazy… tysiąc rąk darło, tysiąc gardeł wyło:
– Niech przepada! Niech przepada!
Komunikacja z dołem od pierwszej zaraz chwili ustała, snadź9 przerwano liny liftu, przecięto druty telefonów. Nie podobnym było dowołać się telegrafem Marconiego posterunku żandarmerii. A może dobrze słyszano tam, na dole, a tylko bano się… albo też jakiś pomysłowy buntownik puszczał fałszywe depesze.
Cóż mówić o chaosie, cóż o stratach! Rozszalały, w trzech czwartych „wykwintny” tłum, hulał po całym nieszczęsnym hotelu, demolując, paląc, stając dęba…
Dyrektorowi los nastręczył wygodne względnie schronisko. Wpadł on biedak, nie myśląc, co czyni, do szafy z paramentami kościelnymi, w kaplicy oddziału C, gdzie znalazły się też dwie flaszki mszalnego wina.
Dzięki temu nie umarł z głodu i strachu i doczekał się ukojenia umysłów.
Nastąpiło ono po odejściu przywódcy buntowników na czele garstki pielgrzymów, którzy pod wodzą „Wyznawcy”, utworzywszy legion „rycerzy czystego serca”, poszli ku szczytowi.
Wylazł dnia onego dyrektor i zasiadł sądzić winnych, przyjmować potem do łask na powrót… a jednocześnie sam był sądzony przez radę nadzorczą… besztany… skazywany… no i wreszcie na powrót do łask przyjęty… gdy kilka wpływowych dzienników zamieściło wyjaśnienie tej treści, iż wszyscy nabrali przekonania, że rewolucja pałacowa była dziełem wariata albo „przewrotowca”.
Powiększono tylko liczbę tańszych pokojów, dobudowano dwa nowe pawilony R i S, aby zadosyć10 uczynić „duchowi czasu”, który się pono tego gwałtownie domagał. Bardzo słusznie. Z przeciwności człowiek rozsądny powinien wyciągać naukę.
Dzień był szary, mglisty, gęste chmury zległy na zboczach góry, nie było nic widać i tylko paru amatorów robiło zdjęcia, reszta gości pochowała się po pokojach.
Dyrektor, kwaśny, komponował właśnie jeden z wielu, wielu już wysłanych po katastrofie listów, gdy mu lokaj dyżurny zameldował:
– Pątnik. Prosi o audiencję natychmiast.
– Skąd przyszedł? Z dołu czy z góry? – spytał.
– Hm! Przypadek groźniejszy. Dobrze. Herbata… koniak… pokój oddział A… Prosić do mnie. Tutaj… podasz.
Lokaj znikł. Po chwili w progu gabinetu zjawił się człowiek szary jakiś, jak mgła na dworze, ponury, o zaciśniętych wargach, ubrany w ongiś białą, pielgrzymią suknię.
Dyrektor podbiegł na powitanie.
– Aaaaaa, jakże mi miło! – począł od razu. – Pan… pan… doprawdy, że zdaje mi się… istotnie… czyżbym się mylił… z oddziału „rycerzy czystego serca”… wszak nie inaczej. Oooo znajdzie łaskawy pan kolegów… kilku… kilku. Właśnie dopiero wczoraj… Jakże pożałowania godne było całe to niemiłe zajście… Ale dzięki Bogu… minęło. Co… wszak pokoik? Już rozporządziłem. Sądzę, że oddziałek A, na początek… dla odpocznienia po trudach, nabrania sił… Może by też kąpiel słoneczną?
– Dziękuję panu! Ale czy mnie pan poznajesz? Nie zdaje mi się… Jestem przywódcą legionu… byłego legionu…
Dyrektor zerwał się na równe nogi.
Przybyły chwycił go za rękę, którą już wyciągnął w stronę telefonu.
– Moment jeden – zawołał. – Jedna chwila! Przychodzę w interesie! … Posłuchaj pan, a potem zrobisz, co zechcesz…
– Co za bezczelność! Co za straszna bezczelność! – bełkotał przerażony i ogłupiały jednocześnie dyrektor – Toż to pan rozbiłeś… pan pierwszy… wielkie… wielkie lustro weneckie… Pan jesteś… rozbójnik! Pan… pan… ja.. panu… ja… – dławił się, a ręka szukała wciąż aparatu.
– Na miłość boską! Uspokój się pan, panie dyrektorze! – prosił przybyły. – Moment tylko! Pytanie… Oczywiście… przez to samo, że tu jestem, potępiam… żałuję wszystkiego, co miało miejsce. Moja obecność tu to rodzaj ekspiacji… a rad bym, by także była zadośćuczynieniem dla pana… któryś tyle… tyle… Posłuchaj pan. Potępiam jak najsurowiej tego samozwańczego proroka, który nas wszystkich… wszystkich… tak obałamucił… ça va sans dire11… A teraz do rzeczy:
– Cóż się z nim stało? – spytał, oprzytomniawszy trochę, dyrektor.
– Bo ja też wiem! Zostawił nas, po bezskutecznym namawianiu do dalszej wycieczki na szczyt nieistniejący… no… i poszedł sobie! Niepodobna, by żył dotąd…
– Dzięki Bogu! – odsapnął dyrektor. – Odprawimy jutro piętnaście mszy dziękczynnych… za pomyślność naszego zakładu… ufff… To dobrze!
– Przystępuję do rzeczy. Otóż, wałęsając się samotny po górze zaszedłem do przecudnej roztoki utworzonej przez odpływy jeziora Ekstazy. Nie mam dość słów, by opisać to miejsce. W tych oto, naprędce porobionych notatkach znajdziesz pan szczegóły, teraz zwrócę tylko na to i owo uwagę pańską. Wszak nie zaprzeczy pan, że „Hotel pod Ideałem” ma te i owe braki.
– Cóż znowu! Mój panie! Takaż to skrucha?
– Momencik! Zamierzam coś zgoła innego jak wówczas… Otóż jedną z głównych rzeczy, na którą się już nieraz uskarżały dzienniki, jest nadmiar mgieł i chmur, tak że o widoku stąd właściwie nie ma i mowy. Druga rzecz to wiatry wyżynne. Otóż w mojej roztoce… Ach… i po cóż mówić… Sądzę, że zechcesz pan przestudiować te oto notatki.
– Pobieżnie to, jak pan widzi naszkicowane, ale zawsze daje o rzeczy niejakie pojęcie. Proszę, spojrzyj pan.
– Wszystko to dobrze – rzekł uspokojony już dyrektor. – Nie pojmuję tylko, po co mi pan to wszystko mówisz? Cóż pan zamierzasz robić w tej roztoce?
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/0DttRNsS","pageTitle":"Hotel pod ideałem (Franciszek Mirandola) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Hotel pod ideałem». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Hotel pod ideałem». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Franciszek Mirandola","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/0DttRNsS#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"литература 19 века","item":"https://bookra.app/genre/5305"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Hotel pod ideałem","item":"https://bookra.app/books/0DttRNsS"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/0DttRNsS","url":"https://bookra.app/books/0DttRNsS","name":"«Hotel pod ideałem». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Hotel pod ideałem». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/0DttRNsS#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/0DttRNsS#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/6af5d0be-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/0DttRNsS#work","name":"Hotel pod ideałem","url":"https://bookra.app/books/0DttRNsS","description":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/6af5d0be-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["литература 19 века","мифы / легенды / эпос"],"keywords":"рассказы","sameAs":["https://litres.ru/book/franciszek-mirandola/hotel-pod-idealem-23545074/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/19797289-fdd9-11e7-a22f-0cc47a5454c6#person","name":"Franciszek Mirandola","url":"https://bookra.app/author/19797289-fdd9-11e7-a22f-0cc47a5454c6"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"литература 19 века"},{"@type":"Thing","name":"мифы / легенды / эпос"},{"@type":"Thing","name":"рассказы"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/0DttRNsS#edition","url":"https://bookra.app/books/0DttRNsS","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/franciszek-mirandola/hotel-pod-idealem-23545074/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Hotel pod ideałem»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/0DttRNsS","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":763218,"shortId":"0DttRNsS","title":"Hotel pod ideałem","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/6af5d0be-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Franciszek Mirandola","authors":[{"id":"19797289-fdd9-11e7-a22f-0cc47a5454c6","displayName":"Franciszek Mirandola","protectedUrl":"/author/19797289-fdd9-11e7-a22f-0cc47a5454c6","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5305,"title":"литература 19 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5305"},{"id":5299,"title":"мифы / легенды / эпос","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5299"}],"keywords":["рассказы"],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763218","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763218","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_763218","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_763218","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_763218","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763218"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_763218","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_763218","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_763218","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763218"},"guestReaderUrl":"/books/0DttRNsS?page=3#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/19797289-fdd9-11e7-a22f-0cc47a5454c6","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":3,"totalPages":4,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/0DttRNsS?page=2#reader-content","nextPageUrl":"/books/0DttRNsS?page=4#reader-content","progressLabel":"Страница 3 из 4","sections":[{"id":"content0:106","kind":"paragraph","text":"– Opuśćmy ziemię! Pierwszy to krok do nieba! I w mocy leży człowieka najsłabszego! Opuśćmy ziemię!"},{"id":"content0:107","kind":"paragraph","text":"– Opuśćmy ziemię! – zawrzasnął tłum."},{"id":"content0:108","kind":"paragraph","text":"– Tak. Opuśćmy ziemię z jej nędzą, jej małością małpią, skłonnością robienia błazeństwami wszystkiego, co wielkie, święte, godne szacunku i czci. Obalmy przybytki hańby, powalmy Bastylie głupoty i żądz podziemnych, skrytych, bo podłych. Niech przepadną!"},{"id":"content0:109","kind":"paragraph","text":"– Niech przepadną! – zahuczało wokoło."},{"id":"content0:110","kind":"paragraph","text":"– W gruzach niech legnie Sodoma!"},{"id":"content0:111","kind":"paragraph","text":"– W gruzach niech legnie!"},{"id":"content0:112","kind":"paragraph","text":"– Inaczej nie sięgniemy skrzydłami szczytu!"},{"id":"content0:113","kind":"paragraph","text":"– Nie sięgniemy!"},{"id":"content0:114","kind":"paragraph","text":"– BÓG się nam zaćmi!"},{"id":"content0:115","kind":"paragraph","text":"– Aaaaach!"},{"id":"content0:116","kind":"paragraph","text":"– Poginiemy marnie i potomność nie znajdzie na ziemi, ani niebie imion naszych, ani dzieł naszych."},{"id":"content0:117","kind":"paragraph","text":"– Aaaaach!"},{"id":"content0:118","kind":"paragraph","text":"– Precz z przybytkiem zbrodni!"},{"id":"content0:119","kind":"paragraph","text":"– Niech przepada!!!"},{"id":"content0:120","kind":"paragraph","text":"Tłum wrzał, kołysał się jak lawa dyszącego wybuchem wulkanu. Na stół wyskoczył drugi mówca."},{"id":"content0:121","kind":"paragraph","text":"– Oto człowiek przez BOGA posłany – wrzeszczał. – Patrzcie na jego twarz! Czyż nie mówi o nim Pismo:"},{"id":"content0:122","kind":"paragraph","text":"Powstanie pośród was prorok, a twarz jego jako księżyc czerwony od wichru jutra! A twarz jego miedziana od zórz dni, co idą… Mówię wam zaprawdę… Idźcie, gdziekolwiek powiedzie…!"},{"id":"content0:123","kind":"paragraph","text":"– Nawet na szczyt! Nawet na śmierć! – wołał pierwszy głosiciel nowej, mocno apokryficznej ewangelii."},{"id":"content0:124","kind":"paragraph","text":"– Nawet na śmierć! – ryczał tłum."},{"id":"content0:125","kind":"paragraph","text":"– Do świątyni! Do świątyni!"},{"id":"content0:126","kind":"paragraph","text":"– BÓG się nam zaćmił!"},{"id":"content0:127","kind":"paragraph","text":"– Obalmy przybytek hańby."},{"id":"content0:128","kind":"paragraph","text":"– Niech przepada!"},{"id":"content0:129","kind":"paragraph","text":"Wyznawca proroka, uniesiony szałem, cytujący fałszywie, choć z wiarą, wyrwał komuś stojącemu w pobliżu gruby, sękaty kij pielgrzymi, zamachnął się potężnie i cisnął, jakby maczugą w wielkie, weneckie lustro, wiszące na głównej ścianie salonu."},{"id":"content0:130","kind":"paragraph","text":"Rozprysnęło się na tysiąc kawałków."},{"id":"content0:131","kind":"paragraph","text":"Wulkan wybuchnął. Zawirowało, huk się uczynił ogromny, a na przedzie, siejąc zniszczenie, pijany entuzjazmem szedł wyznawca."},{"id":"content0:132","kind":"paragraph","text":"Daremnie sam mistrz wyciągał ręce, daremnie wołał."},{"id":"content0:133","kind":"paragraph","text":"– Niech przepada Sodoma! – wył tłum, nieuznający przenośni, a w powietrzu wirowały stoliki marmurowe, krzesła, obrazy… tysiąc rąk darło, tysiąc gardeł wyło:"},{"id":"content0:134","kind":"paragraph","text":"– Niech przepada! Niech przepada!"},{"id":"content0:135","kind":"paragraph","text":"Komunikacja z dołem od pierwszej zaraz chwili ustała, snadź9 przerwano liny liftu, przecięto druty telefonów. Nie podobnym było dowołać się telegrafem Marconiego posterunku żandarmerii. A może dobrze słyszano tam, na dole, a tylko bano się… albo też jakiś pomysłowy buntownik puszczał fałszywe depesze."},{"id":"content0:136","kind":"paragraph","text":"Cóż mówić o chaosie, cóż o stratach! Rozszalały, w trzech czwartych „wykwintny” tłum, hulał po całym nieszczęsnym hotelu, demolując, paląc, stając dęba…"},{"id":"content0:137","kind":"paragraph","text":"Dyrektorowi los nastręczył wygodne względnie schronisko. Wpadł on biedak, nie myśląc, co czyni, do szafy z paramentami kościelnymi, w kaplicy oddziału C, gdzie znalazły się też dwie flaszki mszalnego wina."},{"id":"content0:138","kind":"paragraph","text":"Dzięki temu nie umarł z głodu i strachu i doczekał się ukojenia umysłów."},{"id":"content0:139","kind":"paragraph","text":"Nastąpiło ono po odejściu przywódcy buntowników na czele garstki pielgrzymów, którzy pod wodzą „Wyznawcy”, utworzywszy legion „rycerzy czystego serca”, poszli ku szczytowi."},{"id":"content0:140","kind":"paragraph","text":"Wylazł dnia onego dyrektor i zasiadł sądzić winnych, przyjmować potem do łask na powrót… a jednocześnie sam był sądzony przez radę nadzorczą… besztany… skazywany… no i wreszcie na powrót do łask przyjęty… gdy kilka wpływowych dzienników zamieściło wyjaśnienie tej treści, iż wszyscy nabrali przekonania, że rewolucja pałacowa była dziełem wariata albo „przewrotowca”."},{"id":"content0:141","kind":"paragraph","text":"Powiększono tylko liczbę tańszych pokojów, dobudowano dwa nowe pawilony R i S, aby zadosyć10 uczynić „duchowi czasu”, który się pono tego gwałtownie domagał. Bardzo słusznie. Z przeciwności człowiek rozsądny powinien wyciągać naukę."},{"id":"content0:142","kind":"paragraph","text":"––"},{"id":"content0:143","kind":"paragraph","text":"Dzień był szary, mglisty, gęste chmury zległy na zboczach góry, nie było nic widać i tylko paru amatorów robiło zdjęcia, reszta gości pochowała się po pokojach."},{"id":"content0:144","kind":"paragraph","text":"Dyrektor, kwaśny, komponował właśnie jeden z wielu, wielu już wysłanych po katastrofie listów, gdy mu lokaj dyżurny zameldował:"},{"id":"content0:145","kind":"paragraph","text":"– Pątnik. Prosi o audiencję natychmiast."},{"id":"content0:146","kind":"paragraph","text":"– Skąd przyszedł? Z dołu czy z góry? – spytał."},{"id":"content0:147","kind":"paragraph","text":"– Z góry."},{"id":"content0:148","kind":"paragraph","text":"– Hm! Przypadek groźniejszy. Dobrze. Herbata… koniak… pokój oddział A… Prosić do mnie. Tutaj… podasz."},{"id":"content0:149","kind":"paragraph","text":"Lokaj znikł. Po chwili w progu gabinetu zjawił się człowiek szary jakiś, jak mgła na dworze, ponury, o zaciśniętych wargach, ubrany w ongiś białą, pielgrzymią suknię."},{"id":"content0:150","kind":"paragraph","text":"Dyrektor podbiegł na powitanie."},{"id":"content0:151","kind":"paragraph","text":"– Aaaaaa, jakże mi miło! – począł od razu. – Pan… pan… doprawdy, że zdaje mi się… istotnie… czyżbym się mylił… z oddziału „rycerzy czystego serca”… wszak nie inaczej. Oooo znajdzie łaskawy pan kolegów… kilku… kilku. Właśnie dopiero wczoraj… Jakże pożałowania godne było całe to niemiłe zajście… Ale dzięki Bogu… minęło. Co… wszak pokoik? Już rozporządziłem. Sądzę, że oddziałek A, na początek… dla odpocznienia po trudach, nabrania sił… Może by też kąpiel słoneczną?"},{"id":"content0:152","kind":"paragraph","text":"– Dziękuję panu! Ale czy mnie pan poznajesz? Nie zdaje mi się… Jestem przywódcą legionu… byłego legionu…"},{"id":"content0:153","kind":"paragraph","text":"Dyrektor zerwał się na równe nogi."},{"id":"content0:154","kind":"paragraph","text":"Przybyły chwycił go za rękę, którą już wyciągnął w stronę telefonu."},{"id":"content0:155","kind":"paragraph","text":"– Moment jeden – zawołał. – Jedna chwila! Przychodzę w interesie! … Posłuchaj pan, a potem zrobisz, co zechcesz…"},{"id":"content0:156","kind":"paragraph","text":"– Co za bezczelność! Co za straszna bezczelność! – bełkotał przerażony i ogłupiały jednocześnie dyrektor – Toż to pan rozbiłeś… pan pierwszy… wielkie… wielkie lustro weneckie… Pan jesteś… rozbójnik! Pan… pan… ja.. panu… ja… – dławił się, a ręka szukała wciąż aparatu."},{"id":"content0:157","kind":"paragraph","text":"– Na miłość boską! Uspokój się pan, panie dyrektorze! – prosił przybyły. – Moment tylko! Pytanie… Oczywiście… przez to samo, że tu jestem, potępiam… żałuję wszystkiego, co miało miejsce. Moja obecność tu to rodzaj ekspiacji… a rad bym, by także była zadośćuczynieniem dla pana… któryś tyle… tyle… Posłuchaj pan. Potępiam jak najsurowiej tego samozwańczego proroka, który nas wszystkich… wszystkich… tak obałamucił… ça va sans dire11… A teraz do rzeczy:"},{"id":"content0:158","kind":"paragraph","text":"– Cóż się z nim stało? – spytał, oprzytomniawszy trochę, dyrektor."},{"id":"content0:159","kind":"paragraph","text":"– Bo ja też wiem! Zostawił nas, po bezskutecznym namawianiu do dalszej wycieczki na szczyt nieistniejący… no… i poszedł sobie! Niepodobna, by żył dotąd…"},{"id":"content0:160","kind":"paragraph","text":"– Dzięki Bogu! – odsapnął dyrektor. – Odprawimy jutro piętnaście mszy dziękczynnych… za pomyślność naszego zakładu… ufff… To dobrze!"},{"id":"content0:161","kind":"paragraph","text":"– Przystępuję do rzeczy. Otóż, wałęsając się samotny po górze zaszedłem do przecudnej roztoki utworzonej przez odpływy jeziora Ekstazy. Nie mam dość słów, by opisać to miejsce. W tych oto, naprędce porobionych notatkach znajdziesz pan szczegóły, teraz zwrócę tylko na to i owo uwagę pańską. Wszak nie zaprzeczy pan, że „Hotel pod Ideałem” ma te i owe braki."},{"id":"content0:162","kind":"paragraph","text":"– Cóż znowu! Mój panie! Takaż to skrucha?"},{"id":"content0:163","kind":"paragraph","text":"– Momencik! Zamierzam coś zgoła innego jak wówczas… Otóż jedną z głównych rzeczy, na którą się już nieraz uskarżały dzienniki, jest nadmiar mgieł i chmur, tak że o widoku stąd właściwie nie ma i mowy. Druga rzecz to wiatry wyżynne. Otóż w mojej roztoce… Ach… i po cóż mówić… Sądzę, że zechcesz pan przestudiować te oto notatki."},{"id":"content0:164","kind":"paragraph","text":"Wyjął plik papierów."},{"id":"content0:165","kind":"paragraph","text":"– Pobieżnie to, jak pan widzi naszkicowane, ale zawsze daje o rzeczy niejakie pojęcie. Proszę, spojrzyj pan."},{"id":"content0:166","kind":"paragraph","text":"– Wszystko to dobrze – rzekł uspokojony już dyrektor. – Nie pojmuję tylko, po co mi pan to wszystko mówisz? Cóż pan zamierzasz robić w tej roztoce?"}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Franciszek Mirandola Hotel pod ideałem","page":1,"pageUrl":"/books/0DttRNsS#reader-content"},{"id":"content0:14:1","label":"*","page":1,"pageUrl":"/books/0DttRNsS#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:4","label":"1","page":4,"pageUrl":"/books/0DttRNsS?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:4","label":"2","page":4,"pageUrl":"/books/0DttRNsS?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:4","label":"3","page":4,"pageUrl":"/books/0DttRNsS?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:4","label":"4","page":4,"pageUrl":"/books/0DttRNsS?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:4","label":"5","page":4,"pageUrl":"/books/0DttRNsS?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:4","label":"6","page":4,"pageUrl":"/books/0DttRNsS?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:4","label":"7","page":4,"pageUrl":"/books/0DttRNsS?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:4","label":"8","page":4,"pageUrl":"/books/0DttRNsS?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:4","label":"9","page":4,"pageUrl":"/books/0DttRNsS?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:4","label":"10","page":4,"pageUrl":"/books/0DttRNsS?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:4","label":"11","page":4,"pageUrl":"/books/0DttRNsS?page=4#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":638722,"shortId":"1DVw6n2q","title":"Легенда о Смерти","authorLine":"Анатоль Ле Бра, Людмила Евгеньевна Торшина","primaryAuthorId":"cae2299e-d2fa-11e7-97e5-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c7a45789-f9bf-11ef-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1DVw6n2q"},{"idCatalog":664705,"shortId":"48eEo2PP","title":"Спустя девяносто лет","authorLine":"Ольга Новожилова, Милован Глишич","primaryAuthorId":"d86eaf8f-4159-11f0-8ce3-0cc47af30fe4","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/5ba44477-411e-11f0-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/48eEo2PP"},{"idCatalog":88652,"shortId":"1amPuNjO","title":"Легенды, заговоры и суеверия Ирландии","authorLine":"Франческа Сперанца Уайльд, Нина Ю. Живлова","primaryAuthorId":"74838101-4061-11e3-a5e7-002590591ea6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/5aa936d9-6cbb-11e3-b8d0-0025905a0812/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1amPuNjO"},{"idCatalog":625806,"shortId":"3cDUWvwy","title":"Юки-онна, или Записки о ёкаях","authorLine":"draft.Anna, Комильфо, Лафкадио Хирн, Валентина Сергеевна Сергеева","primaryAuthorId":"77698d37-5261-11ef-8ce3-0cc47af30fe4","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/7e07a7ef-d361-11ef-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3cDUWvwy"},{"idCatalog":623144,"shortId":"2beCdTG6","title":"Славянская мифология","authorLine":"Николай Иванович Костомаров","primaryAuthorId":"cbd15d04-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/23fce1db-ca1a-11ef-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2beCdTG6"},{"idCatalog":766271,"shortId":"0azLvktB","title":"Саламандра","authorLine":"Владимир Фёдорович Одоевский","primaryAuthorId":"7c74d735-121f-102b-9d2a-1f07c3bd69d8","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/f6d045f9-f65b-102d-b528-b4a213751508/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0azLvktB"},{"idCatalog":763266,"shortId":"4QVOwn7Y","title":"Tako rzecze Zaratustra","authorLine":"Фридрих Вильгельм Ницше","primaryAuthorId":"73b375c4-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/6caa4604-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4QVOwn7Y"},{"idCatalog":793418,"shortId":"4OKtJtUu","title":"Азальгеш","authorLine":"Павел Владимирович Засодимский","primaryAuthorId":"f8c79134-153c-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/fb371528-a79b-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4OKtJtUu"},{"idCatalog":762114,"shortId":"4fy645y0","title":"Liūdna pasaka","authorLine":"Jonas Biliūnas","primaryAuthorId":"19bb3358-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/3f7ee97f-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4fy645y0"},{"idCatalog":761260,"shortId":"0jvTLvm2","title":"Amy Foster","authorLine":"Джозеф Конрад","primaryAuthorId":"459c14b6-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/29ca3759-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0jvTLvm2"},{"idCatalog":761993,"shortId":"11CCacdb","title":"Małpa","authorLine":"Gabriela Zapolska","primaryAuthorId":"2543db6e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/36ca8ec7-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/11CCacdb"},{"idCatalog":762161,"shortId":"3ZcXAsY7","title":"Słowa cienkie i grube","authorLine":"Tadeusz Boy-Żeleński","primaryAuthorId":"215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/417e7708-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3ZcXAsY7"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":120,"totalPages":10,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}