Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Placówka postępu Josepha Conrada to opowiadanie, które może być postrzegane jako mniej udany pierwowzór Jądra ciemności. Pierwowzór nie pod względem fabuły, lecz ogólnego założenia o destrukcyjnym wpływie mentalności kolonialnej na moralność. Opowiadanie traktuje o dwóch białych, uosabiających mieszczańską przeciętność, przebywających w placówce handlowej w głębi Afryki. Ich jedynym zadaniem jest pobieranie od miejscowych plemion kości słoniowej. Sytuacja komplikuje się, gdy jeden z ich podwładnych uznaje, że więcej tego materiału można pozyskać, handlując żywym towarem. Europejczycy, stając wobec faktu dokonanego, reagują wpierw oburzeniem. Cała sytuacja uruchamia w nich jednak emocje, które w końcu doprowadzają do morderstwa i samobójstwa.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 3 из 9– Tak, tak! Idź tam i skończ tę gadaninę, panie Makola. Gdy się porozumiecie, przyjdę zważyć kieł. Musimy być dokładni. – Potem zwracał się do kolegi: – To jest plemię, które mieszka tam, w dole rzeki; trzeba przyznać, że są aromatyczni. Pamiętam, że już tu raz byli. Słyszysz ten wrzask? Czego to człowiek nie wycierpi w tym psim kraju! Głowa mi pęka.
Takie korzystne wizyty zdarzały się rzadko. Dzień za dniem obaj pionierzy handlu i postępu spoglądali na pusty dziedziniec, zalany drgającym blaskiem prostopadłych promieni. Pod wysokim brzegiem cicha rzeka płynęła spokojnie, mieniąc się iskrami. W środku łożyska na piaszczystej mieliźnie hipopotamy i aligatory leżały obok siebie i wygrzewały się w słońcu. A naokół drobnej polanki otaczającej handlową stację nieobjęte lasy ciągnęły się na wszystkie strony i kryły złowrogie powikłania fantastycznego życia, spoczywając w wymownym milczeniu i majestacie. Dwaj mężczyźni nic nie rozumieli i nie troszczyli się o nic, pochłonięci liczeniem dni, które dzieliły ich od powrotu parowca. Poprzednik ich zostawił trochę podartych książek. Zaznajomili się z tymi szczątkami powieści i – ponieważ nigdy przedtem nic podobnego nie czytali – zdumiało ich to i rozerwało. Potem w ciągu długich dni prowadzili nieskończone i głupie dyskusje o intrygach i osobach. W środku Afryki zaznajomili się z kardynałem Richelieu i Artagnanem, z Jastrzębim Okiem i Ojcem Goriot – i z wielu innymi osobistościami. Wszystkie te urojone postacie stały się przedmiotem plotek, niby żywi znajomi. Oceniali ich cnoty, podejrzewali ich intencje, sławili ich powodzenia; gorszyli się obłudą bohaterów lub wątpili o ich odwadze. Opisy zbrodni napełniały oburzeniem obu czytelników, natomiast czułe lub patetyczne ustępy wzruszały ich głęboko. Carlier odchrząkiwał i mówił z żołnierska: – Co za brednie. – Okrągłe oczy Kayertsa pełne były łez, a tłuste jego policzki drgały, gdy oświadczał pocierając łysinę: – To wspaniała książka. Nie miałem pojęcia, że są na świecie tacy zdolni ludzie.
Znaleźli także kilka starych numerów gazety wydawanej w kraju. Ów dziennik omawiał w pompatycznych okresach6 to, co podobało mu się nazwać „naszą Ekspansją Kolonialną”. Rozprawiał szeroko o prawach i obowiązkach cywilizacji, o świętym posłannictwie pracy cywilizacyjnej i wynosił pod niebiosa zasługi tych, którzy krzewią światło i wiarę, i handel w ciemnych zakątkach ziemi. Carlier i Kayerts czytali, dziwili się i stopniowo nabierali o sobie coraz lepszego pojęcia. Carlier rzekł pewnego wieczoru – zakreślając szeroki łuk ręką:
– Za sto lat będzie tu może miasto. Bulwary i składy, i koszary, i… i – sale. bilardowe. Cywilizacja, mój stary, i cnota, i wszystko. A wówczas ludziska będą wyczytywali, że dwaj zacni obywatele, Kayerts i Carlier, byli pierwszymi białymi, którzy osiedli na tym miejscu!
– Tak, ta myśl jest bardzo krzepiąca.
Zdawali się zapominać o swym umarłym poprzedniku; ale raz wczesnym rankiem Carlier wyszedł i umocował krzyż na grobie.
– Ile razy szedłem tamtędy, dostawałem zeza – tłumaczył Kayertsowi, popijając ranną kawę. – Taki ten krzyż był pochylony, że dosłownie nie mogłem na niego patrzeć, nie zezując. No więc ustawiłem go prosto. A jak mocno teraz stoi – no, mówię ci! Zawiesiłem się obiema rękami na poprzecznym drewnie. Ani drgnął. Porządnie to zrychtowałem7.
Czasami odwiedzał ich Gobila. Był to naczelnik sąsiednich wiosek, siwowłosy dzikus, chudy i czarny; wokoło bioder nosił przepaskę z białego płótna i wyleniałą skórę pantery na plecach. Zbliżał się, stawiając długie kroki kościstymi nogami i podpierając się laską równie jak i on wysoką; wszedłszy do pokoju, który był wspólną własnością Kayertsa i Carliera, przysiadał na piętach na lewo od drzwi. Siedział tam, śledząc pilnie ruchy Kayertsa i od czasu do czasu wygłaszał mowę, z której tamten nic nie rozumiał. Kayerts, nie przerywając sobie zajęcia, odzywał się niekiedy przyjaznym tonem: – Jakże się miewasz, stary bałwanie? – przy czym uśmiechali się do siebie. Obaj biali mieli słabość do tego starego, niezrozumiałego stworu i nazywali go ojcem Gobilą. Zachowanie się Gobili cechowała istotnie ojcowska życzliwość; wyglądało na to, że kocha naprawdę wszystkich białych ludzi. Wydawali mu się wszyscy bardzo młodzi i niemożliwi do rozróżnienia (chyba według wzrostu); wiedział, że wszyscy są braćmi i że nigdy nie umierają. Śmierć artysty, który był pierwszym białym, jakiego Gobila znał bliżej, nie naruszyła wcale tej wiary, ponieważ Gobila święcie był przekonany, że biały cudzoziemiec udał tylko śmierć i kazał się pochować dla wiadomych sobie tajemniczych celów, których zgłębienie na nic by się nie przydało. Może powrócił w ten sposób do swojego kraju? W każdym razie ci dwaj biali byli na pewno braćmi zmarłego – i Gobila przeniósł na nich swoją niedorzeczną miłość. Odwzajemniali mu się w pewien sposób. Carlier klepał go po plecach i dla jego rozrywki pocierał zapałki, nie bacząc na oszczędność. Kayerts zawsze był gotów dać mu do powąchania butelkę z amoniakiem. Jednym słowem zachowywali się zupełnie tak samo jak tamta biała istota, która ukryła się w ziemi. Gobila przyglądał im się uważnie. Może byli obaj tamtą istotą – a może tylko jeden z nich? Nie umiał tego rozstrzygnąć i wyjaśnić tajemnicy – ale czuł dla nich zawsze niezmienną życzliwość. Na skutek tej przyjaźni kobiety z okolicznych wsi szły co rano gęsiego przez trzciniastą trawę, przynosząc na stację drób i słodkie kartofle, wino palmowe, a czasem i kozła. Spółka nigdy swoich stacji dostatecznie nie zaopatrywała i agenci potrzebowali miejscowych produktów, aby się wyżywić. Dostawali je z powodu życzliwości Gobili i dobrze im się działo. Od czasu do czasu jeden z nich przechodził paroksyzm febry; drugi pielęgnował go wówczas ze szlachetnym oddaniem. Niewiele robili sobie z choroby. Febra pozostawiała osłabienie i po każdym ataku wyglądali znacznie gorzej. Carlierowi zapadły się oczy; irytował się o lada drobnostkę. Twarz Kayertsa była mizerna i obwisła, co w połączeniu z okrągłością jego brzucha wyglądało bardzo dziwacznie. Ale przebywając wciąż razem nie spostrzegali zmian, jakie zachodziły w ich wyglądzie, a także i usposobieniu.
Minęło tak pięć miesięcy.
Gdy pewnego ranka Kayerts i Carlier wyciągnięci w fotelach na werandzie mówili o zbliżających się odwiedzinach parowca, grupa zbrojnych ludzi wyszła z lasu i zbliżyła się do stacji. Byli to obcy Murzyni z innej części kraju. Wysocy, smukli, spowici od stóp do głów w niebieskie płótno z frędzlami ułożone w klasyczne fałdy, uzbrojeni byli w rusznice zawieszone na obnażonym prawym ramieniu. Makola ujawnił podniecenie i wybiegł ze składu (gdzie spędzał całe dnie) na spotkanie gości. Weszli na dziedziniec i spoglądali wokoło spokojnym, – pogardliwym wzrokiem. Ich wódz – potężny Murzyn o zdecydowanym wyglądzie i oczach krwią nabiegłych – stanął przed werandą i wygłosił długą mowę. Wymachiwał przy tym rękami i skończył niespodzianie.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/1spfYAvX","pageTitle":"Placówka postępu (Джозеф Конрад) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Placówka postępu». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Placówka postępu». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Джозеф Конрад","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/1spfYAvX#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"литература 19 века","item":"https://bookra.app/genre/5305"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Placówka postępu","item":"https://bookra.app/books/1spfYAvX"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/1spfYAvX","url":"https://bookra.app/books/1spfYAvX","name":"«Placówka postępu». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Placówka postępu». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/1spfYAvX#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/1spfYAvX#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/431bd333-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/1spfYAvX#work","name":"Placówka postępu","url":"https://bookra.app/books/1spfYAvX","description":"Placówka postępu Josepha Conrada to opowiadanie, które może być postrzegane jako mniej udany pierwowzór Jądra ciemności. Pierwowzór nie pod względem fabuły, lecz ogólnego założenia o destrukcyjnym wpływie mentalności kolonialnej na moralność. Opowiadanie traktuje o dwóch białych, uosabiających mieszczańską przeciętność, przebywających w placówce handlowej w głębi Afryki. Ich jedynym zadaniem jest pobieranie od miejscowych plemion kości słoniowej. Sytuacja komplikuje się, gdy jeden z ich podwładnych uznaje, że więcej tego materiału można pozyskać, handlując żywym towarem. Europejczycy, stając wobec faktu dokonanego, reagują wpierw oburzeniem. Cała sytuacja uruchamia w nich jednak emocje, które w końcu doprowadzają do morderstwa i samobójstwa.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/431bd333-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["литература 19 века","мифы / легенды / эпос"],"keywords":"рассказы","sameAs":["https://litres.ru/book/dzhozef-konrad/placowka-postepu-23528898/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/459c14b6-2a93-102a-9ac3-800cba805322#person","name":"Джозеф Конрад","url":"https://bookra.app/author/459c14b6-2a93-102a-9ac3-800cba805322","sameAs":["https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9A%D0%BE%D0%BD%D1%80%D0%B0%D0%B4%2C_%D0%94%D0%B6%D0%BE%D0%B7%D0%B5%D1%84","https://www.wikidata.org/wiki/Q82925"]}],"about":[{"@type":"Thing","name":"литература 19 века"},{"@type":"Thing","name":"мифы / легенды / эпос"},{"@type":"Thing","name":"рассказы"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/1spfYAvX#edition","url":"https://bookra.app/books/1spfYAvX","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/dzhozef-konrad/placowka-postepu-23528898/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Placówka postępu»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/1spfYAvX","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":762181,"shortId":"1spfYAvX","title":"Placówka postępu","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/431bd333-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Placówka postępu Josepha Conrada to opowiadanie, które może być postrzegane jako mniej udany pierwowzór Jądra ciemności. Pierwowzór nie pod względem fabuły, lecz ogólnego założenia o destrukcyjnym wpływie mentalności kolonialnej na moralność. Opowiadanie traktuje o dwóch białych, uosabiających mieszczańską przeciętność, przebywających w placówce handlowej w głębi Afryki. Ich jedynym zadaniem jest pobieranie od miejscowych plemion kości słoniowej. Sytuacja komplikuje się, gdy jeden z ich podwładnych uznaje, że więcej tego materiału można pozyskać, handlując żywym towarem. Europejczycy, stając wobec faktu dokonanego, reagują wpierw oburzeniem. Cała sytuacja uruchamia w nich jednak emocje, które w końcu doprowadzają do morderstwa i samobójstwa.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Джозеф Конрад","authors":[{"id":"459c14b6-2a93-102a-9ac3-800cba805322","displayName":"Джозеф Конрад","protectedUrl":"/author/459c14b6-2a93-102a-9ac3-800cba805322","wikipediaUrl":"https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9A%D0%BE%D0%BD%D1%80%D0%B0%D0%B4%2C_%D0%94%D0%B6%D0%BE%D0%B7%D0%B5%D1%84","wikidataUrl":"https://www.wikidata.org/wiki/Q82925"}],"genres":[{"id":5305,"title":"литература 19 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5305"},{"id":5299,"title":"мифы / легенды / эпос","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5299"}],"keywords":["рассказы"],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762181","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762181","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_762181","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_762181","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_762181","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762181"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_762181","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_762181","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_762181","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762181"},"guestReaderUrl":"/books/1spfYAvX?page=3#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/459c14b6-2a93-102a-9ac3-800cba805322","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":3,"totalPages":9,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/1spfYAvX?page=2#reader-content","nextPageUrl":"/books/1spfYAvX?page=4#reader-content","progressLabel":"Страница 3 из 9","sections":[{"id":"content0:26","kind":"paragraph","text":"– Tak, tak! Idź tam i skończ tę gadaninę, panie Makola. Gdy się porozumiecie, przyjdę zważyć kieł. Musimy być dokładni. – Potem zwracał się do kolegi: – To jest plemię, które mieszka tam, w dole rzeki; trzeba przyznać, że są aromatyczni. Pamiętam, że już tu raz byli. Słyszysz ten wrzask? Czego to człowiek nie wycierpi w tym psim kraju! Głowa mi pęka."},{"id":"content0:27","kind":"paragraph","text":"Takie korzystne wizyty zdarzały się rzadko. Dzień za dniem obaj pionierzy handlu i postępu spoglądali na pusty dziedziniec, zalany drgającym blaskiem prostopadłych promieni. Pod wysokim brzegiem cicha rzeka płynęła spokojnie, mieniąc się iskrami. W środku łożyska na piaszczystej mieliźnie hipopotamy i aligatory leżały obok siebie i wygrzewały się w słońcu. A naokół drobnej polanki otaczającej handlową stację nieobjęte lasy ciągnęły się na wszystkie strony i kryły złowrogie powikłania fantastycznego życia, spoczywając w wymownym milczeniu i majestacie. Dwaj mężczyźni nic nie rozumieli i nie troszczyli się o nic, pochłonięci liczeniem dni, które dzieliły ich od powrotu parowca. Poprzednik ich zostawił trochę podartych książek. Zaznajomili się z tymi szczątkami powieści i – ponieważ nigdy przedtem nic podobnego nie czytali – zdumiało ich to i rozerwało. Potem w ciągu długich dni prowadzili nieskończone i głupie dyskusje o intrygach i osobach. W środku Afryki zaznajomili się z kardynałem Richelieu i Artagnanem, z Jastrzębim Okiem i Ojcem Goriot – i z wielu innymi osobistościami. Wszystkie te urojone postacie stały się przedmiotem plotek, niby żywi znajomi. Oceniali ich cnoty, podejrzewali ich intencje, sławili ich powodzenia; gorszyli się obłudą bohaterów lub wątpili o ich odwadze. Opisy zbrodni napełniały oburzeniem obu czytelników, natomiast czułe lub patetyczne ustępy wzruszały ich głęboko. Carlier odchrząkiwał i mówił z żołnierska: – Co za brednie. – Okrągłe oczy Kayertsa pełne były łez, a tłuste jego policzki drgały, gdy oświadczał pocierając łysinę: – To wspaniała książka. Nie miałem pojęcia, że są na świecie tacy zdolni ludzie."},{"id":"content0:28","kind":"paragraph","text":"Znaleźli także kilka starych numerów gazety wydawanej w kraju. Ów dziennik omawiał w pompatycznych okresach6 to, co podobało mu się nazwać „naszą Ekspansją Kolonialną”. Rozprawiał szeroko o prawach i obowiązkach cywilizacji, o świętym posłannictwie pracy cywilizacyjnej i wynosił pod niebiosa zasługi tych, którzy krzewią światło i wiarę, i handel w ciemnych zakątkach ziemi. Carlier i Kayerts czytali, dziwili się i stopniowo nabierali o sobie coraz lepszego pojęcia. Carlier rzekł pewnego wieczoru – zakreślając szeroki łuk ręką:"},{"id":"content0:29","kind":"paragraph","text":"– Za sto lat będzie tu może miasto. Bulwary i składy, i koszary, i… i – sale. bilardowe. Cywilizacja, mój stary, i cnota, i wszystko. A wówczas ludziska będą wyczytywali, że dwaj zacni obywatele, Kayerts i Carlier, byli pierwszymi białymi, którzy osiedli na tym miejscu!"},{"id":"content0:30","kind":"paragraph","text":"Kayerts przytakiwał:"},{"id":"content0:31","kind":"paragraph","text":"– Tak, ta myśl jest bardzo krzepiąca."},{"id":"content0:32","kind":"paragraph","text":"Zdawali się zapominać o swym umarłym poprzedniku; ale raz wczesnym rankiem Carlier wyszedł i umocował krzyż na grobie."},{"id":"content0:33","kind":"paragraph","text":"– Ile razy szedłem tamtędy, dostawałem zeza – tłumaczył Kayertsowi, popijając ranną kawę. – Taki ten krzyż był pochylony, że dosłownie nie mogłem na niego patrzeć, nie zezując. No więc ustawiłem go prosto. A jak mocno teraz stoi – no, mówię ci! Zawiesiłem się obiema rękami na poprzecznym drewnie. Ani drgnął. Porządnie to zrychtowałem7."},{"id":"content0:34","kind":"paragraph","text":"Czasami odwiedzał ich Gobila. Był to naczelnik sąsiednich wiosek, siwowłosy dzikus, chudy i czarny; wokoło bioder nosił przepaskę z białego płótna i wyleniałą skórę pantery na plecach. Zbliżał się, stawiając długie kroki kościstymi nogami i podpierając się laską równie jak i on wysoką; wszedłszy do pokoju, który był wspólną własnością Kayertsa i Carliera, przysiadał na piętach na lewo od drzwi. Siedział tam, śledząc pilnie ruchy Kayertsa i od czasu do czasu wygłaszał mowę, z której tamten nic nie rozumiał. Kayerts, nie przerywając sobie zajęcia, odzywał się niekiedy przyjaznym tonem: – Jakże się miewasz, stary bałwanie? – przy czym uśmiechali się do siebie. Obaj biali mieli słabość do tego starego, niezrozumiałego stworu i nazywali go ojcem Gobilą. Zachowanie się Gobili cechowała istotnie ojcowska życzliwość; wyglądało na to, że kocha naprawdę wszystkich białych ludzi. Wydawali mu się wszyscy bardzo młodzi i niemożliwi do rozróżnienia (chyba według wzrostu); wiedział, że wszyscy są braćmi i że nigdy nie umierają. Śmierć artysty, który był pierwszym białym, jakiego Gobila znał bliżej, nie naruszyła wcale tej wiary, ponieważ Gobila święcie był przekonany, że biały cudzoziemiec udał tylko śmierć i kazał się pochować dla wiadomych sobie tajemniczych celów, których zgłębienie na nic by się nie przydało. Może powrócił w ten sposób do swojego kraju? W każdym razie ci dwaj biali byli na pewno braćmi zmarłego – i Gobila przeniósł na nich swoją niedorzeczną miłość. Odwzajemniali mu się w pewien sposób. Carlier klepał go po plecach i dla jego rozrywki pocierał zapałki, nie bacząc na oszczędność. Kayerts zawsze był gotów dać mu do powąchania butelkę z amoniakiem. Jednym słowem zachowywali się zupełnie tak samo jak tamta biała istota, która ukryła się w ziemi. Gobila przyglądał im się uważnie. Może byli obaj tamtą istotą – a może tylko jeden z nich? Nie umiał tego rozstrzygnąć i wyjaśnić tajemnicy – ale czuł dla nich zawsze niezmienną życzliwość. Na skutek tej przyjaźni kobiety z okolicznych wsi szły co rano gęsiego przez trzciniastą trawę, przynosząc na stację drób i słodkie kartofle, wino palmowe, a czasem i kozła. Spółka nigdy swoich stacji dostatecznie nie zaopatrywała i agenci potrzebowali miejscowych produktów, aby się wyżywić. Dostawali je z powodu życzliwości Gobili i dobrze im się działo. Od czasu do czasu jeden z nich przechodził paroksyzm febry; drugi pielęgnował go wówczas ze szlachetnym oddaniem. Niewiele robili sobie z choroby. Febra pozostawiała osłabienie i po każdym ataku wyglądali znacznie gorzej. Carlierowi zapadły się oczy; irytował się o lada drobnostkę. Twarz Kayertsa była mizerna i obwisła, co w połączeniu z okrągłością jego brzucha wyglądało bardzo dziwacznie. Ale przebywając wciąż razem nie spostrzegali zmian, jakie zachodziły w ich wyglądzie, a także i usposobieniu."},{"id":"content0:35","kind":"paragraph","text":"Minęło tak pięć miesięcy."},{"id":"content0:36","kind":"paragraph","text":"Gdy pewnego ranka Kayerts i Carlier wyciągnięci w fotelach na werandzie mówili o zbliżających się odwiedzinach parowca, grupa zbrojnych ludzi wyszła z lasu i zbliżyła się do stacji. Byli to obcy Murzyni z innej części kraju. Wysocy, smukli, spowici od stóp do głów w niebieskie płótno z frędzlami ułożone w klasyczne fałdy, uzbrojeni byli w rusznice zawieszone na obnażonym prawym ramieniu. Makola ujawnił podniecenie i wybiegł ze składu (gdzie spędzał całe dnie) na spotkanie gości. Weszli na dziedziniec i spoglądali wokoło spokojnym, – pogardliwym wzrokiem. Ich wódz – potężny Murzyn o zdecydowanym wyglądzie i oczach krwią nabiegłych – stanął przed werandą i wygłosił długą mowę. Wymachiwał przy tym rękami i skończył niespodzianie."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Joseph Conrad Placówka postępu","page":1,"pageUrl":"/books/1spfYAvX#reader-content"},{"id":"content0:1:1","label":"I","page":1,"pageUrl":"/books/1spfYAvX#reader-content"},{"id":"content1:0:4","label":"II","page":4,"pageUrl":"/books/1spfYAvX?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:9","label":"1","page":9,"pageUrl":"/books/1spfYAvX?page=9#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:9","label":"2","page":9,"pageUrl":"/books/1spfYAvX?page=9#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:9","label":"3","page":9,"pageUrl":"/books/1spfYAvX?page=9#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:9","label":"4","page":9,"pageUrl":"/books/1spfYAvX?page=9#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:9","label":"5","page":9,"pageUrl":"/books/1spfYAvX?page=9#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:9","label":"6","page":9,"pageUrl":"/books/1spfYAvX?page=9#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:9","label":"7","page":9,"pageUrl":"/books/1spfYAvX?page=9#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:9","label":"8","page":9,"pageUrl":"/books/1spfYAvX?page=9#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:9","label":"9","page":9,"pageUrl":"/books/1spfYAvX?page=9#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:9","label":"10","page":9,"pageUrl":"/books/1spfYAvX?page=9#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":638722,"shortId":"1DVw6n2q","title":"Легенда о Смерти","authorLine":"Анатоль Ле Бра, Людмила Евгеньевна Торшина","primaryAuthorId":"cae2299e-d2fa-11e7-97e5-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c7a45789-f9bf-11ef-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1DVw6n2q"},{"idCatalog":664705,"shortId":"48eEo2PP","title":"Спустя девяносто лет","authorLine":"Ольга Новожилова, Милован Глишич","primaryAuthorId":"d86eaf8f-4159-11f0-8ce3-0cc47af30fe4","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/5ba44477-411e-11f0-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/48eEo2PP"},{"idCatalog":88652,"shortId":"1amPuNjO","title":"Легенды, заговоры и суеверия Ирландии","authorLine":"Франческа Сперанца Уайльд, Нина Ю. Живлова","primaryAuthorId":"74838101-4061-11e3-a5e7-002590591ea6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/5aa936d9-6cbb-11e3-b8d0-0025905a0812/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1amPuNjO"},{"idCatalog":625806,"shortId":"3cDUWvwy","title":"Юки-онна, или Записки о ёкаях","authorLine":"draft.Anna, Комильфо, Лафкадио Хирн, Валентина Сергеевна Сергеева","primaryAuthorId":"77698d37-5261-11ef-8ce3-0cc47af30fe4","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/7e07a7ef-d361-11ef-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3cDUWvwy"},{"idCatalog":623144,"shortId":"2beCdTG6","title":"Славянская мифология","authorLine":"Николай Иванович Костомаров","primaryAuthorId":"cbd15d04-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/23fce1db-ca1a-11ef-8ce3-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2beCdTG6"},{"idCatalog":766271,"shortId":"0azLvktB","title":"Саламандра","authorLine":"Владимир Фёдорович Одоевский","primaryAuthorId":"7c74d735-121f-102b-9d2a-1f07c3bd69d8","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/f6d045f9-f65b-102d-b528-b4a213751508/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0azLvktB"},{"idCatalog":763266,"shortId":"4QVOwn7Y","title":"Tako rzecze Zaratustra","authorLine":"Фридрих Вильгельм Ницше","primaryAuthorId":"73b375c4-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/6caa4604-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4QVOwn7Y"},{"idCatalog":793418,"shortId":"4OKtJtUu","title":"Азальгеш","authorLine":"Павел Владимирович Засодимский","primaryAuthorId":"f8c79134-153c-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/fb371528-a79b-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4OKtJtUu"},{"idCatalog":762114,"shortId":"4fy645y0","title":"Liūdna pasaka","authorLine":"Jonas Biliūnas","primaryAuthorId":"19bb3358-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/3f7ee97f-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4fy645y0"},{"idCatalog":761260,"shortId":"0jvTLvm2","title":"Amy Foster","authorLine":"Джозеф Конрад","primaryAuthorId":"459c14b6-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/29ca3759-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0jvTLvm2"},{"idCatalog":761993,"shortId":"11CCacdb","title":"Małpa","authorLine":"Gabriela Zapolska","primaryAuthorId":"2543db6e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/36ca8ec7-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/11CCacdb"},{"idCatalog":762161,"shortId":"3ZcXAsY7","title":"Słowa cienkie i grube","authorLine":"Tadeusz Boy-Żeleński","primaryAuthorId":"215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/417e7708-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3ZcXAsY7"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":120,"totalPages":10,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}