Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Ciesz się klasyką! Miłego czytania!

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 3 из 4

Na skrzypcach zagrać chciałeś co we mnie słyszałeś – tłumaczyła woda. Zamyśliła się, ucichła. Czyż chciała ściągać do grobu?

Ale wspomniawszy sobie swoje przykazanie, rzekła:

– Co ujrzę, jaką duszę, każdą wołać muszę…

A chcąc pocieszyć biedne, umarłe dziecko, co nie miało sił iść w dal, powiedziała jeszcze pieszczotliwie:

– Wzruszona żalami twemi Daję ojcom ziemi… Za każdy jęk malutki Przyrzucę im grudki… Będą szerzej orali, Ciebie wspominali…

Dziecko ucichło.

Woda osmutniała14 sama od dawanego pocieszenia.

Tak bywa… oj tak bywa! I znowu spytał malec:

– A czy wiedzą ojcowie Żeś ty ze mną w zmowie? A czy wie grunt i chata, Za co ta zapłata?

I nagle zawiedło15 krzyk głośny, tętniący daleko:

– Kochani! … Czy wy wicie, Że to moje życie! …

*

– Jesteś dziś rozmarzony? Co? – pytała WODA.

– Jak zawsze… jak zawsze! – wtrącił CHLEB i zaśmiał się.

Młody, osiemnastoletni student leżał na skrawku trawy nad wodą. Nad nim kołysała się wiecha pszenicy.

Nie mówił nic.

Zapatrzony w to, co wszyscy zwą „rzeczami nieistniejącymi”, milczał.

A tymczasem te rzeczy wywoływały w nim ustawiczny, gorący, niemy krzyk:

– Cuda! Cuda! Cuda!

To nie świat mu się tak podobał.

– Cóż świat? Phii! To zachwycanie się… a dźbełkiem… a trawką… a mrówką… ha, ha, ha… My jesteśmy dzieci wieku, dzieci wieku. Zresztą to jest tam w książce, w literaturze… pełno tego. Teraz zaś mościdzieju: są wakacje! Rozumiesz pan? Ha? – A w środku wrzeszczało ciągle, a ciągle:

– Cuda! Cuda! Cuda!

Takie już głupie wrzeszczenie.

A tymczasem CHLEB zapytał przymilnie:

– Trza by na podwieczorek! Nie głodno osobie?

– Ha! … A co komu do tego! – krzyknął ze złością. – Zresztą… – dodał całkiem łagodnie i jakby tłumacząc się – Zresztą wcale mi się nie chce iść.

– Aha! – rzekł CHLEB – Przepraszam, nie wiedziałem, że kolega nie ma w domu podwieczorku…

– Mam! Do kroćset tysięcy! Mam! Nie jestem proletariusz. Kto to powiedział?

Usiadł. Rozejrzał się dokoła, ale nie było nikogo.

– Facecje16! – rzekł do siebie. – Ktoś do mnie gada ciągle… a tu nic!

– Prawda? Nie ma nikogo! – rzekł znów CHLEB.

– Jestem do tego przyzwyczajony! – odparł z powagą i naciskiem i położył się znowu.

– Przyzwyczajony? No proszę – rzekł CHLEB.

– Tak. Idzie tylko o to, by nikt nie słyszał. Nasz bowiem wiek jest trzeźwy i jasny… i tak dalej… proszę popatrzyć do jakiego dzieła.

– A więc – nastawał CHLEB – pozwolę sobie zaprezentować się. Jestem CHLEB, król świata trzeźwego i jasnego, a przeto król tu niżej leżącego osobnika, którym pan jesteś.

– Dobrze kromko, dobrze. A ja jestem… Ja!

– To genialne. Ale to słyszałem tysiące razy. Tak mówi nawet ten, który nie jest wcale: Ja!

– Dobrze. Czerstwiej pan dalej, panie CHLEBIE.

– Słyszysz no siostro? – rzekł CHLEB do WODY – Jakoś mu nie imponuję.

– Może z niego coś być! – odparła woda.

– Może być! – powiedział student. – Kolega Fajferek zawsze mówi: „Był czas, kiedy i mój papa był człowiekiem”.

– Pan jesteś niezmiernie, ale to niezmiernie inteligentny! – odciął się CHLEB.

– Być może! Teraz każdy cham jest inteligentny, nawet CHLEB, w postaci zdeptanej przez świnie pszenicy, sterczący nad kałużą.

– Czyli że pan jesteś cham!

– Mniejszy niż pan! Zapewniam!

– Ależ to jest kłótnia?

– Nie! To są nudy i brednie!

– Poddawali się i tacy! – krzyknął mu nad uchem.

– Tak jest, ale drwili przy tym.

CHLEB umilkł.

A WODA powiedziała:

– Tak! Tak! Potęga jego leży w czci. Ona robi niewolników. Buntownik nie jest niewolnikiem, jest tylko jeńcem.

Student rzekł WODZIE:

– Ty jesteś jego wrogiem!

– Nie. Ja jestem jego siostrą… kocham go.

– Jakże to?

– A on ciebie kocha… kocha cię.

– Nie rozumiem.

– Tylko trzeba umieć jeść CHLEB.

– Nie rozumiem.

– Wiesz, trzeba przemienić CHLEB w Chleb żywota…

– Bywasz czasem w kościele?

– Nie, bo ja tego nie rozumiem…

– A rozumiesz, czemu w tobie woła: Cuda! Cuda! Cuda!

– I to wiesz?

Wiem. Największe rzeczy są NIEPOZNAWALNE.

– Circulus vitiosus17.

– Tak to nazywają ludzie.

– Naturalnie. Bo skądże wiedzieć mogę, czy są największe, skoro są niepoznawalne.

– Na to nie ma odpowiedzi, bo mnie nie idzie o twój rozum, ja nie będę cię pytała przy maturze.

– Oczywiście. I co dalej.

– Rzuć CHLEB do WODY.

– Aaa!

– CHLEB mówi: „Stój! Milcz! Giń!”. WODA mówi: „Idź! Drżyj! Płacz! Czyń!”. Czyś kiedy nad tym pomyślał? On i ja jesteśmy jednej krwi. I tęsknimy za sobą jak brat za siostrą, siostra za bratem! Cóż dziwnego. Żyjemy ciągle razem, a ciągle daleko! Dzielą nas ludzie! W duszach ludzkich zmieścić się nie możemy razem. On mówi ciągle: „Stój! Milcz! Giń!” i niewolnicy jego stoją w miejscu, jak zaklęci, milczą i giną. A moi idą, mijają, przepadają gdzieś w dali smutnej śmierci i… zostają żywi na wieki… Nie wiedzą, że zostali. A tamci nie wiedzą, że już ich nie ma. Rzuć przeto CHLEB do WODY! Żyw się swoim ruchem i swoją falą… śpiesz się… śpiesz! Już czas, najwyższy czas dokonać tej WIELKIEJ PRZEMIANY, największej z przemian ziemi.

Страница 3 из 4

Вам также может понравиться

Страница 1 из 10

Назад1210Далее