Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Ciesz się klasyką! Miłego czytania!
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 2 из 4Twój włos zjeżony operlił cię potem!
Patrz! za cerkiewnym, o! tym bohomazem Powietrze całe się wydaje złotem. Zapewneś przyszedł od duchów z rozkazem? Albo mi lirą powiedz, albo grzmotem! Tak zwykle gadał – gdy mu się podoba, To w jęku głosy te połączy oba. Teraz nie mówi nic, lecz stoi srogi I zda się, twarz mi swoją w pamięć wraża; A tamten – patrzaj, tak piękny jak bogi — Który wygląda także na harfiarza, Ale instrument ma bardzo ubogi, Sam widać był tej harfie za stolarza — Dziwna! … rybie w niej srebrzą się ościenie I labradorskie Sybiru kamienie. Struny, podobne do starych badylów — Pod palcem tego ducha drżą spróchniałe. A co? czy dobrze na niej panna Nilów Grała wywiodłszy27 ciebie gdzieś na skałę Kamczatki, kędy jasne róże gilów Latały słuchać, gdy jej rączki białe W powietrze pełne mgieł, duchów i szronów Lały z tej harfy girlandami tonów? O, powiedz, jakie ci sny o młodości I o twej miłej ojczyźnie wyjęczał Jęk tej źle z renów ostruganej kości I tej dziewczyny głos, który wyręczał Anioła-stróża, a ty – o litości! — W oczy jej patrzał czyste, u nóg klęczał, A drugą myśli połową pieśń mijał, Palił dom, ojca w płomieniach zabijał. Powiedz, czy w harfie tej dziś jest żałośny28 Tego dziecięcia jęk i skarga cicha? Czy ty pomiędzy aniołami głośny Tą harfą? Czy ci ręka nie usycha? … Patrz… ten duch, niegdyś tak mało litośny Temu dziewczyny sercu, teraz wzdycha I lirnikowi palcem pokazuje, Jakby chciał mówić: „Patrzaj, on to czuje!” Precz, bladzi! – i ten trzeci, co nad głowy Wyciąga ręce i nad wami trzyma Swój wielki, bardzo ciężki krzyż cynowy, Niech mię nie prosi łzawymi oczyma! Stary świat skonał, nie zaczął się nowy. Dla takich duchów jak wy – miejsca nie ma! Lećcie i w nową zorzę się rozpłyńcie, I bądźcie nowi duchem – albo gińcie!
Stój! oni wszyscy z wiarą i nadzieją. Pozwól im swojej duszy jak kościoła, Gdzie teraz żadne lampy nie jaśnieją! Kto wie, przez ciebie jaki głos zawoła, Gdy będą w tobie… Patrzaj, jak pięknieją! Ogień im tryska z nóg i z rąk, i z czoła — To wielkie duchy i wydarte niebu!
Czegóż ode mnie oni chcą?
Precz z nimi – nudzą mego ducha, łamią: Ten swój sybirski instrument przynosi, A dziś muzycy tak na strunach kłamią Czucie, że serce pęka, łza cię rosi, A oni – jako stawy zaszłe szlamią29 — Przez nerwy sączą żółtą krew. Kto głosi, Że pieśnią do łez poruszy słuchaczy, Ten musiał wprzódy zwariować z rozpaczy. Nie tak, pamiętasz, my… Najokropniejsze Godziny nasze przeszły w takiej ciszy… ………………………………………………… ………………………………………………… ………………………………………………… ………………………………………………… A oto wyszedł – jakby Rafaela Tarcza okryta różnym malowaniem — Księżyc i zagrał pierwszą pieśń wesela Wyszedłszy świecić przed samym zaraniem, A z niego wielki miecz płomienny strzela — Nazwany w niebie niebieskim nazwaniem — Przed którym zadrzy30 i fałsz, i pokusa, Lecz nikt nie dźwignie miecza – prócz Chrystusa! On na nim ręce skrwawione położy, Potem podniesie i trzy razy mieczem Niebiosa całe rozetnie, otworzy; Wtenczas my, duchy, pod gwiazdy ucieczem, Bo z nieba wyjdzie na ziemię duch boży, A my z tej ziemi mgły i chmury zwleczem, By się spotkała jej twarz z bożą twarzą; Wtenczas się słońce i gwiazdy przerażą. Świętych zobaczysz pańskich w jednej stronie, Podobnych chmurze słonecznej, Maryja Stać będzie w słońcu, na złotym wrzecionie Kręcąc jako ta, która tęcze zwija; A po tych tęczach aniołowe konie Będą latały, a szatan jak żmija Będzie je straszył wielkim dymu kłębem I językowym je zhuka trójzębem. Potem to wszystko razem się zasunie Mgłą… i by lampa zgaszona zagaśnie31; I tam na ziemi po nocy coś runie, I echa niebios tak zajęczą właśnie, Jak kiedy piorun idzie po piorunie, A potem zagra na skałach i zaśnie; I znów się zwali coś z odgłosem strzału, Smętniej jak echo pierwszego powału. Wtenczas na niebie wyjdzie anioł blady Z lampą olejem napełnioną smolnym I rzeknie: „Gdzie są ciał i kości składy, Abym je palił lampy ogniem wolnym?” To mówiąc pójdzie i różne gromady Trupów oświetli, i ogniem okólnym Lampy stosy ciał będzie oczerwieniał, A ciągle idąc, strach i miejsce zmieniał. Miejsce, gdzie przejdzie, będzie zwane drogą Poszukiwania, na kształt czarnej szramy. A idąc anioł ów nadepce nogą Grób – i wykrzyknie: „Rola Halcedamy! 32 Tutaj się ludzie kąpać duchem mogą, Ale zamknięte są już srebrne bramy I dzień tu biały powróci nieskoro33!” To mówiąc, lampę rzuci w krwi jezioro. I znów się stanie noc, i z końców obu Świata płacz wielki pójdzie jak z bożnicy; Potem aniołki od świętego żłobu, Jak białe róże od Bogurodzicy, Sypiąc się rzekną: „Czas ci wstawać z grobu! Wstań bez korony złotej i zbroicy, Płomieniem serca świecąca od łona, Wstań, jakąś była w grobie położona!” A wtenczas mgła się ze słońca usunie I ta, co była w słońcu, znów odkryta, Rzeknie; wy słońce w jej znajdziecie trunie34 I stratowany miesiąc przez kopyta. Niech tak na zorzy pokaże się łunie Piękna, jak piękna leżała zabita! Niechże tak chwałę wskrzeszenia opowie — Z księżycem u nóg, ze słońcem na głowie. Potem się w pierwsze bicie serca wsłucha I rzeknie z wielkim uśmiechem: „O Panie! Nie z ciała jestem wskrzeszona, lecz z ducha, Niech mi się jako służebnicy stanie! …” …………………………………………………. …………………………………………………. …………………………………………………. …………………………………………………. Tak nieraz stojąc szary majster cechu — Z chorągwi jednej sklepienie uczyni Dla trzystu ludzi, albo gdy na blechu35 Rozciągnie płótno dobra gospodyni; Tysiące kwiatków nie widzi uśmiechu Słońca i oczu efeskiej bogini, Ale się muszą poddać – z tą nadzieją, Że płótna wkrótce słońcem wysrebrnieją I będą zdjęte. Jestem z liczby kwiatów Podobrusowych, często słyszę, ślepy, Nade mną jakieś kruszenie się światów, Szczepienie duchów nowych w stare szczepy, Pszczelny brzęk niby naszych antenatów Idących pomóc. Lecz że ja do rzepy Płonącą świeczkę włożę pisząc wiersze, Nie widzę, abym widział światy szersze.
Zawszeż ta bojaźń o nabyte skarby Pracami wieków? zawszeż nieujęcie Twojej tęczowej myśli w żadne karby? Zawszeż ci błoto cielesne na wstręcie? Gdybyś mógł stopić twoje wszystkie farby W jednym miłości bożej dyjamencie I zostać chwilę w czystym bezkolorze, Miałbyś zeń potem wszystkie ognie boże, Przedlotem ducha światy byś wyminął, Wiedział o niebie, nim się inny dowie. Mrówko! nie będziesz ty przeze mnie słynął: Ja ci się strzaskam jak piorun na głowie, Ja, z którąś dawniej ty jak łabędź płynął, Kiedyś był nowy i sił nie miał w słowie, Teraz, gdyś wylał ducha z serca krzykiem, Mam cię, niższego, moim niewolnikiem! Nie drgaj mi jako struna, co chce pęknąć, Bo mi nie pękniesz, lecz będziesz jak struna, Która gdy rani, to krwią musi zmięknąć… Lecz tobie strachu trzeba… Patrz, tam łuna I księżyc, co chce jak umarły jęknąć, Taki boleśny! Tam morze i truna, Którą prowadzą fal czerwonych nogi; Patrzaj! … w trumnie ten, co prostował drogi. Czy widzisz żagli tych trumnianych bicie W opiekielnione złymi duchy fale? Bo się nie siarką wy bez fal palicie, A piekło nie jest w niebie ani w skale, Lecz jest to duchów do ziemi przybicie I krzyż, i po ciał władzy gorzkie żale, I czas powrotu do ciał niewiadomy, I czyn, co w piersiach grzmi jak puste gromy. Czasem się zbiją i prą całą ścianą Naturę, a ich oddech mniej tu waży Niż tego dziecka, co bańkę mydlaną Uczyni równą aniołkowej twarzy. Rozpacz im dano, a skargi nie dano! W niejednym wulkan się miłostek żarzy… Gdyby im kształtów dano i kolorów, Wymarlibyście z widzenia upiorów! Szczęściem, że każdy niby śmierć ponosi, Gdy wchodzi w ciało i uczyć się musi Siły – od ręki, co kamień podnosi, Bólu – od świecy, co rączkę mu skusi. Więcej się złego obraca na osi I siły, która iskrę bożą dusi, Niźli ty myślisz. Patrz: czy nie przeraża W tej zorzy duchów ta trumna mocarza?
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/2xLojBvA","pageTitle":"Poeta i natchnienie (Juliusz Słowacki) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Poeta i natchnienie». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Poeta i natchnienie». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Juliusz Słowacki","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/2xLojBvA#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная поэзия","item":"https://bookra.app/genre/5213"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Poeta i natchnienie","item":"https://bookra.app/books/2xLojBvA"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/2xLojBvA","url":"https://bookra.app/books/2xLojBvA","name":"«Poeta i natchnienie». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Poeta i natchnienie». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/2xLojBvA#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/2xLojBvA#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7b03d1b4-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/2xLojBvA#work","name":"Poeta i natchnienie","url":"https://bookra.app/books/2xLojBvA","description":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7b03d1b4-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная поэзия","литература 18 века"],"keywords":"повести","sameAs":["https://litres.ru/book/juliusz-slowacki/poeta-i-natchnienie-23551386/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e#person","name":"Juliusz Słowacki","url":"https://bookra.app/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная поэзия"},{"@type":"Thing","name":"литература 18 века"},{"@type":"Thing","name":"повести"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/2xLojBvA#edition","url":"https://bookra.app/books/2xLojBvA","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/juliusz-slowacki/poeta-i-natchnienie-23551386/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Poeta i natchnienie»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/2xLojBvA","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":763526,"shortId":"2xLojBvA","title":"Poeta i natchnienie","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7b03d1b4-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Juliusz Słowacki","authors":[{"id":"b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e","displayName":"Juliusz Słowacki","protectedUrl":"/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5213,"title":"зарубежная поэзия","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5213"},{"id":5306,"title":"литература 18 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5306"}],"keywords":["повести"],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763526","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763526","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_763526","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_763526","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_763526","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763526"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_763526","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_763526","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_763526","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763526"},"guestReaderUrl":"/books/2xLojBvA?page=2#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":2,"totalPages":4,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/2xLojBvA#reader-content","nextPageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content","progressLabel":"Страница 2 из 4","sections":[{"id":"content0:45","kind":"paragraph","text":"Atessa"},{"id":"content0:46","kind":"paragraph","text":"W powietrzu widzę trzy…"},{"id":"content0:47","kind":"paragraph","text":"Poeta"},{"id":"content0:48","kind":"paragraph","text":"Trzy przyszły razem?"},{"id":"content0:49","kind":"paragraph","text":"Atessa"},{"id":"content0:50","kind":"paragraph","text":"Twój włos zjeżony operlił cię potem!"},{"id":"content0:51","kind":"paragraph","text":"Poeta"},{"id":"content0:52","kind":"paragraph","text":"Patrz! za cerkiewnym, o! tym bohomazem Powietrze całe się wydaje złotem. Zapewneś przyszedł od duchów z rozkazem? Albo mi lirą powiedz, albo grzmotem! Tak zwykle gadał – gdy mu się podoba, To w jęku głosy te połączy oba. Teraz nie mówi nic, lecz stoi srogi I zda się, twarz mi swoją w pamięć wraża; A tamten – patrzaj, tak piękny jak bogi — Który wygląda także na harfiarza, Ale instrument ma bardzo ubogi, Sam widać był tej harfie za stolarza — Dziwna! … rybie w niej srebrzą się ościenie I labradorskie Sybiru kamienie. Struny, podobne do starych badylów — Pod palcem tego ducha drżą spróchniałe. A co? czy dobrze na niej panna Nilów Grała wywiodłszy27 ciebie gdzieś na skałę Kamczatki, kędy jasne róże gilów Latały słuchać, gdy jej rączki białe W powietrze pełne mgieł, duchów i szronów Lały z tej harfy girlandami tonów? O, powiedz, jakie ci sny o młodości I o twej miłej ojczyźnie wyjęczał Jęk tej źle z renów ostruganej kości I tej dziewczyny głos, który wyręczał Anioła-stróża, a ty – o litości! — W oczy jej patrzał czyste, u nóg klęczał, A drugą myśli połową pieśń mijał, Palił dom, ojca w płomieniach zabijał. Powiedz, czy w harfie tej dziś jest żałośny28 Tego dziecięcia jęk i skarga cicha? Czy ty pomiędzy aniołami głośny Tą harfą? Czy ci ręka nie usycha? … Patrz… ten duch, niegdyś tak mało litośny Temu dziewczyny sercu, teraz wzdycha I lirnikowi palcem pokazuje, Jakby chciał mówić: „Patrzaj, on to czuje!” Precz, bladzi! – i ten trzeci, co nad głowy Wyciąga ręce i nad wami trzyma Swój wielki, bardzo ciężki krzyż cynowy, Niech mię nie prosi łzawymi oczyma! Stary świat skonał, nie zaczął się nowy. Dla takich duchów jak wy – miejsca nie ma! Lećcie i w nową zorzę się rozpłyńcie, I bądźcie nowi duchem – albo gińcie!"},{"id":"content0:53","kind":"paragraph","text":"Atessa"},{"id":"content0:54","kind":"paragraph","text":"Stój! oni wszyscy z wiarą i nadzieją. Pozwól im swojej duszy jak kościoła, Gdzie teraz żadne lampy nie jaśnieją! Kto wie, przez ciebie jaki głos zawoła, Gdy będą w tobie… Patrzaj, jak pięknieją! Ogień im tryska z nóg i z rąk, i z czoła — To wielkie duchy i wydarte niebu!"},{"id":"content0:55","kind":"paragraph","text":"Poeta"},{"id":"content0:56","kind":"paragraph","text":"Czegóż ode mnie oni chcą?"},{"id":"content0:57","kind":"paragraph","text":"Atessa"},{"id":"content0:58","kind":"paragraph","text":"Pogrzebu."},{"id":"content0:59","kind":"paragraph","text":"Poeta"},{"id":"content0:60","kind":"paragraph","text":"Precz z nimi – nudzą mego ducha, łamią: Ten swój sybirski instrument przynosi, A dziś muzycy tak na strunach kłamią Czucie, że serce pęka, łza cię rosi, A oni – jako stawy zaszłe szlamią29 — Przez nerwy sączą żółtą krew. Kto głosi, Że pieśnią do łez poruszy słuchaczy, Ten musiał wprzódy zwariować z rozpaczy. Nie tak, pamiętasz, my… Najokropniejsze Godziny nasze przeszły w takiej ciszy… ………………………………………………… ………………………………………………… ………………………………………………… ………………………………………………… A oto wyszedł – jakby Rafaela Tarcza okryta różnym malowaniem — Księżyc i zagrał pierwszą pieśń wesela Wyszedłszy świecić przed samym zaraniem, A z niego wielki miecz płomienny strzela — Nazwany w niebie niebieskim nazwaniem — Przed którym zadrzy30 i fałsz, i pokusa, Lecz nikt nie dźwignie miecza – prócz Chrystusa! On na nim ręce skrwawione położy, Potem podniesie i trzy razy mieczem Niebiosa całe rozetnie, otworzy; Wtenczas my, duchy, pod gwiazdy ucieczem, Bo z nieba wyjdzie na ziemię duch boży, A my z tej ziemi mgły i chmury zwleczem, By się spotkała jej twarz z bożą twarzą; Wtenczas się słońce i gwiazdy przerażą. Świętych zobaczysz pańskich w jednej stronie, Podobnych chmurze słonecznej, Maryja Stać będzie w słońcu, na złotym wrzecionie Kręcąc jako ta, która tęcze zwija; A po tych tęczach aniołowe konie Będą latały, a szatan jak żmija Będzie je straszył wielkim dymu kłębem I językowym je zhuka trójzębem. Potem to wszystko razem się zasunie Mgłą… i by lampa zgaszona zagaśnie31; I tam na ziemi po nocy coś runie, I echa niebios tak zajęczą właśnie, Jak kiedy piorun idzie po piorunie, A potem zagra na skałach i zaśnie; I znów się zwali coś z odgłosem strzału, Smętniej jak echo pierwszego powału. Wtenczas na niebie wyjdzie anioł blady Z lampą olejem napełnioną smolnym I rzeknie: „Gdzie są ciał i kości składy, Abym je palił lampy ogniem wolnym?” To mówiąc pójdzie i różne gromady Trupów oświetli, i ogniem okólnym Lampy stosy ciał będzie oczerwieniał, A ciągle idąc, strach i miejsce zmieniał. Miejsce, gdzie przejdzie, będzie zwane drogą Poszukiwania, na kształt czarnej szramy. A idąc anioł ów nadepce nogą Grób – i wykrzyknie: „Rola Halcedamy! 32 Tutaj się ludzie kąpać duchem mogą, Ale zamknięte są już srebrne bramy I dzień tu biały powróci nieskoro33!” To mówiąc, lampę rzuci w krwi jezioro. I znów się stanie noc, i z końców obu Świata płacz wielki pójdzie jak z bożnicy; Potem aniołki od świętego żłobu, Jak białe róże od Bogurodzicy, Sypiąc się rzekną: „Czas ci wstawać z grobu! Wstań bez korony złotej i zbroicy, Płomieniem serca świecąca od łona, Wstań, jakąś była w grobie położona!” A wtenczas mgła się ze słońca usunie I ta, co była w słońcu, znów odkryta, Rzeknie; wy słońce w jej znajdziecie trunie34 I stratowany miesiąc przez kopyta. Niech tak na zorzy pokaże się łunie Piękna, jak piękna leżała zabita! Niechże tak chwałę wskrzeszenia opowie — Z księżycem u nóg, ze słońcem na głowie. Potem się w pierwsze bicie serca wsłucha I rzeknie z wielkim uśmiechem: „O Panie! Nie z ciała jestem wskrzeszona, lecz z ducha, Niech mi się jako służebnicy stanie! …” …………………………………………………. …………………………………………………. …………………………………………………. …………………………………………………. Tak nieraz stojąc szary majster cechu — Z chorągwi jednej sklepienie uczyni Dla trzystu ludzi, albo gdy na blechu35 Rozciągnie płótno dobra gospodyni; Tysiące kwiatków nie widzi uśmiechu Słońca i oczu efeskiej bogini, Ale się muszą poddać – z tą nadzieją, Że płótna wkrótce słońcem wysrebrnieją I będą zdjęte. Jestem z liczby kwiatów Podobrusowych, często słyszę, ślepy, Nade mną jakieś kruszenie się światów, Szczepienie duchów nowych w stare szczepy, Pszczelny brzęk niby naszych antenatów Idących pomóc. Lecz że ja do rzepy Płonącą świeczkę włożę pisząc wiersze, Nie widzę, abym widział światy szersze."},{"id":"content0:61","kind":"paragraph","text":"Atessa"},{"id":"content0:62","kind":"paragraph","text":"Zawszeż ta bojaźń o nabyte skarby Pracami wieków? zawszeż nieujęcie Twojej tęczowej myśli w żadne karby? Zawszeż ci błoto cielesne na wstręcie? Gdybyś mógł stopić twoje wszystkie farby W jednym miłości bożej dyjamencie I zostać chwilę w czystym bezkolorze, Miałbyś zeń potem wszystkie ognie boże, Przedlotem ducha światy byś wyminął, Wiedział o niebie, nim się inny dowie. Mrówko! nie będziesz ty przeze mnie słynął: Ja ci się strzaskam jak piorun na głowie, Ja, z którąś dawniej ty jak łabędź płynął, Kiedyś był nowy i sił nie miał w słowie, Teraz, gdyś wylał ducha z serca krzykiem, Mam cię, niższego, moim niewolnikiem! Nie drgaj mi jako struna, co chce pęknąć, Bo mi nie pękniesz, lecz będziesz jak struna, Która gdy rani, to krwią musi zmięknąć… Lecz tobie strachu trzeba… Patrz, tam łuna I księżyc, co chce jak umarły jęknąć, Taki boleśny! Tam morze i truna, Którą prowadzą fal czerwonych nogi; Patrzaj! … w trumnie ten, co prostował drogi. Czy widzisz żagli tych trumnianych bicie W opiekielnione złymi duchy fale? Bo się nie siarką wy bez fal palicie, A piekło nie jest w niebie ani w skale, Lecz jest to duchów do ziemi przybicie I krzyż, i po ciał władzy gorzkie żale, I czas powrotu do ciał niewiadomy, I czyn, co w piersiach grzmi jak puste gromy. Czasem się zbiją i prą całą ścianą Naturę, a ich oddech mniej tu waży Niż tego dziecka, co bańkę mydlaną Uczyni równą aniołkowej twarzy. Rozpacz im dano, a skargi nie dano! W niejednym wulkan się miłostek żarzy… Gdyby im kształtów dano i kolorów, Wymarlibyście z widzenia upiorów! Szczęściem, że każdy niby śmierć ponosi, Gdy wchodzi w ciało i uczyć się musi Siły – od ręki, co kamień podnosi, Bólu – od świecy, co rączkę mu skusi. Więcej się złego obraca na osi I siły, która iskrę bożą dusi, Niźli ty myślisz. Patrz: czy nie przeraża W tej zorzy duchów ta trumna mocarza?"}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Juliusz Słowacki Poeta i natchnienie","page":1,"pageUrl":"/books/2xLojBvA#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:3","label":"1","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:3","label":"2","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:3","label":"3","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:3","label":"4","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:3","label":"5","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:3","label":"6","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:3","label":"7","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:3","label":"8","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:3","label":"9","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:3","label":"10","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:3","label":"11","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:3","label":"12","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:3","label":"13","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:3","label":"14","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:3","label":"15","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:3","label":"16","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:3","label":"17","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:3","label":"18","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:3","label":"19","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:3","label":"20","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:3","label":"21","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:3","label":"22","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:3","label":"23","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:3","label":"24","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:3","label":"25","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:3","label":"26","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:3","label":"27","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:3","label":"28","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:3","label":"29","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:3","label":"30","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:3","label":"31","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:3","label":"32","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:3","label":"33","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:3","label":"34","page":3,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:4","label":"35","page":4,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:105:4","label":"36","page":4,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:108:4","label":"37","page":4,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:111:4","label":"38","page":4,"pageUrl":"/books/2xLojBvA?page=4#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":186839,"shortId":"2L7oiunF","title":"Орлеанская девственница","authorLine":"Николай Степанович Гумилев, Франсуа-Мари Аруэ Вольтер","primaryAuthorId":"cdac7627-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/87fe62c6-f757-4589-b9e5-123ad8e46a7c/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2L7oiunF"},{"idCatalog":762188,"shortId":"3Hhycl1e","title":"Веселые нищие","authorLine":"Роберт Бернс, Петр Исаевич Вейнберг","primaryAuthorId":"a28881b3-e0b4-59ba-a5d1-0f617b52e60c","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/4384b48d-0de2-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3Hhycl1e"},{"idCatalog":763955,"shortId":"2O7dumuj","title":"Трагедия в Бристоле","authorLine":"Виктор Петрович Буренин, Томас Чаттертон","primaryAuthorId":"3bc02472-1572-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/950022bd-5ed4-11e7-9bfb-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2O7dumuj"},{"idCatalog":792478,"shortId":"4SVrWzi0","title":"Песнь бедняка","authorLine":"Василий Степанович Курочкин, Роберт Бернс","primaryAuthorId":"d9c8f335-9d6e-11e5-9f4b-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/ddb87341-0d7e-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SVrWzi0"},{"idCatalog":791094,"shortId":"1kQZrVeS","title":"Прежде всего","authorLine":"Всеволод Дмитриевич Костомаров, Роберт Бернс","primaryAuthorId":"f87dbdea-0e5f-11e6-9c02-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/b0b550c5-0f5e-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1kQZrVeS"},{"idCatalog":788385,"shortId":"0WIQyMrD","title":"Иван Ерофеич Хлебное-зернышко","authorLine":"Роберт Бернс, Осип Иванович Сенковский","primaryAuthorId":"a28881b3-e0b4-59ba-a5d1-0f617b52e60c","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5f23017e-0dbb-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0WIQyMrD"},{"idCatalog":786502,"shortId":"1VhIdF3I","title":"Филипп","authorLine":"Николай Степанович Курочкин, Витторио Альфьери","primaryAuthorId":"1fb78afb-3890-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/2746096f-3890-11e1-aac2-5924aae99221/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1VhIdF3I"},{"idCatalog":790194,"shortId":"0U31xVIu","title":"Из кантаты «Веселые нищие»","authorLine":"Константин Дмитриевич Бальмонт, Роберт Бернс","primaryAuthorId":"b18393aa-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/96b6edbf-0f5f-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0U31xVIu"},{"idCatalog":791204,"shortId":"1Wtqx1m6","title":"К маргаритке, которую сам Поэт в 1786 году срезал плугом","authorLine":"Роберт Бернс","primaryAuthorId":"a28881b3-e0b4-59ba-a5d1-0f617b52e60c","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/b489cfc1-0d76-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1Wtqx1m6"},{"idCatalog":763136,"shortId":"1eAIFjkc","title":"Maria. Poème d\u0026apos;Ukraine","authorLine":"Malczewski Antoni","primaryAuthorId":"27d70aa9-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/667493ba-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1eAIFjkc"},{"idCatalog":764915,"shortId":"3qzgAO3d","title":"Ajudah","authorLine":"Адам Мицкевич","primaryAuthorId":"40efdf27-15a3-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/c0b8cc47-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3qzgAO3d"},{"idCatalog":764925,"shortId":"00JITKM7","title":"Bakczysaraj w nocy","authorLine":"Адам Мицкевич","primaryAuthorId":"40efdf27-15a3-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/c0d72035-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/00JITKM7"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":40,"totalPages":4,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}