Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Ciesz się klasyką! Miłego czytania!
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 4 из 6Znowu jak przed pół wiekiem znalazłem się w tym zgiełku, w tej sali rojnej i ciemnej od mrowia ruchliwych głów. Stałem maleńki na środku, trzymając się poły pana dyrektora, podczas gdy pięćdziesiąt par młodych oczu przypatrywało mi się z obojętną, okrutną rzeczowością zwierzątek, które widzą osobnika tej samej rasy. Z wielu stron wykrzywiano do mnie twarze, robiono miny w prędkiej zdawkowej wrogości, wystawiano języki. Nie reagowałem na te zaczepki, pomny na dobre wychowanie, które niegdyś odebrałem. Rozglądając się w tych ruchliwych twarzach, pełnych niedołężnych grymasów, przypomniałem sobie tę samą sytuację sprzed pięćdziesięciu lat. Wtenczas stałem tak obok matki, podczas gdy ona załatwiała sprawę z nauczycielką. Obecnie zamiast matki pan dyrektor szeptał coś do ucha pana profesora, który kiwał głową i przypatrywał mi się z powagą.
– To jest sierota – rzekł wreszcie do klasy – nie ma ani ojca, ani matki – nie dokuczajcie mu zbytnio.
Łzy zakręciły mi się w oczach przy tym przemówieniu, prawdziwe łzy rozczulenia, a pan dyrektor wsunął mnie, sam wzruszony, do pierwszej ławki.
Odtąd zaczęło się dla mnie nowe życie. Szkoła pochłonęła mnie od razu w zupełności. Nigdy za czasów mego dawnego życia nie bywałem tak zaabsorbowany tysiącem spraw, intryg i interesów. Żyłem w jednym wielkim zaaferowaniu. Nad moją głową krzyżowało się tysiąc najróżnorodniejszych interesów. Przesyłano mi sygnały, telegramy, dawano znaki porozumiewawcze, psykano, mrugano i na wszystkie sposoby przypominano mi na migi tysiące zobowiązań, które zaciągnąłem. Ledwo mogłem doczekać się końca lekcji, podczas której z wrodzonej przyzwoitości wytrzymywałem ze stoicyzmem wszystkie ataki, ażeby ani słowa nie uronić z nauk pana profesora. Zaledwie rozległ się głos dzwonka, zwalała się na mnie ta rozwrzeszczana zgraja, opadała mnie z żywiołowym impetem, roznosząc mnie prawie na sztuki. Nadbiegli z tyłu poprzez ławki, dudniąc nogami na pulpitach, przeskakiwali mi nad głową, koziołkowali przeze mnie. Każdy wrzeszczał mi do ucha swe pretensje. Stałem się centrem wszystkich interesów, najpoważniejsze transakcje, najzawilsze i najdrażliwsze afery nie mogły obejść się bez mego udziału. Chodziłem po ulicy otoczony zawsze hałaśliwą hałastrą gestykulującą gwałtownie. Psy wymijały nas z daleka z podwiniętymi ogonami, koty wskakiwały na dachy za naszym zbliżaniem się, a samotni malcy, napotkani po drodze, chowali z biernym fatalizmem głowę między ramiona, przygotowani na najgorsze.
Nauka szkolna nie straciła dla mnie nic na uroku nowości. Na przykład sztuka sylabizowania. Profesor apelował po prostu do naszej niewiedzy, umiał ją wydobywać z wielką zręcznością i sprytem, docierał w nas wreszcie do owej tabula rasa34, która jest podłożem wszelkiego nauczania. Wypleniwszy w nas w ten sposób wszystkie przesądy i nawyki, rozpoczął od podstaw naukę. Z trudem i natężeniem dukaliśmy melodyjnie dźwięczne sylaby, pociągając w pauzach nosem i wyciskając na książce palcem literę po literze. Mój elementarz nosił takie same ślady palca wskazującego, zagęszczone przy trudniejszych literach – co elementarze moich kolegów.
Pewnego razu, nie pamiętam już, o co poszło, wszedł pan dyrektor do klasy i wśród ciszy, jaka nagle zaległa, wskazał palcem na trzech spomiędzy nas, między nimi i na mnie. Musieliśmy natychmiast udać się z nim do kancelarii. Wiedzieliśmy, czym to pachnie, i dwaj moi współwinowajcy zaczęli już z góry beczeć. Patrzyłem obojętnie na ich niewczesną skruchę, na zdeformowane nagłym płaczem twarze, jak gdyby z pierwszymi łzami zeszła z nich maska ludzka i obnażyła bezkształtną miazgę płaczącego mięsa. Co do mnie – byłem spokojny, z determinacją natur moralnych i sprawiedliwych poddawałem się biegowi rzeczy, gotów ze stoicyzmem znieść konsekwencje mych czynów. Ta siła charakteru, wyglądająca na zatwardziałość, nie podobała się panu dyrektorowi, gdyśmy wszyscy trzej winowajcy stanęli przed nim w kancelarii – pan profesor asystował tej scenie z trzciną w ręku. Z obojętnością rozpiąłem pasek, ale pan dyrektor, spojrzawszy, zawołał: – Wstyd, czy to możliwe? w tym wieku? – i popatrzył zgorszony na pana profesora. – Dziwny wybryk natury – dodał z grymasem wstrętu. Potem, odprawiwszy malców, miał do mnie długie i poważne kazanie, pełne żalu i dezaprobaty. Ale nie rozumiałem go. Gryząc bezmyślnie paznokcie, patrzyłem tępo przed siebie i potem powiedziałem: – Plosę pana plofesora, to Wacek pluł na bułkę pana plofesora. – Byłem już naprawdę dzieckiem.
Na gimnastykę i rysunki szliśmy do innej szkoły, gdzie były specjalne urządzenia i sale dla tych przedmiotów. Maszerowaliśmy parami, gadając zajadle, wnosząc na każdą ulicę, na którą skręcaliśmy, nagły zgiełk naszych zmieszanych sopranów.
Szkoła ta był to wielki drewniany budynek przerobiony z sali teatralnej, stary i pełen przybudówek. Wnętrze sali rysunkowej podobne było do ogromnej łaźni, sufit podparty drewnianymi słupami, pod sufitem biegła dookoła drewniana galeria, na którą wbiegaliśmy od razu, szturmując schody, dudniące jak burza pod naszymi nogami. Liczne boczne ubikacje nadawały się doskonale do zabawy w chowankę35. Profesor rysunków nie przychodził nigdy, dokazywaliśmy co niemiara. Od czasu do czasu wpadał dyrektor tej szkoły do sali, stawiał kilku najhałaśliwszych do kąta, nakręcał uszu paru najdzikszym, ale zaledwie odwracał się ku drzwiom, już za jego plecami rósł na nowo tumult.
Nie słyszeliśmy dzwonka oznajmiającego koniec nauki. Robiło się popołudnie jesienne, krótkie i kolorowe. Po niektórych chłopców przychodziły matki i uprowadzały opornych, łając i bijąc. Ale dla innych i pozbawionych tak troskliwej opieki domowej dopiero wtedy zaczynała się właściwa zabawa. Dopiero późnym zmierzchem stary stróż, zamykając szkolę, przepędzał nas do domu.
Rano panowała jeszcze o tej porze gęsta ciemność, gdy wychodziliśmy do szkoły, miasto leżało jeszcze w głuchym śnie. Posuwaliśmy się omackiem z wyciągniętymi rękami, szeleszcząc nogami w suchych liściach, które zalegały stosami ulice. Idąc trzymaliśmy się ściany domów, ażeby nie zabłądzić. Niespodzianie w jakiejś framudze36 zmacywaliśmy ręką twarz kolegi idącego z przeciwnej strony. Ileż stąd było śmiechu, zgadywań i niespodzianek. Niektórzy mieli świeczki łojowe, zapalali je i miasto zasiane było wędrówkami tych ogarków, posuwających się nisko przy ziemi drżącym zygzakiem, spotykających się i przystających, ażeby oświecić jakieś drzewo, krąg ziemi, kupę zwiędłych liści, wśród których maleństwa szukają za kasztanami. Już też w niektórych domach zapalają się na piętrze pierwsze lampy, mętne światło wypada wyogromnione przez kwadraty szyb w noc miejską i kładzie się wielkimi figurami na plac przed domem, na ratusz, na ślepe fasady domów. A gdy ktoś, wziąwszy lampę do ręki, idzie z pokoju do pokoju – obracają się na dworze te ogromne prostokąty światła, jak karty kolosalnej księgi, i plac zdaje się wędrować kamienicami i przestawiać cienie i domy, jakby układał pasjanse z wielkiej talii kart.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/36tXpNYq","pageTitle":"Emeryt (Bruno Schulz) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Emeryt». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Emeryt». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Bruno Schulz","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/36tXpNYq#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"литература 20 века","item":"https://bookra.app/genre/5304"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Emeryt","item":"https://bookra.app/books/36tXpNYq"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/36tXpNYq","url":"https://bookra.app/books/36tXpNYq","name":"«Emeryt». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Emeryt». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/36tXpNYq#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/36tXpNYq#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/78cc497d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/36tXpNYq#work","name":"Emeryt","url":"https://bookra.app/books/36tXpNYq","description":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/78cc497d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["литература 20 века","мифы / легенды / эпос"],"keywords":"рассказы","sameAs":["https://litres.ru/book/bruno-schulz/emeryt-23550434/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/288d7791-1fce-11e1-aac2-5924aae99221#person","name":"Bruno Schulz","url":"https://bookra.app/author/288d7791-1fce-11e1-aac2-5924aae99221"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"литература 20 века"},{"@type":"Thing","name":"мифы / легенды / эпос"},{"@type":"Thing","name":"рассказы"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/36tXpNYq#edition","url":"https://bookra.app/books/36tXpNYq","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/bruno-schulz/emeryt-23550434/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Emeryt»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/36tXpNYq","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":763450,"shortId":"36tXpNYq","title":"Emeryt","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/78cc497d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Bruno Schulz","authors":[{"id":"288d7791-1fce-11e1-aac2-5924aae99221","displayName":"Bruno Schulz","protectedUrl":"/author/288d7791-1fce-11e1-aac2-5924aae99221","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5304,"title":"литература 20 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5304"},{"id":5299,"title":"мифы / легенды / эпос","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5299"}],"keywords":["рассказы"],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763450","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763450","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_763450","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_763450","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_763450","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763450"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_763450","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_763450","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_763450","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763450"},"guestReaderUrl":"/books/36tXpNYq?page=4#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/288d7791-1fce-11e1-aac2-5924aae99221","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":4,"totalPages":6,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/36tXpNYq?page=3#reader-content","nextPageUrl":"/books/36tXpNYq?page=5#reader-content","progressLabel":"Страница 4 из 6","sections":[{"id":"content0:25","kind":"paragraph","text":"Znowu jak przed pół wiekiem znalazłem się w tym zgiełku, w tej sali rojnej i ciemnej od mrowia ruchliwych głów. Stałem maleńki na środku, trzymając się poły pana dyrektora, podczas gdy pięćdziesiąt par młodych oczu przypatrywało mi się z obojętną, okrutną rzeczowością zwierzątek, które widzą osobnika tej samej rasy. Z wielu stron wykrzywiano do mnie twarze, robiono miny w prędkiej zdawkowej wrogości, wystawiano języki. Nie reagowałem na te zaczepki, pomny na dobre wychowanie, które niegdyś odebrałem. Rozglądając się w tych ruchliwych twarzach, pełnych niedołężnych grymasów, przypomniałem sobie tę samą sytuację sprzed pięćdziesięciu lat. Wtenczas stałem tak obok matki, podczas gdy ona załatwiała sprawę z nauczycielką. Obecnie zamiast matki pan dyrektor szeptał coś do ucha pana profesora, który kiwał głową i przypatrywał mi się z powagą."},{"id":"content0:26","kind":"paragraph","text":"– To jest sierota – rzekł wreszcie do klasy – nie ma ani ojca, ani matki – nie dokuczajcie mu zbytnio."},{"id":"content0:27","kind":"paragraph","text":"Łzy zakręciły mi się w oczach przy tym przemówieniu, prawdziwe łzy rozczulenia, a pan dyrektor wsunął mnie, sam wzruszony, do pierwszej ławki."},{"id":"content0:28","kind":"paragraph","text":"Odtąd zaczęło się dla mnie nowe życie. Szkoła pochłonęła mnie od razu w zupełności. Nigdy za czasów mego dawnego życia nie bywałem tak zaabsorbowany tysiącem spraw, intryg i interesów. Żyłem w jednym wielkim zaaferowaniu. Nad moją głową krzyżowało się tysiąc najróżnorodniejszych interesów. Przesyłano mi sygnały, telegramy, dawano znaki porozumiewawcze, psykano, mrugano i na wszystkie sposoby przypominano mi na migi tysiące zobowiązań, które zaciągnąłem. Ledwo mogłem doczekać się końca lekcji, podczas której z wrodzonej przyzwoitości wytrzymywałem ze stoicyzmem wszystkie ataki, ażeby ani słowa nie uronić z nauk pana profesora. Zaledwie rozległ się głos dzwonka, zwalała się na mnie ta rozwrzeszczana zgraja, opadała mnie z żywiołowym impetem, roznosząc mnie prawie na sztuki. Nadbiegli z tyłu poprzez ławki, dudniąc nogami na pulpitach, przeskakiwali mi nad głową, koziołkowali przeze mnie. Każdy wrzeszczał mi do ucha swe pretensje. Stałem się centrem wszystkich interesów, najpoważniejsze transakcje, najzawilsze i najdrażliwsze afery nie mogły obejść się bez mego udziału. Chodziłem po ulicy otoczony zawsze hałaśliwą hałastrą gestykulującą gwałtownie. Psy wymijały nas z daleka z podwiniętymi ogonami, koty wskakiwały na dachy za naszym zbliżaniem się, a samotni malcy, napotkani po drodze, chowali z biernym fatalizmem głowę między ramiona, przygotowani na najgorsze."},{"id":"content0:29","kind":"paragraph","text":"Nauka szkolna nie straciła dla mnie nic na uroku nowości. Na przykład sztuka sylabizowania. Profesor apelował po prostu do naszej niewiedzy, umiał ją wydobywać z wielką zręcznością i sprytem, docierał w nas wreszcie do owej tabula rasa34, która jest podłożem wszelkiego nauczania. Wypleniwszy w nas w ten sposób wszystkie przesądy i nawyki, rozpoczął od podstaw naukę. Z trudem i natężeniem dukaliśmy melodyjnie dźwięczne sylaby, pociągając w pauzach nosem i wyciskając na książce palcem literę po literze. Mój elementarz nosił takie same ślady palca wskazującego, zagęszczone przy trudniejszych literach – co elementarze moich kolegów."},{"id":"content0:30","kind":"paragraph","text":"Pewnego razu, nie pamiętam już, o co poszło, wszedł pan dyrektor do klasy i wśród ciszy, jaka nagle zaległa, wskazał palcem na trzech spomiędzy nas, między nimi i na mnie. Musieliśmy natychmiast udać się z nim do kancelarii. Wiedzieliśmy, czym to pachnie, i dwaj moi współwinowajcy zaczęli już z góry beczeć. Patrzyłem obojętnie na ich niewczesną skruchę, na zdeformowane nagłym płaczem twarze, jak gdyby z pierwszymi łzami zeszła z nich maska ludzka i obnażyła bezkształtną miazgę płaczącego mięsa. Co do mnie – byłem spokojny, z determinacją natur moralnych i sprawiedliwych poddawałem się biegowi rzeczy, gotów ze stoicyzmem znieść konsekwencje mych czynów. Ta siła charakteru, wyglądająca na zatwardziałość, nie podobała się panu dyrektorowi, gdyśmy wszyscy trzej winowajcy stanęli przed nim w kancelarii – pan profesor asystował tej scenie z trzciną w ręku. Z obojętnością rozpiąłem pasek, ale pan dyrektor, spojrzawszy, zawołał: – Wstyd, czy to możliwe? w tym wieku? – i popatrzył zgorszony na pana profesora. – Dziwny wybryk natury – dodał z grymasem wstrętu. Potem, odprawiwszy malców, miał do mnie długie i poważne kazanie, pełne żalu i dezaprobaty. Ale nie rozumiałem go. Gryząc bezmyślnie paznokcie, patrzyłem tępo przed siebie i potem powiedziałem: – Plosę pana plofesora, to Wacek pluł na bułkę pana plofesora. – Byłem już naprawdę dzieckiem."},{"id":"content0:31","kind":"paragraph","text":"Na gimnastykę i rysunki szliśmy do innej szkoły, gdzie były specjalne urządzenia i sale dla tych przedmiotów. Maszerowaliśmy parami, gadając zajadle, wnosząc na każdą ulicę, na którą skręcaliśmy, nagły zgiełk naszych zmieszanych sopranów."},{"id":"content0:32","kind":"paragraph","text":"Szkoła ta był to wielki drewniany budynek przerobiony z sali teatralnej, stary i pełen przybudówek. Wnętrze sali rysunkowej podobne było do ogromnej łaźni, sufit podparty drewnianymi słupami, pod sufitem biegła dookoła drewniana galeria, na którą wbiegaliśmy od razu, szturmując schody, dudniące jak burza pod naszymi nogami. Liczne boczne ubikacje nadawały się doskonale do zabawy w chowankę35. Profesor rysunków nie przychodził nigdy, dokazywaliśmy co niemiara. Od czasu do czasu wpadał dyrektor tej szkoły do sali, stawiał kilku najhałaśliwszych do kąta, nakręcał uszu paru najdzikszym, ale zaledwie odwracał się ku drzwiom, już za jego plecami rósł na nowo tumult."},{"id":"content0:33","kind":"paragraph","text":"Nie słyszeliśmy dzwonka oznajmiającego koniec nauki. Robiło się popołudnie jesienne, krótkie i kolorowe. Po niektórych chłopców przychodziły matki i uprowadzały opornych, łając i bijąc. Ale dla innych i pozbawionych tak troskliwej opieki domowej dopiero wtedy zaczynała się właściwa zabawa. Dopiero późnym zmierzchem stary stróż, zamykając szkolę, przepędzał nas do domu."},{"id":"content0:34","kind":"paragraph","text":"Rano panowała jeszcze o tej porze gęsta ciemność, gdy wychodziliśmy do szkoły, miasto leżało jeszcze w głuchym śnie. Posuwaliśmy się omackiem z wyciągniętymi rękami, szeleszcząc nogami w suchych liściach, które zalegały stosami ulice. Idąc trzymaliśmy się ściany domów, ażeby nie zabłądzić. Niespodzianie w jakiejś framudze36 zmacywaliśmy ręką twarz kolegi idącego z przeciwnej strony. Ileż stąd było śmiechu, zgadywań i niespodzianek. Niektórzy mieli świeczki łojowe, zapalali je i miasto zasiane było wędrówkami tych ogarków, posuwających się nisko przy ziemi drżącym zygzakiem, spotykających się i przystających, ażeby oświecić jakieś drzewo, krąg ziemi, kupę zwiędłych liści, wśród których maleństwa szukają za kasztanami. Już też w niektórych domach zapalają się na piętrze pierwsze lampy, mętne światło wypada wyogromnione przez kwadraty szyb w noc miejską i kładzie się wielkimi figurami na plac przed domem, na ratusz, na ślepe fasady domów. A gdy ktoś, wziąwszy lampę do ręki, idzie z pokoju do pokoju – obracają się na dworze te ogromne prostokąty światła, jak karty kolosalnej księgi, i plac zdaje się wędrować kamienicami i przestawiać cienie i domy, jakby układał pasjanse z wielkiej talii kart."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Bruno Schulz Emeryt","page":1,"pageUrl":"/books/36tXpNYq#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:6","label":"1","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:6","label":"2","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:6","label":"3","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:6","label":"4","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:6","label":"5","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:6","label":"6","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:6","label":"7","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:6","label":"8","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:6","label":"9","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:6","label":"10","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:6","label":"11","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:6","label":"12","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:6","label":"13","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:6","label":"14","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:6","label":"15","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:6","label":"16","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:6","label":"17","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:6","label":"18","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:6","label":"19","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:6","label":"20","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:6","label":"21","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:6","label":"22","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:6","label":"23","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:6","label":"24","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:6","label":"25","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:6","label":"26","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:6","label":"27","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:6","label":"28","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:6","label":"29","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:6","label":"30","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:6","label":"31","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:6","label":"32","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:6","label":"33","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:6","label":"34","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:6","label":"35","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:105:6","label":"36","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:108:6","label":"37","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:111:6","label":"38","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:114:6","label":"39","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:117:6","label":"40","page":6,"pageUrl":"/books/36tXpNYq?page=6#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":9484,"shortId":"3iCzIRNm","title":"Книга вымышленных существ","authorLine":"Хорхе Луис Борхес, Маргарита Герреро, Евгения Михайловна Лысенко","primaryAuthorId":"34b0a9d2-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/4a1c490e-4a51-11e5-87ef-0025905a06ea/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3iCzIRNm"},{"idCatalog":762141,"shortId":"3DOSbK2h","title":"Jak skończyć z piekłem kobiet?","authorLine":"Tadeusz Boy-Żeleński","primaryAuthorId":"215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/405b818d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3DOSbK2h"},{"idCatalog":762161,"shortId":"3ZcXAsY7","title":"Słowa cienkie i grube","authorLine":"Tadeusz Boy-Żeleński","primaryAuthorId":"215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/417e7708-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3ZcXAsY7"},{"idCatalog":762217,"shortId":"33hvxONz","title":"Historia żółtej ciżemki","authorLine":"Domańska Antonina","primaryAuthorId":"1c3eec6d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/45d0ec7d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/33hvxONz"},{"idCatalog":762840,"shortId":"3BeMwBfG","title":"Bankructwo małego Dżeka","authorLine":"Януш Корчак","primaryAuthorId":"c4796eef-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5dd0b96a-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3BeMwBfG"},{"idCatalog":763465,"shortId":"4TldnCvX","title":"Ojczyzna","authorLine":"Bruno Schulz","primaryAuthorId":"288d7791-1fce-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/78fbe93d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4TldnCvX"},{"idCatalog":763466,"shortId":"1MZoGzQ0","title":"Ostatnia ucieczka ojca","authorLine":"Bruno Schulz","primaryAuthorId":"288d7791-1fce-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7901cb08-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1MZoGzQ0"},{"idCatalog":763475,"shortId":"401OxYvx","title":"Traktat o Manekinach albo wtóra księga rodzaju","authorLine":"Bruno Schulz","primaryAuthorId":"288d7791-1fce-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/791cb823-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/401OxYvx"},{"idCatalog":763477,"shortId":"0YCFWc5j","title":"Traktat o Manekinach. Dokończenie","authorLine":"Bruno Schulz","primaryAuthorId":"288d7791-1fce-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/79282988-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0YCFWc5j"},{"idCatalog":763613,"shortId":"1zI670O7","title":"Nienasycenie. Część druga, Obłęd","authorLine":"Stanisław Ignacy Witkiewicz","primaryAuthorId":"214ece4d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7e24d88b-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1zI670O7"},{"idCatalog":764854,"shortId":"1mrzNpgm","title":"Podlasiak","authorLine":"Bolesław Leśmian","primaryAuthorId":"1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/bf1e3bc1-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1mrzNpgm"},{"idCatalog":761277,"shortId":"37s5XOLH","title":"Demon ruchu","authorLine":"Stefan Grabinski","primaryAuthorId":"8f26fb84-668b-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/2a0556b0-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/37s5XOLH"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":81,"totalPages":7,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}