Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Moralność Pani Dulskiej to komedia polskiej pisarki i aktorki Gabrieli Zapolskiej wydana w 1907 roku. Autorka napisała ją w krótkim czasie na zamówienie Teatru Miejskiego we Lwowie. Utwór wystawiany był w teatrze oraz doczekał się ekranizacji filmowej.W tej tragifarsie, w której przeplatają się elementy komedii i tragedii, ukazuje ona m.in. ludzką głupotę, pazerność, skąpstwo oraz zakłamanie wypaczające stosunki społeczne.Poznajemy rodzinę Dulskich: Państwa Dulskich oraz ich trójkę dzieci – dwie córki i syn. Syn, Zbyszek, romansuje ze służącą, Hanką, na co Pani Dulska przymyka oko. Uważa ona, że „Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział”. Niespodziewanie Hanka zachodzi w ciąże. Czy Zbyszek zdecyduje się wziąć ślub z Hanką czy może Pani Dulska znajdzie jakieś rozwiązanie aby uniknąć skandalu?

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение12+

Читать онлайн

Страница 6 из 17

SCENA XIII

Ciż sami – Dulska

DULSKA

do Zbyszka

Jeszcze jesteś tutaj? Czy ci nie wstyd? Ojciec twój pracuje, ja pracuję – siostry…

ZBYSZKO

idzie do przedpokoju – bierze palto, kapelusz – wraca i ubiera się

Mamciu! mamciu! czy się pracuje – czy nie, to wszystko idzie do jednego celu.

DULSKA

Nieprawda – my ludzie pracy, a próżniacy to…

ZBYSZKO

A przecież i my, i wy jednako…

DULSKA

Co? co?

ZBYSZKO

Wyciągniemy kopytka… pa!

do Juljasiewiczowej

Pa, lalu! …

wychodzi

SCENA XIV

DULSKA

Straszne rzeczy… straszne… słyszałaś, jak on mówi! a to najgorsze, że taki zdolny – taki utalentowany! ta żeby chciał, to przed nim kariera – no… ale nie chce, nie chce… zaraz dadzą drugie śniadanie! … Nie chce, mówię ci… nie, nie. Tylko lumpuje i lumpuje. Jak weźmie te parę reńskich w biurze, tak ginie. I jak to wygląda! … Nic, tylko kawiarnie i spódnice.

Hanka wnosi tacę z wódką, serem i zakąską.

Proszę cię – moja droga!

JULIASIEWICZOWA

Dziękuję cioci.

siadają do jedzenia

On jest jakiś podrażniony… niezadowolniony…

DULSKA

z wybuchem

Czy on sam wie, czego chce! Powinien Bogu dziękować – prosty, zdrów… Za twoje.

pije kieliszeczek

Hanka! … idź posprzątaj u panicza.

Hanka wychodzi.

JULIASIEWICZOWA

patrzy za nią

Kontenta ciocia z Hanki?

DULSKA

Tak sobie.

JULIASIEWICZOWA

cicho

Niech ją ciocia odprawi.

DULSKA

A to… czemu?

JULIASIEWICZOWA

Ja coś dostrzegłam.

DULSKA

Kradnie.

JULIASIEWICZOWA

Nie… gorzej…

DULSKA

No… no…

JULIASIEWICZOWA

Zdaje mi się, że Zbyszko się do niej bierze…

DULSKA

niechętnie

E! … to…

JULIASIEWICZOWA

Wiem, co mówię. Niech ciocia ją odprawi, póki czas.

DULSKA

Moja kochana, pewnie ci się zdawało… A potem…

patrząc w bok

wobec tego, co się dzieje, że niby… no… rozumiesz… to piwo co szumi.

JULIASIEWICZOWA

A!

DULSKA

Słowem… że… rozumiesz?

JULIASIEWICZOWA

Lepiej w domu?

DULSKA

Ja nie mówię… ale…

JULIASIEWICZOWA

A wie ciocia – może ciocia ma rację…

Chwila milczenia – przez scenę przechodzi w milczeniu Hanka i znika w kuchni – obie panie patrzą za nią.

JULIASIEWICZOWA

Trzeba jednak przyznać, że mężczyźni mają szczególny gust.

DULSKA

A! niech tam! … byle się nie włóczył i nie tracił zdrowia… Trzeba być matką, aby zrozumieć jaki to ból patrzeć jak syn marnieje.

JULIASIEWICZOWA

Dziękuję. Ale żeby ona potem…

DULSKA

Ona? także! będzie kontenta… to takie wszystko bez czci i wiary. Pokażę ci tok, co sobie kazałam przerobić.

idzie do przedpokoju – wraca z tokiem z fiołków i białych piór – kładzie go na głowę, co przy kaftanie barchanowym i halce wywołuje dziwny efekt

Dobrze?

JULIASIEWICZOWA

Wcale… wcale…

DULSKA

w toku

Muszę się oszczędzać… przerabiam stare łachy.

JULIASIEWICZOWA

No – na cioci wszystko się dobrze wyda. Czy ciocia w tym roku podwyższa?

DULSKA

Spodziewam się. Muszę. Wszyscy podwyższają. Pokażę ci szpejscettel12.

JULIASIEWICZOWA

No… no…

DULSKA

wydobywa z szufladki papier, opiera się o stół – obie z zajęciem pochylają się nad papierem

Suteryny całe w rumel13 o dwadzieścia… do sieni wstawię magle…

JULIASIEWICZOWA

Ciasno. Zęby sobie powybijają.

DULSKA

To mi wszystko jedno. Ja tamtędy nigdy nie chodzę. Oba partery po pięć – pierwsze piętro, kokocica, o dziesięć…

JULIASIEWICZOWA

Kokocica? To za mało. Ja bym podwyższyła co najmniej o dwadzieścia…

DULSKA

Tak myślisz?

JULIASIEWICZOWA

śmieje się

Naturalnie… ma pieniądze, lekko jej przychodzą… niech płaci.

DULSKA

rozjaśniona

Niech płaci…

JULIASIEWICZOWA

śmiejąc się

Niech płaci! …

DULSKA

A więc – kokotka o dwadzieścia, radca o dziesięć… drugie piętro…

Obie zacietrzewione, pochylone nad stołem, czytają. – Kurtyna wolno spada.

AKT II

Ta sama dekoracja co w akcie poprzednim. – Ściemnia się powoli – długie cienie liliowo szare padają przez zamarzłe szyby. – Po scenie, jak zwierz w klatce, tam i z powrotem automatycznym ruchem chodzi Dulski w szlafroku z zegarkiem w ręku. – Zamyka oczy i chodzi tak jak lalka drewniana. Wreszcie ustaje. – Zaraz otwierają się drzwi sypialni małżeńskiej i ukazuje się Dulska w gorsecie i spódnicy.

SCENA I

Dulska – Dulski – Hesia

DULSKA

Felicjan! Felicjan!

DULSKI

budzi się i patrzy na nią

DULSKA

Chodź! czemu nie chodzisz? Jeszcze nie ma dwóch kilometrów. Ja tam rachuję.

DULSKI

pokazuje jej zegarek.

DULSKA

Co mi zawracasz głowę zegarkiem! Ja mam najlepszy zegar w głowie. Nie chodź! nie chodź! Dobrze – powiem doktorowi. Umyślnie ci każę w pokoju chodzić na Wysoki Zamek, a nie po ulicy, żeby mieć nad tobą oko czy nie szachrujesz… a ty… zresztą to twoja rzecz.

Chowa się za drzwi – Dulski zaczyna znów automatycznie chodzić – wpada Hesia, ubrana strojnie jasnoniebiesko, pantofelki, błękitne pończoszki – całuje ojca w mankiet.

HESIA

Ojciec idzie na Wysoki Zamek?

DULSKI

kiwa głową

HESIA

A jeszcze ma ojciec daleko?

DULSKI

pokazuje 5 palców

HESIA

Pięćset?

DULSKI

kiwa głową

HESIA

To ojciec już koło Teatyńskiej?

DULSKI

mruczy

HESIA

śmieje się

Ale tak! ale tak… a niech ojciec prędko idzie, bo tunel rozbijają.

DULSKI

patrzy na nią surowo i wzrusza ramionami

HESIA

wskakuje na kanapę i przegląda się w lustrze

DULSKI

podchodzi do niej i ściąga ją z kanapy

HESIA

Mama nie widzi! …

biegnie do drzwi pokoju dziewcząt

Mela! Mela! …

GŁOS DULSKIEJ

Hesiu! czy Mela ubrana?

HESIA

Jeszcze się pichci.

DULSKI

staje zgorszony i mruczy coś

HESIA

Ojciec nie rozumie? No… stroi się. Za ojca czasów tak nie mówiono? No to co? Teraz mówią…

DULSKA

wychyla się, ubrana odświętnie

Felicjan! przestań chodzić – już jesteś na Wysokim Zamku. Jutro pójdziesz do Kaiserwaldu.

Znika. – Hesia idzie do okna i chucha na szybę.

HESIA

śpiewa

Pozamarzało… jakby w jakim zlewie…

Dulski ogląda się i cicho idzie do pieca, wyłazi na krzesło i kradnie cygaro – w tej samej chwili Hesia się odwraca i widzi to – Dulski chrząka, idzie do przedpokoju – odziewa się – wraca – podchodzi do drzwi Dulskiej – stuka – ona wychyla się.

DULSKA

Już cię niesie do kawiarni? No… masz swoje dwadzieścia centów. Teraz będę co dzień dawać po dwadzieścia centów. Tygodniowo – nie… na nic. Zaraz wszystko przetracasz z koleżkami. A wracaj na kolację!

Znika. – Dulski chwilę stroi się przed lustrem – wreszcie wychodzi. – Hesia biegnie natychmiast do pieca – włazi na krzesło i kradnie cygaro

Страница 6 из 17