Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Akcja Szkiców węglem rozgrywa się we wsi Barania Głowa. Zołzikiewicz, gminny pisarz, prosi wójta wsi Baraniej Głowy o umieszczenie na liście rekrutów jednego z chłopów, mieszkańców wsi.Zołzikiewicz chce, by ów Rzepa został powołany do wojska, bo podoba mu się żona chłopa. Gdy jednak wójt nie wyraża zgody na pobór Rzepy, pisarz postanawia dokonać przekrętu. Przychodzi do karczmy, w której Rzepa biesiaduje, i gdy chłop jest wystarczająco pijany, podsuwa mu pismo, które rzekomo uprawni go do gospodarowania na ziemiach dworskiego lasu. Okazuje się jednak, że Rzepa podpisał zgodę na pobór do wojska…Nowela autorstwa Henryka Sienkiewicza została wydana po raz pierwszy 1877, a autor pisał ją podcza pobytu w Stanach Zjednoczonych. Poruszył w utworze ważną kwestię związaną z konsekwencjami uwłaszczenia chłopów, jaką jest brak zainteresowania tą warstwą społeczną. Chłopi są nieświadomi własnych praw, są analfabetami, łatwo ich wykorzystywać – Sienkiewicz realizuje więc pozytywistyczny postulat koniecznej edukacji chłopów, pracę u podstaw.

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение12+
Темы
рассказы

Читать онлайн

Страница 19 из 19

– Ba, a to nie wiecie, że papier u pisarza? No... ja wiem, co wy, Rzepowa, dużo u niego możecie wskórać; on sam mi mówił: niech Rzepowa, powiada, przyjdzie i mnie poprosi, a ja, powiada, papier podrę, i basta!

Rzepowa nie odrzekła nic, tylko schwyciła konewkę za ucho i poszła do domu, a tymczasem ściemniło się na dworze.

* * *

Wieczorem pan pisarz, już rozebrany, tylko w bieliźnie, leżał sobie na łóżku kozią bródką do góry i czytał Tajemnice dworu tuileryjskiego, takoż wydawnictwa pana Breslauera. Czytał właśnie scenę, jak poseł hiszpański Olozaga całował w pończochy Eugenię. Scena tak ślicznie napisana, że pana pisarza aż coś podrzuca na łóżku. Świeca się pali, mucha w łoju pryska. Nagle pan pisarz słyszy, że ktoś puk! puk! we drzwi, ale tak cichutko, że ledwie mógł pan pisarz uchem uderzenia ułowić.

– Kto tam? – pyta głośno, bo zły był, że mu przeszkadzają.

– Ja! – odpowiada szepczący głos.

– Co za ja?

Głos zaszemrał:

– Rzepowa!..

Pan pisarz zerwał się i otworzył. Weszła Rzepowa tak zalękła, że chciała mówić i nie mogła. Ale on był dobry człowiek – Zołzikiewicz, więc ją ośmielił, bo jak był nieubrany, tak ją zaraz objął wpół i mówi:

– Aha! przyszła koza do woza! Po kontrakt, Marysiu – co?

– Tak!

Wtedy on ją przyciągnął i przycisnął do siebie, położywszy usta na jej drżące wargi.

– A co teraz będzie? – pyta wesoło.

Kobieta pobladła jak płótno.

– Dziej się wola Boża! – wyszeptała.

Pan pisarz... zdmuchnął świecę.

Rozdział jedenasty. Skończona niedola

Na niebie zaszedł już Wóz, a weszły Kurki, gdy drzwi skrzypnęły w chacie Rzepów i Rzepowa weszła cicho do izby. Wszedłszy stanęła jak wryta, bo spodziewała się, że Rzepa, jak zwykle, będzie spał w karczmie; tymczasem Rzepa siedział na skrzynce pod ścianą, z pięściami wspartymi o kolana, i patrzył w ziemię.

Na kominie dogasały węgle.

– Gdzieś była? – spytał ponuro Rzepa.

Zamiast odpowiedzieć, ona padła na ziemię i leżąc przy jego nogach, ze szlochaniem i płaczem wielkim zaczęła wołać:

– Wawrzon! Wawrzon! Dla ciebie to ja, dla ciebie! Na sromotę się podałam. Oszukał mnie, a potem zwymyślał i wypędził. Wawrzon! ulitujże się choć ty nade mną: mój serdeczny! Wawrzon! Wawrzon!

Rzepa wydobył zza skrzyni siekierę.

– Nie – mówił spokojnym głosem – już tobie przyszło na koniec, niebogo! Już ty się pożegnaj z tym światem, bo go nie będziesz widzieć. Już ty nie będziesz, niebogo, w chałupie siedziała, ino będziesz na cmentarzu leżała... już ty...

Dopiero ona spojrzała na niego z przerażeniem.

– Cóże ty, chcesz mnie zamordować?

A on:

– No, Maryśko, nie trać po próżnicy czasu; przeżegnaj się, a potem będzie koniec: nawet nie poczujesz, niebogo.

– Wawrzon, i ty naprawdę?..

– Połóż głowę na skrzyni...

– Wawrzon! Miłosierdzia!

– Połóż głowę na skrzyni! – wołał już z pianą na ustach.

– O! Dlaboga! Ratunku! Ludzie, ratun...

Rozległo się głuche uderzenie, potem jęk i stuk głowy o podłogę; potem drugie uderzenie, słabszy jęk; potem trzecie uderzenie, czwarte, piąte, szóste. Na podłogę lunął strumień krwi, węgle na kominie przygasły. Drganie przeszło Rzepową od stóp do głowy, potem trup jej wyprężył się i pozostał nieruchomy.

Wkrótce potem szeroka krwawa łuna rozdarła ciemności: paliły się zabudowania dworskie.

Epilog

A teraz powiem wam coś na ucho, czytelnicy: Rzepy nie byliby wzięli do wojska. Taka ugoda, jaką spisano w karczmie, nie była wystarczająca. Ale widzicie, chłopi się na takich rzeczach nie znają, inteligencja dzięki neutralności także niewiele, więc... pan Zołzikiewicz, który trochę wiedział o tym, liczył, że w każdym razie sprawa się przewlecze, a strach rzuci kobietę w jego ramiona.

I nie przeliczył się ten wielki człowiek.

Spytacie, co się z nim stało? Cóż się miało stać? Rzepa, podpaliwszy zabudowania dworskie, poszedł było szukać z kolei zemsty i na nim: ale że na okrzyk: „gore!”, zbudziła się już cała wieś, więc Zołzikiewicz ocalał.

I oto piastuje dalej urząd pisarza w Baraniej Głowie, ale teraz ma nadzieję, że zostanie wybrany sędzią. Skończył właśnie czytać Barbarę Ubryki spodziewa się także, że panna Jadwiga uściśnie mu lada dzień rękę pod stołem.

Czy te nadzieje sędziostwa i uścisku się sprawdzą, przyszłość okaże.

Страница 19 из 19

Назад11819Далее

Вам также может понравиться

Страница 1 из 51

Назад1251Далее