Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Znasz-li ten kraj to zbiór felietonów autorstwa Tadeusza Boya-Żeleńskiego, dotyczących Krakowa schyłku XIX i początków XX wieku.Boy-Żeleński na kartach swoich felietonów odtwarza mit krakowskiej bohemy artystycznej, skupionej wokół osoby Stanisława Przybyszewskiego, a także uwiecznia niepowtarzalną atmosferę miasta. W lekkich, humorystycznych felietonach przywołuje wiele anegdot, przede wszystkim związanych z Przybyszewskim i jego cyganerską świtą. Ten obraz stworzony z właściwą Boyowi-Żeleńskiemu finezją, jest ważny nie tylko ze względu na wartość przywołanych wspomnień, lecz także zapis tworzenia się mitu krakowskiego środowiska artystycznego tamtych czasów.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение12+
Читать онлайн
Страница 2 из 40Bo zważmy, że stosunek Krakowa do swoich murów był zgoła odmienny niż w innym nowoczesnym mieście. Wszędzie odbywa się w ciągu lat walka między kamieniem a człowiekiem, życiem a przeszłością. Miasto wykipia6 niejako z garnka swoich murów, rozlewa się szeroko, tworzy sobie nowe dzielnice, zostawia zabytki na boku. Kraków do bardzo późna cały niemal zamknięty był w przestrzeni dawnych murów, których pamiątką została Brama Floriańska wraz z Rondlem, wskazówką topograficzną plantacje, a które wypełniała siatka starożytnych ulic z węzłami kościołów. W Krakowie człowiek – w znaczeniu życia materialnego – był za słaby, życie za wątłe, mury raz po raz zwyciężały.
Nie bez walki: och, nie. Ta stolica dziwnego nabożeństwa miała w sobie szczególną żywotność. Nigdy, nawet w najcięższych opresjach, nie zgodziła się zostać po prostu małym miastem, tak jak dziś za nic nie godzi się zostać prowincją, wasalką Warszawy. Raz po raz stwarzała sobie formy, czasem dziwaczne, w których manifestowała swoją odrębność, udzielność. Ale walka z murami była trudna.
Nic w tym mieście nie było takie, jak gdzie indziej. Pory roku znaczyły się tam obrzędami. Groby, nabożeństwa majowe. Boże Ciało, lajkonik, wianki, pasterka, w ogóle wszelkie uroczystości odgrywały w życiu Krakowa nieproporcjonalnie dużą rolę. Rozwijał się zmysł dekoracyjny. Po rezurekcji we wszystkich salonach rozmawiało się o tym, jak prześlicznie wyglądał biskup Dunajewski z infułą na srebrnych włosach. Mówiło się o nim, jak gdzie indziej o aktorce. Osobliwym zbiegiem spotęgowała jeszcze tę naturalną skłonność sytuacja polityczna Krakowa, czyniąc zeń uprzywilejowane miasto narodowych obchodów, przedsionkiem do Skałki i Wawelu.
Przebierano się też przy lada sposobności. Jeszcze w dzieciństwie pamiętam paru ludzi, którzy chodzili stale w kontuszu, przy szabli; inni w czamarach7. Mieszczanie kładli insygnia cechów lub króla kurkowego, profesorowie togi, sokoli8 swoje dołmany9 i pętelki, ludowcy sukmany; wciąż coś święcili, grzebali, witali… To doktorat sub auspiciis Imperatoris, to Trzeci maj, to pogrzeb Mickiewicza, to przyjazd arcyksięcia. Tarnowskiemu przez trzy lata przedłużano rektorat, bo były w programie jakieś obchody, a nikt tak twarzowo nie wyglądał w todze. Kiedy szkołę Sztuk Pięknych przemieniano w Akademię, pierwsza rzecz, która się nasunęła, to były togi i gronostaje. Zapewne, wszędzie są jakieś obchody, ale rozpuszczają się w strumieniu żywego życia, tutaj miasto żyło nimi jak narkotykiem. W ogóle nigdzie tyle co w Krakowie nie żyło się wyobraźnią, a tak mało realnie. Życie było marzeniem, gapieniem się, jeżdżeniem przez imaginację na wszystkie koronacje.
I stosunek do przyrody był odrębny. Słońce czuło się tam nieswojo, budziło smutek. Oświetlało niedyskretnie nędzę życia, twarze kobiet zabiedzone i wyblakłe, niemodną, nicowaną i cerowaną odzież. Za to księżyc był jak u siebie w domu, cudownie harmonizował z pejzażem wąskich ulic i zaułków, miał jakieś powinowactwo z ludźmi. Kraków to było lunatyczne miasto. Nigdy poza Krakowem nie pamiętam, abym się interesował księżycem; w Krakowie pełnia nie dawała mi spokoju, wypędzała mnie z domu. Nigdy nie słyszałem o lunatykach, w Krakowie opowiadano o nich raz po raz.
Noc w Krakowie miała swoje widmo. Był nim malarz religijny, Franciszek Krudowski, tajemniczy człowiek, odludek niewidzialny w dzień. Za to w nocy, jakąkolwiek ulicą, o którejkolwiek godzinie się przechodziło, wyrastała nagle z mroku wysoka postać Krudowskiego. Doprawdy, można było podejrzewać, czy on nie ma daru rozszczepiania się (czemu by nie?) i czy nie pojawia się naraz w kilku miejscach.
To był ten dawny Kraków mego dzieciństwa. Kraków mojej młodości już był inny. Z murów tych jak czarami zaczęły puszczać nowe pędy. Z salonów i zakrystii życie wymknęło się na ulicę, zaczęło szumieć po kawiarniach. Młodzież, której przedtem w Krakowie się nie czuło, wyroiła się pelerynami. Na lewym brzegu Wisły wykwitło nowe dla Krakowa zjawisko – cyganeria. I gdybyż jedna! Niemal równocześnie oglądał Kraków cyganerię malarską, cyganerię Pawlikowskiego, cyganerię Zapolskiej, cyganerię Przybyszewskiego, cyganerię bronowicką, ba, można by powiedzieć, cyganerię Lutosławskiego i Daszyńskiego, nie licząc cyganerii studenckiej, wzmożonej młodzieżą chroniącą się raz po raz zza kordonu10 i falangą młodych dziewcząt, pierwszy raz dopuszczonych do studiów uniwersyteckich. To była jedna z najenergiczniejszych odmładzających „kuracji Steinacha”, jakie kiedy widziano.
Wszystko to się przewaliło. Zielony Balonik był „kropką nad i” tej przemiany starego Krakowa. Radosnym uświadomieniem. Podłożeniem wszystkich tych zdarzeń pod muzykę piosenki. Szturmem do księżyca. Życie brane w pigułkach. Co parę tygodni jedna noc. Kilka godzin cudownej złudy, że ta igraszka zbratanych z sobą Sztuk jest pianką płynącą po szerokiej rzece, że ten szampan, który się perli w kubkach, jest normalnym napojem przyzwoitego człowieka, że tam za ścianą śpi wielkie miasto, które zbudzi się rano pełnią życia… I w istocie, kiedy się człowiek rozejrzał po sali, można było mieć złudzenie. Go za interesujące pyski! Talentu, inteligencji tyle, że można by nimi obdzielić całą Polskę. Dajcie im tylko ów „punkt oparcia”, którego się daremnie dopraszał Archimedes.
Pamiętam jedną taką noc, po której rano cała gromadka michalikowa wysypała się na ulicę. Ranek był brudno-szary. Wieża Floriańska, zawiana trochę, chwiała się na nogach, jak to uwiecznił Szczygieł w swoim fresku.11 Wieża mariacka też miała koronę na bakier. Baby w krasnych chustkach ciągnęły z dworca kolei z koszykami na targ. Olbrzymiego Witolda Noskowskiego, w matowym półcylinderku i w potężnej szubie z peleryną, całowały, przechodząc, w rękę, brały go co najmniej za kanonika. Poza tym było pusto. Kokotka – miejmy nadzieję – spała już dawno. Szliśmy ulicą Floriańską, Rynkiem, Grodzką, mijając kościół Panny Marii, kościół świętej Barbary, kościół świętego Wojciecha, kościół Dominikanów, kościół św. Piotra i Pawła, kościół św. Idziego, kościół św. Andrzeja, katedrę, aż nad samą Wisłę. Płynęła szara, mała, zbidzona, trochę śmieszna. Za nią, w oddali, majaczyło kilka domków. Prawy brzeg Wisły. Dębniki.
Ten prawy brzeg Wisły i to, czego tam nie było, to był dramat krakowskiego życia.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/07fgEmA1","pageTitle":"Znasz-li ten kraj (Tadeusz Boy-Żeleński) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Znasz-li ten kraj». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Znasz-li ten kraj». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Tadeusz Boy-Żeleński","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/07fgEmA1#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"литература 20 века","item":"https://bookra.app/genre/5304"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Znasz-li ten kraj","item":"https://bookra.app/books/07fgEmA1"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/07fgEmA1","url":"https://bookra.app/books/07fgEmA1","name":"«Znasz-li ten kraj». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Znasz-li ten kraj». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/07fgEmA1#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/07fgEmA1#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/41b04e27-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/07fgEmA1#work","name":"Znasz-li ten kraj","url":"https://bookra.app/books/07fgEmA1","description":"Znasz-li ten kraj to zbiór felietonów autorstwa Tadeusza Boya-Żeleńskiego, dotyczących Krakowa schyłku XIX i początków XX wieku.Boy-Żeleński na kartach swoich felietonów odtwarza mit krakowskiej bohemy artystycznej, skupionej wokół osoby Stanisława Przybyszewskiego, a także uwiecznia niepowtarzalną atmosferę miasta. W lekkich, humorystycznych felietonach przywołuje wiele anegdot, przede wszystkim związanych z Przybyszewskim i jego cyganerską świtą. Ten obraz stworzony z właściwą Boyowi-Żeleńskiemu finezją, jest ważny nie tylko ze względu na wartość przywołanych wspomnień, lecz także zapis tworzenia się mitu krakowskiego środowiska artystycznego tamtych czasów.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/41b04e27-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["литература 20 века","мифы / легенды / эпос"],"keywords":"эссе","sameAs":["https://litres.ru/book/tadeusz-boy-zelenski/znasz-li-ten-kraj-23528370/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba#person","name":"Tadeusz Boy-Żeleński","url":"https://bookra.app/author/215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"литература 20 века"},{"@type":"Thing","name":"мифы / легенды / эпос"},{"@type":"Thing","name":"эссе"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/07fgEmA1#edition","url":"https://bookra.app/books/07fgEmA1","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/tadeusz-boy-zelenski/znasz-li-ten-kraj-23528370/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Znasz-li ten kraj»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/07fgEmA1","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":762163,"shortId":"07fgEmA1","title":"Znasz-li ten kraj","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/41b04e27-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Znasz-li ten kraj to zbiór felietonów autorstwa Tadeusza Boya-Żeleńskiego, dotyczących Krakowa schyłku XIX i początków XX wieku.Boy-Żeleński na kartach swoich felietonów odtwarza mit krakowskiej bohemy artystycznej, skupionej wokół osoby Stanisława Przybyszewskiego, a także uwiecznia niepowtarzalną atmosferę miasta. W lekkich, humorystycznych felietonach przywołuje wiele anegdot, przede wszystkim związanych z Przybyszewskim i jego cyganerską świtą. Ten obraz stworzony z właściwą Boyowi-Żeleńskiemu finezją, jest ważny nie tylko ze względu na wartość przywołanych wspomnień, lecz także zapis tworzenia się mitu krakowskiego środowiska artystycznego tamtych czasów.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Tadeusz Boy-Żeleński","authors":[{"id":"215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","displayName":"Tadeusz Boy-Żeleński","protectedUrl":"/author/215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5304,"title":"литература 20 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5304"},{"id":5299,"title":"мифы / легенды / эпос","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5299"}],"keywords":["эссе"],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"12+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762163","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762163","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_762163","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_762163","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_762163","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762163"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_762163","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_762163","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_762163","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762163"},"guestReaderUrl":"/books/07fgEmA1?page=2#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","readersCount":0,"adultLabel":"12+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":2,"totalPages":40,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/07fgEmA1#reader-content","nextPageUrl":"/books/07fgEmA1?page=3#reader-content","progressLabel":"Страница 2 из 40","sections":[{"id":"content0:9","kind":"paragraph","text":"Bo zważmy, że stosunek Krakowa do swoich murów był zgoła odmienny niż w innym nowoczesnym mieście. Wszędzie odbywa się w ciągu lat walka między kamieniem a człowiekiem, życiem a przeszłością. Miasto wykipia6 niejako z garnka swoich murów, rozlewa się szeroko, tworzy sobie nowe dzielnice, zostawia zabytki na boku. Kraków do bardzo późna cały niemal zamknięty był w przestrzeni dawnych murów, których pamiątką została Brama Floriańska wraz z Rondlem, wskazówką topograficzną plantacje, a które wypełniała siatka starożytnych ulic z węzłami kościołów. W Krakowie człowiek – w znaczeniu życia materialnego – był za słaby, życie za wątłe, mury raz po raz zwyciężały."},{"id":"content0:10","kind":"paragraph","text":"Nie bez walki: och, nie. Ta stolica dziwnego nabożeństwa miała w sobie szczególną żywotność. Nigdy, nawet w najcięższych opresjach, nie zgodziła się zostać po prostu małym miastem, tak jak dziś za nic nie godzi się zostać prowincją, wasalką Warszawy. Raz po raz stwarzała sobie formy, czasem dziwaczne, w których manifestowała swoją odrębność, udzielność. Ale walka z murami była trudna."},{"id":"content0:11","kind":"paragraph","text":"Nic w tym mieście nie było takie, jak gdzie indziej. Pory roku znaczyły się tam obrzędami. Groby, nabożeństwa majowe. Boże Ciało, lajkonik, wianki, pasterka, w ogóle wszelkie uroczystości odgrywały w życiu Krakowa nieproporcjonalnie dużą rolę. Rozwijał się zmysł dekoracyjny. Po rezurekcji we wszystkich salonach rozmawiało się o tym, jak prześlicznie wyglądał biskup Dunajewski z infułą na srebrnych włosach. Mówiło się o nim, jak gdzie indziej o aktorce. Osobliwym zbiegiem spotęgowała jeszcze tę naturalną skłonność sytuacja polityczna Krakowa, czyniąc zeń uprzywilejowane miasto narodowych obchodów, przedsionkiem do Skałki i Wawelu."},{"id":"content0:12","kind":"paragraph","text":"Przebierano się też przy lada sposobności. Jeszcze w dzieciństwie pamiętam paru ludzi, którzy chodzili stale w kontuszu, przy szabli; inni w czamarach7. Mieszczanie kładli insygnia cechów lub króla kurkowego, profesorowie togi, sokoli8 swoje dołmany9 i pętelki, ludowcy sukmany; wciąż coś święcili, grzebali, witali… To doktorat sub auspiciis Imperatoris, to Trzeci maj, to pogrzeb Mickiewicza, to przyjazd arcyksięcia. Tarnowskiemu przez trzy lata przedłużano rektorat, bo były w programie jakieś obchody, a nikt tak twarzowo nie wyglądał w todze. Kiedy szkołę Sztuk Pięknych przemieniano w Akademię, pierwsza rzecz, która się nasunęła, to były togi i gronostaje. Zapewne, wszędzie są jakieś obchody, ale rozpuszczają się w strumieniu żywego życia, tutaj miasto żyło nimi jak narkotykiem. W ogóle nigdzie tyle co w Krakowie nie żyło się wyobraźnią, a tak mało realnie. Życie było marzeniem, gapieniem się, jeżdżeniem przez imaginację na wszystkie koronacje."},{"id":"content0:13","kind":"paragraph","text":"I stosunek do przyrody był odrębny. Słońce czuło się tam nieswojo, budziło smutek. Oświetlało niedyskretnie nędzę życia, twarze kobiet zabiedzone i wyblakłe, niemodną, nicowaną i cerowaną odzież. Za to księżyc był jak u siebie w domu, cudownie harmonizował z pejzażem wąskich ulic i zaułków, miał jakieś powinowactwo z ludźmi. Kraków to było lunatyczne miasto. Nigdy poza Krakowem nie pamiętam, abym się interesował księżycem; w Krakowie pełnia nie dawała mi spokoju, wypędzała mnie z domu. Nigdy nie słyszałem o lunatykach, w Krakowie opowiadano o nich raz po raz."},{"id":"content0:14","kind":"paragraph","text":"Noc w Krakowie miała swoje widmo. Był nim malarz religijny, Franciszek Krudowski, tajemniczy człowiek, odludek niewidzialny w dzień. Za to w nocy, jakąkolwiek ulicą, o którejkolwiek godzinie się przechodziło, wyrastała nagle z mroku wysoka postać Krudowskiego. Doprawdy, można było podejrzewać, czy on nie ma daru rozszczepiania się (czemu by nie?) i czy nie pojawia się naraz w kilku miejscach."},{"id":"content0:15","kind":"paragraph","text":"To był ten dawny Kraków mego dzieciństwa. Kraków mojej młodości już był inny. Z murów tych jak czarami zaczęły puszczać nowe pędy. Z salonów i zakrystii życie wymknęło się na ulicę, zaczęło szumieć po kawiarniach. Młodzież, której przedtem w Krakowie się nie czuło, wyroiła się pelerynami. Na lewym brzegu Wisły wykwitło nowe dla Krakowa zjawisko – cyganeria. I gdybyż jedna! Niemal równocześnie oglądał Kraków cyganerię malarską, cyganerię Pawlikowskiego, cyganerię Zapolskiej, cyganerię Przybyszewskiego, cyganerię bronowicką, ba, można by powiedzieć, cyganerię Lutosławskiego i Daszyńskiego, nie licząc cyganerii studenckiej, wzmożonej młodzieżą chroniącą się raz po raz zza kordonu10 i falangą młodych dziewcząt, pierwszy raz dopuszczonych do studiów uniwersyteckich. To była jedna z najenergiczniejszych odmładzających „kuracji Steinacha”, jakie kiedy widziano."},{"id":"content0:16","kind":"paragraph","text":"Wszystko to się przewaliło. Zielony Balonik był „kropką nad i” tej przemiany starego Krakowa. Radosnym uświadomieniem. Podłożeniem wszystkich tych zdarzeń pod muzykę piosenki. Szturmem do księżyca. Życie brane w pigułkach. Co parę tygodni jedna noc. Kilka godzin cudownej złudy, że ta igraszka zbratanych z sobą Sztuk jest pianką płynącą po szerokiej rzece, że ten szampan, który się perli w kubkach, jest normalnym napojem przyzwoitego człowieka, że tam za ścianą śpi wielkie miasto, które zbudzi się rano pełnią życia… I w istocie, kiedy się człowiek rozejrzał po sali, można było mieć złudzenie. Go za interesujące pyski! Talentu, inteligencji tyle, że można by nimi obdzielić całą Polskę. Dajcie im tylko ów „punkt oparcia”, którego się daremnie dopraszał Archimedes."},{"id":"content0:17","kind":"paragraph","text":"Pamiętam jedną taką noc, po której rano cała gromadka michalikowa wysypała się na ulicę. Ranek był brudno-szary. Wieża Floriańska, zawiana trochę, chwiała się na nogach, jak to uwiecznił Szczygieł w swoim fresku.11 Wieża mariacka też miała koronę na bakier. Baby w krasnych chustkach ciągnęły z dworca kolei z koszykami na targ. Olbrzymiego Witolda Noskowskiego, w matowym półcylinderku i w potężnej szubie z peleryną, całowały, przechodząc, w rękę, brały go co najmniej za kanonika. Poza tym było pusto. Kokotka – miejmy nadzieję – spała już dawno. Szliśmy ulicą Floriańską, Rynkiem, Grodzką, mijając kościół Panny Marii, kościół świętej Barbary, kościół świętego Wojciecha, kościół Dominikanów, kościół św. Piotra i Pawła, kościół św. Idziego, kościół św. Andrzeja, katedrę, aż nad samą Wisłę. Płynęła szara, mała, zbidzona, trochę śmieszna. Za nią, w oddali, majaczyło kilka domków. Prawy brzeg Wisły. Dębniki."},{"id":"content0:18","kind":"paragraph","text":"Ten prawy brzeg Wisły i to, czego tam nie było, to był dramat krakowskiego życia."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Tadeusz Boy-Żeleński Znasz-li ten kraj? …","page":1,"pageUrl":"/books/07fgEmA1#reader-content"},{"id":"content0:1:1","label":"Prawy brzeg Wisły","page":1,"pageUrl":"/books/07fgEmA1#reader-content"},{"id":"content1:0:3","label":"Mury i ludzie","page":3,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=3#reader-content"},{"id":"content2:0:5","label":"Pański Kraków","page":5,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=5#reader-content"},{"id":"content3:0:7","label":"Zakrystia","page":7,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=7#reader-content"},{"id":"content4:0:10","label":"Odwet Stańczyka","page":10,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=10#reader-content"},{"id":"content5:0:12","label":"Z dogmatem…","page":12,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=12#reader-content"},{"id":"content6:0:14","label":"Wiatr nad Krakowem","page":14,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=14#reader-content"},{"id":"content7:0:16","label":"Ariel i Kaliban","page":16,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=16#reader-content"},{"id":"content8:0:18","label":"„Na początku była chuć”…","page":18,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=18#reader-content"},{"id":"content9:0:20","label":"Fortepian Stacha","page":20,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=20#reader-content"},{"id":"content10:0:21","label":"„Znasz-li ten kraj…”","page":21,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=21#reader-content"},{"id":"content11:0:23","label":"„Dzieci szatana”","page":23,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=23#reader-content"},{"id":"content12:0:25","label":"Chrzciny Iwi","page":25,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=25#reader-content"},{"id":"content13:0:27","label":"Kuźnie intelektu","page":27,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=27#reader-content"},{"id":"content14:0:29","label":"Jan Apolinary","page":29,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=29#reader-content"},{"id":"content15:0:31","label":"Szał","page":31,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=31#reader-content"},{"id":"content16:0:34","label":"Wielki Kraków","page":34,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=34#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:36","label":"1","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:36","label":"2","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:36","label":"3","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:36","label":"4","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:36","label":"5","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:36","label":"6","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:36","label":"7","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:36","label":"8","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:36","label":"9","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:36","label":"10","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:36","label":"11","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:36","label":"12","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:36","label":"13","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:36","label":"14","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:36","label":"15","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:36","label":"16","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:36","label":"17","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:36","label":"18","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:36","label":"19","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:36","label":"20","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:36","label":"21","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:36","label":"22","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:36","label":"23","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:36","label":"24","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:36","label":"25","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:36","label":"26","page":36,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=36#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:37","label":"27","page":37,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=37#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:37","label":"28","page":37,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=37#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:37","label":"29","page":37,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=37#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:37","label":"30","page":37,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=37#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:37","label":"31","page":37,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=37#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:37","label":"32","page":37,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=37#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:37","label":"33","page":37,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=37#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:37","label":"34","page":37,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=37#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:37","label":"35","page":37,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=37#reader-content"},{"id":"contentnotes0:105:37","label":"36","page":37,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=37#reader-content"},{"id":"contentnotes0:108:37","label":"37","page":37,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=37#reader-content"},{"id":"contentnotes0:111:38","label":"38","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:114:38","label":"39","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:117:38","label":"40","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:120:38","label":"41","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:123:38","label":"42","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:126:38","label":"43","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:129:38","label":"44","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:132:38","label":"45","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:135:38","label":"46","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:138:38","label":"47","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:141:38","label":"48","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:144:38","label":"49","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:147:38","label":"50","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:150:38","label":"51","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:153:38","label":"52","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:156:38","label":"53","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:159:38","label":"54","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:162:38","label":"55","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:165:38","label":"56","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:168:38","label":"57","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:171:38","label":"58","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:174:38","label":"59","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:177:38","label":"60","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:180:38","label":"61","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:183:38","label":"62","page":38,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=38#reader-content"},{"id":"contentnotes0:186:39","label":"63","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:189:39","label":"64","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:192:39","label":"65","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:195:39","label":"66","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:198:39","label":"67","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:201:39","label":"68","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:204:39","label":"69","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:207:39","label":"70","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:210:39","label":"71","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:213:39","label":"72","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:216:39","label":"73","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:219:39","label":"74","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:222:39","label":"75","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:225:39","label":"76","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:228:39","label":"77","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:231:39","label":"78","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:234:39","label":"79","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:237:39","label":"80","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:240:39","label":"81","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:243:39","label":"82","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:246:39","label":"83","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:249:39","label":"84","page":39,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=39#reader-content"},{"id":"contentnotes0:252:40","label":"85","page":40,"pageUrl":"/books/07fgEmA1?page=40#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":9484,"shortId":"3iCzIRNm","title":"Книга вымышленных существ","authorLine":"Хорхе Луис Борхес, Маргарита Герреро, Евгения Михайловна Лысенко","primaryAuthorId":"34b0a9d2-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/4a1c490e-4a51-11e5-87ef-0025905a06ea/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3iCzIRNm"},{"idCatalog":762141,"shortId":"3DOSbK2h","title":"Jak skończyć z piekłem kobiet?","authorLine":"Tadeusz Boy-Żeleński","primaryAuthorId":"215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/405b818d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3DOSbK2h"},{"idCatalog":762161,"shortId":"3ZcXAsY7","title":"Słowa cienkie i grube","authorLine":"Tadeusz Boy-Żeleński","primaryAuthorId":"215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/417e7708-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3ZcXAsY7"},{"idCatalog":762217,"shortId":"33hvxONz","title":"Historia żółtej ciżemki","authorLine":"Domańska Antonina","primaryAuthorId":"1c3eec6d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/45d0ec7d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/33hvxONz"},{"idCatalog":762840,"shortId":"3BeMwBfG","title":"Bankructwo małego Dżeka","authorLine":"Януш Корчак","primaryAuthorId":"c4796eef-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5dd0b96a-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3BeMwBfG"},{"idCatalog":763465,"shortId":"4TldnCvX","title":"Ojczyzna","authorLine":"Bruno Schulz","primaryAuthorId":"288d7791-1fce-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/78fbe93d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4TldnCvX"},{"idCatalog":763466,"shortId":"1MZoGzQ0","title":"Ostatnia ucieczka ojca","authorLine":"Bruno Schulz","primaryAuthorId":"288d7791-1fce-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7901cb08-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1MZoGzQ0"},{"idCatalog":763475,"shortId":"401OxYvx","title":"Traktat o Manekinach albo wtóra księga rodzaju","authorLine":"Bruno Schulz","primaryAuthorId":"288d7791-1fce-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/791cb823-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/401OxYvx"},{"idCatalog":763477,"shortId":"0YCFWc5j","title":"Traktat o Manekinach. Dokończenie","authorLine":"Bruno Schulz","primaryAuthorId":"288d7791-1fce-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/79282988-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0YCFWc5j"},{"idCatalog":763613,"shortId":"1zI670O7","title":"Nienasycenie. Część druga, Obłęd","authorLine":"Stanisław Ignacy Witkiewicz","primaryAuthorId":"214ece4d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7e24d88b-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1zI670O7"},{"idCatalog":764854,"shortId":"1mrzNpgm","title":"Podlasiak","authorLine":"Bolesław Leśmian","primaryAuthorId":"1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/bf1e3bc1-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1mrzNpgm"},{"idCatalog":761277,"shortId":"37s5XOLH","title":"Demon ruchu","authorLine":"Stefan Grabinski","primaryAuthorId":"8f26fb84-668b-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/2a0556b0-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/37s5XOLH"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":81,"totalPages":7,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}