Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Ciesz się klasyką! Miłego czytania!
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 1 из 3Juliusz Słowacki Godzina myśli
Głuche cierpiących jęki, śmiech ludzki nieszczery Są hymnem tego świata – a ten hymn posępny, Zbłąkanymi głosami wiecznie wniebowstępny, Wpada między grające przed Jehową sfery Jak dźwięk niesfornej struny.Ziemia ta przeklęta, Co nas takim piastunki śpiewem w sen kołysze. Szczęśliwy, kto się w ciemnych marzeń zamknął ciszę, Kto ma sny i o chwilach prześnionych pamięta. Trzeba życie rozłamać w dwie wielkie półowy1, Jedną godziną myśli – trzeba w przeszłość wrócić; I przeszłość jako obraz ściemniały i płowy, Pełny pobladłych twarzy, ku słońcu odwrócić… I ścigać okiem światła obrazu i cienie Jak lśniące rozpryśnionych mozajek kamienie. Tam – pod okiem pamięci – pomiędzy gór szczytem Piękne rodzinne miasto wieżami wytryska Z doliny, wąskim nieba nakrytej błękitem. Czarowne, gdy w mgle nocnej wieńcem okien błyska; Gdy słońcu rzędem białe ukazuje domy, Jak perły szmaragdami ogrodów przesnute. Tam zimą lecą z lodów potoki rozkute I z szumem w kręte ulic wpadają załomy. Tam stoi góra, Bony ochrzczona imieniem, Większa nad inne – miastu panująca cieniem; Stary – posępny zamek, który czołem trzyma, Różne przybiera kształty – chmur łamany wirem; I w dzień strzelnic błękitnych spogląda oczyma, A w nocy jak korona, kryta żalu kirem, Często szczerby wiekowe przesuwa powoli Na srebrzystej księżyca wschodzącego twarzy. W dolinie mgłą zawianej, wśród kolumn topoli, Niech blade uczuć dziecko o przyszłości marzy, Niechaj myślami z kwiatów zapachem ulata, Niechaj przeczuciem szuka zakrytego świata; To potem wiele dawnych marzeń stanie przed nim, I ujrzy je zmysłami, pozna zbladłe mary. Karmił się marzeniami jak chlebem powszednim, Dziś chleb ten zgorżkniał2, piołun został w głębi czary. Do szkieletu rozebrał zeschłe myśli ciało, Odwrócił oczy, serce już myśleć przestało. Gdy lampa gaśnie, kiedy pieśń piastunek ścicha, Kiedy się małe dziecko z kołyski uśmiecha, Ma sen całego życia… A gdy tak przemarzą, Dzieci na świat nieznany smutną patrzą twarzą I bladym przerażają czołem od powicia; Smutne pomiędzy ludźmi – bo miały sen życia. Wśród litewskiego grodu, w ciemnej szkolnej sali Siedziało dwoje dzieci – nie zmięszani3 w tłumie. Oba we współzawodnej wykarmieni dumie, Oba wątłej postaci, marmurowo biali. Młodszy wiekiem nadzieje mniejsze zapowiadał, Pierś mu się podnosiła ciężkim odetchnieniem; Włos na czole dzielony na ramiona spadał I po nich czarnym, gęstym sypał się pierścieniem. Widać, że włos ten, co dnia ręką dziewic gładką Utrefiony4, brał blaski dziewiczych warkoczy. Ludzie nieraz: „On umrze” – mówili przed matką; Wtenczas matka patrzała długo w dziecka oczy I przeczyła z uśmiechem – lecz w smutku godzinie, Kiedy na serce matki przeczuć spadła trwoga, Lękała się nieszczęścia i myśląc o synie5 Nie śmiała wyrzec: „Niech się dzieje wola Boga”. Bo w czarnych oczach dziecka płomień gorączkowy, Przedwcześnie zapalony, trawił młode życie. Wśród ciemnej szkolnej sali było drugie dziecię. Włos miało jasny, kolor oczu lazurowy. Ludzie na nim nadzieje budowali szczytne. Pożerał księgi, mówił jak różne narody, Do licznych nauk dziennie palące czuł głody, Trawił się – jego oczy ciemne i błękitne, Jak polne dzwonki łzawym kryształem pokryte I godzinami myśli w nieruchomość wbite, Tonąc w otchłań marzenia, szły prostymi loty Za okresy widzenia, za wzroku przedmioty. Gdy patrzał w niewidziane oczyma obrazy, Ludzie obłędność w oczach widzieli – lecz skazy Żadnej dostrzec nie mogli. Młoda pamięć obu, Ogromna pamięć, z myśli uwita łańcucha, Świadczyła o istności przedżywotnej ducha; A przeczuciami życie widzieli do grobu. I nic ich nie dziwiło, co z lat poszło biegiem, I smutni nad przepaści życia stali brzegiem Nie odwracając lica. W ciemnej szkolnej sali Smutna poezja duszy dała dźwięk uroczy. Na ciemnych, mglistych szybach zawieszając oczy, Wiosną – wśród szmeru nauk, myśleniem słuchali Szmeru rosnących kwiatów. A w zimowe pory Biegli na błonia, białym pogrzebane śniegiem, Tam prędkim po równinach zadyszani biegiem, Twarze umalowane zimnymi kolory Obracali na stronę, skąd przyjść miała wiosna, I pierwszy powiew pili ustami jak życie. Potem, gdy w wiosennego powietrza błękicie W balsamy się rozlała czarna lasów sosna, Znudzeni wonią kwiatów zmieszaną, stokrotną, Wynaleźli woń tęskną – dziką i ulotną; Była to woń wierzbami opłakanej wody, Z cichej fali wstawała każdego wieczora, Tajemnicze w powietrzu rozlewając chłody. Potem jesienią – dzieci wyobraźnia chora, Wypalona, igrała z żółtym liściem lasów, Smutna jak w starcach pamięć przeminionych czasów. Serce każdego równą miarę uczuć trzyma, Smutna poezja duszy oba serca żywi; Lecz wrażeniami duszy odmiennie szczęśliwi, Odmiennie czuli. Dziecko z czarnymi oczyma, Młodsze wiekiem, natchnieniom dało myśl skrzydlatą I wypadkami myśli żyło w siódmym niebie. Młodszy marzenia stroił czarnoksięską szatą, A potem silną wolą rzucał je przed siebie, I stawały – i widział przed sobą obrazy, Od których się odłamał zimniejszym rozumem: Więc przeczuł, że marzeniom da kiedyś wyrazy, Że się zapozna myślą z myślnym ludzi tłumem. Przed sobą miał krainę duchów do zdobycia. Jego towarzysz, większy nauką i laty, Nigdy od krain myśli nie odłamał życia; Sprzągł razem i powiązał dwa niezgodne światy. I nieraz go śmiech ludzi, śmiech, co czucia głuszy, Budził – i rzeczywistość zimna roztrącała. Jako posągom nieraz braknie w rysach duszy, Posągom jego myśli brakowało ciała. Dusza, jak w kryształowym zamknięta przezroczu, Patrzała na świat dzikim obłąkaniem oczu, Niezupełności wrażeń łamana katuszą. Nieraz te dzieci myślą dwoistą i duszą Składali jedne, piękne całością obrazy. W dnie wiosenne przy ścieżce piaskowej, na kwiatach, Gdzie nad nimi różowe rozkwitały ślazy6, Gdzie wisznie7 jak dziewice w białych wiosny szatach Między zarumienione kryły się jabłonie; Tam wzajem na ramionach opierając skronie Zamieniali słowami uczucia wzajemne. Oni marzeniem księgi rozumieli ciemne Nie rozumiejąc myślą. Z dziecinnego piasku Na księgach Swedenburga8 budowali gmachy Pełne głosów anielskich, szaleństwa i blasku, Niebu tytanowymi grożące zamachy. Przez tworów państwa snuli myślą dwa łańcuchy, W światło zbite u góry, w ciemność spodem zlane; Tych ogniwa jak szczeble wschodów połamane Wiodą w światło idące albo w ciemność duchy, I świat tworów, w dwa takie rozłamany ruchy, Wiecznie krąży.A dusza z iskry urodzona Różnym życiem przez wieki rozkwita – i kona Przez długie wieki, biorąc kształty różnych tworów. W kwiecie jest duszą woni i treścią kolorów, W człowieku myślą, światłem staje się w aniele. Raz wstępnym pchnięta ruchem, ciągle w Boga płynie, W doskonalszym co chwila rozkwitając ciele. Człowiek się silną myślą w anioła rozwinie, Ten anioł zachwyceniem w światło się rozleje I będzie częścią Boga na żywiołów tronie. Lecz męty ziemskie w światła osiadają łonie; Jak o spadłych aniołach święte uczą dzieje, Ziemskimi sny ścigani – grzeszą myślą dumy. I co dnia z łona Boga dusz zagasłych tłumy Lecą na ziemię jak gwiazd zepchnięta lawina. Każda się w kształty ziemskie krysztali i ścina, I rosnącym ciężarem w bieg strącona skory, Przechodzi w ludzkie, czuciem zardzawiałe9 twory; I będzie jadem w gadzie, a trucizną w kwiecie. Patrząc na tłumy ludzi na tym ciemnym świecie, Oni widzieli, którzy z łona Boga spadli, I po schodzących szczeblach szli w otchłań – i bladli. W duszy dziecinnej woli czarnoksięska siła, Ciągłym myśleniem, ciągłym rozwijana snuciem, Nie wyjawiona słowy – często w ludzi biła. Zaczarowanie wolą nazwali – zaczuciem. Bo nieraz wśród ciemnego tłumami kościoła, Którą z klęczących dziewic natrafiwszy losem, Wołali na nią silnie niemym duszy głosem; Wtenczas twarz odwracała od Pańskiego stoła I pośród tłumu ludzi jej wzrok, w zadziwieniu, Nieobłędnie rzucony, na twarz dzieci padał, Jak gdyby na wołanie duszy odpowiadał, Jak gdyby ją po znanym wołali imieniu.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/168RP3mO","pageTitle":"Godzina myśli (Juliusz Słowacki) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Godzina myśli». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Godzina myśli». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Juliusz Słowacki","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/168RP3mO#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная поэзия","item":"https://bookra.app/genre/5213"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Godzina myśli","item":"https://bookra.app/books/168RP3mO"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/168RP3mO","url":"https://bookra.app/books/168RP3mO","name":"«Godzina myśli». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Godzina myśli». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/168RP3mO#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/168RP3mO#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7a5b05fd-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/168RP3mO#work","name":"Godzina myśli","url":"https://bookra.app/books/168RP3mO","description":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7a5b05fd-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная поэзия","литература 18 века"],"keywords":"повести","sameAs":["https://litres.ru/book/juliusz-slowacki/godzina-mysli-23551138/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e#person","name":"Juliusz Słowacki","url":"https://bookra.app/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная поэзия"},{"@type":"Thing","name":"литература 18 века"},{"@type":"Thing","name":"повести"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/168RP3mO#edition","url":"https://bookra.app/books/168RP3mO","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/juliusz-slowacki/godzina-mysli-23551138/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Godzina myśli»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/168RP3mO","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":763514,"shortId":"168RP3mO","title":"Godzina myśli","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7a5b05fd-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Juliusz Słowacki","authors":[{"id":"b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e","displayName":"Juliusz Słowacki","protectedUrl":"/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5213,"title":"зарубежная поэзия","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5213"},{"id":5306,"title":"литература 18 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5306"}],"keywords":["повести"],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763514","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763514","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_763514","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_763514","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_763514","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763514"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_763514","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_763514","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_763514","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763514"},"guestReaderUrl":"/books/168RP3mO#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":1,"totalPages":3,"hasPrev":false,"hasNext":true,"prevPageUrl":null,"nextPageUrl":"/books/168RP3mO?page=2#reader-content","progressLabel":"Страница 1 из 3","sections":[{"id":"content0:0","kind":"heading","text":"Juliusz Słowacki Godzina myśli"},{"id":"content0:1","kind":"paragraph","text":"Głuche cierpiących jęki, śmiech ludzki nieszczery Są hymnem tego świata – a ten hymn posępny, Zbłąkanymi głosami wiecznie wniebowstępny, Wpada między grające przed Jehową sfery Jak dźwięk niesfornej struny.Ziemia ta przeklęta, Co nas takim piastunki śpiewem w sen kołysze. Szczęśliwy, kto się w ciemnych marzeń zamknął ciszę, Kto ma sny i o chwilach prześnionych pamięta. Trzeba życie rozłamać w dwie wielkie półowy1, Jedną godziną myśli – trzeba w przeszłość wrócić; I przeszłość jako obraz ściemniały i płowy, Pełny pobladłych twarzy, ku słońcu odwrócić… I ścigać okiem światła obrazu i cienie Jak lśniące rozpryśnionych mozajek kamienie. Tam – pod okiem pamięci – pomiędzy gór szczytem Piękne rodzinne miasto wieżami wytryska Z doliny, wąskim nieba nakrytej błękitem. Czarowne, gdy w mgle nocnej wieńcem okien błyska; Gdy słońcu rzędem białe ukazuje domy, Jak perły szmaragdami ogrodów przesnute. Tam zimą lecą z lodów potoki rozkute I z szumem w kręte ulic wpadają załomy. Tam stoi góra, Bony ochrzczona imieniem, Większa nad inne – miastu panująca cieniem; Stary – posępny zamek, który czołem trzyma, Różne przybiera kształty – chmur łamany wirem; I w dzień strzelnic błękitnych spogląda oczyma, A w nocy jak korona, kryta żalu kirem, Często szczerby wiekowe przesuwa powoli Na srebrzystej księżyca wschodzącego twarzy. W dolinie mgłą zawianej, wśród kolumn topoli, Niech blade uczuć dziecko o przyszłości marzy, Niechaj myślami z kwiatów zapachem ulata, Niechaj przeczuciem szuka zakrytego świata; To potem wiele dawnych marzeń stanie przed nim, I ujrzy je zmysłami, pozna zbladłe mary. Karmił się marzeniami jak chlebem powszednim, Dziś chleb ten zgorżkniał2, piołun został w głębi czary. Do szkieletu rozebrał zeschłe myśli ciało, Odwrócił oczy, serce już myśleć przestało. Gdy lampa gaśnie, kiedy pieśń piastunek ścicha, Kiedy się małe dziecko z kołyski uśmiecha, Ma sen całego życia… A gdy tak przemarzą, Dzieci na świat nieznany smutną patrzą twarzą I bladym przerażają czołem od powicia; Smutne pomiędzy ludźmi – bo miały sen życia. Wśród litewskiego grodu, w ciemnej szkolnej sali Siedziało dwoje dzieci – nie zmięszani3 w tłumie. Oba we współzawodnej wykarmieni dumie, Oba wątłej postaci, marmurowo biali. Młodszy wiekiem nadzieje mniejsze zapowiadał, Pierś mu się podnosiła ciężkim odetchnieniem; Włos na czole dzielony na ramiona spadał I po nich czarnym, gęstym sypał się pierścieniem. Widać, że włos ten, co dnia ręką dziewic gładką Utrefiony4, brał blaski dziewiczych warkoczy. Ludzie nieraz: „On umrze” – mówili przed matką; Wtenczas matka patrzała długo w dziecka oczy I przeczyła z uśmiechem – lecz w smutku godzinie, Kiedy na serce matki przeczuć spadła trwoga, Lękała się nieszczęścia i myśląc o synie5 Nie śmiała wyrzec: „Niech się dzieje wola Boga”. Bo w czarnych oczach dziecka płomień gorączkowy, Przedwcześnie zapalony, trawił młode życie. Wśród ciemnej szkolnej sali było drugie dziecię. Włos miało jasny, kolor oczu lazurowy. Ludzie na nim nadzieje budowali szczytne. Pożerał księgi, mówił jak różne narody, Do licznych nauk dziennie palące czuł głody, Trawił się – jego oczy ciemne i błękitne, Jak polne dzwonki łzawym kryształem pokryte I godzinami myśli w nieruchomość wbite, Tonąc w otchłań marzenia, szły prostymi loty Za okresy widzenia, za wzroku przedmioty. Gdy patrzał w niewidziane oczyma obrazy, Ludzie obłędność w oczach widzieli – lecz skazy Żadnej dostrzec nie mogli. Młoda pamięć obu, Ogromna pamięć, z myśli uwita łańcucha, Świadczyła o istności przedżywotnej ducha; A przeczuciami życie widzieli do grobu. I nic ich nie dziwiło, co z lat poszło biegiem, I smutni nad przepaści życia stali brzegiem Nie odwracając lica. W ciemnej szkolnej sali Smutna poezja duszy dała dźwięk uroczy. Na ciemnych, mglistych szybach zawieszając oczy, Wiosną – wśród szmeru nauk, myśleniem słuchali Szmeru rosnących kwiatów. A w zimowe pory Biegli na błonia, białym pogrzebane śniegiem, Tam prędkim po równinach zadyszani biegiem, Twarze umalowane zimnymi kolory Obracali na stronę, skąd przyjść miała wiosna, I pierwszy powiew pili ustami jak życie. Potem, gdy w wiosennego powietrza błękicie W balsamy się rozlała czarna lasów sosna, Znudzeni wonią kwiatów zmieszaną, stokrotną, Wynaleźli woń tęskną – dziką i ulotną; Była to woń wierzbami opłakanej wody, Z cichej fali wstawała każdego wieczora, Tajemnicze w powietrzu rozlewając chłody. Potem jesienią – dzieci wyobraźnia chora, Wypalona, igrała z żółtym liściem lasów, Smutna jak w starcach pamięć przeminionych czasów. Serce każdego równą miarę uczuć trzyma, Smutna poezja duszy oba serca żywi; Lecz wrażeniami duszy odmiennie szczęśliwi, Odmiennie czuli. Dziecko z czarnymi oczyma, Młodsze wiekiem, natchnieniom dało myśl skrzydlatą I wypadkami myśli żyło w siódmym niebie. Młodszy marzenia stroił czarnoksięską szatą, A potem silną wolą rzucał je przed siebie, I stawały – i widział przed sobą obrazy, Od których się odłamał zimniejszym rozumem: Więc przeczuł, że marzeniom da kiedyś wyrazy, Że się zapozna myślą z myślnym ludzi tłumem. Przed sobą miał krainę duchów do zdobycia. Jego towarzysz, większy nauką i laty, Nigdy od krain myśli nie odłamał życia; Sprzągł razem i powiązał dwa niezgodne światy. I nieraz go śmiech ludzi, śmiech, co czucia głuszy, Budził – i rzeczywistość zimna roztrącała. Jako posągom nieraz braknie w rysach duszy, Posągom jego myśli brakowało ciała. Dusza, jak w kryształowym zamknięta przezroczu, Patrzała na świat dzikim obłąkaniem oczu, Niezupełności wrażeń łamana katuszą. Nieraz te dzieci myślą dwoistą i duszą Składali jedne, piękne całością obrazy. W dnie wiosenne przy ścieżce piaskowej, na kwiatach, Gdzie nad nimi różowe rozkwitały ślazy6, Gdzie wisznie7 jak dziewice w białych wiosny szatach Między zarumienione kryły się jabłonie; Tam wzajem na ramionach opierając skronie Zamieniali słowami uczucia wzajemne. Oni marzeniem księgi rozumieli ciemne Nie rozumiejąc myślą. Z dziecinnego piasku Na księgach Swedenburga8 budowali gmachy Pełne głosów anielskich, szaleństwa i blasku, Niebu tytanowymi grożące zamachy. Przez tworów państwa snuli myślą dwa łańcuchy, W światło zbite u góry, w ciemność spodem zlane; Tych ogniwa jak szczeble wschodów połamane Wiodą w światło idące albo w ciemność duchy, I świat tworów, w dwa takie rozłamany ruchy, Wiecznie krąży.A dusza z iskry urodzona Różnym życiem przez wieki rozkwita – i kona Przez długie wieki, biorąc kształty różnych tworów. W kwiecie jest duszą woni i treścią kolorów, W człowieku myślą, światłem staje się w aniele. Raz wstępnym pchnięta ruchem, ciągle w Boga płynie, W doskonalszym co chwila rozkwitając ciele. Człowiek się silną myślą w anioła rozwinie, Ten anioł zachwyceniem w światło się rozleje I będzie częścią Boga na żywiołów tronie. Lecz męty ziemskie w światła osiadają łonie; Jak o spadłych aniołach święte uczą dzieje, Ziemskimi sny ścigani – grzeszą myślą dumy. I co dnia z łona Boga dusz zagasłych tłumy Lecą na ziemię jak gwiazd zepchnięta lawina. Każda się w kształty ziemskie krysztali i ścina, I rosnącym ciężarem w bieg strącona skory, Przechodzi w ludzkie, czuciem zardzawiałe9 twory; I będzie jadem w gadzie, a trucizną w kwiecie. Patrząc na tłumy ludzi na tym ciemnym świecie, Oni widzieli, którzy z łona Boga spadli, I po schodzących szczeblach szli w otchłań – i bladli. W duszy dziecinnej woli czarnoksięska siła, Ciągłym myśleniem, ciągłym rozwijana snuciem, Nie wyjawiona słowy – często w ludzi biła. Zaczarowanie wolą nazwali – zaczuciem. Bo nieraz wśród ciemnego tłumami kościoła, Którą z klęczących dziewic natrafiwszy losem, Wołali na nią silnie niemym duszy głosem; Wtenczas twarz odwracała od Pańskiego stoła I pośród tłumu ludzi jej wzrok, w zadziwieniu, Nieobłędnie rzucony, na twarz dzieci padał, Jak gdyby na wołanie duszy odpowiadał, Jak gdyby ją po znanym wołali imieniu."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Juliusz Słowacki Godzina myśli","page":1,"pageUrl":"/books/168RP3mO#reader-content"},{"id":"content0:2:2","label":"*","page":2,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=2#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:3","label":"1","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:3","label":"2","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:3","label":"3","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:3","label":"4","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:3","label":"5","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:3","label":"6","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:3","label":"7","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:3","label":"8","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:3","label":"9","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:3","label":"10","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:3","label":"11","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:3","label":"12","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:3","label":"13","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:3","label":"14","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:3","label":"15","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:3","label":"16","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:3","label":"17","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:3","label":"18","page":3,"pageUrl":"/books/168RP3mO?page=3#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":186839,"shortId":"2L7oiunF","title":"Орлеанская девственница","authorLine":"Николай Степанович Гумилев, Франсуа-Мари Аруэ Вольтер","primaryAuthorId":"cdac7627-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/87fe62c6-f757-4589-b9e5-123ad8e46a7c/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2L7oiunF"},{"idCatalog":762188,"shortId":"3Hhycl1e","title":"Веселые нищие","authorLine":"Роберт Бернс, Петр Исаевич Вейнберг","primaryAuthorId":"a28881b3-e0b4-59ba-a5d1-0f617b52e60c","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/4384b48d-0de2-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3Hhycl1e"},{"idCatalog":763955,"shortId":"2O7dumuj","title":"Трагедия в Бристоле","authorLine":"Виктор Петрович Буренин, Томас Чаттертон","primaryAuthorId":"3bc02472-1572-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/950022bd-5ed4-11e7-9bfb-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2O7dumuj"},{"idCatalog":792478,"shortId":"4SVrWzi0","title":"Песнь бедняка","authorLine":"Василий Степанович Курочкин, Роберт Бернс","primaryAuthorId":"d9c8f335-9d6e-11e5-9f4b-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/ddb87341-0d7e-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SVrWzi0"},{"idCatalog":791094,"shortId":"1kQZrVeS","title":"Прежде всего","authorLine":"Всеволод Дмитриевич Костомаров, Роберт Бернс","primaryAuthorId":"f87dbdea-0e5f-11e6-9c02-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/b0b550c5-0f5e-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1kQZrVeS"},{"idCatalog":788385,"shortId":"0WIQyMrD","title":"Иван Ерофеич Хлебное-зернышко","authorLine":"Роберт Бернс, Осип Иванович Сенковский","primaryAuthorId":"a28881b3-e0b4-59ba-a5d1-0f617b52e60c","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5f23017e-0dbb-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0WIQyMrD"},{"idCatalog":786502,"shortId":"1VhIdF3I","title":"Филипп","authorLine":"Николай Степанович Курочкин, Витторио Альфьери","primaryAuthorId":"1fb78afb-3890-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/2746096f-3890-11e1-aac2-5924aae99221/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1VhIdF3I"},{"idCatalog":790194,"shortId":"0U31xVIu","title":"Из кантаты «Веселые нищие»","authorLine":"Константин Дмитриевич Бальмонт, Роберт Бернс","primaryAuthorId":"b18393aa-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/96b6edbf-0f5f-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0U31xVIu"},{"idCatalog":791204,"shortId":"1Wtqx1m6","title":"К маргаритке, которую сам Поэт в 1786 году срезал плугом","authorLine":"Роберт Бернс","primaryAuthorId":"a28881b3-e0b4-59ba-a5d1-0f617b52e60c","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/b489cfc1-0d76-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1Wtqx1m6"},{"idCatalog":763136,"shortId":"1eAIFjkc","title":"Maria. Poème d\u0026apos;Ukraine","authorLine":"Malczewski Antoni","primaryAuthorId":"27d70aa9-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/667493ba-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1eAIFjkc"},{"idCatalog":764915,"shortId":"3qzgAO3d","title":"Ajudah","authorLine":"Адам Мицкевич","primaryAuthorId":"40efdf27-15a3-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/c0b8cc47-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3qzgAO3d"},{"idCatalog":764925,"shortId":"00JITKM7","title":"Bakczysaraj w nocy","authorLine":"Адам Мицкевич","primaryAuthorId":"40efdf27-15a3-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/c0d72035-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/00JITKM7"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":40,"totalPages":4,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}