Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Ciesz się klasyką! Miłego czytania!

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 2 из 3

*

Nieraz starszy, błękitne topiąc w ziemię oczy, Mówił: „Słyszysz, mój luby, jak obecna chwila Pada w przeszłość, rzucając dźwięk tęskny, uroczy, Ona nigdy nie wróci, ona nas nachyla Smutniejszymi twarzami w przeszłość upłynioną. Szczęśliwy! Twoje myśli świetniej w słowach płoną, Niż gdy w sercu zamknięte – moje myśli gasną, Słów nie cierpią – lecz nieraz w godzinie tajemnic Tłumnymi słowy w piersiach jak szatany wrzasną I wołają, ażebym je wypuścił z ciemnic, Abym je wywiódł na świat – słów otworzył drogę. Niech mi świat da poezją10 – dać mu jej nie mogę. W tłumie myśli mam przepaść wiecznie czczą myślami, Przepaść ciemną, głęboką; napełnię ją życiem… Jeżeli nie wystarczy, biada! Ciągłym gniciem Myśl się w martwą przekształci ciemnością i łzami, Stanę się myśli grobem – lub umrę przedwcześnie. Słuchaj! Wschodnie krainy dziś ujrzałem we śnie, Piękne były, czarowne, nieraz o nich marzę. Widzę słońcem ściemniałe Beduinów twarze, Widzę lasy palmowe, świadki dawnych czasów. Myśl moja niewstrzymana w te krainy goni, Chciałbym jak duch w kwiecistej roztopić się woni, Chciałbym jak liść nieznany paść tam, w głębi lasów”. Gdy tak marzył – to wisznie i kwiaty ogrodu Bezwonne przed nim rosły, bo myśl dalej biegła I wkrótce marzeniami ognistymi wschodu Zamknęła go w płomieni kole i obiegła. Więc pojechał do wielkiej na północ stolicy, Gdzie długo patrzał w Koran, zwierciadło kalifów; Albo samotny słuchał wieków tajemnicy, Wymówionej niepewną twarzą hieroglifów. Po trzech latach nauki miał wziąć kij pielgrzyma. Przez te trzy lata dziecko z czarnymi oczyma Poznało miłość. – Pierwszą i ostatnią była, I najsilniejsza z uczuć, uczucia przeżyła. Widziałem go przy stopach dziewicy – anioła, Czarnymi weń oczyma patrzała i bladła Myśląc o dziecka życiu, bo z wielkiego czoła Przyszłość mu nieszczęśliwą jak wróżka odgadła. Więc odwracała oczy, a wtenczas łzy lała. Przed nią dusza dziecięcia jako karta biała Czerniła się na wieki miłością daremną. Ona go chciała wysłać na tę ziemię ciemną Ze wspomnieniami szczęścia – chciała zbroić niemi11 Przeciwko własnej duszy i czczym chwilom ziemi; Więc kładła w niego marzeń i myśli tysiące, A słowa jej tak były łagodne, tak drżące, Że we wspomnieniach dziecka zlane, dały dźwięki Podobne do miłości zeznanej wyrazu. Ona umiała oczom nadać wzrok rozkazu I nieraz wstrzymać zamach samobójczej ręki. On sam od siebie śmierci odsunął widziadło Dziwnym wynalezieniem cierpiącego życia. On przed sobą przyszłości postawił zwierciadło I rzucał w nie obecne chwile – i z odbicia Wnosił, jaki blask przyszłe wspomnienia nadadzą Obecnym chwilom życia. Taką myśli władzą Śmiech nieraz słyszał, wspomnień powtórzony echem, Smutny i połamany przyszłością niepewną, I na wesołą chwilę twarzą patrzał rzewną; A nieszczęście przyjmował półsmutnym uśmiechem, Patrząc na nie z przyszłości. – Był to wzrok wędrowca, Co w drodze życia wstąpił na szczyty grobowca I stamtąd ściga mgliste rysy krajobrazów. Nieraz z dziewicą bory przelatywał ciemne; Gdy pod ich końmi iskry sypały się z głazów, Mówili wzajem myśli głębokie, tajemne, Jak do snu kołysani – marzący jak we śnie. A dziecię, bólem uczuć złamane przedwcześnie, Po takich mowach ludzi chroniło się tłumu I biegło w ciemne lasy – tam na dzikie wrzosy Kładło się bladą twarzą – sosn12 słuchając szumu; Tam uspionemu13 myślą wiatr rozwiewał włosy, A myśli rosły wielkie, ciemne, tajemnicze, Jak gwiazdy ogromnymi płynące obroty. Lub w niebo kładł się twarzą – wtenczas na oblicze Padało światło lasów – promień słońca złoty, Pocięty cieniem liści w marmurowe plamy. A potem w głębiach lasu wicher z szumem wzbity Nad głową mu odmykał gałęziste bramy, Skąd w ciemne myśli nieba spadały błękity. Po trzech latach ów drugi młodzieniec powrócił, Biegły wschodnich narodów tłumaczyć się mową. W otwarte dziecka ręce z rozkoszą się rzucił I rzekł: „Odjeżdżam na wschód, w krainę palmową”. — A potem umilkł nagle. O jakże odmienny Od marzącego dziecka – pobladł – jego oczy Obłąkane jak dawniej, lecz wzrok miały senny, Widać, że myśl, co niegdyś żywiła, dziś tłoczy I wbija go do ziemi. – Jakaś tajemnica Niedocieczona spała w rysach martwych lica. Mało mówił – i tylko raz wśród dzikich sosen Wykrzyknął z obłąkaniem: „Ginę marzeń zdradą! Wysyłają mię w kraje bez zim i bez wiosen. Chcą mię zabić!” – a potem uśmiechnął się blado I resztę zamknął w serca głębokim tajniku. Potem wziąwszy uściski matki, druhów, bratnie, Odjechał – i w drugiego dziecka imionniku Zapisał pożegnania wyrazy ostatnie: „Po długich latach, gdy wiek sił ukróci, Gdy będziesz myślą w złotej przeszłości się stawił, Wspomnij na przyjaciela, który cię zostawił, Jak przeszłość zniknął, jak przeszłość nie wróci”. Wkrótce potem… pamiętam… o księżyca wschodzie Drugie dziecię wśród ciemnej dębowej ulicy Siedziało pochylone przy stopach dziewicy. Z drzew opadały liście i w całym ogrodzie Zaledwo kilka kwiatów szronami srebrzystych; Na niebie ledwo kilka gwiazd zabłysło mglistych, Księżyc płynął samotny, las szumiał daleki. Tego wieczora dziecię ustami drżącemi14 Anioła snów dziecinnych żegnało na wieki; A potem bladą twarzą upadło do ziemi Jak zabite słowami, dumnym wstydem drżące. Bo dziecko miało dumę wielkiego człowieka Przeczuciem nakarmioną. Wtenczas lat tysiące, Wtenczas mu w oczach przyszłość stanęła daleka, Świetna okrzykiem ludzi – a z tymi obrazy Obecna chwila czarnym łamała się cieniem, Odrzuconą miłością, dumą, oburzeniem, Serce jak kryształ w setne poryło się skazy I tak wiecznie zostało. Wszystkie czucia skarby Ognistej wyobraźni rzucił na pożarcie, Wyobraźnia złotymi rozkwitała farby I kładła się jak tęcza na ksiąg białej karcie; Lecz nie było w niej wiary w szczęście ani w Boga. Ludzie w nim mieli druha, w myślach świat miał wroga. On, w głębi duszy słysząc krzyk szczęścia daremny, Mścił się i gmach budował niedowiarstwem ciemny. Ta budowa, ciężkimi myślami sklepiona, Stała otworem ludziom, lecz by się w nią dostać, Musieli wprzód jak wielcy szatani Miltona15 Zmniejszać się i myślami przybrać karłów postać. Tak w rozstania godzinie młody anioł zginął… Wzniósł twarz… już nad nim młodej nie było dziewicy; Długo dumał… bo księżyc pół nieba przepłynął I patrzał drugą stroną dębowej ulicy Jak lampa w końcu ciemnej klasztornej arkady. Młodzieniec zadumany patrzał w księżyc blady, Potem nagle uspioną budząc się pamięcią, Wydobył pismo, całą zamknięte pieczęcią; I przy księżyca świetle czytał nieruchomy, Na nieznajomym liście podpis nieznajomy, A w głębi listu smutne kryły się nowiny. „Twój przyjaciel, wysłany w piramid krainy Jako drogman16 poselstwa, zajechał po drodze Do przyjaciół rodziców domu, trzy dni bawił… Niewinnej wesołości długie puścił wodze I przy lampie wieczornej powieści nam prawił. Wczoraj miał dalej jechać… Widzieliśmy rankiem, Jak po jesiennym liściu chodził smutny, cichy… Potem konie pocztowe brzęknęły przed gankiem, Potem wielkie strzemienne podano kielichy… Żegnał się – za łzy dawał wesołe uściski I pucharem o nasze puchary uderzył. Odszedł. Wtem ucztujących strzał przeraził bliski, Tłumem biegliśmy w jego komnatę… już nie żył. Przez serce przeszła kula, a broń trzymał w dłoni. Spoczywa na rozdrożu – wśród leśnej ustroni. Ksiądz grób jego poświęcił, wierząc w zdanie tłumu, Że samobójstwo było w młodzieńcu chorobą Obłąkania, ciemnoty, szału, nierozumu. Ten wypadek dóm17 cały napełnił żałobą”. Oto jest romans życia nie skłamany w niczem18… Zabite głodem wrażeń jedno z dzieci kona, A drugie z odwróconym na przeszłość obliczem Rzuciło się w świat ciemny… powieść nieskończona…

Страница 2 из 3

Вам также может понравиться

Страница 1 из 4

Назад124Далее