Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Ciesz się klasyką! Miłego czytania!

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 1 из 2

Ignacy Krasicki Palinodia

Palinodia – grecka nazwa utworu odwołującego wszystkie stawiane komuś zarzuty. Przykładem odwołania jest Pieśń 16 z ks. I Horacego, w której stara się on zjednać kochankę obrażoną uprzednio złośliwą satyrą: „Nad piękną matkę gładsza jeszcze córo! / Znam, żem przewinił wolnym rymem; którą / Chcesz włóż nań karę: czy komina warty, / Czy, by po morzu błędne gonił karty. / (………) / Poprzestań żalów; i mnie w wieku młodym, / Niebacznym bystra krew była powodem; / Kiedym się gniewnym uniesiony błędem, / Rzucił za piórka ostrego zapędem. // Już ci przyrzekam na sumnienie moje, / Że jadowite żądło mu przykroję / I wziętą z zyskiem przywrócę ci sławę, / Rzuć tylko na mnie oczy twe łaskawe.” (Przekład A. Naruszewicza, tytuł: Do Panny [w książce:] A. Naruszewicz, Dzieła, Warszawa 1778, t. IV, s. 17–18). Tytuł Palinodia (w wyd. Dmochowskiego tytuł Odwołanie) jest użyty przez Krasickiego w sensie ironicznym i jak cały utwór nie jest odwołaniem. [przypis redakcyjny]

Na co pisać satyry? Choć się złe zbyt wzniosło, Przestańmy. Świat poprawiać – zuchwałe rzemiosło. Na złe szczerość wychodzi, prawda w oczy kole; Więc już łajać przestanę, a podchlebiać wolę. Których więc grzbiet niekiedy, mnie rozum nawrócił1, Przystępujcież, filuty, nie będę was smucił. Ciesz się, Piętrze, zamożny, ozdobny2 i sławny, Dobrym kunsztem urosłeś, nie złodziej, lecz sprawny, Nie szalbierzu, lecz dzielny umysłów badaczu, Nie zdrajco, ale z dobrej pory korzystaczu, Nie rozpustny, lecz w grzeczne krotofile płodny, Przystąp, Piętrze, bezpiecznie, boś pochwały godny3. Ciesz się, Pawle. Oszukać to kunszt doskonały, Tyś mistrz w kunszcie, więc winne odbieraj pochwały. Fraszka Machijawelów wykręty i sztuki4, Przeniosłeś głębokością tak zacnej nauki Wytworność przeszłych wieków. Uczniów ci przybywa, Winszuję ci, ojczyzno moja, bądź szczęśliwa. Janie zacny, coś ojców majętność utracił, Fraszka złoto, masz sławę, masz tych, coś zbogacił. Brzmi wdzięczność, miło słuchać, choćby i o głodzie. O szczęśliwa ojczyzno! szczęśliwy narodzie! Masz umysły wyborne, dusze heroiczne, Zewsząd wielkie przykłady, wspaniałe i liczne, Zewsząd… Po cóż te śmiechy? Niech Zoil5 uwłacza, Niechaj zjadliwe pióro w żółci coraz macza, Nie przeprze. Ci, co satyr udali się drogą, Mszczą się na wielkich, że być wielkimi nie mogą. Ta pobudka, co bardziej niż żarliwość wzrusza, Wzbudziła Juwenala6 i Horacjusza7. Kiedy pod pretekstami obyczajów zdrożnych Targali się wśród Rzymu na jaśnie wielmożnych, Gdy szydzili z konsulów8 mimo ich topory, A co skarb (jak zazwyczaj) okradły kwestory9, Choć nie kradli otwarcie, byli połajani. Augury10, z charakteru chociaż poważani, Chociaż w mocy, w kredycie11 bywali ustawnie, Choć ostrożnie grzeszyli, łajano ich jawnie. Nie wiedzieli prostacy, że co lud obchodzi12, Że co małym nie wolno, to wielkim się godzi, Nie chcieli raczej wiedzieć; a zajadłość wściekła, Skoro się w pierwsze stopnie zuchwale zaciekła, Nie patrząc na osoby, lecz ścigając zdrajcę, Z wśród kościoła, senatu brała winowajcę. Ale też z mody wyszli, mało je kto czyta, A co komu do tego, kto był hipokryta, Kiedy żył Juwenalis, na przymówki skory, Co stąd Persjuszowi13, że kradły kwestory? Źle czynił, że się na nie z satyrą ośmielił; Kto wie, milcząc czyby się z nimi nie podzielił. Jak naówczas, tak teraz mało kogo wzrusza, Że augury gorszyły za Horacyjusza, To przywilej urzędu. Dumny a bogaty, Nie dla wróżki14 żył augur, ale dla intraty. Pretor15 że w trybunale niekiedy pobłądził, Tym gorzej przegranemu; kto wygrał, osądził, Że pretor sprawiedliwy. A poeta za co Głos podniósł? Nieźle milczeć, czasem za to płacą. Tak by nam czynić; ale łatwiej z paszczy wilczej Łup wyrwać niż dokazać, że poeta zmilczy. Więc gdy milczeć nie mogę, tak jak przedsięwziąłem, Każdego w szczególności, wszystkich chwalę wspołem. Jak Piotr, Paweł z osobna, mnogimi orszaki Przystępujcie, szulery, oszusty, pijaki, Hipokryty, pieniacze; niech każdy przychodzi, Stratni16, skępcy, filuci, i starzy, i młodzi, Zgoła, kogom ukrzywdził; ile tylko zdołam, Przychodźcie, com niebacznie powiedział, odwołam. Do czegoś w polerownym tym wieku przywykła, Płci piękna, czyń krok pierwszy. Cóż wstyd? – Marność znikła17. Co honor? – Mistrz dziwaczny i tyran ponury. Oswoiłyście cnotę, już innej natury: Zgodziła się z wdziękami, a co niegdyś dzika, Już pieszczotom niesprzeczna i modzie przy wyka. Bogdaj ów czas szczęśliwy nigdy był nie mijał18, Kiedy się król ze trzema stanami19 upijał! Nie byłoć, prawda, rządów, lecz było wesoło. Wróćcie się, dobre wieki, niech pogodne czoło Oznacza wnętrzną radość. Trunek troski goi, Trunek serca orzeźwia, trwogę uspokoi I będziemy szczęśliwi. Dobrej chwile dawce, Bierzcie, co wam należy, chwałę, marnotrawce; Dobroć serca w was mieszka, czynicie szczęśliwych, Na cóż ranę rozjątrzać w pismach uszczypliwych? Dusze słodkie, dość kary. Śmiech krótki, płacz trwały, Nie satyr, lecz pociechy godniście i chwały. Stracił Tomasz majętność, lecz kraj przyozdobił; Pałac został, tapicer na meblach zarobił. Przeniósł pysznym ogrodem Francuzy i Włochy20, Nie miał, prawda, pszenicy, ale miał karczochy21. Zgoła pięknie z nim było.Źle z skąpymi wszędzie, Przecież i tych nie gańmy, a choć w zdrożnych rzędzie Górne miejsce trzymają, choć dzicy, nieczuli, Z wstydu, względów i cnoty chociaż się wyzuli, Przecież się czasem zdadzą. Płużne22 te bydlęta Orzą, kto inny zbiera. Stąd hojne panięta, Co spasłe głodem ojców, na dowód wdzięczności Śmieją się z fundatorów swojej wspaniałości. Niech się śmieją do woli; równie to los dzieli, Przyjdzie czas, gdy się i z nich drudzy będą śmieli, Ja chwalę. W czym złe karty? Kto przegrał, ten gani. Ci, co do tego stanu nie są powołani, Próżno bluźnią. Że dobre, wypróbuję snadnie; Wojciech, ów sławny Wojciech, kiedy gra, nie kradnie. Niechby grał, niechby grali oszusty, matacze, Hipokryty, złodzieje, rozpustni, pieniacze, Mniej by było szkarady. Dwór? To źródło cnoty, Dwór cecha23, gdzie się wielkie próbują przymioty, Dwór szkoła uczciwości, skarbnica poloru, Zgoła, cokolwiek dobrze, to wszystko u dworu: Więc grzeczne Sokratesy, Platony dorodne, Pełne wdzięków Seneki, Cycerony modne, Solony manijerne24, Epiktety sprawne25, Tacyty żartobliwe, Katony zabawne26 U dworów się wylęgły; a nas, prostych, rzesza Na hołd tym wielkim duszom zdziwiona pospiesza I ja biegnę za gminem, ile mogę zdołać. Lecz nie dosyć przeprosić, nie dosyć odwołać. Niechaj pozna świat cały z daleka i z bliska; Kiedym ganił, taiłem ganionych nazwiska. Chwalę, niech będą jawni… Rumieniec? … Nie chcecie? Zacny wstydzie! Osiadłeś na tych czołach przecie. Cóż czynić? Nieznajomych czy w dwójnasób sławić? Mówić? – czyli umilknąć? Taić? – czy objawić? Milczą. Szacowna skromność zdobi wielkie dusze. Niechże sądzi potomność, a ja pióro kruszę.

Страница 1 из 2

Назад12Далее

Вам также может понравиться

Страница 1 из 2

Назад12Далее