Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 3 из 7

XVII. DOBRYWIECZÓR

Dobrywieczór! on dla mnie najsłodszém życzeniem; Nigdy, czyto przed nocą dzieli nas zapora, Czyli mię ranna znowu przywołuje pora, Nie żegnam się, ni witam s takim zachwyceniem, Jak w tę chwilę, wieczornym ośmielony cieniem; Ty nawet, milczéć rada i płonić się skora, Gdy usłyszysz życzenie dobrego wieczora, Żywszém okiem, głośniejszém rozmawiasz westchnieniem. Niechaj dzieńdobry wschodzi tym co społem żyją, Objaśniać pracę, która ich ręce jednoczy; Dobranoc niech szczęśliwych kochanków otoczy, Gdy z rozkoszy kielicha trosk osłodę piją; A tym co się kochają i swą miłość kryją, Dobrywieczór niech przyćmi zbyt wymowne oczy.

XVIII. DO D. D

WIZYTA

Ledwie wnijdę, słów kilka przemówię z nią samą; Jużci dzwonek przerażą, wpada galonowy, Za nim wizyta, za nią ukłony, rozmowy, Ledwie wizyta z bramy, już druga za bramą. Gdybym mógł, progi wilczą otoczyłbym jamą, Stawiłbym lisie pastki, kolczate okowy, A jeśli niedość bronią, uciecbym gotowy Na tamten świat stygową zasłonić się tamą. O przeklęty nudziarzu! ja liczę minuty, Jak zbrodniarz co go czeka ostatnia katusza, Ty pleciesz błahe dzieje wczorajszéj reduty. Już bierzesz rękawiczki, szukasz kapelusza, Teraz odetchnę nieco, wstąpi we mnie dusza, O bogi! znowu siada, siedzi jak przykuty!

XIX. DO WIZYTUJĄCYCH

Pragniesz miłym być gościem, czytaj rady moje, Niedość wszedłszy donosić o czém wszyscy wiedzą, Że dzisiaj tam walcują, ówdzie obiad jedzą, Zboże tanie, deszcz pada, w Grecyi rozboje. Jeśli w salonie znajdziesz bawiących się dwoje, Zważaj czy cię z ukłonem, z rozmową uprzedzą, Czyli daleko jedno od drugiego siedzą, Czy wszystko jest na miejscu, czy w porządku stroje. Jeśli pani co wyraz zaśmiać się gotowa, Choć usta śmiać się nie chcą; jeśli panicz z boku Pogląda i zegarek dobywa i chowa, I grzeczność ma na ustach a cóś złego w oku: Wiesz jak ich trzeba witać? Bywaj zdrów, bądź zdrowa; A kiedy ich masz znowu odwiedzić?—po roku.

XX. POŻEGNANIE

DO D. D

Odpychasz mię?—czém twoje serce już postradał? Lecz jam go nigdy nie miał;—czyli broni cnota? Lecz ty pieścisz innego; czy że nie dam złota? Lecz jam go wprzódy nie dał a ciebie posiadał. I nie darmo; choć skarbów przed tobąm nie składał, Ale mi drogo każda kupiona pieszczota, Na wagę duszy mojéj, pokojem żywota; Dla czegoż mię odpychasz? nadaremniem badał. Dziś odkrywam łakomstwo nowe w sercu twojém, Pochwalnych wiérszy chciałaś; marny pochwał dymie! Dla nich więc igrasz z bliźnich szczęściem i pokojem? Nie kupić Muzy! W każdym ślizgałem się rymie, Gdym szedł na Parnas z lauru wieńczyć cię zawojem, I ten wiérsz wraz mi stwardniał, żem wspomniał twe imię.

XXI. DANAIDY

Płci piękna! gdzie wiek złoty, gdy za polne kwiaty, Za haftowane kłosem majowe sukienki, Kupowano panieńskie serduszka i wdzięki, Gdy do lubéj gołębia posyłano w swaty? Dzisiaj wieki są tańsze a droższe zapłaty. Ta któréj złoto daję, prosi o piosenki; Ta któréj serce daję, żądała méj ręki; Ta którą opiéwałem, pyta, czym bogaty. Danaidy! rzucałem w bezdeń waszéj chęci Dary, pieśni, i we łzach roztopioną duszę; Dziś z hojnego jam skąpy, s czułego szyderca. A choć mię dotąd jeszcze nadobna twarz nęci, Choć jeszcze was opiéwać i obdarzać muszę, Lecz dawniej wszystko dałbym, dziś wszystko—prócz serca.

XXII. EXKUZA

Nuciłem o miłostkach w rówieńników tłumie, Jedni mię pochwalili, a drudzy szeptali: Ten wieszcz kocha się tylko, męczy się i żali, Nic innego nie czuje, lub śpiewać nie umie. W dojrzalsze wchodząc lata, przy starszym rozumie, Czemu serce płomykiem tak dziecinnym pali? Czyliż mu na to wieszczy głos bogowie dali, Aby o sobie tylko w każdéj nucił dumie? Wielkomyślna przestroga!—wnet z górnemi duchy Alcejski chwytam bardon, i strojem Ursyna Ledwiem zaczął przegrywać, aż cała drużyna Rozpiérzchła się unosząc zadziwione słuchy; Zrywam struny i w Letę ciskam bardon głuchy. Taki wieszcz jaki słuchacz.

Sonety Krymskie

Wer den Dichter will verstehen Muss in Dichters Lande gehen.

Göthe im Chuld Nameh

TOWARZYSZOM

PODRÓŻY KRYMSKIEJ

AUTOR.

I. STEPY AKERMAŃSKIE

Wpłynąłem na suchego przestwór Oceanu, Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi, Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi, Omijam koralowe ostrowy burzanu.1 Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu; Patrzę w niebo, gwiazd szukam, przewodniczek łodzi; Tam zdala błyszczy obłok? tam jutrzenka wschodzi? To błyszczy Dniestr, to weszła lampa Akermanu. Stójmy!—jak cicho!—słyszę ciągnące żórawie, Którychby nie dościgły źrenice sokoła; Słyszę kędy się motyl kołysa na trawie, Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła. W takiéj ciszy!—tak ucho natężam ciekawie, Że słyszałbym głos z Litwy,—jedźmy, nikt nie woła.

Страница 3 из 7

Вам также может понравиться

Страница 1 из 2

Назад12Далее