Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Janko Cmentarnik to gawęda ludowa napisana przez Władysława Syrokomlę.To historia Janka, mieszkańca litewskiej wsi. Koleje życia kierują go jednak w zupełnie inne strony. Przez wiele lat jest żołnierzem i, chociaż wiele razy znajduje się niedaleko rodzinnej wsi, nie może do niej wrócić. Intensywne życie i wojenne przygody nie zmniejszają jego tęsknoty za domem. Czy Janko ujrzy jeszcze kiedyś rodzinne strony?Władysław Syrokomla to pisarz i tłumacz żyjący i tworzący w XIX wieku, związany z ówczesną Litwą. Znany przede wszystkim jako autor gawęd chłopskich, szlacheckich, historycznych. Syrokomla pochodził z ubogiej rodziny szlacheckiej i często w swoich utworach ukazywał ten stan, nie szczędząc irocznicznych komentarzy na temat bliskiej mu rzeczywistości.

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 1 из 8

Władysław Syrokomla Janko Cmentarnik

Gawęda ludowa

W naszéj wiosce za mych latek, Inszy1 bywał ruch: I wesele, i dostatek, Każde dziéwczę gdyby2 kwiatek, Każdy chłopiec zuch! Dziś na rozum ludzie biorą, Ale idzie cóś3 niesporo4 — Insze czasy masz! Szarém kwieciem łąka kwitnie, Pokarlały kłosy żytnie, Zbladła ludziom twarz! Czy w jesieni, czy to w wiośnie, Były piękne dni; Czy pracujem – serce rośnie, Czy się bawim – to rozgłośnie, Aż gospoda drży! Dzisiaj ludzie już nie tacy I do czarki, i do pracy — Wiém5 ich siłę, wiém! A ojcowie dzielni, starzy, Spoczywają u cmentarzy Wiekuistym snem! … Pójdę do nich: na mogile Będę płakać rad; Do nich miodu dzban wychylę, I pogwarzę słodko, mile, Z ludźmi dawnych lat.

Janko Cmentarnik

I

Jak ponad grobem wśród nocnéj pory Błądzą ogniki i meteory, Tak dni ubiegłe, dawne dni nasze, Zawsze uroczy promień opasze. Choć one były zwykłemi dniami, Ludzie ci sami i tacy sami, I świat, i człowiek jedną miał dolę: Chmury na niebie, troski na czole; Niekiedy jutrzni promień szeroki Rozjaśnił serce, przebił obłoki, I znów się ukrył za gęste mgliska; Z niebios deszcz pada, z oczu łza tryska, I tak się ciągle miesza na ziemi: Chwilka pogody z dniami tęsknemi; — A jednak promień przeszłości złoty Każe zapomnieć chmur i tęsknoty: Gdy w tamtą stronę myśli pobiegą6, Rzewniéj na sercu – Bóg wié dlaczego! Rok dawno zbiegły dziwne ma wdzięki! Bo to rówieśnik naszej jutrzeńki7; A tamci ludzie dlatego mili, Że w naszém życiu świadkami byli Piérwszéj pielgrzymki – kiedyśmy śmieli Ku niewidomym celom lecieli, Za motylami, to za kwiatkami, Za wszystkiém piękném, co oko mami, Za wszystkiém miłem, co serce pieści, — Nie tak jak dzisiaj – gdy syn boleści, Zaznawszy świata, głowę schyliwszy, Co chwila mędrszy i nieszczęśliwszy, Obarczon ciężką sakwą podróży, Gdy mu dawniejsza siła nie służy, Krwawiąc się cierniem i ostrém zielem, Idzie do celu – a grób tym celem.

II

Święta jutrzeńko mojego rana! Tyś była chmurna i opłakana, Ot taka sama i w każdym względzie Jak dzień dzisiejszy, jak jutro będzie. A jednak nie wiem i skąd? i po co? Nad twém wspomnieniem światła migocą; A przy tych światłach gdy się rozmarzę, Lubię oglądać dawniejsze twarze, Miejsca, gdzie moje zbiegło zaranie, Gdzie dzisiaj noga już nie postanie. I patrzę czasem, i tęsknię rzewno Za ową barwą mglistą, niepewną; Za temi dachy, gdzie życie biegło, Za tamtych świątyń znajomą cegłą, Za tamtym wiatrem, łąki przekosem, Za tamtych ludzi wzrokiem i głosem, Z którymi niegdyś żyło się ściśléj, Łamiąc chléb bratni, mieniając8 myśli… Gdy spracowane ramię zaboli, Gdy pulsa9 życia tętnią powoli, Człek ciężko westchnie: «Boże mój Boże! Tam świeżość dawną zyskałbym może, Widok stron tamtych i tamtych twarzy Zastygłe serce pewnie rozżarzy…» Śmieszne rojenia! puste gawędy! Wszak czas i życie szły i tamtędy; A tamte miłe dachy ze słomy Pokrył mech siwy, mnie nieznajomy; Drzewka, com niegdyś kochał jak braci, Musiały wzrosnąć w nowéj postaci — A cóż mi po nich? myśl ma pochmurna Chciała w nich widziéć dawne konturna10, A one wzrosły jak wszystkie drzewa; A wiatr tam dzisiaj inny powiewa; Inaczéj huczą kościelne dzwony, Jeden rozbity, drugi zmieniony… A twarze ludzkie?? jak karta biała: Tam każda chwila cóś zapisała. Nowe kolébki ściele niewiasta; Co było dzieckiem – w męża urasta, Co było mężem – dzisiaj skroń siwa, Co było starcem – w grobie spoczywa. To jacyś obcy… nie chcę tych ludzi: Ich widok tylko boleść mi wzbudzi! Cóś znajomego, cóś mi się roi; Lecz to nie tamci, lecz to nie moi! Na twarzach zmarszczek głębokie żłoby, Ślad wieku, smutków albo choroby; Już głos dziewiczy, co ucho pieści, Ostro dziś płynie z piersi niewieściéj, Głos męża silny, pełen słodyczy, Dziś w starczych ustach szepleni, syczy, — Człek przypomina, wsłucha się, wsłucha: To obce dźwięki dla mego ucha! … A sercaż ludzkie! jaka tam zmiana! Widziałeś piękny zapał młodziana — Dzisiaj tę duszę czyż poznać można? Tak samolubna, taka ostrożna! Widziałeś w niebo wzniesione oko, Czytałeś w sercu wiarę głęboką, A jakąż miłość kryło to łono, Niewyczerpaną, niewyziębioną! Lecz czego lodem zakuć nie w stanie Grzech, doświadczenie, odczarowanie? I już w tych piersiach i już w tej głowie Chłodna niewiara, straszne pustkowie! Posłuchaj tylko: szydzi bluźnierca Z dawniejszéj wiary, z własnego serca… Precz mi z tym człekiem! ja go nie znałem! A jam chciał wskrzesnąć11 jego zapałem! A jego postać, ileż to razy, Gdym w myślach kréślił przeszłe obrazy, Tak promieniście i tak różowo Przelatywała nad moją głową! … Szatan nie człowiek! … za jakież winy Skalał mój obraz, obraz jedyny Młodéj przeszłości, szczęśliwszej chwili, Źrzódła12, com sądził, że mię posili, Że zwątpiałemu wróci nadzieje, Że mię13 dawniejszym ogniem zagrzeje?! … Och! jak boleśnie, och! jak boleśnie, Że dzień wczorajszy nigdy nie wskrześnie! Wczorajsi ludzie już dziś umarli, A wiek się zmienia, przyszłość się karli… Chcesz zdłużyć14 chwilę, która ucieka?? Rozważaj przeszłość, ale z daleka.

Страница 1 из 8

Назад128Далее

Вам также может понравиться