Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Janko Cmentarnik to gawęda ludowa napisana przez Władysława Syrokomlę.To historia Janka, mieszkańca litewskiej wsi. Koleje życia kierują go jednak w zupełnie inne strony. Przez wiele lat jest żołnierzem i, chociaż wiele razy znajduje się niedaleko rodzinnej wsi, nie może do niej wrócić. Intensywne życie i wojenne przygody nie zmniejszają jego tęsknoty za domem. Czy Janko ujrzy jeszcze kiedyś rodzinne strony?Władysław Syrokomla to pisarz i tłumacz żyjący i tworzący w XIX wieku, związany z ówczesną Litwą. Znany przede wszystkim jako autor gawęd chłopskich, szlacheckich, historycznych. Syrokomla pochodził z ubogiej rodziny szlacheckiej i często w swoich utworach ukazywał ten stan, nie szczędząc irocznicznych komentarzy na temat bliskiej mu rzeczywistości.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 2 из 8III
Jeśli ochota, słuchacze mili, Dajcie mi ucho choć na pół chwili: Starym zwyczajem, w kółku słuchaczy, Powiém powiastkę, przygodę raczéj, Którąm zasłyszał15 z ludzkiéj pogłoski, Prostą i rzewną – wiadomo z wioski. Czyńcie co wola – śmiejcie się, płaczcie, Dobre przyjmijcie, a złe przebaczcie.
IV
Przed pięćdziesięciu czy więcéj laty, Żył w jednéj wiosce młodzian bogaty, Młody, wesoły – jeden z tych ludzi, Którego serca nic nie wystudzi, Co go nie stworzył Bóg na pieszczocha, Co kiedy kocha, to szczerze kocha, Co to do pracy rwie się ochotnie, Co to przy pługu z rozkoszą potnie16, A kiedy hula, to z całéj duszy, Którego serce wszystko poruszy, Co gotów stawić we dnie i w nocy Pierś do uścisku, dłoń do pomocy. Więc wszyscy brata widzieli w Janku; A on zajęty był bez ustanku, Temu, owemu, czy to, czy owo, Jakąś gromadzką sprawą wioskową. Kochał swą wioskę, chlubił się wioską, Kochał rodziców duszą synowską, Kochał swe pola i sianożęci, Kochał rzeczułkę, co tam się kręci, Kochał swe lasy i dymy chatnie17, Dla parobczaków miał serce bratnie, Kochał na zabój dziewczęta młode, Kochał kaplicę, cmentarz, gospodę. I z tą miłością rodzonéj ziemi, Dobrze mu było między swojemi: Bo jakoś zawżdy18 na sercu gracko, Dolę, niedolę dzieląc gromadzką; Żyć ze wszystkimi, czuć bratnią spójnię, To jakoś serce bije podwójnie. Bywało, we wsi śmierć kogoś bierze — Janek jak dziecko spłacze się szczerze, W obcym człowieku, co zszedł ze świata, Jakby utracił ojca czy brata; On dół wykopie, trumnę wyciosa, Żałobną pieśnią grzmi pod niebiosa, A jeśli krewni nie dość bogaci, Jeszcze, bywało, za pogrzeb płaci. Za to gdy we wsi jakaś hulanka, Za siódmą górą posłyszysz Janka: To hucznie śpiewa, to w taniec ruszy, Gromadzka radość tak mu do duszy. On na weselach za drużbę stanie, On piérwszy oracz na dworskim łanie, Przodowy kosarz na sianożęci, Nigdy mu nie brak siły i chęci. No! a na świecie różnie się plecie: Czasem do bitwy przychodzi w lecie, Zwłaszcza – że wioska ustronna, mała, Na spornych gruntach jakoś leżała. Więc cudzopaniec19, w dogodnéj porze, Łąkę przekosi, grunta przeorze, Wpuści dobytek20 w niwę wioskową: Groźba za groźbę, słowo za słowo, Krzywda widoczna, a sprawa prędka, To się i pobić przychodzi chętka. No! różnie bywa – któréj niedzieli, Ten się podchmieli, drugi podchmieli, Słówko za słówko, krew'21 silniéj bije, Jakoś przychodzi grzmotnia na kije; A drugi siedząc, niedługo duma, Żal mu sąsiada, żal pana kuma, Więc do pomocy! i z drugiéj strony Znowu się zjawi gość nieproszony, I dwie gromadki starym zwyczajem Gdzieś przy gospodzie grzmocą się wzajem. Na taką grzmotnię, w lichéj godzinie, Niech no się tylko Janek nawinie I rzutem oka niech no wybada, Że tam chcą skrzywdzić jego sąsiada: To własne życie już mu nie w cenie, Choć na dziesięciu wpada szalenie, A słabej stronie dając pomoce, Potężną ręką jak cepem grzmoce, I póty grzmoce daléj a daléj, Aż przeciwników z nóg nie obali: Piersi do piersi, a ramię w ramię, Aż nim ich kije w trzaski22 połamie. Słowem, czy w zgodzie, czy to we zwadzie, Janek był pierwszy w całéj gromadzie.
V
Takie pierwszeństwo nie idzie z rodu, Ani go zjednać za kufel miodu; Lecz trzeba kochać a sercem całém, Trzeba być silnym duszą i ciałem, — A czy to w wiosce, czy w wielkiem mieście, Taką przewagę uznają wreszcie. Przewaga serca w imię przyjaźni, Najdumniejszego dumy nie draźni23, Wszyscy się chylą przed taką władzą, Ochocze serca zawżdy poddadzą; A gdy już pierwsza przebyta proba, Prowadź gromadkę gdzie się podoba.
VI
I świetną była dola Jankowa, Póki się we wsi rodzinnéj chowa. Lecz inszą dolę dały mu nieba: Panu hajduka było potrzeba, Spodobał Janka – zabrał go z chaty W obce wojwództwo aż pod Karpaty. Żal rodzinnego było mu płota, I wioska po nim będzie sierota: Ojciec przeżegnał dobrego syna, Gorzko płakała matka jedyna, Chłopaki ucztę dali mu w domu, Dziewczętom zucha żal po kryjomu, Jedna, jak widać, smutniejsza nieco, U drugiéj łezki na oczach świecą. Wszyscy żałują – on głowę traci: Dumny tym żalem swoich współbraci. Z sercem rozdartém i bolejącém, Z tysiącem wspomnień, z marzeń tysiącem, Zakończył z braćmi uczty ostatki, Rzucił się do nóg ojca i matki, Uściskał chłopców i dziewy młode, Pożegnał kościół, cmentarz, gospodę; Wsiadł na konika dworsko a raźnie, Jeszcze się wszystkim skłonił przyjaźnie, I ruszył, świszcząc piosnkę kozaczą, Pewien, że jego łez nie zobaczą, I snuć marzenia zaczął powoli O nowém życiu, o inszéj doli.
VII
Dobrze mu było na dworze pana: Barwa złocista i posrebrzana, Spięty popręgą, w sutéj bekieszy24, Z kity u czapki wielce się cieszy, Strzelba przez plecy, konik cisawy, — O! taka służba jak dla zabawy! Prędko się zuczył celnego strzału, I przyjaźń ludzka nie szła pomału: Pan go od razu polubił wielce, Kazał policzyć pomiędzy strzelce; Dworscy przyjęli braterską dłonią, No, i dziewczęta nie bardzo stronią. Wesołe życie! jedyna bieda: Że Bóg przeszłości zapomniéć nie da, Że w dzień i w nocy tak sercem miota Ta do rodzinnej skiby tęsknota! Te ciągłe myśli o swojéj strzesie25 Ptaszek pod skrzydłem chyba je niesie! Słodkie powietrze ze swego świata Chyba zdradziecko z wiatrem przylata, Aby do reszty odurzyć głowę, Ażeby serce darć26 na połowę… Najpierwsze myśli, kiedy się zbudzi, Posyła naprzód do tamtych ludzi: Co oni robią? żywi? czy zdrowi? Ojciec i matka, nasi domowi? Nasze chłopaki, nasze dziewczęta? … I kto tam jeszcze o mnie pamięta? Czy tam wczorajsza doszła ulewa? Czy wiatr którego nie złamał drzewa? Tak była wątła, tak pochylona, Grusza przy chacie starca Szymona… Co się tam stało z kościelną wieżą? Kto tam rej wiedzie między młodzieżą? Czy zawsze psisko u Pawła bramy? Czy stary dzwonnik jeszcze ten samy? … Och! cóś mi serce niedobrze tuszy27! Musiał któś umrzéć: bo tęskno w duszy! … Gdy się w niedzielę świetnie ustroi, Och! – myśli sobie – gdyby tu moi, Gdyby widzieli rodzice starzy, Jak mi strzelecka barwa do twarzy! Toż by zazdrościł, aż głową kiwa, Wioskowy strojniś Marcin Pokrzywa! A dziewkiż nasze! nasze jagódki, Toż by to uśmiéch zrobiły słodki! Niby to z cicha, niby to skromnie, Zawsze by jednak przylgnęły do mnie… O gdzie tam! gdzie tam! … lepiéj we świcie28! Proste jéj sukno, proste uszycie… Ja w stroju dworskim pomiędzy chłopcy W rodzonéj wiosce byłbym jak obcy; Gdybym zawitał w takim ubiorze, Pies by domowy rzucił się może… Nie chcę téj barwy złotéj, zielonéj! Puśćcie mię, puśćcie w domowe strony! …
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/1fEFv22j","pageTitle":"Janko Cmentarnik (Władysław Syrokomla) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Janko Cmentarnik». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Janko Cmentarnik». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Władysław Syrokomla","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/1fEFv22j#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная поэзия","item":"https://bookra.app/genre/5213"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Janko Cmentarnik","item":"https://bookra.app/books/1fEFv22j"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/1fEFv22j","url":"https://bookra.app/books/1fEFv22j","name":"«Janko Cmentarnik». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Janko Cmentarnik». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/1fEFv22j#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/1fEFv22j#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7c01b0ce-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/1fEFv22j#work","name":"Janko Cmentarnik","url":"https://bookra.app/books/1fEFv22j","description":"Janko Cmentarnik to gawęda ludowa napisana przez Władysława Syrokomlę.To historia Janka, mieszkańca litewskiej wsi. Koleje życia kierują go jednak w zupełnie inne strony. Przez wiele lat jest żołnierzem i, chociaż wiele razy znajduje się niedaleko rodzinnej wsi, nie może do niej wrócić. Intensywne życie i wojenne przygody nie zmniejszają jego tęsknoty za domem. Czy Janko ujrzy jeszcze kiedyś rodzinne strony?Władysław Syrokomla to pisarz i tłumacz żyjący i tworzący w XIX wieku, związany z ówczesną Litwą. Znany przede wszystkim jako autor gawęd chłopskich, szlacheckich, historycznych. Syrokomla pochodził z ubogiej rodziny szlacheckiej i często w swoich utworach ukazywał ten stan, nie szczędząc irocznicznych komentarzy na temat bliskiej mu rzeczywistości.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7c01b0ce-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная поэзия","литература 18 века","литература 19 века"],"sameAs":["https://litres.ru/book/wladyslaw-syrokomla/janko-cmentarnik-23551882/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba#person","name":"Władysław Syrokomla","url":"https://bookra.app/author/260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная поэзия"},{"@type":"Thing","name":"литература 18 века"},{"@type":"Thing","name":"литература 19 века"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/1fEFv22j#edition","url":"https://bookra.app/books/1fEFv22j","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/wladyslaw-syrokomla/janko-cmentarnik-23551882/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Janko Cmentarnik»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/1fEFv22j","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":763547,"shortId":"1fEFv22j","title":"Janko Cmentarnik","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7c01b0ce-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Janko Cmentarnik to gawęda ludowa napisana przez Władysława Syrokomlę.To historia Janka, mieszkańca litewskiej wsi. Koleje życia kierują go jednak w zupełnie inne strony. Przez wiele lat jest żołnierzem i, chociaż wiele razy znajduje się niedaleko rodzinnej wsi, nie może do niej wrócić. Intensywne życie i wojenne przygody nie zmniejszają jego tęsknoty za domem. Czy Janko ujrzy jeszcze kiedyś rodzinne strony?Władysław Syrokomla to pisarz i tłumacz żyjący i tworzący w XIX wieku, związany z ówczesną Litwą. Znany przede wszystkim jako autor gawęd chłopskich, szlacheckich, historycznych. Syrokomla pochodził z ubogiej rodziny szlacheckiej i często w swoich utworach ukazywał ten stan, nie szczędząc irocznicznych komentarzy na temat bliskiej mu rzeczywistości.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Władysław Syrokomla","authors":[{"id":"260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","displayName":"Władysław Syrokomla","protectedUrl":"/author/260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5213,"title":"зарубежная поэзия","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5213"},{"id":5306,"title":"литература 18 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5306"},{"id":5305,"title":"литература 19 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5305"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763547","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763547","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_763547","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_763547","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_763547","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763547"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_763547","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_763547","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_763547","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763547"},"guestReaderUrl":"/books/1fEFv22j?page=2#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":2,"totalPages":8,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/1fEFv22j#reader-content","nextPageUrl":"/books/1fEFv22j?page=3#reader-content","progressLabel":"Страница 2 из 8","sections":[{"id":"content0:8","kind":"heading","text":"III"},{"id":"content0:9","kind":"paragraph","text":"Jeśli ochota, słuchacze mili, Dajcie mi ucho choć na pół chwili: Starym zwyczajem, w kółku słuchaczy, Powiém powiastkę, przygodę raczéj, Którąm zasłyszał15 z ludzkiéj pogłoski, Prostą i rzewną – wiadomo z wioski. Czyńcie co wola – śmiejcie się, płaczcie, Dobre przyjmijcie, a złe przebaczcie."},{"id":"content0:10","kind":"heading","text":"IV"},{"id":"content0:11","kind":"paragraph","text":"Przed pięćdziesięciu czy więcéj laty, Żył w jednéj wiosce młodzian bogaty, Młody, wesoły – jeden z tych ludzi, Którego serca nic nie wystudzi, Co go nie stworzył Bóg na pieszczocha, Co kiedy kocha, to szczerze kocha, Co to do pracy rwie się ochotnie, Co to przy pługu z rozkoszą potnie16, A kiedy hula, to z całéj duszy, Którego serce wszystko poruszy, Co gotów stawić we dnie i w nocy Pierś do uścisku, dłoń do pomocy. Więc wszyscy brata widzieli w Janku; A on zajęty był bez ustanku, Temu, owemu, czy to, czy owo, Jakąś gromadzką sprawą wioskową. Kochał swą wioskę, chlubił się wioską, Kochał rodziców duszą synowską, Kochał swe pola i sianożęci, Kochał rzeczułkę, co tam się kręci, Kochał swe lasy i dymy chatnie17, Dla parobczaków miał serce bratnie, Kochał na zabój dziewczęta młode, Kochał kaplicę, cmentarz, gospodę. I z tą miłością rodzonéj ziemi, Dobrze mu było między swojemi: Bo jakoś zawżdy18 na sercu gracko, Dolę, niedolę dzieląc gromadzką; Żyć ze wszystkimi, czuć bratnią spójnię, To jakoś serce bije podwójnie. Bywało, we wsi śmierć kogoś bierze — Janek jak dziecko spłacze się szczerze, W obcym człowieku, co zszedł ze świata, Jakby utracił ojca czy brata; On dół wykopie, trumnę wyciosa, Żałobną pieśnią grzmi pod niebiosa, A jeśli krewni nie dość bogaci, Jeszcze, bywało, za pogrzeb płaci. Za to gdy we wsi jakaś hulanka, Za siódmą górą posłyszysz Janka: To hucznie śpiewa, to w taniec ruszy, Gromadzka radość tak mu do duszy. On na weselach za drużbę stanie, On piérwszy oracz na dworskim łanie, Przodowy kosarz na sianożęci, Nigdy mu nie brak siły i chęci. No! a na świecie różnie się plecie: Czasem do bitwy przychodzi w lecie, Zwłaszcza – że wioska ustronna, mała, Na spornych gruntach jakoś leżała. Więc cudzopaniec19, w dogodnéj porze, Łąkę przekosi, grunta przeorze, Wpuści dobytek20 w niwę wioskową: Groźba za groźbę, słowo za słowo, Krzywda widoczna, a sprawa prędka, To się i pobić przychodzi chętka. No! różnie bywa – któréj niedzieli, Ten się podchmieli, drugi podchmieli, Słówko za słówko, krew'21 silniéj bije, Jakoś przychodzi grzmotnia na kije; A drugi siedząc, niedługo duma, Żal mu sąsiada, żal pana kuma, Więc do pomocy! i z drugiéj strony Znowu się zjawi gość nieproszony, I dwie gromadki starym zwyczajem Gdzieś przy gospodzie grzmocą się wzajem. Na taką grzmotnię, w lichéj godzinie, Niech no się tylko Janek nawinie I rzutem oka niech no wybada, Że tam chcą skrzywdzić jego sąsiada: To własne życie już mu nie w cenie, Choć na dziesięciu wpada szalenie, A słabej stronie dając pomoce, Potężną ręką jak cepem grzmoce, I póty grzmoce daléj a daléj, Aż przeciwników z nóg nie obali: Piersi do piersi, a ramię w ramię, Aż nim ich kije w trzaski22 połamie. Słowem, czy w zgodzie, czy to we zwadzie, Janek był pierwszy w całéj gromadzie."},{"id":"content1:0","kind":"heading","text":"V"},{"id":"content1:1","kind":"paragraph","text":"Takie pierwszeństwo nie idzie z rodu, Ani go zjednać za kufel miodu; Lecz trzeba kochać a sercem całém, Trzeba być silnym duszą i ciałem, — A czy to w wiosce, czy w wielkiem mieście, Taką przewagę uznają wreszcie. Przewaga serca w imię przyjaźni, Najdumniejszego dumy nie draźni23, Wszyscy się chylą przed taką władzą, Ochocze serca zawżdy poddadzą; A gdy już pierwsza przebyta proba, Prowadź gromadkę gdzie się podoba."},{"id":"content1:2","kind":"heading","text":"VI"},{"id":"content1:3","kind":"paragraph","text":"I świetną była dola Jankowa, Póki się we wsi rodzinnéj chowa. Lecz inszą dolę dały mu nieba: Panu hajduka było potrzeba, Spodobał Janka – zabrał go z chaty W obce wojwództwo aż pod Karpaty. Żal rodzinnego było mu płota, I wioska po nim będzie sierota: Ojciec przeżegnał dobrego syna, Gorzko płakała matka jedyna, Chłopaki ucztę dali mu w domu, Dziewczętom zucha żal po kryjomu, Jedna, jak widać, smutniejsza nieco, U drugiéj łezki na oczach świecą. Wszyscy żałują – on głowę traci: Dumny tym żalem swoich współbraci. Z sercem rozdartém i bolejącém, Z tysiącem wspomnień, z marzeń tysiącem, Zakończył z braćmi uczty ostatki, Rzucił się do nóg ojca i matki, Uściskał chłopców i dziewy młode, Pożegnał kościół, cmentarz, gospodę; Wsiadł na konika dworsko a raźnie, Jeszcze się wszystkim skłonił przyjaźnie, I ruszył, świszcząc piosnkę kozaczą, Pewien, że jego łez nie zobaczą, I snuć marzenia zaczął powoli O nowém życiu, o inszéj doli."},{"id":"content1:4","kind":"heading","text":"VII"},{"id":"content1:5","kind":"paragraph","text":"Dobrze mu było na dworze pana: Barwa złocista i posrebrzana, Spięty popręgą, w sutéj bekieszy24, Z kity u czapki wielce się cieszy, Strzelba przez plecy, konik cisawy, — O! taka służba jak dla zabawy! Prędko się zuczył celnego strzału, I przyjaźń ludzka nie szła pomału: Pan go od razu polubił wielce, Kazał policzyć pomiędzy strzelce; Dworscy przyjęli braterską dłonią, No, i dziewczęta nie bardzo stronią. Wesołe życie! jedyna bieda: Że Bóg przeszłości zapomniéć nie da, Że w dzień i w nocy tak sercem miota Ta do rodzinnej skiby tęsknota! Te ciągłe myśli o swojéj strzesie25 Ptaszek pod skrzydłem chyba je niesie! Słodkie powietrze ze swego świata Chyba zdradziecko z wiatrem przylata, Aby do reszty odurzyć głowę, Ażeby serce darć26 na połowę… Najpierwsze myśli, kiedy się zbudzi, Posyła naprzód do tamtych ludzi: Co oni robią? żywi? czy zdrowi? Ojciec i matka, nasi domowi? Nasze chłopaki, nasze dziewczęta? … I kto tam jeszcze o mnie pamięta? Czy tam wczorajsza doszła ulewa? Czy wiatr którego nie złamał drzewa? Tak była wątła, tak pochylona, Grusza przy chacie starca Szymona… Co się tam stało z kościelną wieżą? Kto tam rej wiedzie między młodzieżą? Czy zawsze psisko u Pawła bramy? Czy stary dzwonnik jeszcze ten samy? … Och! cóś mi serce niedobrze tuszy27! Musiał któś umrzéć: bo tęskno w duszy! … Gdy się w niedzielę świetnie ustroi, Och! – myśli sobie – gdyby tu moi, Gdyby widzieli rodzice starzy, Jak mi strzelecka barwa do twarzy! Toż by zazdrościł, aż głową kiwa, Wioskowy strojniś Marcin Pokrzywa! A dziewkiż nasze! nasze jagódki, Toż by to uśmiéch zrobiły słodki! Niby to z cicha, niby to skromnie, Zawsze by jednak przylgnęły do mnie… O gdzie tam! gdzie tam! … lepiéj we świcie28! Proste jéj sukno, proste uszycie… Ja w stroju dworskim pomiędzy chłopcy W rodzonéj wiosce byłbym jak obcy; Gdybym zawitał w takim ubiorze, Pies by domowy rzucił się może… Nie chcę téj barwy złotéj, zielonéj! Puśćcie mię, puśćcie w domowe strony! …"}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Władysław Syrokomla Janko Cmentarnik","page":1,"pageUrl":"/books/1fEFv22j#reader-content"},{"id":"content0:1:1","label":"Gawęda ludowa","page":1,"pageUrl":"/books/1fEFv22j#reader-content"},{"id":"content0:3:1","label":"Janko Cmentarnik","page":1,"pageUrl":"/books/1fEFv22j#reader-content"},{"id":"content0:4:1","label":"I","page":1,"pageUrl":"/books/1fEFv22j#reader-content"},{"id":"content0:6:1","label":"II","page":1,"pageUrl":"/books/1fEFv22j#reader-content"},{"id":"content0:8:2","label":"III","page":2,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=2#reader-content"},{"id":"content0:10:2","label":"IV","page":2,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=2#reader-content"},{"id":"content1:0:2","label":"V","page":2,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=2#reader-content"},{"id":"content1:2:2","label":"VI","page":2,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=2#reader-content"},{"id":"content1:4:2","label":"VII","page":2,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=2#reader-content"},{"id":"content1:6:3","label":"VIII","page":3,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=3#reader-content"},{"id":"content1:8:3","label":"IX","page":3,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=3#reader-content"},{"id":"content1:10:3","label":"X","page":3,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=3#reader-content"},{"id":"content2:0:3","label":"XI","page":3,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=3#reader-content"},{"id":"content2:2:4","label":"XII","page":4,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=4#reader-content"},{"id":"content2:4:4","label":"XIII","page":4,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=4#reader-content"},{"id":"content2:6:4","label":"XIV","page":4,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=4#reader-content"},{"id":"content2:8:4","label":"XV","page":4,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=4#reader-content"},{"id":"content3:0:5","label":"XVI","page":5,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=5#reader-content"},{"id":"content3:2:5","label":"XVII","page":5,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=5#reader-content"},{"id":"content3:4:5","label":"XVIII","page":5,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=5#reader-content"},{"id":"content3:6:6","label":"XIX","page":6,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=6#reader-content"},{"id":"content3:8:6","label":"XX","page":6,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=6#reader-content"},{"id":"content4:0:7","label":"Epilog","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:7","label":"1","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:7","label":"2","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:7","label":"3","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:7","label":"4","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:7","label":"5","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:7","label":"6","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:7","label":"7","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:7","label":"8","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:7","label":"9","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:7","label":"10","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:7","label":"11","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:7","label":"12","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:7","label":"13","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:7","label":"14","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:7","label":"15","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:7","label":"16","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:7","label":"17","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:7","label":"18","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:7","label":"19","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:7","label":"20","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:7","label":"21","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:8","label":"22","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:8","label":"23","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:8","label":"24","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:8","label":"25","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:8","label":"26","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:8","label":"27","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:8","label":"28","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:8","label":"29","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:8","label":"30","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:8","label":"31","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:8","label":"32","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:8","label":"33","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:8","label":"34","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:8","label":"35","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:105:8","label":"36","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:108:8","label":"37","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:111:8","label":"38","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:114:8","label":"39","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:117:8","label":"40","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:120:8","label":"41","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:123:8","label":"42","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:126:8","label":"43","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:129:8","label":"44","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:132:8","label":"45","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:135:8","label":"46","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:138:8","label":"47","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:141:8","label":"48","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:144:8","label":"49","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:147:8","label":"50","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:150:8","label":"51","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:153:8","label":"52","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:156:8","label":"53","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:159:8","label":"54","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:162:8","label":"55","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:165:8","label":"56","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:168:8","label":"57","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:171:8","label":"58","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:174:8","label":"59","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:177:8","label":"60","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":763549,"shortId":"2tvXa6zn","title":"Marcin Studzieński","authorLine":"Władysław Syrokomla","primaryAuthorId":"260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7c0faef4-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2tvXa6zn"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":1,"totalPages":1,"hasPrev":false,"hasNext":false}},"notFound":false}