Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Kilkunastoletni chłopcy, paziowie króla Zygmunta, muszą pamiętać o nienagannym zachowaniu, manierach i honorze, ze względu na pełnioną funkcję. Młodość jednak ma swoje prawa – chłopcy w wolnym czasie nie stronią od żartów i figli.Ich psoty przyjmowane są różnie – niektórych bawią, innych – zwłaszcza damy – oburzają i przerażają. Czy jednak młodzieńcy zdolni są tylko do naigrywania się z innych? Ich historia nie tylko bawi, lecz także ukazuje dworskie obyczaje i oblicza przyjaźni.Paziowie króla Zygmunta to jedna z powieści historycznych dla dzieci autorstwa Antoniny Domańskiej, tworzącej na początku I połowy XX wieku. Utwór powstał w 1910 roku, a w 1989 powstał kilkuodcinkowy serial telewizyjny dla dzieci na jego podstawie. Pisarka zasłynęła jako autorka tego typu utworów prozatorskich, w których przystępną fabułę, bliską dziecięcej rzeczywistości, łączyła z faktami historycznymi.

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 6 из 45

Dusza królewska równie wspaniałe i imponujące miała cechy, jak ciało. Z natury małomówny bardzo, roztropny i sprawiedliwy, nad czynem każdym, jak i nad słowem rozważał długo; za to raz powziąwszy jakiś zamiar lub wypowiedziawszy stanowcze zdanie, trzymał się go uparcie i nigdy nie zmieniał. Gdy co przyrzekł, dotrzymał święcie i za największą chlubę uznawał, jeżeli sprawdził, że na czyimś słowie polegać było można.

Jedyne, co go kiedykolwiek zastraszało, to myśl, czy ten lub ów postępek zgodny jest z prawem i z chrześcijańską uczciwością. Nawet w rzeczach małej wagi pytanie: uchodzi? nie uchodzi? – było mu zawsze probierzem70. Szczęście osobiste, pomyślność kraju niczym mu były, gdyby je przyszło okupić czynem nieprawym. Przysłowiowe wyrażenie „dedecet” (nie uchodzi) często bardzo miał na ustach. Gorliwy chrześcijanin, brzydził się nowatorstwami religijnymi i wzgardę miał dla odstępców od Kościoła rzymskokatolickiego.

Gdy tak stali przy sobie oboje z Boną, tworzyli parę małżonków skończenie piękną i fizycznie jak najdoskonalej dobraną. Rozum i wykształcenie Bony również znakomitymi nazwać można było; jedynie dusza jej i charakter odbiegły od ideału, którego żywym wcieleniem był Zygmunt.

Budowniczy, odebrawszy pewne wskazówki i zanotowawszy sobie życzenia królowej, oddalił się; król pozostał z całym towarzystwem.

– Wybrałyście się, wasze miłoście, jak widzę, z robótkami71 do ogrodu na pogawędkę. Gdzież dziatki? Czy w sadzie?

– Bellina kaszle, a Zygmunta lękam się wypuszczać z komnaty, powietrze za ostre.

– Pieścisz je wasza miłość nad miarę; ciepło, sucho, powietrze zdrowe; ja bym radził nawet Zosieńkę wynosić na parę godzin na słońce, a starsi śmiało po całych dniach bawić się mogą z Jadwisią przy Szczepanowej.

– Obawiam się…

– Pomnijcie, królowo moja, że nie ino włoska, ale i pełna wigoru polsko-litewska krew płynie w żyłach naszego potomstwa. Nie wygrzewać przy piecu, nie chronić od lada powiewu; zdrowe córy chcę mieć i syna dzielnego, a nie panięta z morskiej piany!

– Jutro nie omieszkam spełnić wolę waszej miłości; dziś zda mi się już za późno.

– Zapewne. Aa… księgi na stole! Jejmość panna Beltrani przeczyta nam coć pięknego. Zasiądźmy i słuchajmy.

– Na czymżeśmy to stanęli? – spytała Bona.

– Czytałam wczoraj, jako Rugier zwyciężył Eryfilę dziewięsiłkę i szedł do pałacu Alcyny – odpowiedziała Laura.

– Ariosto? – spytał król.

– Tak jest, proszę waszej królewskiej mości, Orland szalony.

– A Jadwisia rozumie do tyla włoską mowę?

– Przysłuchuję się ciekawie i rozumiem bez mała, najmiłościwszy ojcze – odpowiedziała dziewczynka, całując króla w rękę.

– Zacznijcie, proszę, słuchamy.

Laura szukała chwilę po strofach oczami i tak zaczęła:

Zbiwszy bohatyr z konia sprosną białogłowę Dobył miecza…

– To już było… – przerwała czytanie królowa.

Mrucząc półgłosem, lektorka przebiegła parę strof i czytała dalej:

Sama tylko Alcyna wszystkich zaś pięknością Przechodzi, jako słońce, gwiazdy swą jasnością. Stan tak piękny i tak ma dobrze pomierzony, Jaki tylko zmaluje malarz nauczony; U długiej i na węzły powiązanej kosy72 Lśniły się jako złoto jej żółtawe włosy. Róże się, wychowane w sabejskich ogrodach, Z fijołkami rozeszły po gładkich jagodach; Z gładzonych alabarstrów ma wyniosłe czoło, Którem po wszystkich stronach obraca wesoło. Pode dwiema cienkiemi, czarnemi łukami Są dwie oczy73, ale je lepiej zwać gwiazdami, Oczy, pełne litości, samy w się ubrane, W których skrzydlata Miłość gniazdo ma usłane, I widać prawie dobrze, kiedy z nich wychodzi I łuk ciągnie, i w serce widomie ugodzi. Twarz dzieli nos tak piękny – wolę was nie bawić — Że sama Zazdrość nie wie, gdzie by go poprawić. Pod niem wdzięczne, w nie mniejszej zostawując chwale, Są usta, w przyrodzone ubrane korale. W nie dwa rzędy wybranych pereł…74

– Morisco! … Dio mio… sono morta! 75… – przeraźliwy pisk Lukrecji Caldorry przerwał czytanie.

Najmłodsza z panien dworskich tak się czegoś przelękła, że nie bacząc na majestat i osoby królewskie, wskoczyła na ławkę i drżąc na całym ciele, krzyczała wniebogłosy. Wszyscy patrzyli na nią ze zdumieniem; biedactwo było tak nieprzytomne, że nawet Bona nie poczuła się obrażoną jej niesfornym zachowaniem.

– Czego krzyczysz?

– Co ci się stało? Czy cię żmija ugryzła? – pytały towarzyszki przestraszone.

– Tam… tam… potwór… ach! sunie ku nam… Santa Margueritta! San Giorgio! Diffendete mi! 76 – wzywała świętych skutecznych przeciw smokom.

Inne panny, spojrzawszy w kierunku jej oczu osłupiale zapatrzonych, zerwały się jak oparzone i chórem zawiodły wrzask nieludzki.

A na samym końcu ścieżki, tuż za wirydarzykiem królewny Jadwigi, poruszało się ciężko jakieś istotnie niesamowite stworzenie…

Mała księżniczka przytuliła się do ojca, który ją objął ramieniem i patrzał ze śmiechem na dziwaczne miny i konwulsyjne podskoki panien dworskich.

– Idźże waść, zobacz, co tam takiego! – krzyknął na Stańczyka.

Ale ten padł na trawnik i tarzał się ze śmiechu, wierzgając nogami jak źróbek, rozhukany w szale wesołości.

– Co za uszy kłapciaste! – wołała jedna.

– Czerwone jak płomień! – wrzeszczała druga.

– Pysk biały, ślepia w krwawych orbitach!

– Cielsko obmierzłe!

– Pręgi jak u tygrysa!

– Co za sierść niewidzianej maści!

– Zielona niczym trawa, a smugi po niej ceglaste!

– Ogon ptasi!

– Na nogach guzy jakieś czy narośle!

Potwór, co z początku wlókł się ociężale i wahająco, nagle spuścił łeb ku ziemi, a uszy olbrzymie opadając łeb mu cały zasłoniły i biegł… pędził… leciał… aż… skoczył w objęcia na wpół omdlałej signory Izabeli Papacody. Nie ma na świecie pióra, które by zdolne było odtworzyć martwymi literami skrzypienie ochrypłe, jakie wydała z siebie nieszczęsna dziewica.

Znalazłszy się w bezpiecznej przystani straszydło wspięło się na tylne łapy, przednie oparło na szyi donny Izabeli i jęło ją lizać po twarzy różowym języczkiem.

– Kupido! … Poverino mio77! Carissima bellezza mia78! – oblewając pieska strumieniami łez gorących, wołała dama.

A łzy te serdeczne zmywały po części farbę z sierści Kupidynka, przenosząc ją na stanik, spódnicę, rękawy, a nawet, o zgrozo, na wygorsowaną szyję i wąsate oblicze signory.

– Jedno urodne i drugie niczego – dziwował się Stańczyk, potrząsając dzwonkami.

A król Zygmunt rozbawiony, jak może od młodości mu się nie przytrafiło, śmiał się, śmiał, śmiał do rozpuku.

– Guardate che disgrazia79! Pomalowali cudni Kupidu! Uszy doprawili… do śliczny ogonek pióry kogutu… la mia povera bestiolina80! Lapeczki mala owiązali con conce… Briganti81! Lazzaroni! Maladetti82!

– Nie domyślasz się, wasza miłość, kto może być sprawcą tak niecnego figla? – spytała królowa ochmistrzynię.

Lecz nim signora Arcamone zdołała zebrać rozpierzchłe myśli, Papacoda krzyknęła łkając:

– Kto? Ja przysięgała na główka mój piesek, co to pazie uczynili… nie kogo innemu, ino pazie! A nawet powiedziała który: questa canaglia di Cristophoro, il piccolo barbaro83 Czi… Cza… mi ramento giá84! Czema! Certissimo85!

Страница 6 из 45

Вам также может понравиться

Страница 1 из 7

Назад127Далее