Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Sindbad mieszka w Bagdadzie wraz ze swoim wujem Tarabukiem. Tarabuk jest poetą, który choć pięknie składa słowa, nie zna gramatyki i ortografii, przez co popełnia mnóstwo błędów.Pewnego dnia Tarabuk zasypia nad morzem, napisawszy wiersz, a wiatr zwiewa jego rękopisy prosto do wody. Na dnie odnajduje je Diabeł Morski, który stwierdza, że wiersze są paskudne, ale kojarzy wuja Tarabuka z Sindbadem, miłym młodzieńcem. Diabeł Morski pisze list do Sindbada, by ten wyruszył w morską podróż, zamiast tkwić na brzegu w chacie wraz z wujem, nieudolnym poetą. Sindbad chętnie przystaje na tę propozycję – rozpoczyna się jego przygoda…Przygody Sindbada Żeglarza zostały wydane w 1913 roku jako utwór dla dzieci i młodzieży. Bolesław Leśmian to jeden z najsłynniejszych pisarzy i poetów polskich pierwszej połowy XX wieku, uznany za najoryginalniejszego twórcę tych czasów. To twórca nowego typu ballady, zasłynął także charakterystycznym językiem – jego utwory pełne są neologizmów, zwanych leśmianizmami. W swoich dziełach odwoływał się często do wątków fantastycznych, do wierzeń ludowych, czerpał z tradycji baroku, romantyzmu i Młodej Polski, inspirował się Bergsonem i Nietzschem.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 2 из 60Wysunąłem głowę przez okno i zacząłem uważniej wpatrywać się w księżycową jasność pogodnej nocy. Po chwili ujrzałem w powietrzu Rybę Latającą.
Jej skrzydła, podobne do ogromnych płetw, srebrzyły się w księżycu. Poruszała nimi powoli i z trudem. Nie była snadź4 przyzwyczajona do lotu nad ziemią i raził ją zapewne brak wody morskiej w powietrzu.
Leciała jednak wytrwale, mieniąc się w świetle księżyca łuską tęczową. Widziałem, jak szybko porusza zmęczonym pyskiem, chwytając dech, utrudniony brakiem wody. W pysku trzymała kawał różowego papieru. Leciała wprost ku mnie.
Zbliżywszy się do okna, podała mi papier różowy. Zaledwo ten papier wyjąłem jej z pyska, ryba natychmiast umknęła z powrotem i wkrótce znikła mi z oczu.
Spojrzałem na papier. Na jednej jego stronie świetniał kaligraficznie i starannie, lecz z okropnymi błędami napisany wiersz wuja Tarabuka. Poznałem od razu charakter jego pisma i, nie chcąc odczytywać nudnego i głupiego wiersza, odwróciłem arkusz papieru i spojrzałem na drugą jego stronę.
Na drugiej stronie, u góry, olbrzymimi literami czernił się napis:
Wielmożny Sindbad w Bagdadzie
Niżej, pod tym napisem, znajdował się list do mnie, treści następującej:
Piszę z morza do Ciebie, kochany Sindbadzie! Choć się burza zerwała i fala się kładzie Na mój grzbiet i przerywa mój spokój i ciszę, Ja – mimo burz i wichrów – list do ciebie piszę. Nazywają mnie ludzie Diabłem Morskim, ale, Choć jestem morskim, diabłem nie czuję się wcale. Przeciwnie – jestem dobry, tkliwy, choć rubaszny, Bo mam brzuch zbyt pękaty i pysk bardzo straszny. Nie sądź mnie po pozorach ani po wyglądzie, Ja zjadam ryby w morzu, ty zjadasz – na lądzie, Ja połykam je żywcem, ty – po usmażeniu. Obydwaj dogadzamy swemu podniebieniu, Obydwaj pożeramy chętnie, co się zdarza, Z tą różnicą, że nie mam, tak jak ty, kucharza. Ja wolę ryby z morza, ty – ryby z patelni, Lecz obydwaj jesteśmy w pożeraniu – dzielni. Mimo to nikt cię diabłem dotąd nie przezywa, A mnie w dziale przypadła ta nazwa straszliwa! Ani burza najsroższa, ani złe wichrzysko Nie męczy mię, nie boli tak, jak to przezwisko! Trudno! Muszę je nosić, choćby z tej przyczyny, By nie zostać bez nazwy wśród morskiej głębiny! Przysięgam ci, że diabłem nie jestem i wolę Pływać w morzu niż w ogniu piekielnym lub smole, Ufam, że ci wystarczy ta moja przysięga. Piszę ten list z powodu, iż wicher-włóczęga, Który na brzegu przygód byle jakich szuka, Zwiał do morza papiery wuja Tarabuka, Słynny srebrny kałamarz, tudzież złote pióro. Płynąłem właśnie, gnany falą i wichurą, I pod wodą papiery widząc niespodzianie, Zacząłem chciwie czytać, bo lubię czytanie, A nawet wolę wiersze od zwyczajnej prozy. Przeczytałem – i dotąd od gniewu i zgrozy Trzęsę się, bo, doprawdy, w życiu po raz pierwszy Przeczytałem tak dużo tak okropnych wierszy! Co za rymy bez sensu wuj Tarabuk przędzie! Głupstwo siedzi na głupstwie, błąd siedzi na błędzie, Osioł pisałby lepiej, a noga stołowa Więcej ma w sobie sensu, niźli jego głowa! Sindbadzie! Jakże możesz żyć pod jednym dachem, Z takim głupcem nieznośnym i z takim postrachem? Jak możesz spać spokojnie w tym samym budynku, Gdzie Tarabuk swe rymy tworzy bez spoczynku? Opuść prędzej swój pałac i pożegnaj wuja, Czyż nie nęci cię okręt, co po morzu buja? Czyż nie wabi cię podróż dziwna i daleka? Cud nieznany w nieznanej podróży cię czeka. Czeka cię bajka senna w zaklętej krainie, I Królewna stęskniona, co z urody słynie, I skarby i przepychy i dziwy i czary! Pędź na lotnym okręcie przez morza obszary, Zwiedzaj wyspy, półwyspy, lądy i przylądki, I najdalsze zatoki, najskrytsze zakątki, Zwalczaj wszelkie przeszkody i wszelkie zawady! Pędź, leć, płyń bez ustanku! Posłuchaj mej rady! Tego ci życzy, ukłon przesyłając dworski, Kochający cię szczerze – twój druh
Przeczytałem ten list jednym tchem i wyznam, żem nigdy nie przypuszczał, ażeby Diabeł Morski pisał tak składnie i poprawnie. List ten wywarł na mnie wielkie wrażenie. Rady Diabła Morskiego wydały mi się i słuszne i ponętne. Od dawna mi się znudził i mój pałac, i wuj Tarabuk, i wiersze wuja Tarabuka. Od dawna pragnąłem zaznać przygód i niebezpieczeństw. Prócz tego list Diabła Morskiego, czytany w świetle księżyca, oczarował mnie przenikliwym, nieodpartym czarem. Każde słowo, pisane czarnym atramentem na różowym papierze, dziwnie migotało w blasku księżycowym i tak mnie upajało, że poczułem w końcu zawrót głowy. Każda litera wydzielała ponętny zapach morskiej trawy. Zapach ten przenikał do mej duszy i budził w niej żądzę podróży morskiej. Bez wątpienia list ten był zaklęty, a treść jego, mimo dobrodusznych pozorów – była naprawdę diabelska. Przebiegły Diabeł Morski w wyrazach łagodnych i tkliwych namawiał mnie do opuszczenia rodzinnego domu i jedynego wuja. Poddałem się jednak czarom tej namowy. Byłem tak zachwycony listem, adresowanym na moje imię z tajemniczych głębin morza, że byłbym natychmiast odpisał Diabłu Morskiemu, gdyby Ryba Latająca zaczekała na moją odpowiedź.
Lecz Ryby Latającej od dawna już nie było. Nie czekając na odpowiedź, uciekła z powrotem do morza.
Całą noc przesiedziałem przy oknie, w głębokiej zadumie.
Nad ranem wyczekałem chwili, gdy wuj Tarabuk z wędką w ręku wychodził właśnie z pokoju, aby swoim zwyczajem udać się nad morze dla wyłowienia zgubionych rękopisów.
Był blady i smutny. Strata ukochanych rękopisów rujnująco wpłynęła na jego zdrowie. Postarzał się o lat sto z górą, chociaż miał dopiero lat pięćdziesiąt. Stał się małomówny i nie kończył słów, które zaczynał. I teraz spojrzał na mnie smutnie i rzekł:
Miało to znaczyć: „dzień dobry”. Zmartwienie i żal głęboki nie pozwalały mu słów domawiać. Przyzwyczaiłem się do tych niecałkowicie pokończonych wyrazów i po pierwszej niemal sylabie zgadywałem ich przemilczaną resztę.
– Dzień dobry – odrzekłem – jakże się spało tej nocy wujowi?
– Jak naj… – odpowiedział wuj Tarabuk.
Miało to znaczyć: „jak najgorzej”, wuj bowiem po stracie rękopisów cierpiał na bezsenność.
– Muszę się z wujem pożegnać! – rzekłem głosem stanowczym. – Dziś w nocy postanowiłem wyruszyć w podróż daleką. Czy wuj ma coś przeciwko temu?
– Nie – odpowiedział wuj.
„Nie” – było jednym z tych słów, które wuj wymawiał całkowicie. Po stracie rękopisów, wuj Tarabuk stał się tak obojętny na wszelkie sprawy, że nie wzruszyła go wcale wiadomość o mojej podróży.
Rzuciłem mu się na szyję i zacząłem go ściskać i całować.
– Wuju! – zawołałem. – Żegnam cię na długo i życzę, abyś powyławiał z morza wszystkie swoje rękopisy!
Wuj Tarabuk ucałował mnie w czoło i rzekł głosem złamanym:
Miało to znaczyć: „wesołej podróży!”
Po czym wuj Tarabuk wyszedł, a po chwili zobaczyłem przez okno, jak kroczył w stronę morza, potrząsając wędą5.
Tegoż dnia wyjechałem konno z Bagdadu do Balsory, Balsora bowiem jest miastem portowym i okręty z portu balsorskiego odpływają we wszystkie strony świata.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/3GHSvq9P","pageTitle":"Przygody Sindbada żeglarza (Bolesław Leśmian) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Przygody Sindbada żeglarza». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Przygody Sindbada żeglarza». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Bolesław Leśmian","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/3GHSvq9P#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"литература 19 века","item":"https://bookra.app/genre/5305"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Przygody Sindbada żeglarza","item":"https://bookra.app/books/3GHSvq9P"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/3GHSvq9P","url":"https://bookra.app/books/3GHSvq9P","name":"«Przygody Sindbada żeglarza». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Przygody Sindbada żeglarza». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/3GHSvq9P#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/3GHSvq9P#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/bf468177-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/3GHSvq9P#work","name":"Przygody Sindbada żeglarza","url":"https://bookra.app/books/3GHSvq9P","description":"Sindbad mieszka w Bagdadzie wraz ze swoim wujem Tarabukiem. Tarabuk jest poetą, który choć pięknie składa słowa, nie zna gramatyki i ortografii, przez co popełnia mnóstwo błędów.Pewnego dnia Tarabuk zasypia nad morzem, napisawszy wiersz, a wiatr zwiewa jego rękopisy prosto do wody. Na dnie odnajduje je Diabeł Morski, który stwierdza, że wiersze są paskudne, ale kojarzy wuja Tarabuka z Sindbadem, miłym młodzieńcem. Diabeł Morski pisze list do Sindbada, by ten wyruszył w morską podróż, zamiast tkwić na brzegu w chacie wraz z wujem, nieudolnym poetą. Sindbad chętnie przystaje na tę propozycję – rozpoczyna się jego przygoda…Przygody Sindbada Żeglarza zostały wydane w 1913 roku jako utwór dla dzieci i młodzieży. Bolesław Leśmian to jeden z najsłynniejszych pisarzy i poetów polskich pierwszej połowy XX wieku, uznany za najoryginalniejszego twórcę tych czasów. To twórca nowego typu ballady, zasłynął także charakterystycznym językiem – jego utwory pełne są neologizmów, zwanych leśmianizmami. W swoich dziełach odwoływał się często do wątków fantastycznych, do wierzeń ludowych, czerpał z tradycji baroku, romantyzmu i Młodej Polski, inspirował się Bergsonem i Nietzschem.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/bf468177-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["литература 19 века","литература 20 века","мифы / легенды / эпос"],"sameAs":["https://litres.ru/book/boleslaw-lesmian/przygody-sindbada-zeglarza-23555146/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba#person","name":"Bolesław Leśmian","url":"https://bookra.app/author/1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"литература 19 века"},{"@type":"Thing","name":"литература 20 века"},{"@type":"Thing","name":"мифы / легенды / эпос"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/3GHSvq9P#edition","url":"https://bookra.app/books/3GHSvq9P","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/boleslaw-lesmian/przygody-sindbada-zeglarza-23555146/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Przygody Sindbada żeglarza»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/3GHSvq9P","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":764861,"shortId":"3GHSvq9P","title":"Przygody Sindbada żeglarza","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/bf468177-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Sindbad mieszka w Bagdadzie wraz ze swoim wujem Tarabukiem. Tarabuk jest poetą, który choć pięknie składa słowa, nie zna gramatyki i ortografii, przez co popełnia mnóstwo błędów.Pewnego dnia Tarabuk zasypia nad morzem, napisawszy wiersz, a wiatr zwiewa jego rękopisy prosto do wody. Na dnie odnajduje je Diabeł Morski, który stwierdza, że wiersze są paskudne, ale kojarzy wuja Tarabuka z Sindbadem, miłym młodzieńcem. Diabeł Morski pisze list do Sindbada, by ten wyruszył w morską podróż, zamiast tkwić na brzegu w chacie wraz z wujem, nieudolnym poetą. Sindbad chętnie przystaje na tę propozycję – rozpoczyna się jego przygoda…Przygody Sindbada Żeglarza zostały wydane w 1913 roku jako utwór dla dzieci i młodzieży. Bolesław Leśmian to jeden z najsłynniejszych pisarzy i poetów polskich pierwszej połowy XX wieku, uznany za najoryginalniejszego twórcę tych czasów. To twórca nowego typu ballady, zasłynął także charakterystycznym językiem – jego utwory pełne są neologizmów, zwanych leśmianizmami. W swoich dziełach odwoływał się często do wątków fantastycznych, do wierzeń ludowych, czerpał z tradycji baroku, romantyzmu i Młodej Polski, inspirował się Bergsonem i Nietzschem.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Bolesław Leśmian","authors":[{"id":"1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","displayName":"Bolesław Leśmian","protectedUrl":"/author/1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5305,"title":"литература 19 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5305"},{"id":5304,"title":"литература 20 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5304"},{"id":5299,"title":"мифы / легенды / эпос","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5299"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_764861","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_764861","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_764861","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_764861","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_764861","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_764861"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_764861","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_764861","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_764861","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_764861"},"guestReaderUrl":"/books/3GHSvq9P?page=2#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":2,"totalPages":60,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/3GHSvq9P#reader-content","nextPageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=3#reader-content","progressLabel":"Страница 2 из 60","sections":[{"id":"content0:26","kind":"paragraph","text":"Wysunąłem głowę przez okno i zacząłem uważniej wpatrywać się w księżycową jasność pogodnej nocy. Po chwili ujrzałem w powietrzu Rybę Latającą."},{"id":"content0:27","kind":"paragraph","text":"Jej skrzydła, podobne do ogromnych płetw, srebrzyły się w księżycu. Poruszała nimi powoli i z trudem. Nie była snadź4 przyzwyczajona do lotu nad ziemią i raził ją zapewne brak wody morskiej w powietrzu."},{"id":"content0:28","kind":"paragraph","text":"Leciała jednak wytrwale, mieniąc się w świetle księżyca łuską tęczową. Widziałem, jak szybko porusza zmęczonym pyskiem, chwytając dech, utrudniony brakiem wody. W pysku trzymała kawał różowego papieru. Leciała wprost ku mnie."},{"id":"content0:29","kind":"paragraph","text":"Zbliżywszy się do okna, podała mi papier różowy. Zaledwo ten papier wyjąłem jej z pyska, ryba natychmiast umknęła z powrotem i wkrótce znikła mi z oczu."},{"id":"content0:30","kind":"paragraph","text":"Spojrzałem na papier. Na jednej jego stronie świetniał kaligraficznie i starannie, lecz z okropnymi błędami napisany wiersz wuja Tarabuka. Poznałem od razu charakter jego pisma i, nie chcąc odczytywać nudnego i głupiego wiersza, odwróciłem arkusz papieru i spojrzałem na drugą jego stronę."},{"id":"content0:31","kind":"paragraph","text":"Na drugiej stronie, u góry, olbrzymimi literami czernił się napis:"},{"id":"content0:32","kind":"paragraph","text":"Wielmożny Sindbad w Bagdadzie"},{"id":"content0:33","kind":"paragraph","text":"Niżej, pod tym napisem, znajdował się list do mnie, treści następującej:"},{"id":"content0:34","kind":"paragraph","text":"Piszę z morza do Ciebie, kochany Sindbadzie! Choć się burza zerwała i fala się kładzie Na mój grzbiet i przerywa mój spokój i ciszę, Ja – mimo burz i wichrów – list do ciebie piszę. Nazywają mnie ludzie Diabłem Morskim, ale, Choć jestem morskim, diabłem nie czuję się wcale. Przeciwnie – jestem dobry, tkliwy, choć rubaszny, Bo mam brzuch zbyt pękaty i pysk bardzo straszny. Nie sądź mnie po pozorach ani po wyglądzie, Ja zjadam ryby w morzu, ty zjadasz – na lądzie, Ja połykam je żywcem, ty – po usmażeniu. Obydwaj dogadzamy swemu podniebieniu, Obydwaj pożeramy chętnie, co się zdarza, Z tą różnicą, że nie mam, tak jak ty, kucharza. Ja wolę ryby z morza, ty – ryby z patelni, Lecz obydwaj jesteśmy w pożeraniu – dzielni. Mimo to nikt cię diabłem dotąd nie przezywa, A mnie w dziale przypadła ta nazwa straszliwa! Ani burza najsroższa, ani złe wichrzysko Nie męczy mię, nie boli tak, jak to przezwisko! Trudno! Muszę je nosić, choćby z tej przyczyny, By nie zostać bez nazwy wśród morskiej głębiny! Przysięgam ci, że diabłem nie jestem i wolę Pływać w morzu niż w ogniu piekielnym lub smole, Ufam, że ci wystarczy ta moja przysięga. Piszę ten list z powodu, iż wicher-włóczęga, Który na brzegu przygód byle jakich szuka, Zwiał do morza papiery wuja Tarabuka, Słynny srebrny kałamarz, tudzież złote pióro. Płynąłem właśnie, gnany falą i wichurą, I pod wodą papiery widząc niespodzianie, Zacząłem chciwie czytać, bo lubię czytanie, A nawet wolę wiersze od zwyczajnej prozy. Przeczytałem – i dotąd od gniewu i zgrozy Trzęsę się, bo, doprawdy, w życiu po raz pierwszy Przeczytałem tak dużo tak okropnych wierszy! Co za rymy bez sensu wuj Tarabuk przędzie! Głupstwo siedzi na głupstwie, błąd siedzi na błędzie, Osioł pisałby lepiej, a noga stołowa Więcej ma w sobie sensu, niźli jego głowa! Sindbadzie! Jakże możesz żyć pod jednym dachem, Z takim głupcem nieznośnym i z takim postrachem? Jak możesz spać spokojnie w tym samym budynku, Gdzie Tarabuk swe rymy tworzy bez spoczynku? Opuść prędzej swój pałac i pożegnaj wuja, Czyż nie nęci cię okręt, co po morzu buja? Czyż nie wabi cię podróż dziwna i daleka? Cud nieznany w nieznanej podróży cię czeka. Czeka cię bajka senna w zaklętej krainie, I Królewna stęskniona, co z urody słynie, I skarby i przepychy i dziwy i czary! Pędź na lotnym okręcie przez morza obszary, Zwiedzaj wyspy, półwyspy, lądy i przylądki, I najdalsze zatoki, najskrytsze zakątki, Zwalczaj wszelkie przeszkody i wszelkie zawady! Pędź, leć, płyń bez ustanku! Posłuchaj mej rady! Tego ci życzy, ukłon przesyłając dworski, Kochający cię szczerze – twój druh"},{"id":"content0:35","kind":"paragraph","text":"Diabeł Morski"},{"id":"content0:36","kind":"paragraph","text":"Przeczytałem ten list jednym tchem i wyznam, żem nigdy nie przypuszczał, ażeby Diabeł Morski pisał tak składnie i poprawnie. List ten wywarł na mnie wielkie wrażenie. Rady Diabła Morskiego wydały mi się i słuszne i ponętne. Od dawna mi się znudził i mój pałac, i wuj Tarabuk, i wiersze wuja Tarabuka. Od dawna pragnąłem zaznać przygód i niebezpieczeństw. Prócz tego list Diabła Morskiego, czytany w świetle księżyca, oczarował mnie przenikliwym, nieodpartym czarem. Każde słowo, pisane czarnym atramentem na różowym papierze, dziwnie migotało w blasku księżycowym i tak mnie upajało, że poczułem w końcu zawrót głowy. Każda litera wydzielała ponętny zapach morskiej trawy. Zapach ten przenikał do mej duszy i budził w niej żądzę podróży morskiej. Bez wątpienia list ten był zaklęty, a treść jego, mimo dobrodusznych pozorów – była naprawdę diabelska. Przebiegły Diabeł Morski w wyrazach łagodnych i tkliwych namawiał mnie do opuszczenia rodzinnego domu i jedynego wuja. Poddałem się jednak czarom tej namowy. Byłem tak zachwycony listem, adresowanym na moje imię z tajemniczych głębin morza, że byłbym natychmiast odpisał Diabłu Morskiemu, gdyby Ryba Latająca zaczekała na moją odpowiedź."},{"id":"content0:37","kind":"paragraph","text":"Lecz Ryby Latającej od dawna już nie było. Nie czekając na odpowiedź, uciekła z powrotem do morza."},{"id":"content0:38","kind":"paragraph","text":"Całą noc przesiedziałem przy oknie, w głębokiej zadumie."},{"id":"content0:39","kind":"paragraph","text":"Nad ranem wyczekałem chwili, gdy wuj Tarabuk z wędką w ręku wychodził właśnie z pokoju, aby swoim zwyczajem udać się nad morze dla wyłowienia zgubionych rękopisów."},{"id":"content0:40","kind":"paragraph","text":"Był blady i smutny. Strata ukochanych rękopisów rujnująco wpłynęła na jego zdrowie. Postarzał się o lat sto z górą, chociaż miał dopiero lat pięćdziesiąt. Stał się małomówny i nie kończył słów, które zaczynał. I teraz spojrzał na mnie smutnie i rzekł:"},{"id":"content0:41","kind":"paragraph","text":"– Dzień do…"},{"id":"content0:42","kind":"paragraph","text":"Miało to znaczyć: „dzień dobry”. Zmartwienie i żal głęboki nie pozwalały mu słów domawiać. Przyzwyczaiłem się do tych niecałkowicie pokończonych wyrazów i po pierwszej niemal sylabie zgadywałem ich przemilczaną resztę."},{"id":"content0:43","kind":"paragraph","text":"– Dzień dobry – odrzekłem – jakże się spało tej nocy wujowi?"},{"id":"content0:44","kind":"paragraph","text":"– Jak naj… – odpowiedział wuj Tarabuk."},{"id":"content0:45","kind":"paragraph","text":"Miało to znaczyć: „jak najgorzej”, wuj bowiem po stracie rękopisów cierpiał na bezsenność."},{"id":"content0:46","kind":"paragraph","text":"– Muszę się z wujem pożegnać! – rzekłem głosem stanowczym. – Dziś w nocy postanowiłem wyruszyć w podróż daleką. Czy wuj ma coś przeciwko temu?"},{"id":"content0:47","kind":"paragraph","text":"– Nie – odpowiedział wuj."},{"id":"content0:48","kind":"paragraph","text":"„Nie” – było jednym z tych słów, które wuj wymawiał całkowicie. Po stracie rękopisów, wuj Tarabuk stał się tak obojętny na wszelkie sprawy, że nie wzruszyła go wcale wiadomość o mojej podróży."},{"id":"content0:49","kind":"paragraph","text":"Rzuciłem mu się na szyję i zacząłem go ściskać i całować."},{"id":"content0:50","kind":"paragraph","text":"– Wuju! – zawołałem. – Żegnam cię na długo i życzę, abyś powyławiał z morza wszystkie swoje rękopisy!"},{"id":"content0:51","kind":"paragraph","text":"Wuj Tarabuk ucałował mnie w czoło i rzekł głosem złamanym:"},{"id":"content0:52","kind":"paragraph","text":"– Weso…"},{"id":"content0:53","kind":"paragraph","text":"Miało to znaczyć: „wesołej podróży!”"},{"id":"content0:54","kind":"paragraph","text":"Po czym wuj Tarabuk wyszedł, a po chwili zobaczyłem przez okno, jak kroczył w stronę morza, potrząsając wędą5."},{"id":"content0:55","kind":"paragraph","text":"Tegoż dnia wyjechałem konno z Bagdadu do Balsory, Balsora bowiem jest miastem portowym i okręty z portu balsorskiego odpływają we wszystkie strony świata."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Bolesław Leśmian Przygody Sindbada żeglarza","page":1,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P#reader-content"},{"id":"content0:1:1","label":"Przygoda wstępna","page":1,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P#reader-content"},{"id":"content1:0:3","label":"Przygoda pierwsza","page":3,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=3#reader-content"},{"id":"content2:0:13","label":"Przygoda druga","page":13,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=13#reader-content"},{"id":"content3:0:20","label":"Przygoda trzecia","page":20,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=20#reader-content"},{"id":"content4:0:27","label":"Przygoda czwarta","page":27,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=27#reader-content"},{"id":"content5:0:39","label":"Przygoda piąta","page":39,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=39#reader-content"},{"id":"content6:0:46","label":"Przygoda szósta","page":46,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=46#reader-content"},{"id":"content7:0:53","label":"Przygoda siódma","page":53,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=53#reader-content"},{"id":"content8:0:58","label":"Zakończenie","page":58,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=58#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:59","label":"1","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:59","label":"2","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:59","label":"3","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:59","label":"4","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:59","label":"5","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:59","label":"6","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:59","label":"7","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:59","label":"8","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:59","label":"9","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:59","label":"10","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:59","label":"11","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:59","label":"12","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:59","label":"13","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:59","label":"14","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:59","label":"15","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:59","label":"16","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:59","label":"17","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:59","label":"18","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:59","label":"19","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:59","label":"20","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:59","label":"21","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:59","label":"22","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:59","label":"23","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:59","label":"24","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:59","label":"25","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:59","label":"26","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:59","label":"27","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:59","label":"28","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:59","label":"29","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:59","label":"30","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:59","label":"31","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:59","label":"32","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:59","label":"33","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:59","label":"34","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:59","label":"35","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:105:59","label":"36","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:108:59","label":"37","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:111:59","label":"38","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:114:59","label":"39","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:117:59","label":"40","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:120:59","label":"41","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:123:59","label":"42","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:126:59","label":"43","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:129:59","label":"44","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:132:59","label":"45","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:135:59","label":"46","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:138:59","label":"47","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:141:59","label":"48","page":59,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:144:60","label":"49","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:147:60","label":"50","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:150:60","label":"51","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:153:60","label":"52","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:156:60","label":"53","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:159:60","label":"54","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:162:60","label":"55","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:165:60","label":"56","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:168:60","label":"57","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:171:60","label":"58","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:174:60","label":"59","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:177:60","label":"60","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:180:60","label":"61","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:183:60","label":"62","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:186:60","label":"63","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:189:60","label":"64","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:192:60","label":"65","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:195:60","label":"66","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:198:60","label":"67","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:201:60","label":"68","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:204:60","label":"69","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:207:60","label":"70","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:210:60","label":"71","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:213:60","label":"72","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:216:60","label":"73","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:219:60","label":"74","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:222:60","label":"75","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:225:60","label":"76","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:228:60","label":"77","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:231:60","label":"78","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:234:60","label":"79","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:237:60","label":"80","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:240:60","label":"81","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:243:60","label":"82","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:246:60","label":"83","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:249:60","label":"84","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:252:60","label":"85","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:255:60","label":"86","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:258:60","label":"87","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:261:60","label":"88","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:264:60","label":"89","page":60,"pageUrl":"/books/3GHSvq9P?page=60#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":762161,"shortId":"3ZcXAsY7","title":"Słowa cienkie i grube","authorLine":"Tadeusz Boy-Żeleński","primaryAuthorId":"215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/417e7708-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3ZcXAsY7"},{"idCatalog":764854,"shortId":"1mrzNpgm","title":"Podlasiak","authorLine":"Bolesław Leśmian","primaryAuthorId":"1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/bf1e3bc1-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1mrzNpgm"},{"idCatalog":764804,"shortId":"2CsxhzZe","title":"Ali-baba i czterdziestu zbójców","authorLine":"Bolesław Leśmian","primaryAuthorId":"1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/bd827044-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2CsxhzZe"},{"idCatalog":764833,"shortId":"1yriS6Wt","title":"Jan Tajemnik","authorLine":"Bolesław Leśmian","primaryAuthorId":"1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/be4f6830-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1yriS6Wt"},{"idCatalog":764808,"shortId":"4Sfrl1ni","title":"Baśń o Aladynie i o lampie cudownej","authorLine":"Bolesław Leśmian","primaryAuthorId":"1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/bd9d3bac-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4Sfrl1ni"},{"idCatalog":764863,"shortId":"4QSH6mfF","title":"Rybak i geniusz","authorLine":"Bolesław Leśmian","primaryAuthorId":"1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/bf531788-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4QSH6mfF"},{"idCatalog":762140,"shortId":"3h5vQZLC","title":"Flirt z Melpomeną","authorLine":"Tadeusz Boy-Żeleński","primaryAuthorId":"215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/403f3003-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3h5vQZLC"},{"idCatalog":764815,"shortId":"0DhFwusr","title":"Czarny kozioł","authorLine":"Bolesław Leśmian","primaryAuthorId":"1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/bddba733-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0DhFwusr"},{"idCatalog":764781,"shortId":"03ud1mJ9","title":"Majka","authorLine":"Bolesław Leśmian","primaryAuthorId":"1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/bcd7961e-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/03ud1mJ9"},{"idCatalog":762148,"shortId":"4XaQGBTC","title":"Nasi okupanci","authorLine":"Tadeusz Boy-Żeleński","primaryAuthorId":"215e1a10-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/40aee154-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4XaQGBTC"},{"idCatalog":764851,"shortId":"1OiBNcYv","title":"Opowiadanie Króla Wysp Hebanowych","authorLine":"Bolesław Leśmian","primaryAuthorId":"1aa2360e-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/bef772ee-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1OiBNcYv"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":11,"totalPages":1,"hasPrev":false,"hasNext":false}},"notFound":false}