Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Ciesz się klasyką! Miłego czytania!

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 3 из 4

Spolowałem piosenkę! Nie będą się gniewać Myśliwi, że do domu wracam bez zwierzyny. Jak tylko wrócę, zaraz muszę im zaśpiewać. — Lecz gdzież zaszedłem? nigdzie śladu ni drożyny. Hola! jak w kniei głucho – ni trąby, ni strzału. Zbłądziłem – otóż skutek wieszczego zapału! Goniąc muzę, wyszedłem z obławy. – Mróz ciśnie. Trzeba ogień nałożyć; gdy światło zabłyśnie, Nuż jaki spółtowarzysz z myśliwej czeladzi Błądzi jak ja, ten ogień razem nas sprowadzi, Łacniej drogę znajdziemy. O mój przyjacielu! Takich jak ty myśliwych nie znalazłbyś wielu. Oni z lasu nie zwykli spoglądać w obłoki, Ogarami na piękne polować widoki; Z jednym zawsze zamiarem i z jedyną żądzą, Na ziemi tropią zdobycz – tym lepiej – nie błądzą! Pewnie już z rzeźwym sercem i spoconym czołem Dzienną zabawę kończą za biesiadnym stołem. Każdy chlubi się z przeszłych lub przyszłych zdobyczy, Każdy swe trafne strzały, cudze pudła liczy; Żartują z siebie głośno lub szepcą do ucha; Wszyscy mówią, a jeden stary ojciec słucha. A jeśli się pod koniec uprzykrzyły łowy, Natenczas do sąsiadek – uśmiechy, rozmowy. Czasem strzelecka miłość – wędrowna ptaszyna, Serce przelotem zwiedzi – tak mija godzina, I tydzień, i rok przeszły, – tak bywało wczora, Tak jest dzisiaj i będzie każdego wieczora. Szczęśliwi! — A ja… czemuż nie jestem jak oni? Wyjechaliśmy razem – cóż mię w pole goni? Ach, nie zabawy ścigam – uciekam od nudy; Nie rozkosze myśliwskie lubię – ale trudy. Że się myśli, a przynajmniej że się miejsce zmienia, I że tu nikt mojego nie śledzi marzenia, Łez pustych, które nie wiem, skąd w oczach zaświecą, Westchnień bez celu, które nie wiem, kędy lecą. Nie do sąsiadek pewnie! na wiatry, na gaje, Ku marzeniom! … Myśl dziwna! Zawsze mi się zdaje, Że ktoś łzy moje widzi i słyszy westchnienia, I wiecznie około mnie krąży na kształt cienia. Ileż razy w dzień cichy szeleszczą na łące Jakoby nimfy jakiejś stopki latające; Spojrzę: chwieją się kwiaty i podnoszą głowy, Jakby z lekka trącone. – Nieraz śród alkowy Samotny książkę czytam; książka z rąk wypadła, Spojrzałem i mignęła naprzeciw zwierciadła Lekka postać, szepnęła jej powietrzna szata. Nieraz dumałem w nocy; gdy się myśl rozlata, Wzdycham, i coś westchnieniem dawało znak życia, Serce biło i czułem drugie serca bicia, Słowo nawet częstokroć, niewyraźnie, głucho, Jak przelot nocnej muszki pogłaska mi ucho! … Zasnąłem we mgle jasnej; z góry i z daleka Coś błyszczy, choć widocznych kształtów nie obleka; I czuję promień oczu i uśmiech oblicza! Gdzież jesteś, samotności córo tajemnicza? Niechaj się twój duch uwieńczy Choćby marnym, nikłym ciałem; Okryj się choć rąbkiem tęczy Lub jasnym źródła kryształem! Niechaj twojej blask obsłony Długo, długo w oczach stoi! Niech twych ust rajskimi tony Długo, długo słuch się poi! Świeć mi, słońca niech źrenica Olsnie19 marz[ąc] twoje lica; Piej, syreno! w lubych głosach Usnę, marzyć o niebiosach! Ach, gdzie cię szukać? – i od ludzi ucieknę, Ach, bądź ty ze mną, świata się wyrzeknę!

MYŚLIWY CZARNY20

śpiewa

Latasz, mój ptaszku, za wysoko latasz, A czy znasz dzielność swoich skrzydełek? Spojrzy na ziemię, którą tak pomiatasz, Co tam wabików, co tam sidełek!

MŁODZIENIEC

Hola! słychać śpiewania, hej! wszelki duch żywy! Ozwij się, bracie, kto jesteś?

STRZELEC

Myśliwy, Równej jak ty ochoty, większej trochę mocy. Obadwa polujemy, chociaż ty w poranki Jedziesz na świat, ja łowy rozpoczynam w nocy, Ty czyhasz na zwierzęta, a ja – na kochanki.

GUSTAW

Nie wiem, czy dobre miejsce wybrałeś na łowy, Ale nie chcę przeszkadzać, więc szczęśliwej drogi.

STRZELEC

Hola, kolego! nie bądź taki raptusowy21. Jest że to grubijaństwo albo skutek trwogi? Pierwiej mię sam zawołał, a teraz ucieka.

GUSTAW

Ja miałbym ciebie wołać?

STRZELEC

Słyszałem z daleka, Żeś wołał; kogo? na co? nie wiem doskonale, Dosyć, że posłyszałem westchnienia i żale. Jestem jak ty myśliwcem, byłem kiedyś młody, Znam więc twego rzemiosła i wieku przygody. Musisz mieć coś na sercu, rozmówmy się szczerze. Pewnie [cię] zabłąkało w kniei jakie zwierzę? Bracie, ja sam błądziłem, znam zwierzęta różne, Skrzydlate i piechotne, czworo– i dwunożne. A jeśli nic nie gonisz, pewno rad byś gonił? Ej, czy cię widok pustej torby nie zapłonił? Wstyd młodemu niczego dotąd nie zastrzelić? Przyznaj się, ja ci mogę w potrzebie udzielić.

GUSTAW

Dzięki – od nieznajomych nie żądam pomocy, Nie zabieram przyjaźni tak rychło i w nocy; I nie rozumiem, co twe słowa mają znaczyć.

STRZELEC

Jeżeliś niepojętny, będę się tłumaczyć. Jeżeli mi nie ufasz, będę szczerszy z tobą… Wiedz naprzód, iż gdzie stąpisz, jest wszędzie nad tobą Pewna istota, która z oczu cię [nie] traci, I że chce ciebie w ludzkiej nawiedzić postaci, Jeżeli to, coś przyrzekł22, zachowasz niezłomnie…

GUSTAW

Przebóg! co to ma znaczyć? … Nie zbliżaj się do mnie!

I na tym się rękopis kończy

Страница 3 из 4

Вам также может понравиться

Страница 1 из 3

Назад123Далее