Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Janko Cmentarnik to gawęda ludowa napisana przez Władysława Syrokomlę.To historia Janka, mieszkańca litewskiej wsi. Koleje życia kierują go jednak w zupełnie inne strony. Przez wiele lat jest żołnierzem i, chociaż wiele razy znajduje się niedaleko rodzinnej wsi, nie może do niej wrócić. Intensywne życie i wojenne przygody nie zmniejszają jego tęsknoty za domem. Czy Janko ujrzy jeszcze kiedyś rodzinne strony?Władysław Syrokomla to pisarz i tłumacz żyjący i tworzący w XIX wieku, związany z ówczesną Litwą. Znany przede wszystkim jako autor gawęd chłopskich, szlacheckich, historycznych. Syrokomla pochodził z ubogiej rodziny szlacheckiej i często w swoich utworach ukazywał ten stan, nie szczędząc irocznicznych komentarzy na temat bliskiej mu rzeczywistości.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 6 из 8XIX
W miesiąc od wyjścia Janek szczęśliwy Już był na wzgórku rodzinnéj niwy; I jako pielgrzym, kiedy postrzeże Jerozolimskie najświętsze wieże, Upada na twarz – jakowaś siła Janka na ziemię jakby rzuciła. Zaśmiał się, krzyknął, łzy słodkie roni: «Otoż i wioska! otoż i oni! Otoż ja przy nich! otom u celu! O dobry Boże! o Zbawicielu! …» Podniósł się, spojrzał z twarzą żałośną: «Gdzież nasza chata? tam drzewa rosną! Ojciec już umarł, umarła matka… Ależ brat starszy! ależ gromadka! … A gdzież kaplica? gdzie chatka stróża? … Gospoda nowa… a jaka duża! — Konie się pasą – niedzielna pora, A gdzież jest biały konik Hrehora54? Musiał go przedać – źle zrobił… szkoda: Żwawy był konik… a krew' nie woda… Skąd się tu wzięły te nowe grusze? Dawniéj nie było – pamiętać muszę: Tam stała dawniéj ponad mogiłą, — Cóż się tam zawsze ptastwa gnieździło! … Biedny ja człowiek! … Boże kochany! Jakież tu zmiany! jakież tu zmiany! Gdzie stary olszniak? pod samym wjazdem Kto zrąbał olchę z bocianiem gniazdem? … A jakie zboża! patrzéć żałośnie; Toż to, bywało, w człowieka rośnie55! … Strumień powężał56 – błoto na drodze… O nieszczęśliwy! co ja znachodzę! Gdzie moja wioska, drzewka i strugi? …» Janek się zachwiał – i po raz drugi Upadł na ziemię, płacząc boleśnie: «Och! dusza moja tutaj nie wskrześnie!»
XX
Wszedł do gospody; – tam, jak w niedzielę, Już się zebrało narodu57 wiele: – «Dziewczęta, chłopcy… czy mi się marzy? Tu ani jednej znajoméj twarzy! … Dobrzy wy ludzie! (spyta nieśmiało) Czy wy tutejsi? czy mi się zdało? Czy jestem we śnie?» — – «A waść kto taki?» Poczęli pytać wiejskie chłopaki. – «Jam Janko Skiba – czyż mię nie znacie? Mieszkałem kiedyś w końcowéj chacie… Gdzież moja chata?» – «Tyś pijany chyba: W téj wiosce żaden nie mieszkał Skiba.» – «Jak to nie mieszkał? – drugi odpowie — Słyszę, tu żyli dawniéj Skibowie, Ale wymarli, – pewnie ich niwa, Co Skibowszczyzna dziś się nazywa; Tam pustosz dworna». – «Gdzież Szymon Żłoba?» – «Ten dawno umarł; synowie oba Żyją przy studni, tam, w nowéj chacie. Otóż i oni jeżeli znacie». – «Nie znam tych twarzy! … a Piotr Siekiera?» – «Ten jeszcze żyje, ale umiera: Starość nie radość, a śmierć na dziady!» – «On był najmłodszy z naszéj gromady, Lubił tańcować!» — Tu śmiéch bez miary: – «Co się wam święci, żołnierzu stary? Toż on, już pewno dziesięć lat minie, Chodzi na szczudłach po żebraninie!» Janek umilknął, – z pochmurném czołem, Kazał dać kwartę, zasiadł za stołem, I jak swych braci dobrze pamięta, Pytał o chłopców i o dziewczęta. Za każdym razem śmiéch bez ustanku: Bo tamci ludzie, rówieśni Janku58, Jedni pomarli, drudzy stąd wyszli, Nowéj gromadzie już ani w myśli, A z tamtych dziewcząt gromady całéj Dwie stare babki ledwie zostały. Janek już nie śmie pytać o więcéj; Krew w jego piersiach bije goręcéj, Wychyli czarkę i gorzko duma: Tu każdy brata, każdy ma kuma, A on nikogo znaleźć nie może! «Oj, życie, życie! pożal się Boże!» Wtém jeden wieśniak, człek już niemłody, Przyszedł ku niemu z końca gospody: – «Panie żołnierzu! tutaj przy kwarcie, Muszę pomówić z wami otwarcie. Czy wy doprawdy tę wioskę znacie? Czy, jak to mówią, drogi pytacie? Lecz, jak uważam, znana wam strona, Znacie nazwiska, znacie imiona. Czy wy ze Skibów który jesteście? Czy dawno z wioski?» – «Już lat czterdzieście». Tu młodzież znowu śmiéchem wybucha: – «A w imię Ojca, Syna i Ducha! Szalony człowiek! jemu się zdało, Że znajdzie swoję gromadę całą! Piotr żebrak skacze ze starą Martą! A dalipanże, popatrzéć warto! Marta jedyna dzisiaj do pląsa!» Tu stary Janek pokręcił wąsa, Pogłaskał brodę, stuknął w stół lichy, Że aż skoczyły na nim kielichy, I krzyknął męskim z Austerlitz głosem! – «Wara mi bluźnić! jam nie młokosem! Na gorzkie jabłko pogrzmotam plecy Kto szydzi z Piotra – to wy kalecy! On (jeśli wierzyć) na nogę chromie59; U was kalectwo znaczno widomie, Kalectwo w głowach! … Kto zbluźni Marcie, To go na rękę wyzwę otwarcie! To było dziéwczę cnotliwe, piękne! Kto mi zaprzeczy, nic się nie zlęknę, Zbiję dziesięciu!» … Młodzież pobladła. – «To jakaś sztuka srodze zajadła!» Pomruknął jeden – a drugi doda: – «Uważasz, kumie! to krew' nie woda! On tak dowodzi – i prawda może, Że stara Marta to dziéwczę hoże. Niech i tak będzie, jeśli wypada». Kiedy tak z cicha szepce gromada, Janek łzę otarł, co w oczach świeci, Wychylił czarkę: – «Dzieci wy, dzieci! Nie znam was wcale, bo wy nie moi. Ta wioska dzisiaj inaczéj stoi. Z waszemi dziady dobrze się znałem, Z waszemi ojcy piłem, hulałem — Ja do nich pójdę… Héj! kto chce złota? Komu na cmentarz służy ochota, Niech mi pokaże z odwiecznych śladów, Gdzie kości waszych ojców i dziadów! Do nich mi trzeba, do nich i kwita; Stary znajomy niech ich powita. Niechaj w ich uszach głos mój zadzwoni — A Janka Skibę poznają oni! Do nich mi jeszcze przepić potrzeba. Hej, gospodarzu! Daj miodu, chleba… Chleba i soli, tak zwyczaj każe, Że wszyscy nowych chat gospodarze Z chleba i soli podarek biorą… Jam tu do wioski przyszedł dopiero… A jeśli wszyscy życzliwi ku mnie, Nowe mieszkania obrali w trumnie, Pójdę z podarkiem – będą mi radzi… Hej! Kto na cmentarz mnie zaprowadzi?» I dwa dukaty z trzosa miota. Żaden z gromady nie tknął się złota, Lecz jeden z włości rzekł, chyląc czarę: – «Ja ci pokażę grobowce stare». Janek kipiący i odmłodniały, Wziął kufel miodu, kufel gorzały, I z przewodnikiem, w znane rozdroże, Na stary cmentarz spieszy jak może.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/1fEFv22j","pageTitle":"Janko Cmentarnik (Władysław Syrokomla) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Janko Cmentarnik». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Janko Cmentarnik». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Władysław Syrokomla","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/1fEFv22j#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная поэзия","item":"https://bookra.app/genre/5213"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Janko Cmentarnik","item":"https://bookra.app/books/1fEFv22j"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/1fEFv22j","url":"https://bookra.app/books/1fEFv22j","name":"«Janko Cmentarnik». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Janko Cmentarnik». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/1fEFv22j#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/1fEFv22j#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7c01b0ce-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/1fEFv22j#work","name":"Janko Cmentarnik","url":"https://bookra.app/books/1fEFv22j","description":"Janko Cmentarnik to gawęda ludowa napisana przez Władysława Syrokomlę.To historia Janka, mieszkańca litewskiej wsi. Koleje życia kierują go jednak w zupełnie inne strony. Przez wiele lat jest żołnierzem i, chociaż wiele razy znajduje się niedaleko rodzinnej wsi, nie może do niej wrócić. Intensywne życie i wojenne przygody nie zmniejszają jego tęsknoty za domem. Czy Janko ujrzy jeszcze kiedyś rodzinne strony?Władysław Syrokomla to pisarz i tłumacz żyjący i tworzący w XIX wieku, związany z ówczesną Litwą. Znany przede wszystkim jako autor gawęd chłopskich, szlacheckich, historycznych. Syrokomla pochodził z ubogiej rodziny szlacheckiej i często w swoich utworach ukazywał ten stan, nie szczędząc irocznicznych komentarzy na temat bliskiej mu rzeczywistości.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7c01b0ce-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная поэзия","литература 18 века","литература 19 века"],"sameAs":["https://litres.ru/book/wladyslaw-syrokomla/janko-cmentarnik-23551882/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba#person","name":"Władysław Syrokomla","url":"https://bookra.app/author/260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная поэзия"},{"@type":"Thing","name":"литература 18 века"},{"@type":"Thing","name":"литература 19 века"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/1fEFv22j#edition","url":"https://bookra.app/books/1fEFv22j","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/wladyslaw-syrokomla/janko-cmentarnik-23551882/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Janko Cmentarnik»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/1fEFv22j","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":763547,"shortId":"1fEFv22j","title":"Janko Cmentarnik","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7c01b0ce-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Janko Cmentarnik to gawęda ludowa napisana przez Władysława Syrokomlę.To historia Janka, mieszkańca litewskiej wsi. Koleje życia kierują go jednak w zupełnie inne strony. Przez wiele lat jest żołnierzem i, chociaż wiele razy znajduje się niedaleko rodzinnej wsi, nie może do niej wrócić. Intensywne życie i wojenne przygody nie zmniejszają jego tęsknoty za domem. Czy Janko ujrzy jeszcze kiedyś rodzinne strony?Władysław Syrokomla to pisarz i tłumacz żyjący i tworzący w XIX wieku, związany z ówczesną Litwą. Znany przede wszystkim jako autor gawęd chłopskich, szlacheckich, historycznych. Syrokomla pochodził z ubogiej rodziny szlacheckiej i często w swoich utworach ukazywał ten stan, nie szczędząc irocznicznych komentarzy na temat bliskiej mu rzeczywistości.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Władysław Syrokomla","authors":[{"id":"260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","displayName":"Władysław Syrokomla","protectedUrl":"/author/260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5213,"title":"зарубежная поэзия","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5213"},{"id":5306,"title":"литература 18 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5306"},{"id":5305,"title":"литература 19 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5305"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763547","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763547","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_763547","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_763547","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_763547","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763547"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_763547","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_763547","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_763547","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763547"},"guestReaderUrl":"/books/1fEFv22j?page=6#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":6,"totalPages":8,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/1fEFv22j?page=5#reader-content","nextPageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content","progressLabel":"Страница 6 из 8","sections":[{"id":"content3:6","kind":"heading","text":"XIX"},{"id":"content3:7","kind":"paragraph","text":"W miesiąc od wyjścia Janek szczęśliwy Już był na wzgórku rodzinnéj niwy; I jako pielgrzym, kiedy postrzeże Jerozolimskie najświętsze wieże, Upada na twarz – jakowaś siła Janka na ziemię jakby rzuciła. Zaśmiał się, krzyknął, łzy słodkie roni: «Otoż i wioska! otoż i oni! Otoż ja przy nich! otom u celu! O dobry Boże! o Zbawicielu! …» Podniósł się, spojrzał z twarzą żałośną: «Gdzież nasza chata? tam drzewa rosną! Ojciec już umarł, umarła matka… Ależ brat starszy! ależ gromadka! … A gdzież kaplica? gdzie chatka stróża? … Gospoda nowa… a jaka duża! — Konie się pasą – niedzielna pora, A gdzież jest biały konik Hrehora54? Musiał go przedać – źle zrobił… szkoda: Żwawy był konik… a krew' nie woda… Skąd się tu wzięły te nowe grusze? Dawniéj nie było – pamiętać muszę: Tam stała dawniéj ponad mogiłą, — Cóż się tam zawsze ptastwa gnieździło! … Biedny ja człowiek! … Boże kochany! Jakież tu zmiany! jakież tu zmiany! Gdzie stary olszniak? pod samym wjazdem Kto zrąbał olchę z bocianiem gniazdem? … A jakie zboża! patrzéć żałośnie; Toż to, bywało, w człowieka rośnie55! … Strumień powężał56 – błoto na drodze… O nieszczęśliwy! co ja znachodzę! Gdzie moja wioska, drzewka i strugi? …» Janek się zachwiał – i po raz drugi Upadł na ziemię, płacząc boleśnie: «Och! dusza moja tutaj nie wskrześnie!»"},{"id":"content3:8","kind":"heading","text":"XX"},{"id":"content3:9","kind":"paragraph","text":"Wszedł do gospody; – tam, jak w niedzielę, Już się zebrało narodu57 wiele: – «Dziewczęta, chłopcy… czy mi się marzy? Tu ani jednej znajoméj twarzy! … Dobrzy wy ludzie! (spyta nieśmiało) Czy wy tutejsi? czy mi się zdało? Czy jestem we śnie?» — – «A waść kto taki?» Poczęli pytać wiejskie chłopaki. – «Jam Janko Skiba – czyż mię nie znacie? Mieszkałem kiedyś w końcowéj chacie… Gdzież moja chata?» – «Tyś pijany chyba: W téj wiosce żaden nie mieszkał Skiba.» – «Jak to nie mieszkał? – drugi odpowie — Słyszę, tu żyli dawniéj Skibowie, Ale wymarli, – pewnie ich niwa, Co Skibowszczyzna dziś się nazywa; Tam pustosz dworna». – «Gdzież Szymon Żłoba?» – «Ten dawno umarł; synowie oba Żyją przy studni, tam, w nowéj chacie. Otóż i oni jeżeli znacie». – «Nie znam tych twarzy! … a Piotr Siekiera?» – «Ten jeszcze żyje, ale umiera: Starość nie radość, a śmierć na dziady!» – «On był najmłodszy z naszéj gromady, Lubił tańcować!» — Tu śmiéch bez miary: – «Co się wam święci, żołnierzu stary? Toż on, już pewno dziesięć lat minie, Chodzi na szczudłach po żebraninie!» Janek umilknął, – z pochmurném czołem, Kazał dać kwartę, zasiadł za stołem, I jak swych braci dobrze pamięta, Pytał o chłopców i o dziewczęta. Za każdym razem śmiéch bez ustanku: Bo tamci ludzie, rówieśni Janku58, Jedni pomarli, drudzy stąd wyszli, Nowéj gromadzie już ani w myśli, A z tamtych dziewcząt gromady całéj Dwie stare babki ledwie zostały. Janek już nie śmie pytać o więcéj; Krew w jego piersiach bije goręcéj, Wychyli czarkę i gorzko duma: Tu każdy brata, każdy ma kuma, A on nikogo znaleźć nie może! «Oj, życie, życie! pożal się Boże!» Wtém jeden wieśniak, człek już niemłody, Przyszedł ku niemu z końca gospody: – «Panie żołnierzu! tutaj przy kwarcie, Muszę pomówić z wami otwarcie. Czy wy doprawdy tę wioskę znacie? Czy, jak to mówią, drogi pytacie? Lecz, jak uważam, znana wam strona, Znacie nazwiska, znacie imiona. Czy wy ze Skibów który jesteście? Czy dawno z wioski?» – «Już lat czterdzieście». Tu młodzież znowu śmiéchem wybucha: – «A w imię Ojca, Syna i Ducha! Szalony człowiek! jemu się zdało, Że znajdzie swoję gromadę całą! Piotr żebrak skacze ze starą Martą! A dalipanże, popatrzéć warto! Marta jedyna dzisiaj do pląsa!» Tu stary Janek pokręcił wąsa, Pogłaskał brodę, stuknął w stół lichy, Że aż skoczyły na nim kielichy, I krzyknął męskim z Austerlitz głosem! – «Wara mi bluźnić! jam nie młokosem! Na gorzkie jabłko pogrzmotam plecy Kto szydzi z Piotra – to wy kalecy! On (jeśli wierzyć) na nogę chromie59; U was kalectwo znaczno widomie, Kalectwo w głowach! … Kto zbluźni Marcie, To go na rękę wyzwę otwarcie! To było dziéwczę cnotliwe, piękne! Kto mi zaprzeczy, nic się nie zlęknę, Zbiję dziesięciu!» … Młodzież pobladła. – «To jakaś sztuka srodze zajadła!» Pomruknął jeden – a drugi doda: – «Uważasz, kumie! to krew' nie woda! On tak dowodzi – i prawda może, Że stara Marta to dziéwczę hoże. Niech i tak będzie, jeśli wypada». Kiedy tak z cicha szepce gromada, Janek łzę otarł, co w oczach świeci, Wychylił czarkę: – «Dzieci wy, dzieci! Nie znam was wcale, bo wy nie moi. Ta wioska dzisiaj inaczéj stoi. Z waszemi dziady dobrze się znałem, Z waszemi ojcy piłem, hulałem — Ja do nich pójdę… Héj! kto chce złota? Komu na cmentarz służy ochota, Niech mi pokaże z odwiecznych śladów, Gdzie kości waszych ojców i dziadów! Do nich mi trzeba, do nich i kwita; Stary znajomy niech ich powita. Niechaj w ich uszach głos mój zadzwoni — A Janka Skibę poznają oni! Do nich mi jeszcze przepić potrzeba. Hej, gospodarzu! Daj miodu, chleba… Chleba i soli, tak zwyczaj każe, Że wszyscy nowych chat gospodarze Z chleba i soli podarek biorą… Jam tu do wioski przyszedł dopiero… A jeśli wszyscy życzliwi ku mnie, Nowe mieszkania obrali w trumnie, Pójdę z podarkiem – będą mi radzi… Hej! Kto na cmentarz mnie zaprowadzi?» I dwa dukaty z trzosa miota. Żaden z gromady nie tknął się złota, Lecz jeden z włości rzekł, chyląc czarę: – «Ja ci pokażę grobowce stare». Janek kipiący i odmłodniały, Wziął kufel miodu, kufel gorzały, I z przewodnikiem, w znane rozdroże, Na stary cmentarz spieszy jak może."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Władysław Syrokomla Janko Cmentarnik","page":1,"pageUrl":"/books/1fEFv22j#reader-content"},{"id":"content0:1:1","label":"Gawęda ludowa","page":1,"pageUrl":"/books/1fEFv22j#reader-content"},{"id":"content0:3:1","label":"Janko Cmentarnik","page":1,"pageUrl":"/books/1fEFv22j#reader-content"},{"id":"content0:4:1","label":"I","page":1,"pageUrl":"/books/1fEFv22j#reader-content"},{"id":"content0:6:1","label":"II","page":1,"pageUrl":"/books/1fEFv22j#reader-content"},{"id":"content0:8:2","label":"III","page":2,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=2#reader-content"},{"id":"content0:10:2","label":"IV","page":2,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=2#reader-content"},{"id":"content1:0:2","label":"V","page":2,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=2#reader-content"},{"id":"content1:2:2","label":"VI","page":2,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=2#reader-content"},{"id":"content1:4:2","label":"VII","page":2,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=2#reader-content"},{"id":"content1:6:3","label":"VIII","page":3,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=3#reader-content"},{"id":"content1:8:3","label":"IX","page":3,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=3#reader-content"},{"id":"content1:10:3","label":"X","page":3,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=3#reader-content"},{"id":"content2:0:3","label":"XI","page":3,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=3#reader-content"},{"id":"content2:2:4","label":"XII","page":4,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=4#reader-content"},{"id":"content2:4:4","label":"XIII","page":4,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=4#reader-content"},{"id":"content2:6:4","label":"XIV","page":4,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=4#reader-content"},{"id":"content2:8:4","label":"XV","page":4,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=4#reader-content"},{"id":"content3:0:5","label":"XVI","page":5,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=5#reader-content"},{"id":"content3:2:5","label":"XVII","page":5,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=5#reader-content"},{"id":"content3:4:5","label":"XVIII","page":5,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=5#reader-content"},{"id":"content3:6:6","label":"XIX","page":6,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=6#reader-content"},{"id":"content3:8:6","label":"XX","page":6,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=6#reader-content"},{"id":"content4:0:7","label":"Epilog","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:7","label":"1","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:7","label":"2","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:7","label":"3","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:7","label":"4","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:7","label":"5","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:7","label":"6","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:7","label":"7","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:7","label":"8","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:7","label":"9","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:7","label":"10","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:7","label":"11","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:7","label":"12","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:7","label":"13","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:7","label":"14","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:7","label":"15","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:7","label":"16","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:7","label":"17","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:7","label":"18","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:7","label":"19","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:7","label":"20","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:7","label":"21","page":7,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=7#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:8","label":"22","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:8","label":"23","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:8","label":"24","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:8","label":"25","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:8","label":"26","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:8","label":"27","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:8","label":"28","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:8","label":"29","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:8","label":"30","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:8","label":"31","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:8","label":"32","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:8","label":"33","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:8","label":"34","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:8","label":"35","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:105:8","label":"36","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:108:8","label":"37","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:111:8","label":"38","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:114:8","label":"39","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:117:8","label":"40","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:120:8","label":"41","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:123:8","label":"42","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:126:8","label":"43","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:129:8","label":"44","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:132:8","label":"45","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:135:8","label":"46","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:138:8","label":"47","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:141:8","label":"48","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:144:8","label":"49","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:147:8","label":"50","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:150:8","label":"51","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:153:8","label":"52","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:156:8","label":"53","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:159:8","label":"54","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:162:8","label":"55","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:165:8","label":"56","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:168:8","label":"57","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:171:8","label":"58","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:174:8","label":"59","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"},{"id":"contentnotes0:177:8","label":"60","page":8,"pageUrl":"/books/1fEFv22j?page=8#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":763549,"shortId":"2tvXa6zn","title":"Marcin Studzieński","authorLine":"Władysław Syrokomla","primaryAuthorId":"260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7c0faef4-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2tvXa6zn"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":1,"totalPages":1,"hasPrev":false,"hasNext":false}},"notFound":false}