Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Ciesz się klasyką! Miłego czytania!

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 1 из 2

Władysław Syrokomla Dyferencja

dyferencja (z łac.) – różnica, różnica zdań; tu: sprawa sporna. [przypis edytorski]

I

Starzy szlachta tam pod miedzą Na naradzie ważnéj siedzą, A wokoło młodzież wrząca, Tysiąc gniewnych słów wytrąca, — Lud się na dwie strony dzieli, Błyszczą ostrza karabeli. Pan komornik z sznurem stawa1; Woźny wznosi papier w górę, Słowem jakaś tu rozprawa, I de hajda2 – i de jure3. At, mospanie, któż i kiedy Przywileje szlachty zaćmi? To jest zatarg między braćmi Przy podziale swojéj schedy4. A u szlachty takie chucie: Że gdzie sprawa, tam i wrzawa, A gdzie wrzawa, tam i bitwa, Potém kończą na statucie, Potém kielich i modlitwa. — Szlachcic poczciw – bo ma duszę, A wrzaskliwy – bo szlachetny, Urodzony – nie sławetny, I nie straszne mu ratusze! Process w sądzie – to nie boli, A zabawka niezła wcale; — Więc brat z bratem przy podziale Zabijacko się warcholi. — Ich się ojcu niegdyś szczęści, Dość zostawił dla nich mienia, Co dziś dzielą na dwie części, Wedle Boga i sumienia. — Dzielą słusznie jak wystarczy, I grosiwo, i śpiżarnię, I oborę, i owczarnię, I nabytek gospodarczy. — Potém z obu stron namowy, Pan komornik przez zagony Ciągnie sznurem na dwie strony I wydziela dwie połowy. — Zabił wiechę strojną w liście, Wsunął cérkiel za popręgę5 I zawołał zamaszyście: – «No, skończyliśmy mitręgę6! Waść sądowy jenerale7, Mości strony i starszyzna! Niech mi teraz każdy przyzna, Żem wydzielił doskonale. — Ot jak z boru do sosenki Idzie ścianką ta drożyna, Stefanowe z prawéj ręki, A co z lewéj – to Marcina, A zaś młynek i zatoka Służą obu jednostajnie. — Równe schedy jak dwa oka, Nawet pręta8 nikt nie stracił, Mierzę słusznie, nieprzedajnie, Bo mię żaden nie zapłacił, Nie skaptował, nie przyodział, — Ot i sprawa, i rozprawa! Pytam trzykroć wedle prawa: Czyli zgoda na mój podział?» Stefan krzyknął: «Nie masz zgody! Bo mi krzywda w oczy kole, — U mnie piasek – a tu pole, Że choć zaraz siéj ogrody! Mórg9 pod lasem… tak daleko… Co ja zrobię z tym kawałkiem? Wezmę raczéj mórg nad rzeką, I zatoka do mnie całkiem! …» – «O!! zatoka za głęboka! — Krzyknął Marcin – Panie bracie! Wcześnie siatkę zapuszczacie, Nie dam ryby ani oka! Mórg mój, Mości Dobrodzieje, Co nad rzeczką, tam pod drogą. Nie pytając u nikogo Sam zaorzę i zasieję. Bo pomiarem…» – «Co mi pomiar? Kto się krzywdzić mię ośmieli, W klindze mojej karabeli, Słusznej kary znajdzie domiar». — – «Panie woźny! …» – «Woźny płazem! A mierniczy – w łeb żelazem! Nié ma pana dla Stefana — Zaraz wszystkich stąd wypłoszę!» — – «Morg nad rzeką i toń rybna, Moje! …» – «Moje, rzecz niechybna! …» – «Ja zasieję.» – «A ja skoszę!» — – «No bratuniu to za śmiało! A czy znasz ty moją rękę?» – «A czy znasz ty świszczypało Moją szablę damascenkę?» – «Za mną szlachta!» – «Bij kto sprzyja!! …» Szlachta w dwie się strony ściska, Walka w zabój… aż krew tryska… Pan komornik wiechą zwija, Woźny pozwem broni duszę, Papier, wiecha, w zawierusze Popękały się od kija. — Aż skrwawiona, zapocona, Porąbana, zadyszana, Ta i owa padła strona, Wypoczywać na murawie; Jeszcze w jęku i we wrzawie Słychać głosy: – «To Stefana…» – «To Marcina… mórg przy drodze…» – «Mórg nad rzeką i zatoką…» – «I okopię, i ogrodzę…» – «Nie doczekasz! nie pozwolę, Będę bronić moje pole, Jak źrzenicę mego oka!» – «Nie o pole, nie o szkodę, Lecz tu idzie o bezprawie». – «A ja mówię i dowiodę, Że na swojem rzecz postawię». – «Ciężko skarżę upór bratni…» – «Wara leźć mi w moją grzędę! …» – «Krwią słuszności bronić będę, Do kropelki, do ostatniéj!»

II

– «Cyt mi szersznie! 10 – tfu do kata! — Huknął stary pan Ambroży. — Taki rankor11 brat na brata! Mospanowie, to gniew Boży! Bić się z bratem jakby z wrogiem! Jakiém okiem, jakiem czołem, Staniesz jutro przed kościołem, A po jutrze i przed Bogiem? Uściśnijcie mi się szczerze, I wypijmy pojednanie, — Jutro spowiedź! …» – «O mospanie! A zatokę kto zabierze?» – «Nie chcę morga, co pod lasem!» – «Nie dam morga, co przy drodze!» – «No uciszcie się z hałasem, Ja wam całą rzecz pogodzę». – «A to jaki śmiałek groźny, Medyjację12 swoją wnosi!?» – «Sza panowie! – krzyknął woźny — Pan Ambroży o głos prosi!» Więc Ambroży siadł na miedzy, Brzęknał czarą po butelce: – «Bracia szlachta i koledzy, Mościwi wielce a wielce! Za zatokę i za pole, Będzie zawsze wrzawa sroga, Będą skargi i zatargi, I processa, i swawole, I obraza Pana Boga; Bracia zniszczą się ze szczętem, Przez rankory i rozpusty; Będą dzieciom testamentem Przekazywać process pusty; Na braterskich karkach – szpetnie Czynić próbę szabel hartu, Mazać herb swój nieszlachetnie, I oddawać duszę czartu! — By więc zetrzeć plamę z czoła. Zmazać karę nieochybną13, Radzę oddać do kościoła Oba morgi i toń rybną. Za tę skruchę Pan Bóg – jużci Grzech dzisiejszy wam odpuści, I ofiarę przyjmie wdzięcznie Za zgładzenie tych bezprawi, — A ksiądz proboszcz – comiesięcznie Za was świętą mszą odprawi. — Bóg okryje swém ramieniem Tarczę herbu starożytną, Wasze domy z pokoleniem, Pomyślnością wam zakwitną. — No! czy zgoda?» – «Mądra rada — Już inaczéj nie wypada; Oba morgi niepodzielne, I zatoka koło młyna, Ni Stefana, ni Marcina, Ale odtąd już – kościelne. Niech pan woźny tu posiedzi, I dokument spisze żywo — Jutro idziem do spowiedzi Z tą pobożną donatywą». — – «A salaria14?» – «To nie minie, To proboszcza rzecz nie nasza, — A za cięcia od pałasza, Damyć żyta po ośminie». – «Zgoda! – krzyknął woźny żwawie — Teraz kielich do roboty!» Dictum 15, factum16, i po sprawie, Wykonano co do joty. —

Страница 1 из 2

Назад12Далее

Вам также может понравиться

Страница 1 из 2

Назад12Далее