Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Do karczmy, w której pracuje Jim, przybywa stary kapitan z tajemniczą skrzynią. Gdy mężczyzna umiera, chłopak postanawia sprawdzić, co znajduje się w skrzyni.W ten sposób Jim wchodzi w posiadanie mapy prowadzącej do skarbu. Wkrótce postanawia zorganizować wyprawę po skarb, którego poszukują również dawni towarzysze zmarłego.Powieść Roberta Louisa Stevensona została wydana po raz pierwszy w 1883 roku. Wcześniej była publikowana w odcinkach na łamach czasopisma dla dzieci „Young Folks”. Wielokrotnie ekranizowana i wznawiana stała się jedną z najbardziej znanych opowieści o piratach, a także nieprzerwanie obowiązującym wzorcem dla wielu kolejnych historii o tej tematyce.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 5 из 61III. Czarna plama
Około południa udałem się do pokoju kapitana niosąc lekarstwa i chłodzące napoje. Kapitan leżał zupełnie tak samo, jakeśmy go pozostawili, jedynie głowę miał podniesioną nieco wyżej. Widać w nim było jednocześnie wycieńczenie i podniecenie.
– Jim! – odezwał się do mnie. – Jesteś tu jedynym człowiekiem, którego cenię, i wiesz, że zawsze byłem dobry dla ciebie. Nie było miesiąca, żebym ci nie dał srebrnych czterech pensów. Teraz widzisz, braciszku, że kiepsko ze mną i że wszyscy mnie opuścili… Jim, nie przyniósłbyś mi, brachu, kusztyczka9 rumu?
– Pan doktor… – zacząłem mówić, ale chory przerwał mi klnąc doktora głosem słabym, lecz stanowczym:
– Wszyscy doktorzy to partacze, a ten wasz doktor, skąd może się znać na chorobach marynarzy? hę? Bywałem ci w krajach gorących jak smoła, gdzie wiara-kamraci zapadali na żółtą febrę, gdzie biesowska ziemia chybotała się jak morze – cóż by o tych krajach umiał powiedzieć wasz doktorek? A przecież przeżyłem to wszystko dzięki piciu rumu, mówię szczerą prawdę! To było moje pożywienie, mój napój, mój mąż i żona; gdy nie dostanę rumu, jestem jak stare, skołatane pudło okrętu, co nie może odbić od brzegu z powodu przeciwnego wiatru. Krew moja spadnie na ciebie, Jim, a doktor partacz! … – tu posypał się stek przekleństw. Po chwili kapitan ciągnął błagalnym tonem:
– Patrz, Jim, jak mi się palce trzęsą, nie mogę ich utrzymać w spokoju. Nie miałem jeszcze ani kropli w ustach w przeklętym dniu dzisiejszym. Doktor jest głupi, powiadam ci. Jeżeli nie dostanę kapki rumu, Jim, zaraz te straszne widzenia znów mnie będą dręczyć; już widziałem kilku tych ludzi. Tam w kącie widziałem starego Flinta… widziałem go wyraźnie jak na dłoni. A jeżeli napadną mnie te widziadła, to staję się znów tym człowiekiem, co żył tak okropnie; wówczas budzi się we mnie Kain.Przecież sam wasz doktor powiedział, że jedna szklanka mi nie zaszkodzi. Dam ci, Jim, złotą gwineę za kusztyczek.
Jego podniecenie wzrastało z każdą chwilą i zacząłem się niepokoić o ojca, który tego dnia czuł się bardzo niedobrze i potrzebował ciszy; zresztą uspokajały mnie słowa lekarza, obecnie znów mi przytoczone, a nade wszystko czułem się dotknięty ofiarowaniem mi łapówki.
– Nie chcę pańskich pieniędzy – zaznaczyłem – z wyjątkiem tego, co pan winien memu ojcu. Przyniosę panu jedną szklankę, ale ani kropli więcej.
Gdy przyniosłem, schwycił łapczywie trunek i wychylił duszkiem.
– No, no! już mi nieco lepiej, ma się rozumieć! A powiedz mi jeszcze, brachu, czy ten lekarz powiedział, jak długo mam wylegiwać się w tych zapleśniałych betach?
– Co najmniej tydzień – wyjaśniłem.
– Do króćset piorunów! – wrzasnął. – Tydzień! To niemożliwe! Tymczasem przyślą mi czarną plamę! Łotry już krążą wokoło, żeby przewąchać o mnie w tej przeklętej chwili! Łotry! nie mogą poprzestać na tym, co mają, chcą pazurami wydrzeć cudzą własność! Doprawdy, niech mi kto powie, czy takie postępowanie można nazwać godnym marynarza! Ale ja jestem człowiekiem oszczędnym, nigdy nie roztrwoniłem ani nie zaprzepaściłem lubego grosza, więc i teraz wyprowadzę ich w pole. Nie boję się ich wcale. Skręcę żagle w inną stronę i wystrychnę ich wszystkich na dudków!
Mówiąc to powstał z łóżka z wielką trudnością, chwyciwszy mnie za ramię tak silnie, że o mało co nie krzyknąłem z bólu, i począł sztywnie stawiać kroki. Słowa jego, choć w treści znamionowały uniesienie, pozostawały w smutnej sprzeczności z bezdźwięcznym głosem, jakim je wypowiadał. Urwał, gdy znalazł się w pozycji siedzącej, wielce zakłopotany.
– Ten doktor coś mi zadał – mruczał. – Dzwoni mi w uszach. Połóż mnie z powrotem do łóżka.
Zanim zdołałem mu pomóc, upadł znów na dawne miejsce i przez chwilę leżał spokojnie.
– Jim! – zagadnął nareszcie – widziałeś dziś tego żeglarza?
– Czarnego Psa? – zapytałem.
– Ee! Czarnego Psa! – żachnął się. – To wprawdzie zły człowiek, lecz są jeszcze gorsi, którzy nim się wyręczają. Ale jeżeli w żaden sposób nie będę mógł czmychnąć, a oni przyślą mi czarną plamę, pamiętaj, że idzie im o starą skrzynię marynarską; wtedy dosiądziesz konia – umiesz przecież? hę? – A więc dosiądziesz konia i popędzisz do – dobrze! tak, niech tak będzie! – do tego wiecznego partacza, doktora, i powiesz mu, żeby zagwizdał na swoich piesków – urzędników, policjantów czy jak tam się zowią – niech wylądują w gospodzie „Pod Admirałem Benbow”, niech capną całą hałastrę starego Flinta, młodych czy starych, wszystko, co jeszcze pozostało. Byłem pierwszym majtkiem w załodze, byłem bosmanem starego Flinta i jestem jedynym człowiekiem, który zna owo miejsce. On podał mi je w Savannah, gdy leżał w śmiertelnej chorobie, całkiem jak ja w tej chwili – widzisz? Lecz nie wypaplaj tego, aż oni przyślą mi czarną plamę albo aż zobaczysz powtórnie Czarnego Psa lub marynarza z jedną nogą – przede wszystkim jego, pamiętaj, Jim.
– Ale cóż to za „czarna plama”, kapitanie? – zapytałem.
– To ich pozew, kamracie. Powiem ci, gdy przyślą. Lecz proszę cię, Jimie, czuwaj pilnie, a podzielę się z tobą po połowie; słowo honoru ci daję.
Jeszcze przez chwilę bredził, a głos jego stawał się coraz słabszy. Po chwili podałem mu lekarstwo, które przyjął jak dziecko, zauważywszy przy tym:
– Jeżeli kiedy było potrzeba leków marynarzowi, to z pewnością mnie.
W końcu zmógł go ciężki, podobny do omdlenia sen, w którym go pozostawiłem. Nie wiadomo, jakbym się zachował, gdyby wszystko szło zwykłym trybem. Prawdopodobnie opowiedziałbym doktorowi całą historię, gdyż byłem w śmiertelnym strachu, że kapitan pożałuje swych zwierzeń i zabije mnie. Lecz gdy to wszystko się działo, nagle tego samego wieczoru mój biedny ojczulek rozstał się z tym światem, to zaś usunęło na bok wszystkie inne sprawy. Nasz naturalny ból i ciągłe odwiedziny sąsiadów, kłopoty związane z pogrzebem oraz równoczesna konieczność zajmowania się gospodą – wszystko to tak mnie pochłaniało, że nie miałem zgoła czasu, żeby myśleć o kapitanie, a tym mniej, by się go obawiać.
Jednakże nazajutrz rano, jak można się było spodziewać, zszedł on na dół i jak zwykle spożywał posiłki; jadł mało, za to – obawiam się – nad zwykłą miarę raczył się rumem, gdyż sam dobierał się do szynkwasu robiąc srogie miny i parskając przez nos, tak iż nikt nie miał odwagi wejść mu w drogę. Wieczorem w przeddzień pogrzebu upił się jak zwykle. W domu żałoby niezmiernie przykro brzmiała nuta jego ohydnej śpiewki marynarskiej, ale pomimo jego słabości czuliśmy wszyscy śmiertelną przed nim trwogę, doktor zaś właśnie podówczas wyjechał nagle do chorego o wiele mil od nas i po śmierci ojca nie zjawił się w pobliżu naszego domu. Powiedziałem, że kapitan był osłabiony; w istocie wydawało się, że zamiast odzyskać siły, coraz bardziej je tracił. Gramolił się po schodach to na dół, to do góry lub przechadzał się z jadalni do szynkwasu i znów z powrotem, niekiedy zaś wytykał nos za drzwi, by zaczerpnąć powietrza morskiego; wtedy trzymał się ściany, jak gdyby szukał oparcia, a oddychał ciężko i powoli jak człowiek stojący na stromym szczycie górskim. Nigdy nie zwracał się specjalnie do mnie i sądzę, że z pewnością zapomniał o wyznaniach poczynionych w przystępie szczerości; lecz w usposobieniu stał się bardziej dziwaczny i o ile mu słabość pozwalała, bardziej popędliwy niż dotąd. Gdy był pijany, napędzał nam obecnie strachu w ten sposób, że wyciągał kordelas z pochwy i kładł go przed sobą na stole. W gruncie rzeczy jednak mało zważał na ludzi i był jakby zamknięty w swych myślach, a raczej w swym obłąkaniu. Razu pewnego, ku wielkiemu naszemu zdumieniu, zagwizdał niespodziewanie odmienną melodię jakby jakiejś sielskiej piosenki miłosnej, której pewno nauczył się w dzieciństwie, zanim zbratał się z morzem. Tak się rzeczy miały, aż nazajutrz po pogrzebie, w dzień posępny, mglisty i mroźny – była może godzina trzecia po południu – gdy wyszedłszy przed drzwi, pełen żałosnych wspomnień o nieboszczyku ojcu, ujrzałem nieopodal jakiegoś człowieka wlokącego się drogą. Był niewątpliwie ślepy, gdyż obmacywał kijem drogę przed sobą, a ponad jego oczyma i nosem zwieszał się wielki zielony daszek; poza tym był zgarbiony, jakby wiekiem czy niemocą, a odziany w przydługi i postrzępiony od starości płaszcz marynarski z kapturem, który nadawał mu wygląd wielce dziwaczny.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/2lluEx74","pageTitle":"Wyspa skarbów (Роберт Льюис Стивенсон) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Wyspa skarbów». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Wyspa skarbów». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Роберт Льюис Стивенсон","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/2lluEx74#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"мифы / легенды / эпос","item":"https://bookra.app/genre/5299"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Wyspa skarbów","item":"https://bookra.app/books/2lluEx74"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/2lluEx74","url":"https://bookra.app/books/2lluEx74","name":"«Wyspa skarbów». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Wyspa skarbów». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/2lluEx74#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/2lluEx74#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7baa4cf0-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/2lluEx74#work","name":"Wyspa skarbów","url":"https://bookra.app/books/2lluEx74","description":"Do karczmy, w której pracuje Jim, przybywa stary kapitan z tajemniczą skrzynią. Gdy mężczyzna umiera, chłopak postanawia sprawdzić, co znajduje się w skrzyni.W ten sposób Jim wchodzi w posiadanie mapy prowadzącej do skarbu. Wkrótce postanawia zorganizować wyprawę po skarb, którego poszukują również dawni towarzysze zmarłego.Powieść Roberta Louisa Stevensona została wydana po raz pierwszy w 1883 roku. Wcześniej była publikowana w odcinkach na łamach czasopisma dla dzieci „Young Folks”. Wielokrotnie ekranizowana i wznawiana stała się jedną z najbardziej znanych opowieści o piratach, a także nieprzerwanie obowiązującym wzorcem dla wielu kolejnych historii o tej tematyce.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7baa4cf0-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["мифы / легенды / эпос"],"keywords":"повести","sameAs":["https://litres.ru/book/robert-luis-stivenson/wyspa-skarbow-23551722/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/4a07e9c2-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7#person","name":"Роберт Льюис Стивенсон","url":"https://bookra.app/author/4a07e9c2-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","sameAs":["https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A1%D1%82%D0%B8%D0%B2%D0%B5%D0%BD%D1%81%D0%BE%D0%BD%2C_%D0%A0%D0%BE%D0%B1%D0%B5%D1%80%D1%82_%D0%9B%D1%8C%D1%8E%D0%B8%D1%81","https://www.wikidata.org/wiki/Q1512"]}],"about":[{"@type":"Thing","name":"мифы / легенды / эпос"},{"@type":"Thing","name":"повести"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/2lluEx74#edition","url":"https://bookra.app/books/2lluEx74","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/robert-luis-stivenson/wyspa-skarbow-23551722/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Wyspa skarbów»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/2lluEx74","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":763536,"shortId":"2lluEx74","title":"Wyspa skarbów","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7baa4cf0-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Do karczmy, w której pracuje Jim, przybywa stary kapitan z tajemniczą skrzynią. Gdy mężczyzna umiera, chłopak postanawia sprawdzić, co znajduje się w skrzyni.W ten sposób Jim wchodzi w posiadanie mapy prowadzącej do skarbu. Wkrótce postanawia zorganizować wyprawę po skarb, którego poszukują również dawni towarzysze zmarłego.Powieść Roberta Louisa Stevensona została wydana po raz pierwszy w 1883 roku. Wcześniej była publikowana w odcinkach na łamach czasopisma dla dzieci „Young Folks”. Wielokrotnie ekranizowana i wznawiana stała się jedną z najbardziej znanych opowieści o piratach, a także nieprzerwanie obowiązującym wzorcem dla wielu kolejnych historii o tej tematyce.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Роберт Льюис Стивенсон","authors":[{"id":"4a07e9c2-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","displayName":"Роберт Льюис Стивенсон","protectedUrl":"/author/4a07e9c2-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","wikipediaUrl":"https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A1%D1%82%D0%B8%D0%B2%D0%B5%D0%BD%D1%81%D0%BE%D0%BD%2C_%D0%A0%D0%BE%D0%B1%D0%B5%D1%80%D1%82_%D0%9B%D1%8C%D1%8E%D0%B8%D1%81","wikidataUrl":"https://www.wikidata.org/wiki/Q1512"}],"genres":[{"id":5299,"title":"мифы / легенды / эпос","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5299"}],"keywords":["повести"],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763536","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763536","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_763536","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_763536","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_763536","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763536"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_763536","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_763536","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_763536","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763536"},"guestReaderUrl":"/books/2lluEx74?page=5#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/4a07e9c2-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":5,"totalPages":61,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/2lluEx74?page=4#reader-content","nextPageUrl":"/books/2lluEx74?page=6#reader-content","progressLabel":"Страница 5 из 61","sections":[{"id":"content2:0","kind":"heading","text":"III. Czarna plama"},{"id":"content2:1","kind":"paragraph","text":"Około południa udałem się do pokoju kapitana niosąc lekarstwa i chłodzące napoje. Kapitan leżał zupełnie tak samo, jakeśmy go pozostawili, jedynie głowę miał podniesioną nieco wyżej. Widać w nim było jednocześnie wycieńczenie i podniecenie."},{"id":"content2:2","kind":"paragraph","text":"– Jim! – odezwał się do mnie. – Jesteś tu jedynym człowiekiem, którego cenię, i wiesz, że zawsze byłem dobry dla ciebie. Nie było miesiąca, żebym ci nie dał srebrnych czterech pensów. Teraz widzisz, braciszku, że kiepsko ze mną i że wszyscy mnie opuścili… Jim, nie przyniósłbyś mi, brachu, kusztyczka9 rumu?"},{"id":"content2:3","kind":"paragraph","text":"– Pan doktor… – zacząłem mówić, ale chory przerwał mi klnąc doktora głosem słabym, lecz stanowczym:"},{"id":"content2:4","kind":"paragraph","text":"– Wszyscy doktorzy to partacze, a ten wasz doktor, skąd może się znać na chorobach marynarzy? hę? Bywałem ci w krajach gorących jak smoła, gdzie wiara-kamraci zapadali na żółtą febrę, gdzie biesowska ziemia chybotała się jak morze – cóż by o tych krajach umiał powiedzieć wasz doktorek? A przecież przeżyłem to wszystko dzięki piciu rumu, mówię szczerą prawdę! To było moje pożywienie, mój napój, mój mąż i żona; gdy nie dostanę rumu, jestem jak stare, skołatane pudło okrętu, co nie może odbić od brzegu z powodu przeciwnego wiatru. Krew moja spadnie na ciebie, Jim, a doktor partacz! … – tu posypał się stek przekleństw. Po chwili kapitan ciągnął błagalnym tonem:"},{"id":"content2:5","kind":"paragraph","text":"– Patrz, Jim, jak mi się palce trzęsą, nie mogę ich utrzymać w spokoju. Nie miałem jeszcze ani kropli w ustach w przeklętym dniu dzisiejszym. Doktor jest głupi, powiadam ci. Jeżeli nie dostanę kapki rumu, Jim, zaraz te straszne widzenia znów mnie będą dręczyć; już widziałem kilku tych ludzi. Tam w kącie widziałem starego Flinta… widziałem go wyraźnie jak na dłoni. A jeżeli napadną mnie te widziadła, to staję się znów tym człowiekiem, co żył tak okropnie; wówczas budzi się we mnie Kain.Przecież sam wasz doktor powiedział, że jedna szklanka mi nie zaszkodzi. Dam ci, Jim, złotą gwineę za kusztyczek."},{"id":"content2:6","kind":"paragraph","text":"Jego podniecenie wzrastało z każdą chwilą i zacząłem się niepokoić o ojca, który tego dnia czuł się bardzo niedobrze i potrzebował ciszy; zresztą uspokajały mnie słowa lekarza, obecnie znów mi przytoczone, a nade wszystko czułem się dotknięty ofiarowaniem mi łapówki."},{"id":"content2:7","kind":"paragraph","text":"– Nie chcę pańskich pieniędzy – zaznaczyłem – z wyjątkiem tego, co pan winien memu ojcu. Przyniosę panu jedną szklankę, ale ani kropli więcej."},{"id":"content2:8","kind":"paragraph","text":"Gdy przyniosłem, schwycił łapczywie trunek i wychylił duszkiem."},{"id":"content2:9","kind":"paragraph","text":"– No, no! już mi nieco lepiej, ma się rozumieć! A powiedz mi jeszcze, brachu, czy ten lekarz powiedział, jak długo mam wylegiwać się w tych zapleśniałych betach?"},{"id":"content2:10","kind":"paragraph","text":"– Co najmniej tydzień – wyjaśniłem."},{"id":"content2:11","kind":"paragraph","text":"– Do króćset piorunów! – wrzasnął. – Tydzień! To niemożliwe! Tymczasem przyślą mi czarną plamę! Łotry już krążą wokoło, żeby przewąchać o mnie w tej przeklętej chwili! Łotry! nie mogą poprzestać na tym, co mają, chcą pazurami wydrzeć cudzą własność! Doprawdy, niech mi kto powie, czy takie postępowanie można nazwać godnym marynarza! Ale ja jestem człowiekiem oszczędnym, nigdy nie roztrwoniłem ani nie zaprzepaściłem lubego grosza, więc i teraz wyprowadzę ich w pole. Nie boję się ich wcale. Skręcę żagle w inną stronę i wystrychnę ich wszystkich na dudków!"},{"id":"content2:12","kind":"paragraph","text":"Mówiąc to powstał z łóżka z wielką trudnością, chwyciwszy mnie za ramię tak silnie, że o mało co nie krzyknąłem z bólu, i począł sztywnie stawiać kroki. Słowa jego, choć w treści znamionowały uniesienie, pozostawały w smutnej sprzeczności z bezdźwięcznym głosem, jakim je wypowiadał. Urwał, gdy znalazł się w pozycji siedzącej, wielce zakłopotany."},{"id":"content2:13","kind":"paragraph","text":"– Ten doktor coś mi zadał – mruczał. – Dzwoni mi w uszach. Połóż mnie z powrotem do łóżka."},{"id":"content2:14","kind":"paragraph","text":"Zanim zdołałem mu pomóc, upadł znów na dawne miejsce i przez chwilę leżał spokojnie."},{"id":"content2:15","kind":"paragraph","text":"– Jim! – zagadnął nareszcie – widziałeś dziś tego żeglarza?"},{"id":"content2:16","kind":"paragraph","text":"– Czarnego Psa? – zapytałem."},{"id":"content2:17","kind":"paragraph","text":"– Ee! Czarnego Psa! – żachnął się. – To wprawdzie zły człowiek, lecz są jeszcze gorsi, którzy nim się wyręczają. Ale jeżeli w żaden sposób nie będę mógł czmychnąć, a oni przyślą mi czarną plamę, pamiętaj, że idzie im o starą skrzynię marynarską; wtedy dosiądziesz konia – umiesz przecież? hę? – A więc dosiądziesz konia i popędzisz do – dobrze! tak, niech tak będzie! – do tego wiecznego partacza, doktora, i powiesz mu, żeby zagwizdał na swoich piesków – urzędników, policjantów czy jak tam się zowią – niech wylądują w gospodzie „Pod Admirałem Benbow”, niech capną całą hałastrę starego Flinta, młodych czy starych, wszystko, co jeszcze pozostało. Byłem pierwszym majtkiem w załodze, byłem bosmanem starego Flinta i jestem jedynym człowiekiem, który zna owo miejsce. On podał mi je w Savannah, gdy leżał w śmiertelnej chorobie, całkiem jak ja w tej chwili – widzisz? Lecz nie wypaplaj tego, aż oni przyślą mi czarną plamę albo aż zobaczysz powtórnie Czarnego Psa lub marynarza z jedną nogą – przede wszystkim jego, pamiętaj, Jim."},{"id":"content2:18","kind":"paragraph","text":"– Ale cóż to za „czarna plama”, kapitanie? – zapytałem."},{"id":"content2:19","kind":"paragraph","text":"– To ich pozew, kamracie. Powiem ci, gdy przyślą. Lecz proszę cię, Jimie, czuwaj pilnie, a podzielę się z tobą po połowie; słowo honoru ci daję."},{"id":"content2:20","kind":"paragraph","text":"Jeszcze przez chwilę bredził, a głos jego stawał się coraz słabszy. Po chwili podałem mu lekarstwo, które przyjął jak dziecko, zauważywszy przy tym:"},{"id":"content2:21","kind":"paragraph","text":"– Jeżeli kiedy było potrzeba leków marynarzowi, to z pewnością mnie."},{"id":"content2:22","kind":"paragraph","text":"W końcu zmógł go ciężki, podobny do omdlenia sen, w którym go pozostawiłem. Nie wiadomo, jakbym się zachował, gdyby wszystko szło zwykłym trybem. Prawdopodobnie opowiedziałbym doktorowi całą historię, gdyż byłem w śmiertelnym strachu, że kapitan pożałuje swych zwierzeń i zabije mnie. Lecz gdy to wszystko się działo, nagle tego samego wieczoru mój biedny ojczulek rozstał się z tym światem, to zaś usunęło na bok wszystkie inne sprawy. Nasz naturalny ból i ciągłe odwiedziny sąsiadów, kłopoty związane z pogrzebem oraz równoczesna konieczność zajmowania się gospodą – wszystko to tak mnie pochłaniało, że nie miałem zgoła czasu, żeby myśleć o kapitanie, a tym mniej, by się go obawiać."},{"id":"content2:23","kind":"paragraph","text":"Jednakże nazajutrz rano, jak można się było spodziewać, zszedł on na dół i jak zwykle spożywał posiłki; jadł mało, za to – obawiam się – nad zwykłą miarę raczył się rumem, gdyż sam dobierał się do szynkwasu robiąc srogie miny i parskając przez nos, tak iż nikt nie miał odwagi wejść mu w drogę. Wieczorem w przeddzień pogrzebu upił się jak zwykle. W domu żałoby niezmiernie przykro brzmiała nuta jego ohydnej śpiewki marynarskiej, ale pomimo jego słabości czuliśmy wszyscy śmiertelną przed nim trwogę, doktor zaś właśnie podówczas wyjechał nagle do chorego o wiele mil od nas i po śmierci ojca nie zjawił się w pobliżu naszego domu. Powiedziałem, że kapitan był osłabiony; w istocie wydawało się, że zamiast odzyskać siły, coraz bardziej je tracił. Gramolił się po schodach to na dół, to do góry lub przechadzał się z jadalni do szynkwasu i znów z powrotem, niekiedy zaś wytykał nos za drzwi, by zaczerpnąć powietrza morskiego; wtedy trzymał się ściany, jak gdyby szukał oparcia, a oddychał ciężko i powoli jak człowiek stojący na stromym szczycie górskim. Nigdy nie zwracał się specjalnie do mnie i sądzę, że z pewnością zapomniał o wyznaniach poczynionych w przystępie szczerości; lecz w usposobieniu stał się bardziej dziwaczny i o ile mu słabość pozwalała, bardziej popędliwy niż dotąd. Gdy był pijany, napędzał nam obecnie strachu w ten sposób, że wyciągał kordelas z pochwy i kładł go przed sobą na stole. W gruncie rzeczy jednak mało zważał na ludzi i był jakby zamknięty w swych myślach, a raczej w swym obłąkaniu. Razu pewnego, ku wielkiemu naszemu zdumieniu, zagwizdał niespodziewanie odmienną melodię jakby jakiejś sielskiej piosenki miłosnej, której pewno nauczył się w dzieciństwie, zanim zbratał się z morzem. Tak się rzeczy miały, aż nazajutrz po pogrzebie, w dzień posępny, mglisty i mroźny – była może godzina trzecia po południu – gdy wyszedłszy przed drzwi, pełen żałosnych wspomnień o nieboszczyku ojcu, ujrzałem nieopodal jakiegoś człowieka wlokącego się drogą. Był niewątpliwie ślepy, gdyż obmacywał kijem drogę przed sobą, a ponad jego oczyma i nosem zwieszał się wielki zielony daszek; poza tym był zgarbiony, jakby wiekiem czy niemocą, a odziany w przydługi i postrzępiony od starości płaszcz marynarski z kapturem, który nadawał mu wygląd wielce dziwaczny."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Robert Louis Stevenson Wyspa skarbów","page":1,"pageUrl":"/books/2lluEx74#reader-content"},{"id":"content0:1:1","label":"Do wahającego się czytelnika1","page":1,"pageUrl":"/books/2lluEx74#reader-content"},{"id":"content0:4:1","label":"Część pierwsza. Stary Korsarz","page":1,"pageUrl":"/books/2lluEx74#reader-content"},{"id":"content0:5:1","label":"I. Stary wilk morski w gospodzie „Pod Admirałem Benbow”","page":1,"pageUrl":"/books/2lluEx74#reader-content"},{"id":"content1:0:3","label":"II. Zjawia się „Czarny Pies” i – znika","page":3,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=3#reader-content"},{"id":"content2:0:5","label":"III. Czarna plama","page":5,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=5#reader-content"},{"id":"content3:0:6","label":"IV. Skrzynia marynarska","page":6,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=6#reader-content"},{"id":"content4:0:8","label":"V. Dokończenie opowieści o ślepym żebraku","page":8,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=8#reader-content"},{"id":"content5:0:10","label":"VI. Papiery kapitana","page":10,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=10#reader-content"},{"id":"content6:0:12","label":"Część druga. Kucharz okrętowy","page":12,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=12#reader-content"},{"id":"content6:1:12","label":"VII. Jadę do Bristolu","page":12,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=12#reader-content"},{"id":"content7:0:13","label":"VIII. „Pod Lunetą”","page":13,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=13#reader-content"},{"id":"content8:0:15","label":"IX. Proch i broń","page":15,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=15#reader-content"},{"id":"content9:0:16","label":"X. Podróż","page":16,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=16#reader-content"},{"id":"content10:0:18","label":"XI. Co podsłuchałem w beczce od jabłek","page":18,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=18#reader-content"},{"id":"content11:0:20","label":"XII. Narada wojenna","page":20,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=20#reader-content"},{"id":"content12:0:21","label":"Część trzecia. Moje przygody na lądzie","page":21,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=21#reader-content"},{"id":"content12:1:21","label":"XIII. Jak się rozpoczęły moje przygody na lądzie","page":21,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=21#reader-content"},{"id":"content13:0:23","label":"XIV. Pierwszy cios","page":23,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=23#reader-content"},{"id":"content14:0:24","label":"XV. Mieszkaniec wyspy","page":24,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=24#reader-content"},{"id":"content15:0:26","label":"Część czwarta. Warownia","page":26,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=26#reader-content"},{"id":"content15:1:26","label":"XVI. Ciąg dalszy opowiedziany przez doktora: jak opuszczono okręt","page":26,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=26#reader-content"},{"id":"content16:0:28","label":"XVII. Ciąg dalszy opowiadania doktora: ostatnia wyprawa naszej łodzi","page":28,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=28#reader-content"},{"id":"content16:42:29","label":"XVIII. Ciąg dalszy opowiadania doktora: koniec walki dnia pierwszego","page":29,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=29#reader-content"},{"id":"content17:0:30","label":"XIX. Dalszy ciąg opowiadania Jima Hawkinsa: załoga warowni","page":30,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=30#reader-content"},{"id":"content18:0:32","label":"XX. Poselstwo Silvera","page":32,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=32#reader-content"},{"id":"content19:0:33","label":"XXI. Natarcie","page":33,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=33#reader-content"},{"id":"content20:0:35","label":"Część piąta. Moje przygody morskie","page":35,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=35#reader-content"},{"id":"content20:1:35","label":"XXII. Jak rozpoczęły się moje morskie przygody","page":35,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=35#reader-content"},{"id":"content21:0:37","label":"XXIII. Odpływ morza","page":37,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=37#reader-content"},{"id":"content21:28:38","label":"XXIV. Wędrówka łódeczki","page":38,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=38#reader-content"},{"id":"content22:0:40","label":"XXV. Zrywam korsarską banderę","page":40,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=40#reader-content"},{"id":"content23:0:41","label":"XXVI. Izrael Hands","page":41,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=41#reader-content"},{"id":"content24:0:44","label":"XXVII. „Talary!”","page":44,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=44#reader-content"},{"id":"content25:0:46","label":"Część szósta. Kapitan Silver","page":46,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=46#reader-content"},{"id":"content25:1:46","label":"XXVIII. W obozie nieprzyjacielskim","page":46,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=46#reader-content"},{"id":"content26:0:48","label":"XXIX. Znów czarna plama","page":48,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=48#reader-content"},{"id":"content27:0:50","label":"XXX. Słowo honoru","page":50,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=50#reader-content"},{"id":"content28:0:52","label":"XXXI. Poszukiwanie skarbu – drogowskaz Flinta","page":52,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=52#reader-content"},{"id":"content29:0:54","label":"XXXII. Poszukiwanie skarbu – głos między drzewami","page":54,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=54#reader-content"},{"id":"content30:0:56","label":"XXXIII. Porażka herszta","page":56,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=56#reader-content"},{"id":"content31:0:58","label":"XXXIV. Rozdział trzydziesty czwarty i ostatni","page":58,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=58#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:59","label":"1","page":59,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:59","label":"2","page":59,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:59","label":"3","page":59,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=59#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:60","label":"4","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:60","label":"5","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:60","label":"6","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:60","label":"7","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:60","label":"8","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:60","label":"9","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:60","label":"10","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:60","label":"11","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:60","label":"12","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:60","label":"13","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:60","label":"14","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:60","label":"15","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:60","label":"16","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:60","label":"17","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:60","label":"18","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:60","label":"19","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:60","label":"20","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:60","label":"21","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:60","label":"22","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:60","label":"23","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:60","label":"24","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:60","label":"25","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:60","label":"26","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:60","label":"27","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:60","label":"28","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:60","label":"29","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:60","label":"30","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:60","label":"31","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:60","label":"32","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:60","label":"33","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:60","label":"34","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:60","label":"35","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:105:60","label":"36","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:108:60","label":"37","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:111:60","label":"38","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:114:60","label":"39","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:117:60","label":"40","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:120:60","label":"41","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:123:60","label":"42","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:126:60","label":"43","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:129:60","label":"44","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:132:60","label":"45","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:135:60","label":"46","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:138:60","label":"47","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:141:60","label":"48","page":60,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=60#reader-content"},{"id":"contentnotes0:144:61","label":"49","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:147:61","label":"50","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:150:61","label":"51","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:153:61","label":"52","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:156:61","label":"53","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:159:61","label":"54","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:162:61","label":"55","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:165:61","label":"56","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:168:61","label":"57","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:171:61","label":"58","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:174:61","label":"59","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:177:61","label":"60","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:180:61","label":"61","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:183:61","label":"62","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:186:61","label":"63","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:189:61","label":"64","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:192:61","label":"65","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:195:61","label":"66","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:198:61","label":"67","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:201:61","label":"68","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:204:61","label":"69","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:207:61","label":"70","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:210:61","label":"71","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:213:61","label":"72","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:216:61","label":"73","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:219:61","label":"74","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:222:61","label":"75","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:225:61","label":"76","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:228:61","label":"77","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:231:61","label":"78","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:234:61","label":"79","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:237:61","label":"80","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:240:61","label":"81","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:243:61","label":"82","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:246:61","label":"83","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:249:61","label":"84","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:252:61","label":"85","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"},{"id":"contentnotes0:255:61","label":"86","page":61,"pageUrl":"/books/2lluEx74?page=61#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":765584,"shortId":"1NfiStkg","title":"Легенды и мифы Древней Греции","authorLine":"Николай Альбертович Кун","primaryAuthorId":"3d18000a-2a83-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/cc35dfb7-b26e-11e3-b8fb-0025905a069a/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1NfiStkg"},{"idCatalog":761289,"shortId":"4232LuKZ","title":"Илиада","authorLine":"Гомер, Викентий Викентьевич Вересаев","primaryAuthorId":"f42e8550-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/2a2124c6-0958-11e4-824d-0025905a06ea/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4232LuKZ"},{"idCatalog":502737,"shortId":"0k6egglX","title":"Старшая Эдда","authorLine":"Эпосы, легенды и сказания, Михаил Иванович Стеблин-Каменский","primaryAuthorId":"6266f9a6-f3a7-102a-9d2a-1f07c3bd69d8","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/1b6ed6be-c971-11ed-903e-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0k6egglX"},{"idCatalog":432604,"shortId":"1h0UsVYw","title":"Славянские мифы. От Велеса и Мокоши до птицы Сирин и Ивана Купалы","authorLine":"Александра Леонидовна Баркова","primaryAuthorId":"92f294c2-b039-456c-8aec-fc04d71c657a","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/3e0c93ed-ff7a-4148-8f01-76834554c2d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1h0UsVYw"},{"idCatalog":599382,"shortId":"3wh5knyG","title":"Калевала","authorLine":"Владимир Яковлевич Петрухин, Леонид Петрович Бельский, Элиас Лённрот","primaryAuthorId":"fe6b6122-3801-11e2-9b9b-002590591ed2","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/dc0354b1-7d35-467f-bfa6-10ec6aa7e293/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3wh5knyG"},{"idCatalog":305143,"shortId":"0V4RZgrF","title":"Стерегущие золото грифы","authorLine":"Анастасия Перкова","primaryAuthorId":"6db41a9a-9cee-4aef-9555-ed9702de72bf","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c44f45e4-b1ec-4ec3-b837-f6e68703e325/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0V4RZgrF"},{"idCatalog":552263,"shortId":"4FkBX6Cn","title":"Японские легенды. Оборотень Кицунэ, ведьма Такияша, слово самурая, заклинания, месть и любовь","authorLine":"Ольга Дубицкая, Лоренца Тонани, Лопутин","primaryAuthorId":"96ffe6e5-85b1-102b-bf1a-9b9519be70f3","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/cb6409ed-da44-411d-9f86-0ee564a2de04/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4FkBX6Cn"},{"idCatalog":69894,"shortId":"2GfHPtLk","title":"Суеверия викторианской Англии","authorLine":"Екатерина Коути, Наталья Харса","primaryAuthorId":"ece5a90b-780b-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/0560b0bd-780c-11e1-aac2-5924aae99221/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2GfHPtLk"},{"idCatalog":473666,"shortId":"0BfWVR1U","title":"Ночь в номере 103","authorLine":"Алиса Аве","primaryAuthorId":"2ab5b2d7-5a1f-4660-8f06-faf047718f15","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/2b43aa39-7ce9-4737-8630-3c3aeb4350a9/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0BfWVR1U"},{"idCatalog":792013,"shortId":"1ZwKvyVT","title":"Басни","authorLine":"Лев Николаевич Толстой, Эзоп, М. Калинин","primaryAuthorId":"69f09542-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/ccc2718d-c527-5cdb-8b77-fdc2f13b4fa3/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1ZwKvyVT"},{"idCatalog":9484,"shortId":"3iCzIRNm","title":"Книга вымышленных существ","authorLine":"Хорхе Луис Борхес, Маргарита Герреро, Евгения Михайловна Лысенко","primaryAuthorId":"34b0a9d2-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/4a1c490e-4a51-11e5-87ef-0025905a06ea/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3iCzIRNm"},{"idCatalog":356365,"shortId":"0Czv4c6t","title":"Греческие и римские мифы. От Трои и Гомера до Пандоры и «Аватара»","authorLine":"Филипп Матышак, Нина Ю. Живлова","primaryAuthorId":"de663168-b411-11e2-ac71-002590591ea6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/a336cf86-e29f-11ea-965b-441ea152441c/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0Czv4c6t"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":611,"totalPages":51,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}