Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Oryginalność książki Korczaka polega na tym, że jest to naukowa książka dla dzieci, dotycząca otaczającego ich świata: domu, ulicy, szkoły.Chociaż więc dotyczy realiów pierwszej połowy XX wieku i niektóre zjawiska należą do mniej powszechnych (np. obecność służących w domu), nadal jednak cenne, prawdziwe i pouczające pozostają obserwacje psychologiczne Starego Doktora. Należą do nich choćby uwagi na temat naturalności występowania konfliktów czy roli kłótni w żywiołowych zabawach dziecięcych jako przerw dających odetchnąć. Dla dorosłych zaś jest to niezmienny wzór – jak traktować dziecko poważnie, szanując jego ludzką godność, której nie niweluje niedorosłość jednostki.

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 20 из 23

Chłopiec tak samo chce być ładny jak dziewczynka, tylko się nie przyznaje. Wiem, jak niechętnie się strzygą; ale mówią, że im zimno w głowę, że czapka będzie za duża. Chcą być ładnie ubrani, chcą być mili i delikatni, tylko nie wypada się przyznać.

Chłopcu trudniej być czystym, bo lubi ruchliwe zabawy. Więcej mają siniaków i guzów, pokaleczonych palców i kolan, więcej drą buty i częściej stłuką szybę. Tak, bo więcej majstrują i ciekawiej wszędzie wejdą i próbują. Ale nie są brudasy.

Lubią wszystko prędzej, mniej mają cierpliwości, dlatego ich zeszyty nie są tak porządne. Ale nie starają się mniej.

Tak samo jak dziewczynki litują się, żałują, przykro im, gdy widzą smutek, ale nie chcą okazać, boją się wyśmiewania. Gdyby wiedzieli, że bać się dokuczania i przezwisk – to przecież też tchórzostwo!

Wreszcie nie są mniej wstydliwi niż dziewczynki. Jeżeli mówią brzydkie wyrazy – to tylko głośniej, jeżeli zrobią coś nieprzyzwoitego – to z psoty albo żeby się pokazać. Tak samo jak dziewczynki brzydzą się świniarzy45. Jeżeli dziewczynki są „niewiniątka”, to chłopcy są „stawiacy”46, więc tak samo „udawalscy”.

Inaczej, hałaśliwie zaczepiają chłopcy, ale nic więcej.

Dorośli dobrze powinni wiedzieć, że chłopcy najbardziej się gniewają i najdokuczliwiej mszczą się, jeżeli obrazić ich wstydliwość.

– Nie chcę, żeby ona patrzała – mówi chłopiec. – Jeżeli jej wolno, to i mnie.

Teraz inna jest moda. Już mówią, że nie trzeba się wstydzić chodzić w strojach sportowych i kąpielowych. Lepiej jest niż wtedy, kiedy myśleli, że dziewczyna powinna być wstydliwa, a chłopiec bezwstydny. Sporty i harcerstwo duży przyniosły pożytek.

Piszę dlatego, że szkodliwa jest nieprawda, a tu dużo było kłamstwa. Chłopcy nie wiedzą, jak sobie poradzić, i źli są, i drą koty z dziewczętami.

– Nie znoszę dziewczyn – mówi chłopiec.

– Nie znoszę chłopaków – mówi dziewczynka.

Nieprawda.

Raz przyjemniej bawić się i rozmawiać z chłopcami, raz z dziewczynkami. Są zabawy, w których dziewczynki przeszkadzają, są zabawy wspólne. Może dziewczynka lepiej biegać niż chłopiec, dlaczego chłopcu nie wolno bawić się lalkami?

– O, z dziewczynkami się bawi!

– Oo, z chłopcami się bawi!

A niech chłopiec z dziewczynką częściej rozmawia, zaraz:

– „Facet, narzeczona, państwo młodzi”.

A ja znam aż cztery wypadki, gdzie chłopiec i dziewczynka lubili się, kiedy jeszcze chodzili do szkoły, a gdy urośli, są mężem i żoną.

Znam przypadek, gdy chłopiec bawił się lalkami. One szyły sukienki, kołderki, on robił łóżka i szafy dla lalek. I nikt się nie śmiał, bo nie było z czego.

Moje prawidło życia jest takie:

„Być szczerym. Nie zwracać uwagi na złośliwe zaczepki. Co lubię, mówię, że lubię, i już”.

I drugie prawidło:

„Nie obchodzi mnie, czy ktoś jest mały, czy duży, czy inni mówią, że ładny, czy brzydki, mądry czy głupi; nie obchodzi mnie nawet, czy dobrze, czy gorzej się uczy, czy lepiej; czy chłopiec, czy dziewczynka. Dla mnie miły jest, jeżeli życzliwy dla ludzi, jeżeli nie dokucza, jeżeli dobry”.

Czasem nauczyciele mówią:

– On się dobrze uczy, dużo czyta, inteligentny.

Ale kto ma z tego pożytek? Jeśli samolub, nieużytek47, a w dodatku stawiak? Zupełnie jak bogaty sknera, tylko gniew i zazdrość budzi.

Nie wiem, co więcej łączy ludzi: podobieństwo, czy właśnie różnice? Jednego lubię, bo podobny do mnie, drugiego, bo inny. Raz zaprzyjaźni się wesoły z wesołym, innym razem zaprzyjaźni się wesoły ze spokojnym i smutnym. Czasem jeden z kolegów jest jakby opiekunem kolegi. Starszy z młodszym, bogaty z biednym, a chłopiec może polubić się z dziewczynką.

Zauważyłem, że tylko głupcy chcą, żeby ludzie wszyscy podobni byli do siebie. Kto rozumny, tego cieszy, że są na świecie dzień i noc, lato i zima, młody i stary, że jest i motyl, i ptak, że są różne kolory kwiatów i oczów48 ludzkich, że są dziewczęta i chłopcy. Kto nie lubi myśleć, tego niecierpliwi rozmaitość, która zmusza do myślenia.

Przeszłość – przyszłość

Z żalem kończę tę małą książeczkę. Z niepokojem kończę tę moją próbę.

Pisałem ją bardzo prędko, obawiałem się, że jeśli na jeden dzień przerwę – zniechęcę się i nie dokończę, a początek podrę i wyrzucę.

A wydaje mi się, że ta książka jest bardzo potrzebna. Może nie dla wszystkich, ale dla tych, którzy lubią się zastanawiać.

Kiedy się myśli o napisaniu książki, wydaje się zawsze, że potrzebna, łatwa i ładna.

Przecież ważne, by człowiek starszy powiedział, co wie, i ułatwił młodszym rozumienie życia i jego prawideł.

Przecie łatwo, bo od wielu lat jestem z młodymi, widzę, co robią, rozmawiam, słyszę ich pytania i skargi, wiem, co im dokucza i przeszkadza, rozumiem trudności.

Przecież ładne i miłe, bo obok zaniedbań i wykroczeń, kłótni i żalów widzę tyle pięknych czynów, dobrych chęci, tyle przysług wzajemnych, ustępstw, pomocy, opieki i życzliwości.

Z radością zasiadam do pisania. Ale wystarczy wziąć do ręki pióro i zacząć, od razu wychodzi inaczej, niż się chciało. Jakoś tak ociężale i trudno. Kiedy rozdział skończony, dopiero się przypomina, że tego brak, że o jednym napisane za krótko i niezrozumiale, a o mniej ważnym za dużo i rozwlekle.

Zaczyna się poprawianie i przepisywanie, ale nie pomaga. Zupełnie, jakby ktoś inny chciał, a ktoś inny pisał.

Inaczej w myślach, w marzeniu, inaczej na papierze, w literach i wyrazach. I już się nawet nie chce.

– Po co pisać? Czy i bez tego mało książek ciekawych, ładnych i potrzebnych?

Zresztą czy naprawdę jest tak, jak ja myślę? Może chcąc ułatwić utrudniam rozumienie i plączę?

Łatwo pomylić się staremu, gdy pisze o młodych i do młodych. A jeśli się pomylić, zamiast zdobyć zaufanie – można przecież stracić do reszty.

A zamiast siedzieć i pisać, przyjemniej wziąć książkę i samemu usiąść pod drzewem i czytać albo iść na przechadzkę.

Po co pisać: może już tak być musi, że młodzi osobno i osobno starzy? Każdy dla siebie. Ten wie swoje i tamten swoje?

Bo trzeba przyznać, że nie ma szczerości, nie ma zaufania. Niechętnie mówią młodzi, co naprawdę czują i o czym naprawdę myślą. Niechętnie zwierzają się z trudności i wątpliwości, z marzeń i planów na przyszłość, z doświadczeń swojej przeszłości.

Jeden nie chce mówić, bo nie wie na pewno: raz mu się zdaje tak, raz inaczej. I wstydzi się. Nie wie, że i dorośli niewiele wiedzą na pewno i różne mają myśli, wahają się i błądzą.

Drugi nie chce mówić: boi się, że go wyśmieją, żartować będą z tego, co dla niego poważne i ważne.

Trzeci chciałby powiedzieć, ale nie wie, jak zacząć. I właśnie trudno mówić o tym, co najbardziej zajmuje.

– Jakie to dziwne.

– Co dziwne?

Wszystko. Wszystko, co się pamięta i o czym się zapomina. I jak człowiek zasypia, i co się śni, i jak się budzi, co było i nie wróci, i co będzie. I wspomnienie, i pamiątka, i marzenie, i zamiar, i postanowienie.

Mylą się dorośli.

Zdaje im się, że dzieci mają tylko przyszłość, a nie mają przeszłości.

Zdaje im się, że dzieci nie chcą myśleć o przyszłości i trzeba im często o tej przyszłości mówić.

– Kiedy byłem mały – mówi dziecko.

– A teraz jesteś duży? – i śmieją się.

Więc przykro.

Страница 20 из 23

Вам также может понравиться

Страница 1 из 7

Назад127Далее