Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Ciesz się klasyką! Miłego czytania!

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 2 из 10

ciska książką

Młodości mojej niebo i tortury! One zwichnęły osadę mych skrzydeł I wyłamały do góry, Że już nie mogłem na dół skręcić lotu. Kochanek przez sen tylko widzianych mamideł; Nie cierpiąc rzeczy ziemskich nudnego obrotu, Gardzący istotami powszedniej natury, Szukałem, ach! szukałem tej boskiej kochanki, Której na podsłonecznym nie bywało świecie, Którą tylko na falach wyobraźnej pianki Wydęło tchnienie zapału, A żądza w swoje własne przystroiła kwiecie. Lecz gdy w czasach tych zimnych nie ma ideału, Przez teraźniejszość w złote odleciałem wieki, Bujałem po zmyślonym od poetów niebie, Goniąc i błądząc, w błędach nieznużony goniec; Wreszcie, na próżno zbiegłszy kraj daleki, Spadam i już się rzucam w brudne uciech rzeki: Nim rzucę się, raz jeszcze spojrzę koło siebie! I znalazłem ją na koniec! Znalazłem ją blisko siebie, Znalazłem ją! … ażebym utracił na wieki!

KSIĄDZ

Podzielam twoję boleść, nieszczęśliwy bracie! Lecz może jest nadzieja? są różne sposoby… Słuchaj, czy już od dawna doświadczasz choroby?

PUSTELNIK

Choroby?

KSIĄDZ

Czy już dawno płaczesz po twej stracie?

PUSTELNIK

Jak dawno? dałem słowo, powiedzieć nie mogę; Kto inny powie tobie. Mam ja towarzysza, Zawżdy z nim razem odbywamy drogę!

ogląda się

Ach, tu tak ciepło, wygodna zacisza; A na podwórzu wicher, gromy, burza sroga! Mój towarzysz zapewne biedny drży u proga! Gdy nas razem wyroki nielitośne pędzą, Dobry Księże, i jego przyjmij na gospodę.

KSIĄDZ

Nigdy nie zamykałem drzwi moich przed nędzą.

PUSTELNIK

Ale stój, stój, mój bracie, ja sam go przywiodę.

odchodzi

DZIECIĘ

Cha cha cha! tato, co się jemu dzieje? Biega i gada ani to, ni owo. Jakie dziwaczne ubiory!

KSIĄDZ

Dzieci, będzie ten płakał, kto się z płaczu śmieje! Nie śmiejcie się! to człowiek bardzo biedny, chory.

DZIECI

Chory? a on tak biega, wygląda tak zdrowo!

KSIĄDZ

Zdrów na twarzy, lecz w sercu głębokie ma rany.

PUSTELNIK

ciągnąc gałąź jedliny

Chodź, bracie, chodź tu! …

KSIĄDZ

do Dzieci

On ma rozum pomieszany.

PUSTELNIK

do jodły

Chodź, bracie, nie lękaj się dobrego księżyny.

DZIECI

Tato! ach, patrzaj, co on w ręku niesie: Jak zbójca z wielką gałęzią jedliny.

PUSTELNIK

do Księdza, ukazując gałąź

Pustelnik przyjaciela znajdzie chyba w lesie! Może cię zdziwia jego postać?

KSIĄDZ

Czyja?

PUSTELNIK

Mojego przyjaciela.

KSIĄDZ

Jako? tego kija?

PUSTELNIK

Niezgrabny, jak mówiłem, wychowany w lesie. Przywitaj się!

podnosi gałąź

DZIECI

Co robisz? co robisz? ach, zbójca! Pójdźże precz, rozbójniku, nie zabij nam ojca!

PUSTELNIK

O, prawda, moje dziatki, jest to wielki zbójca! Ale on tylko sam siebie rozbija!

KSIĄDZ

Upamiętaj się, bracie; do czego ta jodła?

PUSTELNIK

Jodła? a, Ksiądz uczony! o głowo ty, głowo! Przypatrz się lepiej, poznaj gałąź cyprysową; To pamiątki rozstania, mego losu godła.

bierze książki

Weź księgę, i odczytaj dzieje zeszłych wieków: Dwie były poświęcone krzewiny u Greków. Kto kochał, od swej lubej ukochany wzajem, Błogie włosy mirtowym przyozdabiał majem.

po pauzie

Jej ręką ułamana gałąź cyprysowa Zawsze mi przypomina ostatnie „bądź zdrowa!” Przyjąłem ją, schowałem, dotąd wiernie służy! Nieczuła, lepsza od tych niby czułych ludzi. Jej płacz mój nie rozśmiesza i skarga nie nudzi; Jedna mi pozostała, z przyjaciół tak wielu! Wszystkie tajniki serca mojego posiada; Jeśli chcesz o mnie wiedzieć, pytaj, przyjacielu, Zostawię was sam na sam, niech resztę wygada.

do gałęzi

Powiedz, jak dawno płaczę lubej straty. Dawno to być musiało! przed dawnymi laty! Pamiętam, kiedy cyprys przyjąłem z jej ręki Był to listeczek taki, ot taki maleńki; Zaniosłem, posadziłem na piasku, daleko… I gorącą łez moich polewałem rzeką. Patrz, jaka z liścia gałązka urosła, Jaka gęsta i wyniosła! Kiedy mię boleść ostatnia dotłoczy, Nie chcąc na zagniewane poglądać niebiosa21, Okryłem mój grobowiec cieniem tych warkoczy.

z łagodnym uśmiechem

Ach, taki właśnie był kolor jej włosa Jak te cyprysu gałązki! Chcesz? pokażę.

szuka i ciągnie od piersi

Nie mogę odpiąć tej zawiązki.

coraz z większym sileniem się

Zawiązka miękka… z warkocza dziewicy… Lecz skorom tylko położył na łonie, Opasała mię wkoło na kształt włosiennicy; Pierś przejada… w ciało tonie! … Tonie, tonie, i wkrótce przetnie mi oddechy! Wiele cierpię! ach! bo też wielkie moje grzechy!

KSIĄDZ

Uspokój się, uspokój! Przyjm słowo pociechy! Ach, tak okropne bole, moje dziecię, Za twe na ziemi jakieżkolwiek grzechy Przyjmie w rachunku Bóg na tamtym świecie!

PUSTELNIK

Grzechy? i proszę, jakież moje grzechy? Czyliż niewinna miłość wiecznej godna męki? Ten sam Bóg stworzył miłość, który stworzył wdzięki. On dusze obie łańcuchem uroku Powiązał na wieki z sobą! Wprzód, nim je wyjął ze światłości stoku, Nim je stworzył i okrył cielesną żałobą, Wprzódy je powiązał z sobą! Teraz, kiedy złych ludzi odłącza nas ręka, Rozciąga się ten łańcuch, ale się nie spęka! Czucia nasze dzielącej uległe przeszkodzie, Chociaż nigdy nie mogą napotkać się z bliska, Przecież zawżdy po jednym biegają obwodzie, Łańcuchem od jednego skreślone ogniska.

KSIĄDZ

Jeżeli Pan Bóg złączył, ludzie nie rozłączą! Może się troski wasze pomyślnie zakończą.

PUSTELNIK

Chyba tam! gdy nad podłym wzbijemy się ciałem, Złączy się znowu jedność, dusza z duszą zleje; Bo tutaj wszelkie dla nas umarły nadzieje, Tutaj ja się z mą lubą na wieki rozstałem!

po pauzie

Obraz tego rozstania dotąd w myśli stoi. Pamiętam, śród jesieni… przy wieczornym chłodzie; Jutro miałem wyjechać… błądzę po ogrodzie! W rozmyślaniu, w modlitwach szukałem tej zbroi, Którą bym odział serce, miękkie z przyrodzenia, I wytrzymał ostatni pocisk jej spojrzenia! Błądziłem po zaroślach, gdzie mnie oczy niosą. Noc była najpiękniejsza! Pamiętam dziś jeszcze: Na kilka godzin pierwej wylały się deszcze, Cała ziemia kroplistą połyskała rosą. Doliny mgła odziewa jakby morze śniegu, Z tej strony chmura gruba napędzała lawy22, A z tamtej strony księżyc przezierał bladawy, Gwiazdy toną w błękicie po nocnym obiegu. Spojrzę… jak raz nade mną świeci gwiazdka wschodnia23; O, znam ją odtąd dobrze, witamy się co dnia! Spojrzę na dół… na szpaler… patrz, tam przy altanie, Ujrzałem ją niespodzianie! Suknią między ciemnymi bielejąca drzewy Stała w miejscu, grobowej podobna kolumnie; Potem biegła, jak lekkie zefiru powiewy, Oczy zwrócone w ziemię… nie spojrzała ku mnie! A lica jej bardzo blade. Nachylam się, zajrzę z boku, I dojrzałem łezkę w oku; Jutro, rzekłem, jutro jadę! „Bądź zdrów!” – odpowie z cicha: ledwie posłyszałem, „Zapomnij!” … Ja zapomnę? o! rozkazać snadno24! Rozkaż, luba, twym cieniom, niechaj wraz przepadną I niech zapomną biegać za twym ciałem! … Rozkazać snadno! Zapomnij!!

śpiewa

Przestań płakać, przestań szlochać Idźmy każdy w swoją drogę, Ja cię wiecznie będę…

urywa śpiewanie

wspominać,

kiwa głową

śpiewa

Ale twoją być nie mogę! Wspominać tylko? … jutro, jutro jadę! Chwytam za rączki i na piersi kładę.

śpiewa

Страница 2 из 10

Вам также может понравиться

Страница 1 из 3

Назад123Далее