Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Ciesz się klasyką! Miłego czytania!
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 2 из 5II. Wesele
W Brzezan miasteczku, w kościele u fary12 Jaśnieje ołtarz – potężne organy Wstrząsają pełne grobowców filary, Po ławkach jasne migają żupany; Tam pożółkniały ksiąg pargamin13 stary, A owdzie stoczek złotem malowany. Ołtarz upstrzony woskowymi kwiaty, Służba rozwija kobierzec bogaty. Swaty i drużby wystąpili strojno I młoda para przysięgi powtarza. Z otwartym czołem, Jan Bielecki zbrojno14, W husarskiej zbroi, w misiurce15 ze stali, Jako do bitwy stanął do ołtarza, Patrzy na młodą, a wzrok mu się pali. Przy męskiej piersi, gdzie żelazo lśniło, Od lubej w miłym dany upominku Skłaniał się bukiet z róży i barwinku I drzał16 listkami, tak mu serce biło, Tak silnie piersi wstrząsały puklerzem… A dalej swaty za młodym rycerzem, A dalej bracia husary, pancerni, A dalej służba w wielkim stoi kole, Zbroją od prostej odróżniona czerni. Piękny to widok, gdy przed wrogów tłumem Rozwiną skrzydła na barkach sokole I jako ptaki głuszą skrzydeł szumem. Lecz panna młoda jakże przystrojona! Trudno weselne opisać ubiory. Ślubna jej szata była w dwa kolory; Błękitną barwą lśniąca jedna strona, Bo takie było męża herbu pole; A na mienionym jedwabiu lazurze Lśnił się herb, srebrne księżyca półkole, Gwiazda, nad gwiazdą hełm o strusim piórze. A druga strona sukni szkarłatowa I herb dziewicy szyty na szkarłacie, Srebrzyste strzemię i złota podkowa. Piękna to szata, a przy takiej szacie, O jakże cudna, gdy się wstydem płoni! Widne łzy w oku, widne drzenie dłoni, I cała postać powiewna i drząca. Jej śnieżne łono westchnieniem odtrąca Tę młodą różę, co wpół wychylona, Aksamitnego dotknęła się łona. Dlaczegoż smutna? … Patrz, na wód lazurze Kwiat się przegląda w jeziora krysztale; Choć chmury słońca nie zakryją światu, Kwiat liście zwiesza i kryje się w fale; Lilija17 wodna może przeczuć burze, Kwiat czuje – ona miała czucie kwiatu. Wracają tłumnie weselne orszaki, Zagrali grajki, grzmią liczne wystrzały; I pochodniami świecili kozaki, Noc księżycowa widna jak dzień biały. „Stójcie!” – zawołał pierwszy swat – „przede mną Nie widzę domu… Janie, wszak tu droga Do twojej chaty? Ha! Cóż to? Dla Boga! Czy dóm18 twój zniknął? Czy mi w oczach ciemno? Ale nie, widzę – oto orzą pługi, Wieśniak ostatniej miedzy doorywa…” Kiedy to mówił – przybiegł jeden, drugi, Patrzą, nie wierzą – sam Jan staje, słucha, Blednieje – nagle z tłumu się wyrywa; A w tłumie była cichość straszna, głucha. Wkrótce Jan wrócił – prędko jak błysk gromu, Stanął przed żoną obłąkany, blady. Na jego szatach widać krwawe ślady… „Anno – rzekł – Anno! Wracaj! – Nie mam domu! Nie wrócę z tobą, obelga dotkliwa! Zniósłbym nieszczęście, lecz nie zniosę sromu19. Już mnie domowe szczęście nie omami, Wracaj, o Anno! Ty będziesz szczęśliwa, W twoim objęciu zalałbym się łzami. Ja nie mam domu! …” – Zadrzał – i spiął konia, I jak wiatr szybko poleciał przez błonia20. Nazajutrz rano pochowali w grobie Starca, co orał grunt ostatniej miedzy. Bielecki zniknął – żadnej o nim wiedzy, A po nim żona chodziła w żałobie. Jej serce straszne skołatały ciosy, Po śnie wesela został płacz – pierścionek. Nazajutrz rano, skoro spadły rosy, Gdzie był dóm Jana, samotny skowronek Wzleciał nad skiby przeoranej roli Nucąc piosenkę smutku i niedoli.
III. Bal maskowy
Oto ubogie szlacheckie komnaty, Skromne jak niegdyś naszych przodków życie. Ściany drewniane, po ścianach obicie W różne obrazy, w różne chińskie kwiaty. Straszne jak mary, które roi dziecię, Z ram poczerniałe patrzą antenaty. A przed obrazem jedna lampa płonie, Gdzie Matka Boska w gwiaździstej koronie. Noc nadchodziła, mrok zapadał szary; Lecz budzą ciszę wieczornej godziny Głośnym wahadłem po ścianach zegary. A na dziedzińcu lipy i osiny Szumiały smutnie – i gdzieś między szpary21 Świerszcz się odzywał. – I pies, stróż rodziny, U wrót podwórza nieraz się odwoła Na psów szczekanie z pobliskiego sioła. Siedziała Anna, przy niej ojciec stary Otwiera świętych poważne żywoty I czyta głośno, a spokojność wiary Jak deszcz wiosenny krzepi bujną niwę, Zamienia rozpacz w uczucie tęsknoty I łzy zamienia w płacze nieszkodliwe; Jako płacz dziecka, kiedy rozkwilone, Ściga za matką, chwyta za kraj szaty. Wtem zaszczekały brytany zbudzone I nagle drzwi się otwarły komnaty. Wszedł mały karzeł – czapkę miał na głowie Brzmiącą dzwonkami, obszytą w galony, I rzekł: „Niech będzie Chrystus pochwalony!” „Na wieki wieków” – starzec mu odpowie. A karzeł znowu nisko schylił głowy I rzekł: „Sieniawski, pan mój na Brzezanach, Dziś mnie posyła po paniach i panach, Jutro was prosi na swój bal maskowy. Jutro do zamku tłum się wielki ściąga, A wszyscy w dziwne przybrani maszkary”. „Ha! precz mi z oczu! – krzyknął cześnik stary — Precz! pan twój z nędzy, z łez naszych urąga! Precz! bo na Boga…” – lecz nie skończył mowy, Upadł na krzesło i zdjęty niemocą, Już gniewu swego nie mógł wywrzeć słowy22… Była ta straszna chwila przed północą, Wokoło słychać nocnych kurów pianie I psy szczekały, co wrót chaty strzegły. Z nagła zadrzały obrazy na ścianie, Znów się drzwi domu na ścieżaj rozbiegły: Wszedł blady człowiek – lecz na powitanie Jak zwykle Boga imienia nie chwalił; I opatrzone w pieczęć zawinięcie Złożył na stole i sam się oddalił. „O córko! Córko! To Jana pieczęcie!” Wykrzyknął starzec, wosk rozłamał kruchy I znalazł słowa: „Anno! Bądź na balu…” A dalej szaty z tureckiego szalu, Wielkie ze złota ulane łańcuchy, Brylanty lśniące jak gwiazdy w noc ciemną, Perły daleko łowione w Basorze. Anna spojrzała i zbladła: „O Boże! Zmiłuj się nad nim – zmiłuj się nade mną”. Jak cudny obraz oczom się odkrywa! Czy Zygmunt z grobu wstaje, tron zasiada? Czy znów z Wenecji, co po morzu pływa, Do Polski wnosi karnawału święta? … Odkąd Batory sławną Polską włada, Polak się bije, zabaw nie pamięta. Snem mu się zdają te świetne Brzezany. Oto są złote krakowskie komnaty, Podobne kształtem, złoconymi ściany, Strojne w atłasy i drogie bławaty. Oto jest zgraja królewska barwiona, Szaty ma cudne, dorobione twarze; Weszli na salę… Ale gdzież jest Bona? Może truciznę podaje Barbarze? … Snują się tłumem pomiędzy kolumny, Ujrzysz tu wszystkie zwyczaje, narody. Patrz! Oto piórem błyska Hiszpan dumny, Nadto poważny, chociaż jeszcze młody; Krzyż ma na piersiach jak obrońca wiary, Krzyż ma na piersiach i szablę szlachcica; A w ręku jego drzą struny gitary. Patrz! Oto w czarnej zasłonie dziewica Z różanym wiankiem, a przy niej młodzieniec. Oboje widać z wysokiego stanu; Ona zbierała w Neapolu wieniec, On się urodził w Rzymie Oceanu23. A pieśni majtków i szum cichej fali Ukołysały umysł jeszcze młody; I rzucił ślubny pierścionek do wody, Poślubił morze i jak Tass24 się żali. Lecz w jedną stronę zbiegł się tłum balowy; Dziwna tam maska! Dziwne jej ubiory! Kaszmirska szata w cudne szyta wzory Od szaty bije blask dyjamentowy25, We włosach toną przepaski z korali… Wnet się rozlega szmer wielki po sali: „Kto jest ta maska? … Sam król nasz Batory Nie ma tak wielkich brylantów w Krakowie, W skarbcu królewskim… Kto jest ta dziewica?..” Próżna ciekawość, pod maską jej lica, Ani się słowem wydała w rozmowie.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/3pmBWESl","pageTitle":"Jan Bielecki (Juliusz Słowacki) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Jan Bielecki». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Jan Bielecki». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Juliusz Słowacki","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/3pmBWESl#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная поэзия","item":"https://bookra.app/genre/5213"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Jan Bielecki","item":"https://bookra.app/books/3pmBWESl"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/3pmBWESl","url":"https://bookra.app/books/3pmBWESl","name":"«Jan Bielecki». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Jan Bielecki». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/3pmBWESl#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/3pmBWESl#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7a76d0a9-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/3pmBWESl#work","name":"Jan Bielecki","url":"https://bookra.app/books/3pmBWESl","description":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7a76d0a9-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная поэзия","литература 18 века"],"keywords":"повести","sameAs":["https://litres.ru/book/juliusz-slowacki/jan-bielecki-23551186/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e#person","name":"Juliusz Słowacki","url":"https://bookra.app/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная поэзия"},{"@type":"Thing","name":"литература 18 века"},{"@type":"Thing","name":"повести"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/3pmBWESl#edition","url":"https://bookra.app/books/3pmBWESl","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/juliusz-slowacki/jan-bielecki-23551186/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Jan Bielecki»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/3pmBWESl","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":763517,"shortId":"3pmBWESl","title":"Jan Bielecki","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7a76d0a9-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Juliusz Słowacki","authors":[{"id":"b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e","displayName":"Juliusz Słowacki","protectedUrl":"/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5213,"title":"зарубежная поэзия","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5213"},{"id":5306,"title":"литература 18 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5306"}],"keywords":["повести"],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763517","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763517","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_763517","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_763517","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_763517","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763517"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_763517","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_763517","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_763517","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763517"},"guestReaderUrl":"/books/3pmBWESl?page=2#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":2,"totalPages":5,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/3pmBWESl#reader-content","nextPageUrl":"/books/3pmBWESl?page=3#reader-content","progressLabel":"Страница 2 из 5","sections":[{"id":"content0:3","kind":"heading","text":"II. Wesele"},{"id":"content0:4","kind":"paragraph","text":"W Brzezan miasteczku, w kościele u fary12 Jaśnieje ołtarz – potężne organy Wstrząsają pełne grobowców filary, Po ławkach jasne migają żupany; Tam pożółkniały ksiąg pargamin13 stary, A owdzie stoczek złotem malowany. Ołtarz upstrzony woskowymi kwiaty, Służba rozwija kobierzec bogaty. Swaty i drużby wystąpili strojno I młoda para przysięgi powtarza. Z otwartym czołem, Jan Bielecki zbrojno14, W husarskiej zbroi, w misiurce15 ze stali, Jako do bitwy stanął do ołtarza, Patrzy na młodą, a wzrok mu się pali. Przy męskiej piersi, gdzie żelazo lśniło, Od lubej w miłym dany upominku Skłaniał się bukiet z róży i barwinku I drzał16 listkami, tak mu serce biło, Tak silnie piersi wstrząsały puklerzem… A dalej swaty za młodym rycerzem, A dalej bracia husary, pancerni, A dalej służba w wielkim stoi kole, Zbroją od prostej odróżniona czerni. Piękny to widok, gdy przed wrogów tłumem Rozwiną skrzydła na barkach sokole I jako ptaki głuszą skrzydeł szumem. Lecz panna młoda jakże przystrojona! Trudno weselne opisać ubiory. Ślubna jej szata była w dwa kolory; Błękitną barwą lśniąca jedna strona, Bo takie było męża herbu pole; A na mienionym jedwabiu lazurze Lśnił się herb, srebrne księżyca półkole, Gwiazda, nad gwiazdą hełm o strusim piórze. A druga strona sukni szkarłatowa I herb dziewicy szyty na szkarłacie, Srebrzyste strzemię i złota podkowa. Piękna to szata, a przy takiej szacie, O jakże cudna, gdy się wstydem płoni! Widne łzy w oku, widne drzenie dłoni, I cała postać powiewna i drząca. Jej śnieżne łono westchnieniem odtrąca Tę młodą różę, co wpół wychylona, Aksamitnego dotknęła się łona. Dlaczegoż smutna? … Patrz, na wód lazurze Kwiat się przegląda w jeziora krysztale; Choć chmury słońca nie zakryją światu, Kwiat liście zwiesza i kryje się w fale; Lilija17 wodna może przeczuć burze, Kwiat czuje – ona miała czucie kwiatu. Wracają tłumnie weselne orszaki, Zagrali grajki, grzmią liczne wystrzały; I pochodniami świecili kozaki, Noc księżycowa widna jak dzień biały. „Stójcie!” – zawołał pierwszy swat – „przede mną Nie widzę domu… Janie, wszak tu droga Do twojej chaty? Ha! Cóż to? Dla Boga! Czy dóm18 twój zniknął? Czy mi w oczach ciemno? Ale nie, widzę – oto orzą pługi, Wieśniak ostatniej miedzy doorywa…” Kiedy to mówił – przybiegł jeden, drugi, Patrzą, nie wierzą – sam Jan staje, słucha, Blednieje – nagle z tłumu się wyrywa; A w tłumie była cichość straszna, głucha. Wkrótce Jan wrócił – prędko jak błysk gromu, Stanął przed żoną obłąkany, blady. Na jego szatach widać krwawe ślady… „Anno – rzekł – Anno! Wracaj! – Nie mam domu! Nie wrócę z tobą, obelga dotkliwa! Zniósłbym nieszczęście, lecz nie zniosę sromu19. Już mnie domowe szczęście nie omami, Wracaj, o Anno! Ty będziesz szczęśliwa, W twoim objęciu zalałbym się łzami. Ja nie mam domu! …” – Zadrzał – i spiął konia, I jak wiatr szybko poleciał przez błonia20. Nazajutrz rano pochowali w grobie Starca, co orał grunt ostatniej miedzy. Bielecki zniknął – żadnej o nim wiedzy, A po nim żona chodziła w żałobie. Jej serce straszne skołatały ciosy, Po śnie wesela został płacz – pierścionek. Nazajutrz rano, skoro spadły rosy, Gdzie był dóm Jana, samotny skowronek Wzleciał nad skiby przeoranej roli Nucąc piosenkę smutku i niedoli."},{"id":"content1:0","kind":"heading","text":"III. Bal maskowy"},{"id":"content1:1","kind":"paragraph","text":"Oto ubogie szlacheckie komnaty, Skromne jak niegdyś naszych przodków życie. Ściany drewniane, po ścianach obicie W różne obrazy, w różne chińskie kwiaty. Straszne jak mary, które roi dziecię, Z ram poczerniałe patrzą antenaty. A przed obrazem jedna lampa płonie, Gdzie Matka Boska w gwiaździstej koronie. Noc nadchodziła, mrok zapadał szary; Lecz budzą ciszę wieczornej godziny Głośnym wahadłem po ścianach zegary. A na dziedzińcu lipy i osiny Szumiały smutnie – i gdzieś między szpary21 Świerszcz się odzywał. – I pies, stróż rodziny, U wrót podwórza nieraz się odwoła Na psów szczekanie z pobliskiego sioła. Siedziała Anna, przy niej ojciec stary Otwiera świętych poważne żywoty I czyta głośno, a spokojność wiary Jak deszcz wiosenny krzepi bujną niwę, Zamienia rozpacz w uczucie tęsknoty I łzy zamienia w płacze nieszkodliwe; Jako płacz dziecka, kiedy rozkwilone, Ściga za matką, chwyta za kraj szaty. Wtem zaszczekały brytany zbudzone I nagle drzwi się otwarły komnaty. Wszedł mały karzeł – czapkę miał na głowie Brzmiącą dzwonkami, obszytą w galony, I rzekł: „Niech będzie Chrystus pochwalony!” „Na wieki wieków” – starzec mu odpowie. A karzeł znowu nisko schylił głowy I rzekł: „Sieniawski, pan mój na Brzezanach, Dziś mnie posyła po paniach i panach, Jutro was prosi na swój bal maskowy. Jutro do zamku tłum się wielki ściąga, A wszyscy w dziwne przybrani maszkary”. „Ha! precz mi z oczu! – krzyknął cześnik stary — Precz! pan twój z nędzy, z łez naszych urąga! Precz! bo na Boga…” – lecz nie skończył mowy, Upadł na krzesło i zdjęty niemocą, Już gniewu swego nie mógł wywrzeć słowy22… Była ta straszna chwila przed północą, Wokoło słychać nocnych kurów pianie I psy szczekały, co wrót chaty strzegły. Z nagła zadrzały obrazy na ścianie, Znów się drzwi domu na ścieżaj rozbiegły: Wszedł blady człowiek – lecz na powitanie Jak zwykle Boga imienia nie chwalił; I opatrzone w pieczęć zawinięcie Złożył na stole i sam się oddalił. „O córko! Córko! To Jana pieczęcie!” Wykrzyknął starzec, wosk rozłamał kruchy I znalazł słowa: „Anno! Bądź na balu…” A dalej szaty z tureckiego szalu, Wielkie ze złota ulane łańcuchy, Brylanty lśniące jak gwiazdy w noc ciemną, Perły daleko łowione w Basorze. Anna spojrzała i zbladła: „O Boże! Zmiłuj się nad nim – zmiłuj się nade mną”. Jak cudny obraz oczom się odkrywa! Czy Zygmunt z grobu wstaje, tron zasiada? Czy znów z Wenecji, co po morzu pływa, Do Polski wnosi karnawału święta? … Odkąd Batory sławną Polską włada, Polak się bije, zabaw nie pamięta. Snem mu się zdają te świetne Brzezany. Oto są złote krakowskie komnaty, Podobne kształtem, złoconymi ściany, Strojne w atłasy i drogie bławaty. Oto jest zgraja królewska barwiona, Szaty ma cudne, dorobione twarze; Weszli na salę… Ale gdzież jest Bona? Może truciznę podaje Barbarze? … Snują się tłumem pomiędzy kolumny, Ujrzysz tu wszystkie zwyczaje, narody. Patrz! Oto piórem błyska Hiszpan dumny, Nadto poważny, chociaż jeszcze młody; Krzyż ma na piersiach jak obrońca wiary, Krzyż ma na piersiach i szablę szlachcica; A w ręku jego drzą struny gitary. Patrz! Oto w czarnej zasłonie dziewica Z różanym wiankiem, a przy niej młodzieniec. Oboje widać z wysokiego stanu; Ona zbierała w Neapolu wieniec, On się urodził w Rzymie Oceanu23. A pieśni majtków i szum cichej fali Ukołysały umysł jeszcze młody; I rzucił ślubny pierścionek do wody, Poślubił morze i jak Tass24 się żali. Lecz w jedną stronę zbiegł się tłum balowy; Dziwna tam maska! Dziwne jej ubiory! Kaszmirska szata w cudne szyta wzory Od szaty bije blask dyjamentowy25, We włosach toną przepaski z korali… Wnet się rozlega szmer wielki po sali: „Kto jest ta maska? … Sam król nasz Batory Nie ma tak wielkich brylantów w Krakowie, W skarbcu królewskim… Kto jest ta dziewica?..” Próżna ciekawość, pod maską jej lica, Ani się słowem wydała w rozmowie."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Juliusz Słowacki Jan Bielecki","page":1,"pageUrl":"/books/3pmBWESl#reader-content"},{"id":"content0:1:1","label":"I. Wyprawa nocna","page":1,"pageUrl":"/books/3pmBWESl#reader-content"},{"id":"content0:3:2","label":"II. Wesele","page":2,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=2#reader-content"},{"id":"content1:0:2","label":"III. Bal maskowy","page":2,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=2#reader-content"},{"id":"content1:2:3","label":"IV. Zemsta","page":3,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=3#reader-content"},{"id":"content2:0:4","label":"V. Kościół wiejski","page":4,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:5","label":"1","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:5","label":"2","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:5","label":"3","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:5","label":"4","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:5","label":"5","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:5","label":"6","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:5","label":"7","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:5","label":"8","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:5","label":"9","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:5","label":"10","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:5","label":"11","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:5","label":"12","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:5","label":"13","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:5","label":"14","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:5","label":"15","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:5","label":"16","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:5","label":"17","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:5","label":"18","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:5","label":"19","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:5","label":"20","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:5","label":"21","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:5","label":"22","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:5","label":"23","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:5","label":"24","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:5","label":"25","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:5","label":"26","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:5","label":"27","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:5","label":"28","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:5","label":"29","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:5","label":"30","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:5","label":"31","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:5","label":"32","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:5","label":"33","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:5","label":"34","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:5","label":"35","page":5,"pageUrl":"/books/3pmBWESl?page=5#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":186839,"shortId":"2L7oiunF","title":"Орлеанская девственница","authorLine":"Николай Степанович Гумилев, Франсуа-Мари Аруэ Вольтер","primaryAuthorId":"cdac7627-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/87fe62c6-f757-4589-b9e5-123ad8e46a7c/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2L7oiunF"},{"idCatalog":762188,"shortId":"3Hhycl1e","title":"Веселые нищие","authorLine":"Роберт Бернс, Петр Исаевич Вейнберг","primaryAuthorId":"a28881b3-e0b4-59ba-a5d1-0f617b52e60c","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/4384b48d-0de2-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3Hhycl1e"},{"idCatalog":763955,"shortId":"2O7dumuj","title":"Трагедия в Бристоле","authorLine":"Виктор Петрович Буренин, Томас Чаттертон","primaryAuthorId":"3bc02472-1572-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/950022bd-5ed4-11e7-9bfb-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2O7dumuj"},{"idCatalog":792478,"shortId":"4SVrWzi0","title":"Песнь бедняка","authorLine":"Василий Степанович Курочкин, Роберт Бернс","primaryAuthorId":"d9c8f335-9d6e-11e5-9f4b-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/ddb87341-0d7e-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SVrWzi0"},{"idCatalog":791094,"shortId":"1kQZrVeS","title":"Прежде всего","authorLine":"Всеволод Дмитриевич Костомаров, Роберт Бернс","primaryAuthorId":"f87dbdea-0e5f-11e6-9c02-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/b0b550c5-0f5e-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1kQZrVeS"},{"idCatalog":788385,"shortId":"0WIQyMrD","title":"Иван Ерофеич Хлебное-зернышко","authorLine":"Роберт Бернс, Осип Иванович Сенковский","primaryAuthorId":"a28881b3-e0b4-59ba-a5d1-0f617b52e60c","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5f23017e-0dbb-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0WIQyMrD"},{"idCatalog":786502,"shortId":"1VhIdF3I","title":"Филипп","authorLine":"Николай Степанович Курочкин, Витторио Альфьери","primaryAuthorId":"1fb78afb-3890-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/2746096f-3890-11e1-aac2-5924aae99221/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1VhIdF3I"},{"idCatalog":790194,"shortId":"0U31xVIu","title":"Из кантаты «Веселые нищие»","authorLine":"Константин Дмитриевич Бальмонт, Роберт Бернс","primaryAuthorId":"b18393aa-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/96b6edbf-0f5f-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0U31xVIu"},{"idCatalog":791204,"shortId":"1Wtqx1m6","title":"К маргаритке, которую сам Поэт в 1786 году срезал плугом","authorLine":"Роберт Бернс","primaryAuthorId":"a28881b3-e0b4-59ba-a5d1-0f617b52e60c","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/b489cfc1-0d76-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1Wtqx1m6"},{"idCatalog":763136,"shortId":"1eAIFjkc","title":"Maria. Poème d\u0026apos;Ukraine","authorLine":"Malczewski Antoni","primaryAuthorId":"27d70aa9-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/667493ba-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1eAIFjkc"},{"idCatalog":764915,"shortId":"3qzgAO3d","title":"Ajudah","authorLine":"Адам Мицкевич","primaryAuthorId":"40efdf27-15a3-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/c0b8cc47-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3qzgAO3d"},{"idCatalog":764925,"shortId":"00JITKM7","title":"Bakczysaraj w nocy","authorLine":"Адам Мицкевич","primaryAuthorId":"40efdf27-15a3-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/c0d72035-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/00JITKM7"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":40,"totalPages":4,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}