Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Ciesz się klasyką! Miłego czytania!
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 7 из 11VIII
Straszna twarz Lambra łamana cierpieniem, Otworzył usta, chciał mówić – i nie mógł… A potem słowo złamane westchnieniem, To słowo „żyję” rzucił z głębi łona… I wstał z dywanu – wyciągnął ramiona, Widać, że walczył ze snem i sen przemógł. Spojrzał wokoło… „Paziu! daj mi czarę; Za mało trucizn zapalonych piłem, Bo myślą ziemską we śnie się rozbiłem… Że nie zginąłem, życie mam za karę; A to piekielna kara niebios – życie… Być w świecie dźwiękiem rozwiązanej struny, Co razi serca tonące w zachwycie! Być jako wieko przysypanej truny, Co zrazu każdej garści zapomnienia Posępnym, głuchym jękiem odpowiada; A potem milczy… Paziu, chcę marzenia! Lej mi trucizny, pić będę – pić będę, Póki się wszystkich myśli nie pozbędę, I tej ostatniej, co serce przejada. Paziu, daj czarę…” — „Próżno błagasz, panie; Tej czary żadna nie zdobędzie siła; Bo dziś, jak niosło twoje rozkazanie, Jam czarę (kłamał) do morza wrzuci…” — Nie skończył, Lambra przerażony wzrokiem; Bo korsarz drżące wyciągnął ramiona I pochylony naprzód stąpił krokiem, Patrzał w twarz pazia i krzyknął: „To ona… O nie! to widmo z piekielnej otchłani, To mi upiora przysłali szatani, Aby tak za mną wiecznie szedł po świecie… Ha! wy anieli piekieł! wy nie wiecie, Że ona żyje – i tylko dziś rano W jej szaty lalkę ubrałem słomianą; I tym podstępem omyliłem straże, Palnego statku Turcy nie poznali…56 O! gdyby ona spłonęła w pożarze, Chciałżebym z morskiej wynurzyć się fali? … Po cóż te widmo? … we mnie – lub koło mnie Wiecznie i wiecznie – czemuż ludzi twarze W jej twarz się mienią? Paziu! chodź tu do mnie, Chodź! niech przy lampie…” Lecz paź nieprzytomnie Nalewał napój w pozłacaną czarę I z drżącej ręki nie liczonych wiele Kropel trucizny upadło nad miarę. I szedł zachwiany, i stąpał nieśmiele, Jakby od blasku ręką zakrył oczy; I tak przed lampą stanął – że ją cieniem Swojej postaci nachylonej mroczy… Lambro miał usta spalone pragnieniem; Oczy, sennymi tłoczone ciężary, Z oblicza pazia – upadły w głąb czary.
IX
Wypił. Wnet całe spłonęło mu lice, W tym blasku, w oka obłąkanym rzucie Nieodgadnioną widać tajemnicę; Jakby niepewne boleści przeczucie. Znów mu się senne ukazały barwy, Ciemno-ognista i miesięcznej bieli: I znów te same widział Kleftów larwy. Stanął w ich kole, słuchał – lecz milczeli. A przed Kleftami stali dwaj anieli; Jeden ognisty jak piorunu strzała, Bezkarnie wzrokiem człowieka nie tknięty, Był w Lambra myśli jako płód poczęty I nie mógł w zmysłów narodzić się świecie. Drugiego istność księżycowa – biała — Miał skrzydła u głów, u rąk, u stóp trzecie57. Widać, że kiedyś był Boga aniołem, Lecz barwy skrzydeł spłowiały, pobladły, Musiał je zrosić ów anioł upadły We łzach człowieka nad świata padołem. Ma w ręku czarę, z której błękitnawy Płomyk wytryska i lice mu bieli… I w ciszy Lambra marzeń dwaj anieli Śpiewali razem hymn straszny i krwawy.
Hymn anioła
Falo ludzi! falo ludzi! Przewracasz się, pienisz i mętna Bez wiatru usypiasz… któż ciebie obudzi? Czy sława paląca – czy miłość namiętna? Falo ludzi! falo ludzi! Przed tronami niższa czołem, Przerzedzona mieczem wroga; Gdy chciałaś się modlić i modlić do Boga, Modliłaś się do mnie, jam zemsty aniołem. O! byłem ja nieraz w ostatnim pacierzu Na ustach zmarłego… Ja stoję przy grobach, Gdy krewni przychodzą ubrani w żałobach, A kiedy się modlą po zmarłym rycerzu, Wzywają mnie więcej i więcej niż Boga. Płynęła od wschodu Szarańcza złowroga. Niszczona od głodu Na Stambuł upadła; Z tej chmury lazuru Jak ciemne widziadła Wybiło się wieży tysiące; I rzekłbyś, że wielkie olbrzymy milczące Szarańcze rozgniotły stopami z marmuru. A potem te mrące na głazach owady Stworzyły myśl w chmurze, co duszą jej była. I gryzły bezsilne z marmuru posady, I marły – a mrących myśl we mnie ożyła, Myśl zemsty mrącego narodu. A kto chce iść za mną, gdy nie śmie lud cały, Na inne uczucia niech lice58 ma z lodu; Gdy lud będzie milczał, do zemsty nieśmiały, Gdy grobów gęściejsze porosną cyprysy, Gdy głośne łez będą rozpacze; Ja śmiechem złamane pokażę mu rysy, Aż póki w nim śmiechu nie wzbudzę szatana; I będzie go zgraja przeklinać spłakana, Że z nimi na grobach nie płacze. Wylany ze łzami Mój duch obumiera, Mnie światło dnia plami, Mnie księżyc otwiera Jak kwiaty, co kwitną nocami. Ja czekam, aż Turki wychodzą z meczetu, I płynę w ich serca przed Bogiem otwarte. Ja jestem modlitwą na stali sztyletu. Ja mieczem ognistym anioła Wśród księgi wspomnienia zaginam tę kartę, Co o krew woła.
Hymn anioła
Gdzie kilka palm pustyni, gdzie wrące powietrze Drży przebiegane falą żółtawą płomyków, Tam ja byłem na spiekłym urodzony wietrze, Tam jak szakal pilnuję gryzących się szyków. A kiedy trupami pustynię pokryją, Nim księżyc się w niebie wyśrebrzy dwa razy, Szakale nocami pieśń sławy im wyją, Ja mszczę się umarłych – jam anioł zarazy59, I lecę ich żony zabijać i dzieci, Ażeby niedługo umarłych płakały. A moje skrzydło krwi plamami świeci, Ani ich w morza opłucze kryształy. I lecę miasta zamieniać w pustynie; A w miastach ludzie czują, że ja lecę W srebrnobłękitnej – w nadpowietrznej rzece, Co nad krętymi ulicami płynie. Z sułtana powracam ja grodu, Sto głów dziś sułtański ściął miecznik: A każda na postrach narodu Z bram miasta jak żółty słonecznik Spogląda za słońcem zachodu. I oczy wlepiły w mgłę białą, Co kraj im rodzinny zakrywa; I każda się zda jakby żywa, Krwią płaczą, gdy łez im nie stało. Zemsty natchnąłem je duchem, „Mścijcie się” – rzekłem – „dam broni…” Czarnym zarazy łańcuchem Sułtańskie grody związały, W meczetów zakradły się woni. Za bramy wybiegł lud cały, Na bramach była zaraza; Lud martwe dał jej pokłony. Głowy – jak królów korony Świecą na słupach z żelaza I mają poddanych – trupy. Z syryjskimi łupy, Ja okręt przez wały Po morza błękicie Do portu zawiałem. I stał oniemiały, Nie spuścił szalupy, A na żaglu szczycie, Nad cichymi trupy, Ja, anioł, siedziałem. Lud widząc bitny W grobów popiele, Chciałem, by groby otwarli. „Złoty aniele!” — Rzekli umarli — „Weź z naszych grobów płomyk błękitny I mścij się za nas”… Duch grobów wziąłem I lecę mściwy, Bo lud nieżywy Nazwał mnie zemsty aniołem. Skonały dzikie dwóch aniołów pienia. Lambro je we snach gorączkowych składał. Hymn ostatniego tak rymami spadał, Jak gdyby w piersi marzeń brakło tchnienia. Wstał – chciał się zbudzić – lecz padł na dywany. Usta mu tylko drżały blade, sine, Jakby chciał mówić – i wzrok obłąkany Przebiegał marzeń zamgloną krainę. A jego twarzy powleczonej w bieli Nawet szatani marzeń się przelękną. I rzekł: „O duchy! – o ciemni anieli! Wyście mi zemstę malowali piękną, Jak najpiękniejszą ze wschodnich odalisk60; Bo w moim sercu miłość zapaliła. Choć sny wygasną – ona będzie żyła, Dla niej utworzę – pośród myśli zwalisk Krainę czucia, brylantowy Eden… I nie sam będę… choć klasztorna krata Już mię na wieki rozdzieliła z Idą… Szalona zemsta! … burzę świat sam jeden; Mamże być znowu piekieł Danaidą61 I krew lać wiecznie do tej czary świata, Co się krwią nigdy napełnić nie może? — Czyż się beze mnie sam nie zemścisz, Boże? To są anieli twoi… ci… przede mną, Przynieśli na świat myśl wielką i ciemną, Całą na czołach ogniem wypisaną, Ale nie mogę wyłamać z niej słowa… Słuchajcie, ludy… mścić się nie za rano… Nie… dziś nie mogę – dziś mi cięży głowa… Jutro – dziś w marzeń upływam potopie… Jutro. – Lecz dzisiaj sennym wydrę cudom Myśl wielką… potem tę myśl zmartwychwstania Jak Kleopatry perłę w krwi roztopię W czarze z kryształu i dam czarę ludom… A one może w chwili obłąkania Odepchną czarę… wieczna im mogiła! Jeżeli czarę od siebie odrzucą, Jeżeli usta dlatego odwrócą, Że się w krwi ludzkiej myśl ta roztopiła, Chociaż tak była bezcenna i droga, Że o niej dotąd nie śnił nikt – prócz Boga… Lecz niech ją pojmę – niech przeniknę jasno, Niech mi z posianych rozkwitnie zarodów Zemsta człowieka i zemsta narodów… Jest w sercu… w myślach… moje myśli gasną… Znów mię ogniste porywa marzenie; Widzę je sercem i okiem zamkniętem, Powietrze zda się wielkim dyjamentem, W którym kolory grają i płomienie. Szatani! o ciemni szatani! Jak płyną wirem obrazy! To mój okręt korsarski na ciemnej otchłani W skrzydlate widmo się mieni; A z prawej strony anioł zarazy, A z lewej anioł ognisty, Liny z promieni… I morza obrus błękitno szklisty Nie łamie się w pianę pod statku piersiami, I okręt białymi nie szumi żaglami; I tylko czuję, że płynę Jak duchy w północną godzinę, Posępny, okryty mgłami. I mgła błękitna pobiela Uciekające wstecz brzegi, Topią się, nikną jak śniegi. Znów widne… tam palma drząca Jako kapłan Izraela Do cichej twarzy miesiąca Wznosi dłonie – twarz odwraca I mówi modlitwy szmerem. Anioł zemsty kieruje okrętowym sterem, Odbłyskiem swego lica ciemny brzeg pozłaca. Palmy się zamieniają w ogniste kolumny I brzeg cały przeraża pożarów ogromem, Tylko czarne cyprysy nie dotknięte gromem Stoją, zmarłego świata pilnujące trumny… A tam… Kolonny wybrzeże, Białe posągów narody. Wśród kolumn tureckie wieże, Na gmachach las ostów szumi Jak babilońskie ogrody, I szmerem głos modlitwy Mahometa tłumi, Głos, co się smutnym dźwiękiem po fali rozlewa. A tam, gdzie laur różowy, gdzie oliwne drzewa, Wybłysła jedna – druga i czwarta kolumna, Szczęty62 gmachów Jowisza63 ściętą mają głowę. Jakaż to jaskółka dumna Na te gzymsy marmurowe Zaniosła gniazdo? – Skonała W tych gmachach wiara i chwała, A ta jaskółka nie skona? O nie… to chata Santona64 Na gzymsów zawisła szczycie. Posępna wokoło cisza… Przed chatą postać derwisza W nieba skreślona błękicie, Jako posąg nieruchoma… Modli się… depcąc świątynie”. Lambro marzył… a w twarzy zgryzota widoma Czerni się i łza wstydu po licach mu płynie. Patrzał w anioła zemsty, w anioła zarazy, I oba stali cicho – posępnie jak głazy, I w ich postawach ogień potępieńców bladnie. „Gdy cały kraj powstanie, ta chata upadnie” — Rzekli… i okręt płynął na błękitne morze. „Tam z dala okryta mgłami Turków stolica w Bosforze. Tysiące gmachów – meczetów I tysiące minaretów Jakby złotymi głoskami Jakiś napis Alkoranu65 Pisały w nieba błękicie. „Zemstę będziemy winni przedwiecznemu Panu, Anioł zarazy siada na sofijskim szczycie I patrzy na stolicę… Gdzież sen mój? – ciemnieje. — Paziu, ty rozbić musiałeś zwierciadło, W którym czytałem wszystko na te oczy. Rozbić musiałeś – bo wszystko tak mgleje, Czerni się – pierżcha – rozbija – pobladło, I coraz grubiej wzrok mi się zamroczy, Tak że nie widzę nic, prócz myśli własnych… O męka! męka z tych obrazów jasnych W ciemność myślenia nagle wpaść oczyma! O jak głęboko pośród myśli tłumu Wzrok mój zabiega – jeszcze dna nie trzyma, To wzrok ocknienia… to promień rozumu Budzi się z marzeń piekielnych rozkuty…” Tu korsarz zamilkł – sam w sobie zamknięty, Długo na łożu leżał rozciągnięty, Potem się zerwał, krzyknął: „Jam otruty”.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/4ITR6Fty","pageTitle":"Lambro (Juliusz Słowacki) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Lambro». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Lambro». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Juliusz Słowacki","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/4ITR6Fty#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная поэзия","item":"https://bookra.app/genre/5213"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Lambro","item":"https://bookra.app/books/4ITR6Fty"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/4ITR6Fty","url":"https://bookra.app/books/4ITR6Fty","name":"«Lambro». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Lambro». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/4ITR6Fty#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/4ITR6Fty#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7a99f110-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/4ITR6Fty#work","name":"Lambro","url":"https://bookra.app/books/4ITR6Fty","description":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7a99f110-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная поэзия","литература 18 века"],"keywords":"повести","sameAs":["https://litres.ru/book/juliusz-slowacki/lambro-23551242/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e#person","name":"Juliusz Słowacki","url":"https://bookra.app/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная поэзия"},{"@type":"Thing","name":"литература 18 века"},{"@type":"Thing","name":"повести"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/4ITR6Fty#edition","url":"https://bookra.app/books/4ITR6Fty","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/juliusz-slowacki/lambro-23551242/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Lambro»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/4ITR6Fty","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":763520,"shortId":"4ITR6Fty","title":"Lambro","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7a99f110-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Juliusz Słowacki","authors":[{"id":"b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e","displayName":"Juliusz Słowacki","protectedUrl":"/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5213,"title":"зарубежная поэзия","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5213"},{"id":5306,"title":"литература 18 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5306"}],"keywords":["повести"],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763520","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763520","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_763520","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_763520","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_763520","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763520"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_763520","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_763520","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_763520","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763520"},"guestReaderUrl":"/books/4ITR6Fty?page=7#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/b7831c99-661a-11e6-9614-0cc47a545a1e","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":7,"totalPages":11,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=6#reader-content","nextPageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=8#reader-content","progressLabel":"Страница 7 из 11","sections":[{"id":"content4:0","kind":"heading","text":"VIII"},{"id":"content4:1","kind":"paragraph","text":"Straszna twarz Lambra łamana cierpieniem, Otworzył usta, chciał mówić – i nie mógł… A potem słowo złamane westchnieniem, To słowo „żyję” rzucił z głębi łona… I wstał z dywanu – wyciągnął ramiona, Widać, że walczył ze snem i sen przemógł. Spojrzał wokoło… „Paziu! daj mi czarę; Za mało trucizn zapalonych piłem, Bo myślą ziemską we śnie się rozbiłem… Że nie zginąłem, życie mam za karę; A to piekielna kara niebios – życie… Być w świecie dźwiękiem rozwiązanej struny, Co razi serca tonące w zachwycie! Być jako wieko przysypanej truny, Co zrazu każdej garści zapomnienia Posępnym, głuchym jękiem odpowiada; A potem milczy… Paziu, chcę marzenia! Lej mi trucizny, pić będę – pić będę, Póki się wszystkich myśli nie pozbędę, I tej ostatniej, co serce przejada. Paziu, daj czarę…” — „Próżno błagasz, panie; Tej czary żadna nie zdobędzie siła; Bo dziś, jak niosło twoje rozkazanie, Jam czarę (kłamał) do morza wrzuci…” — Nie skończył, Lambra przerażony wzrokiem; Bo korsarz drżące wyciągnął ramiona I pochylony naprzód stąpił krokiem, Patrzał w twarz pazia i krzyknął: „To ona… O nie! to widmo z piekielnej otchłani, To mi upiora przysłali szatani, Aby tak za mną wiecznie szedł po świecie… Ha! wy anieli piekieł! wy nie wiecie, Że ona żyje – i tylko dziś rano W jej szaty lalkę ubrałem słomianą; I tym podstępem omyliłem straże, Palnego statku Turcy nie poznali…56 O! gdyby ona spłonęła w pożarze, Chciałżebym z morskiej wynurzyć się fali? … Po cóż te widmo? … we mnie – lub koło mnie Wiecznie i wiecznie – czemuż ludzi twarze W jej twarz się mienią? Paziu! chodź tu do mnie, Chodź! niech przy lampie…” Lecz paź nieprzytomnie Nalewał napój w pozłacaną czarę I z drżącej ręki nie liczonych wiele Kropel trucizny upadło nad miarę. I szedł zachwiany, i stąpał nieśmiele, Jakby od blasku ręką zakrył oczy; I tak przed lampą stanął – że ją cieniem Swojej postaci nachylonej mroczy… Lambro miał usta spalone pragnieniem; Oczy, sennymi tłoczone ciężary, Z oblicza pazia – upadły w głąb czary."},{"id":"content4:2","kind":"heading","text":"IX"},{"id":"content4:3","kind":"paragraph","text":"Wypił. Wnet całe spłonęło mu lice, W tym blasku, w oka obłąkanym rzucie Nieodgadnioną widać tajemnicę; Jakby niepewne boleści przeczucie. Znów mu się senne ukazały barwy, Ciemno-ognista i miesięcznej bieli: I znów te same widział Kleftów larwy. Stanął w ich kole, słuchał – lecz milczeli. A przed Kleftami stali dwaj anieli; Jeden ognisty jak piorunu strzała, Bezkarnie wzrokiem człowieka nie tknięty, Był w Lambra myśli jako płód poczęty I nie mógł w zmysłów narodzić się świecie. Drugiego istność księżycowa – biała — Miał skrzydła u głów, u rąk, u stóp trzecie57. Widać, że kiedyś był Boga aniołem, Lecz barwy skrzydeł spłowiały, pobladły, Musiał je zrosić ów anioł upadły We łzach człowieka nad świata padołem. Ma w ręku czarę, z której błękitnawy Płomyk wytryska i lice mu bieli… I w ciszy Lambra marzeń dwaj anieli Śpiewali razem hymn straszny i krwawy."},{"id":"content4:4","kind":"heading","text":"Hymn anioła"},{"id":"content4:5","kind":"paragraph","text":"Falo ludzi! falo ludzi! Przewracasz się, pienisz i mętna Bez wiatru usypiasz… któż ciebie obudzi? Czy sława paląca – czy miłość namiętna? Falo ludzi! falo ludzi! Przed tronami niższa czołem, Przerzedzona mieczem wroga; Gdy chciałaś się modlić i modlić do Boga, Modliłaś się do mnie, jam zemsty aniołem. O! byłem ja nieraz w ostatnim pacierzu Na ustach zmarłego… Ja stoję przy grobach, Gdy krewni przychodzą ubrani w żałobach, A kiedy się modlą po zmarłym rycerzu, Wzywają mnie więcej i więcej niż Boga. Płynęła od wschodu Szarańcza złowroga. Niszczona od głodu Na Stambuł upadła; Z tej chmury lazuru Jak ciemne widziadła Wybiło się wieży tysiące; I rzekłbyś, że wielkie olbrzymy milczące Szarańcze rozgniotły stopami z marmuru. A potem te mrące na głazach owady Stworzyły myśl w chmurze, co duszą jej była. I gryzły bezsilne z marmuru posady, I marły – a mrących myśl we mnie ożyła, Myśl zemsty mrącego narodu. A kto chce iść za mną, gdy nie śmie lud cały, Na inne uczucia niech lice58 ma z lodu; Gdy lud będzie milczał, do zemsty nieśmiały, Gdy grobów gęściejsze porosną cyprysy, Gdy głośne łez będą rozpacze; Ja śmiechem złamane pokażę mu rysy, Aż póki w nim śmiechu nie wzbudzę szatana; I będzie go zgraja przeklinać spłakana, Że z nimi na grobach nie płacze. Wylany ze łzami Mój duch obumiera, Mnie światło dnia plami, Mnie księżyc otwiera Jak kwiaty, co kwitną nocami. Ja czekam, aż Turki wychodzą z meczetu, I płynę w ich serca przed Bogiem otwarte. Ja jestem modlitwą na stali sztyletu. Ja mieczem ognistym anioła Wśród księgi wspomnienia zaginam tę kartę, Co o krew woła."},{"id":"content4:6","kind":"heading","text":"Hymn anioła"},{"id":"content4:7","kind":"paragraph","text":"Gdzie kilka palm pustyni, gdzie wrące powietrze Drży przebiegane falą żółtawą płomyków, Tam ja byłem na spiekłym urodzony wietrze, Tam jak szakal pilnuję gryzących się szyków. A kiedy trupami pustynię pokryją, Nim księżyc się w niebie wyśrebrzy dwa razy, Szakale nocami pieśń sławy im wyją, Ja mszczę się umarłych – jam anioł zarazy59, I lecę ich żony zabijać i dzieci, Ażeby niedługo umarłych płakały. A moje skrzydło krwi plamami świeci, Ani ich w morza opłucze kryształy. I lecę miasta zamieniać w pustynie; A w miastach ludzie czują, że ja lecę W srebrnobłękitnej – w nadpowietrznej rzece, Co nad krętymi ulicami płynie. Z sułtana powracam ja grodu, Sto głów dziś sułtański ściął miecznik: A każda na postrach narodu Z bram miasta jak żółty słonecznik Spogląda za słońcem zachodu. I oczy wlepiły w mgłę białą, Co kraj im rodzinny zakrywa; I każda się zda jakby żywa, Krwią płaczą, gdy łez im nie stało. Zemsty natchnąłem je duchem, „Mścijcie się” – rzekłem – „dam broni…” Czarnym zarazy łańcuchem Sułtańskie grody związały, W meczetów zakradły się woni. Za bramy wybiegł lud cały, Na bramach była zaraza; Lud martwe dał jej pokłony. Głowy – jak królów korony Świecą na słupach z żelaza I mają poddanych – trupy. Z syryjskimi łupy, Ja okręt przez wały Po morza błękicie Do portu zawiałem. I stał oniemiały, Nie spuścił szalupy, A na żaglu szczycie, Nad cichymi trupy, Ja, anioł, siedziałem. Lud widząc bitny W grobów popiele, Chciałem, by groby otwarli. „Złoty aniele!” — Rzekli umarli — „Weź z naszych grobów płomyk błękitny I mścij się za nas”… Duch grobów wziąłem I lecę mściwy, Bo lud nieżywy Nazwał mnie zemsty aniołem. Skonały dzikie dwóch aniołów pienia. Lambro je we snach gorączkowych składał. Hymn ostatniego tak rymami spadał, Jak gdyby w piersi marzeń brakło tchnienia. Wstał – chciał się zbudzić – lecz padł na dywany. Usta mu tylko drżały blade, sine, Jakby chciał mówić – i wzrok obłąkany Przebiegał marzeń zamgloną krainę. A jego twarzy powleczonej w bieli Nawet szatani marzeń się przelękną. I rzekł: „O duchy! – o ciemni anieli! Wyście mi zemstę malowali piękną, Jak najpiękniejszą ze wschodnich odalisk60; Bo w moim sercu miłość zapaliła. Choć sny wygasną – ona będzie żyła, Dla niej utworzę – pośród myśli zwalisk Krainę czucia, brylantowy Eden… I nie sam będę… choć klasztorna krata Już mię na wieki rozdzieliła z Idą… Szalona zemsta! … burzę świat sam jeden; Mamże być znowu piekieł Danaidą61 I krew lać wiecznie do tej czary świata, Co się krwią nigdy napełnić nie może? — Czyż się beze mnie sam nie zemścisz, Boże? To są anieli twoi… ci… przede mną, Przynieśli na świat myśl wielką i ciemną, Całą na czołach ogniem wypisaną, Ale nie mogę wyłamać z niej słowa… Słuchajcie, ludy… mścić się nie za rano… Nie… dziś nie mogę – dziś mi cięży głowa… Jutro – dziś w marzeń upływam potopie… Jutro. – Lecz dzisiaj sennym wydrę cudom Myśl wielką… potem tę myśl zmartwychwstania Jak Kleopatry perłę w krwi roztopię W czarze z kryształu i dam czarę ludom… A one może w chwili obłąkania Odepchną czarę… wieczna im mogiła! Jeżeli czarę od siebie odrzucą, Jeżeli usta dlatego odwrócą, Że się w krwi ludzkiej myśl ta roztopiła, Chociaż tak była bezcenna i droga, Że o niej dotąd nie śnił nikt – prócz Boga… Lecz niech ją pojmę – niech przeniknę jasno, Niech mi z posianych rozkwitnie zarodów Zemsta człowieka i zemsta narodów… Jest w sercu… w myślach… moje myśli gasną… Znów mię ogniste porywa marzenie; Widzę je sercem i okiem zamkniętem, Powietrze zda się wielkim dyjamentem, W którym kolory grają i płomienie. Szatani! o ciemni szatani! Jak płyną wirem obrazy! To mój okręt korsarski na ciemnej otchłani W skrzydlate widmo się mieni; A z prawej strony anioł zarazy, A z lewej anioł ognisty, Liny z promieni… I morza obrus błękitno szklisty Nie łamie się w pianę pod statku piersiami, I okręt białymi nie szumi żaglami; I tylko czuję, że płynę Jak duchy w północną godzinę, Posępny, okryty mgłami. I mgła błękitna pobiela Uciekające wstecz brzegi, Topią się, nikną jak śniegi. Znów widne… tam palma drząca Jako kapłan Izraela Do cichej twarzy miesiąca Wznosi dłonie – twarz odwraca I mówi modlitwy szmerem. Anioł zemsty kieruje okrętowym sterem, Odbłyskiem swego lica ciemny brzeg pozłaca. Palmy się zamieniają w ogniste kolumny I brzeg cały przeraża pożarów ogromem, Tylko czarne cyprysy nie dotknięte gromem Stoją, zmarłego świata pilnujące trumny… A tam… Kolonny wybrzeże, Białe posągów narody. Wśród kolumn tureckie wieże, Na gmachach las ostów szumi Jak babilońskie ogrody, I szmerem głos modlitwy Mahometa tłumi, Głos, co się smutnym dźwiękiem po fali rozlewa. A tam, gdzie laur różowy, gdzie oliwne drzewa, Wybłysła jedna – druga i czwarta kolumna, Szczęty62 gmachów Jowisza63 ściętą mają głowę. Jakaż to jaskółka dumna Na te gzymsy marmurowe Zaniosła gniazdo? – Skonała W tych gmachach wiara i chwała, A ta jaskółka nie skona? O nie… to chata Santona64 Na gzymsów zawisła szczycie. Posępna wokoło cisza… Przed chatą postać derwisza W nieba skreślona błękicie, Jako posąg nieruchoma… Modli się… depcąc świątynie”. Lambro marzył… a w twarzy zgryzota widoma Czerni się i łza wstydu po licach mu płynie. Patrzał w anioła zemsty, w anioła zarazy, I oba stali cicho – posępnie jak głazy, I w ich postawach ogień potępieńców bladnie. „Gdy cały kraj powstanie, ta chata upadnie” — Rzekli… i okręt płynął na błękitne morze. „Tam z dala okryta mgłami Turków stolica w Bosforze. Tysiące gmachów – meczetów I tysiące minaretów Jakby złotymi głoskami Jakiś napis Alkoranu65 Pisały w nieba błękicie. „Zemstę będziemy winni przedwiecznemu Panu, Anioł zarazy siada na sofijskim szczycie I patrzy na stolicę… Gdzież sen mój? – ciemnieje. — Paziu, ty rozbić musiałeś zwierciadło, W którym czytałem wszystko na te oczy. Rozbić musiałeś – bo wszystko tak mgleje, Czerni się – pierżcha – rozbija – pobladło, I coraz grubiej wzrok mi się zamroczy, Tak że nie widzę nic, prócz myśli własnych… O męka! męka z tych obrazów jasnych W ciemność myślenia nagle wpaść oczyma! O jak głęboko pośród myśli tłumu Wzrok mój zabiega – jeszcze dna nie trzyma, To wzrok ocknienia… to promień rozumu Budzi się z marzeń piekielnych rozkuty…” Tu korsarz zamilkł – sam w sobie zamknięty, Długo na łożu leżał rozciągnięty, Potem się zerwał, krzyknął: „Jam otruty”."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Juliusz Słowacki Lambro","page":1,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty#reader-content"},{"id":"content0:2:1","label":"Pieśń pierwsza","page":1,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty#reader-content"},{"id":"content0:5:1","label":"I","page":1,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty#reader-content"},{"id":"content0:7:1","label":"II","page":1,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty#reader-content"},{"id":"content0:9:1","label":"III","page":1,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty#reader-content"},{"id":"content0:11:1","label":"Powieść Greka","page":1,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty#reader-content"},{"id":"content0:12:1","label":"IV","page":1,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty#reader-content"},{"id":"content0:14:2","label":"V","page":2,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=2#reader-content"},{"id":"content0:16:2","label":"VI","page":2,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=2#reader-content"},{"id":"content1:0:2","label":"VII","page":2,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=2#reader-content"},{"id":"content1:2:2","label":"VIII","page":2,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=2#reader-content"},{"id":"content1:4:3","label":"IX","page":3,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=3#reader-content"},{"id":"content2:0:3","label":"X","page":3,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=3#reader-content"},{"id":"content2:2:3","label":"XI","page":3,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=3#reader-content"},{"id":"content2:4:4","label":"XII","page":4,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=4#reader-content"},{"id":"content2:6:4","label":"XIII","page":4,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=4#reader-content"},{"id":"content2:8:4","label":"XIV","page":4,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=4#reader-content"},{"id":"content2:10:4","label":"XV","page":4,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=4#reader-content"},{"id":"content2:12:4","label":"XVI","page":4,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=4#reader-content"},{"id":"content2:14:5","label":"XVII","page":5,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=5#reader-content"},{"id":"content3:0:5","label":"Pieśń druga","page":5,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=5#reader-content"},{"id":"content3:1:5","label":"I","page":5,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=5#reader-content"},{"id":"content3:3:5","label":"II","page":5,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=5#reader-content"},{"id":"content3:5:5","label":"III","page":5,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=5#reader-content"},{"id":"content3:7:6","label":"IV","page":6,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=6#reader-content"},{"id":"content3:9:6","label":"V","page":6,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=6#reader-content"},{"id":"content3:11:6","label":"VI","page":6,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=6#reader-content"},{"id":"content3:13:6","label":"VII","page":6,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=6#reader-content"},{"id":"content4:0:7","label":"VIII","page":7,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=7#reader-content"},{"id":"content4:2:7","label":"IX","page":7,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=7#reader-content"},{"id":"content4:4:7","label":"Hymn anioła","page":7,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=7#reader-content"},{"id":"content5:0:8","label":"X","page":8,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=8#reader-content"},{"id":"content5:2:8","label":"XI","page":8,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=8#reader-content"},{"id":"content5:4:8","label":"XII","page":8,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=8#reader-content"},{"id":"content5:6:8","label":"XIII","page":8,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=8#reader-content"},{"id":"content5:8:9","label":"XIV","page":9,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=9#reader-content"},{"id":"content5:10:9","label":"XV","page":9,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=9#reader-content"},{"id":"content6:0:9","label":"XVI","page":9,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=9#reader-content"},{"id":"content6:2:9","label":"XVII","page":9,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=9#reader-content"},{"id":"content6:4:10","label":"XVIII","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"content6:6:10","label":"XIX","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:10","label":"1","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:10","label":"2","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:10","label":"3","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:10","label":"4","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:10","label":"5","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:10","label":"6","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:10","label":"7","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:10","label":"8","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:10","label":"9","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:10","label":"10","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:10","label":"11","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:10","label":"12","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:10","label":"13","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:10","label":"14","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:10","label":"15","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:10","label":"16","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:10","label":"17","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:10","label":"18","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:10","label":"19","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:10","label":"20","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:10","label":"21","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:10","label":"22","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:10","label":"23","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:10","label":"24","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:10","label":"25","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:10","label":"26","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:10","label":"27","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:10","label":"28","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:10","label":"29","page":10,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=10#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:11","label":"30","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:11","label":"31","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:11","label":"32","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:11","label":"33","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:11","label":"34","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:11","label":"35","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:105:11","label":"36","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:108:11","label":"37","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:111:11","label":"38","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:114:11","label":"39","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:117:11","label":"40","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:120:11","label":"41","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:123:11","label":"42","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:126:11","label":"43","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:129:11","label":"44","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:132:11","label":"45","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:135:11","label":"46","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:138:11","label":"47","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:141:11","label":"48","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:144:11","label":"49","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:147:11","label":"50","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:150:11","label":"51","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:153:11","label":"52","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:156:11","label":"53","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:159:11","label":"54","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:162:11","label":"55","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:165:11","label":"56","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:168:11","label":"57","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:171:11","label":"58","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:174:11","label":"59","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:177:11","label":"60","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:180:11","label":"61","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:183:11","label":"62","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:186:11","label":"63","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:189:11","label":"64","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:192:11","label":"65","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:195:11","label":"66","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:198:11","label":"67","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:201:11","label":"68","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:204:11","label":"69","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:207:11","label":"70","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"},{"id":"contentnotes0:210:11","label":"71","page":11,"pageUrl":"/books/4ITR6Fty?page=11#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":186839,"shortId":"2L7oiunF","title":"Орлеанская девственница","authorLine":"Николай Степанович Гумилев, Франсуа-Мари Аруэ Вольтер","primaryAuthorId":"cdac7627-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/87fe62c6-f757-4589-b9e5-123ad8e46a7c/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2L7oiunF"},{"idCatalog":762188,"shortId":"3Hhycl1e","title":"Веселые нищие","authorLine":"Роберт Бернс, Петр Исаевич Вейнберг","primaryAuthorId":"a28881b3-e0b4-59ba-a5d1-0f617b52e60c","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/4384b48d-0de2-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3Hhycl1e"},{"idCatalog":763955,"shortId":"2O7dumuj","title":"Трагедия в Бристоле","authorLine":"Виктор Петрович Буренин, Томас Чаттертон","primaryAuthorId":"3bc02472-1572-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/950022bd-5ed4-11e7-9bfb-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2O7dumuj"},{"idCatalog":792478,"shortId":"4SVrWzi0","title":"Песнь бедняка","authorLine":"Василий Степанович Курочкин, Роберт Бернс","primaryAuthorId":"d9c8f335-9d6e-11e5-9f4b-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/ddb87341-0d7e-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SVrWzi0"},{"idCatalog":791094,"shortId":"1kQZrVeS","title":"Прежде всего","authorLine":"Всеволод Дмитриевич Костомаров, Роберт Бернс","primaryAuthorId":"f87dbdea-0e5f-11e6-9c02-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/b0b550c5-0f5e-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1kQZrVeS"},{"idCatalog":788385,"shortId":"0WIQyMrD","title":"Иван Ерофеич Хлебное-зернышко","authorLine":"Роберт Бернс, Осип Иванович Сенковский","primaryAuthorId":"a28881b3-e0b4-59ba-a5d1-0f617b52e60c","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5f23017e-0dbb-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0WIQyMrD"},{"idCatalog":786502,"shortId":"1VhIdF3I","title":"Филипп","authorLine":"Николай Степанович Курочкин, Витторио Альфьери","primaryAuthorId":"1fb78afb-3890-11e1-aac2-5924aae99221","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/2746096f-3890-11e1-aac2-5924aae99221/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1VhIdF3I"},{"idCatalog":790194,"shortId":"0U31xVIu","title":"Из кантаты «Веселые нищие»","authorLine":"Константин Дмитриевич Бальмонт, Роберт Бернс","primaryAuthorId":"b18393aa-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/96b6edbf-0f5f-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0U31xVIu"},{"idCatalog":791204,"shortId":"1Wtqx1m6","title":"К маргаритке, которую сам Поэт в 1786 году срезал плугом","authorLine":"Роберт Бернс","primaryAuthorId":"a28881b3-e0b4-59ba-a5d1-0f617b52e60c","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/b489cfc1-0d76-11e6-b64d-0cc47a5453d6/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1Wtqx1m6"},{"idCatalog":763136,"shortId":"1eAIFjkc","title":"Maria. Poème d\u0026apos;Ukraine","authorLine":"Malczewski Antoni","primaryAuthorId":"27d70aa9-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/667493ba-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1eAIFjkc"},{"idCatalog":764915,"shortId":"3qzgAO3d","title":"Ajudah","authorLine":"Адам Мицкевич","primaryAuthorId":"40efdf27-15a3-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/c0b8cc47-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3qzgAO3d"},{"idCatalog":764925,"shortId":"00JITKM7","title":"Bakczysaraj w nocy","authorLine":"Адам Мицкевич","primaryAuthorId":"40efdf27-15a3-11e0-8c7e-ec5afce481d9","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/c0d72035-1085-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/00JITKM7"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":40,"totalPages":4,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}