Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Ciesz się klasyką! Miłego czytania!
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 4 из 6X
«Tak przeżyłem na puszczy całe lat trzydzieści: Prędko w myśli podumać, wygwarzyć w powieści, Ale przeżyć nieprędko! mocna dusza człeka, Z wyniszczałego cielska niełatwo ucieka! Na pracy i pokucie, na głodzie i zimnie, Kiedy wszystko starzało, umiérało przy mnie. Gdy dęby, które pomnę58 z zieleniuchném czołem, Poschły i poginęły – a ja nie zginąłem. Nieraz sosnę, co była świadkiem mojéj pracy, Wypróchniła zgnilizna, podgryźli robacy59, A mój robak, co trupa wietrzył już z daleka, Dotąd się spragnionego żéru nie doczeka. Już oniemiały język przyschnął mi do gardła, Mój się topor wyszczerbił, siermięga podarła, Cóż począć – myślę sobie – zgon idzie powoli, Lecz trzeba żyć dla pracy, dla pokuty gwoli60, Nie rzucę cię sam przez się, mój dobry pszczelniku61, Siekiera się jakkolwiek zostrzy na kamyku, A zakrwawiony łachman niech już w kącie leży, Bo mi kudłacz zabity dostarczy odzieży. Nie trzeba było szukać, bo nieraz otwarcie Przychodził straszny niedźwiedź wydzierać mi barcie, I cóż państwo powiécie – ot, zajdę mu drogę, I kijem lub toporem na śmierć go przemogę! Nie nosiłem na piersiach jak ty, książę, zbroi, Nieraz mię okaleczył… lecz to się zagoi, Nieraz w szponach niedźwiedzich jak przyczaję ducha, Ów mię łapą potrąci, obwącha, posłucha, A sądząc, żem nieżywy już zemsty nie szuka. Och, człowiek odziczały62, to przemyślna sztuka… Co to wam opowiadać? bo któż mi uwierzy? Jakem ja się przyczajał do ptastwa63 i źwierzy, Jakem dostrzegł z daleka, jak nacierał z bliska — Ściągnąć orła z obłoków, źwierza z legowiska, Zdławić łosia w objęciach – na co tu narzędzie? Głód rozumu nauczy i siły dobędzie! Co rok gdy śnieg wypadnie w jednostajnéj porze, Kréskę na moim dębie wyciosam na korze — I tak znaczyłem lata – ej, niemałe dzieło Nim się dwadzieścia karbów na korze wycięło! Czas płynie – a ja ufny w Najwyższéj opiece, Modlę się, zbiéram roje albo barci klecę — Moje pszczółki kochane znały moję64 władzę, Wyjdzie rój – ot, i czeka, nim go nie osadzę — Wiedziały, że wsadzone rękami mojemi, Czy wysoko na drzewie, czy nisko na ziemi, Znajdą dobrą sadzibę – czy karmu niewiele, Od starych miód podetnę, a młodszym udzielę, — I tak co rok, a co rok. Od ziarnka do ziarnka Mnożyła się i ręką szła mi gospodarka — W lat dwadzieścia i kilka – w szérokim zakresie, Trzy kopy65 moich barci naliczyłem w lesie».
XI
«Ależ trzeba nieszczęścia! wszak mówiłem o tém, Żem niegdyś krzyż drewniany postawił nad błotem, Jak tarczę od szatana – ot niszczał leciuchno, Podgnił, upadł na ziemię, rozbił się na próchno, I już trawa zarosła na ubitéj drodze, Gdzie, bywało, wieczorem pomodlić się chodzę. Więc znowu Boże odpuść! byłem w sidłach diabła — Mój topor się potrzaskał – i ręka osłabła, Nie miałem sił na nowo odbudować krzyża, A już czułem jak starość, jak śmierć się przybliża, I zapragnąłem śmierci – nie sposób żyć dłużéj — Kiedy już drżąca ręka do pracy nie służy, Kiedy nie mam siekiery – ej, nie przeżyć wcale! Czém ja kłodę rozrąbię? czém źwierza powalę? Wszak już i głód dokucza – już niedźwiedź kudłaty, Co mi służył na odzież, podarł się na szmaty, Cóż począć? śmierć nadchodzi – ot, szepcąc pacierze W mojéj dębowéj klatce do śmierci przeleżę — Więc powlokłem kościska w wypróchniałą jamę; Lecz tu poczęły dręczyć okropności same, Tutaj czarna tęsknota do świata i ludzi, Tu pragnienie rozpali, tu się głód obudzi, Szatan po zgniciu krzyża ufny swéj potędze, Przeszkadzał mi modlitew i wyśmiewał nędzę, W oczy mi się naigrawał – to wychodzi z błota, To huczy w oczerecie, to dziko chychota66, To wejdzie mi do serca i tam ślad swój znaczy Ponuremi myślami grzechu i rozpaczy, — Gdy ja myślą o Bogu chcę pokrzepić ducha, On mi ogień sumienia pod sercem rozdmucha, I krew mi przypomina albo ryczy wściekle: »Żegnaj się, czy nie żegnaj, obaczym się w piekle!« Och! wtenczas, jaśne pany, ucierpiałem dosyć. »Nie! – rzekłem – niepodobna takich mąk przenosić, Czyż zniosłem tyle pokus i prac nadaremno, Aby w końcu duch czarny wziął górę nade mną? Nie zdołam mu się oprzeć, ratuj Matko święta! Bo w téj puszczy przed śmiercią szatan mię opęta I weźmie duszę moją. – Wyjdę z tej gęstwini67, Niech się już sądom ludzkim zadosyć uczyni. Może kiedy mię spotka zasłużona plaga68, Szatan się ułagodzi albo Bóg przebłaga«; — I wziąłem moją zgniłą, podartą sukmanę, Pożegnałem pasiekę i pszczółki kochane, I płacząc po mym lesie, i klnąc moją dolę, Poszedłem, by jakkolwiek wybłąkać się w pole». —
XII
«Błądziłem długo… aż jednego ranka, Las się przerzadził69 nad széroką rzeką, I zawidniała piasczysta70 polanka, A daléj wzgórek i wieś niedaleko. Wszedłem na wzgórek, las zniknął w oddali, Było mi straszno, gdy wyszedłem w pole… Drżałem z obawy, że mię wiatr obali, Że zbytnia jasność oczy mi wykole… Powiodłem okiem po błokitném niebie, Potém spojrzałem na ustroń wieśniaczą, Mży się w źrzenicach, widzę wkoło siebie Dęby i sosny na powietrzu skaczą — Wszedłem do wioski, strach ogarnął piersi, Lecz razem w piersiach tak słodko, tak rzewnie, Ludzie! – mój Boże – to bracia najszczersi! Ja wszystkich ludzi uściskałbym pewnie! Lecz wszyscy ludzie, na całéj ulicy, Z krzykiem, ze strachem, uciekli ode mnie, Dzieci i starsi, wszyscy bez różnicy — Wołam ich, płaczę, wszystko nadaremnie. — Czy to twarz moja zniszczona przez nędzę? Czy leśna postać straszyła z daleka? Czy krew błyszcząca na zgniłéj siermiędze? Czy ślady w oczach, że zabiłem człeka? Gorzko mi było, że ludzkie postacie Stronią71 ode mnie jakby od zarazy — Każdy mię z dala żegna po trzy razy, I bieży z krzykiem zamykać się w chacie. Piérwszy z ulicy stał domek schylony, Puknąłem w okno, zakrzyczano z chaty. Ja się oparłszy na mój kij sękaty, Rzekłem: – »Niech będzie Chrystus pochwalony!« Nikt się nie ozwał, ale drżące dziecko Kawałek chleba rzuciło mi w ręce — Oj pany! pany! nigdy tak zbójecko, Wilk nie poglądał na zwłoki jagnięce — Ani połykał tak żarłoczném gardłem, Krwawéj zdobyczy na wioskowej niwie — Jak ja na chléb ten patrzałem łapczywie I jak go żarłem… Z wioski do wioski błąkam się mizerny, Ludzie się lękli jak dzikiego gadu, Na koniec człowiek jakiś miłosierny Spytał się u mnie: »Kto ty jesteś, dziadu?« I wezwał na noc, i dał ciepłéj strawy72, Starą sukmanę dał mi na przykrycie, I gwarzył ze mną – o Boże łaskawy, Szczęść temu człeku73 całe jego życie! (Najlepszy datek – o wierzcie mi, wierzcie Kto swojém sercem biedaka obdarzy). On mi powiedział: że w tutejszém mieście Zasiadłeś książę, by sądzić zbrodniarzy, Więc tu przyszedłem. Jak zbrodniarze warci, Każ mię ukarać przykładnie a srodze, A ja ci za to sowicie nagrodzę, Weź moje pszczoły, – te trzy kopy barci! Jam je hodował na bezludnym borze, Strzegłem, czy letnia, czy zimowa pora; Dziś tego miejsca nie znalazłbym może, Lecz każ wyszukać, gdzieś koło jeziora. Las jakby wyspa – bagna idą w kółko, Przy jedném bagnie jest krzyża ułomek, A w środku wyspy nad samą rzeczułką, W spróchniałym dębie wydrążony domek. — Nie gardź podarkiem miłościwy książę! A mnie na gardle74 skaraj jak mordercę, Może się śmiercią sumienie rozwiąże, Może ciężaru pozbędzie się serce!!»
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/0eeS2KkP","pageTitle":"Chodyka (Władysław Syrokomla) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Chodyka». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Chodyka». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Władysław Syrokomla","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/0eeS2KkP#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"литература 18 века","item":"https://bookra.app/genre/5306"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Chodyka","item":"https://bookra.app/books/0eeS2KkP"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/0eeS2KkP","url":"https://bookra.app/books/0eeS2KkP","name":"«Chodyka». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Chodyka». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/0eeS2KkP#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/0eeS2KkP#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7bd1ade9-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/0eeS2KkP#work","name":"Chodyka","url":"https://bookra.app/books/0eeS2KkP","description":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7bd1ade9-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["литература 18 века","литература 19 века","мифы / легенды / эпос"],"sameAs":["https://litres.ru/book/wladyslaw-syrokomla/chodyka-23551786/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba#person","name":"Władysław Syrokomla","url":"https://bookra.app/author/260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"литература 18 века"},{"@type":"Thing","name":"литература 19 века"},{"@type":"Thing","name":"мифы / легенды / эпос"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/0eeS2KkP#edition","url":"https://bookra.app/books/0eeS2KkP","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/wladyslaw-syrokomla/chodyka-23551786/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Chodyka»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/0eeS2KkP","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":763543,"shortId":"0eeS2KkP","title":"Chodyka","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7bd1ade9-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/1200.webp","annotationText":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Władysław Syrokomla","authors":[{"id":"260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","displayName":"Władysław Syrokomla","protectedUrl":"/author/260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5306,"title":"литература 18 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5306"},{"id":5305,"title":"литература 19 века","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5305"},{"id":5299,"title":"мифы / легенды / эпос","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5299"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763543","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763543","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_763543","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_763543","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_763543","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763543"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_763543","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_763543","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_763543","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763543"},"guestReaderUrl":"/books/0eeS2KkP?page=4#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":4,"totalPages":6,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=3#reader-content","nextPageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content","progressLabel":"Страница 4 из 6","sections":[{"id":"content2:2","kind":"heading","text":"X"},{"id":"content2:3","kind":"paragraph","text":"«Tak przeżyłem na puszczy całe lat trzydzieści: Prędko w myśli podumać, wygwarzyć w powieści, Ale przeżyć nieprędko! mocna dusza człeka, Z wyniszczałego cielska niełatwo ucieka! Na pracy i pokucie, na głodzie i zimnie, Kiedy wszystko starzało, umiérało przy mnie. Gdy dęby, które pomnę58 z zieleniuchném czołem, Poschły i poginęły – a ja nie zginąłem. Nieraz sosnę, co była świadkiem mojéj pracy, Wypróchniła zgnilizna, podgryźli robacy59, A mój robak, co trupa wietrzył już z daleka, Dotąd się spragnionego żéru nie doczeka. Już oniemiały język przyschnął mi do gardła, Mój się topor wyszczerbił, siermięga podarła, Cóż począć – myślę sobie – zgon idzie powoli, Lecz trzeba żyć dla pracy, dla pokuty gwoli60, Nie rzucę cię sam przez się, mój dobry pszczelniku61, Siekiera się jakkolwiek zostrzy na kamyku, A zakrwawiony łachman niech już w kącie leży, Bo mi kudłacz zabity dostarczy odzieży. Nie trzeba było szukać, bo nieraz otwarcie Przychodził straszny niedźwiedź wydzierać mi barcie, I cóż państwo powiécie – ot, zajdę mu drogę, I kijem lub toporem na śmierć go przemogę! Nie nosiłem na piersiach jak ty, książę, zbroi, Nieraz mię okaleczył… lecz to się zagoi, Nieraz w szponach niedźwiedzich jak przyczaję ducha, Ów mię łapą potrąci, obwącha, posłucha, A sądząc, żem nieżywy już zemsty nie szuka. Och, człowiek odziczały62, to przemyślna sztuka… Co to wam opowiadać? bo któż mi uwierzy? Jakem ja się przyczajał do ptastwa63 i źwierzy, Jakem dostrzegł z daleka, jak nacierał z bliska — Ściągnąć orła z obłoków, źwierza z legowiska, Zdławić łosia w objęciach – na co tu narzędzie? Głód rozumu nauczy i siły dobędzie! Co rok gdy śnieg wypadnie w jednostajnéj porze, Kréskę na moim dębie wyciosam na korze — I tak znaczyłem lata – ej, niemałe dzieło Nim się dwadzieścia karbów na korze wycięło! Czas płynie – a ja ufny w Najwyższéj opiece, Modlę się, zbiéram roje albo barci klecę — Moje pszczółki kochane znały moję64 władzę, Wyjdzie rój – ot, i czeka, nim go nie osadzę — Wiedziały, że wsadzone rękami mojemi, Czy wysoko na drzewie, czy nisko na ziemi, Znajdą dobrą sadzibę – czy karmu niewiele, Od starych miód podetnę, a młodszym udzielę, — I tak co rok, a co rok. Od ziarnka do ziarnka Mnożyła się i ręką szła mi gospodarka — W lat dwadzieścia i kilka – w szérokim zakresie, Trzy kopy65 moich barci naliczyłem w lesie»."},{"id":"content2:4","kind":"heading","text":"XI"},{"id":"content2:5","kind":"paragraph","text":"«Ależ trzeba nieszczęścia! wszak mówiłem o tém, Żem niegdyś krzyż drewniany postawił nad błotem, Jak tarczę od szatana – ot niszczał leciuchno, Podgnił, upadł na ziemię, rozbił się na próchno, I już trawa zarosła na ubitéj drodze, Gdzie, bywało, wieczorem pomodlić się chodzę. Więc znowu Boże odpuść! byłem w sidłach diabła — Mój topor się potrzaskał – i ręka osłabła, Nie miałem sił na nowo odbudować krzyża, A już czułem jak starość, jak śmierć się przybliża, I zapragnąłem śmierci – nie sposób żyć dłużéj — Kiedy już drżąca ręka do pracy nie służy, Kiedy nie mam siekiery – ej, nie przeżyć wcale! Czém ja kłodę rozrąbię? czém źwierza powalę? Wszak już i głód dokucza – już niedźwiedź kudłaty, Co mi służył na odzież, podarł się na szmaty, Cóż począć? śmierć nadchodzi – ot, szepcąc pacierze W mojéj dębowéj klatce do śmierci przeleżę — Więc powlokłem kościska w wypróchniałą jamę; Lecz tu poczęły dręczyć okropności same, Tutaj czarna tęsknota do świata i ludzi, Tu pragnienie rozpali, tu się głód obudzi, Szatan po zgniciu krzyża ufny swéj potędze, Przeszkadzał mi modlitew i wyśmiewał nędzę, W oczy mi się naigrawał – to wychodzi z błota, To huczy w oczerecie, to dziko chychota66, To wejdzie mi do serca i tam ślad swój znaczy Ponuremi myślami grzechu i rozpaczy, — Gdy ja myślą o Bogu chcę pokrzepić ducha, On mi ogień sumienia pod sercem rozdmucha, I krew mi przypomina albo ryczy wściekle: »Żegnaj się, czy nie żegnaj, obaczym się w piekle!« Och! wtenczas, jaśne pany, ucierpiałem dosyć. »Nie! – rzekłem – niepodobna takich mąk przenosić, Czyż zniosłem tyle pokus i prac nadaremno, Aby w końcu duch czarny wziął górę nade mną? Nie zdołam mu się oprzeć, ratuj Matko święta! Bo w téj puszczy przed śmiercią szatan mię opęta I weźmie duszę moją. – Wyjdę z tej gęstwini67, Niech się już sądom ludzkim zadosyć uczyni. Może kiedy mię spotka zasłużona plaga68, Szatan się ułagodzi albo Bóg przebłaga«; — I wziąłem moją zgniłą, podartą sukmanę, Pożegnałem pasiekę i pszczółki kochane, I płacząc po mym lesie, i klnąc moją dolę, Poszedłem, by jakkolwiek wybłąkać się w pole». —"},{"id":"content2:6","kind":"heading","text":"XII"},{"id":"content2:7","kind":"paragraph","text":"«Błądziłem długo… aż jednego ranka, Las się przerzadził69 nad széroką rzeką, I zawidniała piasczysta70 polanka, A daléj wzgórek i wieś niedaleko. Wszedłem na wzgórek, las zniknął w oddali, Było mi straszno, gdy wyszedłem w pole… Drżałem z obawy, że mię wiatr obali, Że zbytnia jasność oczy mi wykole… Powiodłem okiem po błokitném niebie, Potém spojrzałem na ustroń wieśniaczą, Mży się w źrzenicach, widzę wkoło siebie Dęby i sosny na powietrzu skaczą — Wszedłem do wioski, strach ogarnął piersi, Lecz razem w piersiach tak słodko, tak rzewnie, Ludzie! – mój Boże – to bracia najszczersi! Ja wszystkich ludzi uściskałbym pewnie! Lecz wszyscy ludzie, na całéj ulicy, Z krzykiem, ze strachem, uciekli ode mnie, Dzieci i starsi, wszyscy bez różnicy — Wołam ich, płaczę, wszystko nadaremnie. — Czy to twarz moja zniszczona przez nędzę? Czy leśna postać straszyła z daleka? Czy krew błyszcząca na zgniłéj siermiędze? Czy ślady w oczach, że zabiłem człeka? Gorzko mi było, że ludzkie postacie Stronią71 ode mnie jakby od zarazy — Każdy mię z dala żegna po trzy razy, I bieży z krzykiem zamykać się w chacie. Piérwszy z ulicy stał domek schylony, Puknąłem w okno, zakrzyczano z chaty. Ja się oparłszy na mój kij sękaty, Rzekłem: – »Niech będzie Chrystus pochwalony!« Nikt się nie ozwał, ale drżące dziecko Kawałek chleba rzuciło mi w ręce — Oj pany! pany! nigdy tak zbójecko, Wilk nie poglądał na zwłoki jagnięce — Ani połykał tak żarłoczném gardłem, Krwawéj zdobyczy na wioskowej niwie — Jak ja na chléb ten patrzałem łapczywie I jak go żarłem… Z wioski do wioski błąkam się mizerny, Ludzie się lękli jak dzikiego gadu, Na koniec człowiek jakiś miłosierny Spytał się u mnie: »Kto ty jesteś, dziadu?« I wezwał na noc, i dał ciepłéj strawy72, Starą sukmanę dał mi na przykrycie, I gwarzył ze mną – o Boże łaskawy, Szczęść temu człeku73 całe jego życie! (Najlepszy datek – o wierzcie mi, wierzcie Kto swojém sercem biedaka obdarzy). On mi powiedział: że w tutejszém mieście Zasiadłeś książę, by sądzić zbrodniarzy, Więc tu przyszedłem. Jak zbrodniarze warci, Każ mię ukarać przykładnie a srodze, A ja ci za to sowicie nagrodzę, Weź moje pszczoły, – te trzy kopy barci! Jam je hodował na bezludnym borze, Strzegłem, czy letnia, czy zimowa pora; Dziś tego miejsca nie znalazłbym może, Lecz każ wyszukać, gdzieś koło jeziora. Las jakby wyspa – bagna idą w kółko, Przy jedném bagnie jest krzyża ułomek, A w środku wyspy nad samą rzeczułką, W spróchniałym dębie wydrążony domek. — Nie gardź podarkiem miłościwy książę! A mnie na gardle74 skaraj jak mordercę, Może się śmiercią sumienie rozwiąże, Może ciężaru pozbędzie się serce!!»"}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Władysław Syrokomla Chodyka","page":1,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP#reader-content"},{"id":"content0:1:1","label":"I","page":1,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP#reader-content"},{"id":"content0:3:1","label":"II","page":1,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP#reader-content"},{"id":"content0:5:1","label":"III","page":1,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP#reader-content"},{"id":"content0:7:1","label":"IV","page":1,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP#reader-content"},{"id":"content0:9:2","label":"V","page":2,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=2#reader-content"},{"id":"content1:0:2","label":"VI","page":2,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=2#reader-content"},{"id":"content1:2:3","label":"VII","page":3,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=3#reader-content"},{"id":"content1:4:3","label":"VIII","page":3,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=3#reader-content"},{"id":"content2:0:3","label":"IX","page":3,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=3#reader-content"},{"id":"content2:2:4","label":"X","page":4,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=4#reader-content"},{"id":"content2:4:4","label":"XI","page":4,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=4#reader-content"},{"id":"content2:6:4","label":"XII","page":4,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=4#reader-content"},{"id":"content3:0:5","label":"XIII","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"content3:2:5","label":"XIV","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:5","label":"1","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:5","label":"2","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:5","label":"3","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:5","label":"4","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:5","label":"5","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:5","label":"6","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:5","label":"7","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:5","label":"8","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:5","label":"9","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:5","label":"10","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:5","label":"11","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:5","label":"12","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:5","label":"13","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:5","label":"14","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:5","label":"15","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:5","label":"16","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:5","label":"17","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:5","label":"18","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:5","label":"19","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:5","label":"20","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:5","label":"21","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:5","label":"22","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:5","label":"23","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:5","label":"24","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:5","label":"25","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:5","label":"26","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:5","label":"27","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:5","label":"28","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:5","label":"29","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:5","label":"30","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:5","label":"31","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:5","label":"32","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:5","label":"33","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:5","label":"34","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:5","label":"35","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:105:5","label":"36","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:108:5","label":"37","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:111:5","label":"38","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:114:5","label":"39","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:117:5","label":"40","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:120:5","label":"41","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:123:5","label":"42","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:126:5","label":"43","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:129:5","label":"44","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:132:5","label":"45","page":5,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=5#reader-content"},{"id":"contentnotes0:135:6","label":"46","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:138:6","label":"47","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:141:6","label":"48","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:144:6","label":"49","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:147:6","label":"50","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:150:6","label":"51","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:153:6","label":"52","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:156:6","label":"53","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:159:6","label":"54","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:162:6","label":"55","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:165:6","label":"56","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:168:6","label":"57","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:171:6","label":"58","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:174:6","label":"59","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:177:6","label":"60","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:180:6","label":"61","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:183:6","label":"62","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:186:6","label":"63","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:189:6","label":"64","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:192:6","label":"65","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:195:6","label":"66","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:198:6","label":"67","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:201:6","label":"68","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:204:6","label":"69","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:207:6","label":"70","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:210:6","label":"71","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:213:6","label":"72","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:216:6","label":"73","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:219:6","label":"74","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:222:6","label":"75","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:225:6","label":"76","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:228:6","label":"77","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:231:6","label":"78","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:234:6","label":"79","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:237:6","label":"80","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"},{"id":"contentnotes0:240:6","label":"81","page":6,"pageUrl":"/books/0eeS2KkP?page=6#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":763431,"shortId":"4FRQv2Xl","title":"Do czytelników i do autora kilka słów wydawcy","authorLine":"Rzewuski Henryk","primaryAuthorId":"1c8459df-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/77bee5ec-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4FRQv2Xl"},{"idCatalog":763432,"shortId":"1LsMBDL8","title":"Kazanie konfederackie","authorLine":"Rzewuski Henryk","primaryAuthorId":"1c8459df-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/77c56368-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1LsMBDL8"},{"idCatalog":763435,"shortId":"1oZA2GR7","title":"Pan Bielecki","authorLine":"Rzewuski Henryk","primaryAuthorId":"1c8459df-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/77e4f34a-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1oZA2GR7"},{"idCatalog":763438,"shortId":"059msDVo","title":"Pan Dzierżanowski","authorLine":"Rzewuski Henryk","primaryAuthorId":"1c8459df-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/77ee4a76-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/059msDVo"},{"idCatalog":761954,"shortId":"3qXUEnC8","title":"Sawa","authorLine":"Rzewuski Henryk","primaryAuthorId":"1c8459df-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/355eb3cc-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/3qXUEnC8"},{"idCatalog":763437,"shortId":"33HYIEWl","title":"Pan Czapski","authorLine":"Rzewuski Henryk","primaryAuthorId":"1c8459df-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/77eb6590-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/33HYIEWl"},{"idCatalog":763439,"shortId":"2p98ZMWX","title":"Pan Ogiński","authorLine":"Rzewuski Henryk","primaryAuthorId":"1c8459df-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/77f83939-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2p98ZMWX"},{"idCatalog":763539,"shortId":"35WpJkrt","title":"Błogosławiony Sadoch","authorLine":"Władysław Syrokomla","primaryAuthorId":"260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7bc7f58a-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/35WpJkrt"},{"idCatalog":763555,"shortId":"1YgMMuXR","title":"Pocztylion","authorLine":"Władysław Syrokomla","primaryAuthorId":"260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7c3f4e3d-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1YgMMuXR"},{"idCatalog":763562,"shortId":"48EDevQm","title":"Zalotnicy","authorLine":"Władysław Syrokomla","primaryAuthorId":"260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7c83855b-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/48EDevQm"},{"idCatalog":761953,"shortId":"2HDQ5mhL","title":"Pawlik","authorLine":"Rzewuski Henryk","primaryAuthorId":"1c8459df-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/3558e552-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2HDQ5mhL"},{"idCatalog":763557,"shortId":"2VDOMsx9","title":"Trzy gwiazdki","authorLine":"Władysław Syrokomla","primaryAuthorId":"260e6f92-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/7c58a3e8-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2VDOMsx9"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":22,"totalPages":2,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}