Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Powrót posła to komedia polskiego poety, dramaturga, historyka Juliana Uryna Niemcewicza z 1790 roku. Na scenie została wystawiona rok później.Autor ukazuje konflikt między dwoma obozami politycznymi – konserwatystami oraz reformatorami. Akcja utworu dzieje się we dworku w czasie przerwy w obradach Sejmu Wielkiego, zaś autor przedstawia omawiane tam problemy. Był on zwolennikiem reform i chciał pokazać w utworze ich słuszność. W dziele poruszone są takie problemy jak prawa innych grup społecznych, polityka zagraniczna Polski, sukcesja tronu czy liberum veto.

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 2 из 16

Jam nie tęsknił, gdy zadość czynił urzędowi; Dom zawsze ustępować powinien krajowi. W nieprzytomności11 jego cieszyły mię wieści, Że się wśród tych cnotliwych mężów syn mój mieści, Co z przemocy i hańby kraj nasz wydobyli.

STAROSTA

Niedługo się tem wszystkiem będziemy cieszyli, Bóg wie, co porobiły sejmujące Stany, Dlaczego ten rząd, po co te wszystkie odmiany? Alboż źle było dotąd, a nasi przodkowie, Nie mieliż to rozumu i oleju w głowie? Byliśmy potężnymi pod ich ustawami, Jak to Polak szczęśliwie żył pod Augustami12! Co to za dwory, jakie trybunały huczne, Co za paradne sejmy, jakie wojsko juczne. Człek jadł, pił, nic nie robił, i suto w kieszeni, Dziś się wszystko zmieniło i bardziej się zmieni, Zepsuli wszystko, tknąć się śmieli okrutnicy, Liberum Veto 13, tej to wolności źrenicy! płacze Przedtem bez żadnych intryg, bez najmniejszej zdrady Jeden poseł mógł wstrzymać sejmowe obrady, Jeden ojczyzny całej trzymał w ręku wagę, Powiedział: nie pozwalam, i uciekł na Pragę. Cóż mu kto zrobił: jeszcze za tak przedni wniosek, Miał promocje, i dostał czasem kilka wiosek; Dzisiaj co kto dostanie? Nowomodne głowy Chcą robić jakieś straże, jakiś sejm gotowy, Czyste do despotyzmu otwierają pole.

PODKOMORZY

Wskrzeszają mądrą wolność, skracają swywole14. Ten to nieszczęsny nierząd, to sejmów zrywanie, Kraj zgubiło, ściągnęło obce panowanie. Te zaborów, te srogich klęsk naszych przyczyną, I my sami byliśmy nieszczęść naszych winą; Gnijąc w zbytkach, lenistwie, i biesiad zwyczaju, Myśleliśmy o sobie, a nigdy o kraju; Klęskami ojców nowe plemię ostrożniejsze, Wzgardziwszy zyski, było na całość baczniejsze. Nieba zdarzyły porę, oni ją chwycili, Ojczyznę z pod ciężkiego jarzma wydobyli, Walcząc wszystkie przeszkody gorliwą robotą, Idąc przykładem króla, i własną swą cnotą, Powracają porządek, i sławę ojczyźnie. Stokroć szczęśliwy, że choć przy późnej siwiznie, Ujrzę, że Polska rządna i że poważana.

STAROSTA

Wiem, że waćpanu każda przyjemna odmiana. W księgach się tych dzikości wszystkich nauczyłeś, W tych księgach, nad któremi już oczy straciłeś. Ja, co nigdy nie czytam, lub przynajmniej mało, Wiem, że tak jest najlepiej, jak przedtem bywało. Równycheś sentymentów nauczył i syna, Czysto w zdaniach tatunia swego przypomina. Pięknie się na dzisiejszym sejmie popisował15.

PODKOMORZYNA

z żywością

W nieuczciwem go zdaniu nikt nie poszlakował.

STAROSTA

Nie wiem, czyli złe zdanie, czyli też uczciwe, Może bardzo rozumne, ale niegorliwe; Każdej rzeczy jakoweś zgłębianie z daleka, To śmieszne jakieś względy na prawa człowieka, To zawody sumienia, to delikatności, To jakieś szanowanie świętych praw własności. Za naszych czasów na to wszystko nie zważano, Wszyscy byli kontenci, robiono co chciano. Rozumiesz, że syn jego dokazywał wiele, Raz się w tydzień odezwał, lub we dwie niedziele; Poseł gadać powinien.

PODKOMORZY

Powinien wprzód myślić. W kilku zważonych słowach łatwiej rzecz jest skreślić, Niźli w rozwlekłej mowie, bez ładu i związku, Być upartym pozorem niby obowiązku. Człek rozumny, co łączy światło z przekonaniem, Długo waży, niźli się odezwie z swem zdaniem; Obstaje przy niem, nie przez wrzaski przeraźliwe, Nie dlatego, że jego, lecz że sprawiedliwe: Człek cnotliwy jest stałym, człek próżny upartym.

STAROSTA

Ja co mówię i myślę, sposobem otwartym Powiadam, że uparty człek zawsze wygrywa. Świeży mam tego przykład: rok ledwie upływa, Kiedy byłem na dziale Chorążego synów; Najstarszy jak się uparł, o kilka tam młynów, Niesłusznie prawda; cośmy się go naprosili! I nie, i nie: nareszcie bracia ustąpili. Powiedzże waćpan teraz, że uparty traci.

PODKOMORZY

Wielki zaiste zaszczyt, że ukrzywdził braci. Jakże waćpan takiego dopuściłeś działu?

STAROSTA

Mówiłem młodszym, żeby szli do Trybunału, Nie chcieli: wolim cierpieć, niż z bratem się kłócić. Niechże cierpią; lecz chcąc się do pierwszego wrócić, Jakież waćpana zdanie o sejmie gotowym! Czyli się to z rozumem może zgodzić zdrowym, Żeby poseł w urzędzie był dwa lata trwale? Sejm powinien być tylko o świętym Michale, Nie więcej jak sześć niedziel16, tak przedtem bywało.

PODKOMORZY

I to wszystkich klęsk naszych przyczyną się stało; W nierządzie i letargu naród zanurzony, Raz we dwa lata sejmem bywał przebudzony, Nie dlatego by radził, lecz żeby się kłócił, W nieładzie wszystko zastał, w nieładzie porzucił. Kraj ustawnych zaradzeń może potrzebować, Te powinien w swym rządzie bez zwłoki znajdować.

STAROSTA

Bez zwłoki! to o sejmie nie można powiedzieć, Dzisiejszy przez dwa lata nie przestał się biedzić: I cóż ci prawodawcy dobrego zrobili? Wszystko pozaczynali, a nic nie skończyli.

PODKOMORZY

Narody szybkim pędem do upadku lecą, Lecz długo trzeba czekać, niźli się oświecą, Nim się zwalczą przesądy, duch niezgód obłudny, Nad wkorzenionym błędem tryumf światła trudny. Czernić sejm ten już rzeczą stało się zwyczajną, Nie zrobił tyle, co mógł, nikomu nie tajną, Ale zważając jakie znajdował trudności, Za to co zrobił, wiele winniśmy wdzięczności. Nie podlegamy nigdy panowi17 obcemu, Zważmy, czemeśmy byli lat tylko dwa temu? Wewnątrz słabi, niezgodni, srodze uciśnieni, U postronnych nieznani, albo też wzgardzeni. Dziś się sława narodu i powaga wraca; Obywatel z radością podatek opłaca, Przez wolny sojusz dawna świetność nam oddana, Mamy dziś sprzymierzeńca, mieliśmy wprzód pana; Wojska wzrastają pełne szlachetnej ochoty, Patrz na okryte zbroją cnej młodzieży roty, Skarby złotem, zbrojownie śpiżem napełnione: Będą jeszcze dla Polski dni świetne wrócone, Będą, byleby naród cnotą zapalony, Chęcią dobra ojczyzny z królem połączony, Uwodzić się namowom przewrotnym nie dawał, I w zaczętej już pracy nigdy nie ustawał; Niech każdy ma szczęśliwość powszechną w pamięci, I miłość własną kraju miłości poświęci: Z dawnym wyborem wkrótce nowy się połączy, Co pierwszy nie dokonał, to drugi dokończy; Czynnie robiąc, zaradzi powszechnej potrzebie, Zyskał szczęście dla kraju, a sławę dla siebie.

STAROSTA

Wszystko to piękne słowa i piękne nadzieje, Lecz na te obietnice ja się tylko śmieję; W tym rządzie skryta jakaś intryga pracuje; Ja się na nic nie zgodzę, zaraz protestuję, z pasją A gdy zdanie waćpana sprzeczne z mojem wszędzie, Syn jego mojej córki pewnie mieć nie będzie.

PODKOMORZY

Cóż sprzeczka nasza ma się tykać mego syna? Żeśmy innego zdania, to nie jego wina, Porywczo losem córki nie zechcesz rozrządzić, Raczysz wprzód zięcia poznać i zdatność osądzić; Najbardziej młodych osób zważyć gust, skłonności.

STAROSTA

Znam je już, dobrodzieju.

Страница 2 из 16

Вам также может понравиться