Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Ciesz się klasyką! Miłego czytania!
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 2 из 4(N. B. We śnie tracę swoje imię realne – Józef – i nazywam się Arion).
– Czy ci nie wstyd myśleć o takich rzeczach – odparłem, nie bez awersji patrząc na tego koczkodana. – Lepiej byś się czegoś nauczyła.
– Ale owszem – rzekła na to hawanna – ja umiem geometrię. – I ujęła mnie za rękę.
Nie, nie wytrzymam takich okropnych widzeń! Zacząłem znowu uciekać bulwarem (tylko się nie obudź – mówiłem sobie). Domów było tu niewiele. Naraz ujrzałem wrota, niby sklepu jakiegoś; otworzyłem je, wpadłem do izby, pośpiesznie zamknąłem. Była to pracownia rzeźbiarska, w której siedział młody człowiek, zapewne artysta – przed cudownym posągiem z białego marmuru: była to postać tanecznicy na paluszkach lewej nogi oparta, prawą niemal poziomo w tył przesunęła, sama z lekka pochylona. Grecką fletnię trzymała w ręku. Dzieło było skończone, ale wynik pracy był ten, że artysta siedział martwy jak posąg z dłutem w ręku, a marmurowa tanecznica żywo się poruszała i, grając na fletni, wzywała mnie ku sobie.
– Galateo! – krzyknąłem. – Kocham ciebie – kocham na wieki! O, jakżem szczęśliwy.
Istotnie byłem szczęśliwy – znalazłem swoją boginię! Ale była we mnie trwoga, że okropna Indianka może się zjawić i zatruć mi tę godzinę cudu:
– Uciekajmy – zawołała Galatea, i już tę nogę, co była oparta o piedestał, podnosiła, jakby zawieszona w powietrzu – gdy naraz otwarły się drzwi pracowni i wpadła megiera: głowę pokryła swoją żółtą suknią, a na brunatnych nogach skakała jak małpa. W ręku miała siekierę i wołała:
– Ja rozwalę twoje szczęście!
I na drobne kawałki rozbiła marmurową dziewicę.
– Po co mi ta geometria! – ryknąłem z rozpaczy, aż się rzeźbiarz martwy przebudził.
– Galatea – wołał – Galatea! – i wyrwawszy z rąk wiedźmy siekierę – odrąbał jej głowę, potem sobie samemu, wreszcie i mnie chciał podobnież uraczyć, ale tu – wyznaję nie bez wstydu – wziąłem nogi za pas i umknąłem.
(Nie była to ucieczka ze snu w rzeczywistość, ale tylko z pracowni, gdzie zginęła biała tanecznica!)
Znalazłem się sam na pięknej, obszernej łące, zarosłej bujną trawą i pokrytej barwistym kwieciem. Zapach siana unosił się w powietrzu, jakby łąkę świeżo skoszono. Piękna ta miejscowość leżała nad dość szeroką rzeką; po drugiej stronie rzeki stał mój dom, wiedziałem o tym i chciałem się tam dostać. Most łączył oba brzegi, ale przejście przez most było bardzo ciężkie, gdyż mniej więcej co pięćdziesiąt kroków stały tam na straży jakieś groźne zwierzęta: u wejścia dwa bure niedźwiedzie, dalej wielkie psy o oczach jak filiżanki, dwa nosorożce z rozdziawioną mordą, dwa ziejące ogniem smoki. Jeden z tych strażników stał zawsze po prawej stronie mostu, drugi po lewej.
W niemałej trwodze ruszyłem naprzód, bo innej drogi nie było. Chciałem udać, że mnie wcale nie ma, i tak się jakoś prześlizgnąć, aby mnie te bestie nie spostrzegły. Jakoż niedźwiedzie tylko coś węszyły – i, obwąchawszy, przepuściły mnie swobodnie, ale psy z okropnym ujadaniem rzuciły się na mnie, jakby mnie chciały poszarpać; – zimny pot lał mi się z czoła, a koniec mostu był tak daleko – tak daleko! Ze łzami w oczach biegłem naprzód, aż się znalazłem na linii nosorożców; te bez litości porwały mnie na rogi i rzuciły powietrzem aż pomiędzy dwa ogniste jaszczury. Smoki naraz zaczęły mnie zalewać swoim ogniem i spaliłbym się na popiół, gdyby nie to, że strumienie stawały się coraz chłodniejsze, aż na koniec zmieniły się w bardzo przyjemny prysznic zimnej wody, jakbym był w Nowym Mieście albo Nałęczowie.
Był to koniec mostu; szczęśliwie przeminąłem wszystkie potwory i wydostałem się na drugi brzeg rzeki. Przez jakieś ogrody, ścieżki, zagajniki – trafiłem wreszcie do domu. Byłem niezmiernie znużony i położyłem się do łóżka. Chwilę tak drzemałem, gdy naraz zapukano do drzwi.
Wszedł listonosz. Miał w ręku list o pięciu czerwonych pieczęciach; widać pieniądze dla mnie. Było mi dziwnie nieprzyjemnie.
– Nie przyjmę tych pieniędzy – rzekłem do listonosza. – Pieniądze we śnie oznaczają goliznę na jawie. (Jak widzicie, miałem we śnie szczególne skojarzenia świadomości). Wyjdź pan.
– Nie wyjdę. Muszę panu ten list oddać.
– Nie przyjmę, rozumiesz pan, Innocenty ósmy! (tak go nazwałem, sam nie wiem, dlaczego).
– Musisz przyjąć ten list, psia duszo!
– Cóż to za sposób mówienia? Ręce i nogi ci połamię.
– No, no, spróbuj tylko – rzekł listonosz i wyjął długi nóż, z rodzaju tych, jakich używają Apasze, ale ja porwałem go za kołnierz i strąciłem ze schodów; sam zaś wyskoczyłem przez okno – i zacząłem pędzić bez celu – wprost przed siebie.
Byłem na placu San Marco w Wenecji. Dzwony biły w kościołach Santa Maria del Salute, San Giovanni e Paolo, San Giorgio Maggiore, a ja myślałem sobie:
Jakoż szybkim krokiem pobiegłem ku dzwonnicy, a potem po schodach śpieszyłem coraz wyżej a wyżej na górę. Czułem jednak za sobą pogoń: ścigał mnie listonosz, a wraz z nim dwaj żołnierze, ci sami (poznałem ich od razu), którzy mnie w przeszłym roku prowadzili na Pawiak.
– Ach, ty sukinsyn – wołali – prymiesz al nie prymiesz bumagu4?
I uchodziłem coraz wyżej, a gdyśmy już byli na szczycie, śród dźwięku dzwonów, żołnierze prykładami potrzaskali moją osobę, a listonosz im rzecze:
Jakoż strącili mnie ze szczytu Campanilli, a ja spadałem – spadałem bez końca. Ciemność straszliwa zapanowała dokoła – i zaczęło grzmieć; pioruny biły nieustannie, a w końcu zahuczał głos, potężniejszy od wszystkich piorunów.
Karając plemię ludzkie zbrodniami zatrute, Bóg wyrzuci tę ziemię, jak on swą redutę5.
Potem wszystko ucichło i w nieprzeniknionej czarności leżałem, nieprzytomny i umarły.
Po niejakim czasie pewna świadomość zaświtała we mnie. Byłem trupem – to wiedziałem doskonale – i moja śmierć kojarzyła się z pewną samowiedzą.
Znajdowałem się w obszernej, słabo oświetlonej sali. Zupełnie obnażony, leżałem na podłużnym, dosyć wąskim stole. Stołów podobnych było kilkanaście, a na każdym podobnież obnażony człowiek. Po sali krążyli młodzi ludzie i szeptali coś po łacinie: sartorius, gluteus, bulbacavernosus, cricothyrioїdius, stylo-pharyngius, duodenum, jejunoileum.
Byli to studenci medycyny, a sala ta – to oczywiście prosektorium. Jeden mówił, pokazując na mnie:
– Najpierw pokrajemy tego! Egzemplarz niezły.
Leżałem w milczeniu, ale skoro tylko studenci wyszli, podniosłem głowę i zacząłem rozglądać się dokoła. Naraz usłyszałem głos, który mnie przeniósł w lata młodzieńcze.
– Ale ten, co mnie będzie krajał – to bardzo przystojny chłopiec!
– Marylka! – zawołałem w stronę, skąd głos dochodził – a ty co tu robisz?
– To samo, co i ty! Będą się na mnie uczyć anatomii.
– A zawsze jesteś kokietka i lekkomyślna! Już ci się ten studencik spodobał.
Marylka była to moja pierwsza miłość; kochałem się w niej, będąc jeszcze w gimnazjum; ona też była pensjonarką, ale że to była zawsze dziewucha trochę szelma, więc nagryzłem się niemało z jej powodu. I teraz już się spodobał jej ten student.
– Nic się nie zmieniłaś – powiedziałem jej na pół z wyrzutem.
Ale ona śmiała się ze mnie.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/0I5FWw7r","pageTitle":"Sen (Antoni Lange) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Sen». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Sen». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Antoni Lange","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/0I5FWw7r#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная классика","item":"https://bookra.app/genre/5214"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Sen","item":"https://bookra.app/books/0I5FWw7r"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/0I5FWw7r","url":"https://bookra.app/books/0I5FWw7r","name":"«Sen». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Sen». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/0I5FWw7r#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/0I5FWw7r#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5dd19e56-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/0I5FWw7r#work","name":"Sen","url":"https://bookra.app/books/0I5FWw7r","description":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5dd19e56-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная классика","зарубежная старинная литература"],"sameAs":["https://litres.ru/book/antoni-lange/sen-55843634/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/c9994f70-3c81-11e9-b747-0cc47a5f1565#person","name":"Antoni Lange","url":"https://bookra.app/author/c9994f70-3c81-11e9-b747-0cc47a5f1565"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная классика"},{"@type":"Thing","name":"зарубежная старинная литература"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/0I5FWw7r#edition","url":"https://bookra.app/books/0I5FWw7r","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/antoni-lange/sen-55843634/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Sen»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/0I5FWw7r","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":762841,"shortId":"0I5FWw7r","title":"Sen","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5dd19e56-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","annotationText":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Antoni Lange","authors":[{"id":"c9994f70-3c81-11e9-b747-0cc47a5f1565","displayName":"Antoni Lange","protectedUrl":"/author/c9994f70-3c81-11e9-b747-0cc47a5f1565","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5214,"title":"зарубежная классика","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5214"},{"id":5215,"title":"зарубежная старинная литература","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5215"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762841","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762841","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_762841","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_762841","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_762841","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762841"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_762841","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_762841","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_762841","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762841"},"guestReaderUrl":"/books/0I5FWw7r?page=2#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/c9994f70-3c81-11e9-b747-0cc47a5f1565","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":2,"totalPages":4,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/0I5FWw7r#reader-content","nextPageUrl":"/books/0I5FWw7r?page=3#reader-content","progressLabel":"Страница 2 из 4","sections":[{"id":"content0:24","kind":"paragraph","text":"(N. B. We śnie tracę swoje imię realne – Józef – i nazywam się Arion)."},{"id":"content0:25","kind":"paragraph","text":"– Czy ci nie wstyd myśleć o takich rzeczach – odparłem, nie bez awersji patrząc na tego koczkodana. – Lepiej byś się czegoś nauczyła."},{"id":"content0:26","kind":"paragraph","text":"– Ale owszem – rzekła na to hawanna – ja umiem geometrię. – I ujęła mnie za rękę."},{"id":"content0:27","kind":"paragraph","text":"Nie, nie wytrzymam takich okropnych widzeń! Zacząłem znowu uciekać bulwarem (tylko się nie obudź – mówiłem sobie). Domów było tu niewiele. Naraz ujrzałem wrota, niby sklepu jakiegoś; otworzyłem je, wpadłem do izby, pośpiesznie zamknąłem. Była to pracownia rzeźbiarska, w której siedział młody człowiek, zapewne artysta – przed cudownym posągiem z białego marmuru: była to postać tanecznicy na paluszkach lewej nogi oparta, prawą niemal poziomo w tył przesunęła, sama z lekka pochylona. Grecką fletnię trzymała w ręku. Dzieło było skończone, ale wynik pracy był ten, że artysta siedział martwy jak posąg z dłutem w ręku, a marmurowa tanecznica żywo się poruszała i, grając na fletni, wzywała mnie ku sobie."},{"id":"content0:28","kind":"paragraph","text":"– Kochanku mój – wołała."},{"id":"content0:29","kind":"paragraph","text":"– Galateo! – krzyknąłem. – Kocham ciebie – kocham na wieki! O, jakżem szczęśliwy."},{"id":"content0:30","kind":"paragraph","text":"Istotnie byłem szczęśliwy – znalazłem swoją boginię! Ale była we mnie trwoga, że okropna Indianka może się zjawić i zatruć mi tę godzinę cudu:"},{"id":"content0:31","kind":"paragraph","text":"– Uciekajmy – zawołała Galatea, i już tę nogę, co była oparta o piedestał, podnosiła, jakby zawieszona w powietrzu – gdy naraz otwarły się drzwi pracowni i wpadła megiera: głowę pokryła swoją żółtą suknią, a na brunatnych nogach skakała jak małpa. W ręku miała siekierę i wołała:"},{"id":"content0:32","kind":"paragraph","text":"– Ja rozwalę twoje szczęście!"},{"id":"content0:33","kind":"paragraph","text":"I na drobne kawałki rozbiła marmurową dziewicę."},{"id":"content0:34","kind":"paragraph","text":"– Po co mi ta geometria! – ryknąłem z rozpaczy, aż się rzeźbiarz martwy przebudził."},{"id":"content0:35","kind":"paragraph","text":"– Galatea – wołał – Galatea! – i wyrwawszy z rąk wiedźmy siekierę – odrąbał jej głowę, potem sobie samemu, wreszcie i mnie chciał podobnież uraczyć, ale tu – wyznaję nie bez wstydu – wziąłem nogi za pas i umknąłem."},{"id":"content0:36","kind":"paragraph","text":"(Nie była to ucieczka ze snu w rzeczywistość, ale tylko z pracowni, gdzie zginęła biała tanecznica!)"},{"id":"content0:37","kind":"paragraph","text":"Znalazłem się sam na pięknej, obszernej łące, zarosłej bujną trawą i pokrytej barwistym kwieciem. Zapach siana unosił się w powietrzu, jakby łąkę świeżo skoszono. Piękna ta miejscowość leżała nad dość szeroką rzeką; po drugiej stronie rzeki stał mój dom, wiedziałem o tym i chciałem się tam dostać. Most łączył oba brzegi, ale przejście przez most było bardzo ciężkie, gdyż mniej więcej co pięćdziesiąt kroków stały tam na straży jakieś groźne zwierzęta: u wejścia dwa bure niedźwiedzie, dalej wielkie psy o oczach jak filiżanki, dwa nosorożce z rozdziawioną mordą, dwa ziejące ogniem smoki. Jeden z tych strażników stał zawsze po prawej stronie mostu, drugi po lewej."},{"id":"content0:38","kind":"paragraph","text":"W niemałej trwodze ruszyłem naprzód, bo innej drogi nie było. Chciałem udać, że mnie wcale nie ma, i tak się jakoś prześlizgnąć, aby mnie te bestie nie spostrzegły. Jakoż niedźwiedzie tylko coś węszyły – i, obwąchawszy, przepuściły mnie swobodnie, ale psy z okropnym ujadaniem rzuciły się na mnie, jakby mnie chciały poszarpać; – zimny pot lał mi się z czoła, a koniec mostu był tak daleko – tak daleko! Ze łzami w oczach biegłem naprzód, aż się znalazłem na linii nosorożców; te bez litości porwały mnie na rogi i rzuciły powietrzem aż pomiędzy dwa ogniste jaszczury. Smoki naraz zaczęły mnie zalewać swoim ogniem i spaliłbym się na popiół, gdyby nie to, że strumienie stawały się coraz chłodniejsze, aż na koniec zmieniły się w bardzo przyjemny prysznic zimnej wody, jakbym był w Nowym Mieście albo Nałęczowie."},{"id":"content0:39","kind":"paragraph","text":"Był to koniec mostu; szczęśliwie przeminąłem wszystkie potwory i wydostałem się na drugi brzeg rzeki. Przez jakieś ogrody, ścieżki, zagajniki – trafiłem wreszcie do domu. Byłem niezmiernie znużony i położyłem się do łóżka. Chwilę tak drzemałem, gdy naraz zapukano do drzwi."},{"id":"content0:40","kind":"paragraph","text":"– Entrez3!"},{"id":"content0:41","kind":"paragraph","text":"Wszedł listonosz. Miał w ręku list o pięciu czerwonych pieczęciach; widać pieniądze dla mnie. Było mi dziwnie nieprzyjemnie."},{"id":"content0:42","kind":"paragraph","text":"– Nie przyjmę tych pieniędzy – rzekłem do listonosza. – Pieniądze we śnie oznaczają goliznę na jawie. (Jak widzicie, miałem we śnie szczególne skojarzenia świadomości). Wyjdź pan."},{"id":"content0:43","kind":"paragraph","text":"– Nie wyjdę. Muszę panu ten list oddać."},{"id":"content0:44","kind":"paragraph","text":"– Nie przyjmę, rozumiesz pan, Innocenty ósmy! (tak go nazwałem, sam nie wiem, dlaczego)."},{"id":"content0:45","kind":"paragraph","text":"– Musisz przyjąć ten list, psia duszo!"},{"id":"content0:46","kind":"paragraph","text":"– Cóż to za sposób mówienia? Ręce i nogi ci połamię."},{"id":"content0:47","kind":"paragraph","text":"– No, no, spróbuj tylko – rzekł listonosz i wyjął długi nóż, z rodzaju tych, jakich używają Apasze, ale ja porwałem go za kołnierz i strąciłem ze schodów; sam zaś wyskoczyłem przez okno – i zacząłem pędzić bez celu – wprost przed siebie."},{"id":"content0:48","kind":"paragraph","text":"Byłem na placu San Marco w Wenecji. Dzwony biły w kościołach Santa Maria del Salute, San Giovanni e Paolo, San Giorgio Maggiore, a ja myślałem sobie:"},{"id":"content0:49","kind":"paragraph","text":"– Ucieknę na Campanillę."},{"id":"content0:50","kind":"paragraph","text":"Jakoż szybkim krokiem pobiegłem ku dzwonnicy, a potem po schodach śpieszyłem coraz wyżej a wyżej na górę. Czułem jednak za sobą pogoń: ścigał mnie listonosz, a wraz z nim dwaj żołnierze, ci sami (poznałem ich od razu), którzy mnie w przeszłym roku prowadzili na Pawiak."},{"id":"content0:51","kind":"paragraph","text":"– Ach, ty sukinsyn – wołali – prymiesz al nie prymiesz bumagu4?"},{"id":"content0:52","kind":"paragraph","text":"– Nie – nie!"},{"id":"content0:53","kind":"paragraph","text":"I uchodziłem coraz wyżej, a gdyśmy już byli na szczycie, śród dźwięku dzwonów, żołnierze prykładami potrzaskali moją osobę, a listonosz im rzecze:"},{"id":"content0:54","kind":"paragraph","text":"– A teraz go na dół."},{"id":"content0:55","kind":"paragraph","text":"Jakoż strącili mnie ze szczytu Campanilli, a ja spadałem – spadałem bez końca. Ciemność straszliwa zapanowała dokoła – i zaczęło grzmieć; pioruny biły nieustannie, a w końcu zahuczał głos, potężniejszy od wszystkich piorunów."},{"id":"content0:56","kind":"paragraph","text":"Karając plemię ludzkie zbrodniami zatrute, Bóg wyrzuci tę ziemię, jak on swą redutę5."},{"id":"content0:57","kind":"paragraph","text":"Potem wszystko ucichło i w nieprzeniknionej czarności leżałem, nieprzytomny i umarły."},{"id":"content0:58","kind":"paragraph","text":"Po niejakim czasie pewna świadomość zaświtała we mnie. Byłem trupem – to wiedziałem doskonale – i moja śmierć kojarzyła się z pewną samowiedzą."},{"id":"content0:59","kind":"paragraph","text":"Znajdowałem się w obszernej, słabo oświetlonej sali. Zupełnie obnażony, leżałem na podłużnym, dosyć wąskim stole. Stołów podobnych było kilkanaście, a na każdym podobnież obnażony człowiek. Po sali krążyli młodzi ludzie i szeptali coś po łacinie: sartorius, gluteus, bulbacavernosus, cricothyrioїdius, stylo-pharyngius, duodenum, jejunoileum."},{"id":"content0:60","kind":"paragraph","text":"Byli to studenci medycyny, a sala ta – to oczywiście prosektorium. Jeden mówił, pokazując na mnie:"},{"id":"content0:61","kind":"paragraph","text":"– Najpierw pokrajemy tego! Egzemplarz niezły."},{"id":"content0:62","kind":"paragraph","text":"Leżałem w milczeniu, ale skoro tylko studenci wyszli, podniosłem głowę i zacząłem rozglądać się dokoła. Naraz usłyszałem głos, który mnie przeniósł w lata młodzieńcze."},{"id":"content0:63","kind":"paragraph","text":"– Ale ten, co mnie będzie krajał – to bardzo przystojny chłopiec!"},{"id":"content0:64","kind":"paragraph","text":"– Marylka! – zawołałem w stronę, skąd głos dochodził – a ty co tu robisz?"},{"id":"content0:65","kind":"paragraph","text":"– To samo, co i ty! Będą się na mnie uczyć anatomii."},{"id":"content0:66","kind":"paragraph","text":"– A zawsze jesteś kokietka i lekkomyślna! Już ci się ten studencik spodobał."},{"id":"content0:67","kind":"paragraph","text":"Marylka była to moja pierwsza miłość; kochałem się w niej, będąc jeszcze w gimnazjum; ona też była pensjonarką, ale że to była zawsze dziewucha trochę szelma, więc nagryzłem się niemało z jej powodu. I teraz już się spodobał jej ten student."},{"id":"content0:68","kind":"paragraph","text":"– Nic się nie zmieniłaś – powiedziałem jej na pół z wyrzutem."},{"id":"content0:69","kind":"paragraph","text":"Ale ona śmiała się ze mnie."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Antoni Lange W czwartym wymiarze Sen","page":1,"pageUrl":"/books/0I5FWw7r#reader-content"},{"id":"content0:122:4","label":"*","page":4,"pageUrl":"/books/0I5FWw7r?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:4","label":"1","page":4,"pageUrl":"/books/0I5FWw7r?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:4","label":"2","page":4,"pageUrl":"/books/0I5FWw7r?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:4","label":"3","page":4,"pageUrl":"/books/0I5FWw7r?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:4","label":"4","page":4,"pageUrl":"/books/0I5FWw7r?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:4","label":"5","page":4,"pageUrl":"/books/0I5FWw7r?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:4","label":"6","page":4,"pageUrl":"/books/0I5FWw7r?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:4","label":"7","page":4,"pageUrl":"/books/0I5FWw7r?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:4","label":"8","page":4,"pageUrl":"/books/0I5FWw7r?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:4","label":"9","page":4,"pageUrl":"/books/0I5FWw7r?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:4","label":"10","page":4,"pageUrl":"/books/0I5FWw7r?page=4#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:4","label":"11","page":4,"pageUrl":"/books/0I5FWw7r?page=4#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":787516,"shortId":"038AHbna","title":"Человек-зверь","authorLine":"Эмиль Золя, В. Ранцова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/46378965-70f6-41f4-9510-013fea11211d/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/038AHbna"},{"idCatalog":7183,"shortId":"4SSnge7p","title":"Фараон","authorLine":"Болеслав Прус, Е. Н. Троповский","primaryAuthorId":"dcbe6513-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/32aeea09-f542-4c48-ba6c-1464e0288595/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SSnge7p"},{"idCatalog":521096,"shortId":"39RurXks","title":"Хагакурэ, или Сокрытое в листве","authorLine":"Цунэтомо Ямамото, Сергей И. Логачев","primaryAuthorId":"292e10ef-2a83-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/d2c8ca1b-24e9-11ee-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/39RurXks"},{"idCatalog":790354,"shortId":"08oOsnCu","title":"Сон в летнюю ночь","authorLine":"Уильям Шекспир, Николай Михайлович Сатин","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/9cb6e365-8043-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/08oOsnCu"},{"idCatalog":788220,"shortId":"0Tjejja2","title":"Нана","authorLine":"Эмиль Золя, Т. Иринова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a387752-aafd-4f3d-bb91-627dfd767da4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0Tjejja2"},{"idCatalog":577406,"shortId":"0q0GFNSG","title":"Золотой осел","authorLine":"Луций Апулей, Михаил Алексеевич Кузмин","primaryAuthorId":"673278e9-2a98-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c0602770-11db-11ef-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0q0GFNSG"},{"idCatalog":763844,"shortId":"0k1CVPMc","title":"Ромео и Джульетта","authorLine":"Уильям Шекспир, Дмитрий Лаврентьевич Михаловский","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/8c3c1916-803a-11e7-8179-0cc47a520474/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0k1CVPMc"},{"idCatalog":766049,"shortId":"4TrGYIUx","title":"Гамлет, принц Датский","authorLine":"Уильям Шекспир, Петр Петрович Гнедич","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/e925d796-803b-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4TrGYIUx"},{"idCatalog":46756,"shortId":"1wKz5vUM","title":"Монахиня","authorLine":"Дени Дидро, Дебора Григорьевна Лившиц","primaryAuthorId":"b1401df8-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/37ba23fd-6a81-102c-a19b-edc40df1930e/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1wKz5vUM"},{"idCatalog":788440,"shortId":"0L94UZhC","title":"Доктор Паскаль","authorLine":"Эмиль Золя, Константин Григорьевич Локс","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/61f13980-8201-4459-bcd1-e04d976a5570/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0L94UZhC"},{"idCatalog":11697,"shortId":"2MoUDOAh","title":"Сон в красном тереме. Том 1","authorLine":"Лев Николаевич Меньшиков, Владимир Андреевич Панасюк, Цао Сюэцинь","primaryAuthorId":"4e036549-1455-11e8-a22f-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c9377cb2-c07d-4c18-a638-1db65e2e0cf2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2MoUDOAh"},{"idCatalog":792368,"shortId":"4ft6F5H0","title":"Саламбо","authorLine":"Гюстав Флобер, Николай Максимович Минский","primaryAuthorId":"526ac12b-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/d8927887-c0aa-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4ft6F5H0"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":2333,"totalPages":195,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}