Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Ciesz się klasyką! Miłego czytania!
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 1 из 3Władysław Orkan Wesoły dzień
Ścieżyną wąską, wiodącą krzywemi linjami w górę wśród rozścielających się pustką dokoła ugorów, wspinają się osłabieni ludziska, zmizerowani, wychudli, nędzni… Idą po parze lub pojedynką, potrącani, z wysiłkiem uginają kolana pod ciężarem torb i tobołków różnych wielkości, przewiązanych szarą płachtą przez ramiona i opadających ciężko na plecy. Każdy dyszy piersią całą i wyciąga naprzód z wysiłkiem szyję, którą gniecie węzeł związanych końców grubej łoktusy. Wola każdego walczy ostatkiem sił z przewieszonemi ciężarami, które odciągają wstecz… Idą starcy, kobiety i wyrostki. Ostatnich z nich prowadzi jakaś siła, zrodzona z niezrozumiałej konieczności. Ciężar, obwisający aż do połowy chudych, dziecięcych postaci, kieruje niemi i wodzi na wszystkie strony. Zdaje się, że niejeden padnie lada chwila: chwieje się, słania, staje, chlipie powietrze i dalej rusza za innymi… Nie zliczyć krótkich wypoczynków, które stwarzają dziwną siłę w tych dziecięcych starcach. Jeszcze to od ziemi nie odrosło, a już ciężar do ziemi przygniata… I nie uwierzyć, że to własna karm ich przywala, że może w myśli już naprzód widziany, wypieczony chleb dodaje im sił do dźwigania ciężkiego ziarna, którego wielki brak w chałupie.
– Życie roślinę pędzi w górę, człeka do ziemi gniecie. Bo taka opatrzność boska i nic więcej – mówią starzy, a młodzi od starych uczą się rozumu.
– Nie inaczej – powtarzają – nie inaczej… Inaczej nie będzie…
Idą schylone, nikłe postacie ku wysokim Groniom. Idą, jak karłowate, pokutnicze Syzyfa potomstwo, które toczy przed sobą konieczność kamienną – życie. W niejednej twarzy zapamiętałość straceńca zaschła w znieruchomiałości zaciśniętych warg, niejedne oczy błyszczą świeżą łzą lub stają szklanne rozpaczą przed życiem, jak przed otwartym grobem, niejedna twarz uśmiechem okoli się gorszym od łez, uśmiechem nagrobnego filozofa – ale wszystkie oblicza mają jednaką skamieniałość mumicznych czaszek: czarną skórę, przyschniętą na kości, i ze wszystkich widnieje jeden i ten sam: wieczny, utajony ból…
Idą pustemi ugorami ścieżyną, znikają w potokach, przecinających w poprzek strome działy, wyłażą znów po jednemu i dalej pną się ku górze, gdzie już poczynają czernieć jałowce i smreki.
Wyszli na równe wzgórze, gdzie wśród zagonów stoi samotnie kwadratowy lasek. W nim tulą się gęste jałowce i smreki, nieobcinane, rozrastają się swobodnie. Po cieniach gąszczowych chowa się ciche osamotnienie i ku przechodniom wychyla z powikłanych gałęzi – puste oczy… Wyżej, ponad wierzchołki drzew wznosi się czarny, drewniany krzyż.
W nabożnej cichości posuwają się postacie ścieżyną koło lasku i, szepcząc czyścowe pacierze, z wewnętrzną trwogą mijają cmentarz choleryczny. A myśl każdego do lat tych czarnych ucieka i bezwiednie łączy je z przyszłością. „Kto wie, daleko-li ona, ta z kosą?” Nie boją się jej. „Bo śmierzci nijako nie uciekniesz. Dogoni cię i na kraju świata”… Jedno tylko przeraża ich: „Żeby jako ta nędza obeszła, co się pomału przybliża… Żeby nie wróciły te czarne roki”…
*
Pod Groniami, do słonka, orze chłop wilgotne pole. Jego schylona, chuda postać robi wrażenie automatu, przyczepionego do żywej machiny, którą stanowi żelazny pług, idący ostrem żądłem pod ziemią, i dwa kurczące się z wysiłku stworzenia, dyszące pianą woły.
Małe pacholę jedną ręką przyciska pług, by głębiej pruł kamienistą powłokę, a drugą, okręconą postronkami, których końce około rogów bydląt owinięte, podnosi lub ściąga ku sobie, jak wyuczony kierownik-woźnica. Znać, że ojciec niejedną już wiosnę zasiał z pomocą pacholęcia.
– Niech się wprawia! – mówił na prośby żony, by go nie zamęczał – ja najemnika opłacał nie będę. A jak mnie nie stanie, to co? Gorzej, jak bieda nauczy po niewczasie…
Takiem dosadnem rozumowaniem zamykał żonie gębę i brał chłopca ku pomocy w pole… I dziś – od rana chodzą po zagonie tam i napowrót, bez ustanku, wciąż. Tysiące uszli stóp, nogi same rozchodziły się i znieczuliły, jak drewno.
Od rana nic w ustach nie mieli, a już spory kawałek z południa.
Kiedy nadeszło „przypołudnie”, ojciec wyprzągł woły z jarzma i dał im po wiązce słomy, mięszanej z polannem sianem. Sam zaś wyciągnął kości na rozścielonym płaszczu i zaczął „przemowę” do syna, który żałośnie pozierał po chałupie.
– Nie patrz, Jasiu, nie. Nic nie wypatrzysz… Wiesz przecie, że mama poszła pod kościół, po ziarno do Marka. Nie przyjdzie aż ku wieczoru. Na wytrzymaniu zależy, moje dziecko… Dziś póst, dzień święty, wielgi piątek… nie wiesz to?
– Dzień święty, a my robimy! – zauważył chłopiec.
Ojciec wyminął odpowiedź.
– Też za to święty, że da robić… Bo jakby lało, to się nie rusz z chałupy i świętuj z musu. Dziś ludzie na całym świecie nic nie jedzą – starał się wmówić w wygłodniałego chłopca. – Nie krzywdź se, bo nie masz o co. Wiesz, bydlęta jeść muszą, boby ustały.
– I ja ustanę! – wyjąkał ze łzami chłopak.
– Ho! ho! ho! – zaśmiał się chłop, a żal tajony zadrgał mu na ustach. – Czyś to może nie chłop?! Jasiek! Dyćby się śmieli z ciebie, żeś taki wygryzina!..
Starał się wywołać w chłopcu ambicję, którą głód wygnał pod ostatnią podeszwę skórną.
– Zresztą – dodał na uspokojenie – jak przyjedziemy do chałupy, to se upieczesz okrawków i bedzie. Pojesz na czas, a teraz zaprzęgaj!
I zaprzęgli nanowo i dalej łazić poczęli, stawiając chwiejnie stopy. Bo i ojca wnętrzności gryzły. Oscymał synowi, a sam pozierał od czasu do czasu na wijącą się w dole ścieżkę, czy baby nie zobaczy przypadkiem, bo się cnie. Tak od świtu bez niczego! …
– Poszła – mruczy chwilami do siebie – i nie widać jej i nie… O, o, cóż to takiego?
Drapie się po głowie i nawraca po drugą skibę. A tu czas powoli się wlecze, i słońce jakoś dłużej świeci, jakby chciało w nieskończoność przewlekać ten utrapiony póst…
Już był śródwieczerz, kiedy oracz dojrzał idących pustymi ugorami ludzi. Zatrzymał woły i, przysłoniwszy dłonią zamrużone oczy, patrzał na ścieżkę. Przechodził okiem zgłodniałego ptaka wszystkie postacie.
– Nie idzie mama! – szepnął chłopak.
– A nie! – potwierdził ojciec – ona zawdy musi na ostatku!
Popluł w łapy i krzyknął na woły. Już się nie oglądnął ani razu. „Jak przyjdzie, to będzie. Jeszczebych też oczy tracił po próżnicy!” – myśli w duchu i stąpa po roli; a za nim wrona kroczy, mrużąc jedno oko filozoficznie z wyższością, że sama, nie poniewoli, chodzi se za pługiem…
Już przeszło obok sporo ludzi, a chłop zaciął się i nie zapytał o babę. Pochwalili Boga, dali szczęścia i poszli dalej… Paru zatrzymało się przy nim. Mieli chętkę pogwarzyć i odpocząć choć na jeden moment.
– E! tak ta. Skale i skale, nic więcej.
Już nie mógł wytrzymać, żeby się nie spytać.
– Idzie ta? nie widzieliście?
– A dyć idzie za nami, hań, koło potoka – ozwał się jeden z nadchodzących.
– W samy rzecy! … – rozwidniła mu się twarz. Synek się roześmiał.
– Ja wziął pół ćwierci pszenice i pół jęczmienia. Zmiesza się, i baba ta skutwasi co na święta, jaką placynę…
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/0sFKpUI5","pageTitle":"Wesoły dzień (Władysław Orkan) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Wesoły dzień». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Wesoły dzień». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Władysław Orkan","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/0sFKpUI5#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная классика","item":"https://bookra.app/genre/5214"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Wesoły dzień","item":"https://bookra.app/books/0sFKpUI5"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/0sFKpUI5","url":"https://bookra.app/books/0sFKpUI5","name":"«Wesoły dzień». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Wesoły dzień». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/0sFKpUI5#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/0sFKpUI5#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5d8ea427-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/0sFKpUI5#work","name":"Wesoły dzień","url":"https://bookra.app/books/0sFKpUI5","description":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5d8ea427-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная классика","зарубежная старинная литература"],"sameAs":["https://litres.ru/book/orkan-w-adys-aw/wesoly-dzien-55843578/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/1d9d7292-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba#person","name":"Władysław Orkan","url":"https://bookra.app/author/1d9d7292-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная классика"},{"@type":"Thing","name":"зарубежная старинная литература"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/0sFKpUI5#edition","url":"https://bookra.app/books/0sFKpUI5","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/orkan-w-adys-aw/wesoly-dzien-55843578/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Wesoły dzień»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/0sFKpUI5","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":762823,"shortId":"0sFKpUI5","title":"Wesoły dzień","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5d8ea427-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","annotationText":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Władysław Orkan","authors":[{"id":"1d9d7292-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","displayName":"Władysław Orkan","protectedUrl":"/author/1d9d7292-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5214,"title":"зарубежная классика","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5214"},{"id":5215,"title":"зарубежная старинная литература","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5215"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762823","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762823","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_762823","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_762823","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_762823","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762823"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_762823","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_762823","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_762823","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762823"},"guestReaderUrl":"/books/0sFKpUI5#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/1d9d7292-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":1,"totalPages":3,"hasPrev":false,"hasNext":true,"prevPageUrl":null,"nextPageUrl":"/books/0sFKpUI5?page=2#reader-content","progressLabel":"Страница 1 из 3","sections":[{"id":"content0:0","kind":"heading","text":"Władysław Orkan Wesoły dzień"},{"id":"content0:1","kind":"paragraph","text":"Ścieżyną wąską, wiodącą krzywemi linjami w górę wśród rozścielających się pustką dokoła ugorów, wspinają się osłabieni ludziska, zmizerowani, wychudli, nędzni… Idą po parze lub pojedynką, potrącani, z wysiłkiem uginają kolana pod ciężarem torb i tobołków różnych wielkości, przewiązanych szarą płachtą przez ramiona i opadających ciężko na plecy. Każdy dyszy piersią całą i wyciąga naprzód z wysiłkiem szyję, którą gniecie węzeł związanych końców grubej łoktusy. Wola każdego walczy ostatkiem sił z przewieszonemi ciężarami, które odciągają wstecz… Idą starcy, kobiety i wyrostki. Ostatnich z nich prowadzi jakaś siła, zrodzona z niezrozumiałej konieczności. Ciężar, obwisający aż do połowy chudych, dziecięcych postaci, kieruje niemi i wodzi na wszystkie strony. Zdaje się, że niejeden padnie lada chwila: chwieje się, słania, staje, chlipie powietrze i dalej rusza za innymi… Nie zliczyć krótkich wypoczynków, które stwarzają dziwną siłę w tych dziecięcych starcach. Jeszcze to od ziemi nie odrosło, a już ciężar do ziemi przygniata… I nie uwierzyć, że to własna karm ich przywala, że może w myśli już naprzód widziany, wypieczony chleb dodaje im sił do dźwigania ciężkiego ziarna, którego wielki brak w chałupie."},{"id":"content0:2","kind":"paragraph","text":"– Życie roślinę pędzi w górę, człeka do ziemi gniecie. Bo taka opatrzność boska i nic więcej – mówią starzy, a młodzi od starych uczą się rozumu."},{"id":"content0:3","kind":"paragraph","text":"– Nie inaczej – powtarzają – nie inaczej… Inaczej nie będzie…"},{"id":"content0:4","kind":"paragraph","text":"Idą schylone, nikłe postacie ku wysokim Groniom. Idą, jak karłowate, pokutnicze Syzyfa potomstwo, które toczy przed sobą konieczność kamienną – życie. W niejednej twarzy zapamiętałość straceńca zaschła w znieruchomiałości zaciśniętych warg, niejedne oczy błyszczą świeżą łzą lub stają szklanne rozpaczą przed życiem, jak przed otwartym grobem, niejedna twarz uśmiechem okoli się gorszym od łez, uśmiechem nagrobnego filozofa – ale wszystkie oblicza mają jednaką skamieniałość mumicznych czaszek: czarną skórę, przyschniętą na kości, i ze wszystkich widnieje jeden i ten sam: wieczny, utajony ból…"},{"id":"content0:5","kind":"paragraph","text":"Idą pustemi ugorami ścieżyną, znikają w potokach, przecinających w poprzek strome działy, wyłażą znów po jednemu i dalej pną się ku górze, gdzie już poczynają czernieć jałowce i smreki."},{"id":"content0:6","kind":"paragraph","text":"Wyszli na równe wzgórze, gdzie wśród zagonów stoi samotnie kwadratowy lasek. W nim tulą się gęste jałowce i smreki, nieobcinane, rozrastają się swobodnie. Po cieniach gąszczowych chowa się ciche osamotnienie i ku przechodniom wychyla z powikłanych gałęzi – puste oczy… Wyżej, ponad wierzchołki drzew wznosi się czarny, drewniany krzyż."},{"id":"content0:7","kind":"paragraph","text":"W nabożnej cichości posuwają się postacie ścieżyną koło lasku i, szepcząc czyścowe pacierze, z wewnętrzną trwogą mijają cmentarz choleryczny. A myśl każdego do lat tych czarnych ucieka i bezwiednie łączy je z przyszłością. „Kto wie, daleko-li ona, ta z kosą?” Nie boją się jej. „Bo śmierzci nijako nie uciekniesz. Dogoni cię i na kraju świata”… Jedno tylko przeraża ich: „Żeby jako ta nędza obeszła, co się pomału przybliża… Żeby nie wróciły te czarne roki”…"},{"id":"content0:8","kind":"heading","text":"*"},{"id":"content0:9","kind":"paragraph","text":"Pod Groniami, do słonka, orze chłop wilgotne pole. Jego schylona, chuda postać robi wrażenie automatu, przyczepionego do żywej machiny, którą stanowi żelazny pług, idący ostrem żądłem pod ziemią, i dwa kurczące się z wysiłku stworzenia, dyszące pianą woły."},{"id":"content0:10","kind":"paragraph","text":"Małe pacholę jedną ręką przyciska pług, by głębiej pruł kamienistą powłokę, a drugą, okręconą postronkami, których końce około rogów bydląt owinięte, podnosi lub ściąga ku sobie, jak wyuczony kierownik-woźnica. Znać, że ojciec niejedną już wiosnę zasiał z pomocą pacholęcia."},{"id":"content0:11","kind":"paragraph","text":"– Niech się wprawia! – mówił na prośby żony, by go nie zamęczał – ja najemnika opłacał nie będę. A jak mnie nie stanie, to co? Gorzej, jak bieda nauczy po niewczasie…"},{"id":"content0:12","kind":"paragraph","text":"Takiem dosadnem rozumowaniem zamykał żonie gębę i brał chłopca ku pomocy w pole… I dziś – od rana chodzą po zagonie tam i napowrót, bez ustanku, wciąż. Tysiące uszli stóp, nogi same rozchodziły się i znieczuliły, jak drewno."},{"id":"content0:13","kind":"paragraph","text":"Od rana nic w ustach nie mieli, a już spory kawałek z południa."},{"id":"content0:14","kind":"paragraph","text":"Kiedy nadeszło „przypołudnie”, ojciec wyprzągł woły z jarzma i dał im po wiązce słomy, mięszanej z polannem sianem. Sam zaś wyciągnął kości na rozścielonym płaszczu i zaczął „przemowę” do syna, który żałośnie pozierał po chałupie."},{"id":"content0:15","kind":"paragraph","text":"– Nie patrz, Jasiu, nie. Nic nie wypatrzysz… Wiesz przecie, że mama poszła pod kościół, po ziarno do Marka. Nie przyjdzie aż ku wieczoru. Na wytrzymaniu zależy, moje dziecko… Dziś póst, dzień święty, wielgi piątek… nie wiesz to?"},{"id":"content0:16","kind":"paragraph","text":"– Dzień święty, a my robimy! – zauważył chłopiec."},{"id":"content0:17","kind":"paragraph","text":"Ojciec wyminął odpowiedź."},{"id":"content0:18","kind":"paragraph","text":"– Też za to święty, że da robić… Bo jakby lało, to się nie rusz z chałupy i świętuj z musu. Dziś ludzie na całym świecie nic nie jedzą – starał się wmówić w wygłodniałego chłopca. – Nie krzywdź se, bo nie masz o co. Wiesz, bydlęta jeść muszą, boby ustały."},{"id":"content0:19","kind":"paragraph","text":"– I ja ustanę! – wyjąkał ze łzami chłopak."},{"id":"content0:20","kind":"paragraph","text":"– Ho! ho! ho! – zaśmiał się chłop, a żal tajony zadrgał mu na ustach. – Czyś to może nie chłop?! Jasiek! Dyćby się śmieli z ciebie, żeś taki wygryzina!.."},{"id":"content0:21","kind":"paragraph","text":"Starał się wywołać w chłopcu ambicję, którą głód wygnał pod ostatnią podeszwę skórną."},{"id":"content0:22","kind":"paragraph","text":"– Zresztą – dodał na uspokojenie – jak przyjedziemy do chałupy, to se upieczesz okrawków i bedzie. Pojesz na czas, a teraz zaprzęgaj!"},{"id":"content0:23","kind":"paragraph","text":"I zaprzęgli nanowo i dalej łazić poczęli, stawiając chwiejnie stopy. Bo i ojca wnętrzności gryzły. Oscymał synowi, a sam pozierał od czasu do czasu na wijącą się w dole ścieżkę, czy baby nie zobaczy przypadkiem, bo się cnie. Tak od świtu bez niczego! …"},{"id":"content0:24","kind":"paragraph","text":"– Poszła – mruczy chwilami do siebie – i nie widać jej i nie… O, o, cóż to takiego?"},{"id":"content0:25","kind":"paragraph","text":"Drapie się po głowie i nawraca po drugą skibę. A tu czas powoli się wlecze, i słońce jakoś dłużej świeci, jakby chciało w nieskończoność przewlekać ten utrapiony póst…"},{"id":"content0:26","kind":"paragraph","text":"Już był śródwieczerz, kiedy oracz dojrzał idących pustymi ugorami ludzi. Zatrzymał woły i, przysłoniwszy dłonią zamrużone oczy, patrzał na ścieżkę. Przechodził okiem zgłodniałego ptaka wszystkie postacie."},{"id":"content0:27","kind":"paragraph","text":"– Nie idzie mama! – szepnął chłopak."},{"id":"content0:28","kind":"paragraph","text":"– A nie! – potwierdził ojciec – ona zawdy musi na ostatku!"},{"id":"content0:29","kind":"paragraph","text":"Popluł w łapy i krzyknął na woły. Już się nie oglądnął ani razu. „Jak przyjdzie, to będzie. Jeszczebych też oczy tracił po próżnicy!” – myśli w duchu i stąpa po roli; a za nim wrona kroczy, mrużąc jedno oko filozoficznie z wyższością, że sama, nie poniewoli, chodzi se za pługiem…"},{"id":"content0:30","kind":"paragraph","text":"Już przeszło obok sporo ludzi, a chłop zaciął się i nie zapytał o babę. Pochwalili Boga, dali szczęścia i poszli dalej… Paru zatrzymało się przy nim. Mieli chętkę pogwarzyć i odpocząć choć na jeden moment."},{"id":"content0:31","kind":"paragraph","text":"– Dobrze się wam orze?"},{"id":"content0:32","kind":"paragraph","text":"– E! tak ta. Skale i skale, nic więcej."},{"id":"content0:33","kind":"paragraph","text":"– A wasza kany?"},{"id":"content0:34","kind":"paragraph","text":"– Poszła ku kościołu."},{"id":"content0:35","kind":"paragraph","text":"Już nie mógł wytrzymać, żeby się nie spytać."},{"id":"content0:36","kind":"paragraph","text":"– Idzie ta? nie widzieliście?"},{"id":"content0:37","kind":"paragraph","text":"– A dyć idzie za nami, hań, koło potoka – ozwał się jeden z nadchodzących."},{"id":"content0:38","kind":"paragraph","text":"Chłop spojrzał."},{"id":"content0:39","kind":"paragraph","text":"– W samy rzecy! … – rozwidniła mu się twarz. Synek się roześmiał."},{"id":"content0:40","kind":"paragraph","text":"– Cóż ta dźwigacie?"},{"id":"content0:41","kind":"paragraph","text":"– Kukurzycę."},{"id":"content0:42","kind":"paragraph","text":"– A wy?"},{"id":"content0:43","kind":"paragraph","text":"– Ja wziął pół ćwierci pszenice i pół jęczmienia. Zmiesza się, i baba ta skutwasi co na święta, jaką placynę…"},{"id":"content0:44","kind":"paragraph","text":"– Po kieloż?"}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Władysław Orkan Wesoły dzień","page":1,"pageUrl":"/books/0sFKpUI5#reader-content"},{"id":"content0:8:1","label":"*","page":1,"pageUrl":"/books/0sFKpUI5#reader-content"},{"id":"content0:85:2","label":"*","page":2,"pageUrl":"/books/0sFKpUI5?page=2#reader-content"},{"id":"content0:115:3","label":"*","page":3,"pageUrl":"/books/0sFKpUI5?page=3#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":787516,"shortId":"038AHbna","title":"Человек-зверь","authorLine":"Эмиль Золя, В. Ранцова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/46378965-70f6-41f4-9510-013fea11211d/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/038AHbna"},{"idCatalog":7183,"shortId":"4SSnge7p","title":"Фараон","authorLine":"Болеслав Прус, Е. Н. Троповский","primaryAuthorId":"dcbe6513-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/32aeea09-f542-4c48-ba6c-1464e0288595/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SSnge7p"},{"idCatalog":521096,"shortId":"39RurXks","title":"Хагакурэ, или Сокрытое в листве","authorLine":"Цунэтомо Ямамото, Сергей И. Логачев","primaryAuthorId":"292e10ef-2a83-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/d2c8ca1b-24e9-11ee-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/39RurXks"},{"idCatalog":790354,"shortId":"08oOsnCu","title":"Сон в летнюю ночь","authorLine":"Уильям Шекспир, Николай Михайлович Сатин","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/9cb6e365-8043-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/08oOsnCu"},{"idCatalog":788220,"shortId":"0Tjejja2","title":"Нана","authorLine":"Эмиль Золя, Т. Иринова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a387752-aafd-4f3d-bb91-627dfd767da4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0Tjejja2"},{"idCatalog":577406,"shortId":"0q0GFNSG","title":"Золотой осел","authorLine":"Луций Апулей, Михаил Алексеевич Кузмин","primaryAuthorId":"673278e9-2a98-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c0602770-11db-11ef-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0q0GFNSG"},{"idCatalog":763844,"shortId":"0k1CVPMc","title":"Ромео и Джульетта","authorLine":"Уильям Шекспир, Дмитрий Лаврентьевич Михаловский","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/8c3c1916-803a-11e7-8179-0cc47a520474/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0k1CVPMc"},{"idCatalog":766049,"shortId":"4TrGYIUx","title":"Гамлет, принц Датский","authorLine":"Уильям Шекспир, Петр Петрович Гнедич","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/e925d796-803b-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4TrGYIUx"},{"idCatalog":46756,"shortId":"1wKz5vUM","title":"Монахиня","authorLine":"Дени Дидро, Дебора Григорьевна Лившиц","primaryAuthorId":"b1401df8-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/37ba23fd-6a81-102c-a19b-edc40df1930e/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1wKz5vUM"},{"idCatalog":788440,"shortId":"0L94UZhC","title":"Доктор Паскаль","authorLine":"Эмиль Золя, Константин Григорьевич Локс","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/61f13980-8201-4459-bcd1-e04d976a5570/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0L94UZhC"},{"idCatalog":11697,"shortId":"2MoUDOAh","title":"Сон в красном тереме. Том 1","authorLine":"Лев Николаевич Меньшиков, Владимир Андреевич Панасюк, Цао Сюэцинь","primaryAuthorId":"4e036549-1455-11e8-a22f-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c9377cb2-c07d-4c18-a638-1db65e2e0cf2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2MoUDOAh"},{"idCatalog":792368,"shortId":"4ft6F5H0","title":"Саламбо","authorLine":"Гюстав Флобер, Николай Максимович Минский","primaryAuthorId":"526ac12b-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/d8927887-c0aa-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4ft6F5H0"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":2333,"totalPages":195,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}