Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Ciesz się klasyką! Miłego czytania!
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 1 из 2Władysław Orkan Niedowiarek
Słota już dwa tygodnie trwa… Zewsząd, z południa i z zachodu, z dalekich lądów i od morza zleciały się mgły i przysiadły tę ziemię nieszczęsną, tę krainę kęp i wiecznej nędzy; rozścieliły się po mokrych zemniaczyskach, porosłych wcześnie łopuchem i mleczem trującym, i przeganiają się po ugorach i tłokach, gdzie czerwienią się rdzawo rozorane, niczem nie obsiane, zagony.
– Dawno już nie było takie wiesny – mówią strapieni ludzie między sobą. – Ani to ziemniaków okopać, ani to dosiać poczciwie, jak się patrzy, bo jakże? Deszcze i psoty bez ustanku… O Boże litościwy i drogi, cóż sie to stało, aj co, żeś sie tak uwziął na ten naród nieszczęsny?
– Dejcie-no spokój – powiadają starzy. – Nie bądźcie tacy nagli. I Paniezus sie zlituje, skoro go złość opuści….
– Najgorzej pierwszą biedę przeczekać, to się już do następnych człowiek wezwyczai…
– Nie bluźnijcie ino, moi mieli, i nic nie gadajcie naprzeciw wyroków boskich, a miejcie se to na uwadze, że Opatrzność boska zawdy wisi nad nami, ino że my je nie widzimy, bo my je niegodni…
Na to już nie ma nikt nic do powiedzenia, jeden tylko Cyrek, co przy samym kościele siedzi, zdaje się powątpiewać, bo chlipie niezrozumiale oczami… Ale ktoby się ta obzierał na takiego niedowiarka? Nie wierzy – to zmierzy i sam się przekona.
W kościele nabożeństwa się odprawiają na uproszenie pogody u Pana Boga. Falami lud zalewa kościół drewniany. Ciżba w świątyni, duszenie, płacz, przekleństwa i krzyki – po sumie: suplikacje przejmujące, organy i jęki. Wszystek lud płacze zmiłowania Bożego. Z dalekich roztok spłynął do ołtarza i pada krzyżem przed wystawioną monstrancją.
Po nabożeństwie wylewa się potok głów odkrytych z kościelnego cmentarza i rozpływa się po kamienistym rynku. Widać gromadki, powiększające się z każdą chwilą, gwarzące cicho, trwożliwie, bez krzyku i hałasu.
Na długich ławach, przed karczmą-ratuszem, usiedli rzędem gazdowie i wiekowi. Siedzą z pochylonemi głowami: strączki białych włosów osłoniły im spalone szyje. W siwych chazukach z owczej wełny, zdają się być rzędem karłowatych jałowców, osendziałych śniegiem.
I u wójta, w urzędzie gminnym, nie tak gwarno i hałaśliwie, jak zwykle. Poschodzili się, co prawda, wszyscy radni; nie brak Jędrka z nad miedzy i Józka od Chlipały i Tomka Nieboraka ze Skalistego; jest i pan pisarz, „jedna głowa na cztery wsie dookoła, jeden rozum i jedno orendzie”.
Siedzą, bo siedzą, bo ławek nie braknie; piją, bo piją, bo co mają robić na te ciężkie czasy – ale u wszystkich widać zasępienie i utrapienie wieczne, co młyńskim kamieniem sparło się na sumieniu i ani rusz.
– Tak moiściewy – począł Tomek, podając szklankę kumotrowi. – Nie dość jednej biedy na świecie, ba zawdy ich musi być więcy. Człek się ogania, wicie, siepie na wszystkie strony, a tu darmo, bo jak cię ścisną zewsząd, to ani dychniesz człeku nieboraczku… w ręce!
I kolejka przeszła rzędem, nie omijając nikogo. Wójt Okpiśny szynkuje raźno, sprawiedliwie, przymruguje każdemu z osobna, wszystkim potakuje i ręce zaciera, rad widocznie sobie i całemu światu.
– Pamiętacie wy kiedy, wójcie, taką wiesnę?
– Jakże chcecie, cobych nie pamiętał?
– O, o, cóż się to dzieje moiściewy, kochani, drodzy… – jęczy Tomek. – Ani ziemniaków ogrześć nieporada, ani nic… Do znaku wszystko skapie i zmarnieje… Matko Najświętsza! Dejże też te pogody jakie, uproś przecie u Pana Jezusa, u synaczka swojego najmilszego… Królowo Niebios, Pani moja… w ręce!
W milczeniu podawali dalej szklankę okopistą, uważając przytem, ażeby nie rozlać, nie sponiewierać daru bożego.
Gdy przyszła kolej na pisarza, ten ujął misternie szklankę dwoma palcami, przejrzał się w niej i wypił; potem nalał drugą i tę już bez namysłu wychylił, podając sturbowanemu sąsiadowi, ktobądź nim był, próżne, zielone szkło. Tak czynił zawdy, odkąd go poznali, więc nikt się temu nie dziwił.
– Musiał się już z tem urodzić – powiadali – abo, kto wie…
– Ho! ho! Nasz pisarz ma głowę i łeb moiściewy, nie na wszy! Kazanie wam calutkie powtórzy, ani słóweczka nie wypuści… Taki pamiętny wicie już od urodzenia.
– Hej, by miał z czego żyć… Jedni, wicie, żyją z gruntu, a drudzy letko – z talentu. Na jednych Paniezus więcy łaskawy, na drugich mniej.
– Nima to i w niebie sprawiedliwości…
– Nie bluźnijcie! padam wam, bo…
I wnetby przyszło do bitki, bo kilku ujęło się gorliwie za sprawiedliwością niebieską, gdy powstał pisarz z za stołu i chrząknął wyraźnie trzy razy, co znaczyło, że pragnie zabrać głos… Uciszyli się wszyscy. On zaś, oparłszy pięście o stół, przemówił w te słowa:
– Nie powiem wam nic inszego, jak ino to, co gadał ksiądz pleban na kazaniu.
– To usłyszycie drugi raz… Nie zawadzi.
– Słowo Boże – rozpoczął pisarz – jest jako światły chleb, który się nigdy nie przyje…
– Tak samo, jak manna niebieska…
– Nie jak placek owsiany…
– A kto je będzie słuchał nieśpiący – ciągnął pisarz – tego uszy staną otwarte na wszelkie słowa mówiące i pisane. I stanie mu się we łbie jasno, mówił ksiądz pleban…
– I… pozna wszelkie arkana wiary naszej przenajświętszej i będzie jako on filozofus, który okiełznał emanacyę…
– O czemże wy gadacie? – szarpnął go Jędrek za rękaw.
Pisarz, zbity z tropu tak niesłychaną uwagą, chrząknął raz, chrząknął drugi raz, wreszcie wychylił duszkiem stojącą przed nim szklankę.
– Bieda jest, bo jest! – począł, ocierając usta.
– Tak mówcie! – wrzasło paru – co tam filozofy! …
– A wiecie, skąd się bierze?
– Ba! Kadukby ta odgadł… Przyszła i jest psiapara.
– A co gadał ksiądz pleban?
– No, co gadał? Powiedzcie… – szepnął Tomek.
Pisarz potoczył dokoła okiem filozofa, „który okiełznał emanacyę”…
– Grzech jest w narodzie! – huknął. – Grzech jest i nic więcej…
– A bieda kany się podziała? – wtrącił Jędrek żałośnie z końca stołu.
Pisarz ku niemu oczy gniewnie obrócił.
– Bieda jest w grzechu, a grzech w biedzie! Rozumiesz teraz?
A gdy wszyscy milczeli, podniósł głos i tak prawił:
– Ksiądz pleban dokumentnie wyłożył, o co się rozchodzi. Nie idzie – prawi – o tych, co się zabawią w karczmie, albo w Kółku. Bo co biedny człek ma w niedzielę robić?
– Ino o tych idzie, co pod dzwonnicę nie zajrzą, a dom Boży obchodzą z daleka… Ci to heretycy, niedowiarki – prawił – co niedzielę świętują w chałupie, wymijają ućciwych ludzi, do spowiedzi nie idą, jak rok długi, ba ino grzeszą i grzeszą… Oni to rozumu uczą się z pism djabelskich i bezbożnych książek, oni to djabłu zaprzedali swą duszę na wieczne zatracenie.
Tu odsapnął pan pisarz i wychylił szklankę.
Potem otarł pot z czoła, na którem żyłami wypisane stało kaznodziejstwo.
– Jest tu między wami kto taki, co widział te bezbożne pisma?
– Chwała Bogu! Sprawiedliwość nie odeszła z narodu… Was to Bóg karze za tych zaprzedanych; cała wieś cierpi za jednego…
– Za Cyrka! – szepnął Tomek.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/1RQDYXee","pageTitle":"Niedowiarek (Władysław Orkan) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Niedowiarek». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Niedowiarek». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Władysław Orkan","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/1RQDYXee#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная классика","item":"https://bookra.app/genre/5214"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Niedowiarek","item":"https://bookra.app/books/1RQDYXee"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/1RQDYXee","url":"https://bookra.app/books/1RQDYXee","name":"«Niedowiarek». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Niedowiarek». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/1RQDYXee#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/1RQDYXee#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5f5587c1-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/1RQDYXee#work","name":"Niedowiarek","url":"https://bookra.app/books/1RQDYXee","description":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5f5587c1-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная классика","зарубежная старинная литература"],"sameAs":["https://litres.ru/book/orkan-w-adys-aw/niedowiarek-55844042/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/1d9d7292-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba#person","name":"Władysław Orkan","url":"https://bookra.app/author/1d9d7292-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная классика"},{"@type":"Thing","name":"зарубежная старинная литература"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/1RQDYXee#edition","url":"https://bookra.app/books/1RQDYXee","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/orkan-w-adys-aw/niedowiarek-55844042/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Niedowiarek»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/1RQDYXee","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":762966,"shortId":"1RQDYXee","title":"Niedowiarek","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5f5587c1-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","annotationText":"Ciesz się klasyką! Miłego czytania!","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Władysław Orkan","authors":[{"id":"1d9d7292-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","displayName":"Władysław Orkan","protectedUrl":"/author/1d9d7292-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5214,"title":"зарубежная классика","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5214"},{"id":5215,"title":"зарубежная старинная литература","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5215"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762966","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762966","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_762966","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_762966","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_762966","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762966"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_762966","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_762966","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_762966","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762966"},"guestReaderUrl":"/books/1RQDYXee#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/1d9d7292-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":1,"totalPages":2,"hasPrev":false,"hasNext":true,"prevPageUrl":null,"nextPageUrl":"/books/1RQDYXee?page=2#reader-content","progressLabel":"Страница 1 из 2","sections":[{"id":"content0:0","kind":"heading","text":"Władysław Orkan Niedowiarek"},{"id":"content0:1","kind":"paragraph","text":"Słota już dwa tygodnie trwa… Zewsząd, z południa i z zachodu, z dalekich lądów i od morza zleciały się mgły i przysiadły tę ziemię nieszczęsną, tę krainę kęp i wiecznej nędzy; rozścieliły się po mokrych zemniaczyskach, porosłych wcześnie łopuchem i mleczem trującym, i przeganiają się po ugorach i tłokach, gdzie czerwienią się rdzawo rozorane, niczem nie obsiane, zagony."},{"id":"content0:2","kind":"paragraph","text":"– Dawno już nie było takie wiesny – mówią strapieni ludzie między sobą. – Ani to ziemniaków okopać, ani to dosiać poczciwie, jak się patrzy, bo jakże? Deszcze i psoty bez ustanku… O Boże litościwy i drogi, cóż sie to stało, aj co, żeś sie tak uwziął na ten naród nieszczęsny?"},{"id":"content0:3","kind":"paragraph","text":"– Dejcie-no spokój – powiadają starzy. – Nie bądźcie tacy nagli. I Paniezus sie zlituje, skoro go złość opuści…."},{"id":"content0:4","kind":"paragraph","text":"– Dyć niejak, ale…"},{"id":"content0:5","kind":"paragraph","text":"– Najgorzej pierwszą biedę przeczekać, to się już do następnych człowiek wezwyczai…"},{"id":"content0:6","kind":"paragraph","text":"– Bo musi!"},{"id":"content0:7","kind":"paragraph","text":"– Nie bluźnijcie ino, moi mieli, i nic nie gadajcie naprzeciw wyroków boskich, a miejcie se to na uwadze, że Opatrzność boska zawdy wisi nad nami, ino że my je nie widzimy, bo my je niegodni…"},{"id":"content0:8","kind":"paragraph","text":"Na to już nie ma nikt nic do powiedzenia, jeden tylko Cyrek, co przy samym kościele siedzi, zdaje się powątpiewać, bo chlipie niezrozumiale oczami… Ale ktoby się ta obzierał na takiego niedowiarka? Nie wierzy – to zmierzy i sam się przekona."},{"id":"content0:9","kind":"paragraph","text":"W kościele nabożeństwa się odprawiają na uproszenie pogody u Pana Boga. Falami lud zalewa kościół drewniany. Ciżba w świątyni, duszenie, płacz, przekleństwa i krzyki – po sumie: suplikacje przejmujące, organy i jęki. Wszystek lud płacze zmiłowania Bożego. Z dalekich roztok spłynął do ołtarza i pada krzyżem przed wystawioną monstrancją."},{"id":"content0:10","kind":"paragraph","text":"Po nabożeństwie wylewa się potok głów odkrytych z kościelnego cmentarza i rozpływa się po kamienistym rynku. Widać gromadki, powiększające się z każdą chwilą, gwarzące cicho, trwożliwie, bez krzyku i hałasu."},{"id":"content0:11","kind":"paragraph","text":"Na długich ławach, przed karczmą-ratuszem, usiedli rzędem gazdowie i wiekowi. Siedzą z pochylonemi głowami: strączki białych włosów osłoniły im spalone szyje. W siwych chazukach z owczej wełny, zdają się być rzędem karłowatych jałowców, osendziałych śniegiem."},{"id":"content0:12","kind":"paragraph","text":"I u wójta, w urzędzie gminnym, nie tak gwarno i hałaśliwie, jak zwykle. Poschodzili się, co prawda, wszyscy radni; nie brak Jędrka z nad miedzy i Józka od Chlipały i Tomka Nieboraka ze Skalistego; jest i pan pisarz, „jedna głowa na cztery wsie dookoła, jeden rozum i jedno orendzie”."},{"id":"content0:13","kind":"paragraph","text":"Siedzą, bo siedzą, bo ławek nie braknie; piją, bo piją, bo co mają robić na te ciężkie czasy – ale u wszystkich widać zasępienie i utrapienie wieczne, co młyńskim kamieniem sparło się na sumieniu i ani rusz."},{"id":"content0:14","kind":"paragraph","text":"– Tak moiściewy – począł Tomek, podając szklankę kumotrowi. – Nie dość jednej biedy na świecie, ba zawdy ich musi być więcy. Człek się ogania, wicie, siepie na wszystkie strony, a tu darmo, bo jak cię ścisną zewsząd, to ani dychniesz człeku nieboraczku… w ręce!"},{"id":"content0:15","kind":"paragraph","text":"– Dej Boże!"},{"id":"content0:16","kind":"paragraph","text":"Na tę naszą biedę…"},{"id":"content0:17","kind":"paragraph","text":"– Biedkę kochaną!"},{"id":"content0:18","kind":"paragraph","text":"I kolejka przeszła rzędem, nie omijając nikogo. Wójt Okpiśny szynkuje raźno, sprawiedliwie, przymruguje każdemu z osobna, wszystkim potakuje i ręce zaciera, rad widocznie sobie i całemu światu."},{"id":"content0:19","kind":"paragraph","text":"– Pamiętacie wy kiedy, wójcie, taką wiesnę?"},{"id":"content0:20","kind":"paragraph","text":"– Jakże chcecie, cobych nie pamiętał?"},{"id":"content0:21","kind":"paragraph","text":"– O, o, cóż się to dzieje moiściewy, kochani, drodzy… – jęczy Tomek. – Ani ziemniaków ogrześć nieporada, ani nic… Do znaku wszystko skapie i zmarnieje… Matko Najświętsza! Dejże też te pogody jakie, uproś przecie u Pana Jezusa, u synaczka swojego najmilszego… Królowo Niebios, Pani moja… w ręce!"},{"id":"content0:22","kind":"paragraph","text":"– Dej Bożej"},{"id":"content0:23","kind":"paragraph","text":"– Na tę naszą biedę…"},{"id":"content0:24","kind":"paragraph","text":"– Biedkę kochaną!"},{"id":"content0:25","kind":"paragraph","text":"W milczeniu podawali dalej szklankę okopistą, uważając przytem, ażeby nie rozlać, nie sponiewierać daru bożego."},{"id":"content0:26","kind":"paragraph","text":"Gdy przyszła kolej na pisarza, ten ujął misternie szklankę dwoma palcami, przejrzał się w niej i wypił; potem nalał drugą i tę już bez namysłu wychylił, podając sturbowanemu sąsiadowi, ktobądź nim był, próżne, zielone szkło. Tak czynił zawdy, odkąd go poznali, więc nikt się temu nie dziwił."},{"id":"content0:27","kind":"paragraph","text":"– Musiał się już z tem urodzić – powiadali – abo, kto wie…"},{"id":"content0:28","kind":"paragraph","text":"– Ho! ho! Nasz pisarz ma głowę i łeb moiściewy, nie na wszy! Kazanie wam calutkie powtórzy, ani słóweczka nie wypuści… Taki pamiętny wicie już od urodzenia."},{"id":"content0:29","kind":"paragraph","text":"– Bóg mu dał talent…"},{"id":"content0:30","kind":"paragraph","text":"– Hej, by miał z czego żyć… Jedni, wicie, żyją z gruntu, a drudzy letko – z talentu. Na jednych Paniezus więcy łaskawy, na drugich mniej."},{"id":"content0:31","kind":"paragraph","text":"– Nima to i w niebie sprawiedliwości…"},{"id":"content0:32","kind":"paragraph","text":"– Nie bluźnijcie! padam wam, bo…"},{"id":"content0:33","kind":"paragraph","text":"– Kto bluźni?"},{"id":"content0:34","kind":"paragraph","text":"I wnetby przyszło do bitki, bo kilku ujęło się gorliwie za sprawiedliwością niebieską, gdy powstał pisarz z za stołu i chrząknął wyraźnie trzy razy, co znaczyło, że pragnie zabrać głos… Uciszyli się wszyscy. On zaś, oparłszy pięście o stół, przemówił w te słowa:"},{"id":"content0:35","kind":"paragraph","text":"– Nie powiem wam nic inszego, jak ino to, co gadał ksiądz pleban na kazaniu."},{"id":"content0:36","kind":"paragraph","text":"– Dyć my już słyszeli…"},{"id":"content0:37","kind":"paragraph","text":"– To usłyszycie drugi raz… Nie zawadzi."},{"id":"content0:38","kind":"paragraph","text":"– Słowo Boże – rozpoczął pisarz – jest jako światły chleb, który się nigdy nie przyje…"},{"id":"content0:39","kind":"paragraph","text":"– Oj, nie przyje, nie!"},{"id":"content0:40","kind":"paragraph","text":"– Cicho tam!"},{"id":"content0:41","kind":"paragraph","text":"– Tak samo, jak manna niebieska…"},{"id":"content0:42","kind":"paragraph","text":"– Nie jak placek owsiany…"},{"id":"content0:43","kind":"paragraph","text":"– Cit!"},{"id":"content0:44","kind":"paragraph","text":"– Słuchajcie!"},{"id":"content0:45","kind":"paragraph","text":"– A kto je będzie słuchał nieśpiący – ciągnął pisarz – tego uszy staną otwarte na wszelkie słowa mówiące i pisane. I stanie mu się we łbie jasno, mówił ksiądz pleban…"},{"id":"content0:46","kind":"paragraph","text":"– To już wiemy!"},{"id":"content0:47","kind":"paragraph","text":"– I… pozna wszelkie arkana wiary naszej przenajświętszej i będzie jako on filozofus, który okiełznał emanacyę…"},{"id":"content0:48","kind":"paragraph","text":"– O czemże wy gadacie? – szarpnął go Jędrek za rękaw."},{"id":"content0:49","kind":"paragraph","text":"Pisarz, zbity z tropu tak niesłychaną uwagą, chrząknął raz, chrząknął drugi raz, wreszcie wychylił duszkiem stojącą przed nim szklankę."},{"id":"content0:50","kind":"paragraph","text":"– Bieda jest, bo jest! – począł, ocierając usta."},{"id":"content0:51","kind":"paragraph","text":"– Tak mówcie! – wrzasło paru – co tam filozofy! …"},{"id":"content0:52","kind":"paragraph","text":"– A wiecie, skąd się bierze?"},{"id":"content0:53","kind":"paragraph","text":"– Ba! Kadukby ta odgadł… Przyszła i jest psiapara."},{"id":"content0:54","kind":"paragraph","text":"– A co gadał ksiądz pleban?"},{"id":"content0:55","kind":"paragraph","text":"Wszyscy się zastanowili."},{"id":"content0:56","kind":"paragraph","text":"– No, co gadał? Powiedzcie… – szepnął Tomek."},{"id":"content0:57","kind":"paragraph","text":"Pisarz potoczył dokoła okiem filozofa, „który okiełznał emanacyę”…"},{"id":"content0:58","kind":"paragraph","text":"– Grzech jest w narodzie! – huknął. – Grzech jest i nic więcej…"},{"id":"content0:59","kind":"paragraph","text":"– A bieda kany się podziała? – wtrącił Jędrek żałośnie z końca stołu."},{"id":"content0:60","kind":"paragraph","text":"Pisarz ku niemu oczy gniewnie obrócił."},{"id":"content0:61","kind":"paragraph","text":"– Bieda jest w grzechu, a grzech w biedzie! Rozumiesz teraz?"},{"id":"content0:62","kind":"paragraph","text":"A gdy wszyscy milczeli, podniósł głos i tak prawił:"},{"id":"content0:63","kind":"paragraph","text":"– Ksiądz pleban dokumentnie wyłożył, o co się rozchodzi. Nie idzie – prawi – o tych, co się zabawią w karczmie, albo w Kółku. Bo co biedny człek ma w niedzielę robić?"},{"id":"content0:64","kind":"paragraph","text":"– Hej! – potaknęli."},{"id":"content0:65","kind":"paragraph","text":"– Ino o tych idzie, co pod dzwonnicę nie zajrzą, a dom Boży obchodzą z daleka… Ci to heretycy, niedowiarki – prawił – co niedzielę świętują w chałupie, wymijają ućciwych ludzi, do spowiedzi nie idą, jak rok długi, ba ino grzeszą i grzeszą… Oni to rozumu uczą się z pism djabelskich i bezbożnych książek, oni to djabłu zaprzedali swą duszę na wieczne zatracenie."},{"id":"content0:66","kind":"paragraph","text":"Tu odsapnął pan pisarz i wychylił szklankę."},{"id":"content0:67","kind":"paragraph","text":"Potem otarł pot z czoła, na którem żyłami wypisane stało kaznodziejstwo."},{"id":"content0:68","kind":"paragraph","text":"– Jest tu między wami kto taki, co widział te bezbożne pisma?"},{"id":"content0:69","kind":"paragraph","text":"Milczenie."},{"id":"content0:70","kind":"paragraph","text":"– Chwała Bogu! Sprawiedliwość nie odeszła z narodu… Was to Bóg karze za tych zaprzedanych; cała wieś cierpi za jednego…"},{"id":"content0:71","kind":"paragraph","text":"– Za Cyrka! – szepnął Tomek."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Władysław Orkan Niedowiarek","page":1,"pageUrl":"/books/1RQDYXee#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":787516,"shortId":"038AHbna","title":"Человек-зверь","authorLine":"Эмиль Золя, В. Ранцова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/46378965-70f6-41f4-9510-013fea11211d/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/038AHbna"},{"idCatalog":7183,"shortId":"4SSnge7p","title":"Фараон","authorLine":"Болеслав Прус, Е. Н. Троповский","primaryAuthorId":"dcbe6513-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/32aeea09-f542-4c48-ba6c-1464e0288595/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SSnge7p"},{"idCatalog":521096,"shortId":"39RurXks","title":"Хагакурэ, или Сокрытое в листве","authorLine":"Цунэтомо Ямамото, Сергей И. Логачев","primaryAuthorId":"292e10ef-2a83-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/d2c8ca1b-24e9-11ee-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/39RurXks"},{"idCatalog":790354,"shortId":"08oOsnCu","title":"Сон в летнюю ночь","authorLine":"Уильям Шекспир, Николай Михайлович Сатин","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/9cb6e365-8043-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/08oOsnCu"},{"idCatalog":788220,"shortId":"0Tjejja2","title":"Нана","authorLine":"Эмиль Золя, Т. Иринова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a387752-aafd-4f3d-bb91-627dfd767da4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0Tjejja2"},{"idCatalog":577406,"shortId":"0q0GFNSG","title":"Золотой осел","authorLine":"Луций Апулей, Михаил Алексеевич Кузмин","primaryAuthorId":"673278e9-2a98-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c0602770-11db-11ef-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0q0GFNSG"},{"idCatalog":763844,"shortId":"0k1CVPMc","title":"Ромео и Джульетта","authorLine":"Уильям Шекспир, Дмитрий Лаврентьевич Михаловский","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/8c3c1916-803a-11e7-8179-0cc47a520474/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0k1CVPMc"},{"idCatalog":766049,"shortId":"4TrGYIUx","title":"Гамлет, принц Датский","authorLine":"Уильям Шекспир, Петр Петрович Гнедич","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/e925d796-803b-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4TrGYIUx"},{"idCatalog":46756,"shortId":"1wKz5vUM","title":"Монахиня","authorLine":"Дени Дидро, Дебора Григорьевна Лившиц","primaryAuthorId":"b1401df8-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/37ba23fd-6a81-102c-a19b-edc40df1930e/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1wKz5vUM"},{"idCatalog":788440,"shortId":"0L94UZhC","title":"Доктор Паскаль","authorLine":"Эмиль Золя, Константин Григорьевич Локс","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/61f13980-8201-4459-bcd1-e04d976a5570/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0L94UZhC"},{"idCatalog":11697,"shortId":"2MoUDOAh","title":"Сон в красном тереме. Том 1","authorLine":"Лев Николаевич Меньшиков, Владимир Андреевич Панасюк, Цао Сюэцинь","primaryAuthorId":"4e036549-1455-11e8-a22f-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c9377cb2-c07d-4c18-a638-1db65e2e0cf2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2MoUDOAh"},{"idCatalog":792368,"shortId":"4ft6F5H0","title":"Саламбо","authorLine":"Гюстав Флобер, Николай Максимович Минский","primaryAuthorId":"526ac12b-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/d8927887-c0aa-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4ft6F5H0"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":2333,"totalPages":195,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}