Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Oko za oko – opowiadanie Stefana Żeromskiego, powstałe w roku 1893 i zdradzające wpływy naturalizmu.Opowiada ono historię starań panny Wandy o małżeństwo ze studentem Wawelskim oraz jego romansu z zamężną siostrą Wandy, Zofią. Sytuację komplikują uprzedzenia wynikające z faktu, że Wawelski pochodzi ze zasymilowanej rodziny żydowskiej. Cała historia przedstawiona jest w sposób ironiczny i groteskowy.

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 20 из 20

Ten sam kelner, z tym samym głupkowatym uśmiechem, obsługiwał kilku trebizondowiaków, ciągnących z godnością i powagą skromne piwko „słomkowe”. Był tu geometra, pan profesor, chorowity doktor i kilku innych. Wszyscy poznali zeszłorocznego towarzysza i rzucili się ku niemu z wielką serdecznością. Należało stuknąć się z nimi szklanką porteru. Nim wypito pierwsze szklanki, Adam cisnął między tych jegomościów pytanie podobne dla niego do wybuchowego ładunku, który za chwilę wyrwie go w powietrze:

– A cóż to ja nie dostrzegam między szanownymi panami obywatela dobrodzieja, kochanego pana Wiktora?

Wszyscy zaczęli kiwać głowami z politowaniem.

– Nic pan nie wiesz? Tak-że pan gadaj! – zawołał geometra. – Ani dymu, ani popiołu ze Świerkowskiego. Dzierżawę trzyma o dziewiętnaście mil stąd. Pięćset mórg! Po dwa ruble z morgi… Taki frant z tego chłopa! Grunt swój rozkolonizował „gulonom” jakoś w lutym czy w marcu, spłacił pilniejsze długi i mając w kieszeni około ośmiuset rubli puszcza się panu na dzierżawę. Mówię do niego: – Wiesz pan co? Źle pan, zdaje mi się, robisz; folwark podły, wiem przecież doskonale, byłem tam nie wiem ile razy: wielki, w piachach, budynków żadnych, jednego kołka w płocie; na polach psi rumianek stokrotne daje plony… Jakże pan sobie dasz radę? – Wiesz pan co? – on powiada – i tak, i tak mię diabli wezmą. Tego Trebizondowa mam już po dziury w nosie… Chciałem – powiada – jednego Żydziaka naciągnąć, interes był kapitalny na oko, tymczasem ten właśnie Żydziak tak mię ubrał, że teraz już… aus! Co dzierżawa, to dzierżawa. Może da Pan Bóg, że się wyrobię. – Mówię do niego: – Wiesz pan co? szczęść Boże, ale…

– I wyjechał? – spytał Adam z jakimś nerwowym zachłyśnięciem.

– Ba, jeszcze w marcu.

– Z żoną?

– A ma się rozumieć. Cóż by on bez niej znaczył na świecie? Ta kobieta za dziesięciu parobków mu obstoi.

– Coś tam między nimi było – wtrącił doktor Daktylberg z zadowoleniem, że może nareszcie przyjść do słowa – coś nawet de grubis. Miała wyjeżdżać do matki, chorowała…

– Żadnej matki nie ma! Co doktor pleciesz! Do siostry! – przerwano mu.

– No, to do siostry! Dopiero erudycja! Służąca Świerkowskich paplała po mieście najdziwaczniejsze historie…

– Kłamstwo! – huknął geometra. – Nic nie było, żadnych historii; przecież wiem doskonale… Poszło z pewnością o to, że Świerkowski pił tej zimy nad wszelkie spodziewanie: na stacji kieliszka wódki nie można było dostać; dzień w dzień go stąd do domu saniami odwożono.

– Zadziwiająca rzecz – uśmiechnął się Wawelski. – Ale koniec końców zgoda nastąpiła?

– A naturalnie. Ta kobieta go od pijaństwa powstrzymała; zapracowuje się na niego; żyły, panie dziejski, da ze siebie dla niego wypruć… Przecież wiem doskonale…

Страница 20 из 20

Назад11920Далее

Вам также может понравиться

Страница 1 из 195

Назад12195Далее