Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Gdzieś w podlaskiej wiosce w chałupie pracuje po nocach Judka, żydowski krawiec. Przygotowuje on palto dla dziedzica Onufrego – musi wyżywić swoją dużą rodzinę z marnej pensji krawieckiej.Nowela Łaciarz ukazuje losy ubogiego Żyda, który pracuje po nocach i choć wiedzie życie skromne, jest ono spokojne i w miarę szczęśliwe. Czy jednak uda mu się skończyć ubranie dla Onufrego na czas?Klemens Junosza to powieściopisarz, nowelista i felietonista drugiej połowy XIX wieku. Przez długi czas pisywał do różnych czasopism warszawskich i lubelskich. W swoich utworach często poruszał tematykę związaną ze środowiskami chłopskimi, mieszczańskimi i żydowskimi.

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 6 из 6

Judka siadł i rozmyśla, dlaczego Pan Bóg dał biednemu człowiekowi głupie nogi, co mdleją? Dlatego zapewne, że go obdarzył delikatnym rozumem… I to jest prawda…

Ale to się wszystkich ludzi nie tyczy. Jakie naprzykład znakomite nogi ma każdy faktor – jak on lata za geszeftami, jak zając! ale za to on nie potrafi uszyć fajn warszawskiego paltota i – nie spać przez kilka nocy.

Już takie przeznaczenie. Trzeba się cieszyć talentem albo zdrowiem. Judka się cieszy talentem.

Liczy w myśli kapoty, jakie uszył w ostatnich czasach: były to śliczne kapoty! potem zgaduje, co też Bajla ugotowała na szabas? Zapewne wiele bardzo dobrych rzeczy. Śliczna to rzecz jest szabas, w tym dniu zawsze się jada i sypia, oraz chwali Boga… Kto szabas wymyślił, to musiał być bardzo mądry… O tak! …

Myśli Judki sięgają w przeszłość – jak w kalejdoskopie tworzą się w nich coraz to nowe obrazki… Cała historya życia staje przed oczami – czuje, że mu słabo – skąd znów?

To znużenie, sen dopomina się o swoje prawa.

Głowa opada na piersi, cały korpus pochyla się nareszcie mimowolnym ruchem. Łaciarz podłożył ręce pod głowę, wyciągnął nogi i usnął…

Dwie wrony, kracząc, zakreślają koła. Nareszcie siadły na zagonie i zdaleka, przekrzywiając głowy, przyglądają się śpiącemu.

Potem wzlatują znów w powietrze i z góry przypatrują mu się bacznie, kraczą krzykliwie…

Dziwi ich zapewne, dlaczego ten żyd śpi przy drodze? – że nie umarł jeszcze, wiedzą dobrze – ba! wrony doskonale znają się na tem.

Już słońce zniża się ku zachodowi – po drodze chociaż błotnistej, jedzie szybko wóz drabiniasty, w dzielne trzy konie zaprzężony. Na wozie, na siedzeniu ze słomy, siedzi pan Jacenty, ekonom z sąsiedztwa, fornal Grzela powozi. Jadą po jakąś maszynę widocznie, bo wóz dobrze słomą wyłożyli i obroku na parę dni mają ze sobą.

– Stój, Grzela, stój! – woła Jacenty – patrzno, kto tu leży…

Grzela wstrzymał konie.

– A dyć, to panie, chyba żyd…

– Czy pijany? czy chory?

– E panie, może umarty, to uciekajmy lepiej, bo nas będą wodzić tam za świadków.

– Pewnie, ale trza obaczyć, jak żywy, to go weźmiemy na furę, a jak trup, to w nogi!

Grzela zeskoczył z wozu…

– Panie! to je łosicki zyd, Judka, ale musi zywy, bo krzynkę jesce dycha.

– Żydzie, Judko! – krzyknął pan Jacenty – a nie siabas to na ciebie, bestyjo!

Na ten wykrzyknik Judka zerwał się prędko, spojrzał nieprzytomnemi, jakby obłąkanemi oczami i na razie nie mógł zmiarkować, gdzie jest i co się z nim stało.

– A dyć siadaj bestyjo! – zawołał Grzela – to cię zawieziem do Łosic…

Dziękując, kłaniając się do samej ziemi, łaciarz ze swym ciężarem wdrapał się na wóz i opowiedział ekonomowi, zkąd idzie.

– Ale też żeby tak zaś paść przy drodze, jak nie człowiek – rzekł, jakby sam do siebie ekonom – to dopiero!

– Proszę jegimości – odpowiedział Judka – między nami jest takie gadanie: co kura nie ptak, koza nie bidło, a krawcy nie ludzie.

– Jakto nie ludzie? a cóż ty jesteś?

– Nu, niby uni ludzie, a nie tak jak ludzie, krawcy tylko…

– Ale baj baju, będziesz w raju! a któż ci kazał, żeby, panie dzieju, cztery noce nie spać?

– Nikt mi nie kazał, tylko widzi jegimość, każdy człowiek potrzebno żyć… Krawiec też musi żyć trochę, a jak un chce żyć, to nie może spać, a jakby chciał spać, toby nie mógł żyć, to jest bardzo prosty interes…

– To ci zyd śpekulantny – wtrącił Grzela – na każdy sposób ma bestyja swój wykręt! …

—–

Przy osobnym, nakrytym stole, w parę godzin później, siedział Judka ubrany w nową kapotę i spiczastą czapkę z futrem.

Dzieci jedne już spały, drugie ziewały po kątach. Pani Bajla ustrojona w jakiś dziwnego rodzaju tupet, ozdobiony kwiatami i wstęgami żółtemi, kładła na talerz swego małżonka i pana kawałek mocno korzeniami zaprawionej ryby. A ten mąż i pan, i głowa swojej rodziny, myślał o tem, jaki świat piękny, kugiel smaczny, życie rozkoszne, a szabas błogosławiony!!!

Tyfusu nie dostał, bo takie niewywczasowanie, ból głowy i dreszcze przechodzą czasem… gdy się już kto do wszystkich rozkoszy życia przyzwyczai.

1

Morfeusz – bożek snu. [przypis autorski]

Do tyłu

Страница 6 из 6

Назад156Далее

Вам также может понравиться

Страница 1 из 195

Назад12195Далее