Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Opowieść o weselu księżnej Beaty Dolskiej i księcia Sołomereckiego, które zorganizował książę Konstanty Bazyli Ostrogski na zamku dubieńskim.Na wesele ściągnęli liczni goście z bliska i z daleka – rodzina, krewni, sąsiedzi, przyjaciele, szlachta. W dniu uroczystym od rana czuć było poruszenie – w każdym zakątku zamku rozprawiano głośno, śmiano się, szykowano do wielkiego wydarzenia. A że był to styczeń, mężczyźni żywo byli zainteresowani Tatarami, którzy niedaleko przebywali. Wieść ta z ust do ust, w sekrecie między gośćmi, była przekazywana i wywoływała w nich strach, jednak do wesela dalej się szykowano. Odbyła się uczta, goście biesiadowali. Ale w jednej chwili uczta weselna w przygotowanie do walki się zamieniła, bo nadciągali Tatarzy. Na czele obrony stanęła księżna Beata, świeżo poślubiona małżonka.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 2 из 3Ich ręce nie spotkały się i nie zadrżały przed związaniem u ołtarza; byli sobie obojętni, ale szli do tego związku spokojnie, bo nie mieli trującej przyszłość przeszłości, ani wstrętu do siebie; a ówczesny zwyczaj dawno ich do podobnego połączenia przygotował.
Kiedy panny służebne i drużki gwarzyć około księżnej Beaty zaczęły i, przestraszone tatarami, zapomniały złotych szpilek w aksamitnych poduszkach, spoglądając po sobie ze drżeniem, księżna Beata, jakby ocucona z myśli głębokiej, zapytała:
– Nic dotąd, księżna pani – odpowiedziała, zająkując się – ale, ale mówią, choć książę wojewoda mówić o tem zakazał, że tatarzy idą.
– Ach? zapewne tu? Ćma słyszę niezliczona! Ja się tak strasznie boję tatarów! – szczebiotała dalej. – Takie poczwary ogorzałe z przypłaszczonymi nosami, ze ślepiami czarnemi, z odstającymi uszami, co się rodzą ślepemi, jak szczenięta, żyją końskiem mięsem i w Świętą Trójcę nie wierzą! o, jak ja się ich boję!
– A ja nie – odpowiedziała panna młoda, odrzucając włosy – bo pierwszego, coby do mnie śmiał przystąpić, pewniebym zadusiła.
Wszystkie zamilkły i wszystkie uwierzyły.
– Wzięliby nas i odesłali do seraju sułtana swojego, ci ohydni poganie – mówiła drużka – a choć cudy o nich prawią, niech nas Bóg wcielony od tych rozkoszy broni a naprzód od ich wiary pogańskiej, wedle której, jak ksiądz Makary powiada, kobiety nie mają duszy.
– Nie mają duszy, panno Stanisławo – zawołała księżna – a czemżeby żyły! prawdziwie pogańska ślepota!
– I takim to ludziom możemy się dostać w ręce! – szeptały panny.
– Kto? my? – znowu odpowiedziała księżna. – Alboż tu niema zamku, dział i ludzi, alboż nie ma wody w Ikwie i pasa u sukni, żeby się w ich oczach udusić.
– Nas mało, ale z nami Bóg chrześcijan i walczyć będziemy na swoich śmieciskach.
Na te słowa pełne zapału a tak niezwyczajne w ustach kobiety, wszedł książę wojewoda.
– Niech żyje bohaterka! – zawołał całując ją w czoło. – tak mówić, tak myśleć trzeba, a nigdy u nas tatar nie będzie! Ale zresztą, moja panno, jeszcze oni zapewne daleko, bo to są tylko głuche wieści. My tymczasem myślmy o weselu. Jak utną z dział zamkowych na vivat, niech wówczas idą, a przyjmiemy ich dobrze, na rany Chrystusa!
W istocie nie bardzo było czego się bać w Dubnie, bo na ówczesny sposób wojowania, ta warownia, której później Chmielnicki próbować nawet nie chciał zdobycia, była dość mocna. Dokoła oblana wodą Ikwy, wielkiemi stawami otoczona, niezbyt wprawdzie wyniosła, ale dla murowanych a wysokich rowów niedostępna, mogła się długo bronić wojsku, któreby jej burzyć działami polowemi nie mogło. Trudno także było zapaśne zamczysko dostać głodem, a tatarzy, którym spiesznym był powrót, nigdy tego próbować nie mogli.
Tymczasem gdy w zamku rozprawiają o tatarach; gdy się śnieżyste tumany rozrzedzają i dzień wyjaśniać zaczyna; gdy wysłani po język wyjeżdżają z miasta, strasząc po drodze mieszczan i żydów: w cerkwi zamkowej stroją ołtarz do ślubu, a w zamku ucztę, która ma ślub poprzedzić, gotują.
Ach, gdzież się podziały te dawne gościnne biesiady, na których pan, sługa jego, koń i pies, jak zesłańcy od Boga, przyjmowani byli, czem stało, co było! Dzisiejsi dawnych słowian potomkowie przyjęli już obce obyczaje, handlarskie, nikczemne, skąpe i zimne – ale szkoda dawnych, bo dawne nie były europejskie, nie były tak wykwintne, a szczersze za to i poczciwsze. Dawniej egoizm musiał się ukrywać i wstydzić, dziś się ze siebie chlubi i wysoko wynosi. Lecz dajmy temu pokój.
Miarkujcie, jaka być mogła biesiada księcia wojewody, pana na Ostrogu, który miał dziesięć miljonów rocznego dochodu który za marszałka dworu trzymał jednego ze starszych wojewodów, płacąc mu siedemdziesiąt tysięcy złotych, żeby stał za jego krzesłem w dni uroczyste, którego orszak zwyczajny dwa tysiące doborowej szlacheckiej młodzieży składało.
W wielkiej sali godowej, po której ścianach rozwieszone były obrazy familijne i niektóre zdobycze wojenne, zastawiono długie stoły nakształt podkowy, okryte trzema wedle zwyczaju leżącemi na sobie obrusami szytemi, na których kurzyło się już pierwsze danie. W oddaleniu nieco połyskiwał niezmierną mocą sreber kredens za balustradą, przed którym stały stosy talerzy, półmisków, puharów i złocistych roztruchanów.
Nad wielkimi drzwiami wchodu, na wysokiej galerji, ustawiona była muzyka i śpiewacy chłopięta.
Przy jednem z okien sali osobno zastawiono stolik suto założony mięsiwem dla nadwornego żarłoka Bohdana, który na dzień za trzydziestu zjadał i ze trzydziestu mógł się w potrzebie mierzyć. Było tam takie mnóstwo mięsiwa pieczonego i gotowanego, że ledwie uwierzyć było można iż to wszystko poźre jeden miernego wzrostu człowiek, niezbyt nawet otyły.
Goście weszli do sali jadalnej – panna młoda tylko się nie pokazała. Za nimi słudzy i dworzanie wtoczyli się, mający stanąć za stołkami panów. Podano naprzód gościom z kolei wielką złocistą miednicę i nalewkę podobną, do umycia rąk, a nareszcie ręcznik, suto po końcach szyty perłami. Marszałek dworu rozsadził ich wedle dostojeństwa i tak przystąpiono do pierwszego dania, które składały pływające we czterech sosach: żółtym, różowym, czarnym i szarym, spore mięsa kawałki. Trzech krajczych u każdego stołu posługiwało. Oprócz tego, rozstawione było pieczyste i przyprawy korzenne, licząc w nie narodowy chrzan z octem, kapustę kwaśną i ogórki. Goście, mało co przedtem śniadawszy, niewiele jedli sami, lecz nakładali z górą talerze i oddawali je sługom stojącym za nimi, którzy tuż zaraz za ich krzesłami głośno podane potrawy spożywali. Przed każdym ze siedzących był talerz srebrny, nakryty maleńką serwetką, i łyżka srebrna pozłocista. Popijano piwo tylko w długich kielichach szklanych.
Po pierwszem daniu zdjęto je razem z pierwszym obrusem, a drugie zastawiono, ze samych pieczeni różnego rodzaju składające się, zwierzyny, ptastwa i ryb. Mimo wspaniałości uczty spostrzedz można było także na stole dziś bardzo wzgardzony groch ze słoniną i kaszą krajową. Nakoniec nastąpiło trzecie danie, ze samych łakoci złożone. Tu dopiero zaczęły się toasty za przyszłe powodzenie państwa młodych.
Gdy już do ust niesiono kielichy, a muzyka i moździerze połączyły się z wykrzykiem: – Pierwsze zdrowie! – nagle z dziedzińca ozwał się głos, nie vivat wykrzykujący nie radosne hura! lecz krzyk przestrachu, który, stłumiwszy wszystkie, skamienił gości i wytrącił z rąk ich puhary.
Wybładły kozak wpadł do sali.
– Książę – zawołał – tatarzy! – i padł z osłabienia i przestrachu.
Wszyscy porwali się od stołu; gwar, krzyk, zamieszanie, ścisk i zgiełk się zrobił po całym zamku. Wszyscy wołali: – Tatarzy! tatarzy!
Książę Sołomerecki pobiegł do narzeczonej swojej.
– Idź do szabli i konia! – odpowiedziała i znikła.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/2nj1H25J","pageTitle":"Tatarzy na weselu (Józef Ignacy Kraszewski) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Tatarzy na weselu». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Tatarzy na weselu». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Józef Ignacy Kraszewski","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/2nj1H25J#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная классика","item":"https://bookra.app/genre/5214"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Tatarzy na weselu","item":"https://bookra.app/books/2nj1H25J"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/2nj1H25J","url":"https://bookra.app/books/2nj1H25J","name":"«Tatarzy na weselu». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Tatarzy na weselu». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/2nj1H25J#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/2nj1H25J#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5b494524-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/2nj1H25J#work","name":"Tatarzy na weselu","url":"https://bookra.app/books/2nj1H25J","description":"Opowieść o weselu księżnej Beaty Dolskiej i księcia Sołomereckiego, które zorganizował książę Konstanty Bazyli Ostrogski na zamku dubieńskim.Na wesele ściągnęli liczni goście z bliska i z daleka – rodzina, krewni, sąsiedzi, przyjaciele, szlachta. W dniu uroczystym od rana czuć było poruszenie – w każdym zakątku zamku rozprawiano głośno, śmiano się, szykowano do wielkiego wydarzenia. A że był to styczeń, mężczyźni żywo byli zainteresowani Tatarami, którzy niedaleko przebywali. Wieść ta z ust do ust, w sekrecie między gośćmi, była przekazywana i wywoływała w nich strach, jednak do wesela dalej się szykowano. Odbyła się uczta, goście biesiadowali. Ale w jednej chwili uczta weselna w przygotowanie do walki się zamieniła, bo nadciągali Tatarzy. Na czele obrony stanęła księżna Beata, świeżo poślubiona małżonka.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5b494524-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная классика","зарубежная старинная литература"],"sameAs":["https://litres.ru/book/kraszewski-jozef-ignacy/tatarzy-na-weselu-55843018/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/175c0062-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba#person","name":"Józef Ignacy Kraszewski","url":"https://bookra.app/author/175c0062-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная классика"},{"@type":"Thing","name":"зарубежная старинная литература"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/2nj1H25J#edition","url":"https://bookra.app/books/2nj1H25J","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/kraszewski-jozef-ignacy/tatarzy-na-weselu-55843018/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Tatarzy na weselu»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/2nj1H25J","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":762651,"shortId":"2nj1H25J","title":"Tatarzy na weselu","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5b494524-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","annotationText":"Opowieść o weselu księżnej Beaty Dolskiej i księcia Sołomereckiego, które zorganizował książę Konstanty Bazyli Ostrogski na zamku dubieńskim.Na wesele ściągnęli liczni goście z bliska i z daleka – rodzina, krewni, sąsiedzi, przyjaciele, szlachta. W dniu uroczystym od rana czuć było poruszenie – w każdym zakątku zamku rozprawiano głośno, śmiano się, szykowano do wielkiego wydarzenia. A że był to styczeń, mężczyźni żywo byli zainteresowani Tatarami, którzy niedaleko przebywali. Wieść ta z ust do ust, w sekrecie między gośćmi, była przekazywana i wywoływała w nich strach, jednak do wesela dalej się szykowano. Odbyła się uczta, goście biesiadowali. Ale w jednej chwili uczta weselna w przygotowanie do walki się zamieniła, bo nadciągali Tatarzy. Na czele obrony stanęła księżna Beata, świeżo poślubiona małżonka.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Józef Ignacy Kraszewski","authors":[{"id":"175c0062-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","displayName":"Józef Ignacy Kraszewski","protectedUrl":"/author/175c0062-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5214,"title":"зарубежная классика","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5214"},{"id":5215,"title":"зарубежная старинная литература","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5215"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762651","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762651","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_762651","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_762651","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_762651","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762651"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_762651","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_762651","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_762651","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762651"},"guestReaderUrl":"/books/2nj1H25J?page=2#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/175c0062-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":2,"totalPages":3,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/2nj1H25J#reader-content","nextPageUrl":"/books/2nj1H25J?page=3#reader-content","progressLabel":"Страница 2 из 3","sections":[{"id":"content0:42","kind":"paragraph","text":"Ich ręce nie spotkały się i nie zadrżały przed związaniem u ołtarza; byli sobie obojętni, ale szli do tego związku spokojnie, bo nie mieli trującej przyszłość przeszłości, ani wstrętu do siebie; a ówczesny zwyczaj dawno ich do podobnego połączenia przygotował."},{"id":"content0:43","kind":"paragraph","text":"Kiedy panny służebne i drużki gwarzyć około księżnej Beaty zaczęły i, przestraszone tatarami, zapomniały złotych szpilek w aksamitnych poduszkach, spoglądając po sobie ze drżeniem, księżna Beata, jakby ocucona z myśli głębokiej, zapytała:"},{"id":"content0:44","kind":"paragraph","text":"– Cóż się stało?"},{"id":"content0:45","kind":"paragraph","text":"– Nic dotąd, księżna pani – odpowiedziała, zająkując się – ale, ale mówią, choć książę wojewoda mówić o tem zakazał, że tatarzy idą."},{"id":"content0:46","kind":"paragraph","text":"– Tu idą?"},{"id":"content0:47","kind":"paragraph","text":"– Ach? zapewne tu? Ćma słyszę niezliczona! Ja się tak strasznie boję tatarów! – szczebiotała dalej. – Takie poczwary ogorzałe z przypłaszczonymi nosami, ze ślepiami czarnemi, z odstającymi uszami, co się rodzą ślepemi, jak szczenięta, żyją końskiem mięsem i w Świętą Trójcę nie wierzą! o, jak ja się ich boję!"},{"id":"content0:48","kind":"paragraph","text":"– A ja nie – odpowiedziała panna młoda, odrzucając włosy – bo pierwszego, coby do mnie śmiał przystąpić, pewniebym zadusiła."},{"id":"content0:49","kind":"paragraph","text":"Wszystkie zamilkły i wszystkie uwierzyły."},{"id":"content0:50","kind":"paragraph","text":"– Wzięliby nas i odesłali do seraju sułtana swojego, ci ohydni poganie – mówiła drużka – a choć cudy o nich prawią, niech nas Bóg wcielony od tych rozkoszy broni a naprzód od ich wiary pogańskiej, wedle której, jak ksiądz Makary powiada, kobiety nie mają duszy."},{"id":"content0:51","kind":"paragraph","text":"– Nie mają duszy, panno Stanisławo – zawołała księżna – a czemżeby żyły! prawdziwie pogańska ślepota!"},{"id":"content0:52","kind":"paragraph","text":"– I takim to ludziom możemy się dostać w ręce! – szeptały panny."},{"id":"content0:53","kind":"paragraph","text":"– Kto? my? – znowu odpowiedziała księżna. – Alboż tu niema zamku, dział i ludzi, alboż nie ma wody w Ikwie i pasa u sukni, żeby się w ich oczach udusić."},{"id":"content0:54","kind":"paragraph","text":"– Ale ich tylu!"},{"id":"content0:55","kind":"paragraph","text":"– Nas mało, ale z nami Bóg chrześcijan i walczyć będziemy na swoich śmieciskach."},{"id":"content0:56","kind":"paragraph","text":"Na te słowa pełne zapału a tak niezwyczajne w ustach kobiety, wszedł książę wojewoda."},{"id":"content0:57","kind":"paragraph","text":"– Niech żyje bohaterka! – zawołał całując ją w czoło. – tak mówić, tak myśleć trzeba, a nigdy u nas tatar nie będzie! Ale zresztą, moja panno, jeszcze oni zapewne daleko, bo to są tylko głuche wieści. My tymczasem myślmy o weselu. Jak utną z dział zamkowych na vivat, niech wówczas idą, a przyjmiemy ich dobrze, na rany Chrystusa!"},{"id":"content0:58","kind":"paragraph","text":"W istocie nie bardzo było czego się bać w Dubnie, bo na ówczesny sposób wojowania, ta warownia, której później Chmielnicki próbować nawet nie chciał zdobycia, była dość mocna. Dokoła oblana wodą Ikwy, wielkiemi stawami otoczona, niezbyt wprawdzie wyniosła, ale dla murowanych a wysokich rowów niedostępna, mogła się długo bronić wojsku, któreby jej burzyć działami polowemi nie mogło. Trudno także było zapaśne zamczysko dostać głodem, a tatarzy, którym spiesznym był powrót, nigdy tego próbować nie mogli."},{"id":"content0:59","kind":"paragraph","text":"Tymczasem gdy w zamku rozprawiają o tatarach; gdy się śnieżyste tumany rozrzedzają i dzień wyjaśniać zaczyna; gdy wysłani po język wyjeżdżają z miasta, strasząc po drodze mieszczan i żydów: w cerkwi zamkowej stroją ołtarz do ślubu, a w zamku ucztę, która ma ślub poprzedzić, gotują."},{"id":"content0:60","kind":"paragraph","text":"Ach, gdzież się podziały te dawne gościnne biesiady, na których pan, sługa jego, koń i pies, jak zesłańcy od Boga, przyjmowani byli, czem stało, co było! Dzisiejsi dawnych słowian potomkowie przyjęli już obce obyczaje, handlarskie, nikczemne, skąpe i zimne – ale szkoda dawnych, bo dawne nie były europejskie, nie były tak wykwintne, a szczersze za to i poczciwsze. Dawniej egoizm musiał się ukrywać i wstydzić, dziś się ze siebie chlubi i wysoko wynosi. Lecz dajmy temu pokój."},{"id":"content0:61","kind":"paragraph","text":"Miarkujcie, jaka być mogła biesiada księcia wojewody, pana na Ostrogu, który miał dziesięć miljonów rocznego dochodu który za marszałka dworu trzymał jednego ze starszych wojewodów, płacąc mu siedemdziesiąt tysięcy złotych, żeby stał za jego krzesłem w dni uroczyste, którego orszak zwyczajny dwa tysiące doborowej szlacheckiej młodzieży składało."},{"id":"content0:62","kind":"paragraph","text":"W wielkiej sali godowej, po której ścianach rozwieszone były obrazy familijne i niektóre zdobycze wojenne, zastawiono długie stoły nakształt podkowy, okryte trzema wedle zwyczaju leżącemi na sobie obrusami szytemi, na których kurzyło się już pierwsze danie. W oddaleniu nieco połyskiwał niezmierną mocą sreber kredens za balustradą, przed którym stały stosy talerzy, półmisków, puharów i złocistych roztruchanów."},{"id":"content0:63","kind":"paragraph","text":"Nad wielkimi drzwiami wchodu, na wysokiej galerji, ustawiona była muzyka i śpiewacy chłopięta."},{"id":"content0:64","kind":"paragraph","text":"Przy jednem z okien sali osobno zastawiono stolik suto założony mięsiwem dla nadwornego żarłoka Bohdana, który na dzień za trzydziestu zjadał i ze trzydziestu mógł się w potrzebie mierzyć. Było tam takie mnóstwo mięsiwa pieczonego i gotowanego, że ledwie uwierzyć było można iż to wszystko poźre jeden miernego wzrostu człowiek, niezbyt nawet otyły."},{"id":"content0:65","kind":"paragraph","text":"Goście weszli do sali jadalnej – panna młoda tylko się nie pokazała. Za nimi słudzy i dworzanie wtoczyli się, mający stanąć za stołkami panów. Podano naprzód gościom z kolei wielką złocistą miednicę i nalewkę podobną, do umycia rąk, a nareszcie ręcznik, suto po końcach szyty perłami. Marszałek dworu rozsadził ich wedle dostojeństwa i tak przystąpiono do pierwszego dania, które składały pływające we czterech sosach: żółtym, różowym, czarnym i szarym, spore mięsa kawałki. Trzech krajczych u każdego stołu posługiwało. Oprócz tego, rozstawione było pieczyste i przyprawy korzenne, licząc w nie narodowy chrzan z octem, kapustę kwaśną i ogórki. Goście, mało co przedtem śniadawszy, niewiele jedli sami, lecz nakładali z górą talerze i oddawali je sługom stojącym za nimi, którzy tuż zaraz za ich krzesłami głośno podane potrawy spożywali. Przed każdym ze siedzących był talerz srebrny, nakryty maleńką serwetką, i łyżka srebrna pozłocista. Popijano piwo tylko w długich kielichach szklanych."},{"id":"content0:66","kind":"paragraph","text":"Po pierwszem daniu zdjęto je razem z pierwszym obrusem, a drugie zastawiono, ze samych pieczeni różnego rodzaju składające się, zwierzyny, ptastwa i ryb. Mimo wspaniałości uczty spostrzedz można było także na stole dziś bardzo wzgardzony groch ze słoniną i kaszą krajową. Nakoniec nastąpiło trzecie danie, ze samych łakoci złożone. Tu dopiero zaczęły się toasty za przyszłe powodzenie państwa młodych."},{"id":"content0:67","kind":"paragraph","text":"Gdy już do ust niesiono kielichy, a muzyka i moździerze połączyły się z wykrzykiem: – Pierwsze zdrowie! – nagle z dziedzińca ozwał się głos, nie vivat wykrzykujący nie radosne hura! lecz krzyk przestrachu, który, stłumiwszy wszystkie, skamienił gości i wytrącił z rąk ich puhary."},{"id":"content0:68","kind":"paragraph","text":"Wybładły kozak wpadł do sali."},{"id":"content0:69","kind":"paragraph","text":"– Książę – zawołał – tatarzy! – i padł z osłabienia i przestrachu."},{"id":"content0:70","kind":"paragraph","text":"Wszyscy porwali się od stołu; gwar, krzyk, zamieszanie, ścisk i zgiełk się zrobił po całym zamku. Wszyscy wołali: – Tatarzy! tatarzy!"},{"id":"content0:71","kind":"paragraph","text":"Książę Sołomerecki pobiegł do narzeczonej swojej."},{"id":"content0:72","kind":"paragraph","text":"– Idź do szabli i konia! – odpowiedziała i znikła."},{"id":"content0:73","kind":"paragraph","text":"Strwożony wyjrzał oknem."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Józef Ignacy Kraszewski Tatarzy na weselu","page":1,"pageUrl":"/books/2nj1H25J#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":787516,"shortId":"038AHbna","title":"Человек-зверь","authorLine":"Эмиль Золя, В. Ранцова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/46378965-70f6-41f4-9510-013fea11211d/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/038AHbna"},{"idCatalog":7183,"shortId":"4SSnge7p","title":"Фараон","authorLine":"Болеслав Прус, Е. Н. Троповский","primaryAuthorId":"dcbe6513-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/32aeea09-f542-4c48-ba6c-1464e0288595/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SSnge7p"},{"idCatalog":521096,"shortId":"39RurXks","title":"Хагакурэ, или Сокрытое в листве","authorLine":"Цунэтомо Ямамото, Сергей И. Логачев","primaryAuthorId":"292e10ef-2a83-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/d2c8ca1b-24e9-11ee-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/39RurXks"},{"idCatalog":790354,"shortId":"08oOsnCu","title":"Сон в летнюю ночь","authorLine":"Уильям Шекспир, Николай Михайлович Сатин","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/9cb6e365-8043-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/08oOsnCu"},{"idCatalog":788220,"shortId":"0Tjejja2","title":"Нана","authorLine":"Эмиль Золя, Т. Иринова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a387752-aafd-4f3d-bb91-627dfd767da4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0Tjejja2"},{"idCatalog":577406,"shortId":"0q0GFNSG","title":"Золотой осел","authorLine":"Луций Апулей, Михаил Алексеевич Кузмин","primaryAuthorId":"673278e9-2a98-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c0602770-11db-11ef-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0q0GFNSG"},{"idCatalog":763844,"shortId":"0k1CVPMc","title":"Ромео и Джульетта","authorLine":"Уильям Шекспир, Дмитрий Лаврентьевич Михаловский","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/8c3c1916-803a-11e7-8179-0cc47a520474/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0k1CVPMc"},{"idCatalog":766049,"shortId":"4TrGYIUx","title":"Гамлет, принц Датский","authorLine":"Уильям Шекспир, Петр Петрович Гнедич","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/e925d796-803b-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4TrGYIUx"},{"idCatalog":46756,"shortId":"1wKz5vUM","title":"Монахиня","authorLine":"Дени Дидро, Дебора Григорьевна Лившиц","primaryAuthorId":"b1401df8-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/37ba23fd-6a81-102c-a19b-edc40df1930e/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1wKz5vUM"},{"idCatalog":788440,"shortId":"0L94UZhC","title":"Доктор Паскаль","authorLine":"Эмиль Золя, Константин Григорьевич Локс","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/61f13980-8201-4459-bcd1-e04d976a5570/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0L94UZhC"},{"idCatalog":11697,"shortId":"2MoUDOAh","title":"Сон в красном тереме. Том 1","authorLine":"Лев Николаевич Меньшиков, Владимир Андреевич Панасюк, Цао Сюэцинь","primaryAuthorId":"4e036549-1455-11e8-a22f-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c9377cb2-c07d-4c18-a638-1db65e2e0cf2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2MoUDOAh"},{"idCatalog":792368,"shortId":"4ft6F5H0","title":"Саламбо","authorLine":"Гюстав Флобер, Николай Максимович Минский","primaryAuthorId":"526ac12b-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/d8927887-c0aa-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4ft6F5H0"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":2333,"totalPages":195,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}