Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Orka Władysława Reymonta przedstawia chłopską rodzinę podczas wyniszczającej pracy w polu. Z toczonych przy pracy rozmów dowiadujemy się, że sytuacja materialna rodziny pogorszyła się, ponieważ ich jedyny koń został zarekwirowany na potrzeby wojska.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 1 из 3Władysław Stanisław Reymont Orka
W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego! – wyrzekł uroczyście chłop i przeżegnawszy się z namaszczeniem, ujął za pług. – Wio! Powoluśko a krzepko! – Smagnął batem z przyzwyczajenia.
Pług, zaprzężony w krowę i troje ludzi, werżnął się w ziemię i odwalał czarną, lśniącą skibę. Grunt był ciężki, stare koniczynisko wytarte do ostatniego ździebła1 i ubite niby klepisko, ze chociaż pług szedł płytko, skiba kładła się ostro, nastroszona.
Starucha ledwie kształtem dająca pozór człowieczy rozbijała motyczką twarde grudy, kilka wron podskakiwało za nią, wybierając z bruzdy pędraki.
Orka szła niezmiernie ciężko i powoli, pług był stary, na kółkach, i zaprzęg lichy: w pierwszą parę ciągnęła kobieta z krową złączona wspólnym, drewnianym jarzmem, zaś na przedzie, zaprzężeni w rodzaj szorów2, mozoliła się rosła dziewczyna z chłopakiem. Krowa była jeno3 szkieletem, obciągniętym poszerszeniałą4 skórą, a ludzie zaledwie cieniami. Długi uparty głód jednako wyzierał im z oczów; okryci w łachmany, wynędzniali, bosi ciągnęli jednak zgodnie bez skarg i wyrzekań, przyginając się w strasznym wysiłku do ziemi, a z taką mocą, że trzeszczały orczyki5 i postronki.
– Choćby ta spyskać6 ze trzy albo cztery morgi7! – marzył głośno chłop, ledwie się wlekący za pługiem. Baranicę8 miał na łbie, strzępy kożucha na plecach i chore nogi okręcone w szmaty. Żyto niezgorzej ruszyło – spojrzał na zielonawe zagony pobok rozciągnięte – ziemniaków się nasadzi pod motyczkę, jęczmienia wsieje, ze ćwiartkę grochu, to się jakoś przy boskiej pomocy, przebiduje! Wio! Wio! Zachęcał pchając usilnie pług.
– I pod len trza by parę zagonów i pod kapustę! – przypomniała cicho dziewczyna.
– A nie zabrali to siemienia? – wtrąciła kobieta. – Trzymałam na siew i na tę kapkę oleju! Dobrali się kieby9 do miodu! Próżna marnacyja wszystko i tyla!
– Na deszcz się znowu zbiera! Mówiłem ci Magduś, spuść wody ze żyta, wygniło przy bruzdach. Ani chybi że idzie deszcz! – zagadywał żonine wspominki.
Jakoż kwietniowy poranek, chociaż się był podniósł pogodny i jasny, schmurzał się i posępniał, blade słońce przezierało z oparów niby opłatek. Szare, omglone równie roztaczały się dokoła, jak tylko było można sięgnąć okiem, jeno tu i owdzie naznaczone siwymi płachtami rozlewisk i kępami drzew. Pierwsza wiosna zaledwie tknęła ziemię: już puszczały wierzby, po łąkach żółciły się kaczeńce, na rowach otwierały oczy stokrotki, oziminy nabierały zieleni, a skowronki od świtu do nocy wyśpiewywały, ale na polach było jeszcze szaro, pusto i dziwnie smutnie. Nie było wesela w sercach ludzkich i cmentarna cichość unosiła się nad światem.
– Kto jeno żyw wychodzi na robotę! – zauważył chłop, gdy dosięgnąwszy granicy, nawrócili ku wsi. Nikt nie odpowiedział, dyszeli, przykucnąwszy na miedzy.
– I na dworskim robią! Całe cztery pary, dopiero ci parada! – szepnął z politowaniem.
– Nie frasuj się10 o dziedzicową skórę, poradzi sobie – mruknęła kobieta. – Jeszcze chłopom nakażą mu pomagać przy orce. A jak to było we żniwa? – gniew ją przejmował.
– Było tak, juści, nie za darmo przecież, płacili…
– Co im się spodobało! A przymuszali pomagać dworom, jak za pańszczyznę. – przypominała.
– I szkoda czasu! Ciągnijta! Tomek już jęczmień bronują! – zauważył, patrząc na lewo.
– Podorał na zimę, to teraz sobie pan i w krowę poradzi. A nie molestowałam cię to świętymi słowami: Wojtek, orz! Koń był i czasu miałeś dosyć. Wolałeś na jarmarki jeździć i po karczmach się uradzać z łajdusami, a teraz we mnie i dzieci orzesz! Kieby11 w bydlęta!
– Twoja prawda żono, twoja – przyznawał pokornie. – Śmierci bym się pierwej spodziewał, niźli tego, ze na wiosnę konia miał nie będę. Śmierci! – zajęczał boleśnie.
Zmierzali się ku wsi. Rozciągnęła się w poprzek pól, na łagodnym skłonie pod słońce leżała grobla sadów, z których gęsto sterczały nagie kominy, zręby spalonych chałup i rumowisk budynków. Połowa wsi leżała w gruzach. Dwór, stojący na prawo za wielkim stawem, czerniał się kupą rozbitych ścian, cegieł i połamanych dachów, zaś z ogromnego parku pozostały jeno żałosne kikuty postrzelanych drzew, jakoby pięście grożące niebu. Wojna przeciągnęła tędy i na każdym miejscu znaczyły się ślady jej nieubłaganych pazurów. Poszarpała wsie, wyłamała lasy, stratowała pola i na rodnych ziemiach pozostawiła plugawe, żółte groble okopów i nieskończone rzędy mogiłek, obsadzonych białymi drzewami krzyżów.
– Wawron orzą we dwie krowy – zagadał chłopak, przystając przy tej okazji.
– Patrz roboty, a nie cudzych ogonów – posłyszał odpowiedź wraz z poświstem bata.
Przymilkli, ciągnąc pług niestrudzenie, a uważając, jako wkrótce za nimi cała wieś wyszła na robotę i już na każdym poletku ktoś się ruchał12. W szarym, przemglonym powietrzu gmerali się jako te mrówki cicho, z wolna i akuratnie. Kto w konia, kto w krowy, kto jeno w ludzki sprzężaj, a każden13 orał, siał lub bronował. A byli, co tylko rydlem, jakby gołymi pazurami, darli tę świętą ziemię z ponurą zawziętością.
– Mój Boże, po inne lata sto koni wychodziło na robotę! – westchnął chłop.
– A jakie to szły śpiewania, pokrzyki, ugwary! Hej! – wspomniała cicho dziewczyna.
– Pan Jezus wiedział, co zrobił! – zamamrotała starucha, przysiadając na skibie, gdy stanęli nabrać nieco sił i oddechu. – Tyle się rozmnożyło złego, że kara przyjść musiała! Spokornieją ścierwy, spokornieją! Wynosił się jeden nad drugiego i pysznił! W morgi jeno wierzyli, a w pełne sakwy! Za nic mieli biednego, za nic sprawiedliwego. Rozwalał się jeno po świecie, któren14 rublami sypał! Dał wam Pan Jezus radę!
– Ale i poczciwym stała się niemała krzywda! – wtrąciła posępnie młodsza.
Orali znowu w głębokim milczeniu, chłop rozważał babczyne słowa i pilnie szukał w sumieniu, czym by się zasłużył na ukaranie, aż w końcu rzekł twardo:
– Panowie sobie wojują, a chłop w skórę bierze. – splunął i prał krowę aż zaryczała.
– Człowieku, dyć15 to ostatnie bydlątko! – spróbowała mitygować16 kobieta.
– Cicho! Wio ścierwy, bo gnaty poprzetrącam! – grzmiał rozsrożony.
– Tatulu, boćki przyleciały – zakrzyczał naraz chłopak, wskazując ręką. – Boćki, loboga!
Przystanęli patrząc za bocianami, krążącymi nad zburzonym dworem i parkiem.
– Kajże to se założą gniazda, kaj17! – westchnęła współczująco kobieta. – Biedne sieroty!
– Nawet tej suchej topoli nie darowali. Wszystko im na przeszkodzie! – wrzał głucho.
Bociany spłynęły na zalane łąki, jakiś pies gnał ku nim z radosnym naszczekiwaniem. Wszystkim zrobiło się jakoś weselej, jakby z bocianami wraz zakwitła w sercach nadzieja.
– Ciągta18 ludzie! Józiek, nie wykręcaj łbem, bo weźmiesz batem. – upominał chłop, ale już go gniew opuszczał i sam co chwila niósł się oczami na łąki, a coś w sobie rozmawiał:
– Jak wracają na gniazda bociany, to wojna odlatuje! – wyrzekł z głębokim przeświadczeniem.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/3OOTKPce","pageTitle":"Orka (Władysław Stanisław Reymont) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Orka». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Orka». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Władysław Stanisław Reymont","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/3OOTKPce#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная классика","item":"https://bookra.app/genre/5214"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Orka","item":"https://bookra.app/books/3OOTKPce"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/3OOTKPce","url":"https://bookra.app/books/3OOTKPce","name":"«Orka». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Orka». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/3OOTKPce#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/3OOTKPce#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5ff5a15d-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/3OOTKPce#work","name":"Orka","url":"https://bookra.app/books/3OOTKPce","description":"Orka Władysława Reymonta przedstawia chłopską rodzinę podczas wyniszczającej pracy w polu. Z toczonych przy pracy rozmów dowiadujemy się, że sytuacja materialna rodziny pogorszyła się, ponieważ ich jedyny koń został zarekwirowany na potrzeby wojska.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5ff5a15d-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная классика","зарубежная старинная литература"],"sameAs":["https://litres.ru/book/wladyslaw-stanislaw-reymont/orka-55844194/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/47ae1b02-3c7a-11e9-b747-0cc47a5f1565#person","name":"Władysław Stanisław Reymont","url":"https://bookra.app/author/47ae1b02-3c7a-11e9-b747-0cc47a5f1565"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная классика"},{"@type":"Thing","name":"зарубежная старинная литература"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/3OOTKPce#edition","url":"https://bookra.app/books/3OOTKPce","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/wladyslaw-stanislaw-reymont/orka-55844194/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Orka»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/3OOTKPce","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":763010,"shortId":"3OOTKPce","title":"Orka","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5ff5a15d-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","annotationText":"Orka Władysława Reymonta przedstawia chłopską rodzinę podczas wyniszczającej pracy w polu. Z toczonych przy pracy rozmów dowiadujemy się, że sytuacja materialna rodziny pogorszyła się, ponieważ ich jedyny koń został zarekwirowany na potrzeby wojska.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Władysław Stanisław Reymont","authors":[{"id":"47ae1b02-3c7a-11e9-b747-0cc47a5f1565","displayName":"Władysław Stanisław Reymont","protectedUrl":"/author/47ae1b02-3c7a-11e9-b747-0cc47a5f1565","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5214,"title":"зарубежная классика","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5214"},{"id":5215,"title":"зарубежная старинная литература","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5215"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763010","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763010","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_763010","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_763010","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_763010","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_763010"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_763010","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_763010","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_763010","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_763010"},"guestReaderUrl":"/books/3OOTKPce#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/47ae1b02-3c7a-11e9-b747-0cc47a5f1565","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":1,"totalPages":3,"hasPrev":false,"hasNext":true,"prevPageUrl":null,"nextPageUrl":"/books/3OOTKPce?page=2#reader-content","progressLabel":"Страница 1 из 3","sections":[{"id":"content0:0","kind":"heading","text":"Władysław Stanisław Reymont Orka"},{"id":"content0:1","kind":"paragraph","text":"W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego! – wyrzekł uroczyście chłop i przeżegnawszy się z namaszczeniem, ujął za pług. – Wio! Powoluśko a krzepko! – Smagnął batem z przyzwyczajenia."},{"id":"content0:2","kind":"paragraph","text":"Pług, zaprzężony w krowę i troje ludzi, werżnął się w ziemię i odwalał czarną, lśniącą skibę. Grunt był ciężki, stare koniczynisko wytarte do ostatniego ździebła1 i ubite niby klepisko, ze chociaż pług szedł płytko, skiba kładła się ostro, nastroszona."},{"id":"content0:3","kind":"paragraph","text":"Starucha ledwie kształtem dająca pozór człowieczy rozbijała motyczką twarde grudy, kilka wron podskakiwało za nią, wybierając z bruzdy pędraki."},{"id":"content0:4","kind":"paragraph","text":"Orka szła niezmiernie ciężko i powoli, pług był stary, na kółkach, i zaprzęg lichy: w pierwszą parę ciągnęła kobieta z krową złączona wspólnym, drewnianym jarzmem, zaś na przedzie, zaprzężeni w rodzaj szorów2, mozoliła się rosła dziewczyna z chłopakiem. Krowa była jeno3 szkieletem, obciągniętym poszerszeniałą4 skórą, a ludzie zaledwie cieniami. Długi uparty głód jednako wyzierał im z oczów; okryci w łachmany, wynędzniali, bosi ciągnęli jednak zgodnie bez skarg i wyrzekań, przyginając się w strasznym wysiłku do ziemi, a z taką mocą, że trzeszczały orczyki5 i postronki."},{"id":"content0:5","kind":"paragraph","text":"– Choćby ta spyskać6 ze trzy albo cztery morgi7! – marzył głośno chłop, ledwie się wlekący za pługiem. Baranicę8 miał na łbie, strzępy kożucha na plecach i chore nogi okręcone w szmaty. Żyto niezgorzej ruszyło – spojrzał na zielonawe zagony pobok rozciągnięte – ziemniaków się nasadzi pod motyczkę, jęczmienia wsieje, ze ćwiartkę grochu, to się jakoś przy boskiej pomocy, przebiduje! Wio! Wio! Zachęcał pchając usilnie pług."},{"id":"content0:6","kind":"paragraph","text":"– I pod len trza by parę zagonów i pod kapustę! – przypomniała cicho dziewczyna."},{"id":"content0:7","kind":"paragraph","text":"– A nie zabrali to siemienia? – wtrąciła kobieta. – Trzymałam na siew i na tę kapkę oleju! Dobrali się kieby9 do miodu! Próżna marnacyja wszystko i tyla!"},{"id":"content0:8","kind":"paragraph","text":"– Na deszcz się znowu zbiera! Mówiłem ci Magduś, spuść wody ze żyta, wygniło przy bruzdach. Ani chybi że idzie deszcz! – zagadywał żonine wspominki."},{"id":"content0:9","kind":"paragraph","text":"Jakoż kwietniowy poranek, chociaż się był podniósł pogodny i jasny, schmurzał się i posępniał, blade słońce przezierało z oparów niby opłatek. Szare, omglone równie roztaczały się dokoła, jak tylko było można sięgnąć okiem, jeno tu i owdzie naznaczone siwymi płachtami rozlewisk i kępami drzew. Pierwsza wiosna zaledwie tknęła ziemię: już puszczały wierzby, po łąkach żółciły się kaczeńce, na rowach otwierały oczy stokrotki, oziminy nabierały zieleni, a skowronki od świtu do nocy wyśpiewywały, ale na polach było jeszcze szaro, pusto i dziwnie smutnie. Nie było wesela w sercach ludzkich i cmentarna cichość unosiła się nad światem."},{"id":"content0:10","kind":"paragraph","text":"– Kto jeno żyw wychodzi na robotę! – zauważył chłop, gdy dosięgnąwszy granicy, nawrócili ku wsi. Nikt nie odpowiedział, dyszeli, przykucnąwszy na miedzy."},{"id":"content0:11","kind":"paragraph","text":"– I na dworskim robią! Całe cztery pary, dopiero ci parada! – szepnął z politowaniem."},{"id":"content0:12","kind":"paragraph","text":"– Nie frasuj się10 o dziedzicową skórę, poradzi sobie – mruknęła kobieta. – Jeszcze chłopom nakażą mu pomagać przy orce. A jak to było we żniwa? – gniew ją przejmował."},{"id":"content0:13","kind":"paragraph","text":"– Było tak, juści, nie za darmo przecież, płacili…"},{"id":"content0:14","kind":"paragraph","text":"– Co im się spodobało! A przymuszali pomagać dworom, jak za pańszczyznę. – przypominała."},{"id":"content0:15","kind":"paragraph","text":"– I szkoda czasu! Ciągnijta! Tomek już jęczmień bronują! – zauważył, patrząc na lewo."},{"id":"content0:16","kind":"paragraph","text":"– Podorał na zimę, to teraz sobie pan i w krowę poradzi. A nie molestowałam cię to świętymi słowami: Wojtek, orz! Koń był i czasu miałeś dosyć. Wolałeś na jarmarki jeździć i po karczmach się uradzać z łajdusami, a teraz we mnie i dzieci orzesz! Kieby11 w bydlęta!"},{"id":"content0:17","kind":"paragraph","text":"– Twoja prawda żono, twoja – przyznawał pokornie. – Śmierci bym się pierwej spodziewał, niźli tego, ze na wiosnę konia miał nie będę. Śmierci! – zajęczał boleśnie."},{"id":"content0:18","kind":"paragraph","text":"Zmierzali się ku wsi. Rozciągnęła się w poprzek pól, na łagodnym skłonie pod słońce leżała grobla sadów, z których gęsto sterczały nagie kominy, zręby spalonych chałup i rumowisk budynków. Połowa wsi leżała w gruzach. Dwór, stojący na prawo za wielkim stawem, czerniał się kupą rozbitych ścian, cegieł i połamanych dachów, zaś z ogromnego parku pozostały jeno żałosne kikuty postrzelanych drzew, jakoby pięście grożące niebu. Wojna przeciągnęła tędy i na każdym miejscu znaczyły się ślady jej nieubłaganych pazurów. Poszarpała wsie, wyłamała lasy, stratowała pola i na rodnych ziemiach pozostawiła plugawe, żółte groble okopów i nieskończone rzędy mogiłek, obsadzonych białymi drzewami krzyżów."},{"id":"content0:19","kind":"paragraph","text":"– Wawron orzą we dwie krowy – zagadał chłopak, przystając przy tej okazji."},{"id":"content0:20","kind":"paragraph","text":"– Patrz roboty, a nie cudzych ogonów – posłyszał odpowiedź wraz z poświstem bata."},{"id":"content0:21","kind":"paragraph","text":"Przymilkli, ciągnąc pług niestrudzenie, a uważając, jako wkrótce za nimi cała wieś wyszła na robotę i już na każdym poletku ktoś się ruchał12. W szarym, przemglonym powietrzu gmerali się jako te mrówki cicho, z wolna i akuratnie. Kto w konia, kto w krowy, kto jeno w ludzki sprzężaj, a każden13 orał, siał lub bronował. A byli, co tylko rydlem, jakby gołymi pazurami, darli tę świętą ziemię z ponurą zawziętością."},{"id":"content0:22","kind":"paragraph","text":"– Mój Boże, po inne lata sto koni wychodziło na robotę! – westchnął chłop."},{"id":"content0:23","kind":"paragraph","text":"– A jakie to szły śpiewania, pokrzyki, ugwary! Hej! – wspomniała cicho dziewczyna."},{"id":"content0:24","kind":"paragraph","text":"– Pan Jezus wiedział, co zrobił! – zamamrotała starucha, przysiadając na skibie, gdy stanęli nabrać nieco sił i oddechu. – Tyle się rozmnożyło złego, że kara przyjść musiała! Spokornieją ścierwy, spokornieją! Wynosił się jeden nad drugiego i pysznił! W morgi jeno wierzyli, a w pełne sakwy! Za nic mieli biednego, za nic sprawiedliwego. Rozwalał się jeno po świecie, któren14 rublami sypał! Dał wam Pan Jezus radę!"},{"id":"content0:25","kind":"paragraph","text":"– Ale i poczciwym stała się niemała krzywda! – wtrąciła posępnie młodsza."},{"id":"content0:26","kind":"paragraph","text":"Orali znowu w głębokim milczeniu, chłop rozważał babczyne słowa i pilnie szukał w sumieniu, czym by się zasłużył na ukaranie, aż w końcu rzekł twardo:"},{"id":"content0:27","kind":"paragraph","text":"– Panowie sobie wojują, a chłop w skórę bierze. – splunął i prał krowę aż zaryczała."},{"id":"content0:28","kind":"paragraph","text":"– Człowieku, dyć15 to ostatnie bydlątko! – spróbowała mitygować16 kobieta."},{"id":"content0:29","kind":"paragraph","text":"– Cicho! Wio ścierwy, bo gnaty poprzetrącam! – grzmiał rozsrożony."},{"id":"content0:30","kind":"paragraph","text":"– Tatulu, boćki przyleciały – zakrzyczał naraz chłopak, wskazując ręką. – Boćki, loboga!"},{"id":"content0:31","kind":"paragraph","text":"Przystanęli patrząc za bocianami, krążącymi nad zburzonym dworem i parkiem."},{"id":"content0:32","kind":"paragraph","text":"– Kajże to se założą gniazda, kaj17! – westchnęła współczująco kobieta. – Biedne sieroty!"},{"id":"content0:33","kind":"paragraph","text":"– Nawet tej suchej topoli nie darowali. Wszystko im na przeszkodzie! – wrzał głucho."},{"id":"content0:34","kind":"paragraph","text":"Bociany spłynęły na zalane łąki, jakiś pies gnał ku nim z radosnym naszczekiwaniem. Wszystkim zrobiło się jakoś weselej, jakby z bocianami wraz zakwitła w sercach nadzieja."},{"id":"content0:35","kind":"paragraph","text":"– Ciągta18 ludzie! Józiek, nie wykręcaj łbem, bo weźmiesz batem. – upominał chłop, ale już go gniew opuszczał i sam co chwila niósł się oczami na łąki, a coś w sobie rozmawiał:"},{"id":"content0:36","kind":"paragraph","text":"– Jak wracają na gniazda bociany, to wojna odlatuje! – wyrzekł z głębokim przeświadczeniem."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Władysław Stanisław Reymont Orka","page":1,"pageUrl":"/books/3OOTKPce#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:3","label":"1","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:3","label":"2","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:3","label":"3","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:3","label":"4","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:3","label":"5","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:3","label":"6","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:3","label":"7","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:3","label":"8","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:3","label":"9","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:3","label":"10","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:3","label":"11","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:3","label":"12","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:3","label":"13","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:3","label":"14","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:3","label":"15","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:3","label":"16","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:3","label":"17","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:3","label":"18","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:3","label":"19","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:3","label":"20","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:3","label":"21","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:3","label":"22","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:3","label":"23","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:3","label":"24","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:3","label":"25","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:3","label":"26","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:3","label":"27","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:3","label":"28","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:3","label":"29","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:3","label":"30","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:3","label":"31","page":3,"pageUrl":"/books/3OOTKPce?page=3#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":787516,"shortId":"038AHbna","title":"Человек-зверь","authorLine":"Эмиль Золя, В. Ранцова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/46378965-70f6-41f4-9510-013fea11211d/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/038AHbna"},{"idCatalog":7183,"shortId":"4SSnge7p","title":"Фараон","authorLine":"Болеслав Прус, Е. Н. Троповский","primaryAuthorId":"dcbe6513-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/32aeea09-f542-4c48-ba6c-1464e0288595/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SSnge7p"},{"idCatalog":521096,"shortId":"39RurXks","title":"Хагакурэ, или Сокрытое в листве","authorLine":"Цунэтомо Ямамото, Сергей И. Логачев","primaryAuthorId":"292e10ef-2a83-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/d2c8ca1b-24e9-11ee-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/39RurXks"},{"idCatalog":790354,"shortId":"08oOsnCu","title":"Сон в летнюю ночь","authorLine":"Уильям Шекспир, Николай Михайлович Сатин","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/9cb6e365-8043-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/08oOsnCu"},{"idCatalog":788220,"shortId":"0Tjejja2","title":"Нана","authorLine":"Эмиль Золя, Т. Иринова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a387752-aafd-4f3d-bb91-627dfd767da4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0Tjejja2"},{"idCatalog":577406,"shortId":"0q0GFNSG","title":"Золотой осел","authorLine":"Луций Апулей, Михаил Алексеевич Кузмин","primaryAuthorId":"673278e9-2a98-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c0602770-11db-11ef-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0q0GFNSG"},{"idCatalog":763844,"shortId":"0k1CVPMc","title":"Ромео и Джульетта","authorLine":"Уильям Шекспир, Дмитрий Лаврентьевич Михаловский","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/8c3c1916-803a-11e7-8179-0cc47a520474/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0k1CVPMc"},{"idCatalog":766049,"shortId":"4TrGYIUx","title":"Гамлет, принц Датский","authorLine":"Уильям Шекспир, Петр Петрович Гнедич","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/e925d796-803b-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4TrGYIUx"},{"idCatalog":46756,"shortId":"1wKz5vUM","title":"Монахиня","authorLine":"Дени Дидро, Дебора Григорьевна Лившиц","primaryAuthorId":"b1401df8-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/37ba23fd-6a81-102c-a19b-edc40df1930e/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1wKz5vUM"},{"idCatalog":788440,"shortId":"0L94UZhC","title":"Доктор Паскаль","authorLine":"Эмиль Золя, Константин Григорьевич Локс","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/61f13980-8201-4459-bcd1-e04d976a5570/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0L94UZhC"},{"idCatalog":11697,"shortId":"2MoUDOAh","title":"Сон в красном тереме. Том 1","authorLine":"Лев Николаевич Меньшиков, Владимир Андреевич Панасюк, Цао Сюэцинь","primaryAuthorId":"4e036549-1455-11e8-a22f-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c9377cb2-c07d-4c18-a638-1db65e2e0cf2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2MoUDOAh"},{"idCatalog":792368,"shortId":"4ft6F5H0","title":"Саламбо","authorLine":"Гюстав Флобер, Николай Максимович Минский","primaryAuthorId":"526ac12b-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/d8927887-c0aa-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4ft6F5H0"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":2333,"totalPages":195,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}