Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Pan Gabriel to starszy samotny mężczyzna, były porucznik, który z braku innego zajęcia postanawia pisać dziennik. Opisuje w nim swoje codzienne zajęcia, życie proste i ubogie.Jego dni zdają się być takie same – jednego dnia rozmawia z myszkami, innego opiekuje się psem. Ale pewnego dnia pojawia się u niego Czupurny, sierota i łobuz, którego pan Gabriel chce przyjąć pod swoje skrzydła, wyedukować i wychować. Chłopak jednak nie pali się do tego pomysłu. Sytuacja zmienia się, gdy pojawiają się jego dawni koledzy, a dobroć i naiwność starszego mężczyzny nie raz zostają wystawione na próbę.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 2 из 13Spacer trwa z rozmaitemi waryacyami do obiadu. Jadam zwykle w traktyerzyku na Długiej u Hołkiewiczów, ludzie nieźli, chociaż zupę dają przebrzydłą, ale za ten grosz, który się tam płaci, trudno pulpetów i bażanta wymagać, a ludziska też zarobić muszą. Ja się dziwuję zawsze, jak oni i to mi dać mogą za te niespełna dwa złote, co się im płaci. Jadło się niegdyś lepiej; a na starość, na starość i apetyt niewielki, i byle co starczy. Siłami się nie szafuje. Byle iskierkę tlejącą czemkolwiek podsycić, by nie zgasła.
Hołkiewicz czasem do obiadu, zamiast przystawki, plotkę jeszcze jaką miejską da.
Zły to pono zwyczaj, że się po obiedzie przedrzemać muszę, ja to wiem, ale się nałogiem stało. Muszę się więc wdrapać na trzecie piętro i, siedząc na sofce, trochę chrapnąć. Budzę się regularnie, gdy gdzieś na nieszpór dzwonią, i, otrząsnąwszy się, do Kasi. Kawiareńka nieosobliwa, ale się do niej nawykło, ma się tu swój stołek, swojego „Kuryerka”, „Gazetę Warszawską” i filiżankę kawy, nie takiej, jak ranna, co ją sam robię, z cykoryą – ale to tam mniejsza. Kilku znajomych zawsze sięznajdzie; czas, jak z bicza trzasł, zejdzie do wieczora…. Co tu robić? Staremu po teatrach i ogródkach się nie włóczyć, bo i niema za co – więc spacer znowu, ale po mieście i z gawronadą. Od Starego Miasta do świętego Aleksandra – nim się dojdzie, napatrzy się człek do syta, wesel i pogrzebów, pijaków, kłótni, ekwipażów, łobuzów i – czasem ekstraordynaryjnych ewenementów.
Otóż i wieczór; zwrot ku domowi powoli i na górę, porządkuje się nieco gospodarstwo, ściele łóżko, pacierze mówi, pomyśli o przeszłości i kładzie na spoczynek. Gdy sen sklei powieki, Panu Bogu dziękuję.
17 maja. Myszy mojej dziś nie było ani słychać, ani widać, kawałek cukru leży pod stołkiem nietknięty. Czy niezdrowa, interesa jakie familijne, czy, uchowaj Boże, ten kot bury gdzie ją schruptał.
Nie mogę cierpieć tego szelmy, bo to zbójca prawdziwy, poluje na wróble, dobiera się do gniazd jaskółczych, stacza boje ze szczurami, a myszy łyka, jak kluski. I że to tego kto nie zabije – bo to jest zwierzę szkodliwe i paskudne, już spojrzawszy nań, obrzydliwość bierze. Koty bywają zwykle czyste, myją się, czeszą; ta bestya najeżona, poopalana, brudna, ucho jedno gdzieś ucięte, a z oczów mu patrzy łotrostwo. Ale nie może być, żeby moja mysz miała się eksponować na dachy, po których on poluje. Po co? daje się jej cukier, bułka… czasem i co w dodatku.
Raz już tak było, że jej nie widziałem trzy dni, i myślałem, że się co stało biednemu zwierzęciu – aż czwartego dnia – jest! A ja ją znam! i z twarzy, i ze śmiałości poznałbym ją zawsze, a kiedy z sobą raz przyprowadziła jakąś kompankę, zaraz wiedziałem, która obca. Niema nic w świecie pocieszniejszego, jak gdy, wlazłszy w sam kątek, siądzie na tyłku, w przednie łapki cukier chwyci i tymi białymi ząbkami chrup, chrup. Czysta wiewiórka i tak elegancko wygląda.
Coby się jej stać mogło! Zdechnąć nie miała przyczyny, wyglądała żwawo i zdrowo…. Okaże się jutro.
Wróble się stawiły do apelu wszystkie. To miejskie wisusy, czyste łobuzy uliczne. Na wsi, pamiętam, cale to inaczej wyglądało, czyściej, trochę dziko, ale nie miało to tego urwiszowstwa w sobie, co tutejsze. Miasto działa na wróble. Gdzieś się to brucze, pióra nie w porządku: jedno się nastawiło, drugie nadłamało, trafiają się kulawe, a widziałem jednego, co mu tylko jedno oko zostało, ale proszę tylko patrzeć, jak się to tłucze, czubi, a wrzeszczy, a wierci. Satysfakcya na to patrzeć. Mówią, że Trembecki, szambelan, wszystkie wróble, co do niego chodziły, znał, i ich genealogię. Bałamuctwo! Genealogię! ale ba! – gdzie u nich genealogie, albo to pyta ojca i brata…. Jedna tylko ekscepcya: sam to eksperymentowałem. Gdy matka ze smarkaczem przyleci, co dopiero niedawno się nauczył siakotako ruszać skrzydłami, sama nie je, a jego karmi. Czasem, z pozwoleniem, durniowi pakuje w gardło i tak go oćka, oćka, że się ledwie potem ruszy. A bury na to tylko czeka…. Nie! ten bury, ten bury! Słowo daję, dałbym złotówkę, żeby go kto jakimsposobem sprzątnął, bo tu się nic dalej żywego przed nim nie utrzyma.
18 maja. Myszy, jak niema, tak niema. Coś zaszło – coś w tem jest. Szkoda mi jej. Ale kto wie? Może nie wychodzi z dziury dla słabości i gotowa w niej zdechnąć z głodu.
19 maja. Dziś miałem ekstraordynaryjną przygodę. Stróż Demko zachorował, który mi nosi wodę na górę, no i czasem przymiecie i śmiecie zabiera. Nic osobliwego pójść ze dzbankiem do studni, bo ja się tam tego nie powstydzę, ale na trzecie piętro, na moje nogi, jest subjekcyi trocha. Czuję potem w kolanach, bo się i tak spuścić trzeba i wdrapać razy kilka. Wszyscy na tego gospodarza krzyczą, że zdzierca i kłótnik, a ja tego z nim nie doświadczam, bo oto, wiedząc, iż niema komu mi wody przynieść, sam się o chłopca postarał i przysłał mi go. Skąd on go wziął – Bóg go wie, gdzieś z rynsztoka, bo to dopiero łobuz na łobuzami, co się zowie!! Jakem go zobaczył, a! Jezu miłosierny! choć go za biletami pokazywać. Buty, poczynając od nich, gdzieś ze śmietnika chyba wziął i dwa razy większe, niż jego niemożliwe łapy…. Spodnie na jednej szelce, obszarpane a zatłuszczone. Spencerek, dam dukata, kto mi powie, jakiego koloru; twarz zamorusana, włosy, jak szopa. A we łbie tym dwoje oczu, jak węgle, czarnych.
Gdy mi się zjawił na progu, myślałem, że przyszedł po jałmużnę, i jużem się gotował z trzygroszniakiem i z kazaniem – aż tu, nie pytany, obejrzał się i do dzbanka.
– A kiedy gospodarz mnie przysłał, przez to, że Demko chory.
– Kto to może wiedzieć? leży, a zębami dzwoni.
Ani chybi, febra – pomyślałem.
– Na chrzcie, to ja wiem, że Józkiem mnie nazwali, a tak – mnie prześladują Czupurnym.
– Co u licha, a skądżeś się wziął?
– Byłem u majstra, u szewca, co prawda, ale, jak się spije, to tak wali, że kości łamie, tom uciekł i służę do latania przy sklepach, i ot tak, jak się zdarzy.
– Gdzie? kiedy ich już nie stało! – rzekł Czupurny.
– Śpi się to tu, to tam. – I począł się dobierać do dzbanka.
– Patrz-że – rzekłem – żebyś nie stłukł, a popłócz i palców w niego nie maczaj.
Rozśmiał mi się, pokazując zęby białe i furknął. Mój miły Boże, co to z tego wyrośnie! Na gałąź! Aż żal. Bo nawet zdaje się sprytne.
Gdy ze dzbankiem powrócił, dałem mu trzy grosze. Setnie mi się go żal zrobiło, i byłbym go po głowie pogłaskał, ale go ani dotknąć, taki brudny.
– A co to z ciebie będzie?
Rozśmiał się i podrapał za ucho.
– Uczyćby cię czytać – odezwałem się.
– A mnie się to do czego zdało! – rozśmiał się. Ale drapnął mi zaraz.
Jeżeli przyjdzie drugi raz, lepiej się z nim rozgadam, bo to żal, zwala się.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/48mJRmlf","pageTitle":"Z dziennika starego dziada (Józef Ignacy Kraszewski) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Z dziennika starego dziada». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Z dziennika starego dziada». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Józef Ignacy Kraszewski","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/48mJRmlf#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная классика","item":"https://bookra.app/genre/5214"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Z dziennika starego dziada","item":"https://bookra.app/books/48mJRmlf"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/48mJRmlf","url":"https://bookra.app/books/48mJRmlf","name":"«Z dziennika starego dziada». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Z dziennika starego dziada». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/48mJRmlf#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/48mJRmlf#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a890c8d-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/48mJRmlf#work","name":"Z dziennika starego dziada","url":"https://bookra.app/books/48mJRmlf","description":"Pan Gabriel to starszy samotny mężczyzna, były porucznik, który z braku innego zajęcia postanawia pisać dziennik. Opisuje w nim swoje codzienne zajęcia, życie proste i ubogie.Jego dni zdają się być takie same – jednego dnia rozmawia z myszkami, innego opiekuje się psem. Ale pewnego dnia pojawia się u niego Czupurny, sierota i łobuz, którego pan Gabriel chce przyjąć pod swoje skrzydła, wyedukować i wychować. Chłopak jednak nie pali się do tego pomysłu. Sytuacja zmienia się, gdy pojawiają się jego dawni koledzy, a dobroć i naiwność starszego mężczyzny nie raz zostają wystawione na próbę.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a890c8d-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная классика","зарубежная старинная литература"],"sameAs":["https://litres.ru/book/kraszewski-jozef-ignacy/z-dziennika-starego-dziada-55842882/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/175c0062-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba#person","name":"Józef Ignacy Kraszewski","url":"https://bookra.app/author/175c0062-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная классика"},{"@type":"Thing","name":"зарубежная старинная литература"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/48mJRmlf#edition","url":"https://bookra.app/books/48mJRmlf","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/kraszewski-jozef-ignacy/z-dziennika-starego-dziada-55842882/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Z dziennika starego dziada»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/48mJRmlf","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":762609,"shortId":"48mJRmlf","title":"Z dziennika starego dziada","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a890c8d-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","annotationText":"Pan Gabriel to starszy samotny mężczyzna, były porucznik, który z braku innego zajęcia postanawia pisać dziennik. Opisuje w nim swoje codzienne zajęcia, życie proste i ubogie.Jego dni zdają się być takie same – jednego dnia rozmawia z myszkami, innego opiekuje się psem. Ale pewnego dnia pojawia się u niego Czupurny, sierota i łobuz, którego pan Gabriel chce przyjąć pod swoje skrzydła, wyedukować i wychować. Chłopak jednak nie pali się do tego pomysłu. Sytuacja zmienia się, gdy pojawiają się jego dawni koledzy, a dobroć i naiwność starszego mężczyzny nie raz zostają wystawione na próbę.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Józef Ignacy Kraszewski","authors":[{"id":"175c0062-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","displayName":"Józef Ignacy Kraszewski","protectedUrl":"/author/175c0062-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5214,"title":"зарубежная классика","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5214"},{"id":5215,"title":"зарубежная старинная литература","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5215"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762609","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762609","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_762609","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_762609","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_762609","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762609"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_762609","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_762609","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_762609","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762609"},"guestReaderUrl":"/books/48mJRmlf?page=2#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/175c0062-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":2,"totalPages":13,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/48mJRmlf#reader-content","nextPageUrl":"/books/48mJRmlf?page=3#reader-content","progressLabel":"Страница 2 из 13","sections":[{"id":"content0:25","kind":"paragraph","text":"Spacer trwa z rozmaitemi waryacyami do obiadu. Jadam zwykle w traktyerzyku na Długiej u Hołkiewiczów, ludzie nieźli, chociaż zupę dają przebrzydłą, ale za ten grosz, który się tam płaci, trudno pulpetów i bażanta wymagać, a ludziska też zarobić muszą. Ja się dziwuję zawsze, jak oni i to mi dać mogą za te niespełna dwa złote, co się im płaci. Jadło się niegdyś lepiej; a na starość, na starość i apetyt niewielki, i byle co starczy. Siłami się nie szafuje. Byle iskierkę tlejącą czemkolwiek podsycić, by nie zgasła."},{"id":"content0:26","kind":"paragraph","text":"Hołkiewicz czasem do obiadu, zamiast przystawki, plotkę jeszcze jaką miejską da."},{"id":"content0:27","kind":"paragraph","text":"Zły to pono zwyczaj, że się po obiedzie przedrzemać muszę, ja to wiem, ale się nałogiem stało. Muszę się więc wdrapać na trzecie piętro i, siedząc na sofce, trochę chrapnąć. Budzę się regularnie, gdy gdzieś na nieszpór dzwonią, i, otrząsnąwszy się, do Kasi. Kawiareńka nieosobliwa, ale się do niej nawykło, ma się tu swój stołek, swojego „Kuryerka”, „Gazetę Warszawską” i filiżankę kawy, nie takiej, jak ranna, co ją sam robię, z cykoryą – ale to tam mniejsza. Kilku znajomych zawsze sięznajdzie; czas, jak z bicza trzasł, zejdzie do wieczora…. Co tu robić? Staremu po teatrach i ogródkach się nie włóczyć, bo i niema za co – więc spacer znowu, ale po mieście i z gawronadą. Od Starego Miasta do świętego Aleksandra – nim się dojdzie, napatrzy się człek do syta, wesel i pogrzebów, pijaków, kłótni, ekwipażów, łobuzów i – czasem ekstraordynaryjnych ewenementów."},{"id":"content0:28","kind":"paragraph","text":"Otóż i wieczór; zwrot ku domowi powoli i na górę, porządkuje się nieco gospodarstwo, ściele łóżko, pacierze mówi, pomyśli o przeszłości i kładzie na spoczynek. Gdy sen sklei powieki, Panu Bogu dziękuję."},{"id":"content0:29","kind":"paragraph","text":"17 maja. Myszy mojej dziś nie było ani słychać, ani widać, kawałek cukru leży pod stołkiem nietknięty. Czy niezdrowa, interesa jakie familijne, czy, uchowaj Boże, ten kot bury gdzie ją schruptał."},{"id":"content0:30","kind":"paragraph","text":"Nie mogę cierpieć tego szelmy, bo to zbójca prawdziwy, poluje na wróble, dobiera się do gniazd jaskółczych, stacza boje ze szczurami, a myszy łyka, jak kluski. I że to tego kto nie zabije – bo to jest zwierzę szkodliwe i paskudne, już spojrzawszy nań, obrzydliwość bierze. Koty bywają zwykle czyste, myją się, czeszą; ta bestya najeżona, poopalana, brudna, ucho jedno gdzieś ucięte, a z oczów mu patrzy łotrostwo. Ale nie może być, żeby moja mysz miała się eksponować na dachy, po których on poluje. Po co? daje się jej cukier, bułka… czasem i co w dodatku."},{"id":"content0:31","kind":"paragraph","text":"Raz już tak było, że jej nie widziałem trzy dni, i myślałem, że się co stało biednemu zwierzęciu – aż czwartego dnia – jest! A ja ją znam! i z twarzy, i ze śmiałości poznałbym ją zawsze, a kiedy z sobą raz przyprowadziła jakąś kompankę, zaraz wiedziałem, która obca. Niema nic w świecie pocieszniejszego, jak gdy, wlazłszy w sam kątek, siądzie na tyłku, w przednie łapki cukier chwyci i tymi białymi ząbkami chrup, chrup. Czysta wiewiórka i tak elegancko wygląda."},{"id":"content0:32","kind":"paragraph","text":"Coby się jej stać mogło! Zdechnąć nie miała przyczyny, wyglądała żwawo i zdrowo…. Okaże się jutro."},{"id":"content0:33","kind":"paragraph","text":"Wróble się stawiły do apelu wszystkie. To miejskie wisusy, czyste łobuzy uliczne. Na wsi, pamiętam, cale to inaczej wyglądało, czyściej, trochę dziko, ale nie miało to tego urwiszowstwa w sobie, co tutejsze. Miasto działa na wróble. Gdzieś się to brucze, pióra nie w porządku: jedno się nastawiło, drugie nadłamało, trafiają się kulawe, a widziałem jednego, co mu tylko jedno oko zostało, ale proszę tylko patrzeć, jak się to tłucze, czubi, a wrzeszczy, a wierci. Satysfakcya na to patrzeć. Mówią, że Trembecki, szambelan, wszystkie wróble, co do niego chodziły, znał, i ich genealogię. Bałamuctwo! Genealogię! ale ba! – gdzie u nich genealogie, albo to pyta ojca i brata…. Jedna tylko ekscepcya: sam to eksperymentowałem. Gdy matka ze smarkaczem przyleci, co dopiero niedawno się nauczył siakotako ruszać skrzydłami, sama nie je, a jego karmi. Czasem, z pozwoleniem, durniowi pakuje w gardło i tak go oćka, oćka, że się ledwie potem ruszy. A bury na to tylko czeka…. Nie! ten bury, ten bury! Słowo daję, dałbym złotówkę, żeby go kto jakimsposobem sprzątnął, bo tu się nic dalej żywego przed nim nie utrzyma."},{"id":"content0:34","kind":"paragraph","text":"18 maja. Myszy, jak niema, tak niema. Coś zaszło – coś w tem jest. Szkoda mi jej. Ale kto wie? Może nie wychodzi z dziury dla słabości i gotowa w niej zdechnąć z głodu."},{"id":"content0:35","kind":"paragraph","text":"19 maja. Dziś miałem ekstraordynaryjną przygodę. Stróż Demko zachorował, który mi nosi wodę na górę, no i czasem przymiecie i śmiecie zabiera. Nic osobliwego pójść ze dzbankiem do studni, bo ja się tam tego nie powstydzę, ale na trzecie piętro, na moje nogi, jest subjekcyi trocha. Czuję potem w kolanach, bo się i tak spuścić trzeba i wdrapać razy kilka. Wszyscy na tego gospodarza krzyczą, że zdzierca i kłótnik, a ja tego z nim nie doświadczam, bo oto, wiedząc, iż niema komu mi wody przynieść, sam się o chłopca postarał i przysłał mi go. Skąd on go wziął – Bóg go wie, gdzieś z rynsztoka, bo to dopiero łobuz na łobuzami, co się zowie!! Jakem go zobaczył, a! Jezu miłosierny! choć go za biletami pokazywać. Buty, poczynając od nich, gdzieś ze śmietnika chyba wziął i dwa razy większe, niż jego niemożliwe łapy…. Spodnie na jednej szelce, obszarpane a zatłuszczone. Spencerek, dam dukata, kto mi powie, jakiego koloru; twarz zamorusana, włosy, jak szopa. A we łbie tym dwoje oczu, jak węgle, czarnych."},{"id":"content0:36","kind":"paragraph","text":"Gdy mi się zjawił na progu, myślałem, że przyszedł po jałmużnę, i jużem się gotował z trzygroszniakiem i z kazaniem – aż tu, nie pytany, obejrzał się i do dzbanka."},{"id":"content0:37","kind":"paragraph","text":"– A tobie co do niego?"},{"id":"content0:38","kind":"paragraph","text":"– A kiedy gospodarz mnie przysłał, przez to, że Demko chory."},{"id":"content0:39","kind":"paragraph","text":"Więc rozmowa."},{"id":"content0:40","kind":"paragraph","text":"– Cóż Demce?"},{"id":"content0:41","kind":"paragraph","text":"– Kto to może wiedzieć? leży, a zębami dzwoni."},{"id":"content0:42","kind":"paragraph","text":"Ani chybi, febra – pomyślałem."},{"id":"content0:43","kind":"paragraph","text":"– A ty się jak zowiesz?"},{"id":"content0:44","kind":"paragraph","text":"– Na chrzcie, to ja wiem, że Józkiem mnie nazwali, a tak – mnie prześladują Czupurnym."},{"id":"content0:45","kind":"paragraph","text":"Zacząłem się śmiać."},{"id":"content0:46","kind":"paragraph","text":"– Czekaj, a skądżeś ty?"},{"id":"content0:47","kind":"paragraph","text":"– A znikąd, proszę pana."},{"id":"content0:48","kind":"paragraph","text":"– Co u licha, a skądżeś się wziął?"},{"id":"content0:49","kind":"paragraph","text":"– Byłem u majstra, u szewca, co prawda, ale, jak się spije, to tak wali, że kości łamie, tom uciekł i służę do latania przy sklepach, i ot tak, jak się zdarzy."},{"id":"content0:50","kind":"paragraph","text":"– Nie masz rodziców?"},{"id":"content0:51","kind":"paragraph","text":"– Gdzie? kiedy ich już nie stało! – rzekł Czupurny."},{"id":"content0:52","kind":"paragraph","text":"– Gdzie legasz, ha?"},{"id":"content0:53","kind":"paragraph","text":"– Śpi się to tu, to tam. – I począł się dobierać do dzbanka."},{"id":"content0:54","kind":"paragraph","text":"– Patrz-że – rzekłem – żebyś nie stłukł, a popłócz i palców w niego nie maczaj."},{"id":"content0:55","kind":"paragraph","text":"Rozśmiał mi się, pokazując zęby białe i furknął. Mój miły Boże, co to z tego wyrośnie! Na gałąź! Aż żal. Bo nawet zdaje się sprytne."},{"id":"content0:56","kind":"paragraph","text":"Gdy ze dzbankiem powrócił, dałem mu trzy grosze. Setnie mi się go żal zrobiło, i byłbym go po głowie pogłaskał, ale go ani dotknąć, taki brudny."},{"id":"content0:57","kind":"paragraph","text":"Pocałował mnie w rękę."},{"id":"content0:58","kind":"paragraph","text":"Pytam go:"},{"id":"content0:59","kind":"paragraph","text":"– A co to z ciebie będzie?"},{"id":"content0:60","kind":"paragraph","text":"Rozśmiał się i podrapał za ucho."},{"id":"content0:61","kind":"paragraph","text":"– Abo to ja wiem."},{"id":"content0:62","kind":"paragraph","text":"– Uczyćby cię czytać – odezwałem się."},{"id":"content0:63","kind":"paragraph","text":"– A mnie się to do czego zdało! – rozśmiał się. Ale drapnął mi zaraz."},{"id":"content0:64","kind":"paragraph","text":"Jeżeli przyjdzie drugi raz, lepiej się z nim rozgadam, bo to żal, zwala się."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Józef Ignacy Kraszewski Z dziennika starego dziada","page":1,"pageUrl":"/books/48mJRmlf#reader-content"},{"id":"content0:322:12","label":"—–","page":12,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=12#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:12","label":"1","page":12,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=12#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:12","label":"2","page":12,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=12#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:12","label":"3","page":12,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=12#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:12","label":"4","page":12,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=12#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:12","label":"5","page":12,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=12#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:12","label":"6","page":12,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=12#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:12","label":"7","page":12,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=12#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:12","label":"8","page":12,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=12#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:12","label":"9","page":12,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=12#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:12","label":"10","page":12,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=12#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:12","label":"11","page":12,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=12#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:13","label":"12","page":13,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=13#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:13","label":"13","page":13,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=13#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:13","label":"14","page":13,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=13#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:13","label":"15","page":13,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=13#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:13","label":"16","page":13,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=13#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:13","label":"17","page":13,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=13#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:13","label":"18","page":13,"pageUrl":"/books/48mJRmlf?page=13#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":787516,"shortId":"038AHbna","title":"Человек-зверь","authorLine":"Эмиль Золя, В. Ранцова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/46378965-70f6-41f4-9510-013fea11211d/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/038AHbna"},{"idCatalog":7183,"shortId":"4SSnge7p","title":"Фараон","authorLine":"Болеслав Прус, Е. Н. Троповский","primaryAuthorId":"dcbe6513-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/32aeea09-f542-4c48-ba6c-1464e0288595/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SSnge7p"},{"idCatalog":521096,"shortId":"39RurXks","title":"Хагакурэ, или Сокрытое в листве","authorLine":"Цунэтомо Ямамото, Сергей И. Логачев","primaryAuthorId":"292e10ef-2a83-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/d2c8ca1b-24e9-11ee-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/39RurXks"},{"idCatalog":790354,"shortId":"08oOsnCu","title":"Сон в летнюю ночь","authorLine":"Уильям Шекспир, Николай Михайлович Сатин","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/9cb6e365-8043-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/08oOsnCu"},{"idCatalog":788220,"shortId":"0Tjejja2","title":"Нана","authorLine":"Эмиль Золя, Т. Иринова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a387752-aafd-4f3d-bb91-627dfd767da4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0Tjejja2"},{"idCatalog":577406,"shortId":"0q0GFNSG","title":"Золотой осел","authorLine":"Луций Апулей, Михаил Алексеевич Кузмин","primaryAuthorId":"673278e9-2a98-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c0602770-11db-11ef-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0q0GFNSG"},{"idCatalog":763844,"shortId":"0k1CVPMc","title":"Ромео и Джульетта","authorLine":"Уильям Шекспир, Дмитрий Лаврентьевич Михаловский","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/8c3c1916-803a-11e7-8179-0cc47a520474/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0k1CVPMc"},{"idCatalog":766049,"shortId":"4TrGYIUx","title":"Гамлет, принц Датский","authorLine":"Уильям Шекспир, Петр Петрович Гнедич","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/e925d796-803b-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4TrGYIUx"},{"idCatalog":46756,"shortId":"1wKz5vUM","title":"Монахиня","authorLine":"Дени Дидро, Дебора Григорьевна Лившиц","primaryAuthorId":"b1401df8-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/37ba23fd-6a81-102c-a19b-edc40df1930e/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1wKz5vUM"},{"idCatalog":788440,"shortId":"0L94UZhC","title":"Доктор Паскаль","authorLine":"Эмиль Золя, Константин Григорьевич Локс","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/61f13980-8201-4459-bcd1-e04d976a5570/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0L94UZhC"},{"idCatalog":11697,"shortId":"2MoUDOAh","title":"Сон в красном тереме. Том 1","authorLine":"Лев Николаевич Меньшиков, Владимир Андреевич Панасюк, Цао Сюэцинь","primaryAuthorId":"4e036549-1455-11e8-a22f-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c9377cb2-c07d-4c18-a638-1db65e2e0cf2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2MoUDOAh"},{"idCatalog":792368,"shortId":"4ft6F5H0","title":"Саламбо","authorLine":"Гюстав Флобер, Николай Максимович Минский","primaryAuthorId":"526ac12b-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/d8927887-c0aa-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4ft6F5H0"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":2333,"totalPages":195,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}