Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Ciesz się klasyką! Miłego czytania!

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 4 из 4

– Gorszy wiatr – przyświadczył Szczepan – on ta i słusznie, wicie, wiatr mrozowi gada: „Jakeś ty sam, to chłop pada: Nic nie dbam! … Jaż ja z tobom – to chłop rusza sobom! …”

– Wiater huncfot! – dorzucił Tomek – ani za grajcar nie ma łagodności…

– Ba, jakżebyście chcieli! – roześmiało się paru.

Pogwarka płynęła żywo, bez natężenia myśli, które im latały, gdzie same żywnie chciały, z przedmiotu na przedmiot, zwinnie, jak pliszki po kamieńcu…

Matka wciąż pozierała na Wikcię, ta zaś na drzwi.

– Nie urada się doczekać! … – powtarzała sobie coraz gniewniej. – Jakby nie przyszedł… dałaby ja mu drugi raz! – No! …

Tą stanowczą zapowiedzią uspokoiła się na chwilę.

– Przyjdzie, coby nie – ozcymała se potem. – Jagem ino raz spojrzała na niego, tom już wiedziała, że przyjdzie…

W te razy zadudniło w sieni. Drzwi się otwarły i przez próg chybnął do izby tęgi parobczak.

– Niech będzie pochwalony!

– Na wieki wieków! – Witajże Jędruś! – ozwali się chórem zgromadzeni. Wikcia szarpnęła matkę z radości. Jantek spojrzał na żonę.

– Ma rozum – pomyślał już tysiączny raz w życiu i stanęło mu w myśli „przeznaczenie”.

– Markotno ci na mnie? – szepnął Jędrek, wyciągając dłoń do Wikty…

Spojrzała tylko na niego… A umiała dobrze patrzeć!

Jędrek poszukał w rękawie i wyciągnął sporą butelczynę.

– Namowiny! – huknęło od stołu.

– Już drugie! – objaśniał Szczepan – i to na sam dzień mego patruna. To się znaczy, że w pierwszą niedzielę mięsopustu wesele. Teraz przecie jadwent nie zaskoczy! … Ale nie zwlekaj – zwrócił się do Jędrka – żeby cię post nie zastał, boby już było po niewczasie…

Jędrek się roześmiał. Butelczynę postawił na stole.

– Pamiętajże se Jędruś – trząsł go za ramię podpity Błażek – żebyś mi się zawdy ku przedkowi garnął!

– Nie zawdy ludzie dobrze radzą – bronił się Jędrek.

– Co tam! – ozwał się Szczepan – Ludziom nie wierz, ale i sobie zanadto nie ufaj! …

– Na zdrowie! – krzyknął Jędrek, przechylając szklankę – Wiktuś!

Podeszła i znów spojrzała na niego. Ciarki go przeszły.

– Po kiegom djabłów uciekał! – myśli se nalewając wino.

– Jak cię ma trafić, to cię trafi… – kończy myśli o „przeznaczeniu” stary Jantek, grzejąc się przy piecu i pozierając z wewnętrznem uszanowaniem na żonę, która była bardzo rada, że się dzieci „ze ślubem nie spóźnią”…

Страница 4 из 4

Назад134Далее

Вам также может понравиться

Страница 1 из 195

Назад12195Далее