Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Opublikowana w 1913 roku krótka powiastka dla dzieci. Relacjonuje rok życia chłopca, którego losy gwałtownie się odmieniły, gdy ojciec stracił pracę, a rodzina przeprowadziła się do biedniejszej dzielnicy.Sława to opowieść o tym, że przyjaźń pozwala przetrwać najgorszą biedę, nauka jest ważna, a sława bywa całkiem zwyczajna. Banalne? Nie dla dziecka, które nie widzi przed sobą żadnych perspektyw. Żeby uwiarygodnić swe optymistyczne przesłanie, Korczak sięga po bardzo prosty język, trzyma się blisko zwyczajnych spraw i codziennego życia. Niczego też przed dziećmi nie ukrywa: śmierci, nierówności społecznych, niesprawiedliwości świata wokół, kłopotów i bezradności dorosłych. Szczerze mówiąc, dzieci w tym utworze sprawiają wrażenie dużo dojrzalszych i bardziej poukładanych niż rodzice.

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 3 из 12

Rozdział piąty

Nareszcie Władek znalazł przyjaciela.

Siedział raz Władek na schodach z Abu. Nagle usłyszał, że ktoś idzie i gwiżdże.

„Łobuz jakiś” – pomyślał, bo mama mówiła, że gwiżdżą tylko łobuzy.

Chłopiec z paczką książek zatrzymał się zdyszany, położył książki na oknie, przykucnął i zaczął oglądać. Uśmiechał się zadowolony i znać było, że chce z Władkiem rozpocząć rozmowę, bo raz i drugi spojrzał na niego.

– Umiesz czytać? – zapytał wreszcie.

– Rozumie się – odpowiedział Władek.

– Widzisz, na tę książkę polowałem już od miesiąca!

Władek bawił się w polowanie z kuzynem Jankiem, który ma strzelbę; ale polowali na zające i kaczki; a co może znaczyć polowanie na książki – nie wiedział.

– To jest powieść historyczna z czasów napoleońskich17. Widzisz, są wszystkie kartki i wcale nie zniszczona. Wszystkie napoleońskie powieści czytałem po dwa razy. A Potop18 czytałem trzy razy. Znasz Potop?

– Znam – powiedział Władek, który uczył się o potopie w szkole: jak Noe wybudował arkę i gołąb przyniósł mu gałązkę na znak, że już sucho.

– Ta książka znowu – objaśniał dalej chłopiec – jest naukowa, o gwiazdach. Także już raz ją czytałem; ale wziąłem, bo pani nie chce dawać samych powieści. Zresztą powieści łyka się w jeden dzień, a książki wydają tylko raz na tydzień, toby mi się potem nudziło. A ty jak się nazywasz?

– Władek.

Władek ciekawie przyglądał się chłopcu, który łyka książki. Co znaczy połknąć książkę i gdzie się na nią poluje?

– Ty jeszcze nie byłeś w czytelni, prawda? Szkoda, że nie wiedziałem, bo byłbym wziął druczek. Chociaż możesz napisać na zwyczajnej kartce, byle rządca19 położył pieczątkę. Już ja cię wkieruję20. Idziesz po obiedzie w gości?

– Nie – odpowiedział zakłopotany Władek, bo coraz mniej rozumiał, o czym mówi nowy znajomy, a bał się zdradzić, że nie wie, że głupi i nie warto się z nim zadawać.

Umówili się na piątą godzinę, choć Władek nie zna się jeszcze na zegarze.

Pamiętny był to dzień w nowym życiu Władka. Bo czego mu chłopiec nie naopowiadał! Rzecz dziwna: do szkoły nie chodzi, a przecież wie wszystko.

Wie, w jakim kapeluszu chodził Bonaparte21, jak ręce zakładał na piersi. Wie, jak po czerwonej podszewce odróżnić generała od zwyczajnego oficera i że są drzewa baobaby22 tak ogromne, że można w ich pniu mieszkać jak w domu; że w powietrzu jest gaz – tlen, bez którego duszą się myszy i dzwonek nie dzwoni, i że kto zębów nie myje, ma w ustach robaczki23, i że telegraf24 – to iskra elektryczna.

– Chcesz się przekonać? – zapytał.

– Chcę – odpowiedział Władek, bo choć wierzył, że mówi prawdę, jednakże – kto wie, czy to prawda?

Przeszli przez parkan i przyłożyli ucho do słupa.

– Widzisz druty?

– Widzę – powiedział Władek.

– Więc to telegraf, prawda?

– Prawda – powiedział Władek.

– I słyszysz, jak huczy w środku?

– Słyszę – powiedział Władek.

– No widzisz, bo w słupie jest elektryczność.

Rozdział szósty

Koło parkanu, w kącie podwórza, na niskim dachu lodowni w ciągu całego szeregu wieczorów pobierał Władek nauki od Olka, a w zamian udzielał mu wiadomości o szkole i nauce szkolnej. Kiedy czytali na zmianę, wszystko szło dobrze. Kiedy zaś wzięli jaką25 szkolną książkę: gramatykę albo zbiór zadań – Władek przekonał się, jak wszystko źle wiedział, jak mało umie.

– Rzeczownik odpowiada na pytania: kto? co? Jeżeli żyjący – kto? Jeżeli nieżyjący – co?

– Więc Napoleon to też rzeczownik?

– Rozumie się, bo go można widzieć.

– A nie można go widzieć, bo umarł.

– No tak, ale na obrazku.

– A na obrazku nie żyje przecie, więc odpowiada na pytanie: co?

Władek wzrusza ramionami.

– A czy sława to też rzeczownik?

– Sławę można czy nie można widzieć?

I dlaczego sława odpowiada na pytanie: co? – kiedy sława żyje?

– Sława nie tylko żyje, ale jest nieśmiertelna.

Olek chce być sławnym wodzem i na pewno nim będzie. Olek ma na to sposób, żeby być sławnym: trzeba wieczorem patrzeć na niebo, kiedy są gwiazdy, bo między nimi są spadające gwiazdy. Trzeba uważać, kiedy taka gwiazda spada, i prędko powiedzieć:

– Chcę być sławny.

To się spełni.

Można powiedzieć: chcę być bogaty. Ale Olek nie dba o pieniądze.

– Bogaty żyje, żyje, potem umrze – i już. A sławny – to zupełnie co innego.

W niedzielę byli w czytelni – i czekali całą godzinę, zanim ich wywołano; i Władek zrozumiał, co znaczy polować na książki.

W szkole, prócz paru uczniów, chłopcy nigdy nie mówili o książkach. A to, co w nich napisane, mówiło się tylko wtedy, kiedy nauczyciel wyrwał do tablicy.

Tu zaś zupełnie inaczej.

– Czy to ładna książka? Co czytałeś? O czym tam się mówi? Znam, nie znasz. Bajka, powieść, wierszyki, życiorysy. Łatwa, trudna książka; w jednym, w dwóch tomach.

Chłopcy brali książki dla siebie, dla braci, sióstr i rodziców.

Olek znał tu wszystkich i jego wszyscy znali. Dawał wskazówki, namawiał, odradzał.

– Myślisz, że pani ci da trzy powieści? A inni co będą mieli? – Tej książki nie bierz, bo koniec wydarty. – Ta strasznie śmieszna. – To podróż fantastyczna. – Weź tę dla ojca.

Sam Władek nic by nie wiedział.

Olek oddał kartkę z pieczątką rządcy.

– Proszę pani, to nowy chłopak.

Władek tylko szurgnął26 nogami, i to niezgrabnie, bo go pchali, bo miejsca nie było.

Pani wzięła kartkę, zapisała nowego czytelnika.

– A masz dziesiątkę?

– Nie mam, proszę pani.

– To przyniesiesz za tydzień.

– Dobrze, proszę pani.

Władek się zasmucił.

–– A co będzie, jak mama nie zechce dać dziesiątki? – zapytał w powrotnej drodze.

– Nie szkodzi. Ta pani nie żąda. Do tej drugiej bez dychy ani przystąp, a ta dobra, tak tylko mówi. A zresztą, kiedyś honorowy, to ci pożyczę.

Olek ma posadę w składzie materiałów piśmiennych i zarabia sześć rubli na miesiąc.

– Nie bój się i dla ciebie znajdę miejsce. Jak dostanę się do księgarni, odstąpię ci moje.

Tego wieczora wszyscy w domu czytali: i ojciec, i mama, i Władek; a Mania pokazywała Wicusiowi i Pchełce obrazki i do każdego obrazka z głowy wymyślała powiastkę.

– Tylko pamiętaj, żeby nie zniszczyć – upominał Władek.

I wieczór prędzej przeszedł niż wszystkie poprzednie.

Страница 3 из 12

Вам также может понравиться

Страница 1 из 195

Назад12195Далее