Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Tropy to zbiór opowiadań autorstwa Franciszka Mirandoli, młodopolskiego prozaika, poety i tłumacza.Do zbioru należy dziesięć opowiadań: Zatruta studnia, Ulica Dziwna, Wolność, Cel, Pułapka, Świt, Pociąg nadzwyczajny, Gościniec dusz, Stary dom, Zamknięte. Są to utwory przepełnione oniryzmem, sięgające niemal surrealizmu.Mirandola jawi się jako przedstawiciel nurtu fantastyki grozy, nieco odmienny niż Stefan Grabiński, Antoni Lange czy Roman Jaworski. Język jego prozy jest bardzo poetycki, doskonale współgrający z intrygującym światem fantasmagorii, który przedstawia autor. Mimo powstawania u schyłku Młodej Polski nieobce są wpływy filozoficzne epoki i rozważania traktujące w dużej mierze o kondycji człowieka i ludzkości, nieświadomości i zderzeniu z cywilizacyjnym postępem.Tropy zostały wydane w 1919 roku. Franciszek Mirandola, poza twórczością autorską, przetłumaczył również m.in. Cierpienia młodego Wertera Goethego, Germinal Zoli, a także utwory Verlaine'a, Baudelaire'a czy Mallarmégo.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 4 из 45Jegomość odwrócił się i poszedł bez słowa. Franciszek Szary patrzył za nim z głębokim żalem.
Nagle zadrżał. Stary uszedłszy kilka kroków, znikł nagle, jakby się zapadł w mrok.
Strach nagły zatrząsł patrzącym. Przetarł oczy i spojrzał wokoło.
Spostrzegł, że stoi w sklepiku oparty o ścianę. Właścicielka patrzyła nań ze współczuciem.
– Słabo się panu zrobiło?
Nie odparł nic. Zapłacił, wziął swój pakunek i szybko pobiegł do domu.
W susach dostał się do swego mieszkania, szarpnął drzwi i stanął jak wryty.
Nadsłuchiwał z wytężoną uwagą, nie spuszczając z oka wodociągu.
Ni kropla nie padła w muszlę.
Zatrząsł nim straszny, niepohamowany żal. Wpadł do pokoju i zwracając się do Tośki, wrzasnął, aż szyby w oknach zabrzękły11.
Wskazywał drzwi, stał blady, zęby mu szczękały.
– Zwariowałeś? – spytała przerażona.
– Precz! – powtórzył i tupnął nogą. Zaczęła zbierać części ubrania, blada, smutna, obrażona do głębi duszy, a piersiami jej wstrząsał jęk okropny.
On zaś czując, że się nogi pod nim uginają, padł na łóżko i wybuchnął strasznym płaczem.
– Franek! Franek! – zawołała przez łzy. Objęła go za szyję i płakała razem z nim.
Wolność
Niewysłowiona nim owładnęła radość.
Równie nieznany, jak w gruncie rzeczy nieznane jest wszystko.
Przecież to takie proste. Budzisz się pewnego ranka… i wyciągasz ręce do świata, by go objąć, by go ucałować.
Zazwyczaj w sekundę potem dostajesz prztyczka w nos.
Na przykład… Zresztą i na cóż przykładów…
Ale są takie dni, kiedy prztyczków owych nie czujesz… po prostu rozśmieszają cię one tylko… ot całkiem jakby ich celem był nos twego np. krawca.
I cóż dziwnego, że się w dniu takim radujesz?
Pomieszana tu, jak widać, przyczyna ze skutkiem i nie wiadomo już… co było na początku.
Dość, że rozpierała go po prostu radość.
Zbudził się tego ranka w bajecznym kraju swobody.
Wszystko, co go otaczało, było piękne i nowe.
Pokój wielki, widny, świeżo malowany, wokoło ogrody…
Tak napisał na lamusie pełnym wczorajszych trosk i o dziwo… troski one, wspomnienia, żale i niemiłe obrazki z dni minionych… przepadły.
Przyszła fala radości i zmyła wszystko do żywej skały. Nie zostało nic… prócz miejsca na rzeczy nowe.
To były jakieś, sit venia verbo12, miodowe sekundy, jakieś momenty małżeństwa tajemniczego z nową formą zewnętrzną, w jakiej się ukazał świat… ten stary, a tak wyśmienicie zawsze ucharakteryzowany komediant.
Szukał formy wypowiedzenia się i latał po pokoju. Nie biegał, nie! Latał. Dotykał jeno ziemi, ale tak sobie z grzeczności, niepotrzebnie… Właściwie latał… nie chciało mu się tylko tak znów całkiem dokładnie machać skrzydłami…
Oczywiście, Oczywiście! Przytakiwał zgłaszającej się do życia formie. Wybierał. Ale nie uznał żadnej.
Zdawało się, że wreszcie uwieńczy najstarszą z nich.
Kołysały nim rytmy, bajecznie te same, a cudne jakieś, nieznane… i znów… oklepane… ach! jakże oklepane! …
Złapał się za głowę, omal że nie począł śpiewać.
A wracały ciągle. Ile razy wyjrzał przez okno, ile razy zachwycił w oczy tego słonecznego, złotego blasku, którym tam na świecie przepojone było wszystko, tyle razy czuł, że na nowo rozpoczynają nim kołysać rytmy cudne jakieś, a znane dobrze, choć znowu pełne nowej, przedziwnej, niewypitej treści, choć tę samą czarę tyle razy miał przy wargach…
Stanął na chwilę. Potem, jakby się namyślił, usiadł przy stole i na ćwiartce listowego papieru począł pisać:
Ale tylko tyle był w stanie nakreślić. Powinien zaś był nierównie więcej i to od dawna już…
Cała ta ogromna radość miała być… tak się wydawało przez chwilę, powierzona tej ćwiartce papieru tant bien, que mal13… i iść kędyś, daleko, cieszyć drugą duszę.
Ale o ileż łatwiej byłoby list taki malować, niż pisać: pokój jasny, czysty, ściany pięknym kryte deseniem, a pod oknami czuby kwitnących czeremch. To przede wszystkim. Dalej zaś, po obu stronach niedawno dopiero wyciętej ulicy… ogrody, wielkie, zapuszczone od niepamiętnych widno14 czasów, ogrody. Pozłocone były kopuły widnych w dali kościołów, a także i kołki w rozwalonym do połowy płocie, co koślawo, niezdarnie biegł pomiędzy parcelami. Wypolerowane były wszystkie klamki u drzwi, wyczyszczone szyby domów, obmyte tramwaje skrzypliwe, dorożki rozklekotane, konie, psy, ludzie, a wszystko przysłaniała przecudna, nie do określenia przeźroczysta mgła. Czułeś czystość samej nawet kałuży błota… krystaliczną dostojność brylantowej powierzchni z odbiciem cudów nieba i ziemi. Co tam… gdzieś, w głębi… o tym DZIŚ i mowy nie ma. Owo DZIŚ takie wydało rozporządzenie, takie hasło. Idzie dziad kościelny. Szara, czerwonym krzyżem znaczona opończa błyszczy na słońcu, podobnie jak i brudne koszulki dwojga dzieci, co czerpią skorupkami wodę rynsztoka, starając się napełnić nią stary, słomiany kapelusz. Szkoda, że nie widać karawanu. Jakiż byłby dzisiaj? Zapewne purpurowy, ognisty, słońcem na kolor radości malowany… A posuwałby się szybko raźnie, niefrasobliwie. Oto oddaje ziemi cząstkę WCZORAJ, po to, by się zjawić mogło DZIŚ…
I jakże to wszystko napisać?
Więc tylko chyba zaśpiewać czy zagrać na skrzypcach… A może najlepiej otworzyć jedno okno i powiedzieć:
Opisywać znaczy podawać powody, tłumaczyć, objaśniać, często też zaciemniać, by ukryć, ale zawsze powody… te powody…
No a jakże tu podać powody, czemu się weszło do drugiego pokoju, jasno oświeconego słońcem…
„Moja jedyna… Nie wiem, co się stało, ale choć ciebie tu nie ma, choć losy nasze nie najjaśniejsze, rad jestem z czegoś strasznie”…
Nagle zrozumiał, że jest to niemożliwe.
O, jakże się trudno porozumieć ludziom. Za każdym słowem, tylekroć sprofanowanym, utarzanym w błocie podejrzeń… uzasadnionych… tyle się mieści stworów skrytych, pokracznych, pełnych drwin.
„Spotkał pewnie dawno niewidzianą kochankę”.
„Nie jestem mu widać niczym, kiedy wiedząc, jak jestem smutna, jak samotna…”
Albo, w najlepszym razie, nie rozumie wcale.
I słusznie, bo skądże by…
Rzucił pióro i podszedł do okna.
Powiódł okiem z wysoka po świecie w krąg i pomyślał:
Wszystko to jest królestwo moje.
Uczuł się władnym mocarzem, który by15 orzeł siedzi na wysokiej turni, w zamczysku i mruży oczy, bo wie, że oto dziś nikt nie ruszy jego włości.
Nadchodziły z wolna różne myśli, ale jednej nade wszystko rad był.
Tak mu się przedstawiła wolność, a dusza radosna uciekła z ciała, siadła by16 ptak na kwitnącej czeremsze i dziwiła się osłupiałemu: „Cóż to za gamoń tam stoi w oknie z otwartą gębą”.
Nieprawdopodobnie dobrze!
I dlatego… dlatego ani listu, ani…
W odległej, ledwo co wyznaczonej ulicy przechodnie nie bywali częstym zjawiskiem; toteż stojąc w oknie, zauważył zaraz człowieka wlokącego się kędyś widocznie bez celu. Modny płaszcz wisiał luźno na wyschłym jego ciele, pomięty kapelusz chwiał się na głowie, tak nisko na piersi opuszczonej, że twarzy wcale widać nie było.
Szedł człowiek ów, a patrzącemu wydało się, że suną za nim wielkim korowodem zjawy rozliczne.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/1b6srVea","pageTitle":"Tropy (Franciszek Mirandola) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Tropy». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Tropy». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Franciszek Mirandola","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/1b6srVea#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная классика","item":"https://bookra.app/genre/5214"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Tropy","item":"https://bookra.app/books/1b6srVea"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/1b6srVea","url":"https://bookra.app/books/1b6srVea","name":"«Tropy». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Tropy». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/1b6srVea#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/1b6srVea#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5e73c12d-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/1b6srVea#work","name":"Tropy","url":"https://bookra.app/books/1b6srVea","description":"Tropy to zbiór opowiadań autorstwa Franciszka Mirandoli, młodopolskiego prozaika, poety i tłumacza.Do zbioru należy dziesięć opowiadań: Zatruta studnia, Ulica Dziwna, Wolność, Cel, Pułapka, Świt, Pociąg nadzwyczajny, Gościniec dusz, Stary dom, Zamknięte. Są to utwory przepełnione oniryzmem, sięgające niemal surrealizmu.Mirandola jawi się jako przedstawiciel nurtu fantastyki grozy, nieco odmienny niż Stefan Grabiński, Antoni Lange czy Roman Jaworski. Język jego prozy jest bardzo poetycki, doskonale współgrający z intrygującym światem fantasmagorii, który przedstawia autor. Mimo powstawania u schyłku Młodej Polski nieobce są wpływy filozoficzne epoki i rozważania traktujące w dużej mierze o kondycji człowieka i ludzkości, nieświadomości i zderzeniu z cywilizacyjnym postępem.Tropy zostały wydane w 1919 roku. Franciszek Mirandola, poza twórczością autorską, przetłumaczył również m.in. Cierpienia młodego Wertera Goethego, Germinal Zoli, a także utwory Verlaine'a, Baudelaire'a czy Mallarmégo.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5e73c12d-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная классика","зарубежная старинная литература"],"sameAs":["https://litres.ru/book/franciszek-mirandola/tropy-55843786/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/19797289-fdd9-11e7-a22f-0cc47a5454c6#person","name":"Franciszek Mirandola","url":"https://bookra.app/author/19797289-fdd9-11e7-a22f-0cc47a5454c6"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная классика"},{"@type":"Thing","name":"зарубежная старинная литература"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/1b6srVea#edition","url":"https://bookra.app/books/1b6srVea","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/franciszek-mirandola/tropy-55843786/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Tropy»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/1b6srVea","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":762890,"shortId":"1b6srVea","title":"Tropy","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5e73c12d-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","annotationText":"Tropy to zbiór opowiadań autorstwa Franciszka Mirandoli, młodopolskiego prozaika, poety i tłumacza.Do zbioru należy dziesięć opowiadań: Zatruta studnia, Ulica Dziwna, Wolność, Cel, Pułapka, Świt, Pociąg nadzwyczajny, Gościniec dusz, Stary dom, Zamknięte. Są to utwory przepełnione oniryzmem, sięgające niemal surrealizmu.Mirandola jawi się jako przedstawiciel nurtu fantastyki grozy, nieco odmienny niż Stefan Grabiński, Antoni Lange czy Roman Jaworski. Język jego prozy jest bardzo poetycki, doskonale współgrający z intrygującym światem fantasmagorii, który przedstawia autor. Mimo powstawania u schyłku Młodej Polski nieobce są wpływy filozoficzne epoki i rozważania traktujące w dużej mierze o kondycji człowieka i ludzkości, nieświadomości i zderzeniu z cywilizacyjnym postępem.Tropy zostały wydane w 1919 roku. Franciszek Mirandola, poza twórczością autorską, przetłumaczył również m.in. Cierpienia młodego Wertera Goethego, Germinal Zoli, a także utwory Verlaine'a, Baudelaire'a czy Mallarmégo.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Franciszek Mirandola","authors":[{"id":"19797289-fdd9-11e7-a22f-0cc47a5454c6","displayName":"Franciszek Mirandola","protectedUrl":"/author/19797289-fdd9-11e7-a22f-0cc47a5454c6","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5214,"title":"зарубежная классика","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5214"},{"id":5215,"title":"зарубежная старинная литература","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5215"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762890","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762890","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_762890","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_762890","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_762890","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762890"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_762890","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_762890","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_762890","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762890"},"guestReaderUrl":"/books/1b6srVea?page=4#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/19797289-fdd9-11e7-a22f-0cc47a5454c6","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":4,"totalPages":45,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/1b6srVea?page=3#reader-content","nextPageUrl":"/books/1b6srVea?page=5#reader-content","progressLabel":"Страница 4 из 45","sections":[{"id":"content1:130","kind":"paragraph","text":"Jegomość odwrócił się i poszedł bez słowa. Franciszek Szary patrzył za nim z głębokim żalem."},{"id":"content1:131","kind":"paragraph","text":"Nagle zadrżał. Stary uszedłszy kilka kroków, znikł nagle, jakby się zapadł w mrok."},{"id":"content1:132","kind":"paragraph","text":"Strach nagły zatrząsł patrzącym. Przetarł oczy i spojrzał wokoło."},{"id":"content1:133","kind":"paragraph","text":"Spostrzegł, że stoi w sklepiku oparty o ścianę. Właścicielka patrzyła nań ze współczuciem."},{"id":"content1:134","kind":"paragraph","text":"– Słabo się panu zrobiło?"},{"id":"content1:135","kind":"paragraph","text":"Nie odparł nic. Zapłacił, wziął swój pakunek i szybko pobiegł do domu."},{"id":"content1:136","kind":"paragraph","text":"W susach dostał się do swego mieszkania, szarpnął drzwi i stanął jak wryty."},{"id":"content1:137","kind":"paragraph","text":"Nadsłuchiwał z wytężoną uwagą, nie spuszczając z oka wodociągu."},{"id":"content1:138","kind":"paragraph","text":"Ni kropla nie padła w muszlę."},{"id":"content1:139","kind":"paragraph","text":"Zatrząsł nim straszny, niepohamowany żal. Wpadł do pokoju i zwracając się do Tośki, wrzasnął, aż szyby w oknach zabrzękły11."},{"id":"content1:140","kind":"paragraph","text":"– Precz!"},{"id":"content1:141","kind":"paragraph","text":"Wskazywał drzwi, stał blady, zęby mu szczękały."},{"id":"content1:142","kind":"paragraph","text":"– Zwariowałeś? – spytała przerażona."},{"id":"content1:143","kind":"paragraph","text":"– Precz! – powtórzył i tupnął nogą. Zaczęła zbierać części ubrania, blada, smutna, obrażona do głębi duszy, a piersiami jej wstrząsał jęk okropny."},{"id":"content1:144","kind":"paragraph","text":"On zaś czując, że się nogi pod nim uginają, padł na łóżko i wybuchnął strasznym płaczem."},{"id":"content1:145","kind":"paragraph","text":"– Franek! Franek! – zawołała przez łzy. Objęła go za szyję i płakała razem z nim."},{"id":"content2:0","kind":"heading","text":"Wolność"},{"id":"content2:1","kind":"paragraph","text":"Niewysłowiona nim owładnęła radość."},{"id":"content2:2","kind":"paragraph","text":"Powód?"},{"id":"content2:3","kind":"paragraph","text":"Równie nieznany, jak w gruncie rzeczy nieznane jest wszystko."},{"id":"content2:4","kind":"paragraph","text":"Przecież to takie proste. Budzisz się pewnego ranka… i wyciągasz ręce do świata, by go objąć, by go ucałować."},{"id":"content2:5","kind":"paragraph","text":"Zazwyczaj w sekundę potem dostajesz prztyczka w nos."},{"id":"content2:6","kind":"paragraph","text":"Na przykład… Zresztą i na cóż przykładów…"},{"id":"content2:7","kind":"paragraph","text":"Ale są takie dni, kiedy prztyczków owych nie czujesz… po prostu rozśmieszają cię one tylko… ot całkiem jakby ich celem był nos twego np. krawca."},{"id":"content2:8","kind":"paragraph","text":"I cóż dziwnego, że się w dniu takim radujesz?"},{"id":"content2:9","kind":"paragraph","text":"Pomieszana tu, jak widać, przyczyna ze skutkiem i nie wiadomo już… co było na początku."},{"id":"content2:10","kind":"paragraph","text":"Dość, że rozpierała go po prostu radość."},{"id":"content2:11","kind":"paragraph","text":"Chciał pocałować świat."},{"id":"content2:12","kind":"paragraph","text":"Zbudził się tego ranka w bajecznym kraju swobody."},{"id":"content2:13","kind":"paragraph","text":"Wszystko, co go otaczało, było piękne i nowe."},{"id":"content2:14","kind":"paragraph","text":"Pokój wielki, widny, świeżo malowany, wokoło ogrody…"},{"id":"content2:15","kind":"paragraph","text":"Ignoruję was!"},{"id":"content2:16","kind":"paragraph","text":"Tak napisał na lamusie pełnym wczorajszych trosk i o dziwo… troski one, wspomnienia, żale i niemiłe obrazki z dni minionych… przepadły."},{"id":"content2:17","kind":"paragraph","text":"Przyszła fala radości i zmyła wszystko do żywej skały. Nie zostało nic… prócz miejsca na rzeczy nowe."},{"id":"content2:18","kind":"paragraph","text":"To były jakieś, sit venia verbo12, miodowe sekundy, jakieś momenty małżeństwa tajemniczego z nową formą zewnętrzną, w jakiej się ukazał świat… ten stary, a tak wyśmienicie zawsze ucharakteryzowany komediant."},{"id":"content2:19","kind":"paragraph","text":"Szukał formy wypowiedzenia się i latał po pokoju. Nie biegał, nie! Latał. Dotykał jeno ziemi, ale tak sobie z grzeczności, niepotrzebnie… Właściwie latał… nie chciało mu się tylko tak znów całkiem dokładnie machać skrzydłami…"},{"id":"content2:20","kind":"paragraph","text":"Oczywiście, Oczywiście! Przytakiwał zgłaszającej się do życia formie. Wybierał. Ale nie uznał żadnej."},{"id":"content2:21","kind":"paragraph","text":"Zdawało się, że wreszcie uwieńczy najstarszą z nich."},{"id":"content2:22","kind":"paragraph","text":"Kołysały nim rytmy, bajecznie te same, a cudne jakieś, nieznane… i znów… oklepane… ach! jakże oklepane! …"},{"id":"content2:23","kind":"paragraph","text":"Złapał się za głowę, omal że nie począł śpiewać."},{"id":"content2:24","kind":"paragraph","text":"A wracały ciągle. Ile razy wyjrzał przez okno, ile razy zachwycił w oczy tego słonecznego, złotego blasku, którym tam na świecie przepojone było wszystko, tyle razy czuł, że na nowo rozpoczynają nim kołysać rytmy cudne jakieś, a znane dobrze, choć znowu pełne nowej, przedziwnej, niewypitej treści, choć tę samą czarę tyle razy miał przy wargach…"},{"id":"content2:25","kind":"paragraph","text":"Stanął na chwilę. Potem, jakby się namyślił, usiadł przy stole i na ćwiartce listowego papieru począł pisać:"},{"id":"content2:26","kind":"paragraph","text":"Moja jedyna!"},{"id":"content2:27","kind":"paragraph","text":"Ale tylko tyle był w stanie nakreślić. Powinien zaś był nierównie więcej i to od dawna już…"},{"id":"content2:28","kind":"paragraph","text":"Cała ta ogromna radość miała być… tak się wydawało przez chwilę, powierzona tej ćwiartce papieru tant bien, que mal13… i iść kędyś, daleko, cieszyć drugą duszę."},{"id":"content2:29","kind":"paragraph","text":"Ale o ileż łatwiej byłoby list taki malować, niż pisać: pokój jasny, czysty, ściany pięknym kryte deseniem, a pod oknami czuby kwitnących czeremch. To przede wszystkim. Dalej zaś, po obu stronach niedawno dopiero wyciętej ulicy… ogrody, wielkie, zapuszczone od niepamiętnych widno14 czasów, ogrody. Pozłocone były kopuły widnych w dali kościołów, a także i kołki w rozwalonym do połowy płocie, co koślawo, niezdarnie biegł pomiędzy parcelami. Wypolerowane były wszystkie klamki u drzwi, wyczyszczone szyby domów, obmyte tramwaje skrzypliwe, dorożki rozklekotane, konie, psy, ludzie, a wszystko przysłaniała przecudna, nie do określenia przeźroczysta mgła. Czułeś czystość samej nawet kałuży błota… krystaliczną dostojność brylantowej powierzchni z odbiciem cudów nieba i ziemi. Co tam… gdzieś, w głębi… o tym DZIŚ i mowy nie ma. Owo DZIŚ takie wydało rozporządzenie, takie hasło. Idzie dziad kościelny. Szara, czerwonym krzyżem znaczona opończa błyszczy na słońcu, podobnie jak i brudne koszulki dwojga dzieci, co czerpią skorupkami wodę rynsztoka, starając się napełnić nią stary, słomiany kapelusz. Szkoda, że nie widać karawanu. Jakiż byłby dzisiaj? Zapewne purpurowy, ognisty, słońcem na kolor radości malowany… A posuwałby się szybko raźnie, niefrasobliwie. Oto oddaje ziemi cząstkę WCZORAJ, po to, by się zjawić mogło DZIŚ…"},{"id":"content2:30","kind":"paragraph","text":"I jakże to wszystko napisać?"},{"id":"content2:31","kind":"paragraph","text":"Więc tylko chyba zaśpiewać czy zagrać na skrzypcach… A może najlepiej otworzyć jedno okno i powiedzieć:"},{"id":"content2:32","kind":"paragraph","text":"Patrz!"},{"id":"content2:33","kind":"paragraph","text":"Opisywać znaczy podawać powody, tłumaczyć, objaśniać, często też zaciemniać, by ukryć, ale zawsze powody… te powody…"},{"id":"content2:34","kind":"paragraph","text":"No a jakże tu podać powody, czemu się weszło do drugiego pokoju, jasno oświeconego słońcem…"},{"id":"content2:35","kind":"paragraph","text":"Stało się."},{"id":"content2:36","kind":"paragraph","text":"Począł szybko pisać:"},{"id":"content2:37","kind":"paragraph","text":"„Moja jedyna… Nie wiem, co się stało, ale choć ciebie tu nie ma, choć losy nasze nie najjaśniejsze, rad jestem z czegoś strasznie”…"},{"id":"content2:38","kind":"paragraph","text":"Nagle zrozumiał, że jest to niemożliwe."},{"id":"content2:39","kind":"paragraph","text":"O, jakże się trudno porozumieć ludziom. Za każdym słowem, tylekroć sprofanowanym, utarzanym w błocie podejrzeń… uzasadnionych… tyle się mieści stworów skrytych, pokracznych, pełnych drwin."},{"id":"content2:40","kind":"paragraph","text":"Oto ona pomyśleć może:"},{"id":"content2:41","kind":"paragraph","text":"„Spotkał pewnie dawno niewidzianą kochankę”."},{"id":"content2:42","kind":"paragraph","text":"Albo:"},{"id":"content2:43","kind":"paragraph","text":"„Nie jestem mu widać niczym, kiedy wiedząc, jak jestem smutna, jak samotna…”"},{"id":"content2:44","kind":"paragraph","text":"Albo, w najlepszym razie, nie rozumie wcale."},{"id":"content2:45","kind":"paragraph","text":"I słusznie, bo skądże by…"},{"id":"content2:46","kind":"paragraph","text":"Rzucił pióro i podszedł do okna."},{"id":"content2:47","kind":"paragraph","text":"Powiódł okiem z wysoka po świecie w krąg i pomyślał:"},{"id":"content2:48","kind":"paragraph","text":"Wszystko to jest królestwo moje."},{"id":"content2:49","kind":"paragraph","text":"Uczuł się władnym mocarzem, który by15 orzeł siedzi na wysokiej turni, w zamczysku i mruży oczy, bo wie, że oto dziś nikt nie ruszy jego włości."},{"id":"content2:50","kind":"paragraph","text":"Nadchodziły z wolna różne myśli, ale jednej nade wszystko rad był."},{"id":"content2:51","kind":"paragraph","text":"To jest Wolność!"},{"id":"content2:52","kind":"paragraph","text":"Tak mu się przedstawiła wolność, a dusza radosna uciekła z ciała, siadła by16 ptak na kwitnącej czeremsze i dziwiła się osłupiałemu: „Cóż to za gamoń tam stoi w oknie z otwartą gębą”."},{"id":"content2:53","kind":"paragraph","text":"Nieprawdopodobnie dobrze!"},{"id":"content2:54","kind":"paragraph","text":"I dlatego… dlatego ani listu, ani…"},{"id":"content2:55","kind":"paragraph","text":"W odległej, ledwo co wyznaczonej ulicy przechodnie nie bywali częstym zjawiskiem; toteż stojąc w oknie, zauważył zaraz człowieka wlokącego się kędyś widocznie bez celu. Modny płaszcz wisiał luźno na wyschłym jego ciele, pomięty kapelusz chwiał się na głowie, tak nisko na piersi opuszczonej, że twarzy wcale widać nie było."},{"id":"content2:56","kind":"paragraph","text":"Szedł człowiek ów, a patrzącemu wydało się, że suną za nim wielkim korowodem zjawy rozliczne."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Franciszek Mirandola Tropy","page":1,"pageUrl":"/books/1b6srVea#reader-content"},{"id":"content0:1:1","label":"Zatruta studnia","page":1,"pageUrl":"/books/1b6srVea#reader-content"},{"id":"content1:0:2","label":"Ulica Dziwna","page":2,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=2#reader-content"},{"id":"content2:0:4","label":"Wolność","page":4,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=4#reader-content"},{"id":"content3:0:6","label":"Cel","page":6,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=6#reader-content"},{"id":"content4:0:9","label":"Pułapka","page":9,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=9#reader-content"},{"id":"content5:0:10","label":"Świt","page":10,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=10#reader-content"},{"id":"content5:142:13","label":"*","page":13,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=13#reader-content"},{"id":"content6:0:13","label":"Pociąg nadzwyczajny","page":13,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=13#reader-content"},{"id":"content7:0:15","label":"Gościniec dusz","page":15,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=15#reader-content"},{"id":"content8:0:22","label":"Stary dom","page":22,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=22#reader-content"},{"id":"content9:0:25","label":"Zamknięte","page":25,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=25#reader-content"},{"id":"content9:59:26","label":"*","page":26,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=26#reader-content"},{"id":"content9:122:27","label":"*","page":27,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=27#reader-content"},{"id":"content10:0:28","label":"Chleb i woda","page":28,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=28#reader-content"},{"id":"content10:107:29","label":"*","page":29,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=29#reader-content"},{"id":"content10:200:30","label":"*","page":30,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=30#reader-content"},{"id":"content11:0:31","label":"Hotel pod ideałem","page":31,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=31#reader-content"},{"id":"content11:14:31","label":"*","page":31,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=31#reader-content"},{"id":"content12:0:34","label":"Dola","page":34,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=34#reader-content"},{"id":"content12:36:35","label":"*","page":35,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=35#reader-content"},{"id":"content12:117:36","label":"*","page":36,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=36#reader-content"},{"id":"content13:0:36","label":"Drogowskaz","page":36,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=36#reader-content"},{"id":"content14:0:41","label":"Lux perpetua 138","page":41,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=41#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:43","label":"1","page":43,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=43#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:43","label":"2","page":43,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=43#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:43","label":"3","page":43,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=43#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:43","label":"4","page":43,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=43#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:44","label":"5","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:44","label":"6","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:44","label":"7","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:44","label":"8","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:44","label":"9","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:44","label":"10","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:44","label":"11","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:44","label":"12","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:44","label":"13","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:44","label":"14","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:44","label":"15","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:44","label":"16","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:44","label":"17","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:44","label":"18","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:44","label":"19","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:44","label":"20","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:44","label":"21","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:44","label":"22","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:44","label":"23","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:44","label":"24","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:44","label":"25","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:44","label":"26","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:44","label":"27","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:44","label":"28","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:44","label":"29","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:44","label":"30","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:44","label":"31","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:44","label":"32","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:44","label":"33","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:44","label":"34","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:44","label":"35","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:105:44","label":"36","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:108:44","label":"37","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:111:44","label":"38","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:114:44","label":"39","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:117:44","label":"40","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:120:44","label":"41","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:123:44","label":"42","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:126:44","label":"43","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:129:44","label":"44","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:132:44","label":"45","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:135:44","label":"46","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:138:44","label":"47","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:141:44","label":"48","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:144:44","label":"49","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:147:44","label":"50","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:150:44","label":"51","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:153:44","label":"52","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:156:44","label":"53","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:159:44","label":"54","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:162:44","label":"55","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:165:44","label":"56","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:168:44","label":"57","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:171:44","label":"58","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:174:44","label":"59","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:177:44","label":"60","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:180:44","label":"61","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:183:44","label":"62","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:186:44","label":"63","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:189:44","label":"64","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:192:44","label":"65","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:195:44","label":"66","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:198:44","label":"67","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:201:44","label":"68","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:204:44","label":"69","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:207:44","label":"70","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:210:44","label":"71","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:213:44","label":"72","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:216:44","label":"73","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:219:44","label":"74","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:222:44","label":"75","page":44,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:225:45","label":"76","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:228:45","label":"77","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:231:45","label":"78","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:234:45","label":"79","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:237:45","label":"80","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:240:45","label":"81","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:243:45","label":"82","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:246:45","label":"83","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:249:45","label":"84","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:252:45","label":"85","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:255:45","label":"86","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:258:45","label":"87","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:261:45","label":"88","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:264:45","label":"89","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:267:45","label":"90","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:270:45","label":"91","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:273:45","label":"92","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:276:45","label":"93","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:279:45","label":"94","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:282:45","label":"95","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:285:45","label":"96","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:288:45","label":"97","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:291:45","label":"98","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:294:45","label":"99","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:297:45","label":"100","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:300:45","label":"101","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:303:45","label":"102","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:306:45","label":"103","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:309:45","label":"104","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:312:45","label":"105","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:315:45","label":"106","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:318:45","label":"107","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:321:45","label":"108","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:324:45","label":"109","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:327:45","label":"110","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:330:45","label":"111","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:333:45","label":"112","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:336:45","label":"113","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:339:45","label":"114","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:342:45","label":"115","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:345:45","label":"116","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:348:45","label":"117","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:351:45","label":"118","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:354:45","label":"119","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:357:45","label":"120","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:360:45","label":"121","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:363:45","label":"122","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:366:45","label":"123","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:369:45","label":"124","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:372:45","label":"125","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:375:45","label":"126","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:378:45","label":"127","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:381:45","label":"128","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:384:45","label":"129","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:387:45","label":"130","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:390:45","label":"131","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:393:45","label":"132","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:396:45","label":"133","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:399:45","label":"134","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:402:45","label":"135","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:405:45","label":"136","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:408:45","label":"137","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:411:45","label":"138","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:414:45","label":"139","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:417:45","label":"140","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:420:45","label":"141","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:423:45","label":"142","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:426:45","label":"143","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:429:45","label":"144","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:432:45","label":"145","page":45,"pageUrl":"/books/1b6srVea?page=45#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":787516,"shortId":"038AHbna","title":"Человек-зверь","authorLine":"Эмиль Золя, В. Ранцова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/46378965-70f6-41f4-9510-013fea11211d/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/038AHbna"},{"idCatalog":7183,"shortId":"4SSnge7p","title":"Фараон","authorLine":"Болеслав Прус, Е. Н. Троповский","primaryAuthorId":"dcbe6513-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/32aeea09-f542-4c48-ba6c-1464e0288595/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SSnge7p"},{"idCatalog":521096,"shortId":"39RurXks","title":"Хагакурэ, или Сокрытое в листве","authorLine":"Цунэтомо Ямамото, Сергей И. Логачев","primaryAuthorId":"292e10ef-2a83-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/d2c8ca1b-24e9-11ee-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/39RurXks"},{"idCatalog":790354,"shortId":"08oOsnCu","title":"Сон в летнюю ночь","authorLine":"Уильям Шекспир, Николай Михайлович Сатин","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/9cb6e365-8043-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/08oOsnCu"},{"idCatalog":788220,"shortId":"0Tjejja2","title":"Нана","authorLine":"Эмиль Золя, Т. Иринова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a387752-aafd-4f3d-bb91-627dfd767da4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0Tjejja2"},{"idCatalog":577406,"shortId":"0q0GFNSG","title":"Золотой осел","authorLine":"Луций Апулей, Михаил Алексеевич Кузмин","primaryAuthorId":"673278e9-2a98-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c0602770-11db-11ef-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0q0GFNSG"},{"idCatalog":763844,"shortId":"0k1CVPMc","title":"Ромео и Джульетта","authorLine":"Уильям Шекспир, Дмитрий Лаврентьевич Михаловский","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/8c3c1916-803a-11e7-8179-0cc47a520474/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0k1CVPMc"},{"idCatalog":766049,"shortId":"4TrGYIUx","title":"Гамлет, принц Датский","authorLine":"Уильям Шекспир, Петр Петрович Гнедич","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/e925d796-803b-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4TrGYIUx"},{"idCatalog":46756,"shortId":"1wKz5vUM","title":"Монахиня","authorLine":"Дени Дидро, Дебора Григорьевна Лившиц","primaryAuthorId":"b1401df8-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/37ba23fd-6a81-102c-a19b-edc40df1930e/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1wKz5vUM"},{"idCatalog":788440,"shortId":"0L94UZhC","title":"Доктор Паскаль","authorLine":"Эмиль Золя, Константин Григорьевич Локс","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/61f13980-8201-4459-bcd1-e04d976a5570/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0L94UZhC"},{"idCatalog":11697,"shortId":"2MoUDOAh","title":"Сон в красном тереме. Том 1","authorLine":"Лев Николаевич Меньшиков, Владимир Андреевич Панасюк, Цао Сюэцинь","primaryAuthorId":"4e036549-1455-11e8-a22f-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c9377cb2-c07d-4c18-a638-1db65e2e0cf2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2MoUDOAh"},{"idCatalog":792368,"shortId":"4ft6F5H0","title":"Саламбо","authorLine":"Гюстав Флобер, Николай Максимович Минский","primaryAuthorId":"526ac12b-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/d8927887-c0aa-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4ft6F5H0"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":2333,"totalPages":195,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}