Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Józef Szwarc po śmierci ojca przyjeżdża do Kijowa na studia. Już pierwszego dnia udaje mu się poznać studenckie realia – spotyka dawnego kolegę, Gustawa, z którym zamieszkuje i który zaprzyjaźnia go z innymi żakami.Po pewnym czasie Józef wybiera ostatecznie swoją drogę kształcenia – medycynę. Gustaw niebawem przedstawi go również swojej przyjaciółce, Helenie. To młoda kobieta, bardzo doświadczona przez los – nie tak dawno doświadczyła śmierci męża i małego dziecka. Gustaw jest w niej nieszczęśliwie zakochany, ale śmierć rodziny nie pozwala wdowie zwrócić na niego uwagę. Jej zainteresowanie budzi jednak Józef, w którym dostrzega pewne podobieństwo do zmarłego męża. To jednak dopiero pierwsza z kobiet uwikłanych w historię…Na marne to pierwsza wydana powieśc autorstwa Henryka Sienkiewicza. Pisarz pracował nad nią od 1868 roku, publikacji doczekała się w 1872. Początkowo ukazywała się w „Wieńcu”. W swoim dziele Sienkiewicz ukazuje relacje młodych ludzi w nowym otoczeniu i ich próby sprostania nowym wyzwaniom, stawianym im przez życie.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 3 из 35– Żebyśmy się tu daremnie nie schodzili, żeby zebrania nasze miały jakiś cel, ale śmieją się i z celu i z mowy. Zresztą, z konieczności pociągnęłoby to za sobą rozbrat ze swobodą i spoczynkiem, które dotychczas w tych zebraniach panowały.
– A jakiż cel chce im nadać Augustynowicz?
– Powiedziałem, że ma racyę i gdyby kto inny proponował, rzeczby może przeszła.
– Na wszystkiem, czego się dotknie, zostawia ślady własnej śmieszności i poniżenia. Strzeż się Szwarc! tyś wprawdzie w niczem, ile cię znam, do niego niepodobny, ale tu każdemu nie w ten, to w inny sposób noga może się pośliznąć…
Gustaw powiódł zamglonemi oczyma po Augustynowiczu, ruszył ramionami i mówił dalej:
– Dziwnie się los składał na tego człowieka. Mówiłem ci: to zbiór wszelkich zdolności a małego charakteru, wyniosłych chęci a nędznych czynów – wieczny rozbrat! Niema w nim żadnej równowagi między żądaniem a siłą, dlatego marnuje się.
Tymczasem zbliżyło się kilku znajomych Szwarca; przy kuflu pogawędka stała się ogólną. Szwarc wypytywał o uniwersytet.
– Niepodobna – odrzekł jeden z Litwinów. – Masz tu ludzi z najróżniejszemi pojęciami, stąd i rożne koterye.
– Nieprawda! Przypuszczam jedność jakichś wyższych celów; jedność w pożyciu koleżeńskiem jest niemożliwa, dlatego na nic się nie przyda starać się o nią.
– A niemieckie uniwersytety?
– I tam masz ferajny, żyjące tylko w sobie. Życie uczuć i myśli, przynajmniej u nas, winno być zgodne z praktycznem, dlatego różność pierwszego rodzi różność w drugiem.
– Nigdy się więc nie łączycie?
– To znowu co innego. Łączymy się w interesie uniwersyteckim, lub obchodzącym wszystkich. Zresztą, myślę, że sprzeczności, jakie tu napotkasz, dowodzą naszej żywotności; to znak, że żyjemy, czujemy i myślimy. W tem nasza jedność, to, co nas rozdziela, łączy nas.
– Pod jaka tedy chorągwią wy stoicie?
– Pracy i biedy. My nie mamy swojego nazwiska. Chłopomani zwą nas piekarczykami.
– A tak. Życie cię nauczy, co to jest. Każdy z nas stara się zamieszkać tam, gdzie piekarz, zaznajomić się z nim i wyrabiać sobie kredyt. To nasz sposób; zaufanie mamy. Większość z nas nie jada nic ciepłego, ale bułek na kredyt dostaniesz tak długo, jak zechcesz.
– A wesoło. Prócz naszej koteryi, nie mającej węzłów zbyt ścisłych, masz tu chłopomanów; założył ich i sformował Antoniewicz, prowadzili czasowo Rylski i Stępkowski, ale dziś to są już głupcy, którzy nie wiedzą, czego chcą; mówią po małorusku i piją prostą wódkę – oto wszystko.
– A więcej jakież są koterye?
– Jasno określonych nie ma więcej, ale są rozmaite odcienie. Jednych łączy wspólność idei naukowych, drugich wspólność towarzyskiego stanowiska. Masz tu demokratów, arystokratów, liberalnych, ultramontanów, wreszcie hultajów, kobieciarzy, próżniaków, jeżeli chcesz, i nakoniec zagorzałych pracowników.
– Kto tu uchodzi za najtęższą głowę?
– Stosownie do fachu. Mówią niektórzy, że Augustynowicz umie wiele – ja dodam, że niedobrze. Ścisłą, jednolitą pracą i nauką odznacza się Gustaw.
– Tylko, że rozmaicie o nim mówią. Niektórzy go nie cierpią. Mieszkając z nim razem, ocenisz go najlepiej… Albo, naprzykład, stosunek jego do wdowy? Ot, egzaltowana sztuka! inny nie takby sobie postępował. Prawda, że z nią dziś niełatwo.
– Słyszałem mówiącego o niej Gustawa; powiedz-że mi raz przecie, co to za jedna?
– Jest to młoda osoba, znajoma nas wszystkich. Smutne przechodziła koleje. Kochała dawniej Potkańskiego, jurystę, a kochała go podobno szalenie. Ja tam już nie pamiętam tych czasów, Potkańskiego pamiętam jednak. Był to chłopiec zdolny, ogromnie bogaty i pracowity; był w swoim czasie bożyszczem kolegów. Jakim sposobem poznał wdowę, nie wiem, różnie mówiono; to tylko pewna, że kochali się do upadłego. Ona nie miała wówczas więcej nad ośmnaście lat. Nakoniec, Potkański postanowił się z nią ożenić! Co wyrabiała jego rodzina, by temu przeszkodzić, trudno opisać, ale Potkański, energiczna sztuka, postawił na swojem i wziął z nią ślub, mimo wszelkich przeszkód. Żyli z sobą rok jeszcze. Raptem on zapadł na tyfus i umarł, pozostawiwszy ją tak, jak na bruku, bo majątek zabrała rodzina. Dziecię już żyjące, umarło także wkrótce, ona została sama i gdyby nie Gustaw, to – ot, zmarniałaby ze szczętem.
– Cudów dokazywał. Z nędznemi środkami pozywał Potkańskich – Bóg wie, czy byłby sprawę wygrał, bo to rodzina magnacka, tyle jednak zrobił, że, chcąc uniknąć skandalu, obowiązali się wypłacać wdowie jakąś szczupłą pensyę do śmierci.
– Ba, ba! Niech go, co za energia! A pamiętaj, że był wtedy pierwszy rok na uniwersytecie, bez znajomych, w obcem mieście, bez środków; ale to tak, mój kochany: bogaty może sobie radzić – biedny musi.
– Ale co miał dla niej za obowiązki?
– Był przyjacielem Potkańskiego, ale to jeszcze mało, kochał ją podobno, nim została jego żoną, trzymał się jednak zdaleka, teraz już się z tem nie kryje.
– E! e! ona od czasu nieszczęść, jakie przeszła, wpadła w zupełne odrętwienie – po prostu zwaryowała. Ani wie, co się z nią dzieje, obojętna na wszystko, zresztą, zobaczysz ją dziś pewno, bo codziennie tu przychodzi.
– Mówię, waryatka. Wieść chodzi, że pierwszy raz poznała Potkańskiego w knajpie, owóż teraz nie wierzy podobno, że umarł i chodzi po całym świecie, zwyczajnie, jak waryatka! Istotnie, gdyby zmartwychwstał, a nie poszedł prosto do niej, pewnoby go tu, nie gdzieindziej, znalazła. Ha! może przypominamy jej Potkańskiego; u nich wielu młodzieży bywało.
– Że to jej Gustaw pozwala tu przychodzić? …
– Potkański-by nigdy na to nie pozwolił… ale Gustaw, ten jej niczego nie wzbroni.
– Jak stół, jak stołek, talerz lub kłębek nici. Zdaje się go nie widzieć, ale i nie unika, zawsze obojętna, apatyczna. Musi go to gryźć, ale to jego rzecz… A! ot, masz ją! ta, co wchodzi na prawo.
Gdy wdowa weszła, uciszyło się cokolwiek, wejście tej tajemniczej postaci zawsze robiło wrażenie. Wzrostu więcej niż średniego, szczupła, twarz miała pociągłą, jasno-blond włosy i ciemne oczy; ramiona jej i piersi, jakkolwiek szczupłe, miały okrągłą pełność form dziewiczych, czoło zaledwie dostrzegalne, w tył posunięte, wznosiło się smutno, poważnie, jakby marmurowe. Oczy głęboko pod czołem osadzone, jakby w cieniu, obrysowane były z góry jednym delikatnym łukiem brwi. Dziwne były jej oczy: koloru stali, świeciły jak stal polerowana, ale było to prawdziwe światło. Było to światło i nic więcej; pod owym blaskiem brakło ciepła i głębokości myśli. Możnaby rzec o tych oczach: patrzą, ale nie widzą. Nie wytwarzały wyobrażenia przedmiotu, ale tylko odbijały go. Był w nich chłód nie do opisania; dodajmy, że powieki ich nie mrużyły się prawie nigdy, a źrenice posiadały jakoby pewny ruch, niby śledczy, badawczy, poszukujący, a jednak mechaniczny.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/2sVM0U5P","pageTitle":"Na marne (Генрик Сенкевич) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Na marne». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Na marne». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Генрик Сенкевич","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/2sVM0U5P#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная классика","item":"https://bookra.app/genre/5214"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Na marne","item":"https://bookra.app/books/2sVM0U5P"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/2sVM0U5P","url":"https://bookra.app/books/2sVM0U5P","name":"«Na marne». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Na marne». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/2sVM0U5P#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/2sVM0U5P#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5cbff986-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/2sVM0U5P#work","name":"Na marne","url":"https://bookra.app/books/2sVM0U5P","description":"Józef Szwarc po śmierci ojca przyjeżdża do Kijowa na studia. Już pierwszego dnia udaje mu się poznać studenckie realia – spotyka dawnego kolegę, Gustawa, z którym zamieszkuje i który zaprzyjaźnia go z innymi żakami.Po pewnym czasie Józef wybiera ostatecznie swoją drogę kształcenia – medycynę. Gustaw niebawem przedstawi go również swojej przyjaciółce, Helenie. To młoda kobieta, bardzo doświadczona przez los – nie tak dawno doświadczyła śmierci męża i małego dziecka. Gustaw jest w niej nieszczęśliwie zakochany, ale śmierć rodziny nie pozwala wdowie zwrócić na niego uwagę. Jej zainteresowanie budzi jednak Józef, w którym dostrzega pewne podobieństwo do zmarłego męża. To jednak dopiero pierwsza z kobiet uwikłanych w historię…Na marne to pierwsza wydana powieśc autorstwa Henryka Sienkiewicza. Pisarz pracował nad nią od 1868 roku, publikacji doczekała się w 1872. Początkowo ukazywała się w „Wieńcu”. W swoim dziele Sienkiewicz ukazuje relacje młodych ludzi w nowym otoczeniu i ich próby sprostania nowym wyzwaniom, stawianym im przez życie.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5cbff986-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная классика","зарубежная старинная литература"],"sameAs":["https://litres.ru/book/genrik-senkevich/na-marne-55843374/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/cd064c19-f26e-11ea-977d-0cc47a5f3f85#person","name":"Генрик Сенкевич","url":"https://bookra.app/author/cd064c19-f26e-11ea-977d-0cc47a5f3f85","sameAs":["https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A1%D0%B5%D0%BD%D0%BA%D0%B5%D0%B2%D0%B8%D1%87%2C_%D0%93%D0%B5%D0%BD%D1%80%D0%B8%D0%BA","https://www.wikidata.org/wiki/Q41502"]}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная классика"},{"@type":"Thing","name":"зарубежная старинная литература"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/2sVM0U5P#edition","url":"https://bookra.app/books/2sVM0U5P","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/genrik-senkevich/na-marne-55843374/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Na marne»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/2sVM0U5P","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":762761,"shortId":"2sVM0U5P","title":"Na marne","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5cbff986-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","annotationText":"Józef Szwarc po śmierci ojca przyjeżdża do Kijowa na studia. Już pierwszego dnia udaje mu się poznać studenckie realia – spotyka dawnego kolegę, Gustawa, z którym zamieszkuje i który zaprzyjaźnia go z innymi żakami.Po pewnym czasie Józef wybiera ostatecznie swoją drogę kształcenia – medycynę. Gustaw niebawem przedstawi go również swojej przyjaciółce, Helenie. To młoda kobieta, bardzo doświadczona przez los – nie tak dawno doświadczyła śmierci męża i małego dziecka. Gustaw jest w niej nieszczęśliwie zakochany, ale śmierć rodziny nie pozwala wdowie zwrócić na niego uwagę. Jej zainteresowanie budzi jednak Józef, w którym dostrzega pewne podobieństwo do zmarłego męża. To jednak dopiero pierwsza z kobiet uwikłanych w historię…Na marne to pierwsza wydana powieśc autorstwa Henryka Sienkiewicza. Pisarz pracował nad nią od 1868 roku, publikacji doczekała się w 1872. Początkowo ukazywała się w „Wieńcu”. W swoim dziele Sienkiewicz ukazuje relacje młodych ludzi w nowym otoczeniu i ich próby sprostania nowym wyzwaniom, stawianym im przez życie.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Генрик Сенкевич","authors":[{"id":"cd064c19-f26e-11ea-977d-0cc47a5f3f85","displayName":"Генрик Сенкевич","protectedUrl":"/author/cd064c19-f26e-11ea-977d-0cc47a5f3f85","wikipediaUrl":"https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A1%D0%B5%D0%BD%D0%BA%D0%B5%D0%B2%D0%B8%D1%87%2C_%D0%93%D0%B5%D0%BD%D1%80%D0%B8%D0%BA","wikidataUrl":"https://www.wikidata.org/wiki/Q41502"}],"genres":[{"id":5214,"title":"зарубежная классика","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5214"},{"id":5215,"title":"зарубежная старинная литература","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5215"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762761","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762761","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_762761","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_762761","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_762761","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762761"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_762761","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_762761","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_762761","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762761"},"guestReaderUrl":"/books/2sVM0U5P?page=3#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/cd064c19-f26e-11ea-977d-0cc47a5f3f85","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":3,"totalPages":35,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=2#reader-content","nextPageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=4#reader-content","progressLabel":"Страница 3 из 35","sections":[{"id":"content0:78","kind":"paragraph","text":"– Żebyśmy się tu daremnie nie schodzili, żeby zebrania nasze miały jakiś cel, ale śmieją się i z celu i z mowy. Zresztą, z konieczności pociągnęłoby to za sobą rozbrat ze swobodą i spoczynkiem, które dotychczas w tych zebraniach panowały."},{"id":"content0:79","kind":"paragraph","text":"– A jakiż cel chce im nadać Augustynowicz?"},{"id":"content0:80","kind":"paragraph","text":"– Literacki, naukowy."},{"id":"content0:81","kind":"paragraph","text":"– Dobrzeby było."},{"id":"content0:82","kind":"paragraph","text":"– Powiedziałem, że ma racyę i gdyby kto inny proponował, rzeczby może przeszła."},{"id":"content0:83","kind":"paragraph","text":"– No, a on?"},{"id":"content0:84","kind":"paragraph","text":"– Na wszystkiem, czego się dotknie, zostawia ślady własnej śmieszności i poniżenia. Strzeż się Szwarc! tyś wprawdzie w niczem, ile cię znam, do niego niepodobny, ale tu każdemu nie w ten, to w inny sposób noga może się pośliznąć…"},{"id":"content0:85","kind":"paragraph","text":"Gustaw powiódł zamglonemi oczyma po Augustynowiczu, ruszył ramionami i mówił dalej:"},{"id":"content0:86","kind":"paragraph","text":"– Dziwnie się los składał na tego człowieka. Mówiłem ci: to zbiór wszelkich zdolności a małego charakteru, wyniosłych chęci a nędznych czynów – wieczny rozbrat! Niema w nim żadnej równowagi między żądaniem a siłą, dlatego marnuje się."},{"id":"content0:87","kind":"paragraph","text":"Tymczasem zbliżyło się kilku znajomych Szwarca; przy kuflu pogawędka stała się ogólną. Szwarc wypytywał o uniwersytet."},{"id":"content0:88","kind":"paragraph","text":"– Żyjecie wszyscy razem?"},{"id":"content0:89","kind":"paragraph","text":"– Niepodobna – odrzekł jeden z Litwinów. – Masz tu ludzi z najróżniejszemi pojęciami, stąd i rożne koterye."},{"id":"content0:90","kind":"paragraph","text":"– To źle."},{"id":"content0:91","kind":"paragraph","text":"– Nieprawda! Przypuszczam jedność jakichś wyższych celów; jedność w pożyciu koleżeńskiem jest niemożliwa, dlatego na nic się nie przyda starać się o nią."},{"id":"content0:92","kind":"paragraph","text":"– A niemieckie uniwersytety?"},{"id":"content0:93","kind":"paragraph","text":"– I tam masz ferajny, żyjące tylko w sobie. Życie uczuć i myśli, przynajmniej u nas, winno być zgodne z praktycznem, dlatego różność pierwszego rodzi różność w drugiem."},{"id":"content0:94","kind":"paragraph","text":"– Nigdy się więc nie łączycie?"},{"id":"content0:95","kind":"paragraph","text":"– To znowu co innego. Łączymy się w interesie uniwersyteckim, lub obchodzącym wszystkich. Zresztą, myślę, że sprzeczności, jakie tu napotkasz, dowodzą naszej żywotności; to znak, że żyjemy, czujemy i myślimy. W tem nasza jedność, to, co nas rozdziela, łączy nas."},{"id":"content0:96","kind":"paragraph","text":"– Pod jaka tedy chorągwią wy stoicie?"},{"id":"content0:97","kind":"paragraph","text":"– Pracy i biedy. My nie mamy swojego nazwiska. Chłopomani zwą nas piekarczykami."},{"id":"content0:98","kind":"paragraph","text":"– Co?"},{"id":"content0:99","kind":"paragraph","text":"– A tak. Życie cię nauczy, co to jest. Każdy z nas stara się zamieszkać tam, gdzie piekarz, zaznajomić się z nim i wyrabiać sobie kredyt. To nasz sposób; zaufanie mamy. Większość z nas nie jada nic ciepłego, ale bułek na kredyt dostaniesz tak długo, jak zechcesz."},{"id":"content0:100","kind":"paragraph","text":"– To wesoło!"},{"id":"content0:101","kind":"paragraph","text":"– A wesoło. Prócz naszej koteryi, nie mającej węzłów zbyt ścisłych, masz tu chłopomanów; założył ich i sformował Antoniewicz, prowadzili czasowo Rylski i Stępkowski, ale dziś to są już głupcy, którzy nie wiedzą, czego chcą; mówią po małorusku i piją prostą wódkę – oto wszystko."},{"id":"content0:102","kind":"paragraph","text":"– A więcej jakież są koterye?"},{"id":"content0:103","kind":"paragraph","text":"– Jasno określonych nie ma więcej, ale są rozmaite odcienie. Jednych łączy wspólność idei naukowych, drugich wspólność towarzyskiego stanowiska. Masz tu demokratów, arystokratów, liberalnych, ultramontanów, wreszcie hultajów, kobieciarzy, próżniaków, jeżeli chcesz, i nakoniec zagorzałych pracowników."},{"id":"content0:104","kind":"paragraph","text":"– Kto tu uchodzi za najtęższą głowę?"},{"id":"content0:105","kind":"paragraph","text":"– Między studentami?"},{"id":"content0:106","kind":"paragraph","text":"– Tak."},{"id":"content0:107","kind":"paragraph","text":"– Stosownie do fachu. Mówią niektórzy, że Augustynowicz umie wiele – ja dodam, że niedobrze. Ścisłą, jednolitą pracą i nauką odznacza się Gustaw."},{"id":"content0:108","kind":"paragraph","text":"– Aa!"},{"id":"content0:109","kind":"paragraph","text":"– Tylko, że rozmaicie o nim mówią. Niektórzy go nie cierpią. Mieszkając z nim razem, ocenisz go najlepiej… Albo, naprzykład, stosunek jego do wdowy? Ot, egzaltowana sztuka! inny nie takby sobie postępował. Prawda, że z nią dziś niełatwo."},{"id":"content0:110","kind":"paragraph","text":"– Słyszałem mówiącego o niej Gustawa; powiedz-że mi raz przecie, co to za jedna?"},{"id":"content0:111","kind":"paragraph","text":"– Jest to młoda osoba, znajoma nas wszystkich. Smutne przechodziła koleje. Kochała dawniej Potkańskiego, jurystę, a kochała go podobno szalenie. Ja tam już nie pamiętam tych czasów, Potkańskiego pamiętam jednak. Był to chłopiec zdolny, ogromnie bogaty i pracowity; był w swoim czasie bożyszczem kolegów. Jakim sposobem poznał wdowę, nie wiem, różnie mówiono; to tylko pewna, że kochali się do upadłego. Ona nie miała wówczas więcej nad ośmnaście lat. Nakoniec, Potkański postanowił się z nią ożenić! Co wyrabiała jego rodzina, by temu przeszkodzić, trudno opisać, ale Potkański, energiczna sztuka, postawił na swojem i wziął z nią ślub, mimo wszelkich przeszkód. Żyli z sobą rok jeszcze. Raptem on zapadł na tyfus i umarł, pozostawiwszy ją tak, jak na bruku, bo majątek zabrała rodzina. Dziecię już żyjące, umarło także wkrótce, ona została sama i gdyby nie Gustaw, to – ot, zmarniałaby ze szczętem."},{"id":"content0:112","kind":"paragraph","text":"– Cóż Gustaw?"},{"id":"content0:113","kind":"paragraph","text":"– Cudów dokazywał. Z nędznemi środkami pozywał Potkańskich – Bóg wie, czy byłby sprawę wygrał, bo to rodzina magnacka, tyle jednak zrobił, że, chcąc uniknąć skandalu, obowiązali się wypłacać wdowie jakąś szczupłą pensyę do śmierci."},{"id":"content0:114","kind":"paragraph","text":"– Dzielnie się spisał."},{"id":"content0:115","kind":"paragraph","text":"– Ba, ba! Niech go, co za energia! A pamiętaj, że był wtedy pierwszy rok na uniwersytecie, bez znajomych, w obcem mieście, bez środków; ale to tak, mój kochany: bogaty może sobie radzić – biedny musi."},{"id":"content0:116","kind":"paragraph","text":"– Ale co miał dla niej za obowiązki?"},{"id":"content0:117","kind":"paragraph","text":"– Był przyjacielem Potkańskiego, ale to jeszcze mało, kochał ją podobno, nim została jego żoną, trzymał się jednak zdaleka, teraz już się z tem nie kryje."},{"id":"content0:118","kind":"paragraph","text":"– A ona?"},{"id":"content0:119","kind":"paragraph","text":"– E! e! ona od czasu nieszczęść, jakie przeszła, wpadła w zupełne odrętwienie – po prostu zwaryowała. Ani wie, co się z nią dzieje, obojętna na wszystko, zresztą, zobaczysz ją dziś pewno, bo codziennie tu przychodzi."},{"id":"content0:120","kind":"paragraph","text":"– I w jakim celu?"},{"id":"content0:121","kind":"paragraph","text":"– Mówię, waryatka. Wieść chodzi, że pierwszy raz poznała Potkańskiego w knajpie, owóż teraz nie wierzy podobno, że umarł i chodzi po całym świecie, zwyczajnie, jak waryatka! Istotnie, gdyby zmartwychwstał, a nie poszedł prosto do niej, pewnoby go tu, nie gdzieindziej, znalazła. Ha! może przypominamy jej Potkańskiego; u nich wielu młodzieży bywało."},{"id":"content0:122","kind":"paragraph","text":"– Że to jej Gustaw pozwala tu przychodzić? …"},{"id":"content0:123","kind":"paragraph","text":"– Potkański-by nigdy na to nie pozwolił… ale Gustaw, ten jej niczego nie wzbroni."},{"id":"content0:124","kind":"paragraph","text":"– Jakże ona go traktuje?"},{"id":"content0:125","kind":"paragraph","text":"– Jak stół, jak stołek, talerz lub kłębek nici. Zdaje się go nie widzieć, ale i nie unika, zawsze obojętna, apatyczna. Musi go to gryźć, ale to jego rzecz… A! ot, masz ją! ta, co wchodzi na prawo."},{"id":"content0:126","kind":"paragraph","text":"Gdy wdowa weszła, uciszyło się cokolwiek, wejście tej tajemniczej postaci zawsze robiło wrażenie. Wzrostu więcej niż średniego, szczupła, twarz miała pociągłą, jasno-blond włosy i ciemne oczy; ramiona jej i piersi, jakkolwiek szczupłe, miały okrągłą pełność form dziewiczych, czoło zaledwie dostrzegalne, w tył posunięte, wznosiło się smutno, poważnie, jakby marmurowe. Oczy głęboko pod czołem osadzone, jakby w cieniu, obrysowane były z góry jednym delikatnym łukiem brwi. Dziwne były jej oczy: koloru stali, świeciły jak stal polerowana, ale było to prawdziwe światło. Było to światło i nic więcej; pod owym blaskiem brakło ciepła i głębokości myśli. Możnaby rzec o tych oczach: patrzą, ale nie widzą. Nie wytwarzały wyobrażenia przedmiotu, ale tylko odbijały go. Był w nich chłód nie do opisania; dodajmy, że powieki ich nie mrużyły się prawie nigdy, a źrenice posiadały jakoby pewny ruch, niby śledczy, badawczy, poszukujący, a jednak mechaniczny."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Henryk Sienkiewicz Na marne","page":1,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P#reader-content"},{"id":"content0:1:1","label":"I","page":1,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P#reader-content"},{"id":"content1:0:5","label":"II","page":5,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=5#reader-content"},{"id":"content2:0:6","label":"III","page":6,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=6#reader-content"},{"id":"content3:0:9","label":"IV","page":9,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=9#reader-content"},{"id":"content4:0:11","label":"V","page":11,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=11#reader-content"},{"id":"content5:0:12","label":"VI","page":12,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=12#reader-content"},{"id":"content5:38:13","label":"*","page":13,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=13#reader-content"},{"id":"content6:0:14","label":"VII","page":14,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=14#reader-content"},{"id":"content6:74:15","label":"VIII","page":15,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=15#reader-content"},{"id":"content7:0:17","label":"IX","page":17,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=17#reader-content"},{"id":"content8:0:19","label":"X","page":19,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=19#reader-content"},{"id":"content9:0:21","label":"XI","page":21,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=21#reader-content"},{"id":"content9:23:22","label":"XII","page":22,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=22#reader-content"},{"id":"content9:44:23","label":"—–","page":23,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=23#reader-content"},{"id":"content10:0:24","label":"XIII","page":24,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=24#reader-content"},{"id":"content10:38:25","label":"XIV","page":25,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=25#reader-content"},{"id":"content10:116:26","label":"*","page":26,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=26#reader-content"},{"id":"content11:0:27","label":"XV","page":27,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=27#reader-content"},{"id":"content11:46:28","label":"XVI","page":28,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=28#reader-content"},{"id":"content11:61:28","label":"*","page":28,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=28#reader-content"},{"id":"content12:0:29","label":"XVII","page":29,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=29#reader-content"},{"id":"content12:36:30","label":"XVIII","page":30,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=30#reader-content"},{"id":"content13:0:31","label":"XIX","page":31,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=31#reader-content"},{"id":"content13:74:32","label":"XX","page":32,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=32#reader-content"},{"id":"content13:79:32","label":"*","page":32,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=32#reader-content"},{"id":"content14:0:33","label":"XXI","page":33,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=33#reader-content"},{"id":"content14:53:34","label":"*","page":34,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=34#reader-content"},{"id":"content15:0:34","label":"XXII","page":34,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=34#reader-content"},{"id":"content15:52:35","label":"*","page":35,"pageUrl":"/books/2sVM0U5P?page=35#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":787516,"shortId":"038AHbna","title":"Человек-зверь","authorLine":"Эмиль Золя, В. Ранцова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/46378965-70f6-41f4-9510-013fea11211d/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/038AHbna"},{"idCatalog":7183,"shortId":"4SSnge7p","title":"Фараон","authorLine":"Болеслав Прус, Е. Н. Троповский","primaryAuthorId":"dcbe6513-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/32aeea09-f542-4c48-ba6c-1464e0288595/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SSnge7p"},{"idCatalog":521096,"shortId":"39RurXks","title":"Хагакурэ, или Сокрытое в листве","authorLine":"Цунэтомо Ямамото, Сергей И. Логачев","primaryAuthorId":"292e10ef-2a83-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/d2c8ca1b-24e9-11ee-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/39RurXks"},{"idCatalog":790354,"shortId":"08oOsnCu","title":"Сон в летнюю ночь","authorLine":"Уильям Шекспир, Николай Михайлович Сатин","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/9cb6e365-8043-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/08oOsnCu"},{"idCatalog":788220,"shortId":"0Tjejja2","title":"Нана","authorLine":"Эмиль Золя, Т. Иринова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a387752-aafd-4f3d-bb91-627dfd767da4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0Tjejja2"},{"idCatalog":577406,"shortId":"0q0GFNSG","title":"Золотой осел","authorLine":"Луций Апулей, Михаил Алексеевич Кузмин","primaryAuthorId":"673278e9-2a98-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c0602770-11db-11ef-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0q0GFNSG"},{"idCatalog":763844,"shortId":"0k1CVPMc","title":"Ромео и Джульетта","authorLine":"Уильям Шекспир, Дмитрий Лаврентьевич Михаловский","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/8c3c1916-803a-11e7-8179-0cc47a520474/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0k1CVPMc"},{"idCatalog":766049,"shortId":"4TrGYIUx","title":"Гамлет, принц Датский","authorLine":"Уильям Шекспир, Петр Петрович Гнедич","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/e925d796-803b-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4TrGYIUx"},{"idCatalog":46756,"shortId":"1wKz5vUM","title":"Монахиня","authorLine":"Дени Дидро, Дебора Григорьевна Лившиц","primaryAuthorId":"b1401df8-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/37ba23fd-6a81-102c-a19b-edc40df1930e/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1wKz5vUM"},{"idCatalog":788440,"shortId":"0L94UZhC","title":"Доктор Паскаль","authorLine":"Эмиль Золя, Константин Григорьевич Локс","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/61f13980-8201-4459-bcd1-e04d976a5570/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0L94UZhC"},{"idCatalog":11697,"shortId":"2MoUDOAh","title":"Сон в красном тереме. Том 1","authorLine":"Лев Николаевич Меньшиков, Владимир Андреевич Панасюк, Цао Сюэцинь","primaryAuthorId":"4e036549-1455-11e8-a22f-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c9377cb2-c07d-4c18-a638-1db65e2e0cf2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2MoUDOAh"},{"idCatalog":792368,"shortId":"4ft6F5H0","title":"Саламбо","authorLine":"Гюстав Флобер, Николай Максимович Минский","primaryAuthorId":"526ac12b-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/d8927887-c0aa-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4ft6F5H0"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":2333,"totalPages":195,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}