Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Nowela nawiązuje do wydarzeń z czasów wojny rosyjsko-tureckiej i udziału w niej Polaków, synów chłopskich wcielanych do armii. Na wojnie tej ginie syn głównego bohatera, chłopa znad Wisły, Kazio.Akcja noweli rozgrywa się na przestrzeni kilkunastu miesięcy, może nawet kilku lat. Narratorka-bohaterka najpierw poznaje historię życia około sześćdziesięcioletniego chłopa, który mimo wczesnej utraty żony, zachował pewną radość życia i wychował samotnie kilkoro dzieci. Największe nadzieje pokładał w synu Kaziku, który miał pozostać na roli, odziedziczyć dom i przejąć gospodarkę. Kazik jednak zostaje przymusowo wcielony do wojska i jedzie walczyć do Turcji. Tam ginie, a ojciec nie może pogodzić się z tą śmiercią, przede wszystkim dlatego, że nie wie, gdzie i jak pochowano syna.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 1 из 6Eliza Orzeszkowa Za doliną róż
W kwitnącym sadzie, jak w mlecznéj topieli, stał ten domek stary, szary, trochę krzywy, z jednym kominem i małym gankiem, przed którym siedziały nadęte krzaki piwonii i słały się pulchne drobną zielenią nakrapiane zagony warzywne. Nizki mech, zielony i brunatny, który strzechę domu porastał, blask słońca zmieniał na połyskliwy pyszny aksamit. Nad tą strzechą, z blado-zielonych gałęzi wiązu, idylla ptasich śpiewów wzbijała się pod błękitne niebo; wzdymało ją niekiedy słodkie gruchanie oblatujących komin gołębi, lub przerzynało ostre, długie pianie koguta, którego pióra z za nizkiego płotu, na młodéj trawie podwórka, świeciły purpurą i złotem. Z jednéj strony domku i z drugiéj wił się na znacznéj przestrzeni pas tak samo kwitnących sadów, śród których bliżéj do drogi lub daléj od niéj, większe, mniejsze, starsze, nowsze, stały takie same domki, z takiemi samemi aksamitnemi płachtami mchu na strzechach, gdzieniegdzie ze złocistemi w słońcu łatami świeżéj słomy. Byłoich kilkadziesiąt, a nad każdym prawie podlatywały stada gołębi i płynęły z kominów srebrne wstęgi dymu.
Ale domek pod wiązem, najgłębiéj od drogi cofnięty ku brzegowi wązkiéj, krętéj, z za domków i sadów stalowo pobłyskującéj Swisłoczy, tworzył z nizkiemi płotkami swemi wyosobnioną, w téj szlacheckiéj okolicy, zagrodę, jakby na tle rozległego obrazu wyraźnie odcinający się szczegół.
Tego kwietniowego poranku po raz pierwszy zobaczyłam tę nadświsłocką okolicę i poznałam właściciela téj zagrody. Stał on w sadzie, tuż przy domku, plecami oparty o gruby pień wiązu, w postawie zupełnego spoczynku i spokoju. Wysoki, barczysty, w kapocie, któréj poły opadały na zrudziałe cholewy obuwia, w czworokątnéj czapce, baraniém futrem oszytéj, zdala już wyglądał na silnego wyrobnika ziemi, na oracza i siewcę tych pól szerokich, płaskich, które, miejscami ciemne jak chleb razowy, a miejscami od młodéj runi szmaragdowe, cicho teraz drzemały pod złotym płaszczem słońca. Zdala już widać było, że z pod brwi nawisłych wodził on oczyma po tych polach spokojnie i pogodnie. W nieruchomości jego było coś z pogody i wspaniałości siły, spoczywającéj po pracy. Na jednéj dłoni łokieć opiérał, a drugą trzymał przy ustach krótką fajkę, z któréj ulatujący dym błękitnawy, nad baranią jego czapką czepiał się młodych gałązek drzewa. Kiedy ścieżką pod płotkiem biegnącą, a potém pasem murawy, przez koła zbrużdżonym i sad przerzynającym, zbliżałam się ku niemu, na pozdrowienie moje odpowiedział grzeczném pozdrowieniem i lekkiém podniesieniem nad głową czapki, którą wnet przecież osłonił znowu siwiejące swe włosy i czoło poprzecznemi zmarszczkami zorane. Widok osoby obcéj i nieznanéj nie zmieszal go, nie uradował, ani przykrości mu żadnéj nie sprawił.
Wśród tych płotków, które z zagrody jego czyniły osobne królestwo, pod tém wysokiém drzewem, ręką któregoś z pradziadów zasadzoném, był uprzejmym, ale zupełnie spokojnym. Siwe jego źrenice czyste i błyszczące, z trochą tylko ciekawości przesunęły się po mojéj twarzy, poczém, zaraz gościnnie wskazał spory płaski kamień, tuż przy chropowatéj ścianie domku leżący:
– Proszę usiąść i spocząć – zaprosił.
Fajkę, z któréj popiół wytrząsł, do kieszeni kapoty schował; stopą zadeptał kilka na trawę upadłych iskier. Potém ręce poniżéj piersi złożył i wtedy dopiéro, na tle ciemno-brunatnéj kapoty ku sobie zbliżone, przykuć one musiały do siebie wzrok i uwagę patrzącego, bo wyglądały daleko mniéj na zwykłe ręce ludzkie, niż na symbol lub hjeroglif. Wyglądały one na symbol czegoś potężnego i niezmordowanego, a jednak dziwnie stéranego, wykoszlawionego i zczerniałego; na hjeroglif, który w swych boleśnie połamanych liniach, zawierał jeden z wiekuistych wyrazów ludzkiego losu. Widać było, że z pracowni natury wyszły one kształtne i nawet niezbyt wielkie, ale teraz ze skórą ziemistéj, a tu i owdzie ceglastéj barwy, z żyłami podobnemi do sinych powrozów, z mnóstwem dziwnych blizn i węzłów na palcach, niby plamami wapna bielą paznogci u końców świecących, przypominały one żelazo lemieszy, ostrza kos, twarde grudy ziemi, srogie wichry, upały, zamiecie i długie, długie już przeżyte lata. Wogóle, zblizka wydawał się on daleko starszym niż zdaleka.
Około sześćdziesięciu lat mieć musiał. Reszta wielkiéj, snadź niegdyś siły, utrzymywała mu jeszcze ciało w liniach prostych i wyniosłych, ale poniżéj karku plecy jego były już przygarbione, a oprócz tych fałd, które pod opadającemi na nie siwiejącemi włosy, przerzynały mu czoło, dwie inne, głębokie, rozdzielały ściągłe policzki od oczu z pogodną i czystą źrenicą, aż do ust bladych, trochę filuternie uśmiechających się pod krótkim i jeszcze płowym wąsem.
Kiedy uczynił parę kroków i grzecznie połą kapoty ocierał pył z kamienia, na którym usiąść miałam, spostrzegłam, że stopy jego ciężko i powoli odrywały się od ziemi, i że zbyt krótki oddech grał mu w szerokiéj piersi lekko skrzypiącą chrypką. Jednak nie znać było po nim wcale, aby cierpiał. Plecami znowu oparł się o drzewo, i z filuternym uśmiechem, zapytywał mnie o miasto, z którego przybyłam. W filuterności téj było coś trochę łagodnie urągliwego.
– Przyznam się pani, – mówił, – że mnie, i zrozumiéć nie łatwo, jak ludzie po tych miastach wyżyć mogą. Spojrzawszy, zdaje się, że tam i pięknie, bogato, wesoło; w oknach różne towary błyszczą, na ulicach mnzyczki grają. Ale zato ściski, huki, tłumliwość taka, jakoby gąszcz leśna i nieprzenikniona… A smrody, aż obłoków prawie nie widać! A jeden drugiego ściga, popycha! Żeby tak długo, to człowiek, zdaje się, albo-by ze wszystkiém zgłupiał, albo-by go z pochmurności i smętku nieprzyrodzona śmierć spotkała…
Mówił powoli, z rozwagą, z uśmiechem; gdy wspominał o obłokach, przelotnie spojrzenie ku niebu rzucił. Kiedy, odpowiadając, mówiłam o różnych złych i dobrych stronach życia wiejskiego i miejskiego, parę razy potwierdzająco głową skinął.
– Rzecz to pewna, – zaczął znowu, – że od smętków i trudności nigdzie na tym świecie człowiekowi ubiedz nie można. Głogowe drzewo na wszelkiéj ziemi rośnie, a czy to w mieście czy na wsi, nikomu ptaki same do garści nie lecą. Ale zawsze tu lepiéj. Może to i od uzwyczajenia zależy, że człowiek na wsi, a osobliwie we własnym zaciszku żyjący, nawet w smętku i umęczeniu, łatwiéj sobie pociechę i miłe odpocznienie znajdzie… Czy pani da wiarę, że kiedy ja nieboszczkę żonę swoję utraciłem, i myślałem, że z żalu za nią duszę wyzionę, to mnie ot te drzewo i te ptaszki, co w jego gałęziach śpiewają, i te pólko, które trzeba było codzień to z pługiem, to z broną nawiedzać, przy życiu i rozumie ostać dopomogły?
– Człowiekowi prostemu trudno to wszystko, co czuje, wypowiedziéć, – dokończył; – a osobliwie na starość i język robi się ciężki.
Uważnie, ciekawie przysłuchywał się temu, co o paru wielkich miastach opowiadałam, a gdy umilkłam, zaczął znowu:
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/3YbkKCaH","pageTitle":"Za doliną róż (Eliza Orzeszkowa) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Za doliną róż». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Za doliną róż». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Eliza Orzeszkowa","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/3YbkKCaH#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная классика","item":"https://bookra.app/genre/5214"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Za doliną róż","item":"https://bookra.app/books/3YbkKCaH"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/3YbkKCaH","url":"https://bookra.app/books/3YbkKCaH","name":"«Za doliną róż». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Za doliną róż». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/3YbkKCaH#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/3YbkKCaH#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5aca2d81-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/3YbkKCaH#work","name":"Za doliną róż","url":"https://bookra.app/books/3YbkKCaH","description":"Nowela nawiązuje do wydarzeń z czasów wojny rosyjsko-tureckiej i udziału w niej Polaków, synów chłopskich wcielanych do armii. Na wojnie tej ginie syn głównego bohatera, chłopa znad Wisły, Kazio.Akcja noweli rozgrywa się na przestrzeni kilkunastu miesięcy, może nawet kilku lat. Narratorka-bohaterka najpierw poznaje historię życia około sześćdziesięcioletniego chłopa, który mimo wczesnej utraty żony, zachował pewną radość życia i wychował samotnie kilkoro dzieci. Największe nadzieje pokładał w synu Kaziku, który miał pozostać na roli, odziedziczyć dom i przejąć gospodarkę. Kazik jednak zostaje przymusowo wcielony do wojska i jedzie walczyć do Turcji. Tam ginie, a ojciec nie może pogodzić się z tą śmiercią, przede wszystkim dlatego, że nie wie, gdzie i jak pochowano syna.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5aca2d81-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная классика","зарубежная старинная литература"],"sameAs":["https://litres.ru/book/orzeszkowa-eliza/za-dolina-roz-55842946/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/1d1dfa27-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba#person","name":"Eliza Orzeszkowa","url":"https://bookra.app/author/1d1dfa27-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba"}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная классика"},{"@type":"Thing","name":"зарубежная старинная литература"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/3YbkKCaH#edition","url":"https://bookra.app/books/3YbkKCaH","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/orzeszkowa-eliza/za-dolina-roz-55842946/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Za doliną róż»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/3YbkKCaH","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":762627,"shortId":"3YbkKCaH","title":"Za doliną róż","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5aca2d81-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","annotationText":"Nowela nawiązuje do wydarzeń z czasów wojny rosyjsko-tureckiej i udziału w niej Polaków, synów chłopskich wcielanych do armii. Na wojnie tej ginie syn głównego bohatera, chłopa znad Wisły, Kazio.Akcja noweli rozgrywa się na przestrzeni kilkunastu miesięcy, może nawet kilku lat. Narratorka-bohaterka najpierw poznaje historię życia około sześćdziesięcioletniego chłopa, który mimo wczesnej utraty żony, zachował pewną radość życia i wychował samotnie kilkoro dzieci. Największe nadzieje pokładał w synu Kaziku, który miał pozostać na roli, odziedziczyć dom i przejąć gospodarkę. Kazik jednak zostaje przymusowo wcielony do wojska i jedzie walczyć do Turcji. Tam ginie, a ojciec nie może pogodzić się z tą śmiercią, przede wszystkim dlatego, że nie wie, gdzie i jak pochowano syna.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Eliza Orzeszkowa","authors":[{"id":"1d1dfa27-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","displayName":"Eliza Orzeszkowa","protectedUrl":"/author/1d1dfa27-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","wikipediaUrl":null,"wikidataUrl":null}],"genres":[{"id":5214,"title":"зарубежная классика","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5214"},{"id":5215,"title":"зарубежная старинная литература","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5215"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762627","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762627","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_762627","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_762627","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_762627","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762627"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_762627","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_762627","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_762627","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762627"},"guestReaderUrl":"/books/3YbkKCaH#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/1d1dfa27-1079-11e7-9b47-0cc47a5203ba","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":1,"totalPages":6,"hasPrev":false,"hasNext":true,"prevPageUrl":null,"nextPageUrl":"/books/3YbkKCaH?page=2#reader-content","progressLabel":"Страница 1 из 6","sections":[{"id":"content0:0","kind":"heading","text":"Eliza Orzeszkowa Za doliną róż"},{"id":"content0:1","kind":"paragraph","text":"W kwitnącym sadzie, jak w mlecznéj topieli, stał ten domek stary, szary, trochę krzywy, z jednym kominem i małym gankiem, przed którym siedziały nadęte krzaki piwonii i słały się pulchne drobną zielenią nakrapiane zagony warzywne. Nizki mech, zielony i brunatny, który strzechę domu porastał, blask słońca zmieniał na połyskliwy pyszny aksamit. Nad tą strzechą, z blado-zielonych gałęzi wiązu, idylla ptasich śpiewów wzbijała się pod błękitne niebo; wzdymało ją niekiedy słodkie gruchanie oblatujących komin gołębi, lub przerzynało ostre, długie pianie koguta, którego pióra z za nizkiego płotu, na młodéj trawie podwórka, świeciły purpurą i złotem. Z jednéj strony domku i z drugiéj wił się na znacznéj przestrzeni pas tak samo kwitnących sadów, śród których bliżéj do drogi lub daléj od niéj, większe, mniejsze, starsze, nowsze, stały takie same domki, z takiemi samemi aksamitnemi płachtami mchu na strzechach, gdzieniegdzie ze złocistemi w słońcu łatami świeżéj słomy. Byłoich kilkadziesiąt, a nad każdym prawie podlatywały stada gołębi i płynęły z kominów srebrne wstęgi dymu."},{"id":"content0:2","kind":"paragraph","text":"Ale domek pod wiązem, najgłębiéj od drogi cofnięty ku brzegowi wązkiéj, krętéj, z za domków i sadów stalowo pobłyskującéj Swisłoczy, tworzył z nizkiemi płotkami swemi wyosobnioną, w téj szlacheckiéj okolicy, zagrodę, jakby na tle rozległego obrazu wyraźnie odcinający się szczegół."},{"id":"content0:3","kind":"paragraph","text":"Tego kwietniowego poranku po raz pierwszy zobaczyłam tę nadświsłocką okolicę i poznałam właściciela téj zagrody. Stał on w sadzie, tuż przy domku, plecami oparty o gruby pień wiązu, w postawie zupełnego spoczynku i spokoju. Wysoki, barczysty, w kapocie, któréj poły opadały na zrudziałe cholewy obuwia, w czworokątnéj czapce, baraniém futrem oszytéj, zdala już wyglądał na silnego wyrobnika ziemi, na oracza i siewcę tych pól szerokich, płaskich, które, miejscami ciemne jak chleb razowy, a miejscami od młodéj runi szmaragdowe, cicho teraz drzemały pod złotym płaszczem słońca. Zdala już widać było, że z pod brwi nawisłych wodził on oczyma po tych polach spokojnie i pogodnie. W nieruchomości jego było coś z pogody i wspaniałości siły, spoczywającéj po pracy. Na jednéj dłoni łokieć opiérał, a drugą trzymał przy ustach krótką fajkę, z któréj ulatujący dym błękitnawy, nad baranią jego czapką czepiał się młodych gałązek drzewa. Kiedy ścieżką pod płotkiem biegnącą, a potém pasem murawy, przez koła zbrużdżonym i sad przerzynającym, zbliżałam się ku niemu, na pozdrowienie moje odpowiedział grzeczném pozdrowieniem i lekkiém podniesieniem nad głową czapki, którą wnet przecież osłonił znowu siwiejące swe włosy i czoło poprzecznemi zmarszczkami zorane. Widok osoby obcéj i nieznanéj nie zmieszal go, nie uradował, ani przykrości mu żadnéj nie sprawił."},{"id":"content0:4","kind":"paragraph","text":"Wśród tych płotków, które z zagrody jego czyniły osobne królestwo, pod tém wysokiém drzewem, ręką któregoś z pradziadów zasadzoném, był uprzejmym, ale zupełnie spokojnym. Siwe jego źrenice czyste i błyszczące, z trochą tylko ciekawości przesunęły się po mojéj twarzy, poczém, zaraz gościnnie wskazał spory płaski kamień, tuż przy chropowatéj ścianie domku leżący:"},{"id":"content0:5","kind":"paragraph","text":"– Proszę usiąść i spocząć – zaprosił."},{"id":"content0:6","kind":"paragraph","text":"Fajkę, z któréj popiół wytrząsł, do kieszeni kapoty schował; stopą zadeptał kilka na trawę upadłych iskier. Potém ręce poniżéj piersi złożył i wtedy dopiéro, na tle ciemno-brunatnéj kapoty ku sobie zbliżone, przykuć one musiały do siebie wzrok i uwagę patrzącego, bo wyglądały daleko mniéj na zwykłe ręce ludzkie, niż na symbol lub hjeroglif. Wyglądały one na symbol czegoś potężnego i niezmordowanego, a jednak dziwnie stéranego, wykoszlawionego i zczerniałego; na hjeroglif, który w swych boleśnie połamanych liniach, zawierał jeden z wiekuistych wyrazów ludzkiego losu. Widać było, że z pracowni natury wyszły one kształtne i nawet niezbyt wielkie, ale teraz ze skórą ziemistéj, a tu i owdzie ceglastéj barwy, z żyłami podobnemi do sinych powrozów, z mnóstwem dziwnych blizn i węzłów na palcach, niby plamami wapna bielą paznogci u końców świecących, przypominały one żelazo lemieszy, ostrza kos, twarde grudy ziemi, srogie wichry, upały, zamiecie i długie, długie już przeżyte lata. Wogóle, zblizka wydawał się on daleko starszym niż zdaleka."},{"id":"content0:7","kind":"paragraph","text":"Około sześćdziesięciu lat mieć musiał. Reszta wielkiéj, snadź niegdyś siły, utrzymywała mu jeszcze ciało w liniach prostych i wyniosłych, ale poniżéj karku plecy jego były już przygarbione, a oprócz tych fałd, które pod opadającemi na nie siwiejącemi włosy, przerzynały mu czoło, dwie inne, głębokie, rozdzielały ściągłe policzki od oczu z pogodną i czystą źrenicą, aż do ust bladych, trochę filuternie uśmiechających się pod krótkim i jeszcze płowym wąsem."},{"id":"content0:8","kind":"paragraph","text":"Kiedy uczynił parę kroków i grzecznie połą kapoty ocierał pył z kamienia, na którym usiąść miałam, spostrzegłam, że stopy jego ciężko i powoli odrywały się od ziemi, i że zbyt krótki oddech grał mu w szerokiéj piersi lekko skrzypiącą chrypką. Jednak nie znać było po nim wcale, aby cierpiał. Plecami znowu oparł się o drzewo, i z filuternym uśmiechem, zapytywał mnie o miasto, z którego przybyłam. W filuterności téj było coś trochę łagodnie urągliwego."},{"id":"content0:9","kind":"paragraph","text":"– Przyznam się pani, – mówił, – że mnie, i zrozumiéć nie łatwo, jak ludzie po tych miastach wyżyć mogą. Spojrzawszy, zdaje się, że tam i pięknie, bogato, wesoło; w oknach różne towary błyszczą, na ulicach mnzyczki grają. Ale zato ściski, huki, tłumliwość taka, jakoby gąszcz leśna i nieprzenikniona… A smrody, aż obłoków prawie nie widać! A jeden drugiego ściga, popycha! Żeby tak długo, to człowiek, zdaje się, albo-by ze wszystkiém zgłupiał, albo-by go z pochmurności i smętku nieprzyrodzona śmierć spotkała…"},{"id":"content0:10","kind":"paragraph","text":"Mówił powoli, z rozwagą, z uśmiechem; gdy wspominał o obłokach, przelotnie spojrzenie ku niebu rzucił. Kiedy, odpowiadając, mówiłam o różnych złych i dobrych stronach życia wiejskiego i miejskiego, parę razy potwierdzająco głową skinął."},{"id":"content0:11","kind":"paragraph","text":"– Rzecz to pewna, – zaczął znowu, – że od smętków i trudności nigdzie na tym świecie człowiekowi ubiedz nie można. Głogowe drzewo na wszelkiéj ziemi rośnie, a czy to w mieście czy na wsi, nikomu ptaki same do garści nie lecą. Ale zawsze tu lepiéj. Może to i od uzwyczajenia zależy, że człowiek na wsi, a osobliwie we własnym zaciszku żyjący, nawet w smętku i umęczeniu, łatwiéj sobie pociechę i miłe odpocznienie znajdzie… Czy pani da wiarę, że kiedy ja nieboszczkę żonę swoję utraciłem, i myślałem, że z żalu za nią duszę wyzionę, to mnie ot te drzewo i te ptaszki, co w jego gałęziach śpiewają, i te pólko, które trzeba było codzień to z pługiem, to z broną nawiedzać, przy życiu i rozumie ostać dopomogły?"},{"id":"content0:12","kind":"paragraph","text":"Trochę zmieszany umilkł."},{"id":"content0:13","kind":"paragraph","text":"– Człowiekowi prostemu trudno to wszystko, co czuje, wypowiedziéć, – dokończył; – a osobliwie na starość i język robi się ciężki."},{"id":"content0:14","kind":"paragraph","text":"Uważnie, ciekawie przysłuchywał się temu, co o paru wielkich miastach opowiadałam, a gdy umilkłam, zaczął znowu:"}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Eliza Orzeszkowa Za doliną róż","page":1,"pageUrl":"/books/3YbkKCaH#reader-content"},{"id":"content0:96:4","label":"—–","page":4,"pageUrl":"/books/3YbkKCaH?page=4#reader-content"},{"id":"content0:110:5","label":"—–","page":5,"pageUrl":"/books/3YbkKCaH?page=5#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":787516,"shortId":"038AHbna","title":"Человек-зверь","authorLine":"Эмиль Золя, В. Ранцова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/46378965-70f6-41f4-9510-013fea11211d/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/038AHbna"},{"idCatalog":7183,"shortId":"4SSnge7p","title":"Фараон","authorLine":"Болеслав Прус, Е. Н. Троповский","primaryAuthorId":"dcbe6513-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/32aeea09-f542-4c48-ba6c-1464e0288595/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SSnge7p"},{"idCatalog":521096,"shortId":"39RurXks","title":"Хагакурэ, или Сокрытое в листве","authorLine":"Цунэтомо Ямамото, Сергей И. Логачев","primaryAuthorId":"292e10ef-2a83-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/d2c8ca1b-24e9-11ee-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/39RurXks"},{"idCatalog":790354,"shortId":"08oOsnCu","title":"Сон в летнюю ночь","authorLine":"Уильям Шекспир, Николай Михайлович Сатин","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/9cb6e365-8043-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/08oOsnCu"},{"idCatalog":788220,"shortId":"0Tjejja2","title":"Нана","authorLine":"Эмиль Золя, Т. Иринова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a387752-aafd-4f3d-bb91-627dfd767da4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0Tjejja2"},{"idCatalog":577406,"shortId":"0q0GFNSG","title":"Золотой осел","authorLine":"Луций Апулей, Михаил Алексеевич Кузмин","primaryAuthorId":"673278e9-2a98-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c0602770-11db-11ef-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0q0GFNSG"},{"idCatalog":763844,"shortId":"0k1CVPMc","title":"Ромео и Джульетта","authorLine":"Уильям Шекспир, Дмитрий Лаврентьевич Михаловский","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/8c3c1916-803a-11e7-8179-0cc47a520474/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0k1CVPMc"},{"idCatalog":766049,"shortId":"4TrGYIUx","title":"Гамлет, принц Датский","authorLine":"Уильям Шекспир, Петр Петрович Гнедич","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/e925d796-803b-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4TrGYIUx"},{"idCatalog":46756,"shortId":"1wKz5vUM","title":"Монахиня","authorLine":"Дени Дидро, Дебора Григорьевна Лившиц","primaryAuthorId":"b1401df8-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/37ba23fd-6a81-102c-a19b-edc40df1930e/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1wKz5vUM"},{"idCatalog":788440,"shortId":"0L94UZhC","title":"Доктор Паскаль","authorLine":"Эмиль Золя, Константин Григорьевич Локс","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/61f13980-8201-4459-bcd1-e04d976a5570/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0L94UZhC"},{"idCatalog":11697,"shortId":"2MoUDOAh","title":"Сон в красном тереме. Том 1","authorLine":"Лев Николаевич Меньшиков, Владимир Андреевич Панасюк, Цао Сюэцинь","primaryAuthorId":"4e036549-1455-11e8-a22f-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c9377cb2-c07d-4c18-a638-1db65e2e0cf2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2MoUDOAh"},{"idCatalog":792368,"shortId":"4ft6F5H0","title":"Саламбо","authorLine":"Гюстав Флобер, Николай Максимович Минский","primaryAuthorId":"526ac12b-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/d8927887-c0aa-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4ft6F5H0"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":2333,"totalPages":195,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}