Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Nowela nawiązuje do wydarzeń z czasów wojny rosyjsko-tureckiej i udziału w niej Polaków, synów chłopskich wcielanych do armii. Na wojnie tej ginie syn głównego bohatera, chłopa znad Wisły, Kazio.Akcja noweli rozgrywa się na przestrzeni kilkunastu miesięcy, może nawet kilku lat. Narratorka-bohaterka najpierw poznaje historię życia około sześćdziesięcioletniego chłopa, który mimo wczesnej utraty żony, zachował pewną radość życia i wychował samotnie kilkoro dzieci. Największe nadzieje pokładał w synu Kaziku, który miał pozostać na roli, odziedziczyć dom i przejąć gospodarkę. Kazik jednak zostaje przymusowo wcielony do wojska i jedzie walczyć do Turcji. Tam ginie, a ojciec nie może pogodzić się z tą śmiercią, przede wszystkim dlatego, że nie wie, gdzie i jak pochowano syna.

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 6 из 6

– Za jaką doliną? – ożywiając się nieco, zapytał.

Za nic w świecie nic-bym mu teraz nie powiedziała o górach ostrych, wąwozach nieprzebytych, wałach śnieżystych, przepaściach, które wiekuiście i nieubłaganie otwierają żarłoczne swe paszcze, ale długo mówiłam mu o dolinie rajskiéj, od krańca do krańca okrytéj różami, których szkarłaty prześcigają w świetności królewskie purpury, a wonie słodkiemi snami kołyszą może głowy nawet umarłych. Omdlały wzrok jego dawną, pogodną wesołość przypominał.

– Cudności! – rzekł – cudności! A może i teraz choć w jesiennéj porze, te róże tam kwitną?

Chciałam, aby myślał, że kwitną tam one ciągle przez rok okrągły.

– Ciągle, przez okrągły rok one kwitną.

– Cudności! – zadziwił się jeszcze, na południo-wschód spojrzał, a potém palcami policzka dotykając, przenikliwie, z tajemném jakiémś upragnieniem we mnie się wpatrzył.

– To może on… pod temi różami? – zaszeptał.

Oddech w piersi zatrzymać musiał, bo gwiżdząca dudka na chwilę w niéj umilkła.

– Najpewniéj! – odpowiedziałam.

Uśmiechnął się.

– To dobrze, to chwała Bogu! piękny nagrobek…

Uśmiechając się do myśli własnych, milczał chwilę.

– A za tą doliną… co tam?

– Za tą doliną są winnice, pyszne, pachnące, po zielonych wzgórzach rozpięte, złotemi gronami jagód osypane.

– To może on za tą doliną… pod temi winnicami?

Może. Milczał, myślał.

– To już inaczéj być nie może, – z rozwagą i stanowczością zaczął – albo na téj dolinie, albo za nią… albo pod różami, albo pod winnicami…

Zapytałam, czy Jadwisia za mąż wyszła?

– A jakże! Na Wszystkich Świętych skończy się rok już po jéj godach weselnych. Jeszcze wtedy nijakiéj wiadomości o Kaziu nie było. Jeszcze myśleliśmy, że kiedykolwiek…

Kowal, w południowo-wschodnią stronę nieba spojrzał.

– W dolinie róż… hm! mój ty Boże… pod różami…

Mówić zaczęłam, że strasznie pusto musi być teraz w jego domu! Zupełnie samotnym przecież być nie mógł; czy ktokolwiek z nim mieszka?

– A mieszkają… mieszkają – z widocznym roztargnieniem odpowiedział. – Babę starą do nijakiéj ciężkiéj pracy już niezdatną wziąłem, aby tylko jeść warzyła a płachty czasem wyprała. Dla pomocy zaś w gospodarstwie, chłopiec jest, najemnik, niedorostek… do bydła i do brony ledwie zdatny, bo dorosłego opłacać… opłacać…

Stawał się tak roztargniony, że tego co mówił, dokończyć nie mógł. Natomiast, ze wzrokiem w dalekie chmury utkwionym, zaszeptał:

– A może i za doliną róż! Mój ty Boże! może pod winnicami…

Teraz w takie już wpadł zamyślenie, że zupełnie o mnie zapominając, machinalnie położył dłonie na rączkach pługa, i na konie przeciągle zawołał:

– Heeej!

Konie ruszyły, lemiesz zarył się w ziemię, a na nim, ze zgarbionemi plecami i krokiem tak ciężkim, jakby za każdym razem stopy jego rwać musiały jakiś łączący je z ziemią węzeł, postąpił ojciec Kazia… Silny powiew wiatru zakłębił nad nim chłodną i mokrą i jak ziemne skrzydła rozwiał poły jego kapoty. Po chwili jednak uspokoiło się znowu powietrze, a z za przerzedzonéj mgły zobaczyłam starego oracza, samotnie śród szerokich pustych przestworów, popychającego pług po czarnéj ziemi. Raz, iść za pługiem nie przestając, podniósł głowę, twarz ku południo-wschodowi obrócił, po ruchach ust jego odgadłam, że szeptał:

– Może w dolinie… może za doliną róż!

Страница 6 из 6

Назад156Далее

Вам также может понравиться

Страница 1 из 195

Назад12195Далее