Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Wiadomo, jak uniwersalnym zjawiskiem jest nuda w podróży. Wiadomo też, jak powszechnie ludzie przeglądają się w sobie nawzajem, odczytują się wzajemnie (niekiedy fałszywie) i grają przed sobą improwizowane role. Pierwsze kroki Balzaka to niemal humoreska – wyrastająca z obserwacji tych zjawisk. Jednakże tło społeczne, zarysowane ręką mistrza z lekkością i swadą, nadaje temu obrazkowi obyczajowemu z pierwszej połowy XIX w. zaskakującą głębię.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 3 из 46Mimo iż odjazd do Isle-Adam miał się odbywać o stałej godzinie, Pietrek i jego kolega uprawiali na tym punkcie pobłażliwość, która, o ile jednała im sympatie ludzi miejscowych, o tyle ściągała na nich gromy ze strony obcych, przywykłych do regularności wielkich linii publicznych; ale dwaj woźnice tego wehikułu – pół-dyliżansu, pół-kukułki – znajdowali zawsze obrońców w stałych klientach. Po południu odjazd o czwartej odwlekał się do wpół do piątej, rano zaś, mimo że naznaczony na ósmą, nigdy nie odbywał się przed dziewiątą. System ten był zresztą nader elastyczny. W lecie (złoty czas dla dyliżansów!) prawo odjazdu, surowe dla obcych, uginało się jedynie dla miejscowych. Ta metoda pozwalała Pietrkowi sprzedać dwa razy jeden bilet, kiedy tubylec przyszedł wcześnie pytać o miejsce zajęte przez przelotnego ptaka, który, nieszczęściem, się spóźnił. Giętkość ta nie znalazłaby z pewnością łaski w oczach purystów, ale Pietrek i jego kolega usprawiedliwiali ją ciężkimi czasami, stratami, jakie ponosili w zimie, koniecznością obejrzenia się za lepszym wehikułem, wreszcie ścisłym przestrzeganiem prawa wypisanego na karteczkach, których bardzo skąpe egzemplarze wydawano jedynie przelotnym podróżnym na tyle upartym, aby się ich domagać.
Pietrek, mężczyzna czterdziestoletni, był już ojcem rodziny. Opuściwszy szeregi kawalerii w epoce zwalniań w r. 1815, dzielny chłopak objął te funkcje po ojcu, który powoził między Isle-Adam a Paryżem kukułką w sposób dość kapryśny. Ożeniwszy się z córką drobnego oberżysty, rozszerzył linię Isle-Adam, dał jej większą regularność, zwrócił na siebie uwagę inteligencją i wojskową akuratnością. Zręczny, rezolut, Pietrek (o nazwisko jego nikt się nie troszczył) miał ruchliwą fizjonomię, dzięki której twarz jego, czerwona i jakby wygarbowana, nabrała drwiącego wyrazu dającego wrażenie inteligencji. Nie zbywało mu zresztą na owej łatwości słowa, której nabywają ludzie, ocierając się o świat. Głos jego, nawykły mówić do koni i krzyczeć „na bok”, zrobił się szorstki, ale z klientami starał się go łagodzić. Na strój jego, jak u wszystkich woźniców tego typu, składały się ciężkie podkute buty z cholewami, zrobione w Isle-Adam, grube zielone pantalony i takiegoż koloru kamizelka, na którą w czasie spełniania swych funkcji wkładał niebieską bluzę, strojną na kołnierzu, na ramionach i na rękawach kolorowymi wyszyciami. Na głowie kaszkiet z daszkiem. Służba wojskowa zostawiła Pietrkowi wielki szacunek dla wyżyn społecznych i nawyk posłuszeństwa wobec wyższych klas; ale poufalił się chętnie z łyczkami i szanował zawsze kobiety, do jakiej bądź klasy należały. W rezultacie, przez tyle lat tryndając pasażerów – jedno z jego zwyczajnych wyrażeń – nauczył się w końcu patrzeć na nich jak na paczki, które chodzą i które, tym samym, mniej wymagają starań od innych, stanowiących główny przedmiot przedsiębiorstwa.
Zaskoczony powszechnym ruchem, który od czasu pokoju przeobrażał jego gałąź przemysłu, Pietrek nie chciał się dać wyprzedzić w postępie. Toteż od wiosennego sezonu opowiadał szeroko o pięknym wehikule zamówionym w firmie Farry, Breilmann i C-ie, najlepszych fabrykantów dyliżansów, a koniecznym z powodu rosnącego napływu podróżnych. Inwentarz Pietrka składał się w owym czasie z dwóch wehikułów. Jeden, który służył mu w zimie i jedyny, który pokazywał urzędnikom skarbowym, odziedziczony był po ojcu i miał coś z kukułki. Wysklepione boki wehikułu pozwalały umieścić sześciu podróżnych na dwóch ławeczkach, twardych jak kamień, mimo że obitych żółtym aksamitem. Te dwie ławeczki dzieliła drewniana barierka, którą się do woli wyjmowało i wkładało z powrotem w dwa rowki zrobione na ścianach, na wysokości grzbietu. Bariera ta, podstępnie obita aksamitem, była rozpaczą podróżnych z przyczyny trudności, jaką sprawiało wyjąć ją i założyć na nowo. Oparcie to, tak trudne w manipulacji, było jeszcze uciążliwsze dla pleców, kiedy było na swoim miejscu; ale kiedy się je zostawiło w poprzek pojazdu, wówczas i wejście i wyjście stawało się jednako niebezpieczne, zwłaszcza dla kobiet. Mimo iż każda ławeczka w tym wehikule z łonem wysklepionym jak u ciężarnej kobiety mogła pomieścić tylko trzech pasażerów, widywało się ich czasami ośmiu, ściśniętych jak śledzie w beczce. Pietrek utrzymywał, że podróżni czują się tak o wiele lepiej, ponieważ tworzą wówczas zbitą, niewzruszoną masę; podczas gdy trzej pasażerowie obijali się ustawicznie o siebie i często groziło im to, że zgniotą sobie kapelusze o sufit od gwałtownych wstrząśnień. Na przedzie znajdowała się drewniana ławeczka, siedziba Pietrka; tam mogło się zmieścić trzech pasażerów, którzy, usadowieni w tym miejscu, noszą, jak wiadomo, miano królików. Czasami Pietrek mieścił tam czterech królików, i sam siadał wówczas bokiem, na pudle mieszczącym się poniżej, aby dać oparcie nogom królików, zawsze pełnym słomy lub paczek niegrożących uszkodzeniem. Skrzynię tej kukułki, pomalowaną żółto, zdobiła u góry błękitna opaska, na której czytało się srebrzysto-białymi literami: Isle-Adam – Paryż, a z tyłu: Linia Isle-Adam. Nasze wnuki byłyby w błędzie, gdyby sądziły, że wehikuł ten mógł zabrać tylko trzynaście osób, licząc w to Pietrka: w ważnych wypadkach ładowano jeszcze trzech do kwadratowego przedziału pokrytego płachtą, gdzie tłoczyły się walizy, skrzynie i paczki; ale ostrożny Pietrek wpuszczał tam tylko znajomych klientów, i tylko o jakieś czterysta kroków za rogatką. Ci mieszkańcy kojca – miano dawane przez woźniców tej części wehikułu – musieli wysiadać przed każdą wsią przy drodze, gdzie znajdował się posterunek żandarmerii. Przepełnienie zabronione rozporządzeniami tyczącymi bezpieczeństwa podróżujących, było wówczas zbyt jaskrawe, aby żandarm, zasadniczo sympatyzujący z Pietrkiem, mógł poniechać spisania protokółu. Tak więc wehikuł Pietrkowy tryndał w pewne soboty popołudniu lub poniedziałki rano po piętnastu pasażerów; ale wówczas swemu staremu, wielkiemu koniowi, zwanemu Kasztan, Pietrek przydawał towarzysza w osobie małego konika, dla którego nie miał dosyć słów pochwały. Konik ten, była to klacz imieniem Sarenka; jadła mało, żywa była jak iskra, niestrudzona, warta swojej wagi złota11.
– Moja żona nie oddałaby jej za tego nieroba Kasztana! – wołał Pietrek, kiedy podróżny pozwolił sobie zażartować z tej miniatury konia.
Różnica między tym a drugim powozem była taka, że drugi powóz był na czterech kołach. Powóz ów, dziwacznej budowy, zwany powóz na czterech kołach, brał po siedemnastu pasażerów, a miał ich mieścić tylko czternastu. Robił hałas tak straszny, że często w Isle-Adam mówiono: „O, jedzie Pietrek!”, kiedy wyjeżdżał z lasu porastającego zbocze. Podzielony był na dwie części, z których pierwsza, zwana środek, mieściła sześciu pasażerów na dwóch ławeczkach, a druga – rodzaj kabrioletu umieszczonego z przodu – nazywała się przodkiem. Przodek ten zamykał się niewygodną i dziwaczną szybą, której opis zająłby zbyt wiele miejsca, aby można było o niej mówić. Powóz o czterech kołach uwieńczony był krytą imperiałką, w której Pietrek mieścił sześciu pasażerów, a którą zasłaniało się skórzanymi firankami. Pietrek sadowił się na siedzeniu prawie niewidzialnym, umieszczonym poniżej oszklenia przodka. Woźnica z Isle-Adam płacił podatki, jakim podlegają wehikuły publiczne, jedynie za swą kukułkę, rzekomo przewożącą sześciu pasażerów, brał zaś przepustkę za każdym razem, kiedy się posługiwał pojazdem o czterech kołach. To może się wydać osobliwe dziś, ale w początkach podatek na wehikuły, wprowadzony z pewną nieśmiałością, pozwalał przedsiębiorcom na te drobne oszukaństwa, dające im przyjemność wykiwania urzędników, wedle ich słownika. Stopniowo wygłodniały Fiskus12 zrobił się surowszy, zabronił wehikułom krążyć bez podwójnego stempla, który obecnie zwiastuje, że są wymierzone i że podatek za nie jest opłacony. Wszystko ma swój czas niewinności, nawet urząd podatkowy; ale z końcem roku 1822 czas ten trwał jeszcze. Często, w lecie, wehikuł o czterech kołach i kukułka jechały zgodnie drogą, wioząc trzydziestu dwóch pasażerów, a Pietrek płacił taksę jedynie od sześciu. W owych szczęsnych dniach konwój ruszał o wpół do piątej z przedmieścia Saint-Denis i przybywał dzielnie o dziesiątej wieczór do Isle-Adam. Toteż, dumny ze swej jazdy, która wymagała donajęcia nadliczbowych koni, Pietrek powiadał: „Ostrośmy jechali13!”. Aby móc zrobić dziewięć mil w pięć godzin w tej kawalkadzie, kasował wówczas postoje, jakie woźnice czynią zazwyczaj na tej drodze, w Saint-Brice, w Moisselles i w La Cave.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/4BL8KHsa","pageTitle":"Pierwsze kroki (Оноре де Бальзак) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Pierwsze kroki». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Pierwsze kroki». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Оноре де Бальзак","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/4BL8KHsa#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная классика","item":"https://bookra.app/genre/5214"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Pierwsze kroki","item":"https://bookra.app/books/4BL8KHsa"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/4BL8KHsa","url":"https://bookra.app/books/4BL8KHsa","name":"«Pierwsze kroki». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Pierwsze kroki». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/4BL8KHsa#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/4BL8KHsa#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5ceb40c3-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/4BL8KHsa#work","name":"Pierwsze kroki","url":"https://bookra.app/books/4BL8KHsa","description":"Wiadomo, jak uniwersalnym zjawiskiem jest nuda w podróży. Wiadomo też, jak powszechnie ludzie przeglądają się w sobie nawzajem, odczytują się wzajemnie (niekiedy fałszywie) i grają przed sobą improwizowane role. Pierwsze kroki Balzaka to niemal humoreska – wyrastająca z obserwacji tych zjawisk. Jednakże tło społeczne, zarysowane ręką mistrza z lekkością i swadą, nadaje temu obrazkowi obyczajowemu z pierwszej połowy XIX w. zaskakującą głębię.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5ceb40c3-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная классика","зарубежная старинная литература"],"sameAs":["https://litres.ru/book/balzac-de-honore/pierwsze-kroki-55843414/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/124b68df-c63a-11eb-9deb-441ea152441c#person","name":"Оноре де Бальзак","url":"https://bookra.app/author/124b68df-c63a-11eb-9deb-441ea152441c","sameAs":["https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%91%D0%B0%D0%BB%D1%8C%D0%B7%D0%B0%D0%BA%2C_%D0%9E%D0%BD%D0%BE%D1%80%D0%B5_%D0%B4%D0%B5","https://www.wikidata.org/wiki/Q9711"]}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная классика"},{"@type":"Thing","name":"зарубежная старинная литература"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/4BL8KHsa#edition","url":"https://bookra.app/books/4BL8KHsa","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/balzac-de-honore/pierwsze-kroki-55843414/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Pierwsze kroki»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/4BL8KHsa","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":762774,"shortId":"4BL8KHsa","title":"Pierwsze kroki","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5ceb40c3-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","annotationText":"Wiadomo, jak uniwersalnym zjawiskiem jest nuda w podróży. Wiadomo też, jak powszechnie ludzie przeglądają się w sobie nawzajem, odczytują się wzajemnie (niekiedy fałszywie) i grają przed sobą improwizowane role. Pierwsze kroki Balzaka to niemal humoreska – wyrastająca z obserwacji tych zjawisk. Jednakże tło społeczne, zarysowane ręką mistrza z lekkością i swadą, nadaje temu obrazkowi obyczajowemu z pierwszej połowy XIX w. zaskakującą głębię.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Оноре де Бальзак","authors":[{"id":"124b68df-c63a-11eb-9deb-441ea152441c","displayName":"Оноре де Бальзак","protectedUrl":"/author/124b68df-c63a-11eb-9deb-441ea152441c","wikipediaUrl":"https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%91%D0%B0%D0%BB%D1%8C%D0%B7%D0%B0%D0%BA%2C_%D0%9E%D0%BD%D0%BE%D1%80%D0%B5_%D0%B4%D0%B5","wikidataUrl":"https://www.wikidata.org/wiki/Q9711"}],"genres":[{"id":5214,"title":"зарубежная классика","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5214"},{"id":5215,"title":"зарубежная старинная литература","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5215"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762774","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762774","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_762774","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_762774","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_762774","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762774"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_762774","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_762774","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_762774","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762774"},"guestReaderUrl":"/books/4BL8KHsa?page=3#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/124b68df-c63a-11eb-9deb-441ea152441c","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":3,"totalPages":46,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=2#reader-content","nextPageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=4#reader-content","progressLabel":"Страница 3 из 46","sections":[{"id":"content0:19","kind":"paragraph","text":"Mimo iż odjazd do Isle-Adam miał się odbywać o stałej godzinie, Pietrek i jego kolega uprawiali na tym punkcie pobłażliwość, która, o ile jednała im sympatie ludzi miejscowych, o tyle ściągała na nich gromy ze strony obcych, przywykłych do regularności wielkich linii publicznych; ale dwaj woźnice tego wehikułu – pół-dyliżansu, pół-kukułki – znajdowali zawsze obrońców w stałych klientach. Po południu odjazd o czwartej odwlekał się do wpół do piątej, rano zaś, mimo że naznaczony na ósmą, nigdy nie odbywał się przed dziewiątą. System ten był zresztą nader elastyczny. W lecie (złoty czas dla dyliżansów!) prawo odjazdu, surowe dla obcych, uginało się jedynie dla miejscowych. Ta metoda pozwalała Pietrkowi sprzedać dwa razy jeden bilet, kiedy tubylec przyszedł wcześnie pytać o miejsce zajęte przez przelotnego ptaka, który, nieszczęściem, się spóźnił. Giętkość ta nie znalazłaby z pewnością łaski w oczach purystów, ale Pietrek i jego kolega usprawiedliwiali ją ciężkimi czasami, stratami, jakie ponosili w zimie, koniecznością obejrzenia się za lepszym wehikułem, wreszcie ścisłym przestrzeganiem prawa wypisanego na karteczkach, których bardzo skąpe egzemplarze wydawano jedynie przelotnym podróżnym na tyle upartym, aby się ich domagać."},{"id":"content0:20","kind":"paragraph","text":"Pietrek, mężczyzna czterdziestoletni, był już ojcem rodziny. Opuściwszy szeregi kawalerii w epoce zwalniań w r. 1815, dzielny chłopak objął te funkcje po ojcu, który powoził między Isle-Adam a Paryżem kukułką w sposób dość kapryśny. Ożeniwszy się z córką drobnego oberżysty, rozszerzył linię Isle-Adam, dał jej większą regularność, zwrócił na siebie uwagę inteligencją i wojskową akuratnością. Zręczny, rezolut, Pietrek (o nazwisko jego nikt się nie troszczył) miał ruchliwą fizjonomię, dzięki której twarz jego, czerwona i jakby wygarbowana, nabrała drwiącego wyrazu dającego wrażenie inteligencji. Nie zbywało mu zresztą na owej łatwości słowa, której nabywają ludzie, ocierając się o świat. Głos jego, nawykły mówić do koni i krzyczeć „na bok”, zrobił się szorstki, ale z klientami starał się go łagodzić. Na strój jego, jak u wszystkich woźniców tego typu, składały się ciężkie podkute buty z cholewami, zrobione w Isle-Adam, grube zielone pantalony i takiegoż koloru kamizelka, na którą w czasie spełniania swych funkcji wkładał niebieską bluzę, strojną na kołnierzu, na ramionach i na rękawach kolorowymi wyszyciami. Na głowie kaszkiet z daszkiem. Służba wojskowa zostawiła Pietrkowi wielki szacunek dla wyżyn społecznych i nawyk posłuszeństwa wobec wyższych klas; ale poufalił się chętnie z łyczkami i szanował zawsze kobiety, do jakiej bądź klasy należały. W rezultacie, przez tyle lat tryndając pasażerów – jedno z jego zwyczajnych wyrażeń – nauczył się w końcu patrzeć na nich jak na paczki, które chodzą i które, tym samym, mniej wymagają starań od innych, stanowiących główny przedmiot przedsiębiorstwa."},{"id":"content0:21","kind":"paragraph","text":"Zaskoczony powszechnym ruchem, który od czasu pokoju przeobrażał jego gałąź przemysłu, Pietrek nie chciał się dać wyprzedzić w postępie. Toteż od wiosennego sezonu opowiadał szeroko o pięknym wehikule zamówionym w firmie Farry, Breilmann i C-ie, najlepszych fabrykantów dyliżansów, a koniecznym z powodu rosnącego napływu podróżnych. Inwentarz Pietrka składał się w owym czasie z dwóch wehikułów. Jeden, który służył mu w zimie i jedyny, który pokazywał urzędnikom skarbowym, odziedziczony był po ojcu i miał coś z kukułki. Wysklepione boki wehikułu pozwalały umieścić sześciu podróżnych na dwóch ławeczkach, twardych jak kamień, mimo że obitych żółtym aksamitem. Te dwie ławeczki dzieliła drewniana barierka, którą się do woli wyjmowało i wkładało z powrotem w dwa rowki zrobione na ścianach, na wysokości grzbietu. Bariera ta, podstępnie obita aksamitem, była rozpaczą podróżnych z przyczyny trudności, jaką sprawiało wyjąć ją i założyć na nowo. Oparcie to, tak trudne w manipulacji, było jeszcze uciążliwsze dla pleców, kiedy było na swoim miejscu; ale kiedy się je zostawiło w poprzek pojazdu, wówczas i wejście i wyjście stawało się jednako niebezpieczne, zwłaszcza dla kobiet. Mimo iż każda ławeczka w tym wehikule z łonem wysklepionym jak u ciężarnej kobiety mogła pomieścić tylko trzech pasażerów, widywało się ich czasami ośmiu, ściśniętych jak śledzie w beczce. Pietrek utrzymywał, że podróżni czują się tak o wiele lepiej, ponieważ tworzą wówczas zbitą, niewzruszoną masę; podczas gdy trzej pasażerowie obijali się ustawicznie o siebie i często groziło im to, że zgniotą sobie kapelusze o sufit od gwałtownych wstrząśnień. Na przedzie znajdowała się drewniana ławeczka, siedziba Pietrka; tam mogło się zmieścić trzech pasażerów, którzy, usadowieni w tym miejscu, noszą, jak wiadomo, miano królików. Czasami Pietrek mieścił tam czterech królików, i sam siadał wówczas bokiem, na pudle mieszczącym się poniżej, aby dać oparcie nogom królików, zawsze pełnym słomy lub paczek niegrożących uszkodzeniem. Skrzynię tej kukułki, pomalowaną żółto, zdobiła u góry błękitna opaska, na której czytało się srebrzysto-białymi literami: Isle-Adam – Paryż, a z tyłu: Linia Isle-Adam. Nasze wnuki byłyby w błędzie, gdyby sądziły, że wehikuł ten mógł zabrać tylko trzynaście osób, licząc w to Pietrka: w ważnych wypadkach ładowano jeszcze trzech do kwadratowego przedziału pokrytego płachtą, gdzie tłoczyły się walizy, skrzynie i paczki; ale ostrożny Pietrek wpuszczał tam tylko znajomych klientów, i tylko o jakieś czterysta kroków za rogatką. Ci mieszkańcy kojca – miano dawane przez woźniców tej części wehikułu – musieli wysiadać przed każdą wsią przy drodze, gdzie znajdował się posterunek żandarmerii. Przepełnienie zabronione rozporządzeniami tyczącymi bezpieczeństwa podróżujących, było wówczas zbyt jaskrawe, aby żandarm, zasadniczo sympatyzujący z Pietrkiem, mógł poniechać spisania protokółu. Tak więc wehikuł Pietrkowy tryndał w pewne soboty popołudniu lub poniedziałki rano po piętnastu pasażerów; ale wówczas swemu staremu, wielkiemu koniowi, zwanemu Kasztan, Pietrek przydawał towarzysza w osobie małego konika, dla którego nie miał dosyć słów pochwały. Konik ten, była to klacz imieniem Sarenka; jadła mało, żywa była jak iskra, niestrudzona, warta swojej wagi złota11."},{"id":"content0:22","kind":"paragraph","text":"– Moja żona nie oddałaby jej za tego nieroba Kasztana! – wołał Pietrek, kiedy podróżny pozwolił sobie zażartować z tej miniatury konia."},{"id":"content0:23","kind":"paragraph","text":"Różnica między tym a drugim powozem była taka, że drugi powóz był na czterech kołach. Powóz ów, dziwacznej budowy, zwany powóz na czterech kołach, brał po siedemnastu pasażerów, a miał ich mieścić tylko czternastu. Robił hałas tak straszny, że często w Isle-Adam mówiono: „O, jedzie Pietrek!”, kiedy wyjeżdżał z lasu porastającego zbocze. Podzielony był na dwie części, z których pierwsza, zwana środek, mieściła sześciu pasażerów na dwóch ławeczkach, a druga – rodzaj kabrioletu umieszczonego z przodu – nazywała się przodkiem. Przodek ten zamykał się niewygodną i dziwaczną szybą, której opis zająłby zbyt wiele miejsca, aby można było o niej mówić. Powóz o czterech kołach uwieńczony był krytą imperiałką, w której Pietrek mieścił sześciu pasażerów, a którą zasłaniało się skórzanymi firankami. Pietrek sadowił się na siedzeniu prawie niewidzialnym, umieszczonym poniżej oszklenia przodka. Woźnica z Isle-Adam płacił podatki, jakim podlegają wehikuły publiczne, jedynie za swą kukułkę, rzekomo przewożącą sześciu pasażerów, brał zaś przepustkę za każdym razem, kiedy się posługiwał pojazdem o czterech kołach. To może się wydać osobliwe dziś, ale w początkach podatek na wehikuły, wprowadzony z pewną nieśmiałością, pozwalał przedsiębiorcom na te drobne oszukaństwa, dające im przyjemność wykiwania urzędników, wedle ich słownika. Stopniowo wygłodniały Fiskus12 zrobił się surowszy, zabronił wehikułom krążyć bez podwójnego stempla, który obecnie zwiastuje, że są wymierzone i że podatek za nie jest opłacony. Wszystko ma swój czas niewinności, nawet urząd podatkowy; ale z końcem roku 1822 czas ten trwał jeszcze. Często, w lecie, wehikuł o czterech kołach i kukułka jechały zgodnie drogą, wioząc trzydziestu dwóch pasażerów, a Pietrek płacił taksę jedynie od sześciu. W owych szczęsnych dniach konwój ruszał o wpół do piątej z przedmieścia Saint-Denis i przybywał dzielnie o dziesiątej wieczór do Isle-Adam. Toteż, dumny ze swej jazdy, która wymagała donajęcia nadliczbowych koni, Pietrek powiadał: „Ostrośmy jechali13!”. Aby móc zrobić dziewięć mil w pięć godzin w tej kawalkadzie, kasował wówczas postoje, jakie woźnice czynią zazwyczaj na tej drodze, w Saint-Brice, w Moisselles i w La Cave."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Honoré de Balzac Pierwsze kroki","page":1,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa#reader-content"},{"id":"content0:1:1","label":"Od tłumacza","page":1,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa#reader-content"},{"id":"content0:10:2","label":"Pierwsze kroki","page":2,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=2#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:43","label":"1","page":43,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=43#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:43","label":"2","page":43,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=43#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:43","label":"3","page":43,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=43#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:43","label":"4","page":43,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=43#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:43","label":"5","page":43,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=43#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:43","label":"6","page":43,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=43#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:44","label":"7","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:44","label":"8","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:44","label":"9","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:44","label":"10","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:44","label":"11","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:44","label":"12","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:44","label":"13","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:44","label":"14","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:44","label":"15","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:44","label":"16","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:44","label":"17","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:44","label":"18","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:44","label":"19","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:44","label":"20","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:44","label":"21","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:44","label":"22","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:44","label":"23","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:44","label":"24","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:44","label":"25","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:44","label":"26","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:44","label":"27","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:44","label":"28","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:44","label":"29","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:44","label":"30","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:44","label":"31","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:44","label":"32","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:44","label":"33","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:44","label":"34","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:44","label":"35","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:105:44","label":"36","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:108:44","label":"37","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:111:44","label":"38","page":44,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=44#reader-content"},{"id":"contentnotes0:114:45","label":"39","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:117:45","label":"40","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:120:45","label":"41","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:123:45","label":"42","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:126:45","label":"43","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:129:45","label":"44","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:132:45","label":"45","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:135:45","label":"46","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:138:45","label":"47","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:141:45","label":"48","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:144:45","label":"49","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:147:45","label":"50","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:150:45","label":"51","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:153:45","label":"52","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:156:45","label":"53","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:159:45","label":"54","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:162:45","label":"55","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:165:45","label":"56","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:168:45","label":"57","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:171:45","label":"58","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:174:45","label":"59","page":45,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=45#reader-content"},{"id":"contentnotes0:177:46","label":"60","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:180:46","label":"61","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:183:46","label":"62","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:186:46","label":"63","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:189:46","label":"64","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:192:46","label":"65","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:195:46","label":"66","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:198:46","label":"67","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:201:46","label":"68","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:204:46","label":"69","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:207:46","label":"70","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:210:46","label":"71","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:213:46","label":"72","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:216:46","label":"73","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:219:46","label":"74","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:222:46","label":"75","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:225:46","label":"76","page":46,"pageUrl":"/books/4BL8KHsa?page=46#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":787516,"shortId":"038AHbna","title":"Человек-зверь","authorLine":"Эмиль Золя, В. Ранцова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/46378965-70f6-41f4-9510-013fea11211d/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/038AHbna"},{"idCatalog":7183,"shortId":"4SSnge7p","title":"Фараон","authorLine":"Болеслав Прус, Е. Н. Троповский","primaryAuthorId":"dcbe6513-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/32aeea09-f542-4c48-ba6c-1464e0288595/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SSnge7p"},{"idCatalog":521096,"shortId":"39RurXks","title":"Хагакурэ, или Сокрытое в листве","authorLine":"Цунэтомо Ямамото, Сергей И. Логачев","primaryAuthorId":"292e10ef-2a83-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/d2c8ca1b-24e9-11ee-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/39RurXks"},{"idCatalog":790354,"shortId":"08oOsnCu","title":"Сон в летнюю ночь","authorLine":"Уильям Шекспир, Николай Михайлович Сатин","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/9cb6e365-8043-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/08oOsnCu"},{"idCatalog":788220,"shortId":"0Tjejja2","title":"Нана","authorLine":"Эмиль Золя, Т. Иринова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a387752-aafd-4f3d-bb91-627dfd767da4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0Tjejja2"},{"idCatalog":577406,"shortId":"0q0GFNSG","title":"Золотой осел","authorLine":"Луций Апулей, Михаил Алексеевич Кузмин","primaryAuthorId":"673278e9-2a98-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c0602770-11db-11ef-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0q0GFNSG"},{"idCatalog":763844,"shortId":"0k1CVPMc","title":"Ромео и Джульетта","authorLine":"Уильям Шекспир, Дмитрий Лаврентьевич Михаловский","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/8c3c1916-803a-11e7-8179-0cc47a520474/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0k1CVPMc"},{"idCatalog":766049,"shortId":"4TrGYIUx","title":"Гамлет, принц Датский","authorLine":"Уильям Шекспир, Петр Петрович Гнедич","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/e925d796-803b-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4TrGYIUx"},{"idCatalog":46756,"shortId":"1wKz5vUM","title":"Монахиня","authorLine":"Дени Дидро, Дебора Григорьевна Лившиц","primaryAuthorId":"b1401df8-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/37ba23fd-6a81-102c-a19b-edc40df1930e/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1wKz5vUM"},{"idCatalog":788440,"shortId":"0L94UZhC","title":"Доктор Паскаль","authorLine":"Эмиль Золя, Константин Григорьевич Локс","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/61f13980-8201-4459-bcd1-e04d976a5570/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0L94UZhC"},{"idCatalog":11697,"shortId":"2MoUDOAh","title":"Сон в красном тереме. Том 1","authorLine":"Лев Николаевич Меньшиков, Владимир Андреевич Панасюк, Цао Сюэцинь","primaryAuthorId":"4e036549-1455-11e8-a22f-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c9377cb2-c07d-4c18-a638-1db65e2e0cf2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2MoUDOAh"},{"idCatalog":792368,"shortId":"4ft6F5H0","title":"Саламбо","authorLine":"Гюстав Флобер, Николай Максимович Минский","primaryAuthorId":"526ac12b-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/d8927887-c0aa-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4ft6F5H0"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":2333,"totalPages":195,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}