Удобнее читать в приложении
AI-разбор доступен после входа
Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.
auto_awesomeПолучить AI-разборО книге
Dzieci ulicy to powieściowy debiut Janusza Korczaka wydrukowany pierwotnie w gazecie (w 17 odcinkach). Książka ukazała się w roku publikacji prasowej (1901 r.). Przez lata nie była wznawiana i nieco zatarła się w pamięci czytelników i historyków literatury. Niedoskonałości warsztatowe powieści, choć jest ich trochę, nie zmieniają faktu, że opisuje w sposób niezwykły kawałek ówczesnej rzeczywistości.Narrator towarzyszy swoim bohaterom – dzieciom warszawskiej ulicy – w ich drodze życiowej. Razem z nimi zagłębia się w zaułki Powiśla, penetruje nadwiślańskie brzegi, kryminalne rewiry Pragi, obserwuje je przy pracy i zabawie, komentuje wybory życiowe lub ściślej mówiąc, brak możliwości ich dokonania. Niemal zawsze los dziecka ulicy jest już wytyczony – głód, bicie, praca ponad siły, alkohol, prostytucja, więzienie – i trudno się z tego błędnego koła wyrwać, zważywszy na społeczną obojętność. Niemniej, niemal przy minimalnym wysiłku nielicznych społeczników (hrabia Zarucki i jego siostra Irena) oraz wsparciu środowiska, niektórym się to udaje (Antek, Mania), inni mimo osobistych przymiotów skazani są na porażkę (Józiek Bzik).Powieść Korczaka jest ciekawa nie tylko ze względów historycznych czy socjologicznych. Wierne przedstawienie realiów warszawskiej ulicy wymagało językowej pieczołowitości. Bohaterowie posługują się warszawską gwarą, nieobcy im jest żargon przestępczy – potoczna dziewiętnastowieczna polszczyzna, przesycona rusycyzmami, zwrotami zaczerpniętymi z jęz. niemieckiego i jidysz, a także francuszczyzną, to niewątpliwie jeden z największych skarbów podarowanych przez Korczaka potomności.
Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+
Читать онлайн
Страница 4 из 48Na rogu ulicy wznosił się hotel.
– A daleko to? – zapytał jeszcze Antek.
Przeszli środkiem ulicy. Weszli do wielkiej bramy; na lewo prowadziły schody. Schody były wysłane dywanami. Na półpiętrze lśniło wielkie lustro. Jasno jak w cyrku. Antek rozgląda się swobodnie. Mańka lękliwie stąpa w swych zabłoconych bucikach po miękkim dywanie.
Portier tak groźnie spojrzał na dzieci, gdy wchodziły.
Na progu wita ich stary lokaj zapewne, bo zdejmuje przybyłemu palto. Obecność dzieci nie zadziwia go. Starzec jest wzrostu wysokiego, ma siwe przygasłe oczy, wielkie białe brwi i wąsy, a włosy mu błyszczą jak srebrne. Nie mówi nic.
– Idź, Macieju, zapłać rachunek i zamów karetę.
Zrobił zwrot wojskowy i wyszedł.
Antek wchodzi do sąsiedniego pokoju, za nim Mańka. Antek rozumie, że dziewczyna widzi w nim opiekuna i to go napełnia dumą.
– Niech pan powie, co pan chce z nami zrobić?
– Dowiesz się niezadługo, teraz nic wam nie powiem.
– To ja każę aresztować was. Widziałem waszą walkę na noże.
– Nieprawda, ja nie miałem noża – zaprzeczył żywo Antek.
– Widziałem. A teraz idźcie się naradzić. Ze mną albo do więzienia.
Wśród towarzyszy Antka niejeden już „doił kozę”9; dumni byli z tego chłopcy, opowiadali o tym. Była to arystokracja wśród chłopców. Ale Antek… jeszcze bał się murów więziennych i krat żelaznych.
Nieznajomy zamknął drzwi za dziećmi.
– Wiesz Mańka, jeść mi się chce – zaczął Antek, nadrabiając miną.
– I mnie też – rzekła Mańka.
– Przecież mu nie powiesz?
– Dlaczego nie? A co mi zrobi? Jak miał pieniądze na kupienie nas, to niech teraz źreć daje.
I Antek, nie bardzo wiedząc, co robi, otworzył drzwi i rzekł:
– Proszę pana, nam się chce jeść.
– W mojej torbie podróżnej jest jedzenie, leży na kanapie – odpowiedział spokojnie gospodarz.
– No, Mańka, wsuwajmy. Patrz, Mańka, fajne10 jedzenie. O, kiełbasa, o, chleb. No, wcinaj.
Zaczęli jeść. Antek pierwszy napakował sobie pełne usta.
– Więc, widzisz, ja sobie myślę tak: bogaty to on jest. Grosze ma. Krzywdy sobie zrobić nie damy. Co szkodzi spróbować. Może się uda. Albo drapniemy do domu, albo gdzie indziej. Wszędzie sobie zarobimy przecież. Co? Jeszcze lepiej będzie; co zarobimy, to będzie dla nas. A tu musimy starym oddać. Co?
– Ja nie wiem – odparła Mańka.
– Ty nic nie wiesz – żachnął się niecierpliwie Antek. – Widzisz, ci bogaci to mają, mówię ci, złote życie. Patrz, jakie łóżko, co? Pewnie i my będziemy mieli takie łóżka. Ja bym tam ciągle tylko leżał sobie i leżał… Bo ci bogaci to wstają, mówię ci, dopiero po obiedzie, albo jak. Co to szkodzi? Ale po co on fatrowi płacił, kiedy mógł sobie nazbierać tych bachorów nad Wisłą za darmo, co?
– Głupia jesteś. Więc ja jadę. A ty?
– Poczekaj, nie leć tylko. Czy ty umiesz włazić na dach albo na drzewo, albo przez okno wyskoczyć? Ja co innego.
W oczach Mańki zabłysły jakieś ponure światełka.
– Ja nie chcę wracać do domu – rzekła z mocą.
– A jak ci będzie jeszcze gorzej?
– A Staśka się wieszała przecież.
– Staśka co innego. I odcięli ją przecież.
Wszedł lokaj z siwymi wąsami, zebrał rzeczy, powkładał do walizki, nie mówiąc ani słowa. Zebrał resztki jedzenia, włożył do torby podróżnej.
– Jedziemy – rzekł nieznajomy.
Wziął dzieci za ręce. Zeszli po tych samych schodach, po których weszli. Znów to samo lustro, chodniki, płomienie gazowe, znów lokaj z groźnym spojrzeniem.
Wsiedli. Zatrzaśnięto drzwiczki. Antek za żadne skarby nie przyznałby, że dreszcz strachu przebiegł jego członki. Chłopiec miał dopiero lat dwanaście. Co teraz będzie?
Przejechali szeroką ulicę, jasno oświetloną. Znów wjechali w ciemne ulice. Potem przejechali most żelazny. Złoty wąż latarni nadrzecznych odbijał się, kołysząc w falach rzeki. Miasto czarnymi konturami rysowało się na tle ciemnego nieba. Koła powozu tłukły mocno o żelazny bruk mostu.
Potem Praga, park po lewej stronie, niskie domy, place puste, jakieś zabudowania, skwer, ceglany dom fabryczny, parkany.
I oto wznosi się wielka budowla; z okien płyną strumienie światła. Dworzec kolei.
Wychodzą na peron. Milczący sługa śpieszy do kasy po bilety. Idą po kamiennym bruku dworca. W dal ciągną się szyny. A tu wagony. Siadają na wózku do przewożenia rzeczy. Pan w binoklach trzyma ich za ręce.
Antoś zapada w półsen. Widzi cyrk wielki, gmach więzienny, izbę szynkową, gdzie ojciec odbiera od niego pieniądze w ciągu dnia wyżebrane, widzi wielki hotel i poddasze, i swoje posłanie na tapczanie, widzi surowego portiera i stróża, który go bije, widzi milczącego starca, gromadki grających nad Wisłą w karty, sam gra w pasek11, a oto Saska Kępa; Wicek mu wygraża pięścią, jakaś pani w pluszowej rotundzie kupuje cały pęk kwiatów, daje mu rubla, Wicek rzuca się na niego, a on go nożem uderza. Wicek pada, robi się zbiegowisko i oto zjawia się żandarm w ciemnych binoklach, w palcie z podniesionym kołnierzem. Chwyta go wpół, rzuca do Wisły. Antek nie tonie, ale płynie, płynie, płynie…
Mańka nie spała. Jej wielkie czarne oczy błądziły po niebie, po gwiazdach. Nie myślała w tej chwili o niczym. Była zmęczona i śpiąca.
Antek drgnął. Jakiś huk głośny rozległ się tuż nad jego głową. Męczące widzenia prysły.
Z sykiem zbliża się lokomotywa do sznura wagonów. Stuk, wagony uderzają wzajemnie, cofają się gwałtownie, świst lokomotywy, para bucha z komina. Zbliża się konduktor, obrzuca gromadkę zdziwionym wzrokiem: wytwornie odzianego pana z dwojgiem obdartych dzieci.
Co go to obchodzi? Dostał trzy ruble, więc daje osobny przedział.
Wchodzą do przedziału pierwszej klasy. Znów miękkie kanapy jak w hotelowym pokoju; siedzenia pokryte pluszem. Na podłodze cerata. Nad głowami siatki do rzeczy. W szklanych kloszach płonie równe światło, przez otwarte okienko wdziera się chłodne nocne powietrze. Na niebie lśnią gwiazdy.
Dzieciom zimno. Starzec wyjmuje z pasków pled i podaje im.
– Masz, Mańka – mówi Antek – okręć się.
– Mnie ciepło – dowodzi, szczękając zębami Antek i staje przy oknie.
Drugi dzwonek. Na stacji ruch się wzmaga. Przedział ich wygląda jak mały pokoik. Ciemne sylwetki osób snują się na peronie. Migają latarki konduktorów. Czerwona czapka naczelnika stacji znaczy się na żółtym tle okna trzeciej klasy. W sali, za szybami okien, jacyś ludzie śpią na ziemi, z głowami opartymi o tłumoki. Są tam mężczyźni, dzieci i kobiety. Zapewne czekają na ranny pociąg. Antek widzi to wszystko jak przez mgłę. W uszach słyszy szum.
Trzeci dzwonek. Gwizdka ostra, krótka, rozkazująca. Lokomotywa odpowiada przeciągle, ochryple, niedbale. Na okrągłej żelaznej beczce podnosi się młotek i opuszcza, wydając dziwny dźwięk. Pociąg cofa się, zatrzymuje i poczyna posuwać się naprzód.
Вам также может понравиться
{"page":{"canonicalUrl":"https://bookra.app/books/0ZmkazaC","pageTitle":"Dzieci ulicy (Януш Корчак) — полный текст, краткое содержание, анализ и герои","metaDescription":"Полный текст книги «Dzieci ulicy». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","headingTitle":"«Dzieci ulicy». Читать бесплатно онлайн","headingSubtitle":"Януш Корчак","structuredData":[{"@context":"https://schema.org","@type":"BreadcrumbList","@id":"https://bookra.app/books/0ZmkazaC#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"BookRa","item":"https://bookra.app/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"зарубежная классика","item":"https://bookra.app/genre/5214"},{"@type":"ListItem","position":3,"name":"Dzieci ulicy","item":"https://bookra.app/books/0ZmkazaC"}]},{"@context":"https://schema.org","@type":"WebPage","@id":"https://bookra.app/books/0ZmkazaC","url":"https://bookra.app/books/0ZmkazaC","name":"«Dzieci ulicy». Читать бесплатно онлайн","description":"Полный текст книги «Dzieci ulicy». А также краткое содержание, главные мысли, конфликт, темы, персонажи, цитаты и ответы на вопросы.","breadcrumb":{"@id":"https://bookra.app/books/0ZmkazaC#breadcrumb"},"mainEntity":{"@id":"https://bookra.app/books/0ZmkazaC#work"},"primaryImageOfPage":{"@type":"ImageObject","url":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5cfa225c-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp"}},{"@context":"https://schema.org","@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/0ZmkazaC#work","name":"Dzieci ulicy","url":"https://bookra.app/books/0ZmkazaC","description":"Dzieci ulicy to powieściowy debiut Janusza Korczaka wydrukowany pierwotnie w gazecie (w 17 odcinkach). Książka ukazała się w roku publikacji prasowej (1901 r.). Przez lata nie była wznawiana i nieco zatarła się w pamięci czytelników i historyków literatury. Niedoskonałości warsztatowe powieści, choć jest ich trochę, nie zmieniają faktu, że opisuje w sposób niezwykły kawałek ówczesnej rzeczywistości.Narrator towarzyszy swoim bohaterom – dzieciom warszawskiej ulicy – w ich drodze życiowej. Razem z nimi zagłębia się w zaułki Powiśla, penetruje nadwiślańskie brzegi, kryminalne rewiry Pragi, obserwuje je przy pracy i zabawie, komentuje wybory życiowe lub ściślej mówiąc, brak możliwości ich dokonania. Niemal zawsze los dziecka ulicy jest już wytyczony – głód, bicie, praca ponad siły, alkohol, prostytucja, więzienie – i trudno się z tego błędnego koła wyrwać, zważywszy na społeczną obojętność. Niemniej, niemal przy minimalnym wysiłku nielicznych społeczników (hrabia Zarucki i jego siostra Irena) oraz wsparciu środowiska, niektórym się to udaje (Antek, Mania), inni mimo osobistych przymiotów skazani są na porażkę (Józiek Bzik).Powieść Korczaka jest ciekawa nie tylko ze względów historycznych czy socjologicznych. Wierne przedstawienie realiów warszawskiej ulicy wymagało językowej pieczołowitości. Bohaterowie posługują się warszawską gwarą, nieobcy im jest żargon przestępczy – potoczna dziewiętnastowieczna polszczyzna, przesycona rusycyzmami, zwrotami zaczerpniętymi z jęz. niemieckiego i jidysz, a także francuszczyzną, to niewątpliwie jeden z największych skarbów podarowanych przez Korczaka potomności.","image":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5cfa225c-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","inLanguage":"pl","genre":["зарубежная классика","зарубежная старинная литература"],"sameAs":["https://litres.ru/book/yanush-korchak/dzieci-ulicy-55843430/"],"author":[{"@type":"Person","@id":"https://bookra.app/author/c4796eef-2a93-102a-9ac3-800cba805322#person","name":"Януш Корчак","url":"https://bookra.app/author/c4796eef-2a93-102a-9ac3-800cba805322","sameAs":["https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9A%D0%BE%D1%80%D1%87%D0%B0%D0%BA%2C_%D0%AF%D0%BD%D1%83%D1%88","https://www.wikidata.org/wiki/Q152441"]}],"about":[{"@type":"Thing","name":"зарубежная классика"},{"@type":"Thing","name":"зарубежная старинная литература"},{"@type":"Thing","name":"чтение онлайн"},{"@type":"Thing","name":"саммари"},{"@type":"Thing","name":"AI-разбор"},{"@type":"Thing","name":"персонажи"},{"@type":"Thing","name":"цитаты"}],"workExample":{"@type":"Book","@id":"https://bookra.app/books/0ZmkazaC#edition","url":"https://bookra.app/books/0ZmkazaC","bookFormat":"https://schema.org/EBook","inLanguage":"pl","sameAs":["https://litres.ru/book/yanush-korchak/dzieci-ulicy-55843430/"],"isAccessibleForFree":true,"potentialAction":{"@type":"ReadAction","name":"Читать бесплатно онлайн «Dzieci ulicy»","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https://bookra.app/books/0ZmkazaC","actionPlatform":["https://schema.org/DesktopWebPlatform"]},"expectsAcceptanceOf":{"@type":"Offer","category":"nologinrequired"}}}}],"book":{"idCatalog":762778,"shortId":"0ZmkazaC","title":"Dzieci ulicy","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5cfa225c-aff4-11ea-a162-441ea14f7ef4/thumbs/1200.webp","annotationText":"Dzieci ulicy to powieściowy debiut Janusza Korczaka wydrukowany pierwotnie w gazecie (w 17 odcinkach). Książka ukazała się w roku publikacji prasowej (1901 r.). Przez lata nie była wznawiana i nieco zatarła się w pamięci czytelników i historyków literatury. Niedoskonałości warsztatowe powieści, choć jest ich trochę, nie zmieniają faktu, że opisuje w sposób niezwykły kawałek ówczesnej rzeczywistości.Narrator towarzyszy swoim bohaterom – dzieciom warszawskiej ulicy – w ich drodze życiowej. Razem z nimi zagłębia się w zaułki Powiśla, penetruje nadwiślańskie brzegi, kryminalne rewiry Pragi, obserwuje je przy pracy i zabawie, komentuje wybory życiowe lub ściślej mówiąc, brak możliwości ich dokonania. Niemal zawsze los dziecka ulicy jest już wytyczony – głód, bicie, praca ponad siły, alkohol, prostytucja, więzienie – i trudno się z tego błędnego koła wyrwać, zważywszy na społeczną obojętność. Niemniej, niemal przy minimalnym wysiłku nielicznych społeczników (hrabia Zarucki i jego siostra Irena) oraz wsparciu środowiska, niektórym się to udaje (Antek, Mania), inni mimo osobistych przymiotów skazani są na porażkę (Józiek Bzik).Powieść Korczaka jest ciekawa nie tylko ze względów historycznych czy socjologicznych. Wierne przedstawienie realiów warszawskiej ulicy wymagało językowej pieczołowitości. Bohaterowie posługują się warszawską gwarą, nieobcy im jest żargon przestępczy – potoczna dziewiętnastowieczna polszczyzna, przesycona rusycyzmami, zwrotami zaczerpniętymi z jęz. niemieckiego i jidysz, a także francuszczyzną, to niewątpliwie jeden z największych skarbów podarowanych przez Korczaka potomności.","catalogType":"PUBLIC_DOMAIN","catalogTypeLabel":"Общественное достояние","authorLine":"Януш Корчак","authors":[{"id":"c4796eef-2a93-102a-9ac3-800cba805322","displayName":"Януш Корчак","protectedUrl":"/author/c4796eef-2a93-102a-9ac3-800cba805322","wikipediaUrl":"https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9A%D0%BE%D1%80%D1%87%D0%B0%D0%BA%2C_%D0%AF%D0%BD%D1%83%D1%88","wikidataUrl":"https://www.wikidata.org/wiki/Q152441"}],"genres":[{"id":5214,"title":"зарубежная классика","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5214"},{"id":5215,"title":"зарубежная старинная литература","token":null,"publicUrl":"https://bookra.app/genre/5215"}],"keywords":[],"facts":[{"key":"dateWritten","label":"Дата написания","value":"1970-01-01"},{"key":"bookLanguage","label":"Язык книги","value":"pl"},{"key":"adult","label":"Возрастное ограничение","value":"0+"}],"seoSections":[],"authorSummary":null,"hasArtifacts":false,"canReadInApp":true,"readUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762778","artifactsUrl":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762778","readCtaLabel":"Читать бесплатно","artifactsCtaLabel":"AI-разбор","appReadLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=r_762778","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=r_762778","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=r_762778","web":"https://web.bookra.app/?startapp=r_762778"},"appAnalysisLinks":{"tg":"https://t.me/bookra_lib_bot/BookRa?startapp=b_762778","vk":"https://vk.com/app54470698#startapp=b_762778","max":"https://max.ru/id7751370047_bot?startapp=b_762778","web":"https://web.bookra.app/?startapp=b_762778"},"guestReaderUrl":"/books/0ZmkazaC?page=4#reader-content","authorCtaLabel":"Все книги автора","authorProtectedUrl":"/author/c4796eef-2a93-102a-9ac3-800cba805322","readersCount":0,"adultLabel":"0+","yearLabel":null,"datePublished":null,"publisherLabel":null,"isbn":null,"oclc":null,"lccn":null,"partnerUrl":null,"accessNote":"Полный текст книги и AI-разбор откроются на защищенных страницах BookRa после входа."},"reader":{"page":4,"totalPages":48,"hasPrev":true,"hasNext":true,"prevPageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=3#reader-content","nextPageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=5#reader-content","progressLabel":"Страница 4 из 48","sections":[{"id":"content1:32","kind":"paragraph","text":"Na rogu ulicy wznosił się hotel."},{"id":"content1:33","kind":"paragraph","text":"– A daleko to? – zapytał jeszcze Antek."},{"id":"content1:34","kind":"paragraph","text":"– O, tu naprzeciwko."},{"id":"content1:35","kind":"paragraph","text":"Przeszli środkiem ulicy. Weszli do wielkiej bramy; na lewo prowadziły schody. Schody były wysłane dywanami. Na półpiętrze lśniło wielkie lustro. Jasno jak w cyrku. Antek rozgląda się swobodnie. Mańka lękliwie stąpa w swych zabłoconych bucikach po miękkim dywanie."},{"id":"content1:36","kind":"paragraph","text":"Portier tak groźnie spojrzał na dzieci, gdy wchodziły."},{"id":"content1:37","kind":"paragraph","text":"Już są w numerze."},{"id":"content1:38","kind":"paragraph","text":"Na progu wita ich stary lokaj zapewne, bo zdejmuje przybyłemu palto. Obecność dzieci nie zadziwia go. Starzec jest wzrostu wysokiego, ma siwe przygasłe oczy, wielkie białe brwi i wąsy, a włosy mu błyszczą jak srebrne. Nie mówi nic."},{"id":"content1:39","kind":"paragraph","text":"– Idź, Macieju, zapłać rachunek i zamów karetę."},{"id":"content1:40","kind":"paragraph","text":"– Słucham jaśnie pana."},{"id":"content1:41","kind":"paragraph","text":"Zrobił zwrot wojskowy i wyszedł."},{"id":"content1:42","kind":"paragraph","text":"– Idźcie do pokoju."},{"id":"content1:43","kind":"paragraph","text":"Antek wchodzi do sąsiedniego pokoju, za nim Mańka. Antek rozumie, że dziewczyna widzi w nim opiekuna i to go napełnia dumą."},{"id":"content1:44","kind":"paragraph","text":"– Niech pan powie, co pan chce z nami zrobić?"},{"id":"content1:45","kind":"paragraph","text":"– Dowiesz się niezadługo, teraz nic wam nie powiem."},{"id":"content1:46","kind":"paragraph","text":"– To my nie pojedziemy."},{"id":"content1:47","kind":"paragraph","text":"– To ja każę aresztować was. Widziałem waszą walkę na noże."},{"id":"content1:48","kind":"paragraph","text":"– Nieprawda, ja nie miałem noża – zaprzeczył żywo Antek."},{"id":"content1:49","kind":"paragraph","text":"– Widziałem. A teraz idźcie się naradzić. Ze mną albo do więzienia."},{"id":"content1:50","kind":"paragraph","text":"Wśród towarzyszy Antka niejeden już „doił kozę”9; dumni byli z tego chłopcy, opowiadali o tym. Była to arystokracja wśród chłopców. Ale Antek… jeszcze bał się murów więziennych i krat żelaznych."},{"id":"content1:51","kind":"paragraph","text":"Nieznajomy zamknął drzwi za dziećmi."},{"id":"content1:52","kind":"paragraph","text":"– Wiesz Mańka, jeść mi się chce – zaczął Antek, nadrabiając miną."},{"id":"content1:53","kind":"paragraph","text":"– I mnie też – rzekła Mańka."},{"id":"content1:54","kind":"paragraph","text":"– Niech nam da coś jeść."},{"id":"content1:55","kind":"paragraph","text":"– Przecież mu nie powiesz?"},{"id":"content1:56","kind":"paragraph","text":"– Dlaczego nie? A co mi zrobi? Jak miał pieniądze na kupienie nas, to niech teraz źreć daje."},{"id":"content1:57","kind":"paragraph","text":"– Antoś, nie rób tego."},{"id":"content1:58","kind":"paragraph","text":"– A właśnie, że zrobię."},{"id":"content1:59","kind":"paragraph","text":"I Antek, nie bardzo wiedząc, co robi, otworzył drzwi i rzekł:"},{"id":"content1:60","kind":"paragraph","text":"– Proszę pana, nam się chce jeść."},{"id":"content1:61","kind":"paragraph","text":"– W mojej torbie podróżnej jest jedzenie, leży na kanapie – odpowiedział spokojnie gospodarz."},{"id":"content1:62","kind":"paragraph","text":"– No, Mańka, wsuwajmy. Patrz, Mańka, fajne10 jedzenie. O, kiełbasa, o, chleb. No, wcinaj."},{"id":"content1:63","kind":"paragraph","text":"Zaczęli jeść. Antek pierwszy napakował sobie pełne usta."},{"id":"content1:64","kind":"paragraph","text":"– Więc, widzisz, ja sobie myślę tak: bogaty to on jest. Grosze ma. Krzywdy sobie zrobić nie damy. Co szkodzi spróbować. Może się uda. Albo drapniemy do domu, albo gdzie indziej. Wszędzie sobie zarobimy przecież. Co? Jeszcze lepiej będzie; co zarobimy, to będzie dla nas. A tu musimy starym oddać. Co?"},{"id":"content1:65","kind":"paragraph","text":"– Ja nie wiem – odparła Mańka."},{"id":"content1:66","kind":"paragraph","text":"– Ty nic nie wiesz – żachnął się niecierpliwie Antek. – Widzisz, ci bogaci to mają, mówię ci, złote życie. Patrz, jakie łóżko, co? Pewnie i my będziemy mieli takie łóżka. Ja bym tam ciągle tylko leżał sobie i leżał… Bo ci bogaci to wstają, mówię ci, dopiero po obiedzie, albo jak. Co to szkodzi? Ale po co on fatrowi płacił, kiedy mógł sobie nazbierać tych bachorów nad Wisłą za darmo, co?"},{"id":"content1:67","kind":"paragraph","text":"– Nie wiem."},{"id":"content1:68","kind":"paragraph","text":"– Głupia jesteś. Więc ja jadę. A ty?"},{"id":"content1:69","kind":"paragraph","text":"– Ja także."},{"id":"content1:70","kind":"paragraph","text":"– Poczekaj, nie leć tylko. Czy ty umiesz włazić na dach albo na drzewo, albo przez okno wyskoczyć? Ja co innego."},{"id":"content1:71","kind":"paragraph","text":"W oczach Mańki zabłysły jakieś ponure światełka."},{"id":"content1:72","kind":"paragraph","text":"– Ja nie chcę wracać do domu – rzekła z mocą."},{"id":"content1:73","kind":"paragraph","text":"– Bo co?"},{"id":"content1:74","kind":"paragraph","text":"– Bo nie chcę."},{"id":"content1:75","kind":"paragraph","text":"– A źle ci było?"},{"id":"content1:76","kind":"paragraph","text":"– Źle."},{"id":"content1:77","kind":"paragraph","text":"– A czego ci brakowało?"},{"id":"content1:78","kind":"paragraph","text":"Mańka nie odpowiadała."},{"id":"content1:79","kind":"paragraph","text":"– A jak ci będzie jeszcze gorzej?"},{"id":"content1:80","kind":"paragraph","text":"– To się powieszę."},{"id":"content1:81","kind":"paragraph","text":"– A jakże."},{"id":"content1:82","kind":"paragraph","text":"– A Staśka się wieszała przecież."},{"id":"content1:83","kind":"paragraph","text":"– Staśka co innego. I odcięli ją przecież."},{"id":"content1:84","kind":"paragraph","text":"Wszedł lokaj z siwymi wąsami, zebrał rzeczy, powkładał do walizki, nie mówiąc ani słowa. Zebrał resztki jedzenia, włożył do torby podróżnej."},{"id":"content1:85","kind":"paragraph","text":"– Jedziemy – rzekł nieznajomy."},{"id":"content1:86","kind":"paragraph","text":"Wziął dzieci za ręce. Zeszli po tych samych schodach, po których weszli. Znów to samo lustro, chodniki, płomienie gazowe, znów lokaj z groźnym spojrzeniem."},{"id":"content1:87","kind":"paragraph","text":"W bramie czeka kareta."},{"id":"content1:88","kind":"paragraph","text":"Wsiedli. Zatrzaśnięto drzwiczki. Antek za żadne skarby nie przyznałby, że dreszcz strachu przebiegł jego członki. Chłopiec miał dopiero lat dwanaście. Co teraz będzie?"},{"id":"content1:89","kind":"paragraph","text":"Przejechali szeroką ulicę, jasno oświetloną. Znów wjechali w ciemne ulice. Potem przejechali most żelazny. Złoty wąż latarni nadrzecznych odbijał się, kołysząc w falach rzeki. Miasto czarnymi konturami rysowało się na tle ciemnego nieba. Koła powozu tłukły mocno o żelazny bruk mostu."},{"id":"content1:90","kind":"paragraph","text":"Potem Praga, park po lewej stronie, niskie domy, place puste, jakieś zabudowania, skwer, ceglany dom fabryczny, parkany."},{"id":"content1:91","kind":"paragraph","text":"I oto wznosi się wielka budowla; z okien płyną strumienie światła. Dworzec kolei."},{"id":"content1:92","kind":"paragraph","text":"Wychodzą na peron. Milczący sługa śpieszy do kasy po bilety. Idą po kamiennym bruku dworca. W dal ciągną się szyny. A tu wagony. Siadają na wózku do przewożenia rzeczy. Pan w binoklach trzyma ich za ręce."},{"id":"content1:93","kind":"paragraph","text":"Antoś zapada w półsen. Widzi cyrk wielki, gmach więzienny, izbę szynkową, gdzie ojciec odbiera od niego pieniądze w ciągu dnia wyżebrane, widzi wielki hotel i poddasze, i swoje posłanie na tapczanie, widzi surowego portiera i stróża, który go bije, widzi milczącego starca, gromadki grających nad Wisłą w karty, sam gra w pasek11, a oto Saska Kępa; Wicek mu wygraża pięścią, jakaś pani w pluszowej rotundzie kupuje cały pęk kwiatów, daje mu rubla, Wicek rzuca się na niego, a on go nożem uderza. Wicek pada, robi się zbiegowisko i oto zjawia się żandarm w ciemnych binoklach, w palcie z podniesionym kołnierzem. Chwyta go wpół, rzuca do Wisły. Antek nie tonie, ale płynie, płynie, płynie…"},{"id":"content1:94","kind":"paragraph","text":"Mańka nie spała. Jej wielkie czarne oczy błądziły po niebie, po gwiazdach. Nie myślała w tej chwili o niczym. Była zmęczona i śpiąca."},{"id":"content1:95","kind":"paragraph","text":"Antek drgnął. Jakiś huk głośny rozległ się tuż nad jego głową. Męczące widzenia prysły."},{"id":"content1:96","kind":"paragraph","text":"Pierwszy dzwonek."},{"id":"content1:97","kind":"paragraph","text":"Z sykiem zbliża się lokomotywa do sznura wagonów. Stuk, wagony uderzają wzajemnie, cofają się gwałtownie, świst lokomotywy, para bucha z komina. Zbliża się konduktor, obrzuca gromadkę zdziwionym wzrokiem: wytwornie odzianego pana z dwojgiem obdartych dzieci."},{"id":"content1:98","kind":"paragraph","text":"Co go to obchodzi? Dostał trzy ruble, więc daje osobny przedział."},{"id":"content1:99","kind":"paragraph","text":"– Proszę za mną."},{"id":"content1:100","kind":"paragraph","text":"Wchodzą do przedziału pierwszej klasy. Znów miękkie kanapy jak w hotelowym pokoju; siedzenia pokryte pluszem. Na podłodze cerata. Nad głowami siatki do rzeczy. W szklanych kloszach płonie równe światło, przez otwarte okienko wdziera się chłodne nocne powietrze. Na niebie lśnią gwiazdy."},{"id":"content1:101","kind":"paragraph","text":"Dzieciom zimno. Starzec wyjmuje z pasków pled i podaje im."},{"id":"content1:102","kind":"paragraph","text":"– Masz, Mańka – mówi Antek – okręć się."},{"id":"content1:103","kind":"paragraph","text":"– A ty?"},{"id":"content1:104","kind":"paragraph","text":"– Mnie ciepło – dowodzi, szczękając zębami Antek i staje przy oknie."},{"id":"content1:105","kind":"paragraph","text":"Drugi dzwonek. Na stacji ruch się wzmaga. Przedział ich wygląda jak mały pokoik. Ciemne sylwetki osób snują się na peronie. Migają latarki konduktorów. Czerwona czapka naczelnika stacji znaczy się na żółtym tle okna trzeciej klasy. W sali, za szybami okien, jacyś ludzie śpią na ziemi, z głowami opartymi o tłumoki. Są tam mężczyźni, dzieci i kobiety. Zapewne czekają na ranny pociąg. Antek widzi to wszystko jak przez mgłę. W uszach słyszy szum."},{"id":"content1:106","kind":"paragraph","text":"Trzeci dzwonek. Gwizdka ostra, krótka, rozkazująca. Lokomotywa odpowiada przeciągle, ochryple, niedbale. Na okrągłej żelaznej beczce podnosi się młotek i opuszcza, wydając dziwny dźwięk. Pociąg cofa się, zatrzymuje i poczyna posuwać się naprzód."},{"id":"content1:107","kind":"paragraph","text":"Jadą."}],"toc":[{"id":"content0:0:1","label":"Janusz Korczak Dzieci ulicy","page":1,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC#reader-content"},{"id":"content0:1:1","label":"I. Nabywca dzieci","page":1,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC#reader-content"},{"id":"content1:0:3","label":"II. Co to będzie?","page":3,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=3#reader-content"},{"id":"content2:0:6","label":"III. Hrabia Zarucki","page":6,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=6#reader-content"},{"id":"content3:0:9","label":"IV. Zwierzenia","page":9,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=9#reader-content"},{"id":"content4:0:11","label":"V. Ucieczka","page":11,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=11#reader-content"},{"id":"content5:0:15","label":"VI. Stypa","page":15,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=15#reader-content"},{"id":"content6:0:18","label":"VII. Józiek Bzik","page":18,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=18#reader-content"},{"id":"content7:0:21","label":"VIII. Bohater","page":21,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=21#reader-content"},{"id":"content8:0:24","label":"IX. Z dnia na dzień","page":24,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=24#reader-content"},{"id":"content9:0:27","label":"X. Nad przepaścią","page":27,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=27#reader-content"},{"id":"content10:0:30","label":"XI. Masz duszę","page":30,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=30#reader-content"},{"id":"content11:0:33","label":"XII. Wariat","page":33,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=33#reader-content"},{"id":"content12:0:37","label":"XIII. Mańka","page":37,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=37#reader-content"},{"id":"content13:0:40","label":"XXV. „Na ludzi”","page":40,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=40#reader-content"},{"id":"content14:0:43","label":"XV. Echo zbrodni","page":43,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=43#reader-content"},{"id":"content15:0:46","label":"Zakończenie","page":46,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=46#reader-content"},{"id":"contentnotes0:0:47","label":"1","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:3:47","label":"2","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:6:47","label":"3","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:9:47","label":"4","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:12:47","label":"5","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:15:47","label":"6","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:18:47","label":"7","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:21:47","label":"8","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:24:47","label":"9","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:27:47","label":"10","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:30:47","label":"11","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:33:47","label":"12","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:36:47","label":"13","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:39:47","label":"14","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:42:47","label":"15","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:45:47","label":"16","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:48:47","label":"17","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:51:47","label":"18","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:54:47","label":"19","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:57:47","label":"20","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:60:47","label":"21","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:63:47","label":"22","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:66:47","label":"23","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:69:47","label":"24","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:72:47","label":"25","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:75:47","label":"26","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:78:47","label":"27","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:81:47","label":"28","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:84:47","label":"29","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:87:47","label":"30","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:90:47","label":"31","page":47,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=47#reader-content"},{"id":"contentnotes0:93:48","label":"32","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:96:48","label":"33","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:99:48","label":"34","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:102:48","label":"35","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:105:48","label":"36","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:108:48","label":"37","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:111:48","label":"38","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:114:48","label":"39","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:117:48","label":"40","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:120:48","label":"41","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:123:48","label":"42","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:126:48","label":"43","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:129:48","label":"44","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:132:48","label":"45","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:135:48","label":"46","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:138:48","label":"47","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:141:48","label":"48","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:144:48","label":"49","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:147:48","label":"50","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:150:48","label":"51","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:153:48","label":"52","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:156:48","label":"53","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:159:48","label":"54","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:162:48","label":"55","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:165:48","label":"56","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:168:48","label":"57","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:171:48","label":"58","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:174:48","label":"59","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:177:48","label":"60","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:180:48","label":"61","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:183:48","label":"62","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:186:48","label":"63","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:189:48","label":"64","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:192:48","label":"65","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:195:48","label":"66","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:198:48","label":"67","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:201:48","label":"68","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:204:48","label":"69","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:207:48","label":"70","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:210:48","label":"71","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:213:48","label":"72","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:216:48","label":"73","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:219:48","label":"74","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:222:48","label":"75","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:225:48","label":"76","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:228:48","label":"77","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:231:48","label":"78","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:234:48","label":"79","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"},{"id":"contentnotes0:237:48","label":"80","page":48,"pageUrl":"/books/0ZmkazaC?page=48#reader-content"}]},"similarBooks":[{"idCatalog":787516,"shortId":"038AHbna","title":"Человек-зверь","authorLine":"Эмиль Золя, В. Ранцова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/46378965-70f6-41f4-9510-013fea11211d/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/038AHbna"},{"idCatalog":7183,"shortId":"4SSnge7p","title":"Фараон","authorLine":"Болеслав Прус, Е. Н. Троповский","primaryAuthorId":"dcbe6513-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/32aeea09-f542-4c48-ba6c-1464e0288595/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4SSnge7p"},{"idCatalog":521096,"shortId":"39RurXks","title":"Хагакурэ, или Сокрытое в листве","authorLine":"Цунэтомо Ямамото, Сергей И. Логачев","primaryAuthorId":"292e10ef-2a83-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/d2c8ca1b-24e9-11ee-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/39RurXks"},{"idCatalog":790354,"shortId":"08oOsnCu","title":"Сон в летнюю ночь","authorLine":"Уильям Шекспир, Николай Михайлович Сатин","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/9cb6e365-8043-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/08oOsnCu"},{"idCatalog":788220,"shortId":"0Tjejja2","title":"Нана","authorLine":"Эмиль Золя, Т. Иринова","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/5a387752-aafd-4f3d-bb91-627dfd767da4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0Tjejja2"},{"idCatalog":577406,"shortId":"0q0GFNSG","title":"Золотой осел","authorLine":"Луций Апулей, Михаил Алексеевич Кузмин","primaryAuthorId":"673278e9-2a98-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c0602770-11db-11ef-8496-0cc47af30fe4/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0q0GFNSG"},{"idCatalog":763844,"shortId":"0k1CVPMc","title":"Ромео и Джульетта","authorLine":"Уильям Шекспир, Дмитрий Лаврентьевич Михаловский","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/8c3c1916-803a-11e7-8179-0cc47a520474/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0k1CVPMc"},{"idCatalog":766049,"shortId":"4TrGYIUx","title":"Гамлет, принц Датский","authorLine":"Уильям Шекспир, Петр Петрович Гнедич","primaryAuthorId":"c577ea96-2a81-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/e925d796-803b-11e7-af8e-0cc47a1952f2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4TrGYIUx"},{"idCatalog":46756,"shortId":"1wKz5vUM","title":"Монахиня","authorLine":"Дени Дидро, Дебора Григорьевна Лившиц","primaryAuthorId":"b1401df8-2a93-102a-9ac3-800cba805322","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/37ba23fd-6a81-102c-a19b-edc40df1930e/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/1wKz5vUM"},{"idCatalog":788440,"shortId":"0L94UZhC","title":"Доктор Паскаль","authorLine":"Эмиль Золя, Константин Григорьевич Локс","primaryAuthorId":"82d512ee-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/61f13980-8201-4459-bcd1-e04d976a5570/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/0L94UZhC"},{"idCatalog":11697,"shortId":"2MoUDOAh","title":"Сон в красном тереме. Том 1","authorLine":"Лев Николаевич Меньшиков, Владимир Андреевич Панасюк, Цао Сюэцинь","primaryAuthorId":"4e036549-1455-11e8-a22f-0cc47a5454c6","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-litres-public/content/c9377cb2-c07d-4c18-a638-1db65e2e0cf2/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/2MoUDOAh"},{"idCatalog":792368,"shortId":"4ft6F5H0","title":"Саламбо","authorLine":"Гюстав Флобер, Николай Максимович Минский","primaryAuthorId":"526ac12b-2a82-102a-9ae1-2dfe723fe7c7","coverUrl":"https://storage.yandexcloud.net/bookra-catalog-pd-public/content/d8927887-c0aa-11e0-9959-47117d41cf4b/thumbs/400.webp","publicUrl":"https://bookra.app/books/4ft6F5H0"}],"similarBooksPagination":{"page":1,"pageSize":12,"totalItems":2333,"totalPages":195,"hasPrev":false,"hasNext":true}},"notFound":false}