Загрузка...

AI-разбор доступен после входа

Суть книги, пересказ, главный конфликт, ключевые идеи, вывод, кому полезна, главные темы, персонажи и цитаты можно получить после входа в BookRa.

auto_awesomeПолучить AI-разбор

О книге

Feralny tydzień (1927) to zbiór trzech opowiadań Korczaka o nieszczęśliwym losie dzieci. W jego skład wchodzą:1) Tytułowy Feralny tydzień, czyli opowieść o tym, jakim koszmarem jest szkoła. Mały Stasio, wytrawny czytelnik (zachwyca się Ojcem zadżumionych!) i marzyciel, nie potrafi odnaleźć się w nastawionej na pamięciowe wkuwanie rosyjskiej szkole powszechnej, boi się o swoją przyszłość i obarcza winą za nieudane życie dorosłych (rodziców). To opowiadanie było drukowane w odcinkach w „Przeglądzie Społecznym” (1906).2) Franek, czyli poetycka impresja na temat losu dziecka naznaczonego przez wojnę. Mocna, do bólu ironiczna puenta – Bóg miewa okrutne poczucie humoru, dlatego lepiej uważać, o co się go prosi.3) Moja obrona, czyli historia życia ulicznika podana w formie spowiedzi. Przejmujący wykład kodeksu honorowego dziecka w konfrontacji z wyobrażeniami dorosłych.

Дата написания1970-01-01
Язык книгиpl
Возрастное ограничение0+

Читать онлайн

Страница 5 из 13

*

– Nasz Stasio, proszę pana, nie zrobił zadania.

Korepetytor ma minę zakłopotaną. Stasio strasznie nie lubi, jak mama robi uwagi korepetytorowi. Bo co on winien?

– Tylko trzech zrobiło – wtrąca nieśmiało.

– Ty zawsze zapatrujesz się18 na nieuków i leniów – mówi mama. – Jeżeli trzech zrobiło, to ty mogłeś być czwartym, który zrobił.

– Jak było takie trudne – zaczyna Stasio, ale przypomina sobie dwie dwójki i milknie.

– Myśmy, proszę pani, przerabiali wczoraj zadania – mówi korepetytor, skubiąc górną wargę.

– Wczoraj to za mało, trzeba co dzień robić z nim zadania.

I mama wychodzi zagniewana.

Chwila przykrego milczenia.

– I cóż to było za zadanie? – pyta korepetytor.

Stasio nie pamięta. – Niektórzy uczniowie zaraz na pauzie zaczęli się kłócić, kto dobrze zrobił i jak trzeba było robić – przerabiali je na tablicy – przepisywali na kartkach. – I co im z tego mogło przyjść, kiedy i tak wszystko przepadło?

„Czy starego Indianina złapali i zabili, czy też udało mu się uciec? ” – Stasio przed przyjściem korepetytora czytał. – Żeby to mama wiedziała!

– Jak to, godzinę siedziałeś nad zadaniem i nic nie pamiętasz?

„Żeby on się już wyniósł” – myśli Stasio – i przypomina sobie, że to dziś środa i zaraz przyjdzie niemka19.

– Daj zadacznik.

– Jutro nie ma arytmetyki – broni się Stasio.

– Nie pytam się ciebie. Dawaj zadacznik.

I Stasio poczuł nagły przypływ zawziętego gniewu.

– Niech mi pan wytłumaczy, kiedy się mnoży i kiedy dzieli; tylko bez iksów.

I po upływie kilku minut rozumie wszystko, rozwiązuje szybko cztery zadania, przypomina sobie dzisiejszą klasówkę i ku własnemu zdumieniu przekonywa20 się, że była łatwa.

– I nie lepiej to było wczoraj uważać? – pyta z wyrzutem nauczyciel.

Stasio sam wie, że lepiej; ale dlaczego tylko trzech zrobiło?

Po lekcji bierze dziennik i zapisuje zadane lekcje na cały tydzień.

Czwartek: niemiecki. Tłumaczenie § 23. Kaligrafia – w klasie. – Ruski. – Opowiadanie § 49. – Religia § 58. – Śpiewy. – W klasie. – I czego tu się uczyć?

Chciał dziś nie czytać, tylko się uczyć; kiedy nie ma czego. – I wyjął swego Indianina z szuflady.

Na niemieckim był nieznośny. Nauczycielka chciała już iść na skargę. – Boże, co by to było! …

*

Uczniowie klas wyższych zadają sobie pytanie, skąd w gimnazjum wiedzą zawsze, kiedy ma przybyć na rewizję: inspektor szkół, pomocnik kuratora lub sam kurator.

A jednak wiedzą.

Niezwykły wygląd przybiera wówczas szkoła.

Dyżurni w niższych klasach otrzymują dyktaturę. Nie daj Boże, aby dyżurny poskarżył się, że ktoś nie chce podnieść papierka, narysował coś na tablicy lub w ogóle – „szumi”21. – Pedlowie z odświętnymi minami chodzą po korytarzach: – coś w rodzaju wzmocnionej ochrony – w powietrzu atmosfera napięcia – jakby w oczekiwaniu ataku czy oblężenia – czy sądów wojennych.

Malcy cieszą się powściągliwie: dla nich to rozmaitość w nieznośnie nudnym, jednostajnym życiu, coś pośredniego między galówką a przeprowadzką. Dwa wrogie obozy, uczniowie i nauczyciele klas wyższych, łączą się na czas pewien dla zwalczenia wspólnego, silniejszego wroga. Cała szkoła żyje teraz jedną myślą, jednym uczuciem, które streszcza się w wyrazie:

– Władza!

Nawet ci, którzy mogliby się nie wzruszać, doznają pewnego dreszczyku: a nuż… a nuż niełaska – co wtedy?

– Czy u wszystkich są halsztuki22? Czy wszyscy mają paski? Kto jest bez guzika? – Jeżeli kto ma jaką „postronną” książkę, niech odda. – Kto umie lekcję? – Powtórzyć chronologię!

Stuk kół o bruk uliczny. – Jedzie – nie jedzie – jedzie. – Nie. – Głowy zwracają się ku oknu.

– Uważać, nie rozglądać się – upomina nauczyciel głosem nad wyraz łagodnym.

– Jest. Teraz już jest.

Teraz pewnie woźny, przybrany w nową liberię z błyszczącymi guzami23, stary Mikołajewski weteran – otwiera mu drzwi. – Teraz pewnie dyrektor go spotyka – podaje mu rękę. – Szmer.

Idzie przez korytarz. Wszedł do piątej klasy.

Nauczyciel kaligrafii poprzesadzał uczniów.

Dlaczego to zrobił, sam z trudnością umiałby odpowiedzieć. – Na pierwszych ławkach24 posadził tych, którzy mieli nowe bluzy i czyste kołnierzyki. – Uległ ogólnemu prądowi, niech i tu nawet będzie wszystko wzorowo.

I Stasio okazał się na pierwszej ławce.

Idzie. – Był w piątej klasie na rosyjskim, w ósmej na historii, w trzeciej na arytmetyce, teraz wszedł do klasy Stasia podczas kaligrafii.

– Kaligrafia?

Odpowiedzią był niski ukłon.

– Siadajcie – zwrócił się do chłopców. – Nie przeszkadzajcie sobie. – Nauczycielowi podał rękę.

„Jezu, co orderów” – pomyślał Stasio.

– Raaz, dwaa – raaaz, dwaaa – liczy pierwszy uczeń, a klasa w takt pisze.

– Okna otwieracie podczas pauzy?

Kurator od tego pytania zaczyna wizytację każdej klasy – w myśl zasady: mens sana in corpore sano25.

– Raaaz, dwaaa – liczy, może zbyt głośno, pierwszy uczeń.

Postanowione było, aby liczył26 pierwszy albo drugi uczeń.

Kurator nachylił się nad kajetem Stasia.

– Wstań – rozkazał nauczyciel.

Stasio wstał.

– Źle trzymasz pióro. Pióro tak należy trzymać przy pisaniu. – Pan powinien zwracać surową uwagę na to, aby uczniowie prawidłowo trzymali pióra.

Miała to być ostatnia uwaga, po której dygnitarz chciał opuścić gmach szkolny, aby na pierwszą zdążyć do domu na śniadanie.

– Ja właśnie dlatego sadzam go na pierwszej ławce, że źle trzyma pióro – powiedział kaligraf.

Było to tylko pokorne usprawiedliwienie, władza wzięła to za zuchwalstwo. Odpowiedź można było uważać za: „pracuję sumiennie nad powierzoną mej pieczy dziatwą”, zarówno jak i: „wiem, jak należy trzymać pióro i bez pańskich uwag”. – Słuchać i nie rozumować – zasadzie tej nauczyciel się sprzeniewierzył i otrzymał zasłużoną karę.

Kurator lekko się zarumienił i wskazując palcem na drugą i trzecią ławkę – powiedział twardo.

– Ci nie siedzą na pierwszej ławce27, a palce obrzydliwie trzymają.

I spojrzawszy na zegarek, wyszedł bez pożegnania.

„Surową – olbrzydliwie” – strogoje – otwratitielno. – Stasio czuł zwisającą nad jego głową burzę.

Stuk kół wskazał, że władza odjechała.

– Osioł – huknął nauczyciel. – Bałwan! I jeszcze pcha się na pierwszą ławkę!

– Pan sam mnie posadził – mówi Stasio.

– Milczeć! – Na ostatniej ławce28 będziesz siedział na moich lekcjach. – Popamiętasz ty mnie. Marsz! – Łapy wam poobijam – zwrócił się już do całej klasy. – Bydło!

Stasio wziął kajet i pióro i poszedł na ostatnią ławkę29.

Stasio, jak i cała klasa, pogardzają30 nauczycielem kaligrafii. – Daje31 tylko do trzeciej klasy, zostawić na drugi rok nie może; ale owo: „popamiętasz ty mnie”… A jak powie dyrektorowi, co wtedy? – A nauczyciel w kratce – Przemyski – postawił cztery grube pałki: z przedmiotu, uwagi, pilności i sprawowania.

Koledzy patrzą na Stasia ze współczuciem: to, co jego spotkało, mogło spotkać każdego z nich. – Biedny Przemyski. – Podczas pauzy będą o nim mówili w uczitielskoj32 – całe gimnazjum, wszyscy się dowiedzą – i będą się mścili.

„Co za straszny, straszny, straszny tydzień” – myśli Stasio.

– Pójdziemy razem, dobrze? – proponuje Kowalski.

– Wszystko mi jedno – odpowiada Stasio.

Kowalski nie czuje się urażony szorstką odpowiedzią Stasia. Wie, że Przemyski go lubi, ale jest zły, bo ma zmartwienie.

Страница 5 из 13

Вам также может понравиться

Страница 1 из 195

Назад12195Далее